wtorek, 27 czerwca 2017

Koniec.

Kilka miesięcy później.. 

Scarlett i Carlosowi urodził się zdrowy Syn Robert. Dziewczyna była w pełni szczęśliwa, z tego co ma. Po urodzeniu Syna opuściła chwilowo karierę, i ponownie zaszła w drugą ciążę udało się. Tym razem to była dziewczynka. Carlos rozwijał swoją karierę, a zespół grywał więcej i grono Rusherek się powiększało. Kendall i Dustin ujawnili swój związek, na początku media zmieszały ich z błotem ale z czasem wszystko ustało. Logan zaręczył się z Emily, żyło im się wspaniale, tworzyli szczęśliwą parę, jak się później okazało dziewczyna zaszła w ciążę. Logan na samą myśl o dziecku trochę się martwił ale wiedział, że jest czuwa nad Nimi Alice. Obiecał Sobie, że jeżeli będzie to córka to na pewno da jej na imię Alice jak zmarłej Żonie. Kariera Belli nabrała zawrotnego tempa, w końcu wyszła na prostą. Nikt nie chciał nikogo opuszczać, przyjaciele bardzo się ze Sobą zżyli. Jako, że dom należał do Belli, dziewczyna sprzedała go. Młode małżeństwo zamieszkało u Rodziców Carlosa. Logan wprowadził się do Rodziców Emily, Kendall wraz z Dustinem wynajęli domek a Bella i James także znaleźli coś dla Siebie. Nie chcieli się  rozstawać, więc kupili wspólny dom w którym spędzają każde wakacje i każde urlopy..  Historia grupki Przyjaciół przeżywała wzloty i upadki, romanse i zdrady, śluby i pogrzeby.. Nie wszystko kończy się happy endem, ale tutaj poszło im całkiem nieźle..



Nie wyobraziłam Sobie tego, ale wiem, że nie byłam tutaj cały czas. Robiłam przerwy.. Cóż. Moja wina! Przyznaje się bez bicia.

Dziękuję! Dziękuję, tym którzy tutaj byli, nie od początku.. Komentarze zaczęły pojawiać się od 9 rozdziału! Ale jak na pierwszego bloga, to się cieszę. Tak, pewnie powinnam wstawić tutaj statystykę wszystkiego, ale odpuszczam!
Mam już nową historię, przedstawię Wam nie długo..
Uwielbiam Was!
♥ . 

Łączna liczba wyświetleń : 14,144 tys. ♥ .


________________________________________________________________

Bohaterowie. 
Emilie Marie Nereng jako Isabella Pena Maslow.














Emma Roberts jako Alice Brown Henderson.














Indiana Evans jako Eliza Jensen.














Chelsea Kane jako Lisa Fade.














Bobby Lockwood jako Eric Stringer.



Paul Wesley jako Martin Cortez.




Ashley Tisdale jako Eva Parker.





















Ryan Guzman jako Kevin Bart.



















Chciałabym podziękować moim czytelniczkom, bez Was na pewno bym nie zrobiła tego co zrobiłam. Chcę Was także poinformować, że mam już pomysł na następny blog.. :D.


wierzę w uczucia.. nie słowa! ♥ . 

Part 99.

- Godzina zero wybiła. - powiedział Carlos wypijając łyk kawy.

- Stres? - zapytał siedzący obok James.

- Nie, ale wiesz.. Żona, dziecko. Myślałem, że na początek to będę mógł się nacieszyć Scarlett sam, ale z dzieckiem czuje, że będę mega szczęśliwy.

- Z kim ? - na dół szedł Logan.

- Ze Scarlett. - uśmiechnął się. - A jak tam Twoje sprawy z Emily?

- Dobrze, a może i lepiej.

- To świetnie.

- Dlaczego się nie szykujecie?! - na dół zeszła Bella z maseczką na twarzy. - Co wy jeszcze robicie? - zapytała.

- No.. yy. Kawy? - zapytał James.

- No.. Nie! - oburzyła się Bella. - Zaraz będzie tutaj fryzjerka i cała reszta.

- Dobra, już bez przesady.

- Bez przesady? Dzisiaj jest ślub mojego brata! A Wy mówicie bez przesady? - skrzywiła się. - Nie rozmawiam z Wami.. - tupnęła nogą i poszła na górę.

Bella poszła do Scarlett opowiedziała przyjaciółce co wydarzyło się na dole. Ta jednak nie poszła na dół, bo nie chciała pokazywać się Carlosowi. Nie długo potem, przyszli Rodzice Scarlett i Rodzice Rodzeństwa.

- Mamo! - ucieszyła się Scarlett. - Gdzie Tata? - zapytała.

- Na dole jest z chłopakami.

- Ok, zaraz powinna być tutaj fryzjerka i cała reszta.

- Jak się czujesz? - zapytała przyszła Teściowa.

- Dziękuję, dobrze. Chociaż maleństwo nie dawało mi spać w nocy. - zaśmiała się.

- Coś się stało? - zapytały przerażone Matki.

- Nie. - pokiwała głową. - Mieliśmy ochotę na truskawki, kakao, i kurczaka. - uśmiechnęła się szeroko.

- Cześć! - do środka weszła fryzjerka i makijażystka. - Scarlett! Pięknie wyglądasz. - powiedziała.

- Dziękuję, ale jestem totalnie bez makijażu. - zaśmiała się.

- I o to chodzi, bo mam piękne płótno na którym mogę stworzyć obraz.

- Świetnie!

Bella wyszła do swojego pokoju, założyła dres i zeszła na dół, musiała chwilę odpocząć. Wyszła na taras, zapaliła papierosa i odetchnęła z ulgą.

- Jak się czujesz? - zapytał Ojciec.

- Nie będę mówiła do Mamy po prostu Mamo, a Rose powiedziałam, że nie chcę jej znać. I to na tyle. Możesz być na mnie zły, ale sorry. Ja tego nie zmienię. - zgasiła papierosa. - Dzięki. Sorry, ale nie mam czasu muszę śmigać na górę. Widzimy się w kościele! - przybiła piątkę Ojcu.

Bella ponownie wróciła na górę, zaczęła robić Sobie makijaż, zadzwoniła w międzyczasie do Sofii.

- Cześć. - pomachała dziewczynie. - Rozmawiałaś z Rodzicami?

- Rodzice sami rozmawiali. Mama jest przekonana na plus, ale jak na razie Tata ma lekkie obawy.

- Wszystko będzie dobrze, nie martw się.

- Mam taką nadzieję.

- A powiedz mi, czy chcesz iść w stronę reżyserstwa? - zapytała.

- Nie, nie. To opowiadanie pisałam tak tylko dla frajdy. Planuję iść na studia fotograficzne, i w tą stronę zmierzam.

- Ciekawe.. - Bella się zamyśliła. - Świetnie, przepraszam ale zaraz mam ślub Brata i nie mogę dłużej rozmawiać. Cześć!

Bella dokończyła swój makijaż, lecz miała lekki problem z fryzurą. Godziny mijały strasznie szybko. Scarlett z każdą chwilą czuła się coraz bardziej szczęśliwa. Wsiadając do samochodu dziewczyna nie mogła się doczekać aż powie sakramentalne ' Tak ' . Przed ołtarzem czekał już Carlos. Scarlett nie mogła powstrzymać uśmiechu. Gdy zabrzmiała muzyka Ojciec prowadził ją do ołtarza..

2 godziny później. 

Wszyscy w wyśmienitych nastrojach bawili się na weselu. Carlos cieszył się jak nigdy. Bella z Jamesem cieszyli się ze swojego towarzystwa, Logan wraz z Emily poznawali się coraz bliżej. Carlos poprosił przyjaciół aby wyszli z Nim na dwór.

- Dlaczego Nas tutaj zabrałeś? - zapytał Dustin.

- I dlaczego tylko Nas? - zdziwił się James.

- Chciałem żebyśmy nagrali krótkie wideo dla Alice. Wiecie taką wklejkę do filmu, może nie tego ale jakiegoś następnego.. Mam też balony które puścimy z krótkim listem. Każdy napiszę coś w środku. Co wy na to?

- Ja jestem za! - klasnęła w dłonie Scarlett.

Każdy napisał coś od Siebie, potem krótkie wideo i wszystko poszło w górę. Wesele trwało jeszcze kilka dobrych godzin, po wszystkim goście zostali rozwiezienie do domów i hoteli które Sobie wynajęli. Bella z Jamesem wrócili do domu, długo rozmawiali o Sobie, karierze i ich związku. Logan zaprosił Emily do Siebie, zbliżali się coraz bardziej. Kendall wraz z Dustinem mieli inne plany od razu zasnęli. A Państwo Pena.. W ciszy skonsumowali swój związek.

* KONIEC. 


sobota, 10 czerwca 2017

Part 98.

Praca, ślub, wesele.. Ach. Tyle planów. Bella codziennie była widywana w pracy, Carlos jak tylko mógł tam się pojawiał. Scarlett zapinała wszystko na ostatni guzik. Do wielkiego dnia zostały 4 dni. Związek Kendalla i Dustina został zaakceptowany przez wszystkich, Logan nabierał więcej odwagi do Emily.

- Myślę, że małe ciastko, nie zaszkodzi? - zaśmiała się dziewczyna.

- A masz na myśli Siebie czy tą smakowitą szarlotkę? - poruszył brwiami.

- Logan.. - lekko się zawstydziła. - Szarlotka - szepnęła.

- Już raz się wygłupiłem, ale spróbuję jeszcze raz. Może byś chciała, towarzyszyć mi podczas wesela Carlosa i Scarlett.

- Ja? Ja, nie wiem czy mogę. - pokręciła głową.

- Oczywiście, że możesz. - uśmiechnął się.

- Będzie mi bardzo miło. A kiedy, to ma się odbyć?

- Za.. Za 4 dni. - uśmiechnął się.

- Logan.. - skarciła go wzrokiem. - Ja nawet nie mam sukienki.

- Za późno? - zapytał.

- Tak. Ale dobra, zaraz przedzwonię do Sylvii żeby mnie jutro zastąpiła.

- Sylvia? - zmarszczył czoło.

- Tak, moja zastępczyni. No chyba nie myślałeś, że zostawię firmę na jeden dzień zamkniętą? Ktoś musi mnie zastąpić..

- Czekaj, czekaj. To Ty tam jesteś Szefową? - wytrzeszczył oczy.

- Nie wiedziałeś?

- Nie, no jasne, że wiedziałem. Tak tylko się z Tobą droczę.. - zaśmiał się nerwowo.

- Dobra, słuchaj. Widzimy się jutro. Muszę jeszcze dzisiaj zakończyć kilka innych spraw. Może o 10 tutaj? - zapytała.

- Ok.

Logan wracał do domu cały w skowronkach. Cieszył się ze wspólnych zakupów z Emily, ale czuł też, że może robić źle.. Miał wyrzuty sumienia, od razu po wejściu do domu, zamknął się w pokoju, włączył muzykę i zasnął.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. 

- Co? - chłopak ocknął się. - Ktoś tu jest? - zapytał i rozejrzał się po własnym pokoju. 

- Cześć. - na rogu łóżka usiadła Alice. 

- Co Ty tutaj robisz? - odskoczył. 

- Siedzę. - powiedziała. 

- Ale co tutaj robisz? - zapytał. 

- Jestem z Tobą ciągle.. Anioł Stróż. - uśmiechnęła się. - Podsunęłam Rodzicom myśl o Emily, życzę Wam szczęścia! 

- Ale jak? - zdziwił się. - To niemożliwe.. - powtórzył. 

- To sen Logan, to sen.. 

- Nie! - obudził się w krzykiem.

- Logan, wszystko w porządku? - zapytał przechodzący Carlos.

- Nic, nic. Dziwny sen miałem. Śniła mi się Alice i powiedziała, że życzy mi szczęścia z Emily.

- Emily? - zapytał.

- Tak, znajoma koleżanka Alice która kiedyś straciła Narzeczonego w wypadku..

- Rozumiem.

- Spotykamy się od jakiegoś czasu, głównie rozmawiamy. Ale zaprosiłem ją na wesele.

- Świetnie. - Carlos pogratulował kumplowi. - To kiedy ją poznamy?

- Jutro, tak jutro. Bo wybieramy się na zakupy. - uśmiechnął się.

- Ok, to będziemy czekać.

Logan poczuł, że jest wolny i może spotkać się z Emily, ale Alice wciąż zajmowała ważne miejsce w jego sercu. James czuł, że musi w końcu powiedzieć Belli o jego uczuciach. Postanowił w ostatnim bukiecie wyznać uczucia.. Szybko zamówił kwiaty i chciał jeszcze dzisiaj wyznać jej co czuję. Chłopak czekał z niecierpliwością na kuriera. Pół godziny później kurier dotarł z bukietem..

- Bella! Kurier do Ciebie.

Dziewczyna zeszła na dół, podpisała doręczenie i położyła kwiaty na stole szukając liściku.

' Spotkajmy się dzisiaj. Będę czekał.. 18 , park , fioletowa ławka . Czerwona róża! ' 

- Ciekawe.. - zaśmiała się.

- Co? - zapytał James.

- Patrz. - uśmiechnęła się. - Już mi się podoba..

- Idziesz?

- Tak.

Bella z uśmiechem poszła do pokoju, lecz już po zamknięciu drzwi przestała się cieszyć. Nie wiedziała czy na pewno ma iść. Od jakiegoś czasu, czuła coś do Jamesa i nie chciała tego popsuć, ale On nie pokazywał tego samego. Po dłuższym namyśle postanowiła, że pójdzie. Przeglądała stan swojej szafy, wybrała kilka rzeczy i złożyła to w jedną całość. Zarzuciła na siebie ulubiony sweter i ruszyła w drogę..

- Hola, hola! Gdzie się wybierasz? - zapytał ciekawy Carlos.

- Randka? - odpowiedziała pytaniem.

- Pytasz się mnie?

- Nie, po prostu nie jestem pewna. Bo to takie spotkanie w ciemno..

- Aha. Może pojadę z Tobą? - zaproponował brat.

- Nie.. - pokiwała głową. - Dam Sobie radę. - spojrzała na zegarek. - Sorry, ale muszę lecieć. Nie chcę się spóźnić.

Bella wyszła z domu, miała nie wiele czasu. Złapała taksówkę i podjechała, niestety do parku musiała jeszcze kawałek przejść. Szła wolnym krokiem, latarnie zaczęły się powoli zapalać zrobiło się przyjemnie. Ujrzała daną ławkę a obok Niej postać chłopaka, nie mogła go rozpoznać ponieważ stał tyłem. Odetchnęła w ulgą..

- James?! - zdziwiła się. - Co tutaj robisz? - zapytała.

- Czekam na Ciebie. - uśmiechnął się.

- Na mnie? - zachichotała.

- Tak. Kocham Cię i chcę być z Tobą.

- James.. - zrobiła krok do tyłu.

- Przepraszam, nie powinienem. - pokręcił głową i odwrócił się aby wrócić do domu.

Bella stała nie wiedząc co powinna zrobić. Widziała jak James z każdym krokiem się oddala.

- Pocałuj mnie! - powiedziała głośno.

- Słucham? - zmarszczył czoło.

- Pocałuj mnie. - powtórzyła.

James przez chwilę się zawahał, ale pewnym krokiem powrócił do Belli, wplótł swoje palce w jej włosy i pocałował ją. Poczuł znowu ten ulubiony malinowy smak jej ciepłych różowych warg. Para nie zwracała uwagi na nic, nawet na zaczynającą się burzę i padający deszcz. Gdy nie daleko można było usłyszeć odgłos grzmotu szybko odsunęli się od Siebie, i czym prędzej zaczęli biec do domu.

- Bella? - zapytała Scarlett.

- Tak. - oddychała szybko. - Jestem.

- Przyniosę ręcznik, nie ruszaj się.

- Weź dwa! - krzyknął James.

Para okryła się ręcznikami i potem poszli do łazienek aby pozbyć się mokrych ciuchów. Bella zarzuciła na Siebie szlafrok i zeszła na dół.

- Jesteś niepoważna! - Carlos od razu ochrzanił siostrę. - Możesz się przeziębić!

- Ale jestem zdrowa. - zaśmiała się. - Do wesela wyzdrowieję.

- Zobaczymy. - pokiwał głową Carlos.

- Nie martw się, wszystko jest dobrze. - Bella ruszyła na górę.

- Stój.. - powiedział. - Coś się stało, ale nie wiem co.

- Zeszliśmy się z Jamesem.

- Żartujesz? - zapytał.

- Nie, mówię poważnie. - wzięła głęboki oddech.

- Cieszę się Twoim szczęściem, ale pamiętaj.. Jeżeli zrobi Ci krzywdę, to masz mi to od razu powiedzieć. Nie chcę żebyś cierpiała.

- Dziękuję! - uśmiechnęła się.

Dziewczyna usiadła przed laptopem, aby dokończyć czytać opowiadanie. Nie miała dużo do czytania, tylko kilka rozdziałów. Dziewczyna skreśliła bloga ze swojej listy, póki co nie miała żadnego który by jej się spodobał.

- Mam! - krzyknęła. - Tak, ten będzie świetny!

- Cześć. - do pokoju wszedł James. - Co tam? - zapytał, i pocałował Bells w policzek.

- Patrz. - wskazała na ekran laptopa.

- Co to jest? - zapytał.

- Wpadłam na genialny pomysł, na nowy film.

- Jaki? - zmarszczył brwi.

- Znalazłam fajne opowiadanie o Was.. Fanki piszą różne historie, to opowiadanie kiedyś czytałam a teraz je ponownie znalazłam, zaraz napiszę do tej dziewczyny i zapytam czy mi pomoże. Oczywiście nie za darmo, a Wy zagracie w filmie.

- Serio?

- Tak, to jest świetny pomysł, o patrz! Odpisała. Muszę się z Nią umówić, ale zaraz po tym jak się zgodzi.

Bella pisała z fanką chłopaków dziewczyny umówiły się następnego dnia w miejscu zamieszkania dziewczyny.

- Pojedziesz jutro ze mną? - Bella zapytała Jamesa.

- No dobra, a gdzie? - zapytał.

- Do San Diego. - uśmiechnęła się.

- Ok. pokiwał głową.

Bella cieszyła się, że nie będzie jechała sama. Długo jeszcze z Jamesem rozmawiali o ich nowym lecz starym związku. Logan nie mógł się doczekać następnego dnia, żeby spotkać się z Emily. Scarlett czuła coraz większą tremę przed ślubem, Carlos chodź tego nie pokazywał również bał się tego dnia.. Wszyscy w domu i każdy z osobna cieszył się, ze ślubu Scarlett i Carlosa. Wieczorem wszyscy byli zajęci swoimi sprawami. Bella drukowała opowiadanie, James jadł kolację, Logan prowadził czat z Emily a Carlos i Scarlett rozmawiali o ślubie.

Następnego dnia przyjaciele budząc się w promieniach słońca chórem powiedzieli.. ' Dzisiaj będzie dobry dzień! ' . Na śniadaniu każdy miał dobry humor..

- Wszystko z weselem już załatwione? - zapytał James.

- Tak, dzisiaj to tylko kontrola.. - uśmiechnął się Carlos.

- Zakrywasz brzuch? - zapytał Logan.

- Na początku to w ogóle się bałam, bo jak to będzie wyglądać.. Dziecko przed ślubem. Ale mówię Wam, że jest naprawdę fajnie. Chociaż musiałam trochę poszerzyć sukienkę, to i tak czuje się dobrze. - posłała szeroki uśmiech. - A jak tam Twoje plany? - zwróciła się w stronę Belli.

- Świetnie, dzisiaj jadę z Jamesem do San Diego, znalazłam historię którą kiedyś zgubiłam i teraz spotykam się z autorką.

- Ale o co chodzi? - zapytał Dustin.

- Robię film na podstawie opowiadania o chłopakach. Jest naprawdę genialne, ale musimy jechać do tej dziewczyny, żeby porozmawiać i w ogóle.

- Ale przecież już zaraz nasz ślub! - krzyknęła zdenerwowana Scarlett.

- Wiem, nie martw się. Przecież dzisiaj wracamy, a filmem zajmę się po ślubie. - uśmiechnęła się.

Po skończonym śniadaniu, Bella z Jamesem ruszyli do San Diego. Scarlett wraz z Carlosem kończyli wszystko co było do zrobienia. Logan udał się Emily na zakupy, a Kendall i Dustin mieli w końcu chwilę dla Siebie..

- Tak się cieszę, że możemy zostać dzisiaj w domu sami.

- Wiem, ja też. - pokiwał głową Kendall. - Mamy cały dom dla Siebie, może nie na długo ale jakiś czas jest pusto.. - poruszył brwiami.

- Chodźmy na początek do basenu.. - pokiwał głową Dustin.

Logan czekał na Emily koło umówionej kafejki. Rozglądał się czy nie widać gdzieś umówionej z Nim dziewczyny.

- Logan! - uśmiechnęła się idą w stronę chłopaka.

- Cześć, miło znowu Cię zobaczyć. - przywitał się z dziewczyną.

- Ciebie też. - odwzajemniła uścisk. - To jak? Jedziemy? - zapytała.

- Oczywiście.

Emily z Logan jeździli po różnych sklepach, lecz nie mogli znaleźć nic odpowiedniego dla dziewczyny. Mocno się zmartwiła, brakiem stroju dla Siebie. Lecz nie poddawali się, nawet jakby mieli spędzić cały dzień na zakupach, to nie wrócą z pustymi rękami. Bella z Jamesem również dostali na miejsce. Umówili się z bloggerką w małej kawiarence.

- Jak ją poznamy? - zapytał James zakryty gazetą.

- Będzie miała w ręku różowy zeszyt.

- Różowy zeszyt? - zaśmiał się.

- Śmieszy Cię coś? - Bella spiorunowała go wzrokiem. - Kurczę, nie miałam co wymyślić. - zachichotała.

- Kochanie, nie chcę Cię denerwować ale tutaj jest kilka dziewczyn z różowymi zeszytami.. - zaśmiał się James.

- Nie martw się, podesłałam jej e-maila, żeby szukała dziewczyny obok której siedzi Facet zaczytany w gazecie.. - zaśmiała się.

- Sprytnie.. - poruszył brwiami.

- Cześć. - do stolika podeszła młoda dziewczyna, w wieku około 18 lat. Miła twarz, niebieskie oczy i kręcone brązowe włosy. - To ze mną pisałaś. Sofia Smith. - wyciągnęła dłoń.

- Isabella Pena. Miło Cię poznać. - uśmiechnęła się. - Bardzo podobało mi się Twoje opowiadanie, i jak już pisałam chciałam zrobić z tego film. Mówię od razu pomożesz mi w reżyserii, oraz w wyborze aktorów i aktorek.

- A czy chłopaki z zespołu, mogą zagrać te główne role? - zapytała.

- Ja oczywiście mogę, jeżeli będę miał jakąś ładną partnerkę.. - poruszył brwiami.

- James.. - Bella spiorunowała go wzrokiem.

- James Maslow? - zdziwiła się.

- No cześć, James jestem. - uśmiechnął się.

- James.. Proszę. - Bella spojrzała na chłopaka. - Powiem krótko, jeżeli się zgodzisz to zapraszam do Siebie. Będziemy musiały oczywiście codziennie jeździć na plan, i załatwiać różne inne sprawy. Oraz myślę, że jak spodoba się film to będziemy mogły nakręcić coś więcej. Ale to wszystko zależy tylko od Ciebie i Twoich Rodziców.

- Możemy podjechać do mojego domu? - zapytała. - Mama na pewno jest w domu, bo ma wolne. Porozmawiamy.

- Jasne.

Bella, James i Sofia pojechali do domu dziewczyny. Okolica była spokojna a dom robił wrażenie. Blondynka zaparkowała samochód i Sofii prowadziła gości dalej.

- Mamo.. - krzyknęła wchodząc do domu.

- Tutaj jestem. - głos dochodził z salonu.

- Cześć! - przywitała się. - Mamo, to jest Isabella Pena i James Maslow.

- Dzień dobry. - Bella kiwnęła głową. - Isabella Pena. - wyciągnęła dłoń do kobiety. - A to mój chłopak James Maslow.

- Witam. - James kulturalnie pocałował kobietę w dłoń.

- Dzień dobry, Witam. Miło mi poznać. - uśmiechnęła się. - Proszę usiąść. Czy moja córka coś zrobiła? - zapytała.

Bella wytłumaczyła skąd się tutaj wzięli, potem opowiedziała o blogu który piszę Sofii. Powiedziała również, że wpadła na pomysł nowego filmu. Gdy Mama dziewczyny powoli rozumiała o co chodzi Blondynka w końcu przeszła do sedna sprawy. Kobieta nie była pewna, poprosiła o kilka dni na namyślenie.

- Dziękujemy z naszej strony to już wszystko. Ja oczywiście zostawię swój numer telefonu.

- Dobrze, dziękuję. Będziemy się kontaktować.

Bella z Jamesem opuścili dom Sofii, po drodze jeszcze długo rozmawiali na ten temat. Dziewczyna liczyła na pozytywną odpowiedź. Logan z Emily znaleźli odpowiednią kreację. Carlos wraz z Scarlett wrócili zmęczeni do domu, a Kendall z Dustinem odpoczywali przed telewizorem..

czwartek, 1 czerwca 2017

Part 97.

Bella próbowała w każdy możliwy sposób zbliżyć się do Jamesa, lecz ten chyba tego nie zauważał. Ślub Carlosa i Scarlett, zbliżał się wielkimi krokami, dziewczyna chciała żeby to już się skończyło. Lecz nie mogła tego przyśpieszyć. Logan coraz częściej odwiedzał grób Alice, brakowało mu jej coraz bardziej.

- Strasznie mi jej brakuje. - powiedział Mamie.

- Wiem, my też bardzo za Nią tęsknimy. Nic nie przywróci jej życia.

- Trudno mi patrzeć, na Carlosa i Scarlett jak przygotowują się do ślubu. To jest trudne. - Logan nie mógł powstrzymać łez.

- Spokojnie. - powiedział Ojciec.

- Powoli zaczynam się oswajać z tym, że jej nie ma. Ale wciąż czuję pustkę.

- Wiem, że to może za wcześnie. Ale chciałam Ci przedstawić Przyjaciółkę Alice, jej narzeczony zginął w wypadku..

- Po co mi ta wiadomość? - zapytał.

- Tutaj masz jej adres, możesz ją odwiedzić. - Ojciec podał mu kartkę.

- Dziękuję.

Logan wrócił do domu, był późnym wieczorem. Poszukał informacji na temat tej dziewczyny, następnego dnia postanowił ją odwiedzić w pracy, recepcjonistka wskazała mu odpowiedni pokój. Logan nie pewnie zapukał, i został zaproszony do środka.

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - zapytała uśmiechnięta blondynka.

- Witam. Jestem Logan Henderson, przysłali mnie Rodzice Alice.

- Ach tak. - machnęła dłonią. - Tak, tak. Wczoraj dostałam telefon. Proszę, niech Pan usiądzie.

- Dziękuję. Może mówmy Sobie po imieniu.. Logan.

- Emily Terrent. - wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka.

- Rodzice powiedzieli mi, że w nieszczęśliwym wypadku straciłaś narzeczonego. Mogę się dowiedzieć, jak Sobie z tym poradziłaś?

- Popadłam w depresję. ale potem Sobie uświadomiłam, że nie mogę tak dalej żyć. Chociaż od tego czasu minęły 2 lata, to w moim sercu nadal jest Cameron. Nie przestanę go kochać, wiedziałam też, że będę musiała zacząć życie na nowo, ale nie wiedziałam kiedy i od dwóch lat jestem singielką.

- Nie chciałaś się z nikim spotykać?

- Chciałam oczywiście, że chciałam. Po 3 miesiącach, wyszłam do ludzi. Spotkałam się z jednym Facetem.. Ale nie umiałam, tego jakoś dalej pociągnąć..

- Rozumiem. - pokiwał głową. - W takim razie, nie będę Ci przeszkadzał. Bo masz pewnie dużo pracy. - uśmiechnął się.

- Bardzo miło było Cię poznać, może wyskoczymy gdzieś na kawę? - zaproponowała.

- Oczywiście, czemu nie. - uśmiechnął się. - Dobrze, to się jeszcze zdzwonimy.

- Jasne!

Logan wyszedł z kancelarii i wrócił do domu. Zadzwonił z międzyczasie do Teściów i powiedział, że umówił się z Emily. Nie chciał o tym mówić, ale poczuł, że ktoś się o tym musi dowiedzieć. Logan, miał wyrzuty sumienia, że może to za wcześnie, ale musiał w końcu wyjść ze swojego świata, i zacząć życie od nowa.

- Czy to by było przegięcie, jeżeli zacznę się spotykać z dziewczyną?

- Z kim? - zapytał zaciekawiony Kendall.

- Rodzice umówili mnie z przyjaciółką Alice, która kiedyś straciła narzeczonego..

- Według mojej opinii, to nie koniec świata. Nie możesz być wiecznie sam, musisz kogoś poznać. Młody jesteś.

- No ale, nie chcę żeby krążyły jakieś plotki na mój temat..

- Jakie plotki? - do salonu wszedł Carlos.

- Teściowie umówili mnie z przyjaciółką Alice, która kiedyś straciła narzeczonego.. Porozmawialiśmy trochę, no i umówiliśmy się na kawę. Czy ja robię coś źle? - zastanowił się.

- Nie! Nie możesz ciągle żyć w żałobie, musisz zacząć nowe życie. Fakt, faktem od śmierci Alice nie minęło dużo czasu ale musisz żyć. Nikt nie każe Ci od razu się z Nią przespać. Możecie się spotykać jako przyjaciele, a potem czas pokaże.

- Dzięki wielkie, ulżyło mi.

Przyjaciele rozmawiali jeszcze trochę, aż w końcu zastał ich wieczór. Nikt nie miał ochoty iść spać, dobrze im się tak siedziało.

- Dlaczego nie śpicie? - zapytała Bella.

- Nikomu nie chcę się, chodź do Nas. - zaproponował James.

- Nie dziękuję wracam do Siebie. Dobranoc.

- Co ja zrobiłem? - zapytał jak Bella poszła na górę.

- Serio Maslow? Serio! - zdziwiła się Scarlett.

- Co? - zmarszczył brwi.

- Ona Cię kocha.. - powiedzieli równocześnie Dustin, Kendall i Scarlett.

- Serio? - uśmiechnął się.

- Nie, Kurwa! Na żarty. - zdenerwowała się dziewczyna.

- Zaproś ją na randkę, wyślij jej kwiaty. Bądź romantyczny!

- Serio?

- Nie gadam z Tobą. - zaśmiała się do Jamesa. - Dobranoc.

- Co ja takiego zrobiłem? - spojrzał na chłopaków.

- Nigdy nie zrozumiem kobiet.. - odezwał się Kendall.

- No nie zrozumiesz, bo jesteś Gej. - skomentował Carlos.

- Wiem.. - zaśmiał się. - Ale wiecie, teraz nie muszę ich rozumieć. - zaśmiał się ponownie.

- I tego Ci zazdrościmy. - wszyscy wybuchli śmiechem.

Bella usiadła w pokoju na łóżku, na kolanach położyła laptop, szukała czegokolwiek aby tylko nie myśleć o Jamesie. Przeglądając internet wpadła na ciekawe opowiadanie o chłopakach.

- wow.. Dziewczyny mają naprawdę świetne pomysły. - Bella uśmiechnęła się do monitora.

Przeczytała 2 rozdziały i poszła do Scarlett, oznajmić jej nową dobrą wiadomość.

- Wpadłam na genialny pomysł. - klasnęła w dłonie.

- Jaki?

- Przeglądałam internet, bo nie mogę.. Szukałam jednej rzeczy i natknęłam się na opowiadanie o chłopakach. I wpadłam na genialny pomysł. - uśmiechnęła się.

- Też zaczniesz pisać? - zaśmiała się.

- Tak.. - zaśmiała się szaleńczo. - Będę pisała scenariusze, na podstawie tych opowiadań. A potem nakręcę filmy. Oczywiście, zagrają tam inni aktorzy nie Oni. Chociaż wybiorę jedno które mi się spodoba, zaproszę wybraną autorkę i razem wspólnie obmyślimy plan filmu. Tak wiem, to teraz może dziwnie wyglądać ale potem będzie lepiej. Czuję, że moja kariera się rozkręca.

- Gratuluję!

- Czego? - zdziwiła się.

- Masz tyle pomysłów.

- Dziękuję. Ale teraz będę miała dużo pracy.. Płyta, filmy i w ogóle.

Bella i Scarlett dług jeszcze rozmawiały, dopóki nie przeszkodził im Carlos. W końcu Bella opuściła ich pokój i wróciła do Siebie. Rano dziewczyna obudziła się w dobrym humorze, nic nie mogło jej go popsuć.

- Sok, herbata czy może kawa? - zapytała po raz kolejny Bella.

- Nie znudziło Ci się to pytanie? - Carlos zmrużył oczy.

- Co? - zaśmiała się delikatnie.

- Już po raz.. No nawet nie wiem który raz zadajesz to pytanie.

- Nie denerwuj się Słońce, to z grzeczności.

- To z grzeczności otwórz drzwi. - zaśmiał się, słysząc dzwonek.

Po chwili do kuchni zaczęła wchodzić Bella.. Lecz szła tyłem. A przed Sobą wnosiła piękny bukiet kwiatów.

- wow.. - zdziwiła się Scarlett. - Od kogo to? - zapytała.

- Nie wiem, ale jest liścik, poczekaj.  ' Dla świata jesteś kimś ale dla mnie jesteś całym światem! '  

- oo.. - uśmiechnęła się Scarlett. - Jakie to piękne. - szturchnęła Carlosa.

- Co?

- Widzisz, cichy wielbiciel.. - To takie romantyczne.

- Taka miła niespodzianka na początek dnia.

- James, James. - Scarlett zaczepiła chłopaka. - Popatrz, jaki piękny bukiet.

- Bardzo ładny. - uśmiechnął się, i mrugnął do Scarlett.

- aha. - odwzajemniła uśmiech. - O Matko! - krzyknęła dziewczyna.

- Co się stało? - zapytali wszyscy.

- Już zaraz nasz ślub!

- Masz rację. - pokiwał głową Carlos.

- To macie problem.. - zaśmiała się Bella. - haha.. A nazwisko po ślubie? - zapytała.

- Męża. A mogę zapytać jakie, byś miała nazwisko po Mamie? - zapytała.

- Isabella Peschell.

- Ładnie. - uśmiechnęła się dziewczyna.

- Powiem Ci, że jak usłyszałam je z innych ust, to brzmi nawet ładnie. Ale na pewno nie wrócę do jej nazwiska.. - pokręciła głową.

- Pewnie wiesz, że jako moja druhna musisz mieć piękną sukienkę.

- Co jako co? - zdziwiła się.

- No tak, nie mówiłam Ci? - zaśmiała się.

- Nie, nic nie mówiłaś.. Dlaczego mówisz, mi wszystko na kilka dni przed..

- Myślałam, że wiesz..

- No jednak już wiesz, że nie wiem.

Bella po wypiciu kawy, poszła na górę aby się przebrać, musiała kupić Sobie odpowiednią sukienkę, zabrała ze Sobą torebkę, i zeszła na dół.

- Kurier był u Ciebie..

- Ale ja nic nie zamawiałam. - pokiwała przecząco głową.

- Kwiaty. - uśmiechnął się Carlos.

- ' Jak sputnik krążący po szerokim niebie. Tak ja, miła krążę wokół Ciebie. ' 

- Krążę wokół Ciebie.. Kto to może być ? - Bella się zastanawiała.

- Wybierasz się gdzieś? - zapytał James.

- Ja? Tak. - palnęła się w czoło. - Jadę na zakupy, muszę kupić Sobie sukienkę.

- Mogę się z Tobą zabrać?

- Jasne, chodź.

Bella wraz z Jamesem udali się do samochodu, zaraz w centrum się rozdzielili, każde z Nich poszło w swoją stronę.. Dziewczyna chciała zobaczyć gdzie udaje się James, ale był za szybki. Nie tracąc czasu, wróciła i zaczęła szukać sukienki. Nie mogła znaleźć, nic odpowiedniego dla Siebie, wróciła do domu późnym popołudniem. Następnego dnia miała jechać do studia, dokończyć pracę nad teledyskiem.

środa, 24 maja 2017

Part 96.

Minęło kilka dni od rozmowy Logana z chłopakami, nie wiedział jak ma się zachować w ich obecności. Wiedział, że termin mija, z dnia na dzień. Podczas pewnego wieczoru gdy Przyjaciele siedzieli w salonie, i grali w różne gry. Logan co chwilę zerkał na Dustina i Kendalla, ten drugi chyba w końcu nie wytrzymał..

- Dobra. - wstał. - Muszę Wam coś powiedzieć.. - wziął głęboki oddech.

- Ojcem będziesz? - Carlos wybuchł głośnym śmiechem.

- Oj.. - chrząknęła Bella.

- Carlos, bądź poważny. - poprosił go Dustin.

- Też zapukałeś? - zaczął śmiać się głośniej, a do Niego dołączył James.

- Ja i Dustin jesteśmy parą.. - chłopaki przytulili się do Siebie.

- Co?! - Carlos wytrzeszczył oczy.

- Żartujesz? - James, powstrzymał śmiech.

- Nie, nie żartujemy. - Dustin, chwycił Kendalla za dłoń.

- O Kurwa.. - Pena nagle ucichł. - Nie wierzę.

- Tak. - potwierdził zszokowany James.

Chłopaki chwilę nie mogli wydusić z Siebie słowa, siedzieli jakby sparaliżowani. Scarlett również była w lekkim szoku, a Bella? Bella, siedziała i czekała na rozwój wydarzeń.. Po kilku minutach szok minął i chłopaki zaczęli rozumieć co powiedział Dustin wraz z Kendallem.

- Ale wy tak na serio? - zapytał Carlos.

- Spoko, jeżeli to Wam przeszkadza to możemy się wyprowadzić.. Nie ma żadnego problemu, ale jak to dla Was za mało.

- Uspokójmy się, to nic strasznego, że się kochacie. - powiedziała Scarlett. - Każdy ma prawo do miłości.

- No ale.. - jęknął Carlos.

- Ale, czy Ty zawsze musisz mieć jakieś ale? - zdenerwowała się Bella. - Jeżeli się kochają, to niech tak będzie. Jak masz problem, to powiedz.

- Nie, nie mam problemu. Ale muszę się z tym oswoić. - pokiwał głową.

- Wy się oswajajcie, a ja jadę do Rodziców.

Bella wyszła z domu, wsiadła w samochód i pojechała do Rodziców. Skoczyła do marketu i zrobiła im małe zakupy.

- Dzień dobry. - zapukała do pokoju Rodziców. - Nie ma Mamy? - rozejrzała się po pokoju.

- Jest na rehabilitacji, ale proszę siadaj. - wskazał miejsce. - No, opowiadaj co u Ciebie.

- Nie wiem od czego zacząć.. - zaśmiała się. - Jak Alice odeszła, załamałam się. A ostatnio jeszcze odszedł Colton.

- Skarbie, naprawdę mi przykro. Ale nie możemy nic na to poradzić. Niestety, Nas też kiedyś zabraknie.

- Ale jesteście! Dopóki żyjecie z Mamą, to wiem, że nic złego Nam się nie stanie. - uśmiechnęła się.

- Chcemy Ci coś z Mamą powiedzieć.. - Ojciec zrobił się poważny, Bella nie wiedziała co może ją spotkać.

- Coś się z Wami dzieje? - zapytała.

- Nie, nie. Mama zaraz powinna przyjść..

Bella nie wiedziała co może ją spotkać. Czuła, że może to nie być jednak miła rozmowa. Gdy Mama przekroczyła próg pokoju ucieszyła się, że zobaczyła córkę. Po krótkiej rozmowie, dziewczyna dowiedziała się całej prawdy.

- Przepraszam, ale kiedy mieliście mi to powiedzieć?

- Zaraz po tym, jak zostałaś aresztowana.. - powiedział Ojciec.

- Skąd o tym wiesz? - zdziwiła się.

- Ta policjantka która cię puściła to.. To jest Twoja prawdziwa Mama.

- Jak to możliwe? - zapytała.

- Podczas zjazdu klasowego który był organizowany nie poszedłem z Twoją Mamą, bo Ona została z Carlosem w domu. Spotkałem Rose, trochę alkoholu i tak to się stało. Po jakimś czasie się dowiedziałem, że Ona jest w ciąży.. I tak się stało, że znalazłaś się na tym świecie.

- Nie jesteś moją Mamą?

- Nie, Kochanie. Ale Kocham Cię jak własną córkę.

- Serio? - zaśmiała się. - To jak mam do Ciebie mówić? Dobra, mniejsza z tym. Ale chcę poznać, powód jaki kierował Rose, kiedy mnie oddała.

- Powód był prosty.. Jeżeli zostałaby z dzieckiem, to mogło to by się odbyć negatywnie na jej karierze.. Więc, postanowiliśmy, że zostaniesz ze mną.

- I Carlos, nie miał nic przeciwko temu?

- Nie. Wszystko mu wytłumaczyliśmy. Zrozumiał.

- Świetnie, to dlaczego ja się teraz o tym dowiaduję?

- Chcieliśmy Ci i tym powiedzieć wcześniej, ale nie mieliśmy okazji..

- haha.. - zaśmiała się. - Mogę dostać jakiś kontakt do Rose? - zapytała.

- Jasne, podam Ci jej numer telefonu. Będziecie..

- Wiem, co mam zrobić. - powiedziała. - Muszę to przemyśleć.. Dzięki za numer.

Bella opuściła Rodziców, była w wielkim szoku. Wsiadła w samochód  ruszyła do domu i od razu wściekła zaatakowała Carlosa.

- Ty! - wskazała palcem na brata. - Ty o wszystkim wiedziałeś? - zapytała. - Wiedziałeś, ale nic nie mówiłeś! Myślałeś, że się nie dowiem! - krzyczała.

- O co Ci chodzi? - zapytał zdezorientowany, a reszta patrzyła na to z boku.

-  O to, że Mama naprawdę nie jest moją Matką! Tylko tamta Strażniczka! Wiedziałeś o tym! - krzyczała.

- Rodzice nie chcieli Ci nic mówić.. - powiedział spokojnie.

- Żartujesz Sobie ze mnie?! - podeszła bliżej brata. - Kurwa! Ile razy jeszcze, będziecie mnie okłamywać, to już naprawdę nie jest miłe..

- Ale to nie jest moja wina. - powiedział.

- A czyja? Oczywiście, bo Twoja Matka jest święta! - krzyknęła.

Carlos nie wiedział co ma powiedzieć, zdenerwował się.. W końcu nie wytrzymał i uderzył Bellę z pięści prosto w twarz, dziewczyna upadła na podłogę. Przyjaciele szybko do Niej podeszli.

- Nic Ci nie jest? - zapytał Kendall.

- Oszalałeś! - wrzasnął James.

- Carlos! - zdenerwowała się Scarlett.

- Nie, spoko. - uśmiechnęła się, i otarła krew z twarzy. - Ulżyło Ci? Nie, to spróbuj jeszcze raz. - zaśmiała się. - Odsuńcie się ode mnie.. - powiedziała. - No dawaj, bo to za mało. Już raz, od Ciebie dostałam, nie martw się. Nic się nie stanie.

- Zamknij się. - powiedział.

- Bo co? - podeszła do brata. - Co mi zrobisz?

- Bella! - powiedział James. - Nie prowokuj Carlosa.

- Cicho.. - podniosła dłoń. - Dam Sobie radę. - No co? Boisz się?

- Chciałem Ci powiedzieć, ale nie wiedziałem jak. - spuścił głowę.

- Było mi to powiedzieć normalnie, a nie ukrywać takie rzeczy.. Myślałam, że możemy Sobie ufać, ale w takim wypadku.. Sorry. - spojrzała na brata i poszła do swojego pokoju.

- O co chodziło? - zapytał Logan.

- Pamiętacie tą policjantkę która przyprowadziła ją do sądu?

- No kojarzę. - pokiwał głową Kendall.

- To była jej Matka.. Prawdziwa Matka. Ale Ona nie chciała, żeby dziecko przeszkadzało jej w karierze.

- Żartujesz? - zdziwił się James. - Ja na jej miejscu bym nawet nie chciał z Nią rozmawiać.

- Carlos, podwieziesz mnie? - Bella zeszła na dół.

- Gdzie? - zapytał.

- Do aresztu.. - mruknęła. - Muszę wyjaśnić kilka spraw..

- Przepraszam. Chciałem Cię przeprosić, nie chciałem tego robić. Przepraszam. - powtórzył to jeszcze kilka razy.

- Dobra, już przestań, chcę to załatwić i mieć święty spokój.

- Może pojadę z Wami? - zapytała Scarlett.

- Nie dziękuję. - pokiwała głową.

Bella i Carlos czekali aż Rose skończy pracę, gdy wychodziła blondynka ją zaczepiła..

- Możemy porozmawiać? - zapytała.

- Nie bardzo wiem z kim mam przyjemność..  zmrużyła oczy.

- Isabella Pena. - zaśmiała się.

- Tak, tak. Już pamiętam.

- Porozmawiamy? - zadała ponownie pytanie.

- Mam wolną chwilę, zanim przyjedzie po mnie Mąż. - powiedziała.

- Dlaczego mnie nie chciałaś? - zapytała Bella.

- Nie rozumiem. - pokręciła głową.

- Spotkanie klasowe..

- Pamiętam. Pena. Tak, to był dynamit nie Facet.. - powiedziała. - Ale jak mnie znalazłaś? - zapytała.

- Byłam u Ojca.. Powiedział mi wszystko. Dlaczego nie chciałaś, abym została z Tobą?

- Nie mogłam zostawić dobrze płatnej pracy..

- Serio? - zaśmiała się. - Kurwa, żartujesz ze mnie? - odwróciła głowę. - Pokłóciłam się z bratem, mam dosyć Swoich Rodziców. A Ty odstawiasz mi taki numer?

- Przepraszam. Nie wiedziałam, że Ci tak na tym zależy.

- Zależy.. Bo teraz w ogóle nie mam Matki.

- A Mama Carlosa? - zapytała.

- Teraz jak się dowiedziałam, to nie mogę mówić do Niej Mamo..

- Mamo! Mamo! - w naszą stronę biegła dwójka dzieci, mały chłopiec i dziewczynka. - Cześć, Mamo! - powiedział chłopiec, na oko mógł mieć 8 lat.

- Mam coś.. Dla Ciebie. - powiedziała zadyszana dziewczynka. - Proszę. - wręczyła jej kartkę.

- Nie przeszkadzajcie Mamie w rozmowie.. - powiedział przychodzący mężczyzna. - Cześć, Kochanie. - przytulił kobietę. - Przeszkadzamy? - zapytała.

- To Twoje dzieci? - zapytała.

- Tak. - kiwnęła głową. - Kochanie, zabierz na chwilę dzieci.

- Wybaczysz mi ? - zapytała.

- Nie. - spojrzała ze łzami w oczach. - Nie.. - pokręciła głową.

 - Ale jestem Twoją Matką.. Czy tego chcesz, czy nie. - powiedziała.

- Zabawna jesteś. - zaśmiała się. - Moja Matka już nie żyje.. - pokiwała głową. - Nie żyje! - powiedziała głośniej.

- Bella.. - próbowała ją zatrzymać.

- Jedziemy. - powiedziała do brata.

- Ale..

- Jedź! - warknęła w stronę chłopaka.

Bella przez całą drogę nie odezwała się ani słowem do brata, oczy szkliły jej się coraz bardziej. Wysiadając z samochodu, nawet nie spojrzała w stronę brata. Nie odezwała się do nikogo w domu, poszła na górę i zamknęła się w pokoju. Spod łóżka po kolei wyciągała puste butelki. Przebrała się, spakowała butelki i wyszła..

- Gdzie idziesz? - zapytał Logan.

- Idziesz ze mną? - zapytała.

- Gdzie?

- Nie wiem, napić się chcę zapomnieć o tym dniu.

- Alkohol Ci w tym nie pomoże.

- Mam inne zdanie. - powiedziała i wyszła.

Dziewczyna wyrzuciła śmieci, i ruszyła przed Siebie. Weszła do pierwszego lepszego klubu..

- Coś podać? - zapytał barman.

- Coś mocnego..

- Ok. - chłopak nie zadawał więcej pytań.

Po kilku głębszych, Bella wciąż miała ochotę żeby się napić. Było jej mało, barman zakazał jej pić. Zdenerwowana dziewczyna, wyszła i poszła dalej. Zauważyła znajomy bar i wiedziała, że tam może się napić ile będzie chciała.

- Widziałeś Bellę? - Carlos zapytał Jamesa.

- Nie, a coś się stało?

- Patrz która godzina.. - wskazał na zegarek. - Jest już późno a jej ciągle nie ma. - posmutniał.

- Wyszła na imprezę. - powiedział przechodzący Logan.

- Gdzie? - zapytali równocześnie.

- To wypadło jej z kieszeni. - podał papierek Carlosowi.

- Idziemy.. - powiedział Pena. - Chodźcie.

Bella bawiła się coraz lepiej. alkohol krążył w jej żyłach, świat wirował. Barman polewał jej co chwilę, dziewczyna była w siódmym niebie.

- To tutaj? - zapytał James.

- No raczej. - powiedział Carlos. - Chodź, może akurat będzie tutaj. - Pena podszedł do baru. - Siema. - przywitał się z chłopakiem. - Bella była dzisiaj tutaj? - zapytał.

- Tak, właśnie wyszła do łazienki. A coś się stało? - zapytał.

- Ma pewien problem.. - zmarszczył czoło.

- Idzie. - wskazała na ledwo idącą dziewczynę.

Bella ledwo co trzymała się na nogach, James przebijał się przez tłum aż w końcu udało mu się złapać dziewczynę. Powoli z Carlosem wyprowadzili ją z klubu gdzie czekał na Nich Logan w samochodzie. Gdy dojechali do domu, Scarlett pomogła przebrać się dziewczynie. Około godziny 8 Bella wstała i wzięła prysznic, na dole już wszyscy na Nią czekali.

- Ciekawe jak Ona się czuję.. - zastanawiał się głośno Carlos.

- A Ty jakbyś się czuł? - zaśmiał się Logan.

- Źle.. - uśmiechnął się pod nosem.

- No właśnie, resztę Sobie dośpiewaj.

- Cześć. - na dół zeszła Bella.

- Jak się czujesz? - zapytał Carlos.

- Żyję. - powiedziała. - Jak wróciłam do domu?

- Pojechaliśmy po Ciebie z Loganem i Carlosem.

- Dziękuję? - zapytała. - Wiecie co mi powiedziała, Rose?

- No nie. - pokiwała głową Scarlett.

- Zapytała czy jej wybaczę a potem powiedziała.. ' Ale jestem Twoją Matką.. Czy tego chcesz, czy nie. ' . Wtedy mnie zdenerwowała.

- I co zrobiłaś? - zapytała Scarlett.

- Nic, powiedziałam Carlosowi żeby jechał. Nie mam ochoty rozmawiać z Tą kobietą..

- I co teraz zrobisz?

- Wrócę niebawem.. - powiedziała i wyszła.

Bella wyszła z domu, pojechała do Rodziców chciała się z Nimi spotkać i porozmawiać na spokojnie..

- Podjęłam decyzję.. - powiedziała po przywitaniu się z Rodzicami.

- Jaką? - zapytali równocześnie.

- Wiesz, że mogłabym zniszczyć życie Rose.. - zaśmiała się. - Ale tego nie zrobię, powiedziałam jej prawdę, że moja Matka nie żyje.

- Dlaczego?! - zdziwili się.

- Przepraszam.

- Za co? - zdziwił się Ojciec.

- Możecie mnie znienawidzić, albo wypisać z Rodziny, ale na pewno nie powiem już do Ciebie Mamo.. Przepraszam, może gdybym znała prawdę wcześniej, ale teraz nie. Przepraszam.

- Rozumiem, rozmawiałam z Twoim Ojcem, i rozumiem Twoje zdanie. Akceptuję je.

- Więc.. - zagryzła wargę i zmarszczyła brwi. - Mogę przestać mówić Mamo?

- Oczywiście, ale wiedz, że będę kochała Cię jak córkę.

- Świetnie. Cieszę się, że wychodzicie. Od razu zapraszam Was na kolację!

Bella wyszła szczęśliwa, od Rodziców. Była uśmiechnięta, że w końcu mogła wszystkim powiedzieć co zrobiła. Czuła się wolna od kłamstw.

wtorek, 16 maja 2017

Part 95.

Jestem z Dustinem.. To zdanie męczyło Logana, był zdezorientowany. Jego najlepszy kumpel, z którym znał się od tylu lat okazał się Gejem? To nie mogło przejść mu przez myśl, a co dopiero jakby miał to komuś powiedzieć. Nie wiedział co ma ze Sobą zrobić, komu to powiedzieć.. Przeglądając zdjęcia ze ślubu Logan zaczął rozmyślać, jakby wyglądało ich dziecko. Chciał zająć czymś swoje myśli.

- Gdybyś mogła teraz tutaj ze mną być. - westchnął. - Mam Ci tyle do powiedzenia, to co usłyszałem zbiło mnie z nóg.. Nie wiem jak mam Sobie z tym poradzić. co mam powiedzieć. Pójść porozmawiać z Nimi? Czy zostawić to dla Siebie? Mam mętlik w głowie..

- Można? - zapytał Kendall pukając w drzwi. 

- Co jest? - spojrzał na kumpla. 

- Scarlett zrobiła obiad, i kazała Cię zawołać. - uśmiechnął się. 

- Ok, już idę. - zamknął album. 

Bella wstała z bólem głowy, spojrzała na swój strój i swoje odbicie w lustrze. Wzdrygła się na swój widok, poszła do łazienki, aby trochę się odświeżyć. Po powrocie wskoczyła w spodenki, top i ulubiony sweter, schodząc na dół nie zauważyła ostatniego schodka i lekko się potknęła zwracając na Siebie uwagę domowników. 

- Przepraszam. - powiedziała, zawstydzona. - Mogę prosić o kawę? 

- Jasne, już chwila. - uśmiechnęła się Eliza. - A jak się czujesz? - zapytała. 

- Proszę Cię. - przetarła oczy. - Jaka ja jestem, okropna. Żeby tak się załatwić. No nie wierzę, i to jeszcze na ślubie.. Rozumiem, jakaś impreza albo coś. Ale ślub?! - stuknęła się w czoło.

- Spokojnie. - powstrzymał ją Alan. - Mój przyjaciel załatwił się podobnie, ale nie martw się. Nie widać na filmie żebyś była pijana.

- Serio? - zapytała z nadzieją w głosie.

- Tak, bo chyba wpadłaś kamerzyście w oko. - zaśmiała się Eliza. - Jeżeli tylko miał okazję to filmował Ciebie dość często.

- Mnie? - zdziwiła się.

- Tak. - James kiwnął głową.

- Aha. Dobrze wiedzieć. - dziewczyna odpowiedziała obojętnie.

- Chciał Twój numer. - Alan, postanowił zagrać.

- Jak miał okazję z Nami porozmawiać, to pytał o Ciebie. - Eliza również się wkręciła i zerknęła na Jamesa, aby dalej ciągnął grę.

- Sam słyszałem, zapytał czy nie mam nic przeciwko, żebyś z Nim się umówiła na randkę. - pokiwał głową. - Powiedziałem, że nie mam nic przeciwko, powiadomił mnie, że jak tylko wrócisz do LA, to na pewno się odezwie.

- Co?! - zakrztusiła się sokiem. - Że co? - powtórzyła pytanie.

- Powiedział, że się z Tobą umówi. Podałem mu Twój numer telefonu. - odpowiedział.

- Przepraszam Was, ale nie mogę zostać tutaj dłużej.. Jutro rano wracam do domu. - oburzyła się. - Maslow myślałam.. A a resztą już nic. Przepraszam, ale nie mam zamiaru spędzić kolejnego dnia. Sorry. - Bella zostawiła szklankę i poszła na górę.

- Może trochę przesadziliśmy? - zapytał Alan, ze śmiechem na ustach.

- Chyba masz rację. - pokiwał głową James. - Pójdę na górę, i przeproszę ją.

James zrozumiał, że mógł trochę przegiąć, poszedł na górę i chciał porozmawiać z Bellą, podszedł pod drzwi i podsłuchał jej rozmowę..

- Myślałam, że jak przyjedziemy tutaj to coś między Nami się obudzi, jakieś dawne uczucie, liczyłam na to. Specjalnie kupiłam tą sukienkę, żeby mu się spodobać. Robiłam co mogłam, a On nic. Nawet jak siostra Elizy, się do Niego przystawiała nic nie mówiłam, ale jemu to się chyba podobało. Chciał wzbudzić we mnie zazdrość? To brawo udało mu się. A teraz zaprzepaścił wszystko, naprawdę czuję się źle.. Przepraszam, już będę kończyć, jak wrócę to się na pewno odezwę.

- Mogę wejść? - zapytał James.

- Co chcesz? - zapytała oschle.

- Chciałem Cię przeprosić, to co mówiliśmy to były tylko żarty. Sama mówiłaś, że nic nie pamiętasz i Eliza postanowiła, że wkręci Ci jakąś ściemę. Nie wiedziałem, że w to naprawdę uwierzysz. Ich spojrzenie, mnie zamurowało. Myślałem, że nie weźmiesz tego na serio. Przepraszam, na prawdę przepraszam.

Bella odwróciła się w stronę okna, Maslow był totalnie załamany ciągłe próby przepraszania chyba poszły na marne. Bella w końcu wybuchła.. Śmiechem.

- Co jest? - zapytał zdziwiony.

- Chciałam sprawdzić jak zareagujesz.. Na moją rozmowę telefoniczną! - rzuciła chłopaka poduszką.

- To jest nie fair.. To co mówiłaś, o była prawda? - zapytał.

- Tak, James. Cała szczera prawda. - uśmiechnęła się i zeszła na dół.

- Coś się stało? - zapytał Alan.

- Dlaczego?

- Uwielbiam Was, ale ściemniać to nie potraficie.

- Coo? - zdziwili się.

- No tak, udawałam rozmowę telefoniczną i słyszałam jakieś kroki, poznałam, że to James. No i uwielbiam Was. Ale jutro naprawdę musimy lecieć, mam zaległą pracę. Płyta prawie jest skończona, ale trzeba jeszcze trochę dopracować.

- No, szkoda. - posmutniała dziewczyna.

- Nie martw się, jeżeli będzie okazja to na pewno Was odwiedzę.

Bella, James, Eliza i Alan wybrali się na krótki spacer. Przeszli się do pobliskiego parku, aby zrobić Sobie kilka zdjęć na pamiątkę. W tym samym czasie na obiedzie Logana ciągle dręczyła myśl o związku Kendalla i Dustina.

- Dobrze się czujesz? - zapytała Scarlett.

- Tak, dziękuję. - pokiwał głową. - A dlaczego pytasz?

- Od kilku minut wsypujesz sól do zupy.

- Co? - zmarszczył brwi, i spróbował zupy. - Fuj! Co to jest?! - spojrzał na Scarlett.

- Zupa. - uśmiechnął się Carlos.

- Sorry. Pójdę do Siebie. - wstał i wyszedł.

- Co mu jest? - zapytał Dustin.

- Nie wiem, może tęskni za Alice. - westchnęła Scarlett. - Dobra, na razie zostawmy go w spokoju, jeżeli będzie chciał to powie co go gryzie.

- No dobra.

Logan wrócił do pokoju, zaczął przeglądać internet. Chciał poszukać czegoś na temat Kendalla i Dustina, lecz w internecie nie było na razie żadnych zdjęć ani plotek. Nie miał z kim porozmawiać na ten temat, aż w końcu zdecydował zadzwonić do Belli.

- Słucham? - odebrała.

- Możemy porozmawiać? - zapytał.

- Tak, mów o co chodzi. Poczekajcie, zaraz przyjdę. - powiedziała do Przyjaciół. - Co jest? - zapytała.

- Nie wiem jak to powiedzieć, mam pewien problem. A nie mam z kim o tym porozmawiać.

- W domu jest Carlos, Scarlett no i Dustin z Kendallem.

- Właśnie.. O Kendallu i Dustinie chciałem porozmawiać, ale nie jestem pewien czy to jest rozmowa na telefon.

- Rozumiem. - pokiwała głową. - Jutro około południa będziemy w domu, porozmawiamy na spokojnie. Wytrzymasz? - zaśmiała się.

- Jasne, dzięki.

Henderson odetchnął z ulgą, przebrał się i zszedł na dół, mówiąc Przyjaciołom, że nie wróci późno. Wsiadając do autobusu nie czuł się komfortowo, co chwila jakaś dziewczyna spoglądała w jego stronę a to z ukrycia robiły mu zdjęcia. Nie wytrzymał i wysiadł wcześniej. Przeszedł kilka metrów i znalazł się nie daleko salonu samochodowego. Zerknął przez szybę i ujrzał swoje wymarzone auto, bez zastanowienia wszedł do środka. Doradcą okazała się młoda dziewczyna, umiała wszystko dobrze wytłumaczyć, przy czym zachęciła Logana bardziej do zakupu.. Po spacerze Bella wraz z Jamesem i młodą parą wrócili do domu, zaczęli się pakować. Niczym się obejrzeli nastał wieczór, dziewczyna zrobiła jeszcze kilka zdjęć. Na lotnisko odwiozła ich Eliza, Alan i Julia której nie mogło zabraknąć.

- Już się nie mogę doczekać, aż w końcu znowu się zobaczymy. - uśmiechała się Eliza.

- Ja również. - pokiwała głową Bella. - Ale to na pewno szybko zleci.

- Będziesz do mnie pisał? - Julia zapytała Jamesa.

- Jesteś naprawdę ładną i fajną dziewczyną ale nie dla mnie.

- Dlaczego?! - oburzyła się.

- Masz faceta. - powiedział i uśmiechnął się do Przyjaciół.

- Ale to nic poważnego. - odpowiedziała szybko.

- Przykro mi, ale nie chcę psuć waszego związku. - odpowiedział z powagą, ale wyczuwalnym uśmiechem.

- James.. - chciała coś powiedzieć.

- Pasażerowie lotu 45 z Nowego Jorku do Los Angeles, proszeni są do wyjścia numer 10.. - powtarzał głos w głośniku. 

- Przepraszam, ale musimy już iść.

- Bardzo miło było u Was, ale musimy już iść. - Bella pożegnała się z Przyjaciółmi.

- Cześć Julia. - James przytulił dziewczynę.

- Będę pisała.. - krzyknęła.

James uśmiechnął się do dziewczyny i pomachał jej.

- Naprawdę do Niej napiszesz? - uśmiechnęła się.

- Ja nie widzę w tym problemu, ale jak wiesz listy czasami się gubią. - zaśmiał się.

- Możliwe. - pokiwała głową. - Wiesz, chciałam nakręcić nowy film. Ale póki co, chcę dokończyć płytę.

- Masz całe życie przed Sobą.

- Ale nie chcę poświęcić życia, tylko na karierę. A gdzie miłość?

- Mówią, że miłość jest zawsze blisko Ciebie, ale nie każdy ją dostrzega. Miłość, ślub i dzieci? - zapytał.

- Nie, dzieci nie. - spojrzała przez okno.

- Dlaczego? - zaśmiał się. - Nie lubisz dzieci?

- Lubię, ale nie mogę mieć dzieci.. - spojrzała głęboko w oczy chłopakowi. - Jestem bezpłodna.

- To jest pewna diagnoza? - zdziwił się.

- Tak, mimo młodego wieku taka jest prawda. Wiesz, to było kilka miesięcy temu. Spóźniał mi się okres a wiem, że nie byłam w ciąży.. Może to stres? Wtedy tak myślałam, ale potem jak poszłam do lekarza to opisałam mój problem. Wtedy się dowiedziałam, że przechodzę menopauzę. Nie mogłam nic z tym zrobić, a sama wiadomość załamała mnie.

- Nie mam pojęcia, co mam powiedzieć, jestem w szoku. Ale jest też w tym plus.

- Jaki? - zapytała.

- No nie musisz się martwić o co miesięczne bóle brzucha, wahania nastrojów i takie tam kobiece sprawy.

- Myślisz, że tak jest? - zaśmiała się.

- No, a nie? - zapytał.

- Mogę powiedzieć, że jest dobrze ale nie aż tak. Mam czasami okropną migrenę i naprawdę nie mam ochoty na nic, wszystko mi przeszkadza. Co do wahań nastrojów? To różnie bywa. Nie każda kobieta przechodzi okres tak źle poczekamy na Twoją Żonę. - zaśmiała się.

- Dziękuję za wsparcie. Patrz, już zaraz lądujemy.

- No i świetnie.

Bella z Jamesem przegadali cały lot, głównie o problemie Belli ale mimo wszystko rozmawiało im się dobrze. Na miejscu czekał Logan, z uśmiechem przywitał Przyjaciół. Sami nie wiedzieli, że ma po Nich ktoś przyjechać, ale było im miło. Do domu wrócili w wyśmienitych nastrojach, w domu przyjaciele pooglądali zdjęcia i porozmawiali. Bella poszła na górę aby się rozpakować i wrzucić ciuchy do pralki.

- Cześć. - Logan wszedł do pokoju. - Powiedziałaś, że jak wrócisz to porozmawiamy. - usiadł na łóżku.

- Dobra, mów co Cię męczy. - uśmiechnęła się.

- Nie wiem jak mam zacząć, według mnie to jest delikatna sprawa. Pomożesz mi?

- Jeżeli będę mogła to oczywiście, ale powiedz mi o co chodzi.. - dziewczyna zaczęła się denerwować.

- Chodzi o to, że ostatnio dowiedziałem się dziwnej, albo strasznej rzeczy.

- Co takiego?

- Kendall i Dustin Oni się spotykają są ze Sobą. - wydusił. - Wiesz, czyli Kendall jest Gejem.. Dlaczego nic nie mówisz?

- Wiem, że to może Cię zaskoczyć, ale dowiedziałam się o tym pewnego razu przez przypadek. - uniosła ręce w geście obronnym. - Posłuchaj, przechodziłam raz do kuchni usłyszałam jakieś głosy dochodzące z pokoju Schmidta, to co zobaczyłam przerosło mnie totalnie.. Widziałam jak się całują, chciałam odejść ale potem zaczęli posuwać się coraz bardziej. Wtedy od razu się odsunęłam i chyba musieli mnie usłyszeć. Bo wyjrzeli przez drzwi i zamknęli je. Zaraz im powiedziałam, że ktoś zacznie węszyć jeżeli nie zaczną się ukrywać.

- Musimy powiedzieć o tym reszcie.

- Sami muszą to powiedzieć. Wieczorem pójdziesz do Nich i powiesz im co wiesz.

- Sam? - zdziwił się.

- Weź Sobie misia, będzie Ci raźniej.. No raczej, że sam! - uniosła się. - Nie martw się, wszystko będzie dobrze, dasz radę. Muszę Cię przeprosić ale chcę wziąć kąpiel.

- Jasne.

Logan wyszedł z pokoju Belli i poszedł do Siebie, w głowie układał Sobie treść rozmowy z chłopakami, nie wiedział jak ma zacząć, bał się tej rozmowy. Położył się na łóżku i zaczął rozmyślać i wspominać jak to było kiedyś z Alice, jeszcze nie dawno mógł ją przytulić, porozmawiać. Wieczorem gdy już wszyscy byli w pokojach, Logan wiedział, że Kendall na pewno spędza ten wieczór w Dustinem. Poszedł do pokoju Kendall i zapukał, chłopak wpuścił go bez wahania.

- Sam jesteś? - zapytał.

- No a z kim mam być? - zaśmiał się. - Żadnej dziewczyny tutaj nie ma.

- No tak, to było głupie pytanie.

- Cześć. - Dustin zaczął wchodzić jak do Siebie. - Sorry, nie wiedziałem, że masz gościa, wpadnę innym razem.

- Nie, poczekaj. - wstał Logan. - Chciałem z Wami porozmawiać, mam pewien problem.

- Ok. - chłopak wszedł nie pewnie.

- No to w czym tkwi Twój problem? - zapytał.

- W Was.. - powiedział prosto. - Chodzi mi o Was, dowiedziałem się, że jesteście razem! Nie mogę w to uwierzyć, to nie przechodzi mi przez myśl.

- Chcieliśmy to powiedzieć, ale jakoś nie mamy odwagi. Daj Nam jeszcze kilka dni, i wszystko dojdzie do normy.

- Dobra, niech Wam będzie.. - Logan wyszedł z pokoju.

środa, 10 maja 2017

Part 94.

Dni mijały dość szybko Bella wraz z Jamesem byli na lotnisku.

- Jak się czujesz? - zapytał.

- Dobrze. - kiwnęła głową. - Martwię się o to spotkanie, nie wiem co Nas może tam spotkać.. - zamyśliła się.

- Wszystko będzie dobrze, na pewno. - posłał jej ciepły uśmiech.

- Pasażerowie lotu 45 z Los Angeles do Nowego Jorku, proszeni są do wyjścia numer 3. Pasażerowie lotu..

- W końcu. - powiedział James.

Bella z Jamesem udali się do wyjścia, zajęli wybrane przez Siebie miejsca i czekali na odlot samolotu.. James usiadł wygodnie zamknął oczy i odprężył się. Bella nie lubiła startu samolotu zawsze się bała, jak również przy lądowaniu.. Odruchowo chwyciła Jamesa za dłoń. Gdy samolot wybił się w powietrze rozluźniła się i podziwiała widoki.

- Myślisz, że się zejdą? - Scarlett zapytała Carlosa.

- Wszystko jest możliwe. - pokiwał głową.

- Byli fajną parą?

- Na początku nie byłem do tego przekonany, ale potem z czasem się przyzwyczaiłem. Krótko mówiąc, jak się wprowadziliśmy tutaj, nie mogliśmy się dogadać.

- Ale między rodzeństwami, czasami dochodzi do kłótni..

- Może i tak, ale u Nas to była inna sytuacja.

- Jaka? - zapytała z zaciekawieniem.

- Opowiadała mi, że kiedyś śpiewała w jakimś podrzędnym klubie, zastępowała koleżankę kilka razy a potem się tam zatrudniła, na początku było fajnie ale  potem.. Potem się zmieniło. Na zapleczu, chociaż nie, to nie było zaplecze. Druga sala, albo odrębny pokój. Dziewczyny tam tańczyły w bikini, i Ona też tam była.. Byłem na Nią okropnie zły. Nie odzywałem się do Niej, ubliżałem jej na każdym kroku, zawsze miałem jakieś uwagi.. Raz nawet ją uderzyłem, teraz jak i wcześniej tego żałuję. To był pierwszy raz gdy uderzyłem siostrę.. Pierwszy i ostatni.

- Niemożliwe. - Scarlett otworzyła usta ze zdziwienia.

- Tak, możliwe.

Po długim locie, Bella z Jamesem opuścili samolot, na lotnisku miała odebrać ich jej siostra. Gdy odebrali bagaże rozglądali się chwilę. W oddali ujrzeli, piękną szatynkę w krótkich białych szortach i żółtej koszuli mgiełce. Machała ręką w stronę Jamesa i Belli. Przyjaciele od razu ruszyli w kierunku dziewczyny.

- Cześć. - przywitała się. - Julia jestem. - wyciągnęła dłoń w stronę Jamesa.

- James Maslow, miło Cię poznać. A to moja Przyjaciółka Bella. - wskazał dziewczynę, stojącą obok.

- Cześć. - Bella przywitała się z dziewczyną.

- Zapraszam do samochodu, walizki możecie schować do bagażnika. - otworzyła go. - Zapraszam do samochodu.. - skierowała Jamesa na siedzenie do przodu a Bella usiadła z tyłu.

Droga przebiegła w ciągłej rozmowie, w sumie sama Julia rozmawiała z Jamesem, a Belli jak się udało to oczywiście coś powiedziała, lecz to graniczyło z cudem. Gdy dojechali na miejsce byli pod wrażeniem posiadłości w jakiej mieszkają. Po przekroczeniu progu domu, Przyjaciele nie mogli przestać podziwiać wnętrza domu.

- No, no. Muszę przyznać, że bardzo ładnie tutaj macie. - powiedział James.

- Dziękuję, część sama zaprojektowałam. Studiuję dekorację wnętrz, i chcę się tym zajmować. - uśmiechała się do Jamesa.

- Bella! James! - na dół zeszła Eliza. - Cieszę się, że tutaj jesteście. Chodźcie zapraszam do pokoi..

Przyjaciele poszli za Elizą, wskazała im pokoje. Były na przeciwko Siebie, a pokój Julii był tuż obok pokoju Jamesa. Dziewczyna bardzo się ucieszyła. Gdy rozpakowali swoje bagaże, zeszli na dół na obiad i od razu przywitali się z Rodzicami. Porozmawiali, a wieczorem odbył się mały grill.

- Dziewczyny, proszę nie zdemolujcie domu. - powiedziała Mama dziewczyn.

- Nie zostaniecie? - zdziwiła się Julia.

- Nie, dzisiaj mamy własną imprezę.. Więc nie będziemy Wam przeszkadzać.

Gdy Rodzice wyszli, Julia wyraźnie się rozluźniła. Czuła, że dzisiejszego wieczoru zbliży do Siebie Jamesa. Oprócz domowników byli także znajomi Elizy i kilka osób od Julii, zjawił się także brat dziewczyn Mike z kumplami. Była to ostatnia impreza, przed ślubem Elizy i jej narzeczonego Alana.

- No James, jak Ci się u Nas podoba? - zapytała go Julia, popijając piwo.

- Jest bardzo fajnie, impreza jest udana. - uśmiechnął się i rozglądał za widokiem Belli.

- Szukasz kogoś? - zapytała dziewczyna.

- Tak. - pokiwał głową.

- Pomogę Ci szukać, ale później a teraz porozmawiajmy.. - dziewczyna wciągnęła Jamesa do rozmowy.

Bella czuła się nie pewnie w obecnym towarzystwie nie znała nikogo. James zaraz po przylocie wpadł w oko siostrze Elizy, a Bella nie mogła znaleźć z Nią wspólnego języka. Impreza trwała w najlepsze, wszyscy dobrze się bawili, kątem oka Bella dojrzała Jamesa, wyglądał na rozluźnionego. Na koniec zabawy wszyscy pomagali sprzątać, potem Eliza wraz z Alanem porozwozili przyjaciół. Bella siedziała na dworze na huśtawce, zadzwoniła do Scarlett.

- Cześć, przeszkadzam? - zapytała, gdy dziewczyna odebrała telefon.

- Nie, właśnie biorę kąpiel. Co się dzieję?

- Siostra Elizy, mnie lekko denerwuję.

- Dlaczego?

- Jak tylko przyjechaliśmy, zaczęła się kleić do Jamesa, jadąc do ich domu nie powiedziałam prawie ani słowa, na imprezie jak była to Maslowa w ogóle nie było w pobliżu..

- Jesteś zazdrosna o Jamesa? - zapytała.

- Nie, skądże. Ale po prostu chciałam się czuć pewniej, nie znam tutaj nikogo. A Eliza z narzeczonym zajmowali się gośćmi..

- Współczuję Ci, ale nie martw się. Jutro będzie lepiej.

- Na pewno. Muszę kończyć, bo James tutaj idzie i chyba nie jest sam.. - Bella spojrzała na szybko. - Odezwę się jutro, cześć.

Dziewczyna rozłączyła się i schowała w krzaki.. James jednak był sam, wyciągnął telefon i chyba do kogoś dzwonił.. W tym samym momencie Bella dostała wiadomość od Scarlett, że James rozmawia z Carlosem i skarży się na siostrę Elizy. Ucieszyła się, i przy euforii przez przypadek poruszyła krzakami. James to zauważył i ruszył w jej stronę..

- James.. - w oddali można było usłyszeć przesłodzony głos Julii, szybko wskoczył w krzaki obok.

- Carlos muszę kończyć.. Ta dziewczyna nie daje mi żyć. - szepnął i rozłączył się.

- Nie mogę teraz stąd wyjść, bo zostanę zdemaskowana. - szepnęła do Siebie.

Gdy dziewczyna wróciła do domu, James wyszedł z ukrycia i wrócił do domu, zaraz potem Bella zrobiła to samo. Wchodząc do pokoju, ucieszyła się, że James ma dość tej dziewczyny, w końcu mogła odetchnąć z ulgą. Ślub Elizy zbliżał się wielkimi krokami, dziewczyna zaprosiła do domu stylistów którzy mieli pomóc w przygotowaniu. Panna Młoda, była bardzo szczęśliwa, że wychodzi za Mąż, restauracja znajdowała się przy pobliskiej plaży.

- Bardzo dziękuję wszystkim gościom za przybycie, tym z bliska i z daleka. - uśmiechnęła się do Belli i Jamesa.

- Cieszymy się, że wszyscy mogą tutaj z nami być w tak uroczystej i doniosłej dla Nas chwili. Teraz zapraszamy wszystkich do pierwszego tańca pary młodej. - powiedział Alan.

Eliza wraz z Mężem zaczęli swój pierwszy taniec, młodsza siostra Panny Młodej bacznie przyglądała się Jamesowi który szukał wzrokiem kogoś innego.

- James. - szepnęła. - James.. - chłopak zareagował i spojrzał w stronę dziewczyny. - Hej. - uniosła dłoń do góry. - Chciałam Ci przedstawić swojego chłopaka. - uśmiechnęła się szeroko.

- Chłopaka? - zapytał.

- Tak, chłopaka. - pokiwała głową. - A masz jakiś problem? - uniosła brew.

- Nie, skądże, to już Ci przeszło? - zapytał.

- Tak, owszem. - wzruszyła ramionami i opuściła Jamesa.

Taniec młodej pary zafascynował wszystkich, po wszystkim goście usiedli do stołów. James miał szansę siedzieć obok Belli, niestety Przyjaciele nie widzieli się przed wyjazdem ponieważ dojechali różnymi autobusami.

- Wyglądasz świetnie. - Bells pochwaliła strój Jamesa. - Ten garnitur, i kilkudniowy zarost.. Nie dziwie się, że młoda straciła dla Ciebie głowę. - uśmiechnęła się.

- Prawdę mówiąc dowiedziałem się, że Ona ma chłopaka. To mnie trochę zdziwiło, bo tutaj się kleiła a potem mi mówi, że ma kogoś. - zabawne.

- No tak. - pokiwała głową. - Może usiądźmy, bo większość osób siedzi.

Bella chciała spokojnie porozmawiać z Eliza, dlatego obie wyszły na dwór..

- Dlaczego Nas zaprosiłaś? - zapytała.

- Chciałam żebyście byli ze mną w tym dniu.

- Nie odzywałaś się do Nas po tym.. Po tym incydencie z Jamesem.

- Hej.. - szukaliśmy Was. - na dwór przyszedł James z Alanem.

- Możemy chwilę zostać same? - zapytała Eliza.

- Jasne. - pokiwał głową Alan.

- Więc, nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Dlaczego Nas zaprosiłaś? - zapytała ponownie.

- Wiem, że wtedy mogliśmy być nie fair.. Ale poniosły Nas uczucia, mogę Ci otwarcie powiedzieć, że nic do Niego nie czuję.. Jak tylko wyjechałam, zaraz poznałam Alana, to On zawrócił mi w głowie tak, że nie mogłam spać przez Niego. Myślałam o Nim cały czas, teraz wiem, że On jest mężczyzną mojego życia, a wtedy? Wtedy to była dla mnie taka przygoda, chociaż nie. Kochałam Jamesa, ale potem mi to jakoś przeszło.. Myślałam żeby z Nim wyjechać, ale uświadomiłam Sobie, że jednak aż tak bardzo mi na Nim nie zależy.

- Cholera jasna.. - Bella się uśmiechnęła. - Dlaczego Nas zaprosiłaś? Odpowiesz?

- Przepraszam, ciągle zmieniam temat. - zaśmiała się. - Zaprosiłam Was, bo chciałam aby Przyjaciele byli ze mną w tej ważnej chwili, a Ty od zawsze byłaś moją najlepszą Przyjaciółką, nie chciałam aby Ciebie tutaj zabrakło. Zawsze traktowałam Ciebie jak siostrę, nie mogłam Ciebie nie zaprosić. - wytłumaczyła krótko Eliza.

- Jak siostrę? - łza zakręciła się w jej oku. - Ale przecież masz siostrę.. - powiedziała z uśmiechem i łzami w oczach.

- Wiem, ale byłaś jak moja siostra bliźniaczka! - mocno przytuliła Bellę.

- Uwielbiam Cie! - uśmiechnęła się.

- Wiem, ale może idź już bo widzę, i od waszego przyjazdu widziałam, że James chcę z Tobą porozmawiać, ale nie bardzo wie jak ma się do tego zabrać..

- Haha.. Zabawna jesteś. Ale dobrze, pójdę. - Jak się bawisz? - zapytała chłopaka.

- Dobrze. Nie miałem okazji nawet z Tobą porozmawiać. - uśmiechnął się.

- Teraz możemy porozmawiać.

- Mam pewien problem, podoba mi się jedna dziewczyna, ale nie wiem jak mam z Nią porozmawiać a nie chcę schrzanić sprawy. - skrzywił się.

- Mów. - powiedziała obojętnie.

- Niedawno zacząłem o Niej myśleć, wcześniej kilka razy schrzaniłem sprawę, i teraz chcę wszystko naprawić..

- Weź, narzędzia i napraw. - skomentowała.

- Świetny żart. - zaśmiał się.

- Sorry, ale Ci nie pomogę. - powiedziała i wyszła.

Bella lekko oburzona wróciła do restauracji, widziała jak grupka osób z jej stolika zaczyna pić alkohol..

- Mogę się dołączyć? - zapytała.

- Jasne, nie ma problemu. - odpowiedział miły chłopak.

Godziny mijały, a Bella coraz śmielej brała kieliszek do ręki. Nie czuła się źle z tego powodu, wręcz przeciwnie, dzięki pozytywnym emocjom uśmiechała się coraz bardziej. Jak wszyscy zaczęli się rozchodzić, Bella wzięła butelkę wina i wyszła na dwór. Nie chciała dłużej patrzeć na Jamesa, widziała jak dobrze się bawi. Siedząc nie daleko restauracji, patrzyła w gwiazdy i słuchała szumu morza.

- Bella.. Bella! - usłyszała głos Przyjaciółki. - Co Ty tutaj robisz? - zapytała.

- Słucham morza, słyszysz? - spojrzała na przyjaciółkę.

- Zaraz będziemy jechać do domu, chodź.

- Nie, ja tu zostaję. - pokiwała głową. - Tutaj jest pięknie.

- Chodź, pojedziemy w inne piękne miejsce.

- Dobra, przekonałaś mnie. - wstała i chwiejnym krokiem ruszyła do auta.

Bella wsiadła do auta, wyczekiwała tego wspaniałego miejsca. jak wrócili do domu Elizy, była pod wielkim wrażeniem.

- Pięknie tutaj jest. - zachwycała się domem Elizy. - Mieszkasz tutaj? - zapytała.

- Tak. - zaśmiała się. - Strasznie dużo dzisiaj wypiłaś..

- Żartujesz. - machnęła dłonią. - Mogę się położyć spać?

- Tak, Dobranoc.

Bella nie przebierając się, rzuciła się na łóżko. Zasnęła od razu. James jeszcze chwilę porozmawiał z Elizą, chciał spróbować zaimponować Belli.

- To moja wina, że się tak upiła. - powiedział

- Dlaczego? - zaśmiał się Alan.

- Zacząłem mówić, że podoba mi się pewna dziewczyna, ale nie pomyślałem o tym, że Bella pomyśli o innej..

- Porozmawiaj z Nią szczerze, a nie bawisz się w podchody.

- Ale ja nie umiem. - pokiwał głową.

- Jeżeli będziesz się tak starał, to do końca życia zostaniesz sam.

- Dobra, jutro na pewno z Nią porozmawiam, a teraz Wam nie przeszkadzam.. Zostańcie Sami. - uśmiechnął się i wyszedł, zostawiając młode małżeństwo.

Tymczasem w domu, Scarlett z Carlosem ustalili menu oraz inne atrakcje na weselu. Z każdym dniem spraw było coraz mniej, kilka następnych dni para będzie mogła odpocząć. Carlos częściej będzie w pracy, Scarlett również. Kendallowi z Dustinem coraz trudniej zachować swój związek w ukryciu.

- Może powinniśmy się ujawnić? - Dustin zaczął się głośno zastanawiać.

- Oszalałeś? - zdziwił się Kendall. - Co im powiemy?

- No nie wiem, trzeba to jakoś sformułować..

- Możecie Nas znienawidzić, zacząć wytykać palcami, kazać się wyprowadzić, możecie mnie nawet wyrzucić z zespołu. Ale to co chcę Wam powiedzieć, to jest bardzo ważne. Jestem z Dustinem..

piątek, 5 maja 2017

Part 93.

Minęło kilka dni, do Carlosa zaczęło docierać, że będzie Ojcem, cieszył się bardzo. Przy śniadaniu, gdzie byli wszyscy Przyjaciele Scarlett postanowiła ogłosić nowinę..

- Chcę Wam coś powiedzieć. - wzięła łyk soku. - Możecie mi pogratulować. - uśmiechnęła się.

- Czego? - zapytał Kendall.

- Jestem w ciąży. - uśmiechnęła się.

- Wujek Logan będzie miał małego brzdąca.. - pogratulował Scarlett. - Carlos. - uśmiechnął się do kumpla. - Zawsze w Ciebie wierzyłem.

- Super! - pogratulował im Kendall. - Cieszę się waszym szczęściem!

- A kiedy ślub? - dopytywał się Dustin.

- Nie wiem. - zaśmiała się Scarlett.

- Ślub odbędzie się w październiku.

- Jak to? - zdziwiła się Scarlett. - Jak to zrobiłeś? - zapytała ponownie.

- Jeszcze przed zaręczynami ustaliłem datę.

- uu.. - chłopaki spojrzeli w stronę Scarlett.

- Jeżeli bym się nie zgodziła? - zapytała.

- Wtedy miałbym problem. - zaśmiał się.

Scarlett była bardzo zdziwiona, że ślub odbędzie się tak szybko. Wraz z Carlosem zadzwonili do Rodziców, żeby powiedzieć jakie mają plany. Oboje byli szczęśliwi, Nie mieli zbyt dużo czasu, został im nie cały miesiąc, trzeba było od razu wszystko planować. Scarlett postanowiła, że już dzisiaj chcę wszystko załatwić, ale wie iż nie da rady nad wszystkim zapanować.

- Coś się dzieję? - Bella zapytała Logana, który stał na tarasie.

- Nie, skąd. - odwrócił głowę.

- Boli Cię ten ślub i ich dziecko. - powiedziała pewnie.

- Nie, skądże. - pokiwał głową.

- Widzę, znam Cię.

- Może trochę, ale nie jestem zły po prostu przypomniał mi się mój ślub z Alice i to jak się dowiedziałem, że mam dziecko. Cieszyłem się w tej chwili jak dziecko, a teraz?

- Zapalisz? - zaproponowała mu papierosa.

Kiwnął głową, odpalił papierosa zakrztusił się ale zaraz ponownie zaciągnął się dymem.

- Ja wiem, na początku miałem ochotę wyjść, ale gdy zobaczyłem jak Oni się cieszą tym szczęściem to poczułem, że moje życie wraca do normy. Alice zawsze będzie w moim sercu najważniejsza, nie zapomnę o Niej nigdy.

- Wiem. - Bella położyła mu głowę na ramieniu. - Wszystko się ułoży. - uśmiechnęła się i wróciła do domu. - Przeszkadzam? - zobaczyła Dustina i Kendall przytulających się do Siebie.

- Ups.. - Dustin odsunął się od chłopaka. - Miało nie być nikogo. - szepnął do Kendalla.

- Może czas powiedzieć, że jesteście razem? - zapytała z uśmiechem.

- Nie, na razie musimy poczekać teraz, na topie jest Ślub.. My będziemy potem.

- Ślub?! - Bella mocno się zdziwiła.

- Nie, nie. - unieśli ręce do góry. - Z tym się wstrzymamy, na razie nie chcemy mówić o swoim związku.

- A kiedy się ujawnicie?

- Nie wiem. - pokiwał głową Dustin. - To jest trudne..

- Uważajcie na Siebie, bo nie zawsze jesteście sami.. Więc trochę hamujcie wasze uczucia.

- Może powinniśmy uważać, żeby nikt Nas nie przyuważył.

Gdy Bella wróciła do swojego pokoju, usiadła na łóżku i zaczęła rozmyślać. Gdy położyła głowę na ramieniu Logana, poczuła coś w rodzaju bliskości, w sercu zrobiło jej się ciepło, ale gdy patrzy na Jamesa, to czuje w brzuchu motyle.. Z zamyśleń wyrwał ją Skype. Odebrała.

- Halo.. - powiedziała cicho.

- Cześć, słyszysz mnie? - powiedział znajomy głos.

- Słyszę, ale nie wiem kim jesteś.. - podrapała się w głowę. - Masz wyłączoną kamerę.

Na te słowa na ekranie pojawiła się znajoma twarz, blond loki opadały lekko na ramiona dziewczyna co chwila je poprawiała, szeroki uśmiech i wesołe oczy.. Eliza.

- Nie wierzę. - skomentowała.

- To uwierz. - uśmiechnęła się szeroko. - Co u Ciebie słychać? - zapytała.

- Dobrze. - mrugnęła kilkakrotnie. - Coś się stało, że dzwonisz?

- Chciałam zaprosić Was na ślub! - pokazała palec z pierścionkiem, który nie wyglądał na tani.

- Ślub? - zdziwiła się.

- Tak. Przyjedźcie. Zapraszam Was, znaczy Ciebie, Carlosa, Kendalla, Jamesa i Logana z Alice. - uśmiechnęła się szeroko.

- Bardzo bym chciała, ale nie możemy. - pokiwała głową.

- Dlaczego? - przekręciła głowę.

- Alice nie żyje.. - westchnęła głośno i przeniosła wzrok na okno.

- Co się stało? - zdziwiła się.

- Zmarła na zatorowość płucną. Była w ciąży, ale się nie udało nic zrobić.

- Przykro mi. - posmutniała. - A reszta? - zapytała.

- Carlos sam właśnie planuje swój ślub, więc nie będzie miał czasu. Oni też teraz dużo pracują.. A ja? Ja nie mogę przyjechać, nie mam nawet z kim, i nie dawno odszedł Colton.. - broda zaczęła jej drżeć.

- Colton? - zapytała.

- Colton Worren.. - dodała.

- Niemożliwe! - podniosła głos. - On nie żyje?! - zdziwiła się. Ale przecież, wy kiedyś prawie byliście razem..

- Miał poważny wypadek, nie przeżył.

- Nie mogę w to wszystko uwierzyć, to jest straszne. - pokiwała głową.

- Przykro mi, naprawdę mi przykro.

- Strasznie chcę się z Tobą spotkać, postaram się przyjechać.

- Ślub odbywa się.. Za tydzień - powiedziała i od razu zakryła twarz dłońmi.

- Co?! - wrzasnęła. - Dopiero teraz mi to mówisz, przecież ja nawet nie mam jak Sobie kupić sukienkę i w ogóle, bilety. Oszalałaś?

- Może jednak zapytasz reszty, czy będą chcieli przyjechać?

- Ja? - zdziwiła się. - Może jednak sama do Nich zadzwoń..

- No tak, masz rację. - kiwnęła głową i dziewczyny się rozłączyły.

Scarlett już spisywała listę gości którzy mieli pojawić się na ślubie, Carlos pomagał narzeczonej. Dziewczyna już chciała wskoczyć w suknię miała na nią tyle pomysłów. W myślach widziała już samochód, sukienki druhen i całe przystrojenie kościoła. Wieczór nastał niesamowicie szybko, wszyscy położyli się do łóżek. Scarlett wiedziała, że jutro czeka na Nią ciężki i długi dzień. Nastawiła Sobie budzik na 7 rano, ale wiedziała, że wszystko będzie jeszcze zamknięte. Więc postanowiła zmienić godzinę pobudki. W nocy miała piękne sny, o dziecku i długo wyczekiwanym ślubie. Nie chciała wybudzać się z tak pięknego snu, ale zapach tostów i herbaty nie pozwolił jej dłużej spać. Carlos przyniósł śniadanie na dużej tacy.

- Dzień dobry Kochanie, jak się spało? - zapytał z uśmiechem.

- Czeeść. - przeciągnęła się i podniosła z łóżka. - Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że się wyspałam. I jestem gotowa na wszystko.

- No to dobrze, bo dzisiejszy dzień wymaga dużo siły i energii. - pocałował Scarlett w czoło.

- Tak, wiem. - westchnęła.

- Co się dzieję? - zapytał.

- Nie wiem, niby zaraz już ślub a potem co? Dzieci, pieluchy i ta cała reszta, takie ma być nasze życie?

- Nie martw się, nie zostaniemy starymi piernikami! Nasze życie będzie naprawdę świetne! Obiecuję Ci to.

- Naprawdę?

- Tak, naprawdę. - spojrzał na wyświetlacz. - Dostałem zaproszenie, na wesele do Przyjaciółki.

- Niestety, nie możemy jechać. - pokiwała głową Scarlett. - Nasze wesele teraz jest na pierwszym miejscu, i żadna inna sprawa Nam w tym nie przeszkodzi.

- Cześć. - zapukał Logan. - Wy też dostaliście zaproszenie od Elizy, na wesele? - zapytał.

- Tak, ale nie jedziemy nigdzie. Bo mamy na głowie nasz ślub. - wzruszył ramionami.

- Słyszałem, że Schmidt też nie jedzie, ale Bella się podobno zastanawiała.

- Aha.. - powiedział bez przekonania.

- No dobra, ja lecę. Cześć.

Scarlett wraz z Carlosem po śniadaniu zaczęli swój pełen wrażeń dzień, para chciała żeby wesele odbyło się w jakimś cichym miejscu, z daleka od centrum. Myśleli też o plaży. Bella długo zastanawiała się jak ma podejść tematem Jamesa.

- Cześć. - do kuchni wszedł James.

- Biegałeś? - zapytała.

- Tak, jak co rano. - uśmiechnął się. - Może zaczniesz ze mną? - uśmiechnął się łobuzersko.

- Źle wyglądam, coś mi przybyło? - obejrzała się do tyłu.

- Nie. - zaśmiał się. - Ale tak dla Siebie.

- Zastanowię się.. Słuchaj. - podparła się na blacie. - Może chciałbyś pojechać ze mną do Nowego Jorku? - zapytała.

- W jakim celu?

- Na wesele.

- Poczekaj, skocze pod prysznic i zaraz skończymy naszą rozmowę.

- Jasne, nigdzie się nie ruszam. - skomentowała.

Bella czekając na Jamesa, napisała do Elizy. Potwierdziła swój przyjazd, nie była pewna czy James zechce z Nią się tam wybrać, ale zadecydowała od razu za chłopaka. Eliza z uśmiechem od razu poinformowała Przyjaciółkę o zarezerwowanych biletach, które powinna dostać pocztą za 2 dni.

- Wróciłem. - uśmiechnął się szeroko, a jego mokre włosy dodawały mu uroku. - Co to za wesele? - zapytał siadając na krześle.

- Zadzwoniła do mnie Eliza, i zaprosiła na wesele,nie każdy może przyjechać więc zostaliśmy tylko my.

- Eliza?! - zdziwił się.

- Tak, wiem to jest trochę dziwne, po tej całej aferze.. Ale dostaliśmy zaproszenie, więc może skorzystamy? - Bella w duchu myślała, że James się zgodzi.

- Chętnie wyrwę się na kilka dni stąd.

- Świetnie, w takim bądź razie musimy pojechać na zakupy.

- Kiedy? - zapytał, zdziwiony.

- Teraz! - dziewczyna się uśmiechnęła.

- No ok. - pokiwał głową.

Bella szybko się przebrała, zabrała ze Sobą co ważniejsze rzeczy i pojechali z Jamesem do centrum na zakupy. Była bardzo zdziwiona, że dostała zaproszenie od przyjaciółki która zdradziła ją z chłopakiem a teraz ponownie mają się zobaczyć, nie była pewna tego wesela. Bała się, że uczucie które było między Nimi może jeszcze raz powrócić.

- O czym tak myślisz? - zapytał James.

- Co? - zapytała.

- Od dobrych kilku minut, jesteś bardzo zamyślona. Ludzie się dziwnie na Nas zaczynają patrzeć..

Bella rozejrzała się i spostrzegła, że stoi od dłuższej chwili przy lusterku z sukienką którą trzyma przybliżoną do swojego ciała.

- Przepraszam, zamyśliłam się. Nie podoba mi się ta sukienka, chodź zobaczymy coś innego.

- O czym myślałaś? - zapytał, przechodząc dalej.

- Chodź kupimy coś ładnego, a potem jakaś kawa?

James tylko pokiwał głową, i razem wybrali kreacje. Po zakupach wyszli na kawę i resztę dnia spędzili na rozmowie. Wieczorem wrócili do domu, Bella była szczęśliwa, że mogła spędzić dzień z Jamesem. Poczuła się jak w dawnych czasach, kiedy byli przyjaciółmi i nic więcej ich nie łączyło.. Scarlett wraz z Carlosem także wrócili do domu.

- Mogłabym spacerować po tych sklepach cały czas. - zaśmiała się. - Przeglądając te suknie.

- Każda baba jest taka sama.. - Logan, nie przemyślał swoich słów..

- Każda baba?! - Scarlett ogarnęła złość. - Nie jestem każdą Babą.. A każdy Facet myśli tylko o jednym! - zrewanżowała się.

- oo.. - odezwali się chłopaki.

- Spokój. - powiedział Carlos. - Jest jeden do jednego, i starczy.

- Ok, ok. Już jest spokój. - zaśmiał się Logan. - To jak, jedzie w końcu ktoś na to wesele? - zapytał.

- Ja.. - powiedziała Bella. - Ja jadę z Jamesem. - wzięła głęboki oddech, i czekała na reakcje.

- Serio? - zdziwił się Carlos. - Po tym co Ona Wam zrobiła? - zapytał.

- Tak. - pokiwał głową Maslow.

- Jakoś nie jestem przekonany. - powiedział Kendall. - To jest trochę dziwne, no ale spróbujcie. - uśmiechnął się.

- Nie martwcie się. - pocieszyła ich Bella. - Nie dam się sprowokować. - pokiwała głową.

Następnego dnia, Scarlett poprosiła Bellę aby ta pomogła poszukać jej sukni. Jak na razie dzisiaj postawiła na internet i katalogi. Chłopaki pojechali do pracy, James poinformował Martina, że potrzebuję wolnego w czwartek i nie będzie go kilka dni ponieważ jedzie na ślub przyjaciółki. On nie pytał o szczegóły, tylko dał chłopakowi wolne. Z opowieści chłopaków pozwolił Sobie na kilka dni wolnego dla Jamesa..

piątek, 28 kwietnia 2017

Part 92.

- Carlos, może to w końcu pora abym poznała Twoich Rodziców? - zapytała Scarlett.

- Jasne, możemy jechać nawet dzisiaj.

- Naprawdę? - uśmiechnęła się. - Super, tylko muszę wybrać coś odpowiedniego, żeby dobrze wyglądać.

- Jedziemy tylko do szpitala, ale wiedz, że zawsze i we wszystkim dobrze wyglądasz. - pocieszył ją chłopak. - Chociaż możemy pojechać też jutro, gdy będą już w sanatorium.

- Wolałabym dzisiaj, bo na jutro zaplanowałam wizytę u moich Rodziców.

- Co?! - Latynos otworzył usta ze zdziwienia.

- No a myślałeś, że poznamy ich na ślubie? - zachichotała.

- No nie, ale nie myślałem, że to tak szybko nadejdzie.

- Ja poznaję Twoich Rodziców a Ty moich. - pocałowała go w usta.

- Ok.

Carlos, bał się wizyty u przyszłych Teściów, nie widział takiego stresu u Scarlett, lecz czuł, że i Ona odczuwa trochę strachu. Carlos wyszedł z pokoju i poszedł do Jamesa, wiedział, że u Przyjaciela może zawsze zaczerpnąć rady.

- Przeszkadzam? - zapytał wchodząc do Maslowa.

- Nie, siadaj. - wskazał Carlosowi miejsce. - Co jest? - zapytał.

- Jadę jutro poznać Rodziców Scarlett.. Jakoś nie wiem jak mam się przygotować, do tego zdarzenia. Lekko się stresuję. - odpowiedział.

- Wiem co czujesz, chociaż może nie. W sumie mógłbym powiedzieć, że wiem ale nie wiem.

- O co Ci chodzi? - Carlos zmarszczył brwi.

- Chciałem Ci powiedzieć, że sam się stresowałem jak poznałem Twoich Rodziców, ale przecież to było w szkole więc nie było żadnego stresu.

- No tak, więc co mam zrobić?

- Idź do Logana, On przecież musiał poznać Rodziców Alice, więc powinien Ci pomóc.

- Może masz rację, odwiedzę Logana.. - Carlos wstał i poszedł do Przyjaciela. - Cześć, mogę wejść? - zapukał.

- Cóż Cię sprowadza, w moje skromne progi. - zaśmiał się i obrócił w fotelu.

- Możesz mi pomóc? - zapytał.

- No dobra, zrobię co w mojej mocy. Co tam?

- Możesz mi powiedzieć, jak to było z Tobą, jak poznałeś Rodziców Alice?

- Poznajesz Rodziców Scarlett?

- Tak. - westchnął i usiadł.

- Jeżeli to będzie jakiś uroczysty obiad to możesz kupić dobre wino dla przyszłego Teścia a dla Teściowej bukiet kwiatów albo jakąś dobrą czekoladę. - uśmiechnął się.

- To taka podstawa.. - skrzywił się.

- Bądź Sobą, i powitaj ich szerokim uśmiechem.

- oo.. Kochanie tutaj jesteś. - do środka weszła Scarlett. - Przepraszam, że tak bez pukania Loggie, ale chciałam przekazać Carlosowi, że Rodzice przyjadą do Nas jutro na obiad.

- Co?! - Carlos podniósł się z łóżka. - Jak jutro? - przełknął ślinę.

- No jutro. Wiem, że późno o tym mówię.. - podrapała się w głowę. - Ale już ustaliłam z resztą, że nie będzie ich w domu. I chciałam Cię Logan poprosić o to samo. - uśmiechnęła się szeroko.

- Jasne, nie ma sprawy. Jakoś Sobie poradzę. - pokiwał głową.

- To świetnie, dziękuję. Kochanie, może po powrocie od Twoich Rodziców skoczymy do sklepu po jakieś zakupy na obiad? - zapytała.

- Jasne, ok. Możemy jechać. - pokiwał głową.

Scarlett i Carlos pojechali na zakupy aby zawieźć coś Rodzicom. Dziewczyna nie wiedziała czego może się spodziewać, codziennie można było zobaczyć ją z uśmiechem na twarzy, ale gdy zbliżali się do Rodziców lekko się zestresowała.

- Carlos. - chwyciła chłopaka za ramię. - Myślisz, że Twoi Rodzice mnie polubią?

- Jeżeli moja siostra Cię polubiła.. To uwierz mi, że Rodzice Cię pokochają.

- Dlaczego Bella miałaby mnie nie polubić? - zmarszczyła brwi.

- Moje niektóre związki, nie były idealne..

- Dlaczego?

- Możemy o tym porozmawiać w domu? - zapytał, zamykając samochód. - Chodźmy do Rodziców.

- Jasne! - wzięła głęboki oddech, i weszli do środka.

Carlos przedstawił Scarlett Rodzicom, dziewczyna nie była przygotowana na taki wodospad pytań, już sama powoli gubiła się w odpowiedziach. Ale Carlos wielki Rycerz zahamował Rodziców, i w końcu mogli opowiedzieć o swoich planach. Chcieli pobrać się jeszcze w tym roku, planowali ślub za jakieś 2-3 miesiące. Wiedzieli, że Rodzice będą też mogli już być w tej ważnej dla Nich uroczystości, wszystkim rozmawiało się dobrze, ale młodzież musiała jechać do domu i zrobić zakupy na następny dzień. Pożegnali się z Rodzicami i wyszli.

- Twoi Rodzice są bardzo mili, strasznie fajni. Twoja Mama, jest naprawdę ładną kobietą, a Twój Tata to świetny facet! - zachwycała się Scarlett.

- Tak, wiem. Cieszę się, że Oni są moimi Rodzicami. Chociaż wiem, że Rodziców się nie wybiera ale mi trafili się naprawdę świetni.

- Może poza tematem Rodziców, powiesz mi coś więcej na temat Twoich związków?

- Jakich związków?

- Miałeś mi opowiedzieć coś o Twoich związkach..

- Tak, przepraszam. Zapomniałem. - wsiedli do samochodu. - Byłem z taką jedną, miała na imię Jade i Bella totalnie jej nie znosiła.. Była również Kate jej przyjaciółka i One razem próbowały, wmieszać mnie i Kendalla w narkotyki.

- W narkotyki? - zdziwiła się. - Jedź, zielone. - spojrzała na sygnalizator.

- Tak, trudno w to uwierzyć ale po prostu byliśmy naiwni. One chciały się wybić, pokazać i w ogóle. A my byliśmy zaślepieni, sam myślałem, że może coś z tego wyjdzie ale od tamtego czasu jestem sam.

- Teraz na pewno nic już do Niej nie czujesz?

- Kochanie, mam teraz Ciebie jesteś najważniejszą osobą w moim życiu! Jesteśmy zaręczeni, niedługo planujemy ślub. Czego chcieć więcej? - zaparkował obok marketu.

- Kocham Cię! - pocałowała Carlosa. - Może kupimy coś dobrego na wieczór?

- Ok! Ja zawsze chętnie! - uśmiechnął się i poszli na zakupy.

Zaraz po zakupach wrócili do domu, Scarlett została przepytana jak się czuję po spotkaniu z Teściami.

- Wasi Rodzice są genialni! Ale osobno są również świetni, naprawdę. - dziewczyna wychwalała ich do samego nieba.

- No było świetnie. - odpowiedział Carlos. - Poznałaś moich Rodziców, więc teraz ja muszę poznać Twoich, ale lekko się obawiam.

- Dlaczego? - zapytała.

- No nie wiem, boje się, że mogą mnie nie polubić. Bo wiesz tutaj zespół, tu gwiazda muzyki a wiesz..

- Nie, nie wiem. Dlaczego się boisz?

- No kurczę, mogłabyś mieć każdego Faceta, a wybrałaś mnie? - zapytał.

- Tak, wybrałam Ciebie. - odpowiedziała z uśmiechem. - Nie marudź więcej, chodź lepiej na górę.. - puściła mu oczko.

Carlos posłusznie poszedł za Scarlett, gdy byli już w pokoju od razu zaczęli się zachłannie całować, lecz nie było im to dane długo gdyż Scarlett, poczuła się źle i wybiegła do łazienki.

- Mam nie świeży oddech?! - zapytał sam Siebie. - Scarlett. - zapukał do drzwi łazienki. - Co się dzieję? - zapytał.

- Nic, takiego. - odpowiedziała. - To tylko stres. - odpowiedziała. - Umyję zęby i wracam do Ciebie.

Scarlett umyła zęby, tak jak mówiła lecz gdy miała wychodzić z łazienki poczuła, że znowu musi do Niej wrócić.. Nie czuła się tego dnia dobrze.

- Carlos, przepraszam. - wyszła z łazienki totalnie zmarnowana.

- Co się dzieję? - zapytał z troską w głosie.

- Może się stresuję, jutrzejszym obiadem z Rodzicami.. - powiedziała.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Skoczę zrobić Sobie herbatę i położę się spać.

- Zostań w łóżku, a ja sam zrobię Ci herbatę. - Pena pocałował Scarlett w czoło i zszedł na dół.

Carlos czekał na gotującą się wodę i usłyszał na tarasie głos Belli, wyjrzał zza rogu i zobaczył jak dziewczyna znowu pije. Chciał do Niej podejść, ale zaczęła mówić do Siebie, słyszał jak rozmawia z Alice i Coltonem. Potem zadzwonił jej telefon, więc szybko się wycofał i poszedł na górę do Scarlett. Dziewczyna już smacznie spała, Carlos pogłaskał ją po głowie i położył się spać. Rano nie było jej na łóżku, od rana zaczęła gotować.

- Bells, mogę Cię o coś poprosić? - zapytała Blondynki.

- Tak, jasne. - kiwnęła głową. - Co jest?

- Mogłabyś skoczyć do apteki, po test ciążowy. - szepnęła.

- Jesteś..! - krzyknęła.

- Cicho! - spiorunowała ją wzrokiem. - Nie wiem, ale okres mi się spóźnia i ostatnio źle się czuję.

- No dobra.

- Coś się stało? - na dół zszedł Carlos. - Słyszałem krzyki..

- Bella miała jakiś ważny telefon.. Nie ważne. Pomożesz mi? - zapytała.

- Muszę posprzątać pokój. - zaśmiał się.

Scarlett martwiła się o dzisiejsze spotkanie z Rodzicami, już po chwili Bella była w domu. Wbiegła do kuchni nie zważając na to, na kogo wpadła.

- Proszę. - podała dyskretnie koleżance test.

- Chodź ze mną. - szepnęła. - Boje się. - odpowiedziała zamykając drzwi łazienki.

Bella czekała cierpliwie koło drzwi łazienki.. Gdy Scarlett chciała podać Belli wynik testu, ta kopnęła lekko w drzwi.

- James! - powiedziała głośniej. - A co Ty tutaj robisz? - zdziwiła się.

- Mieszkam.. - odpowiedział.

- Tak! - Scarlett odpowiedziała.

- Scarlett się zgodziła. - wskazał palcem na drzwi.

- Nie odzywaj się, i chodź.. - zaciągnęła Jamesa do łazienki.

- Co jest? - zdziwił się chłopak.

- Piśnij tylko słowo, a więcej nie spojrzysz w lustro.. - zagroziła Scarlett.

- O co chodzi? - przeraził się.

- Jestem w ciąży.. - pokazała test chłopakowi. - Nie mów nic Carlosowi..

- Jasne. A mogę wyjść? Źle się czuję z wami. - uśmiechnął się.

- Ok.

Dziewczyny bardzo się cieszyły z ciąży Scarlett, dziewczyna na razie nie chciała nic mówić Carlosowi. Postanowiła, że tą wiadomość przekaże przy obiedzie. Bella pomogła przyjaciółce w gotowaniu, potem szybko się przebrała i wyszła na miasto.

- Carlos.. - niecierpliwiła się Scarlett. - Zaraz będą Rodzice. Pośpiesz się. - poganiała narzeczonego.

- Już, już idę. - zszedł na dół w białej koszuli w małe gwiazdki i beżowe spodnie.

- Wyglądasz świetnie. - uśmiechnęła się Scarlett.

- A Ty dlaczego, się nie przebrałaś? - zapytał, widząc dziewczynę w fartuszku. - Już, chwila. - odpowiedziała i ściągnęła fartuszek. - Pasuje? - zapytała.

- Mi jak najbardziej.. - uśmiechnął się, i podszedł do Scarlett aby ją pocałować.

- Rodzice! - odsunęła się od Peny.

Dziewczyna poszła otworzyć drzwi, przywitała Rodziców a następnie przedstawiła Carlosa. Wszyscy usiedli do stołu,  na początku rozmowa niezbyt się utrzymywała ale z czasem weszła na właściwy tor.

- Już mieszkacie razem? - zapytała Mama.

- Tak, ale tutaj mieszka jeszcze siostra Carlosa, oraz jego przyjaciele.

- Nie ma ich w domu? - zapytała ponownie Mama.

- Nie, poprosiłam żeby na czas waszej wizyty wyszli. - zaśmiała się Scarlett.

- Wstydzisz się Nas? - zażartował Ojciec.

- Nie. - pokręciła głową. - Ale nie chciałam, żeby ktoś Nam przeszkadzał.

- Co chwilę ktoś by schodził na dół. - odpowiedział Carlos.

- Przepraszam. - powiedziała Scarlett i wyszła do łazienki.

- Bardzo ładnie tutaj mieszkacie. - rozejrzała się Mama. - Bardzo tutaj przytulnie.

- Dziękuję. - pokiwał głową Carlos.

- Kochanie, coś się dzieję? - zapytał Ojciec.

- Chcę Wam coś powiedzieć. - uśmiechnęła się szeroko.

- Coś się jednak stało. - powiedział Ojciec.

- Nic się nie stało. - złapała Ojca ze dłoń. - Chciałam to powiedzieć już wcześniej ale nie miałam odwagi.. - zaśmiała się i wzięła głęboki oddech. - Jestem w Ciąży. - powiedziała.

- Naprawdę? - cała trójka była w szoku.

- Bardzo się cieszę! - Mama wstała aby przytulić Scarlett.

- Świetnie! - Ojciec zrobił to samo. - Już myślałem, że ten dzień nigdy nie nadejdzie.

- No ale Rob ma też dzieci, więc o co chodzi? - zmarszczyła brwi.

- Znowu jesteśmy Dziadkami! Będę mogła rozpieszczać swoją wnuczkę, albo wnuka.

- Carlos, wszystko w porządku? - zapytał Ojciec.

- Tak, ale jestem w szoku. Nie wiem jak to się stało. - odpowiedział.

- Wytłumaczyć Ci skąd się biorą dzieci? - zaśmiała się Scarlett.

- Będę Ojcem.