niedziela, 9 lutego 2014

Part 9 .

Piękny dzień.. Wstałam o 9. Zazwyczaj lubiłam dłużej pospać. Ale nie dzisiaj, dzisiaj mam MEGA ważnych gości. Rodzice. Trzeba wstać i się ogarnąć, zrobić jakiś obiad. Udałam się do łazienki,
zerknęłam w duże  lustro. Przejeżdżając opuszkami palców, lekko dotykając mojej poobijanej twarzy. au.. zabolało. Miałam lekko fioletowe oko, i rozwaloną wargę. Nie powiem ale to zabolało.
Musiałam. Po prostu, nie mogłam już tak dłużej żyć.. Pomalowałam oczy tuszem, przypudrowałam nos i pobiegłam się przebrać do pokoju.. I zeszłam na dół.


Założyłam to. 

- Zjesz z Nami? zapytał promiennie James.

- Nie dziękuję. Idę zrobić zakupy na obiad. westchnęłam głośno.

- Może Ci pomogę? zapytała Ali upijając sok.

- Miło z Twojej strony, ale zjedz śniadanie. Poczekam.

- Ok.

- Tak pójdziesz? zapytał Kendall patrząc na mnie z góry na dół.

- Makijaż mi się rozmazał? zaśmiałam się. - A może coś nie tak ze strojem.

- Nie.. Ale wiesz. odpowiedział cicho, jakby bał się powiedzieć co naprawdę myśli.

- Wiem. Jeżeli się komuś nie spodobam to mówi się trudno, zaśmiałam się. - Ale serio, nie przeszkadza mi to, nie będę zakrywała twarzy tylko dlatego że jestem poobijana. Nie idę na wybieg.
Więc mogę tak wyglądać. haha.

- Jasne. uśmiechnął się i wrócił do śniadania.

- Już jestem. Możemy iść? szczerzyła się Ali.

- Ok.

- Co zrobisz na obiad? zapytał James.

- hm ? Sałatkę z krewetkami, Lasagne i pewnie coś słodkiego :). Pasuje ? zapytałam .

- Jak najbardziej. dodali chłopcy, oprócz Carlosa który właśnie schodził na dół..

- To idziemy. Cześć! krzyknęłyśmy.

- Ali. Poczekaj. zatrzymał ją Carlos.

- Tak ?

- wręczył jej 50$. Kupcie jakieś owoce, i rurki czekoladowe. Zrobię tiramisu Rodzice je uwielbiają.

- Jasne. Ale czego nie mogłeś dać pieniędzy Bell ?

- Zrób to dla mnie proszę. Ja.. Ja nie mam siostry.

- Carlos! krzyknęli Kendall i James..

- Jak możesz? dodał Logan.

- Dobra. Już to słyszałam. powiedziałam drżącym głosem, przyzwyczaiłam się. Idziemy cześć!

- Na razie.

3 godziny później. 

- Zaraz będą Rodzice. Carlos wbiegł do mojego pokoju. - Pamiętaj. Dzisiaj normalnie rozmawiamy, śmiejemy się i w ogóle. A później koniec.

- Carlos. Ja naprawdę przepraszam.. wydukałam .

- Koniec. Za 3 minuty będą. powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.

Zeszłam na dół. Carlos właśnie otwierał drzwi.. - Mama, Tata. słychać było ucieszonego Carlosa. Wszyscy weszli do środka. 

- Mama , Tata ! uśmiechnęłam się szeroko i mocno przytuliłam Rodziców.

- Bella! Co Ci się stało? zapytał groźnie Tata i spojrzał na Carlosa. 

- ee.. wydukał .

- To moja wina. Poprosiłam Carlosa by nauczył mnie jazdy na deskorolce. tłumaczyłam. 

- No właśnie. drapał się w głowę. 

- Coś kłamiecie.. powiedziała stanowczo Mama. 

- Nie. Gdy zjeżdżałam z górki, chciałam zrobić coś fajnego, i upadłam. Dlatego. tłumaczyłam jak najprościej. Aby tylko Rodzice uwierzyli. 

- Dobrze. powiedziała Mama. - Siadamy do stołu? krzyknął Tata gdy dobiegły zapachy z kuchni. 

- Jasne. Chodźcie. 

- Dzień Dobry. powiedziała reszta. 

- Dobry, Dobry. odezwał się Tata. Przywitał się z chłopakami i usiedliśmy do stołu.

Dostałam SMSa od Carlosa ' Dobra robota. Jestem z Ciebie dumny, Buźka ' zakręciła mi się łza w oku.. To słodkie. Pomyślałam i zapisałam SMSa. Rodzice jeszcze z Nami posiedzieli, ale musieli już
wychodzić..

- Ale jak to wyjeżdżacie? zapytałam z wielkim szokiem, i spojrzałam na Rodziców. 

- Kochanie. Musimy z Tatą trochę odpocząć, jedziemy na wakacje. Razem z Rodzicami Kendalla, Jamesa i Logana. wyrecytowała Mama z uśmiechem.

- A gdzie lecicie? wtrącił Logan. 

- Hawaje ! krzyknął Tata. Piękne kobiety. spojrzał na Mamę. Drinki, basen i full zabawy ! krzyknął Radośnie.

- Masarka.. wydukałam. 

- Co? zapytała Mama ze śmiechem.

- Nic.. Tato, tylko się za bardzo nie upij :). Bo kto Cię zaprowadzi do hotelu? 

- Moja piękna Żona. i zaczęli się całować..

- Mamo, Tato.. Wiem że się kochacie, ale bez takich czułości.. :). uśmiechnęłam się i uściskałam mocno Rodziców. - Kocham Was. Uważajcie na Siebie. 

- Dobrze. Wy też! 

- Miłej zabawy. krzyknął Carlos. a Rodzice już wyszli. 

Wszyscy udaliśmy się do salonu, po wszystkim Carlos już przestał się odzywać, lecz wieczór spędziliśmy miło.. Lecz tylko do chwili.. Zadzwonił dzwonek..


Byłabym Bardzo Wdzięczna Gdybyście Zostawiali Komentarze. To Bardzo Cieszy Gdy Ktoś Kto Czyta Moje Wypociny Zostawia Po Sobie Jakiś Znak. Z Góry Dziękuję. Pozdrawiam Rusherki ! ♥ . 

5 komentarzy:

  1. Dzieki :* Jest świetny. Mam nadzieje, ze wsyztko bedzie dobrze . cZekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo. Strasznie się cieszę że ktoś to czyta, i komentuję :). Postaram się aby następny był już nie długo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :) Jestem ciekawa, kto to się zjawi ;D
    Czekam na nn ;)

    + Zapraszam do siebie :) http://we-are-young-and-dumb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział. Ciekawe kto sie pojawi w drzwiach. Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń