czwartek, 13 marca 2014

Part 13.

Oczami Jamesa. 

Wstałem z ogromnym bólem głowy, chciał czy nie chciał musiałem wstać. Na szczęście dzisiaj mamy wolne, jak i do końca tygodnia.. Martin musiał wyjechać gdzieś w ważnych sprawach, więc wolne i bardzo się cieszę..

Oczami Carlosa. 

Nie miałem największej ochoty aby wstawać, ale prysznic sam się nie weźmie. Poszedłem do łazienki, spojrzałem na swoją twarz.. Masarka. Może nie powinienem tak naskakiwać na Jamesa. Ale jest z Bellą! Co a idiota.. Ech. Niech będzie przeproszę go, a swoje zdanie o Belli zachowam dla Siebie..

James i Carlos.

Pójdę go przeproszę! Otworzyłem drzwi i udałem się pod drzwi kumpla..

- James. - westchnąłem.

- Carlos. -  westchnąłem.

- Chciałem Cię przeprosić. Nie powinienem tak na Ciebie naskakiwać.. Ej! Mówimy w tym samym czasie?! Może przestańmy..

 Oczami Carlosa.

- Stary, od zawsze jesteśmy kumplami, i nie chcę aby ktokolwiek Nas poróżnił.. Nawet moja siostra. Więc Przepraszam. Na pewno nie szybko, pogodzę się z Bell, ale życzę Wam szczęścia.. -  odetchnąłem w ulgą.

Oczami Jamesa.

- Carlos. Ja i Ty to najlepsi Przyjaciele, wiem że może nie zawsze się ze Sobą zgadzamy, ale naprawdę kocham Twoją siostrę. I chcę z Nią być. Przepraszam że tak zareagowałem. Ale nie pozwolę aby ktoś krzywdził osoby na których mi zależy. Przepraszam Stary.. -  wydukałem i już wszystko wróciło do normy.

Poszliśmy na śniadanie, a tam siedział załamany Kendall.

- Siema ! -  krzyknąłem z bananem na twarzy, lecz po chwili uśmiech zszedł gdy tylko zobaczyliśmy zdołowanego Schmidta. - Coś się stało? -  zapytałem.

- Proszę.. -  Masz czytaj..

Podał mi kartkę, na której był napisany krótki list..

" Kendall. Przepraszam ale tak musi być, nie chcę Cię dłużej okłamywać.. Spotykam się z kimś innym. Z Tobą byłam tylko dla sławy, prezentów i reszty. Chciałam się tylko przy Tobie wybić na wyżyny, zaczynam karierę aktorską, już nie jesteś mi do niczego potrzebny. hm? Buziaki? Tak. Gorące i namiętne całusy ;**. " 
Księżniczka! 

- Szczerze powiem, trochę mnie to zaszokowało.. - spojrzeliśmy na Siebie z Losem. A potem na Kendalla.

- Co? -  podniósł głowę zza szklanki. - Coś nie tak?

- Nie.. - Ale idź się wykąpać, zrób włosy, ubierz się i idziemy na miasto! - krzyknął uradowany Los.

- Nie chcę mi się, mam doła.. - posmutniał.

- To go zakop. Ruszaj swój wielki tyłek i chodź! krzyknąłem aby podnieść kumpla na duchu.

- Serio? spojrzał na mnie z miną zbitego szczeniaka.. - Serio mam wielki tyłek?! jego mina była bezcenna.. - Świetnie. Dziewczyna mnie rzuciła, kumple mówią że śmierdzę i do tego mam wielki tyłek. - Ech.. Moje ciężkie życie. -  Chodź mój wielki tyłku, idziemy się ogarnąć.

Kendall Sobie poszedł a ja poważnie pogadałem z Carlosem..

- Dopóki nie ma Kendalla, to może pogadamy?

- Jasne.O czym tylko chcesz. pokiwał głową Los. - Soku? zapytał.

- Spoko.

- To o czym chcesz rozmawiać? - zapytał z nie tęgą miną..

- O kim raczej, o kim. O Bell. Może byście się w końcu pogodzili? - chciałem delikatnie zacząć.

- Nie ma mowy. - odpowiedział Pena i wziął kanapkę do ust. - Nie po tym co mi zrobiła. Nie chcę z Nią gadać, dla mnie nie istnieje..

- No ale to Twoja siostra. Może byście porozmawiali chociaż. - próbowałem mu to przetłumaczyć.

- Nie! Nie mam ochoty.. - zmrużył oczy i wziął łyk napoju. - Znasz moje zdanie o Niej..

Kilka godzin później. 

Wszyscy byli gotowi do wyjścia.

- To gdzie idziemy? - zapytał Loggie.

- Hm? Zdajcie się na mnie. - uśmiechnąłem się szeroko i wyszliśmy..

Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Trafiliśmy do nowo otwartego klubu Star Dance. Muzyka grała, drinki się lały, a Kendall był jeszcze trochę smutny ale pewnie nie długo się rozluźni.

- To jak ? Po drinku? - zapytałem aby rozluźnić atmosferę.

- Ok. -  uśmiechnęli się wszyscy.

Poszliśmy do stolika, usiedliśmy. I mogliśmy pogadać, do stolika podszedł Eric.

- Cześć Wam! Co tutaj robicie? - zapytał i przywitał się ze wszystkimi.

- Cześć. Przyszliśmy z Kendallem, bo zerwał z dziewczyną. - wytłumaczyła spokojnie i z lekkim uśmiechem Ali.

- Ken.. Tego kwiatu jest pół światu. Nie martw się, znajdziesz kogoś. - Sorry, to moja koleżanka Lisa. Modelka, i grała w kilku filmach.

- Cześć Wam. Miło Was poznać, jestem waszą fanką. A szczególnie Twoją James.. -  podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek.

- Sorry, ale jestem zajęty. Mam dziewczynę. Więc nici z tego. - uśmiechnąłem się tylko i odsunąłem od dziewczyny.

- Oj tam. Ale mały flirt nie zaszkodzi.. -  szepnęła mi na ucho.

- O.. Patrzcie Martin tam jest! -  krzyknął Carlos. - Moment. Ale miał gdzieś wyjechać.

- Może wrócił wcześniej? - odezwał się Loggie. - Machnijcie mu, może Nas zauważy?

- Jasne. - zatwierdziłem.

Po krótkiej chwili Martin Eva byli u Nas przy stoliku.

- Cześć, siema. Wyjazd mi odwołali, i zostałem. Ale i tak macie wolne. -  uśmiechnął się i zamówił drinka.

- oo. To dobrze. Bo musimy naprawić Kendalla. - westchnął Logan i spojrzał na Kendalla.

- Co mu się stało? - zapytała Eva.

- Dziewczyna z Nim zerwała, i jest w dołku. - wytłumaczyła jej Ali.

- Oj. Biedny Kendallek. - podeszła do Niego Eva, i przytuliła.

- To mamy nowy romansik. - zaśmiał się Carlos.

Kilka drinków, i zaszumiało w głowie chłopakom. Lecz ja i Ali nie piliśmy, żeby doprowadzić chłopaków do domu.. Impreza się raczej udała. Eva bardziej zaczęła podrywać Kendalla, i chyba mu to się podobało. Bo nie miał nic przeciwko temu, albo był tak bardzo pijany że nic nie pamiętał.. A Lisa próbowała się coraz bardziej do mnie kleić.

Następnego dnia rano.

Oczami Kendalla.

Nie bardzo pamiętam, co się wczoraj działo. Ale wiem że głowa to mi chyba zaraz pęknie.. Nie wiem ile wypiłem, ale musiało być dużo.. Idę wezmę prysznic, może obudzę się bardziej i to coś pomoże..

Tymczasem na dole.
Oczami Jamesa.

- Więcej nie piję. Nie wiem, ile wypiłem tych wynalazków.

- Co się dzieje Mały? - wszedłem do kuchni właśnie.

- Stary.. Nie krzycz, głowa mi pęka. Nie piję więcej żadnych wynalazków.

- Jasne, każdy tak mówi. zaśmiałem się i podałem kumplowi tabletkę. - Weź tabletkę, i może Ci przejdzie.

- Ok.

- Możemy pogadać? Tak szczerze? - zapytałem Losa.

- Jasne. - odparł i zaczął pić wodę..

- Może się pogodzisz z Bell?

- Nie, na razie nie. To że jest moją siostrą to nie znaczy że mam z Nią gadać. Przez to co mi zrobiła, możemy trochę pomilczeć.. Znasz moje zdanie o Niej. Ale życzę Wam szczęścia.

- Dobra.. A Ty w ogóle wiesz gdzie Ona jest?! - zapytałem stanowczo.

- W pokoju, albo w studiu. Może nagrywa jakiś nowy kawałek. - odparł lekkomyślnie.

- Nie.. Jest w Polsce. - poprawiłem kumpla.

- W Polsce?! Żartujesz chyba?!! Nie może tam być! Musimy ją stamtąd zabrać jak najszybciej. -  Carlos przejął się tym nie na żarty.

- Dlaczego? Jest u.. Czekaj. Alice mówiła że u Elizy? Czy jakoś tak. To co ma być źle? - przestraszyłem się.

- Słuchaj.. Rodzice zabronili mi mówić to komukolwiek.. Ale że jesteś jej chłopakiem, to Ci powiem..

Nie powiem, zrobiło się gorąco.. A to co powiedział Carlos przestraszyło mnie nie na żarty..

- Byliśmy mali, miałem niespełna 9 lat, może 10.. Pojechaliśmy do Polski z Rodzicami. Jeździliśmy tam zazwyczaj w każde wakacje, do Elizy. Ale któregoś wakacyjnego dnia. Wybraliśmy się z Rodzicami na wycieczkę..

- I co? Ktoś próbował skrzywdzić Belle? Czy jak? - próbowałem się wszystkiego dowiedzieć.

- Słuchaj dalej.. To się dowiesz. Była tam jedna Kobieta miała około 22 lat, która bacznie się Nam przyglądała.. Ja, Bella i Eliza postanowiliśmy się tam przejść. Jeden mały psiak był przywiązany do drzewa przy sklepie. Więc poszliśmy, chcieliśmy go odwiązać. Gdy to Nam się udało, przyszła ta kobieta.. Pozwoliła Nam się z Nim pobawić, i nikt nie wie jak. Ale w pewnym momencie gdy się odwróciłem tylko na minutę zobaczyłem że po Psie i Belli nie ma ani śladu.. Więc szybkim krokiem, pobiegłem do Rodziców i powiedziałem im tą historię.. Przez kilka dni, nikt nie mógł znaleźć Małej.. W końcu po 2-3 tygodniach policja ją znalazła.. Ale była w masakrycznym stanie. Pobita, wygłodniała i wyglądała naprawdę źle. A tą Klientkę jak tylko znaleźli to powiedziała że jej dziecko umarło i mści się na wszystkich..

Ciary mnie przeszły, gdy tylko Carlos to opowiadał.. - Ale Ona może jej już nie pamięta? - spytałem Losa.

- Pamięta.. Bo zapamiętała jak ma na nazwisko, więc się zemści.. I chodź z Nią nie rozmawiam to nie chcę aby coś jej się stało.. -  Carlos naprawdę przejął się losem Bell.

- Musimy po Nią jechać.. I to szybko. Bo jak coś jej się stanie, to Rodzice mnie zastrzelą.. Martwię się o Nią ale i tak nie będę z Nią rozmawiał..

- Ok. Biegnę zabukować bilety, na najbliższy lot do Polski.

- Jasne..

Carlos szybko zrobił to co potrzeba, najbliższy samolot był około 11. Znajdziemy jakiś bliski hotelik, zdrzemniemy się i pojedziemy po Bell..

- Dobra. Już wszystko jest. Pójdę jeszcze zawiadomić, chłopaków i powiem im że mamy szybki i ważny wyjazd. mówił rozhisteryzowany Carlos. Po chwili, zbiegł na dół, i pojechaliśmy na lotnisko..

9 komentarzy:

  1. Raaany. Tak po prostu z nim zerwala i to w liscie. Biedny kendall. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. To było genialne! Oby Belli nic nie było.
    Szybko wstawiaj następny.
    Od razu przeczytam ;)
    Ola...Rusher

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!! Nowa tajemnica, robi sie coraz ciekawiej, widze, zę wziełaś moja uwagę pod uwage, cieszę sie :) Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  4. Robi się coraz ciekawiej i coraz bardziej tajemnjczo.
    Rozdział jak zwykle genialny. Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  5. super, cudowne, niesamowite jkjkjkj i co tu jeszcze napisać? jednym słowem piękne opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Supeeer! Nie moge się doczekać następnego rozdziału :3 Oby Bellinic nie było... Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww nie mogę się doczekać co się będzie działo w Polsce ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chodź mój wielki tyłku, idziemy się ogarnąć. <- UWIELBIAM TWOJEGO BLOGA ! Ten tekst o jego tyłku, rozbrajający. Słodziak ♥.
    Czekam już na następny. A skąd bierzesz stylizację?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Anonimku ;).
    Stylizację robię sama na www.allani.pl . Może nie są jakieś najpiękniejsze.. Lecz mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń