wtorek, 28 stycznia 2014

Part 5 .

Oczami Belli.

- Idziemy dzisiaj na imprezę! Znalazłem świetny klub No limit. Jest niezły.. Idziemy?

- Jasne..

Co?! Spojrzałam na Jamesa. O nie, nie. Wszystkie kluby ale nie ten. Co ja zrobię? Cholera.. zaczęłam nerwowo stukać stopami o podłogę.

- Coś się stało? zapytała z troską Ali.

- Nie. Skądże. dodałam z jakże sztucznym aktorskim uśmiechem. - Źle się czuję, Przepraszam Was ale idę się położyć..

- Co jej się stało? zapytali zdezorientowani chłopcy.

- Kobiece sprawy, pójdę do Niej. odparła Ali.

- Jasne. My jeszcze tutaj posiedzimy.

Nie, nie! Nie mogą tam iść. Przecież jak Carlos się dowie co ja robię, to mnie znienawidzi.. Co ja mam robić?! krążyłam po pokoju, nagle usłyszałam ciche pukanie.

- Mogę? zza drzwi można było usłyszeć głos Ali.

- Jasne. Wchodź.

- Coś się stało? Możesz mi przecieć powiedzieć. zasugerowała i uśmiechnęła się szeroko.

- Nie. Wszystko jest w porządku.. odpowiedziałam.

- Widzę że coś jest nie tak, jak tylko James wspomniał o tym klubie.

- ech.. Proszę nie mów nikomu. Dobrze? starałam się uspokoić.

- Ok. Coś tam się stało? Ali ciągnęła mnie za język.

- Nie. To znaczy tak. plątałam się. - Pracuję tam.

- No to dobrze, będziemy mieli zniżkę. zaśmiała się.

udałam że jest to śmieszne. - No nie do końca. zahamowałam jej entuzjazm. stałam się poważna..

- Ja tam pracuję. Śpiewam, ale nie do końca to.. próbowałam się jakoś wykręcic z tej rozmowy.

- No to co?! Ali podniosła znacząco głos, i chyba się już domyśliła. - Czy robisz coś tam więcej? zasugeorwała..

- W tym klubie jest taki mniejszy kąt, klub obok. Nazywa się Bikini Bar. I ja tam czasami tańcze, za koleżankę. Kiedyś próbowałam z tego zrezygnować ale nie mogłam..

- Co?! Jak to? Alice wstała i spojrzała na mnie z góry.

- Alice.. Błagam Cię nie mów nikomu, nie chcę aby ktoś się o tym dowiedział. spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem.

- Jasne. Możesz mi zaufać. Nikt się o tym nie dowie. Ale dzisiaj idziemy się pobawić? na jej twarzy pojawił się uśmiech.

- Dzisiaj. Mam tam być, wieczorem. I nie dam rady. Nie wiem co zrobić. Pomożesz mi ?

- Jasne. Zostaniesz w domu, a później przyjedziesz nie zauważona.

- Jasne.

Ali zeszła na dół i usiadła ze resztą, ja zostałam na górze.. Dostałam sms-a od jakiegoś nieznanego numeru.. ' Wiem wszystko. Za odpowiednią opłatą nikt sie nie dowie ' .
Cholera.. Kto to może być. Odpisałam ' Kim jesteś? Skąd masz mój numer? I o czym wiesz? ' Nie musiałam czekać długo na odpowiedź.. ' Oj. Twój klub, tańce. Bratu będzie przykro jak
się o wszystkim dowie. Za 5 tysięcy nikomu nic nie powiem, masz być przy LA Music Center. Za 15 minut. Kobieta o blond włosach będzie tam czekała z czerwoną torebką. Przekaż jej
kopertę i na razie będziesz miała spokój.. ' Co ja takiego zrobiłam. Nie mogę powiedzieć Ali nic, ani nikomu. Idę nie mam innego wyjścia.. Przebrałam sie szybko w krótkie dżinsowe spodenki,
i białą bluzkę z serduszkiem. Po czym wsadziłam kopertę w torebkę i szybko zbiegłam na dół.

- Wybierasz się gdzieś? zapytał ciekawy Carlos.

- Ja? Idę załatwić zwolnienie w pracy na dzisiaj.. tłumaczyłam mu.

- Możesz zadzwonić. podał mi telefon.

W tej chwili otrzymałam sms-a. ' Nie dzwoń, lepiej przyjdź bo wszyscy się dowiedzą '

- Nie mogę, muszę lecieć pa.

- Pa.. O co jej chodzi? zapytał Kendall.

- Nie ogarniam już jej, od kilku dni coś jest nie tak. powiedział Carlos, po czym włączył tv.

Dotarłam na miejsce, załatwiłam sprawę i poszłam do klubu.

- Jest Szef? zapytałam barmana.

- U Siebie. Ma dzisiaj zły humor, uważaj. ostrzegł mnie chłopak.

Poszłam do Niego..

- Mogę? zapytałam pukając lekko w drzwi.

- Co chcesz? zapytał z lekkim uśmiechem.

- Chciałam dzisiaj wolne bo..

- Żadnego wolnego. Masz być w pracy, prywatny występ dzisiaj masz! krzyknął tak że można było stracić słuch .

- Ja.. ja.. ja już nie będę tego robiła! Kończę z tym.

- Co?! Nie ma takiej opcji! krzyknął i dostałam w twarz. - Masz być dzisiaj i koniec!

- Nie! krzyknęłam i szybko wybiegłam..

Wracałam do domu, Szaf dzwonił jeszcze kilka razy. Nie odbierałam. Bałam się. Zwolniłam się sama. Już czas zacząć zarabiać w inny sposób. Mam kilka płyt które muszą zobaczyć światło
dzienne. Odezwę się do Managera chłopaków, może uda mi się z Nim coś nagrać. Nie będę nic mówiła chłopakom, to taka niespodzianka... Wróciłam do domu, przygotowaliśmy się do wyjścia
impreza się udała, nigdzie nie widziałam Szefa.. Następny dzień był MASAKRYCZNY ! Nie tylko pod względem jakże wielkiego kaca, ale i także telefonów, sms-ów i reszty..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz