wtorek, 28 stycznia 2014

Part 6 .

Oczami Jamesa.

Wstałem rano, poszedłem wziąć zimny prysznic. Rzuciłem na Siebie jakieś spodenki i koszulkę. Czas dodać jakiś wpis na Twittera :).
' Hm? Od czego by tu zacząć? Wczorajszy wieczór był niesamowity.. Dopiero co rozstałem się z Carol, ale cóż. Sama tak zadecydowała.. Mniejsza o to, zdradzałaś mnie. To Twoja wina że się
rozstaliśmy! Żegnaj! Wracając do wieczoru! Impreza nieziemska! Dziękuję Kochani że Nam pomogliśćie się pozbierać. Carlos.. Damy radę! '

Czas ruszyć na śniadanie!

- Cześć wam ! krzyknąłem do leżących chłopaków na podłodze.. zdziwiłem się. - Co tutaj robicie?

- Cicho! krzyknął Carlos. Ta podłoga, jest taka zimna, kocham ją.

- Podłogo! Wyjdź za mnie! śmiał się Logan.

- Co proszę? odezwała się Ali.

- Przemówiła! Zrozumiała mnie! Taak! Kocham Cię moja Mała.. Podłogello !

- Henderson! Mówię do Ciebie! śmiejąc krzyczała na Niego Ali.

- Słyszę Cię. Tak, dobrze i wyraźnie..

Podszedłem do Logana. - Stary.. Nie chcę przerywać tej jakże romantycznej chwili, ale Ali coś do Ciebie mówiła. A nie Podłogella. zaśmiałem się.

- Ali? To nie Podłogella?? zasmucony tym faktem wstał.

- Dziękuję Jamie.

- Spoko. Polecam się na przyszłość.

- Cholera..! krzyknęła Bell.

Zanim zdążyliśmy się zapytać ' Co się stało? ' Blondynka leżała już na podłodze i krzyczała na brata..

- Carlosie Roberto Pena! Co do jasnej cholery robisz na podłodze?! krzyknęła tak głośno że Carlos od razu się podniósł..

- Leże.. ? zapytał głupkowato.

- Carlos!! Zamorduję Cię któregoś dnia!.

- Przepraszam. Carlos nie chciał zrobić kuku małej Belli. Carlos przeprasza. zrobił minę jak małe dziecko, które coś przeskrobało.

- Nic Ci nie jest? zapytałem z uśmiechem, i pomogłem jej wstać.

- Nie. Żyję. Ale dziękuję. uśmiechnęła się tak słodko że można było się zakochać..

- Co dzisiaj robimy? zapytała Alice.

- hm? Wesołe miasteczko?! wystrzelił Kendall.

- Wesołe miasteczko? zaczęła marudzić Kate.. - To dla dzieci! Kendall zostajemy w domu.

- Ale..

- Żadnego ale! Zostajemy i koniec..

Oczami Belli.

Po tym jak upadłam na Carlosa mam ochotę go zabić.. Ale to brat i go kocham więc tego nie zrobię :).

- Co dzisiaj robimy? zapytała Alice.

- hm? Wesołe miasteczko?! wystrzelił Kendall.

- Wesołe miasteczko? zaczęła marudzić Kate.. - To dla dzieci! Kendall zostajemy w domu.

- Ale..

- Żadnego ale! Zostajemy i koniec..

A Ona znowu marudzi.. Co to za Panna.

- Wesołe miasteczko jest naprawdę fajne. dodałam z uśmiechem, i sięgnęłam po kanapkę..

- To zabawa dla dzieci! podniosła głos Kate. - My z Kendallem zostajemy w domu.

- Ale chyba nie możesz go tak ograniczać?

- Bo co? Mogę! Jest moim Facetem, i ma robić to co ja chcę.. krzyknęła i spojrzała na Schmidta..

- Co?! Kendall podniósł się i wstał od stołu. - Nie masz prawa mnie ograniczać. Kendall się nie co wzburzył .

- Jak to? Zawsze mamy robić to co chcesz? Może teraz moja kolej. Kate podniosła się i spojrzała wrogo na Kendalla. - Może ja nie mam ochoty siedzieć w Twoimi znajomymi. Tylko z Tobą.
Może chcę mieć Ciebie tylko dla Siebie? krzyknęła.

- Co? Reszta ekipy też chętnie pójdzie do wesołego miasteczka. Prawda? spojrzał na Nas.

A my równo kiwnęliśmy głowami na znak że się zgadzamy.

- Nie obchodzi mnie to co Oni myślą! Robimy to co ja chcę! krzyknęła i uderzyła lekko pięścią w stół.

Wzięła Kendalla ze rękę i chciała w Nim wyjść, lecz On się nie ruszał..

- Kendall? spojrzała na Niego ze złością wypisaną na twarzy. Kendall! powtórzyła to jeszcze kilka razy.

- Stop! krzyknął chłopak. Już mam dosyć tego jak mnie traktujesz! Zawsze tylko Ty, Ty i zawsze Ty! Mam tego dosyć!

- Czy Ty chcesz mi powiedzieć że ze mną zrywasz?! miała łzy w oczach.

- Tak Kate. Zrywam z Tobą. Nie nabiorę się na te Twoje krokodyle łzy! Od dawna już mnie nie kochasz, może i będę tego żałował. Ale przejdzie mi.. Teraz idź się spakuj i odejdź..

Usiadł do stołu i zjadł śniadanie. Wszyscy byliśmy w szoku. Nawet ja. Zawsze Kendall, był spokojny i miły. A teraz? Zrobił na mnie mega wrażenie..

Kilka minut później, Kate była już spakowana..

- Jesteś tego pewny? Jeszcze za mną zatęsknisz.. dodała. podeszła do mnie i  powiedziała mi na ucho.. A Ty się tak nie ciesz.. Bo nie długo wszyscy się dowiedzą o tym co robisz.

zakrztusiłam się kanapką - Co?! podniosłam się z krzesła.. I pobiegłam za Nią. - Co? O czym mają się dowiedzieć? zapytałam zdziwiona.

- O Twojej '' drugiej pracy '' . Myślisz że nie wiem? wyszła trzaskając drzwiami.. A i dziękuję za dobrą pomoc! haha..!

Zamorduję tą Sukę!! Zabiję jak Psa! mówiłam chyba dosyć głośno.. Bo nagle w przedpokoju znalazła się reszta ekipy..

- Co jest? wszyscy stali w osłupieniu..

- Musimy pogadać.. poszłam do salonu, i chciałam zacząć coś mówić. Lecz przerwał mi telefon .

- Tak? (...) Jaką? (...) Nie wierzę! Ale dzisiaj? (...) Nie dam rady. Nie może poczekać? (...) Jutro? O 10 mogę być? (...) Znam, znam. To na razie. Cześć!

- Co się stało? zapytał Carlos, dławiąc się kanapką.

- O czym chciałaś porozmawiać??

- Więc..


Rozdział ekstra :). Tak wyszło, i wyszedł jeszcze jeden rozdział.
Pozdrawiam czytelników! Proszę o komentarze, i sugestie. Wszystko będzie brane pod uwagę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz