wtorek, 8 kwietnia 2014

Logan i Emma ♥ . Jednorazówka.

- Emily.. – usłyszałam znowu ten głos. – Robimy to dla Twojego dobra!

- Wy nigdy nie będziecie wiedzieli co jest dla mnie dobre! – krzyknęłam i zamknęłam się w pokoju. – Zostawicie mnie gdzieś, i tyle będzie! I jestem Emma!!

- Kochanie.. – powiedział Tata. – Posłuchaj Nas.

- Nie mów do mnie Kochanie! – podniosłam głos. – Nie jesteście nawet moimi prawdziwymi Rodzicami! Oni zginęli w wypadku. – krzyczałam. – Nie chcę stąd wyjeżdżać, chcę zostać tutaj w Polsce! Tutaj gdzie moi Rodzice! – zaniosłam się płaczem.  

- Skarbie.. – powiedziała Mama. – Ale tam Ci będzie lepiej. – tłumaczyła..


Lekko otworzyłam drzwi, spojrzałam na zastępczych Rodziców. Uspokoiłam się trochę.. Spakowałam walizkę, zabrałam zdjęcia Rodziców. Nie miałam tego dużo, kilka ciuchów, album po rodzicach. 

Kilka godzin później.

- Koniec. – pomyślałam. – Będę za Wami tęsknić, naprawdę. Przepraszam. – powiedziałam i mocno uściskałam Rodziców. – Będę mogła przyjeżdżać do Was? – zapytałam nieśmiało.

- Oczywiście. – powiedzieli razem. – Przyjeżdżaj kiedy tylko chcesz. – powiedział Tata. – A teraz idź, bo samolot czeka. A do Los Angeles długa droga.

- Jasne.. – poszłam w stronę drzwi, odwróciłam się aby pomachać Rodzicom.

Przez całą drogę słuchałam płyty z piosenkami BTR. Uwielbiam ten zespół, bardzo chciałam ich poznać. Lecz nie wiedziałam jak to zrobić.. I moje marzenia miały się spełnić. 

Tymczasem w LA. – Mieszkanie Logana.

- Mamo! – krzyczałem do Rodzicielki.

- Coś chciałeś? – zapytała wesoło.

- Gdzie są moje spodnie, nie mogę jechać na lotnisko w samych bokserkach.. – zaśmiałem się. – Chociaż to nie jest zły pomysł, ile dziewczyn by na mnie poleciało. – uśmiechnąłem się.

- Logan.. – powiedziała Mama. – Byś się ubrał, a nie biegasz w samej bieliźnie. – zaśmiała się i wyszła.

- Ruszaj się! – krzyknął Tata. Zaraz mamy pojechać do Emily.

- Ok. 

Kilka minut później.

- Jestem gotowy! – krzyknąłem. – Szybko zbiegłem na dół. Rodzice już tam czekali z transparentem a na nim było napisane ‘ Emily Monroe – POLSKA ‘ .

- Podoba się napis? – zapytał Tata.

- Świetnie może to jeszcze przyczepcie do Polskiej flagi.. – zaśmiałem się. 

- hum. Całkiem dobry pomysł. – powiedziała Mama po czym w kilka minut to zrobiła.

- Ale ja żartowałem.. – zaśmiałem się. – Możemy jechać? – Dziewczyna nie będzie czekać.

- Już, już. – powiedział Tata po czym szybko poszliśmy do samochodu.

Tymczasem na lotnisku  - Narrator .

Emma wysiadła z samolotu, poszła przez dane przejście rozglądała się po całym lotnisku lecz nikogo nie było. Postanowiła zadzwonić do Rodziców.

- Tak? – w słuchawce odezwał się głos Mamy. – Doleciałaś? – zapytała.

- Tak.. Ale nikogo nie ma, może zapomnieli? – zapytała i rozejrzała się jeszcze chwilę.

- Kochanie. – wtrącił Tata. – Nie mogli zapomnieć, mogą być teraz korki, ale na pewno zaraz przyjadą. – powiedział z epickim spokojem. – Usiądź gdzieś, albo stań obok miejsca w którym masz być i czekaj. – powiedział .

- Ok. – powtórzyła. – Będę kończyć, bo mogą zaraz być, a mnie nie będzie.

- Dobrze Skarbie. – powiedziała Mama. – Dzwoń i pisz o każdej porze. Kochamy Cię. – powiedziała i się rozłączyła.

Emma podeszła pod dane miejsce, przy wyjściu numer 15. Czekała jeszcze na ‘ nową Rodzinę ‘ . W końcu zauważyła Polską flagę.. Ale czy to Oni? – zastanawiał się.

Oczami Logana.

­- Mamo skąd wiesz jak wygląda ta dziewczyna? – zastanawiałem się.

- Skarbie.. – westchnęła głośno. – Nie wiem, ale jak będziemy szli z tą flagą to na pewno do Nas podejdzie. – powiedziała.

- Czy to nie tamta dziewczyna? – Ojciec wskazał na Niską szatynkę  z kręconymi włosami w czapce..

Spojrzałem na Nią.. Szczęka mi opadła.

- Zakochałem się! – powiedziałem.

- Co? – zapytali Rodzice.

- Zakochałem się, jest prześliczna. – powiedziałem. – Idę się zapytać czy to Ona.

- Może ja pójdę. – powiedziała Mama i mnie wyprzedziła.

Podeszła do dziewczyny, przywitały się i ruszyły w naszą stronę.

- Logan. Edward. To jest Emily w skrócie Emma. – powiedziała Mama.

- Dzień Dobry. – Emma jestem. – podała mi i Tacie dłoń.

- Witam. Jestem Edward. – odpowiedział Ojciec. 

- Cześć, jestem Emma. – powiedziała z uśmiechem. – A Ty pewnie Logan? – zapytała.

- tt.. Tak! – wykrztusiłem. – Miło Cię poznać. – powiedziałem. – Wezmę bagaże.

- Dobrze. – odpowiedziała.

Wzięliśmy bagaże, nie miała tego dużo. Ale to się nadrobi, pojechaliśmy do domu. Była Nim zachwycona, cały czas się uśmiechała i rozglądała.. Chyba jej się spodobało.

Oczami Emmy.

­Dom Rodziców Logana jest naprawdę śliczny, nie mogłam się na Niego napatrzeć.. Odkąd przyjechałam Logan wydał mi się dziwnie znajomy, tylko nie wiem skąd go kojarzę.

- Chodź pokaże Ci pokój w którym będziesz mieszkać. – powiedział Loggie i zaprowadził mnie do mojego Królestwa.

Pokój był niesamowicie świetny.. Postawiłam walizki i rozejrzałam się po pokoju..

- To ja już pójdę. – powiedział Logan.

- Poczekaj.. – wyrwałam tak nagle. – Musimy się jakoś poznać. – uśmiechnęłam się.

- Z chęcią, ale mam próbę. – powiedział i miał już wychodzić, lecz zatrzymał się na chwile. – A może pójdziesz ze mną? – zapytał.

- Nie chciałabym przeszkadzać. – odpowiedziałam.

- Nie będziesz, nie martw się. Chodź. – złapał mnie za rękę i zeszliśmy na dół.

- Mamo , Tato ! – krzyknął . – Idę z Emmą na próbę. – Nie wrócimy późno.

- Zaopiekuj się Nią. – powiedzieli jego Rodzice.

- Jasne.

30 minut później.

Weszliśmy do wielkiego studia, Logan nie odstępował mnie na krok, pokazał mi całe studio. Aż w końcu dotarliśmy do odpowiedniego pomieszczenia. Chłopak podszedł do jakiegoś faceta i coś mu mówił, pokazując na mnie..

Oczami Logana.

- No powiedziałem Managerowi że zostajesz. – powiedziałem Emmie, i zaraz w studio znalazła się reszta.

- Loggie! – krzyknął Latynos rzucają mu się na szyję. – Gdzie ta Dupencja którą miałeś przywieźć? – zapytał i zaczął się rozglądać.

- Echem… – chrząknęłam nieznacznie. – Cześć. – powiedziała machając ręką.

- Chłopaki.. To Emily. – spojrzałem na dziewczynę.. – Znaczy Emma. – uśmiechnąłem się. – Będzie teraz u mnie mieszkała. – Emm. To Carlos. – wskazał na Latynosa. – To Kendall. – powiedział wskazując na wysokiego Blondyna.  – A ten tutaj to James. – skierował wzrok na szatyna o ślicznych oczach.

- Cześć! – krzyknęła reszta.

- No tak.. – klepnęła się w czoło. – Już Was kojarzę, jesteście Big Time Rush! – krzyknęła i się uśmiechnęła.

- I się wydało.. – zaśmiał się Carlos. – Myślałem że Nas nie pozna. – powiedział.

- Spoko, spoko. – westchnęła. – Nie jestem szaloną fanką, która rzuca się Wam na szyję, owszem jestem fanką ale nie aż tak zwariowaną. – zaśmiała się.

- Zaczynamy ! – krzyknął Mark. Weszliśmy do budki i zaczęliśmy śpiewać..

Czułem na Sobie wzrok Emm. Była taka urocza zamknęła oczy, i kołysała się do piosenki. Gdy skończyliśmy nagrywać podszedłem do Niej.

- Jak Ci się podobało? – zapytałem chwytając butelkę z wodą.

- Było świetnie, masz świetny głos. – zarumieniła się.

- Dziękuję… - odpowiedziałem.

- Logan! – krzyknął James. – Idziemy coś zjeść? – zapytał chowając rzeczy do torby.
Spojrzałem na Emm. – Nie, może innym razem, chcę pokazać Emm miasto. – machnąłem do chłopaków i wyszliśmy. Pojechaliśmy na czekoladę do pobliskiej kawiarenki. Rozmawiało Nam się świetnie, przeszliśmy się na mały spacer.

- Tutaj jest cudownie. – szepnęła spoglądając na fontannę. – Często zabierasz tutaj dziewczyny? – zapytała.

- Zabieram jedną, jest wyjątkowa.. – spojrzałem w jej oczy.

- Wariat.. – zarumieniła się i odwróciła wzrok.

- Mama dzwoni. – powiedziałem i odebrałem telefon odchodząc na bok. Po krótkiej rozmowie wróciłem. – Musimy już iść. – podałem rękę dziewczynie.

- Szkoda.. Myślałam że zostaniemy tutaj dłużej. – westchnęła.

- Jutro mam wolne, więc zrobimy wycieczkę po LA.

- Świetnie. Tylko Ty i Ja? – zapytała szczęśliwa.

- Tak tylko My. – pocałowałem ją delikatnie w policzek.

Speszona odwróciła wzrok, chyba to jest za szybko.. Pomyślałem i udaliśmy się do samochodu.

30 minut później – W Domu. Oczami Emm.

- Jak Ci się podoba w Los Angeles Emma? – zapytał Pan Henderson.

- Dziękuję. – odpowiedziałam smarując pieczywo masłem. – Jest jak na razie świetnie. – Dziękuję Państwu że mogę tutaj teraz być. – dodałam.

- Nie mów do Nas na Pani. – powiedziała Mama Logana.

- A jak mam mówić? – zapytałam i spojrzałam na Pana Hendersona.

- hum. – mruknął. Po prostu Ed i Monic. – powiedział.

- Dobrze.. Proszę.. Znaczy Ed. – uśmiechnęłam się i wzięłam kanapkę do ust. – To ja i Logan nie będziemy rodzeństwem? – zapytałam nieśmiało.


- Hum.. mruknął Loggie. – Osobiście uważam, że rodzeństwo mi nie odpowiada.. – zaśmiał się. – Bo losy mogą się różnie potoczyć.

- Dokładnie. – zaśmiałam się. – Mogę odejść od stołu? Chciałam się położyć.

- Dobrze. – odpowiedziała Monic. – Dobranoc.

 - Dobranoc. Powiedziałam wstając od stołu, i odnosząc po Sobie naczynia. – Dziękuję za wszystko. – powiedziałam odchodząc od stołu.

Poszłam do pokoju, i szybko zasnęłam. Następne dni były pełne niespodzianek..

Kilka tygodni później.

- Emma! – krzyknął Logan, wpadając do mojego pokoju. – Wszystkiego Najlepszego! – krzyknął .

- Logan.. – spojrzałam na zegarek. – Zwariowałeś? Jest 9 rano, daj mi spać. – rzuciłam go poduszką i poszłam dalej spać.

- Wstawaj. – ściągnął ze mnie kołdrę. – Wstawaj! Rodzice mają niespodziankę.

- 5 minut! Czy proszę o tak wiele? – zwlekłam swoje zwłoki z łóżka i poszłam do łazienki.

Gdy wyszłam zeszłam na dół.

- Wszystkiego Najlepszego ! – krzyknęli Ed , Monic i Rodzice z Polski oraz chłopaki z Big Time Rush. – Najlepszego z okazji 21 urodzin ! Sto lat ! – krzyknął Carlos.

- Dziękuję. – uściskałam wszystkich po kolei. – Nie musieliście. – powiedziałam.

- Chcieliśmy. – powiedziała Monic.

Wszyscy razem usiedliśmy do śniadania. Po śniadaniu rozpakowałam prezenty, było trochę tego.. Późnym popołudniem Logan zabrał mnie na spacer na plażę.

- Emm.. – powiedział. – Ode mnie dostaniesz wyjątkowy prezent. – Proszę.

Dostałam niewielkie pudełeczko, a w Nim. Była złota bransoletka, z napisem ‘ I Love You ! ‘ .

- Logan.. – spojrzałam mu w oczy. – Też Cię kocham ! – pocałowałam go i mocno przytuliłam.

- Czyli.. – zaczął.

- Tak. Jesteśmy razem. – zaśmiałam się. – Kocham Cię Wariacie !

- Oj wiem.. – zarumienił się.

I tak się kończy miłosna przygoda pewnej dziewczyny która, została przeniesiona do Los Angeles do nowej rodziny. Jak widzicie poradziła Sobie J. Znalazła miłość swojego życia, i jest z Nim bardzo szczęśliwa! 
Szczerze.. Mi się nie bardzo podoba, lecz nie mi to oceniać ;). Miłego czytania! 
Proszę o szczere komentarze! Kocham Was ! ♥ .
Lisa ♥ .  

6 komentarzy:

  1. Ojeju *o* A Logie rozwalił mnie doszczętnie xD czekam :*** i zapraszam :3
    http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Śietne. Podoba sie i to bardzo. Ja 5też r
    tak chce do LA!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne to było. Brak słów :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie słodki i romantyczne <3 Brak mi słów *.* Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG *.* cudowne. A nasz Loggie jaki romantyk ^^ najlepsza to była końcówka. Genialne :)

    ~Sonny <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. Może być.. ;].
    Wolałam jednorazówkę na walentynki była.. hm? Ciekawsza.
    Ale ta też jest ok. Trzymaj tak dalej !

    OdpowiedzUsuń