czwartek, 27 marca 2014

Part 15 .

Los Angeles.


Oczami Belli. 

W końcu dotarliśmy do słonecznego Los Angeles. W końcu w domu! Cieszyłam się jak dziecko, gdy mogłam zobaczyć Pyszczki moich Przyjaciół. Jaki pierwsza rzuciła mi się Ali.

- Bell! - usłyszałam krzyk biegnącej Ali. - Jak ja się stęskniłam, nie wyobrażasz Sobie tego. Mam wiele ciekawych informacji.. - uśmiechnęła się złowieszczo. Lecz wiedziałam że mamy je w garści.

- W końcu! - krzyknął Loggie i Kendall. - podeszli do mnie i o mało co mnie nie udusili! - Tak było cicho, bez waszych wrzasków. Znaczy Twojego, Losa i Jamesa.

- Spoko. Już się pogodziliśmy. - uśmiechnął się Los i przybił mi piątkę. - Gdzie jest Jade? - zapytał rozglądając się po pokoju.

- Na pewno na górze, przegląda pisemka.. - odparła Alice, łapiąc za rękę Bell. I ciągnąc ją do kuchni.

- Co jest? - zapytałam Przyjaciółkę. - Słuchaj, tego. - puściła mi nagranie, na którym było słychać tamte dwie Suki.. - O nie! - krzyknęłam cicho. - Wydrapię im oczy, i uduszę te wstrętne, wymalowane i sztucznie robione Ździry!

- Opanujmy się, jeszcze nic nie zrobiły..  - powstrzymywała mnie Ali. - Jak zrobią, to wtedy pogadamy.. - Chodź przyrządzimy jakiś obiad.. - poszłyśmy zapytać się chłopaków co chcą dobrego.

- Spaghetti! - krzyknął Loggie. - Ale takie z prawdziwego zdarzenia.

- Jasne. - odparła Ali która wzięła torbę, i zaprowadziła mnie do jednego z Włoskich sklepów.

Weszłyśmy do środka, i od razu można było poczuć się jak we Włoszech. Tu wszystko było prawdziwe: makaron domowej roboty, świeże warzywa, soczyste owoce, pomidory na sok, niesłychany wybór wędlin i serów, które można było wąchać, smakować i przebierać, a potem przyrządzić z nich królewskie dania. Długie bochenki włoskiego chleba,  które niosło zapach po sklepie. Butelki różnych doskonałych win kołyszących się w koszach. Kupiłyśmy potrzebne Nam produkty, i udałyśmy się jeszcze do pobliskich delikatesów aby kupić coś słodkiego. Zapach świeżego chleba i salami mieszał się z dymem tytoniu i silnym aromatem kawy z ekspresu, dolatującym z pobliskiej kawiarenki. Wróciłyśmy do domu i zaczęłyśmy przygotowania do naszego obiadu lub kto jak wolał do kolacji. Po godzinie wszystko było gotowe..

- Kolacja! - krzyknęła Ali. Kolacja! - Powtórzyła ponownie. A nasze głodomory, w trybie natychmiastowym znaleźli się w kuchni.

- Nie musisz dwa razy powtarzać. - oburzył się Loggie, i cmoknął Ali w policzek.

- Ale nie chcieliście przyjść. - powtórzyłam. - Siadajcie, napracowałyśmy się z Alice więc życzę smacznego.

- Też mi dużo pracy.. - parsknęła Jade.

- Jak uważasz że pójście po zakupy, przyniesienie toreb do domu i zrobienie kolacji to mało.. - ciągnęłam przemówienie. - To zrób coś sama, a nie siedzisz i czytasz kolorowe gazetki.. - oburzyłam się.

- Nie muszę, nic robić. Nie jestem kurą domową. - odprysnęła się.

- Słuchaj Laleczko! - podniosłam głos.. - Mieszkasz tutaj jak inni więc jakbyś ruszyła swoje cztery litery, to nic by Ci się nie stało! - krzyknęłam i czekałam na jej głos.

- Laleczka.. Na więcej Cię nie stać? - zaśmiała się.

- Ech.. Jak chciałaś zabłysnąć to było, się brokatem posypać.. - dodałam. Wylecisz stąd prędzej niż myślisz..

- Słuchaj.. Jade chciała coś dodać, lecz jej przerwałam.

- Stul mordę Dziwko, i uszanuj to że ktoś dał Ci jeść.. ! A jak w ciągu 2 minut nie zamkniesz japy, to ostrzegam że następnym razem nie będziesz miała czego otwierać! - krzyknęłam i zaczęłam do Niej się zbliżać, ale James powoli do mnie podszedł i odciągnął mnie od Niej. - Zrobię Ci z twarzy, taką jesień średniowiecza że nikt nie będzie w stanie jej poprawić i doprowadzić do stanu używalności.. - I w chwili wszedł Carlos. - Więc życzę smacznego Jade. -  uśmiechnęłam się i usiadłam do stołu.

- oo.. Jakie to słodkie. - uśmiechnął się. - Bell i Jade się dogadują. W końcu, dobra siadajmy. Smacznego.

Atmosfera kolacji, przebiegła w wielkiej ciszy, po kolacji posprzątałam i wyszłam na dwór z kieliszkiem wina. Na dworze robiło się szaro, drzewa poruszały się lekko jak w tańcu, niebo nabierało koloru purpury, słońce powoli schodziło za horyzont.. Powietrze było chłodniejsze, lecz lubiłam ten chłód, idealny spokój i lekko mrok. Panowała idealna cisza, do przemyśleń..

- Kochanie.. - James podszedł do mnie od tyłu, złapał w pasie i położył brodę na moim ramieniu. - O czym myślisz? - zapytał całując mnie czule w szyję.

- O nas, o Carlosie i o tym wszystkim. - westchnęłam.

- Chodź do domu, robi się chłodno. - Jamesa zarzucił na mnie swoją bluzę, prze siąknęła jego zapachem.. Zaciągnęłam się jak dymem i stałam tak dalej. - Bell, chodź. Bo się przeziębisz. - nalegał.

- Zaraz przyjdę. - odwróciłam się i cmoknęłam go w policzek. - Zaraz będę, nie martw się. Nigdzie nie ucieknę. - zaśmiałam się.

- No dobrze. odparł James i udał się w stronę domu..

Ja, postanowiłam zadzwonić do Mamy.. Dawno z Nią nie rozmawiałam, stęskniłam się.

Rozmowa telefoniczna. 
Mama - Słucham? - w słuchawce odezwał się ten stęskniony głos.
Bell - Mamo.. - uśmiechnęłam się. - Jak dobrze Cię słyszeć!
Mama - Kochanie Ciebie też. Coś się stało? - moja Rodzicielka jak zwykle zmartwiona.
Bell - Nie. Już nie można zadzwonić do własnej Matki.. - oburzyłam się. - Zawsze się musi coś stać!
Mama - Bella, wiesz że ja zawsze muszę wiedzieć czy coś jest na rzeczy i coś mi się zdaję że są jakieś kłopoty.. - słychać było w jej głosie dociekliwość.
Bell - Nie.. - próbowałam ją odciągnąć od tej rozmowy. Ale na marne. - Byłam w Polsce u Elizy. Strasznie się z Nią stęskniłam. Macie pozdrowienia z Ojcem.
Mama - Co?! - kobieta podniosła głos. - Jak mogłaś?! Mogło coś Ci się stać! - krzyknęła ponownie.
Bell - Ale nic się nie stało, jestem cała i zdrowa. Carlos i James po mnie przyjechali. - próbowałam uspokoić kobietę. - Nie musisz się o nic martwić.
Mama - James? - zdziwiła się.
Bell - Właśnie. Jestem z Jamesem. Cieszysz się? - zapytałam z nadzieją.
Mama - Skarbie. Cieszę się, ale uważaj na Niego. Jest przystojnym młodym chłopcem, i ma dużo fanek. A Ty? Jesteś młodą, piękną Kobietką.
Bell - Mamo.. - zaczęłam spokojnie. - Właśnie planuję wydać swoją własną płytę. - uśmiechnęłam się w duchu. - Cieszycie się?
Mama - Jak najbardziej Kochanie. Mam strasznie uzdolnione dzieci. Muszę już kończyć, Tato wrócił z zakupów i robi Nam romantyczną kolację. - ucieszyła się. - Pozdrów tam wszystkich i uściskaj ode mnie Carlosa i Jamesa. Kocham Was.
Bell - My Ciebie też, na pewno to zrobię. papa.

Ach.. Dobrze było usłyszeć Mamę. James miał rację, robi się zimno idę do domu.. Mam nadzieję że Jade będzie siedziała cicho, i się nie odezwie.. Niestety ale się przeliczyłam wchodząc do środka..

- O proszę! - krzyknęła Jade i wskazała na mnie palcem. - To Ona!

- Co ja? Można jaśniej? - spojrzałam na wściekłą Jade. - O co Ci chodzi? - byłam zdezorientowana..

- To Ty! Ty to zrobiłaś - ciągle krzyczała i gestykulowała coś rękami. - Ty doprowadziłaś mnie do takiego stanu! - odwróciła się, i jej twarz była spuchnięta.

- Ja.. ? - nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. - Gdzież bym śmiała. - spojrzałam na Jade i zakryłam usta dłońmi, tak aby nie śmiać się za głośno.

Jej twarz wyglądała strasznie, na twarzy wysypkę, spuchniętą twarz i częściowo nie mogła poprawnie mówić, bo złapał ją jakiś skurcz.. Na szczęście nie było to nic groźnego, musiała wziąć zastrzyk i wszystko wróciło do normy. Wyglądała nie miłosiernie strasznie.. Przy tym strasznie sepleniła..

- Pses Ciebie strasnie wyglądam. - mówiła strasznie niezrozumiale. - Srobie Ci ksywdę! - próbowała to wykrzyczeć. - Sabije Cię. Carlos szybko biegnij, po moj zastsyk! Nie mogę tak wyglądać.

Carlos niczym sługa Pański pobiegł do pokoju i Jade, mogła już zrobić Sobie zastrzyk.. Po kilku minutach wyglądała lepiej, lecz od razu poszła na górę z Carlosem.. I tyle było ich widać..

- No zrobiło się już późno. - powiedział James. - Jestem strasznie zmęczony. - objął mnie ramieniem, pocałował z czoło i zabraliśmy się na górę.

- Dobranoc.. - krzyknęłam do znajomych i zniknęliśmy na schodach.

- Kochanie, wiem że po tym jak zaczęliśmy ze Sobą być. Co prawda zapytałem Cię o to przez Internet, ale chcę Ci to wynagrodzić. - uśmiechnął się i usiadł na przeciwko mnie. - Bell. Zapraszam Cię jutro na randkę. Tylko Ty i ja. Zgadzasz się? - zapytał z nadzieją.

- Tak. A gdzie i o której? - spytałam aby się dowiedzieć, co mnie czeka.

- Skarbie.. Zobaczysz wszystko jutro. Powiem Ci tylko tyle, weź jakieś ubrania na zmianę i o 18 widzę Cię pod domem. - cmoknął mnie w policzek i poszedł do łazienki się wykąpać.

- Ja zrobiłam to samo w drugiej łazience, po 30 minutach wróciłam a James? James już leżał w łóżku, czekając na mnie.. Nasz pierwsza wspólna noc, którą spędzimy razem. Wtuliłam się w jego tors i zasnęłam niczym Małe Dziecko..

Następnego dnia. 

Oczami Jamesa. 

Otworzyłem oczy, słońce zaglądało mi do... Oczu. Przeciągnąłem się, spojrzałem na zegarek. O cholera! Przekląłem w myślach, przecież to już 10. Jak dłużej będę leżał, to na pewno się nie wyrobię.. Cholera. Pobiegłem szybko wziąć prysznic, wskoczyłem w jakieś ciuchy i cicho zszedłem na dół. Machnąłem na szybko kanapkę, i zdążyłem jeszcze zrobić coś dla Bell. I ruszyłem wszystko załatwiać. Aby było gotowe na 18. Pojechałem do hotelu, zamówić pokój i przy okazji śniadanie do łóżka. Żeby było romantycznie. Zanim się obejrzałem, była 11. Szybkim krokiem udałem się do samochodu, i pojechałem na plaże wszystko ustawić.. Zleciało mi to około 3-4 godzin. Lecz miałem kilku pomocników. Musiałem zajechać, jeszcze po kilka ważnych elementów.. Świece, kwiaty, kilku muzyków którzy za niewielką opłatą mogli Nam grać przy kolacji. Mam nadzieję że Bell się spodoba. Cały dzień spędzę poza domem, w studio. Mam nadzieję że Martin mnie nie ochrzani za to małe spóźnienie. Dzisiaj w sumie tylko zdjęcia. Więc nie liczę na dużą lipę..

Oczami Bell.

Godzina 11, a Jamesa nie ma.. Pewnie wyszedł do pracy. Ech. Takie to życie, będziemy się teraz mijać, jak ja zacznę nagrywać płytę, to wcale nie będziemy się ze Sobą widzieć. Może tylko wieczorami i to tyle nie wiem czy się uda. Wstając zauważyłam kartkę zapewne od Jamesa, ze wskazówkami dotyczącymi randki.


' Skarbie. Wiem że jeszcze śpisz, więc nie chciałem Cię budzić, w lodówce czeka śniadanie. Kocham Cię ;* ' 

Słodziak z tego Maslowa, zrobił mi śniadanie.. Ech. Już bym chciała się z Nim zobaczyć. Dobra, nie ma co. Dupa do góry i pod prysznic. Następna kartka.

' Proszę Cię.. Użyj dzisiaj tych perfum, uwielbiam ten zapach na Twojej szyi ' .

 Zauważyłam pudełeczko z perfumami Playboy Play it Lovely. Ach.. Romeo. Dobra. Nie ma co marzyć. Wzięłam szybki prysznic, i zeszłam na dół.

- Cześć. - przywitałam się z Ali, Loganem i Carlosem. - Widzieliście Jamesa? - zapytałam .

- Cześć. Wyszedł z domu, jakąś godzinę temu.. - wytłumaczył Carlos. - Mówił że musi coś pilnego załatwić. - rzekł i wziął łyk soku.

- aa. A wy dzisiaj nie w pracy? - zapytałam z iskierką w oku.

- Damy rade. O to się nie martw. - zaśmiał się Loggie. - Ale czas już wyruszać w drogę.

- Właśnie Bell. - odezwał się Carlos. - Słuchaj. W Twoim śniadaniu w lodówce była jakaś kartka, więc ją wyrzuciłem. - uśmiechnął się szeroko.

- Carlos.. - westchnęłam głośno.

- Co? - zapytał.

- Ech.. Dzisiaj od rana James ciągle zostawia mi jakieś karteczki, bo zabiera mnie na randkę. - powiedziałam spokojnie. - A teraz nie wiem, co tam było napisane. - lekko się zdenerwowałam.

- Sorry. - uśmiechnął się lekko. - Ale mogę Ci powiedzieć co tam było. - zadowolony z Siebie zaczął mówić. - ' Kochanie. Przepraszam że nie podałem Ci śniadania do łóżka, ale strasznie się śpieszyłem i nie zdążyłem. Ale obiecuję że to nadrobię. Kocham Cię. ' - Dziękuję za wysłuchanie. Musimy już lecieć. - pa Siostra.

- No pa.. - pomachałam mu. I poszli do pracy. A my z Ali zostałyśmy same. - James mnie przeraża.. - zaśmiałam się. - To jak? Śniadanie? - zapytałam Przyjaciółkę.

- Ok. uśmiechnęła się.

 Kilka godzin później. 

- Nie wyrobię.. - krzyczała Ali.

- Ty? - spojrzałam z wytrzeszczonymi oczami na dziewczynę. - To ja się boję.. - Pomożesz? Bo nie dam rady..

Alice układała mi fryzurę, w sumie to zwykłe fale.. Ale się napracowała. Efekt moim zdanie był naprawdę świetny.

 - Jak myślisz, spodoba się Jamesowi? - zapytałam z nadzieją.

- Oczywiście. - uśmiechnięta Ali, wieczna optymistka. - Jak chłopaki Cię zobaczą padną, a Jade? Umrze z zazdrości. - wyszczerzyła ząbki Al.

- I tak ma być! - zaśmiałyśmy się z Al. I zaczęłam się ubierać

Założyłam ten strój.



Oczami Alice.

Zeszłam na dół, byli już tam chłopcy, oraz Jade i Kate. Które śliniły się na widok chłopaków.. Nie, nie. Przepraszam. Na widok ich napchanych portfeli, dzisiaj dzień wypłaty. Więc chłopaki się cieszą, a Żmije otoczyły ich jak stado wygłodniałych sępów. Żerują tylko ja ich portfelach, nic do nich nie czują. Ich ' Kocham Cie ' oznacza tylko tyle co ' Kocham Twój portfel, i Twoje pieniądze ' . Nie rozumiem takich ludzi, jakie to szczęście że mam Bell.

- ekhem.. - próbowałam ich uciszyć.. - ekhem.. spróbowałam ponownie, lecz Żmije nie dały dojść nikomu do słowa.. Spokojna ja, musiałam w końcu podnieść głos. - Cholera! - krzyknęłam. - Możecie mnie chwilę posłuchać? - zapytałam towarzystwa.

- Jasne. - odparł Carlos spoglądając na mnie.

- Więc.. Bell wybiera się dzisiaj na randkę z Jamesem, i chcę abyście powiedzieli czy dobrze wygląda. Możecie? - zapytałam kulturalnie.

- Oczywiście. - odparli z szerokim uśmiechem.

- Bell..! - krzyknęłam. - Chodź do Nas.

- Ok. - usłyszałam z góry delikatny głos Bell.

Bella, schodziła ze schodów gdy już zeszła wszystkim nawet Żmijom opadły szczęki.

- No, no Siostrzyczko. - odparł lekko w szoku Carlos. - No.. no. - odezwał się.

- Zaciąłeś się? - zapytałam z lekkim uśmiechem.

- wow.. - odezwał się Kendall.

- Podoba się? - zapytała nieśmiało Bell.

- I to jak.- uśmiechnął się Schmidt.

- Dziękuję. - uśmiechnęła się.

Pod dom zajechał James. Było słychać, po pisku opon. Do Bell zadzwonił telefon.

- Już moja pora.. Idę, pa. Kocham Was. - Bell pomachała Nam, i poszła. A my? Podbiegliśmy do okna, wszyscy oprócz Jade która rozmawiała z Kate i krytykowała Bell..

Wiem, wiem że za każdym razem gdy dostajecie link z każdym nowym rozdziałem proszę o szczere komentarze. Ale proszę Was zostawcie nawet jedno Szczere słowo, pod nową notką bo dzięki Wam mam wenę i mogę pisać dalej.

Kocham Was ! Anonimki także  .  

http://ask.fm/shoockova <- Zapraszam ! Pytania, sugestie, i reszta

4 komentarze:

  1. Super rozdział, no i w końcu się pojawił. Nie wiem czy mój komentarz przyniesie Ci jakąś wenę... oby :) czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra, nmo nareszcie jest!! CZekam xo

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać jak opiszesz tą randkę <3
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń