poniedziałek, 24 lutego 2014

Part 10 . Część 2.

- Nie! Na razie nie..  dodałam i schowałam telefon szybko w kieszeni. Proszę nie mówmy nic na razie nikomu.. 

- Ale.. jej głos zadrżał. - Może chodźmy z tym na policję? 

- Nie ma mowy. Poczekajmy może coś się zmieni, a na razie nie chcę nic nikomu mówić. Bo Nam nie uwierzą. powiedziałam z lekko spuszczoną głową.

- Ok. Chodź do środka. uśmiechnęła się Ali i złapała mnie za rękę. 

Oczami Alice.

Jak ja mam niczego nie mówić Loganowi? On zauważy, na pewno że coś jest nie tak. Ech.. Carlos i te jego wybory panienek, mógłby mieć kogoś innego.. A do Schmidta na pewno by pasowała Bella. 

- To co robimy? zapytał Loggie.

- Gramy w prawdę czy wyzwanie? zaproponowałam .

- Jasne zaczynam pierwszy ! krzyknął radośnie Logan. - Carlos! krzyknął do Latynosa.  Prawda czy wyzwanie? uśmiechnął się łobuzersko.

- Raz się żyję! Wyzwanie. - odparł wesoło Latynos, i naszym oczom ukazał się rząd białych ząbków.

- Mówisz masz.. :). Pocałuj w piętę Kendalla . zaśmiał się złowieszczo lecz przyjaźnie Loggie.

- Co?! krzyknęli obydwoje. - Ej. Ale myłeś się rano? zapytał nieco przerażony Carlos.

- No jakże by mogło być inaczej.. Oczywiście że tak. zaśmiał się Blondyn i zdjął skarpetkę. 

- Całuj, całuj, całuj. krzyczeliśmy wszyscy. Nawet Bella włączyła się do zabawy.

- Mamusiu.. Carlos ze skwaszoną miną pocałował stopę Kendalla. 

- I po kłopocie. zaśmiał się Logan. - To teraz Ty Carlos. 

- Ok. hm? James. Prawda czy Wyzwania? 

- Prawda. Niech już stracę..

- Twoim ulubionym superbohaterem jest Spider Man? I masz nawet z Nim bokserki? zaśmiał się Carlos.

- Lubię tego gościa. uśmiechnął się James. Bokserki? zarumienił się Jamie.. Skąd Wam to przyszło go głowy.. zarumienił się ponownie, i odpowiedział szczerze. - Tak mam bokserki ze Spider Manem. Zazdrościsz? Bo masz ze Sponge-bobem . zaśmiał się po czym dostał poduszką od Loska.

- Nie prawda.. Nie mam. Carlito spalił buraka..- A tak w ogóle, to skąd o tym wiesz? zapytał się i spoważniał.

- To jednak masz/ uśmiechnął się Kendall.

- Niee.. udawał że potrafi dobrze kłamać, lecz mu to nie wychodziło.

- Dobra. Gramy dalej? zapytałam. Kolej Jameza.. ;).

- Ok. Bella. Pytanie czy wyzwanie?

- Pytanie. odparła z szerokim uśmiechem..

- Podobał Ci się pierwszy pocałunek w życiu? zapytał i się szeroko uśmiechnął..

- Tylko Ona pewnie nie wie który to był.. wtrącił się Carlos. - Tyle tego było, że już na pewno nie pamięta który to klient.. zaśmiał się. - Było zapytać się czy pamięta pierwszego Lodzika jakiego robiła. Wybuchł niepohamowanym śmiechem, i oczywiście Jade oraz Kate poszły w ślady Carlosa..

- Zamknij się.. przyciszył go Logan.

- No co? Niech wszyscy się dowiedzą, ile już zaliczyło ją kolesi.. Oraz ile miała już okazji na lodzika. To dziwka, a One nie mają uczuć ani skrupułów do niczego.

- Przegiąłeś teraz! krzyknęłam. To Twoja siostra, może trochę się uspokoisz? krzyknęłam na Carlosa.

- Nie chciałem nikogo tutaj obrazić. No oprócz Belli, ją zawsze mogę obrażać. zaśmiał się i wziął Jade na górę.

- Czep się swojej ' świętej Jade ' . A nie mnie! krzyknęła Bell..

- Od Jade 2 metry w bok! oburzył się Carlos.

- Nie martw się. Mogę i 50 metrów, ale niestety ten dom należy także do mnie więc nie rozkazuj..

- Słuchaj Blondyneczko.. Carlos jest od Ciebie starszy, i ma większe prawa niż Ty! zaśmiała się i przytuliła do Carlosa..

- Jak na swoją rasę to szczekasz za głośno, suko. Więc morda w kubeł i cisza..

- Nie będziesz mnie obrażała! Carlos.. Proszę powiedz jej coś.. oburzona Jade zamknęła się i Carlos się odezwał..

- Młoda. Zejdź z Niej, bo Cię inaczej potraktuję. A wiedz  że siostra to nie dziewczyna! Dziwko! Idź bo już latarnie świecą.. !

- No właśnie. Suko.. krzyknęła Jade.

- Dziwka to stoi obok Ciebie.. I proszę przekaż Swojej Panience, że jak jeszcze raz się tak do mnie będzie odzywała to tak jej wyjebie, że pomyli wakacje z feriami zimowymi, i skończy się Narodowy Dzień Ochrony Kurestwa..!

- No to chyba koniec zabawy.. rzekłam do Przyjaciół. Będę się zbierała na górę. Cześć.

- pa. cześć. odpowiedziała reszta..

Oczami Belli.

Nienawidzę go, cały czas mnie tylko obraża.. Muszę coś z tym zrobić. Ech..

- Bella.. szepnął James.

- Tak? odwróciłam się do Niego. stał bardzo blisko, centymetry nas łączyły..

- Nie wiem jak Ci to powiedzieć.. uśmiechnął się i zbliżył do mnie.

- Nie.. Tylko nie mów że się zakochałeś, powtarzałam to Sobie w myślach.. Proszę nie. - Więc o co chodzi? zapytałam.

- ech.. Znamy się tyle lat, a ja wciąż nie wiem.. przystopował na chwilę..

Już obawiałam się najgorszego. - No powiesz wreszcie? zapytałam stanowczo.

- Wciąż nie wiem.. Jaką pizzę lubisz? zaśmiał się.

 - I to tyle? zapytałam?

- Tak. A coś więcej? przymrużył oczy. - Zamawiam pizze, i może chcesz coś?

- Nie dziękuję. Ale dzięki że pamiętałeś.. uśmiechnęłam się. I udałam się w stronę schodów na górę..

- Bella.. Więc? krzyknął i się uśmiechnął.

- Meksykańska. dodałam i poszłam na górę. Położyłam się spać..

Następny dzień.
5.03 rano.

Mała torba spakowana, kilka ciuchów, parę kosmetyków i można jechać.. Muszę się odmóżdżyć.. Tak na chwilę, wrócę zanim się ktokolwiek zorientuję. Może powinnam powiedzieć chociaż Ali że wyjeżdżam? Nie.. Może nie. Zeszłam cicho na dół, jak na złość był tam Jamie..

- Bella. chłopak podrapał się po głowie. - Co tam wcześnie? spojrzał na zegarek i ziewnął. - Czego nie śpisz?

- Muszę odpocząć, nie wiem od tego wszystkiego jak na razie. Nie mogę tak dłużej. Proszę. Nie mów nic nikomu, chcę na kilka dni wyjechać. spuściłam głowę w dół.

- Nie możesz się tak przejmować wszystkim, i brać wszystkiego na poważnie. uśmiechnął się chłopak i mocno mnie przytulił..

- mmm.. uśmiechnęłam się i wtuliłam w chłopaka. - Dziękuję. uśmiechnęłam się szeroko.

- Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość. odwzajemnił mój uśmiech. - Pamiętasz jak byliśmy mali? I mówiłem, że zawsze możesz na mnie polegać? zapytał.

- Oczywiście. A coś się stało? zapytałam zaniepokojona.

- Nie. odparł.

Do kuchni weszła Alice.

- Cześć. Ja tylko po wodę. podeszła do lodówki. - Bella. Po co Ci ta torba? zapytała przecierając oczy.

 - Muszę wyjechać na kilka dni, chcę odpocząć. Wrócę nie długo. Obiecuję. Uściskałam mocno koleżankę i powoli udałam się do wyjścia.

- Nie lubię pożegnań. szepnęła Ali mając już oczy we łzach.

- Wszystko będzie dobrze, za kilka dni wracam. uściskałam mocno koleżankę. A Jamesa cmoknęłam w policzek. Muszę jechać. Kocham Was. Wzięłam torbę i udałam się na lotnisko.. Zrobię Elli niespodziankę. Mam nadzieję że się ucieszy..

Kilka godzin później.

Około 17 dotarłam do Elli, we Wrocławiu straszne korki ;\. Ale co się dziwić, słońce jeszcze świeciło pogoda była idealna, z godziny na godzinę można było dostrzec coraz więcej dzieci które bawiły się na dworze, w pobliskich placach zabaw. Były naprawdę szczęśliwe. Usiadłam na chwilę na ławce, i przypomniały mi się dawne lata z Carlosem. Ech.. Piękne czasy. Czas ruszyć w drogę.. Podeszłam pod drzwi..


Proszę o to kolejny rozdział, zajęło mi to około 2 godzin. Ale warto było. Tak mi się przynajmniej zdaję :). Liczę na szczerze komentarze! 
Lisa ♥.

8 komentarzy:

  1. Super!! W takim momęcie ?! Czekam na nexta xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no w takim momencie.
    Rozdział genialny.
    Niech ta suka nie oczepia się Belli, bo nie jest lepsza ( no tak o tym wie tylko Alice i Bella) Mogłabyś połączyc Jamesa i Belle.
    Dobra juz nie przynudam
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Planowałam połączyć Bellę z Kendallem <3 .
    A dla Jamesa, mam już kogoś :d.
    Ale t w następnych odcinkach :)).

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, fajnie, fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ,świetne ;)
    Niech Carlos pogodzi się z Bellą.
    James i Bella byli by świetną parą ;)
    Czekam na nexta ;)
    Ola...Rusher

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Czekam na nexta *--*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Carlos przegiął, niech oni się pogodzą.
    Wyzwanie Losa było dobre xD
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały blog :) Zapraszam również http://big-time-rush-ciri.blog.onet.pl/, pozdrawiam, Ciri

    OdpowiedzUsuń