poniedziałek, 3 lutego 2014

Part 7 .

- Więc.. - Jadę jutro do studia, nagrywać swoją płytę! skakałam ze szczęścia.

- Co?! wszyscy byli w szoku.. Oprócz Carlosa który wiedział o wszystkim.

- Jak to płytę? Co? zadawali mnóstwo pytań.

- No moja Siostra jest baaardzo uzdolniona! przechwalał się Carlos.

- Ale jak to? zaśpiewaj coś. prosili chłopcy.

- Jasne..

https://www.youtube.com/watch?v=FxrOKWtAHb4

PIOSENKA .

- Świetnie śpiewasz. uśmiechnął się Kendall. - Dlaczego tego nie powiedziałaś wcześniej?

- Ale tutaj nie ma co się chwalić.. uśmiechnęłam się. - To co robimy? zapytałam chwiejąc się na palcach.

- No idziemy do Wesołego Miasteczka! skakał zadowolony Carlos. - Wesołe miasteczko, wesołe miasteczko. Rozumiecie?! krzyczał tak radośnie jakby pierwszy raz tam szedł.

- Dobra. Pena! krzyknął James.

- Co? krzyknęłam równo z Losem.

- Męska wersja Peny mi potrzebna, nie damska. uśmiechnął się. - Wszyscy rozumiemy że się cieszysz, ale pora może się powoli szykować.

- I pojedziemy tunelem miłości? zapytał Jamie.

- Chyba mdłości. dodałam ze śmiechem i spojrzałam na Ali i Logana..

- Co? odkleili się od Siebie, bo byli pogrążeni w pocałunku.

- Nic. mruknęłam z uśmiechem.

Po kilku minutach byliśmy gotowi. Ja jechałam z Ali moim samochodem. A chłopcy Logana.  Gdy tylko wysiedliśmy ' stado ' dosłownie stado fanek otoczyło chłopaków. A my? Oczywiście byłyśmy
zadowolone że chłopcy są tacy lubiani. Po kilku minutach postanowiłyśmy się przejść..

Oczami Alice.

Dziewczyny otoczyły chłopaków, a ja i Bell postanowiłyśmy się przejść.

- Chodź. złapałam Przyjaciółkę za rękę i pobiegłyśmy do stoiska z watą cukrową. - 2 Niebieskie poproszę. zaryzykowałam smakiem.

- Chcą panie o smaku Smerfnych lodów, czy może jagód? zapytał uprzejmie Sprzedawca.

- Chcę poczuć smak Smerfów ! krzyknęła radośnie Ali.

- Dobrze.

Wata była ogromna, ale i mega słodka, usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy ' pożerać ' niebieską chmurkę. Po chwili miałyśmy niebieskie usta i języki.

- Wyglądamy strasznie. zaśmiała się Bell.

- Wiem. Sprzedawca mówił że efekt się trzyma około godziny, po niebieskim barwniku.. - ruszyłam znacząco brwiami.

- Co masz na myśli? Bella mnie lekko szturchnęła.

- Kupmy Sobie jeszcze jedną watę, i chodźmy tak. Chłopcy będą mieli ubaw.

- Ok. Zjadłyśmy z Ali watę, i poszłyśmy po drugą. Była świetna. Gdy skończyłyśmy drugi smakołyk, na horyzoncie pojawili się chłopcy..

- W końcu nam się.. zaczął Logan.

Chłopaki stali przerażeni.. Wpatrywali się na Nas dłuższą chwilę aż Carlos podszedł do Bell i potrząsnął Nią..

- Mała! Nic Ci nie jest?! Masz takie niebieskie usta, zimno Ci? Umierasz?! wzroku od Niej nie oderwał..

- Żyję. Jadłyśmy watę cukrową, i możemy mieć takie usta. zaśmiała się Bell. Jej śmiech był zaraźliwy po chwili wszyscy się śmialiśmy.

- Chodźcie do tunelu miłości. zaproponował Carlos, gdy byliśmy w drodze.

- Po co? zapytał zdziwiony James.

- Jamesie Davidzie Maslowie! Czy zechciałbyś pojechać ze mną tym o to tunelem miłości? zapytał teatralnie nasz Latynos. A ja to nagrywałam.

- Carlosie Roberto Pena! Owszem oczywiście. Pobiegnijmy tam i uwiecznijmy naszą miłość! zaśmiał się, i zaraz zniknęli w tunelu..

A my? My czekaliśmy na chłopaków. Po kilku minutach wrócili..

- Jak wrażenia? zapytaliśmy pełni ciekawości.

- ach.. zaczął James.

- Nie chcemy mówić, co tam się działo, to nasza słodka tajemnica. zaśmiał się Carlos i poszliśmy dalej.

- Ej! Chodźcie tutaj, postrzelamy do kaczek. Może uda Nam się coś wygrać. krzyknęłam, i poszliśmy do stoiska.

- ekhmm.. chrząknął Logan. - Panie i Panowie. Pokaże Wam jak to się robi. Piękna. spojrzał mi w oczy. Tamta Żabka będzie Twoja :).

- Dlaczego żabka? zapytała zdziwiona Bella. Ja też się nie co zdziwiłam.

- Bo.. Loggie nie zdążył gdyż wyprzedził go Kendall.

- Więc. Logan to żaba zaklęta w Księcia. I pocałunek Ali go z tego czaru wybudzi haha :d.

- Dokładnie tak. Mój Przyjacielu.

- No to pokaż klasę.


Oczywiście jak powiedział tak i zrobił. Po kilku godzinnej przechadzce wróciliśmy do domu..

2 godziny później.

Oczami Belli.

Wesołe miasteczko było naprawdę świetne, wybawiłam się na 1oo % :). Zmęczona położyłam się do łóżka, chciałam zasnąć.. Lecz obudził mnie telefon. Na wyświetlaczu widniał numer mojego
Szefa.

- Pena! Za pół godziny widzę Cię w pracy! krzyczał tak głośno, że prawie straciłam słuch.

- Ale..

- Żadnego ale! Jak Cię nie będzie, to nie ręczę za Siebie.

- Postaram się..

- Nie postaram się! Tylko masz być! Jack Cię dopilnuję!

- Ale mnie już z Nim nic nie łączy! To koniec.  krzyknęłam do Szefa.. lecz to był zły pomysł..

- Nie wkurzaj mnie głupia Suko! Masz być, bo inaczej wszyscy się dowiedzą co robisz!

- Ale sam mnie do tego zmuszasz dlatego!

- Mam dość! Rezygnuję! Już mnie tam więcej nie zobaczysz! Kończę z tym! rozłączyłam się, i rzuciłam telefonem na łóżko.

Rozmowa tamtego czasu to był pikuś.. Reszta była gorsza, konsekwencje jakie miałam ponieść były straszne.. Poszłam do łazienki, przemyłam twarz wodą i pomyślałam..

- Dziewczyno! Musisz w końcu to powiedzieć, wykrztuś to z Siebie! Nie możesz dłużej ich tak oszukiwać. Jak Cię znienawidzą to trudno, przynajmniej powiedziałaś.

W pokoju rozległo się ciche stukanie..

- Bell. Mogę? usłyszałam głos Ali.

- Jasne. Wejdź, jestem w łazience, ale już wychodzę. - Cieszę się że przyszłaś. przytuliłam mocno dziewczynę.

- Co się stało? Jakoś źle wyglądasz. Ali była naprawdę zmartwiona..

- Pamiętasz jak Ci mówiłam o Jack`u ?

- Tak.. Pamiętam. zrobiła minę, jakby chciała go zabić. - Wróciłaś do Niego?!

- Co? Nie! Ale On i moja praca mają dużo wspólnego.. wzięłam głęboki oddech.

- Co takiego? Szatynka wstała i spojrzała na mnie. Po czym otworzyła okno.. - Chodź na balkon. powiedziała. Zrobiłam to co chciała.

- Po co mamy stać na balkonie? zapytałam lekko zdenerwowana.

- Wiem że nie powinnam, ale masz zapalimy. Może będzie Ci lżej mówić. puściła do mnie oczko. I zaciągnęłam się dymem..


- uf.. Lżej mi trochę. Więc.. Jack jak był jeszcze moim Facetem, to znalazł mi pracę mówił że będę tam tylko śpiewała..

30 minut później.

- Co za drań! oburzyła się Ali. - Jak On tak mógł? Przecież to jest karalne!

- Wiem. Ale chciałam być samodzielna, nie wiedziałam że to tak będzie. pojedyncza łza spłynęła mi po policzku..

- Nie martw się, damy radę. przytuliła mnie i się trochę uspokoiłam.

- Bell! Alice! Kolacja! krzyczał Kendall..

- Chodź. Ali wyciągnęła do mnie rękę i zeszłyśmy na dół.

Usiedliśmy do stołu. I zaczęliśmy kolację.

- Bella.. Płakałaś? zapytał Carlos gryząc kanapkę.

- Nie.. Coś mi wpadło do oka. próbowałam nie ciągnąc tematu.

- Widzę. Zawsze poznam kiedy płakałaś.. pocieszał mnie brat.

- Boże.. Dlaczego to takie trudne.. wyszeptałam po polsku..

- Co jest trudne? zapytał Carlos, kładąc mi rękę na ramieniu.

- Wszystko, wszystko. wstałam od stołu i stanęłam na przeciwko moich Przyjaciół. Ech.. Musimy porozmawiać. powiedziałam stanowczo..

- Będzie się działo.. powiedział Carlito.

- Skąd wiesz? zapytał go Kendall. odstawiając talerzyk.

- Znam Bell, i wiem że będzie ciężko.. Dobra. Chodźcie do salonu. odstawiłem talerzyk i ruszyłem za siostrą.

- Boże.. pomóż! wyszeptałam po Polsku. - Ech.. Więc tak. Wiecie że pracuję w klubie No limit? zapytałam tak dla pewności.

- No tak.  odpowiedziała reszta Przyjaciół.

- Wiecie pewnie też, że tam śpiewam, i jest tam też kącik Bikini Bar.

- No tak. przerwał mi Kendall. Tam laski tańczą w bikini..

- I śmigają tyłkami przed napalonymi facetami.. dokończył James.

- Skąd to wiecie? zapytałam zszokowana..

- Kevin Nam kiedyś powiedział. odpowiedzieli chórem.

- Cholera.. usiadłam bo byłam w mega szoku.

- Coś się stało? Dobrze się czujesz? zapytał Kendall.

- Dobrze. Wiem że teraz możecie mnie znienawidzić.. A w szczególności Ty Carlos.. spojrzałam na brata i spuściłam głowę. wzięłam głęboki oddech.. - Słuchajcie. W tym klubie śpiewam..
I któregoś dnia Jack, zaproponował mi abym zarabiała więcej. Więc się zgodziłam. Poprosił Szefa to jego dobry kolega, wisiał mu przysługę. Poprosił go o to abym tańczyła tam w bikini.. Lecz ja
na początku się nie zgodziłam. I jego Szef powiedział przy Nas że jak się nie zgodzę, to Jack`owi stanie się krzywda! Kochałam go bardzo, więc musiałam przystąpić na jego propozycję.. Widać
było że Carlosowi puszczają powoli nerwy. Lecz został. Robiłam to z niechęcią, ale bałam sie o Niego! I któregoś dnia, gdy zostałam z klientem zza parawanu wyszli jego kumple. Otoczyli mnie
jak stado szakali, po czym powoli ściągali ze mnie ubrania, a pokój był dźwiękoszczelny. Więc nie było słychać mojego krzyku, wtedy był mój pierwszy raz. Oni mnie wykorzystali..
Płakałam gdy to im opowiadałam. Jack obiecał że to się więcej nie powtórzy, później jak się nie zgodziłam na nic więcej. To Carlos miał wypadek.

- Co?! To przez Ciebie?! Wiesz że mogłem już się obudzić! krzyczał na mnie i w końcu do mnie podszedł.. Wstałam chciałam go przeprosić. uderzył mnie w policzek..

- Carlos! Co Ty robisz? krzyknęli chłopcy! - Zwariowałeś?! Kendall odsunął go ode mnie..

- Nic Ci nie jest? zapytała Ali?

Otarłam twarz, i zobaczyłam że mam rozciętą wargę..

- Należało Ci się! To Twoja wina! Jesteś dziwką! Sprzedawałaś się za pieniądze! krzyczał Carlito.

- Carlos! Ja nie chciałam. wydukałam przez łzy. - Wybacz mi! Proszę. Robiłam to ze względu na Ciebie, nie chciałam aby coś Ci się stało!

- Ty? Myślisz tylko o SOBIE! Jesteś nic nie warta. krzyczał tak że było słychać go chyba w całej dzielnicy.

- Pena! Opanuj się! krzyczał Logan.

- Nie! To już nie moja Siostra! oczy mu się zaszkliły..

- Nie chcesz tego powiedzieć.. spojrzał na Niego James, a później na mnie..

- Nie mów tego! powiedziała Ali..

- To zwykła Dziwka! Daje dupy za pieniądze! krzyknął mi prosto w oczy, po czym zostałam spoliczkowana po raz drugi.. Tym razem zemdlałam..




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz