poniedziałek, 17 lutego 2014

Part 10 .

Oczami Kendalla.


- Nie wiem jak wy, ale ja się najadłem. rozłożył się na fotelu i poklepał po brzuchu.

- Oj tak. powtórzył to samo James. - Przydał by mi się masaż. Maslow poruszył znacząco brwiami, i uśmiechnął się szeroko.

- Na mnie nie patrz, nie mam siły. zaśmiał się Carlito.

- Ja jestem zajęty! krzyknął Logan.

- Bella.. Może?

- Ona nie tylko Ci masaż zrobi.. powiedział złowieszczo Carlos.

- Mam w dupie co o mnie myślisz! Bell poderwała się z łóżka.. Mów i myśl Sobie co chcesz, kiedyś byliśmy prawdziwym rodzeństwem a..


- Tak właśnie dobrze mówisz ' kiedyś ' . Carlos wstał i podszedł do Bell. Ale to kiedyś, nie wróci..

W pewnej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.. - Pójdę otworzyć. Nie chcę tutaj na razie siedzieć.

- Mała nie przejmuj się Nim. Przejdzie mu. Pocieszyłem Bell, lecz nagle odskoczyłem od Niej jak oparzony.

- Kate! krzyknąłem i podbiegłem do dziewczyny.. Była przerażona i płakała, tak samo jak i Jade. - Co tutaj robicie? stałem jak słup soli.

- Bo.. zaczęła Kate. wtuliła się we mnie, poczułem ciepło w środku. - Przepraszam Cię. Nie chciałam. zaczęła płakać..

- Ale co tutaj robicie? zapytał stanowczo Carlos.

- Byłyśmy w parku, rozmawiałyśmy Sobie. I jakiś koleś do Nas podszedł przystawił mi nóż do gardła, i groził że jak nie oddamy mu pieniędzy to poderżnie mi gardło..

- Byłyśmy przestraszone, uciekałyśmy.. tłumaczyła Jade. - I trafiłyśmy tutaj, jako pierwsze miejsce na myśli. Tak bardzo się bałam.. Carlos. Proszę. Nie pozwól Nam zrobić krzywdy.

- Pomożecie Nam? Możemy zostać chociaż na jedną noc, jutro już znajdziemy jakiś hotel.. Kate spojrzała na wszystkich po czym mocno się we mnie wtuliła..

Stałem jak sparaliżowany, lecz wkrótce objąłem dziewczynę. Pocałowałem ją w czoło i zaprowadziłem na górę.

- Zostańcie ile chcecie. powiedział Carlos i zabrał Jade na górę.

- To się źle skończy.. mruknęłam.

Usiadłem z Kate na łóżku i zaczęliśmy rozmowę..

- Kendall.. Ja Cię bardzo przepraszam, będę spała z salonie z Jade. Nie powinnam tu przychodzić. dziewczyna zakryła oczy rękami i zapłakała.

- Csiiii.. Kochanie nie przejmuj się tym. Śpisz ze mną. powiedziałem i mocno ją przytuliłem, poczułem jej ciepło.

- Powiedziałeś do mnie..

- Tak, tak właśnie. Kate. Spróbujmy od nowa. Zgadzasz się ?

- Kendall..

- Proszę. spojrzałem jej głęboko w oczy. - Zgódź się. pocałowałem ją, odwzajemniła to chyba zanczyło tak.

- Zgadzam się. Kocham Cię .

- Ja Ciebie też Maleńka..

Położyliśmy się objąłem moją niewiastę i zasnęliśmy. Nie martwiąc się o resztę.

Next Day.

To nie był sen, moja Niewiasta znowu jest ze mną! Cieszę się jak małe dziecko, pocałowałem dziewczynę. Poszedłem do łazienki, i po chwili dołączyła do mnie Kate.

- Można ? zapytała rozbierając się.

- Oczywiście. Wzięliśmy razem krótki lecz bardzo namiętny prysznic..

- Kendall..


- Nie mów nic, chcę aby ta chwila trwała jak najdłużej.. głęboki oddech, szybko szept Kocham Cię .

Zakończyliśmy naszą kąpiel, i zeszliśmy na śniadanie.. Była już prawie cała ekipa .

- A gdzie Carlos? zapytałem Jamesa.

- Nie chcę wnikać, ale wczoraj nie mogłem zasnąć. Chyba się za Sobą stęsknili.. zaśmiał się Szatyn i nalał soku.

- oo.. Idą gołąbeczki. zaśmiałem się.

- Co? zapytał zaspanym głosem Pena.

- Działo się wczoraj, działo? zapytał roześmiany James.

- Nie. Spaliśmy z Jade. Nic nie słyszałem. dodał Carlos.

- Ej, ale ja tu nie mówię że ktoś coś słyszał. zaśmiał się.

- Dobra. Zobaczymy jak sprowadzisz jakąś Panienkę, ciekawe czy będzie cicho. odgryzł się Pena.

- Dobra, dobra. zajął się śniadaniem.


Oczami Belli.

Nie mogę uwierzyć w to że Carlos i Kendall znowu są z tymi.. ech. Szkoda nawet słów na takie chlew! Schodzą na dół nie wiedziałam że taki widok, obrzydzi mi resztę dnia. 

- Cześć Wam. 

- Cześć. Hej. odpowiedziała reszta..

- Bella. Co Ci się stało? zapytała ' troskliwie ' Jade. 

- Nie Twój biznes.. wycedziłam przez zęby.

- Martwię się. Będziemy może Rodziną.. uśmiechnęła się i pocałowała Carlosa. 

- Nie byłabym tego taka pewna.. mruknęłam pod nosem. 

- Mówiłaś coś Szwagierko ? zaśmiała się swoim obrzydliwym głosem.

- Nie mów tak do mnie.. Nigdy nie będziemy Rodziną. odparłam hardy.. 

- Zobaczymy, zobaczymy.. 

- To zobaczymy, wylecisz stąd prędzej niż myślisz.. spojrzałam wrogo na Nią i Kate. 

- Uspokój się trochę.. krzyknął Carlos. 

- pff.. wzięłam jabłko i wyszłam na dwór. 

- Co jest? po chwili przyszła Ali. 

- Muszę Ci coś pokazać. Chodź. wzięłam przyjaciółkę za rękę i odtworzyłam nagranie.. 


'' - Teraz to Nas popamiętają! śmiała się Kate.

- Ale jak to zrobimy? Przecież Nam się nie uda? stopowała Jade. 

- Damy radę, to przecież nie trudne. Niby do Nich wrócimy, zrozumiemy błędy. I zaufają Nam od nowa. tłumaczyła coś Kate. - Udamy że pod ich domem ktoś Nas napadł..

- ii.. I wtedy Nas przygarną, a potem zrobimy taką akcję, że Nas popamiętają. I będzie elegancko. zaśmiała się Jade. - Ale skąd weźmiemy dragi?? 

- Co?! One chcą ich wrobić w dragi? Przecież to nie legalne! Cicho.. Coś jeszcze mówią.

- hm? Eric ma znajomości.. 

- Ale to ich kumpel. 

- No i ? podniosła głos Kate. Już im więcej nie zaufa, jego też wrobimy.. haha. zaśmiała się szyderczo. '' 

- To.. to nie możliwe! oburzyła się Ali. - Chodź powiemy to chłopakom.

- Nie! Nie uwierzą Nam, poczekajmy do rozwoju akcji.. zwolniłam zapędy Ali i zeszłyśmy na dół. 

- Jasne. Ale powiedzmy to chociaż Loganowi.

- Nie! Na razie nie.. 

3 komentarze:

  1. Rozdział świetny.
    Jak te dwie żmije śmią ich wrobić.
    Niech Carlos pogodzi się z Bellą.
    Dawaj szybko kolejny rozdział. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!
    Jak ja długo na niego czekałam
    CZekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale serio żmije z tych dziewczyn !
    Mam nadzieję, że nie wyjdzie im wrobienie chłopaków
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń