wtorek, 28 stycznia 2014

Part 6 .

Oczami Jamesa.

Wstałem rano, poszedłem wziąć zimny prysznic. Rzuciłem na Siebie jakieś spodenki i koszulkę. Czas dodać jakiś wpis na Twittera :).
' Hm? Od czego by tu zacząć? Wczorajszy wieczór był niesamowity.. Dopiero co rozstałem się z Carol, ale cóż. Sama tak zadecydowała.. Mniejsza o to, zdradzałaś mnie. To Twoja wina że się
rozstaliśmy! Żegnaj! Wracając do wieczoru! Impreza nieziemska! Dziękuję Kochani że Nam pomogliśćie się pozbierać. Carlos.. Damy radę! '

Czas ruszyć na śniadanie!

- Cześć wam ! krzyknąłem do leżących chłopaków na podłodze.. zdziwiłem się. - Co tutaj robicie?

- Cicho! krzyknął Carlos. Ta podłoga, jest taka zimna, kocham ją.

- Podłogo! Wyjdź za mnie! śmiał się Logan.

- Co proszę? odezwała się Ali.

- Przemówiła! Zrozumiała mnie! Taak! Kocham Cię moja Mała.. Podłogello !

- Henderson! Mówię do Ciebie! śmiejąc krzyczała na Niego Ali.

- Słyszę Cię. Tak, dobrze i wyraźnie..

Podszedłem do Logana. - Stary.. Nie chcę przerywać tej jakże romantycznej chwili, ale Ali coś do Ciebie mówiła. A nie Podłogella. zaśmiałem się.

- Ali? To nie Podłogella?? zasmucony tym faktem wstał.

- Dziękuję Jamie.

- Spoko. Polecam się na przyszłość.

- Cholera..! krzyknęła Bell.

Zanim zdążyliśmy się zapytać ' Co się stało? ' Blondynka leżała już na podłodze i krzyczała na brata..

- Carlosie Roberto Pena! Co do jasnej cholery robisz na podłodze?! krzyknęła tak głośno że Carlos od razu się podniósł..

- Leże.. ? zapytał głupkowato.

- Carlos!! Zamorduję Cię któregoś dnia!.

- Przepraszam. Carlos nie chciał zrobić kuku małej Belli. Carlos przeprasza. zrobił minę jak małe dziecko, które coś przeskrobało.

- Nic Ci nie jest? zapytałem z uśmiechem, i pomogłem jej wstać.

- Nie. Żyję. Ale dziękuję. uśmiechnęła się tak słodko że można było się zakochać..

- Co dzisiaj robimy? zapytała Alice.

- hm? Wesołe miasteczko?! wystrzelił Kendall.

- Wesołe miasteczko? zaczęła marudzić Kate.. - To dla dzieci! Kendall zostajemy w domu.

- Ale..

- Żadnego ale! Zostajemy i koniec..

Oczami Belli.

Po tym jak upadłam na Carlosa mam ochotę go zabić.. Ale to brat i go kocham więc tego nie zrobię :).

- Co dzisiaj robimy? zapytała Alice.

- hm? Wesołe miasteczko?! wystrzelił Kendall.

- Wesołe miasteczko? zaczęła marudzić Kate.. - To dla dzieci! Kendall zostajemy w domu.

- Ale..

- Żadnego ale! Zostajemy i koniec..

A Ona znowu marudzi.. Co to za Panna.

- Wesołe miasteczko jest naprawdę fajne. dodałam z uśmiechem, i sięgnęłam po kanapkę..

- To zabawa dla dzieci! podniosła głos Kate. - My z Kendallem zostajemy w domu.

- Ale chyba nie możesz go tak ograniczać?

- Bo co? Mogę! Jest moim Facetem, i ma robić to co ja chcę.. krzyknęła i spojrzała na Schmidta..

- Co?! Kendall podniósł się i wstał od stołu. - Nie masz prawa mnie ograniczać. Kendall się nie co wzburzył .

- Jak to? Zawsze mamy robić to co chcesz? Może teraz moja kolej. Kate podniosła się i spojrzała wrogo na Kendalla. - Może ja nie mam ochoty siedzieć w Twoimi znajomymi. Tylko z Tobą.
Może chcę mieć Ciebie tylko dla Siebie? krzyknęła.

- Co? Reszta ekipy też chętnie pójdzie do wesołego miasteczka. Prawda? spojrzał na Nas.

A my równo kiwnęliśmy głowami na znak że się zgadzamy.

- Nie obchodzi mnie to co Oni myślą! Robimy to co ja chcę! krzyknęła i uderzyła lekko pięścią w stół.

Wzięła Kendalla ze rękę i chciała w Nim wyjść, lecz On się nie ruszał..

- Kendall? spojrzała na Niego ze złością wypisaną na twarzy. Kendall! powtórzyła to jeszcze kilka razy.

- Stop! krzyknął chłopak. Już mam dosyć tego jak mnie traktujesz! Zawsze tylko Ty, Ty i zawsze Ty! Mam tego dosyć!

- Czy Ty chcesz mi powiedzieć że ze mną zrywasz?! miała łzy w oczach.

- Tak Kate. Zrywam z Tobą. Nie nabiorę się na te Twoje krokodyle łzy! Od dawna już mnie nie kochasz, może i będę tego żałował. Ale przejdzie mi.. Teraz idź się spakuj i odejdź..

Usiadł do stołu i zjadł śniadanie. Wszyscy byliśmy w szoku. Nawet ja. Zawsze Kendall, był spokojny i miły. A teraz? Zrobił na mnie mega wrażenie..

Kilka minut później, Kate była już spakowana..

- Jesteś tego pewny? Jeszcze za mną zatęsknisz.. dodała. podeszła do mnie i  powiedziała mi na ucho.. A Ty się tak nie ciesz.. Bo nie długo wszyscy się dowiedzą o tym co robisz.

zakrztusiłam się kanapką - Co?! podniosłam się z krzesła.. I pobiegłam za Nią. - Co? O czym mają się dowiedzieć? zapytałam zdziwiona.

- O Twojej '' drugiej pracy '' . Myślisz że nie wiem? wyszła trzaskając drzwiami.. A i dziękuję za dobrą pomoc! haha..!

Zamorduję tą Sukę!! Zabiję jak Psa! mówiłam chyba dosyć głośno.. Bo nagle w przedpokoju znalazła się reszta ekipy..

- Co jest? wszyscy stali w osłupieniu..

- Musimy pogadać.. poszłam do salonu, i chciałam zacząć coś mówić. Lecz przerwał mi telefon .

- Tak? (...) Jaką? (...) Nie wierzę! Ale dzisiaj? (...) Nie dam rady. Nie może poczekać? (...) Jutro? O 10 mogę być? (...) Znam, znam. To na razie. Cześć!

- Co się stało? zapytał Carlos, dławiąc się kanapką.

- O czym chciałaś porozmawiać??

- Więc..


Rozdział ekstra :). Tak wyszło, i wyszedł jeszcze jeden rozdział.
Pozdrawiam czytelników! Proszę o komentarze, i sugestie. Wszystko będzie brane pod uwagę.

Part 5 .

Oczami Belli.

- Idziemy dzisiaj na imprezę! Znalazłem świetny klub No limit. Jest niezły.. Idziemy?

- Jasne..

Co?! Spojrzałam na Jamesa. O nie, nie. Wszystkie kluby ale nie ten. Co ja zrobię? Cholera.. zaczęłam nerwowo stukać stopami o podłogę.

- Coś się stało? zapytała z troską Ali.

- Nie. Skądże. dodałam z jakże sztucznym aktorskim uśmiechem. - Źle się czuję, Przepraszam Was ale idę się położyć..

- Co jej się stało? zapytali zdezorientowani chłopcy.

- Kobiece sprawy, pójdę do Niej. odparła Ali.

- Jasne. My jeszcze tutaj posiedzimy.

Nie, nie! Nie mogą tam iść. Przecież jak Carlos się dowie co ja robię, to mnie znienawidzi.. Co ja mam robić?! krążyłam po pokoju, nagle usłyszałam ciche pukanie.

- Mogę? zza drzwi można było usłyszeć głos Ali.

- Jasne. Wchodź.

- Coś się stało? Możesz mi przecieć powiedzieć. zasugerowała i uśmiechnęła się szeroko.

- Nie. Wszystko jest w porządku.. odpowiedziałam.

- Widzę że coś jest nie tak, jak tylko James wspomniał o tym klubie.

- ech.. Proszę nie mów nikomu. Dobrze? starałam się uspokoić.

- Ok. Coś tam się stało? Ali ciągnęła mnie za język.

- Nie. To znaczy tak. plątałam się. - Pracuję tam.

- No to dobrze, będziemy mieli zniżkę. zaśmiała się.

udałam że jest to śmieszne. - No nie do końca. zahamowałam jej entuzjazm. stałam się poważna..

- Ja tam pracuję. Śpiewam, ale nie do końca to.. próbowałam się jakoś wykręcic z tej rozmowy.

- No to co?! Ali podniosła znacząco głos, i chyba się już domyśliła. - Czy robisz coś tam więcej? zasugeorwała..

- W tym klubie jest taki mniejszy kąt, klub obok. Nazywa się Bikini Bar. I ja tam czasami tańcze, za koleżankę. Kiedyś próbowałam z tego zrezygnować ale nie mogłam..

- Co?! Jak to? Alice wstała i spojrzała na mnie z góry.

- Alice.. Błagam Cię nie mów nikomu, nie chcę aby ktoś się o tym dowiedział. spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem.

- Jasne. Możesz mi zaufać. Nikt się o tym nie dowie. Ale dzisiaj idziemy się pobawić? na jej twarzy pojawił się uśmiech.

- Dzisiaj. Mam tam być, wieczorem. I nie dam rady. Nie wiem co zrobić. Pomożesz mi ?

- Jasne. Zostaniesz w domu, a później przyjedziesz nie zauważona.

- Jasne.

Ali zeszła na dół i usiadła ze resztą, ja zostałam na górze.. Dostałam sms-a od jakiegoś nieznanego numeru.. ' Wiem wszystko. Za odpowiednią opłatą nikt sie nie dowie ' .
Cholera.. Kto to może być. Odpisałam ' Kim jesteś? Skąd masz mój numer? I o czym wiesz? ' Nie musiałam czekać długo na odpowiedź.. ' Oj. Twój klub, tańce. Bratu będzie przykro jak
się o wszystkim dowie. Za 5 tysięcy nikomu nic nie powiem, masz być przy LA Music Center. Za 15 minut. Kobieta o blond włosach będzie tam czekała z czerwoną torebką. Przekaż jej
kopertę i na razie będziesz miała spokój.. ' Co ja takiego zrobiłam. Nie mogę powiedzieć Ali nic, ani nikomu. Idę nie mam innego wyjścia.. Przebrałam sie szybko w krótkie dżinsowe spodenki,
i białą bluzkę z serduszkiem. Po czym wsadziłam kopertę w torebkę i szybko zbiegłam na dół.

- Wybierasz się gdzieś? zapytał ciekawy Carlos.

- Ja? Idę załatwić zwolnienie w pracy na dzisiaj.. tłumaczyłam mu.

- Możesz zadzwonić. podał mi telefon.

W tej chwili otrzymałam sms-a. ' Nie dzwoń, lepiej przyjdź bo wszyscy się dowiedzą '

- Nie mogę, muszę lecieć pa.

- Pa.. O co jej chodzi? zapytał Kendall.

- Nie ogarniam już jej, od kilku dni coś jest nie tak. powiedział Carlos, po czym włączył tv.

Dotarłam na miejsce, załatwiłam sprawę i poszłam do klubu.

- Jest Szef? zapytałam barmana.

- U Siebie. Ma dzisiaj zły humor, uważaj. ostrzegł mnie chłopak.

Poszłam do Niego..

- Mogę? zapytałam pukając lekko w drzwi.

- Co chcesz? zapytał z lekkim uśmiechem.

- Chciałam dzisiaj wolne bo..

- Żadnego wolnego. Masz być w pracy, prywatny występ dzisiaj masz! krzyknął tak że można było stracić słuch .

- Ja.. ja.. ja już nie będę tego robiła! Kończę z tym.

- Co?! Nie ma takiej opcji! krzyknął i dostałam w twarz. - Masz być dzisiaj i koniec!

- Nie! krzyknęłam i szybko wybiegłam..

Wracałam do domu, Szaf dzwonił jeszcze kilka razy. Nie odbierałam. Bałam się. Zwolniłam się sama. Już czas zacząć zarabiać w inny sposób. Mam kilka płyt które muszą zobaczyć światło
dzienne. Odezwę się do Managera chłopaków, może uda mi się z Nim coś nagrać. Nie będę nic mówiła chłopakom, to taka niespodzianka... Wróciłam do domu, przygotowaliśmy się do wyjścia
impreza się udała, nigdzie nie widziałam Szefa.. Następny dzień był MASAKRYCZNY ! Nie tylko pod względem jakże wielkiego kaca, ale i także telefonów, sms-ów i reszty..

sobota, 25 stycznia 2014

Part 4 .

Minęło kilka dni, od naszego spotkania. Dostałam SMS-a od Jack`a .
' Bardzo mi na Tobie zależy, wiem że źle zrobiłem. Proszę daj mi jeszcze jedną szansę. Postaram się zmienić, obiecuję. Ale nie zostawiaj mnie teraz samego! Spotkajmy się.  ' 

ech.. Co ja mam teraz robić? Lis nie ma, nie mam z kim szczerze pogadać. Ali! Tak może Ona mi coś doradzi.. Ale może na początek śniadanie. Z dołu było słychać lekką kłótnie..

- Mam zostać Sama? Bo Ty tak chcesz.. ? Caroline krzyczała na Jamesa i coś gestykulowała..

- Przepraszam ale zaproszenie jest tylko dla mnie, nikt nic nie wiedział. James spojrzał na Carol i drapał się po głowie..

Widać było że sytuacja go gryzła..  Zeszłam na dół, ekipa siedziała przy śniadaniu a Oni się kłócili..

- Cześć. Co się dzieje? zapytałam z ciekawości.

- Problemy małżeńskie. zaśmiał się Logi a Ali uderzyła go lekko w ramię. - Co? Prawie małżeńskie :d.

- James dostał zaproszenie na ślub, ale Carol już go nie ma i o to kłótnia.. wytłumaczyła Ali.

- Oj. To nie ciekawie.

- Maslow! Jesteśmy kilka lat ze Sobą. Imprezy, śluby, i reszta.. Nigdy z Tobą nie byłam ! krzyczała Carol.

- Po pierwsze nie mów do mnie po nazwisku, po drugie zaproszenia są bez towarzyszących osób. A po trzecie nic na to nie poradzę.

- Jasne. Powiem Ci jedno.. Z Nami koniec, wstydzisz się mnie i to już koniec.

- Caroline? Nie mówisz poważnie. James zbladł, i patrzył na Carol jak na ufo..

- Mówię poważnie. To koniec, a tak w ogóle. Zdradzałam Cię. Nie jesteś taki dobry na jakiego wyglądasz, chciałam się tylko wybić. Frajer! Na razie.

James spojrzał na Nas po czym szybko wybiegł, a Carol? Cieszyła się jak głupia.

- Dobrze się czujesz? zapytałam Carol .

- A Tobie co do tego? spiorunowała mnie wzrokiem.

- Tak się składa że to są moi Przyjaciele, więc dużo.. kiwnęłam jej palcem przed twarzą i zaczęła się kłótnia..

- Taka zwykła szmata jak Ty nie może mieć przyjaciół. Jesteś nikim, nie wybijesz się tutaj! Trzeba mieć wygląd.

- Carol.. krzyknął Carlos. Zamknij się i wyjdź stąd! Nie masz prawa mówić tak do mojej siostry, ani do nikogo innego w tym domu.

- Pena! Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Carol uderzyła Carlosa w twarz.. On tylko stał i pocierał policzek.

Nie wytrzymałam tego.. Podeszłam do dziewczyny i wymierzyłam jej policzek, po czym upadła na ziemię i podeszła do Nas Jade..

- Zwariowałaś?! Co z Ciebie za idiotka! Jade podniosła rękę w moim kierunku lecz byłam szybsza..

- Pakujcie swoje rzeczy Szmaty i wynocha stąd! krzyknęłam na dziewczyny.

- Carlos. Nic Ci nie jest? podeszłam do brata.

- Nie. Jade. Będzie lepiej jak się wyprowadzicie.. Przepraszam.

- Co?! Jade stanęła jak kamień i patrzyła na Carlosa. rozpłakała się.

- Nie bierz mnie na litość. Z Nami koniec! Jesteś taka jak Caroline, lecisz tylko na pieniądze, a ja szukam kogoś z sercem a nie z kontem.. Spakujcie się i wyjdźcie.

Oczami Jamesa.

Nie mogę w to uwierzyć, zdradzała mnie?? Ona. Ale jak? Nie zauważyłem tego.. Nie to nie może być prawda. Przecież ja ją kocham, a Ona tak ze mną postąpiła. Nie może jeszcze uda się to
naprawić. Postanowiłem pójść do baru, zawsze to robiłem gdy miałem doła..

- James? Co Ty tutaj robisz? zapytał Eric który właśnie wszedł do baru.

- Siema Stary. Caroline ze mną zerwała, rozstaliśmy się. Bo dostałem zaproszenie od kumpla na Ślub i jadę..

- Ale tak bez Niej? zdziwił się i patrzył na mnie..

- Tak. Tak wyszło. Carol się zdenerwowała i wyszła.. - opowiadałem tak wszystko upijając chmielowy napój. - No nic muszę się zmywać. Na razie.

- Cześć. odprał Eric.

Wyszedłem z baru w nieco lepszym nastroju. Facet który przed chwilą rozstał się z dziewczyną, nieźle się trzyma. Powtarzałem to Sobie w głowie. Zadzwonię do Carlita. Trzeba poprawić jakoś
Sobie humor.

jeden sygnał, drugi. - Słucham. Carlos odebrał tak ociężale.

- Co jest ? zapytałem z bananem na ustach .

- Jade ze mną zerwała, mam trochę doła. jego smutny głos, był naprawdę dołujący.

- Nie martw się! Idziemy dzisiaj na balet! Zabawimy się, weźmiemy ekipę i będzie świetnie.

- Jakoś nie mam ochoty. przynudzał Pena.

- Carlito. Nie pozwolę aby jakaś Panna popsuła nam zabawę. Idziemy i koniec. dążyłem do celu.. aż się uda.

- No dobra. odparł ciężko.

Wracałem do domu cały w skowronkach, lecz już przed domem zobaczyłem ' latające ubrania ' .

- Co to ma być?! krzyknąłem i wbiegłem do domu.. To co zobaczyłem totalnie mnie spiorunowało..

Bella wyrzucała wszystkie ciuchy Jade i Carol..

- Macie się tutaj więcej nie pokazywać! Jeszcze raz którąś zobaczę a pogadamy inaczej, zostawicie w spokoju Jamesa i Carlosa! krzyczała i rzucała ich rzeczami.

Cała sytuacja była naprawdę śmieszna, wszyscy nawet Carlos śmiali się z tego. Chodź przez telefon był naprawdę zdołowany. Bella potrafi go rozbawić..

- James! Carlos! Nie pomożecie Nam? krzyknęły równo dziewczyny.

Spojrzeliśmy się na Siebie z Latynosem i wzięliśmy ich walizki, po czym dla zmyły wzięliśmy je na górę..

- Carlito. powiedziałem do kumpla. - To chyba nie te schody. uśmiechnęliśmy się do Siebie po czym wzięliśmy walizki z powrotem i kulturalnie wynieśliśmy je do taksówki.

- Tak lepiej James? odparł z szerokim uśmiechem Carlito.

- No raczej. Zamknęliśmy drzwi i wróciliśmy do salonu.

- Idziemy dzisiaj na imprezę! Znalazłem świetny klub No limit. Jest niezły.. Idziemy?

- Jasne..

Part 3 .

- Co Ty tutaj robisz? Wynoś się stąd !! Już!   

Zobaczyłam Jacka i zamarłam. 

- Bella.. chłopak zaczął lecz nie było mu dane dokończyć.

- Wyjdź stąd! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego.. krzyknęłam na Niego.

- Proszę porozmawiajmy. powiedział spokojnie, po czym podszedł do mnie chwycił moją rękę i wyszliśmy na dwór.


- Wróć do mnie.. powiedział cicho, a w oczach pojawiły się łzy.

- Nie mogę.. - powiedziałam spuszczając wzrok. 

- Dlaczego? zapytał stojąc na przeciwko mnie..

- Wróciłeś do Amandy, nie chcę znowu przeżyć tego samego.. patrzyłam prosto w oczy chłopaka, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.

- Bella.. Proszę.

- Nie Jack. Nie! Nie chcę tego samego. 

 - Ale ja już z Nią mogę zerwać. Wrócę, jeśli wszystko się ułoży, powiedział ze smutkiem w głosie i się uśmiechnął

- Nie. Zostańmy Przyjaciółmi.. Proszę.

- Ale.. 

- Żadnego ale. Ja myślałam że uratujesz nas przed Światem! podniosłam głos, z oczu poleciały mi łzy..

- Ty byłaś moim Światem!! krzyknął tak głośno, że zatrzymał się przechodzień i spojrzał na Nas.

- Dziewczyno! Wybacz mu, chłopakowi na Tobie zależy. powiedział i stał dalej.

- Idź stąd, to nie Twoja sprawa. Nikt Cię nie prosił o jakiekolwiek zdanie na ten temat.. dodałam i spojrzałam z powrotem w oczy Jacka..

- Wybaczysz mi? chwycił moją dłoń, spojrzał w oczy..

- Widać że mu zależy. odpowiedział przechodzień. - Już możesz mu wybaczyć. 

- Człowieku! Idź stąd! Nikt Cię nie pytał o zdanie..! 

Chłopak zdjął kaptur, spojrzał na Nas i powiedział.. - Miałem kiedyś piękną dziewczynę, przez swoją głupotę ją zdradziłem lecz chciałem aby do mnie wróciła. opowiadał Nam swoje życie przez chwilę. - Przeżyłem dokładnie to co wy teraz.. Więc zrób mi taką przyjemność i wróć do Jack`a..

- Co?! odsunęłam się od Jack`a . - Co tutaj jest grane? wycedziłam przez zęby.. 

- Bella.. To nie tak. Nie chciałem. tłumaczył się i co chwilę zerkał na chłopaka.. 

- Znasz go? zapytałam.. 

- Tak. To mój kumpel Mike, poprosiłem go aby mi pomógł Ciebie odzyskać. Chciałem byś zrozumiała że kocham tylko Ciebie. Mike, miał któregoś dnia wpaść na Ciebie przypadkiem, i wypytać o wszystko.

- Co?! krzyknęłam z niedowierzaniem. - Jak mogłeś mi zrobić coś takiego? odwróciłam się i udałam się do domu.

- Kochanie.. powiedział tak czule Jack, że nie mogłam i się odwróciłam w jego stronę.



- Tak?. Zatrzymałam się i odwróciłam.



- Nic takiego. odpowiedział

- Chciałem tylko jeszcze raz na Ciebie spojrzeć.

- Do zobaczenia.. 

- Spotkamy się? 

- Nie wiem. Daj mi na razie kilka dni na odetchnienie, muszę pomyśleć co dalej. 

- Obiecaj. 

- Nie, nie mogę Ci nic obiecać, muszę głęboko to wszystko przemyśleć.. Do zobaczenia Jack.. odeszłam powoli w stronę bramki, otworzyłam furtkę i weszłam do środka. W oddali było słychać krzyk Jack`a 

- Bella! 


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Part 2.

Dzisiaj znów to samo. Ten sam sen. Tym razem obudziłam się z krzykiem i łzami w oczach. Odszedł. Zostawił mnie. Kochałam Cię, i być może nadal kocham? Dobrze, że to jednak tylko sen.. Podniosłam swój leniwy tyłek do góry.. Poszłam do łazienki. 

Oczami Carlosa. 
ech.. Współczuję Belli, ale i także cieszę się z tego że zerwała z tamtym Idiotą. 

- Kochanie.. poczułem ciepły dotyk na plecach. - Wracaj do mnie. Bo tęsknię. uśmiech mojej Damy był powalający, nigdy nie mogłem się mu oprzeć 










- Tak, tak. Już idę.. Położyłem się obok, i tak jeszcze chwilę leżeliśmy. 

- Martwisz się czymś? zapytała z lekkim smutkiem na twarzy. 

- Nie. Dlaczego tak myślisz?

- Widzę. odparła z lekko drżącym głosem. 

- Nic się przed Tobą nie ukryje.. dodałem z uśmiechem. Bella zerwała z Jack i ma mega doła. 

- aha. Nie martw się tym. dziewczyna szybko mnie pocieszyła i zapomniałem o siostrze..

Oczami Belli. 
Założyłam krótkie dżinsowe spodenki, żółtą bokserkę, czarne baletki i zeszłam na dół. Niepewnie się czułam, zauważyłam że na dole siedzi już prawie cała ekipa..

- Cześć Wam. przywitałam się i usiadłam na wolnym miejscu.

-  Co Ty tu robisz? zapytała ekipa..

- Siedzę. odparłam z lekką ironią w głosie.

- To widzę, ale może jaśniej? oburzyła się Carl.

- Carlos mi pozwolił tutaj pomieszkać kilka dni..

- Ej! Nie kilka dni! do kuchni wszedł wyżej wymieniony. - Zostajesz z Nami! Nie kilka dni. Mała już chcesz się wynosić? 

- Nie. Ale wiesz, nie chcę Wam przeszkadzać, spojrzałam na Carl. - Może jestem nie proszonym gościem.

- Ty? Skądże! krzyknął Kendall. Cieszymy się że tutaj jesteś :). odparł z bananem na ustach. Wzburzyło to nie co Kate.

- Oj. Chyba jestem tutaj nie mile widziana.. szepnęłam cicho..

- Nie martw się, będzie dobrze. dodała śliczna szatynka obok której siedziałam.  - Alice jestem dziewczyna Logana. Jeszcze się nie znamy, miło Cię poznać. 

- Bella. Mi też. polubiłam od razu tą pannę. - Czuję że będziemy przyjaciółkami ! :).

- No jasne.

- Co się stało że tutaj jesteś? zapytał ciekawy Kendall.

- Zerwałam z Jack`iem. Nie udany związek.  Cóż bywa i tak.. dodałam ze smutkiem.

- Mała. Będzie dobrze, pocieszała mnie Ali. - Znajdziemy Ci nowego Faceta, który Cię pokocha.

- Dziękuję. Ale poczekam z tym jeszcze.

- Dobra! Koniec gadania. Zjedzmy coś! krzyczał Carlos. - Jestem mega głodny! 

I jak na zawołanie z kuchni wyszedł James z pysznymi racuchami z jagodami. Do tego sok i inne pyszności. 

- SMACZNEGO ! Zawołał i wszyscy usiedliśmy do śniadania. 

Kilka godzin później.. 

- Mówię Ci po raz ostatni. z salonu słychać było głos Kendalla i Jamesa. 

- Ale ja tego nie ogarniam! krzyczał Carlos..

- Jak można nie ogarniać tego tekstu?! zirytowany James wyszedł na dwór. - Twój brat mnie dołuje. Zaśmiał się i usiadł na chwilę ze mną. - Dawno Cię nie widziałem.. zaczął rozmowę..

- Dawno? 3 Lata temu ostatni raz się widzieliśmy, dawno? haha. 

- Zmieniłaś się. Długowłosy spiorunował mnie wzrokiem od stóp do głów. - Pamiętam Cie jako roześmianą dziewczynę, z pięknym uśmiechem i blond lokami..

zarumieniłam się. - James. Przecież masz dziewczynę, przestań. uśmiechnęłam się nie śmiało.

- Wiem. Ale coś się Nam nie układa. Ech. wydukał i posmutniał. 

- Będzie dobrze. poklepałam chłopaka po ramieniu. 

- Mam nadzieję. Jak Carlos się nie ogarnie, to go zastrzelę. 

- Ale o co Wam chodzi? zapytałam z ironią w głosie. 

- Nie może rozgryźć nowego Video. Kupił je ale co dalej to już nie wie.. zaczął się śmiać.

- Nigdy nie był zbyt dobry w tych sprawach. Chodź pokaże Wam jak szybko mu w tym pomóc, i raz dwa Sobie z tym poradzicie. Pociągnęłam za Sobą Maslowa i pokazałam co mają robić, gdy Carlos się zacina..

- Carlito. Co się dzieję? zapytałam podchwytliwie brata..

- Nic. A co ma być? Nie ogarniam tego Video :(. posmutniał. 

- Pomóc Ci? 

- Jak? Jak się na tym nie znasz. odparł i męczył się dalej. 

- Instrukcję czytałeś? zapytałam .

Spiorunował mnie wzrokiem.. - grr.. :| . Nie rób ze mnie debila, czytałem.

 Trochę się już poirytował, i wiedziałam że zaraz Sobie z tym poradzi..

- Nie ogarniam! krzyczał i chodził po całym pokoju..

- Carlos. Siądź uspokój się i posłuchaj.. Czytaj instrukcję, czytaj instrukcję.. powtórzyłam mu to kilka razy..

- Słyszałem! Głuchy nie jestem! zdenerwował się nie na żarty..

- Czemu ma to służyć? zapytał zniecierpliwiony Kendall.

- Moment. odparłam z Niebiańskim spokojem..

- Ale.. 

- Poczekaj. przystopowałam Jamesa.. - za pięć, cztery, trzy, dwa..

- Mam! krzyknął zadowolony Carlos.

- Co masz? zdziwili się Kendall i James. I spojrzeli na mnie jak na ducha..























- Nie musicie dziękować. uśmiechnęłam się i poszłam na górę.. Położyłam się na łóżku i wzięłam laptopa na kolana.. Włączyłam Skype, myślałam że będzie ktoś z kim mogę pogadać. Eliza!! Tak. Dzwonimy.

Bella - Lisa.. ! 
Eliza -  Bella , Skarbie. Co tam? Lisa z wielkim uśmiechem krzyczała. 
Bella - Dobrze. dodałam z udanym uśmiechem. 
Eliza - Coś się stało? 
Bella - Nie.. Skądże. machnęłam ręką. Mów co tam? zmieniłam temat.
Eliza -  Bella! Widzę że coś nie tak. 
Bella - Jack ze mną zerwał, znaczy ja z Nim. poczułam łzę w oku.. 
Eliza - No to pora powiedzieć sobie "ogarnij się maleńka" i ruszyć dalej zapomnieć o nim. 
Bella -  Jasne. To wszystko przez Amandę.. Wrócił do Niej ! 
Eliza - Przepraszam że to powiem.. Pieprzyć Amandę i Jacka.. Dasz radę bez Niego. Jesteś mądra, ładna, fajna przed Tobą całe życie! 
Bella - Może i masz rację. Lis, poprawiła mi humor.
Eliza - Maleństwo ja kończę, na razie. Kocham , kocham ! Buziaki ! 
Bella - Ja też , pa . 

- Bella!! z dołu było słychać głos Carlosa .

- Idę. ogarnęłam się i zeszłam na dół.. - Co Ty tutaj robisz? Wynoś się stąd !! Już! 

sobota, 18 stycznia 2014

Part 1.

Siedziałam w pokoju, i czekałam na Jacka, już powinien dawno być. Przecież za 2 godziny jedziemy do Marcusa na ślub. Zamorduję go, zamorduję go. grr.. Jak za 10 minut nie wróci to nie ręczę za Siebie.. Może powinnam zadzwonić do Carlosa? zastanawiając się nad tym faktem, nie zauważyłam że mój telefon zaczął dzwonić.. Jack?

- Kochanie..

- Tak?. przyłożyłam telefon do ucha.

- Słuchaj.. Musisz sama przyjechać do Kościoła.

- Chyba żartujesz?! krzyknęłam dosyć głośno..

- Nie.. Przepraszam ale nie mogę rozmawiać. migał się od rozmowy jak tylko mógł.

- Jack.. Co się stało? niecierpliwiłam się. -Jack! Odpowiedz!

- Słuchaj.. zaczął powoli, już wiedziałam że coś jest nie tak. - Jesteśmy razem od 3 lat, i..

- Bella! do słuchawki krzyknęła Amanda, była Jacka. Słuchaj, Jack jest u mnie, i już do Ciebie nie wróci. Więc zapomnij o Nim.

Zagotowałam się już.. - Jack! Nienawidzę Cię za wszystko. Za to że dałeś mi tą cholerną nadzieje z której i tak nic nie wyszło.

- Bella.. chłopak próbował coś powiedzieć, lecz moje kazanie trwało dalej.

- Jesteś zwykłym Tchórzem! Który nie umie powiedzieć dziewczynie że z Nią zrywa! Tak po prostu, załatwiasz to przez Swoją byłą?!!

- Ja przepraszam. wyjąkał cicho, ze smutkiem w głosie.

- Nie! Żadne przepraszam! Wracaj do Swojej Panienki. Zabieram swoje rzeczy, i wyprowadzam się. Nie wiem gdzie, ale wyjeżdżam.. Żegnaj.

zamilkłam . odruchowo tona łez poleciała mi po policzkach, czułam jak moje serce cholernie piecze .
ale nie , przecież muszę być silna , nie mogę się załamać . Spakowałam wszystkie rzeczy, i zadzwoniłam do brata..

- Słucham Cię Maleństwo.. Carlos odebrał, był bardzo zadowolony.

- Przyjedź po mnie.. zaczęłam ze łzami.

- Co się stało? Carlos nagle spoważniał.

- Jack..

- Co Ci zrobił? Zamorduję jak psa! krzyczał do słuchawki.

- Zerwał ze mną. - płakałam i tłumaczyłam mu dalej. - Mieliśmy jechać do Marcusa na wesele, ale jest.. Jest u Amandy! Przyjedziesz? zapytałam.

- Jasne. Za 15 minut będę. rozłączył się.

Wyszłam na dwór, i czekałam na Niego. Minęła chwila, zauważyłam Jacka jak biegnie w moją stronę, lecz Carlos już podjechał.

- Bella!

Wsiadłam do samochodu, kazałam jechać Carlosowi, ruszył z piskiem opon. Jack biegł jeszcze chwilę za samochodem, lecz później odpuścił..

- Mała.. zaczął niepewnie brat.

Odwróciłam głowę w jego stronę. - Tak?

 - Zrobiłbym dla Ciebie wszystko, abyś była szczęśliwa.. powiedział i uśmiechnął się do mnie.

- Carlos. Odwieź mnie do Rodziców. Zostanę tam u Nich, nie chcę Wam sprawiać kłopotu, bo muszę zaraz jechać jeszcze do pracy.

- Masz wolne przecież. Nie musisz nigdzie jechać.

- No dobra.

- Ale..

- Ale co?

- Rodzice wyjechali na wakacje, więc będziesz siedziała u Nas. Dziewczyny się ucieszą, i będzie weselej. Carlos przyśpieszył, i zaraz byliśmy u Nich. - Wysiadka! Chodź mamy wolny pokój, mam nadzieję że Ci się spodoba, oczywiście meble są jeszcze nie rozpakowane.

- Dlaczego?

- Wiedziałem że prędzej czy później, z Nim zerwiesz i wrócisz do Nas.

- Oj Carlos, Carlos.

Poszłam na górę, i od razu się rozpakowałam po czym, ustawiłam meble i wszystko było w porządku..

Trochę krótki, ale pisałam pod presją ^^.

zdj. pokoju. 

piątek, 17 stycznia 2014

Bohaterowie .

To mój pierwszy blog, zastanawiam się nad drugim.. Ale moje pisanie nie jest tak idealne jak innych bloggerek. Przedstawiam bohaterów. Są po zmianie i już zostaną. Wiek też uległ zmianie..

Isabella Pena 21 lat.
Blond włosy, niebieskie oczy i szczery uśmiech.
Młoda uzdolniona muzycznie dziewczyna, planuję karierę wokalno- aktorską.
Siostra Carlosa. Ich więź jest bardzo mocna, mogą za Sobą wskoczyć w ogień.
Jest wrażliwą osoba, lecz gdy trzeba umie postawić na swoim, nie rzuca słów na wiatr. Mimo że jest drobna, potrafi zaleźć komuś za skórę, szczególnie gdy zostaję skrzywdzona. Jej życie jest pełne niespodzianek.


______________________________________________________________


Alice Brown 23 lata.
Blond włosy, zielone oczy.
Jest dziewczyną Logana, ich związek jest idealny. Oboje nawzajem się uzupełniają. Alice jest przyjazną osobą, łatwo nawiązuje kontakty lecz czasami ma z tym problem. Jest dobrą aktorką, wykorzystuję to także w życiu prywatnym.


______________________________________________________________

Eliza Jensen 22 lata.
Najlepsza przyjaciółka Belli, jest od Niej starsza. Lubi nowe wyzwania, co chwilę wyznacza Sobie nowy cel w życiu. Mieszka w Polsce przez co ma słaby kontakt z Bellą, lecz Bella zawsze może na Nią liczyć. Planuję wyjechać do Los Angeles i tam rozpocząć karierę aktorki.


______________________________________________________________


Lisa Fade 23 lata.
Mimo złych opinii na jej temat Lisa jest miłą osobą. Na swoją złą opinię wśród Przyjaciół Belli nie musiała długo pracować. Gdy ekipa ją poznała, zrozumieli że jest miła i Bella wiele jej zawdzięcza. Mimo że nie przepada za muzyką BTR , osobiście ich lubi. Jest modelką i aktorką. Ma wielkie poczucie humoru, lubi się dobrze bawić w gronie przyjaciół. Dzięki Niej Bella stanęła na nogi, zawsze mogą na Sobie polegać.


______________________________________________________________
___________________________________________________________


Eric Stringer 23 lata.
Przyjaciel chłopaków, przeprowadził się do LA aby rozpocząć karierę. Pomógł Belli w trudnej chwili. Wyjechał do Hollywood, aby zacząć karierę aktora. Do Los Angeles jeszcze powróci, i może trochę namieszać.


______________________________________________________________



Martin Cortez 25 lat.
Manager chłopaków, przyjaźni się z Nimi. Często funduje im niespodziewana wywiady, sesję i koncerty. Zawsze może na nich liczyć, nigdy ich nie zawiódł. Lecz gdy znajduję swoją drugą połówkę, bardzo blisko nadal pracuję z BTR.


______________________________________________________________


Eva Parker 24 lata.
Asystentka Martina. Lubi flirtować z Kendallem, lecz gdy On nie odwzajemnia jej uczuć postanawia Sobie go odpuścić. Jej charakter może trochę przeszkadzać niektórym, ale gdy bardziej się ją pozna to nabiera koloru. Martin jej się oświadcza i ich życie nabiera tempa.


_________________________________________________________________
_________________________________________________________________-

Kevin Bart 25 lat.
Miłośnik fotografii i filmów. Jest Przyjacielem Martina wychowywali się razem, i razem studiowali. Lecz ich drogi się rozeszły. Ale gdy się spotkali zaczęli współpracę. Bardzo dobrze im to wychodzi. Kevin jest fotografem chłopaków. Dobrze się dogadują.


______________________________________________________________


Kendall Schmidt 23 lata.
Blondyn, zielone oczy i kojący uśmiech. Jest uroczy i romantyczny. Zawsze motywuję chłopaków do dalszych działań. Jest uparty w tym co robi. Pisze piosenki i gra na gitarze. Jego szczęście w miłości bywa różne, nie załamuje się tym. Czuję że w końcu znajdzie miłość swojego życia.

______________________________________________________________

Logan Henderson 24 lata.
Brunet z piwnymi oczami i słodkimi dołeczkami. Uwielbia czytać książki, jest kulturalny i szanowany. Jest nieśmiały, ale gdy się otworzy to można wiele się o Nim dowiedzieć. Uznawany jest za tego mądrego w zespole. Nie przeszkadza mu to, wręcz przeciwnie. Jego dziewczyną jest Alice, bardzo ją kocha i boi się że kiedyś ją może stracić.

_______________________________________________________________-

Carlos Pena 24 lata.

Brunet o brązowych oczach. Brat Belli. Jest bardzo troskliwy wobec siostry, broni ją przed światem. Nie chcę aby stała jej się krzywda, bo raz popełnił taki błąd, i czuje ból do dnia dzisiejszego. Ma w sobie mnóstwo energii, chciałby obdarować ją swoich przyjaciół. Jego związki kończą się różnie. Ale wie że gdzieś czeka na Niego kobieta jego marzeń.


______________________________________________________________


James Maslow 23 lata.
Szatyn, zielono- brązowe oczy. Anielski uśmiech, potrafiący przekonać każdą dziewczynę. Jest jak sam twierdzi najprzystojniejszym członkiem zespołu. Czasami potrafi by denerwujący, mógłby spędzać całe dnie na upiększaniu swojego wyglądu. Kocha Bellę, ale z czasem jego uczucia wygasną. A w obszarze jego dziewczyn pojawi się nowy obiekt westchnień. Nie będzie musiał długo czekać na tą chwilę.