środa, 16 kwietnia 2014

Part 18 .

Wybiegłam z domu jak poparzona, telefon Jack`a  był naprawdę nie spodziewany. Wsiadłam do auta, wsadziłam kluczyk do stacyjki.. Przekręciłam i odjechałam. Co za parking. Ech. Nie mogę znaleźć miejsca, podjechałam w boczną uliczkę. Zaparkowałam i udałam się do Jack`a . Rozglądałam się po parku, lecz nie widziałam tam chłopaka, spróbowałam do Niego zadzwonić.. Lecz On był szybszy, wyciągając telefon z kieszeni poczułam że ktoś zakrywa mi oczy.

 - Puszczaj! – krzyknęłam i szybko ten ‘ ktoś ‘ dostał z łokcia w brzuch.

- Ałła.. – usłyszałam znajomy głos. – Dziękuję że tak mocno, mnie uderzyłaś.

- Jack.. – spaliłam buraka. – Przepraszam najmocniej, nic Ci nie jest? – zapytałam z niewinnym uśmiechem.

- Nie, spoko. Dostawałem gorzej. – zaśmiał się.

- Co chciałeś mi powiedzieć? – zapytałam.

-  Mam 2 sprawy, dobrą i złą. – spojrzał na pobliską ławkę i kiwnął głową abym za Nim poszła. – Nie wiem, od której zacząć.

- Może od złej. – westchnęłam.

- Zła.. To jest taka że Jade ostatnio spotkała się z Kate i ta dała jej jakieś dragi. – powiedział z głową spuszczoną w dół.

- To już wiem, to nie żadna nowość. – zaśmiałam się.

- aa. To powiem Ci że mam jeszcze jedną złą, i dopiero dobrą. – uśmiechnął się.
- Ok. Mów.

- Ta zła, to Jade planuję aby Carlos został pobity razem z Kendallem i Jamesem. – to ostatnie powiedział dosyć cicho.

- Co?! – krzyknęłam. – Skąd to wiesz? – spojrzałam na Niego ściągając okulary.

- Mam filmik, w którym jest wszystko nagrane.. – pokazał mi kilkuminutowe nagranie.

- Kurwa.. – przeklęłam cicho. – Co za Żmije! – zdenerwowałam się i odpaliłam papierosa. 

- Palisz? – zapytał Jack.

- Tylko jak mnie coś naprawdę zdenerwuję. – poczęstowałam chłopaka papierosem. – Ale nie przyszłam tutaj mówić, o moim paleniu. Co to za dobra wiadomość? – zapytałam ciekawa.

- Dobra? To taka że wiem, kto i kiedy ma ich pobić, więc musicie Sobie załatwić ochronę. Bo inaczej, będzie z Nimi kiepsko, znam tych ludzi, miałem z Nimi kiedyś do czynienia. Więc musisz ich ostrzec, ale się nie spal. – wyrecytował.

- Ok. Kiedy to ma być? – zapytałam z lekkim strachem.

- Mówili że jak będą wracać ze studia do domu, czyli jutro.

- Ok. Powiem. A teraz Cię przepraszam, ale muszę jechać. – powiedziałam i podniosłam się z ławki. – Może Cię podrzucić? – zaproponowałam.

- Dziękuję. Ale nie masz po drodze. – powiedział.

- Oj. I tak muszę jeszcze skoczyć do sklepu, to żaden problem. – powiedziałam z uśmiechem i machnęłam mu ręką.

- Ok, to chodź. - Uśmiechnął się.

Poszliśmy w stronę samochodu, i ruszyliśmy. W samochodzie panowała niezręczna cisza, postanowiłam włączyć radio. Kilka spokojnych piosenek i nagle wiadomość której się nie spodziewałam Spiker który prowadził audycję, totalnie Nas zaszokował!

- Siema , Siema ! – powiedział po wcześniejszym ściszeniu muzyki. – Mam dla Was świetnego newsa! David Dash znany producent muzyczny, jeden z lepszych w Los Angeles. – mówił o Nim w samych superlatywach, lecz my chcieliśmy dowiedzieć się o czym mówi. – Wypromuje nową gwiazdkę muzyki pop dance i pop rocka Bellę Pena! – krzyknął prosto do radia.

- Co?! – spojrzałam na Jack`a gwałtownie zatrzymałam samochód, zjechałam na pobocze. 

– Co? – ponownie powtórzyłam.

- No, no. Nie wiedziałem że mam aż tak sławną Dziewczynę. – podkreślił słowo dziewczyna.

- Jack.. – spojrzałam na Niego, lekko smutnym wzrokiem.

- Przepraszam. Nie powinienem, może będzie lepiej jak już dalej pójdę pieszo. Cześć Bell. – machnął ręką, i wysiadł z auta. 

Stałam tak jeszcze, krótką chwilę, aż zadzwonił Carlos.

- Słucham. – powiedziałam odbierając telefon.

- Słyszałaś tą audycję w radio? – z jego głosu można było wywnioskować że naprawdę się cieszy.

- Tak, słyszałam. – odparłam.

- Coś się stało? – zapytał cicho.

- Nie, nie. Zaraz będę w domu. – odpowiedziałam zmieniając temat.

- Ok. Zajedź do jakiegoś sklepu i kup coś na kolację, jak możesz. – powiedział.

- Dobra. Coś konkretnego? – zapytałam.

- Nie. Wybierzesz coś. – zaśmiał się.

- Jasne. – odparłam i się rozłączyłam. 

 Zajechałam do pobliskiego marketu, wzięłam mleko, płatki sok i coś na kolację. Nie miałam pomysłów, na kolację kompletnie. Postanowiłam zrobić gyrosa, bo na nic innego nie miałam ochoty, po słowach Jack`a. Po zakupach wróciłam do domu. Zaparkowałam samochód, kluczyki wrzuciłam do torebki i weszłam do domu..

- Po jaką cholerę się z Nim spotkałaś?! – na wejściu od razu dostało mi się od Losa i Jamesa.

- O co Wam chodzi? – zapytałam lekko zdziwiona.

- O co?! – krzyknął Carlos, i pociągnął mnie do Siebie bliżej. – Czego spotkałaś się z Jack`iem. 

- Chodź to Wam pokażę. – odniosłam zakupy do kuchni, i zaprowadziłam do pokoju Jamesa i Losa. – Patrzcie.

Pokazałam im filmik, na którym wszystko było wyjaśnione.

- I co? – spojrzałam na chłopaków.

- ee.. – powiedział Los. – No nie wiem. – pokiwał głową.

- Proszę, nie mów nic Jade. – powiedziałam cicho. - Na jutro, musicie mieć ochronę, bo inaczej będzie źle. A ja nie chcę Was stracić. – przytuliłam ich mocno.

- Dobra. – powiedział lekko zszokowany James. – Postaramy się. 

- A teraz chodź zrobimy kolację. – uśmiechnął się Carlos. – widziałam w jego oczach złość i smutek.

On na pewno powie Jade.. Zeszłam zaraz za Nimi na dół, i zabrałam się za robienie kolacji.

- Coś Cię gryzie? – zapytał zawsze wesoły Loggie.

- Nie. – mruknęłam pod nosem. – Wszystko jest ok. – zakończyłam to sztucznym uśmiechem.

- Ale widzę, że coś nie gra, mi możesz powiedzieć. – uśmiechnął się i wziął nóż aby pomóc, mi przy kolacji.

- Martwię się o Carlosa.. I o Was wszystkich, chcę żebyście jutro jadąc do pracy wzięli ochronę. Martin, powinien Wam coś załatwić. – powiedziałam krojąc mięso.

- Oj tam. – wzruszył ramionami, i odłożył nóż. – Niby po co Nam ochrona?

- Nie wiem, ale lepiej by było, żebyście mieli. – powiedziałam i wzięłam się za resztę.

- No ale po co? – Logan naciskał, abym mu powiedziała.

- Dobra.. Piśnij tylko komuś słowo, że Ci to pokazałam a własnoręcznie Cię zamorduję. – uśmiechnęłam się szeroko.

- Dobra, dobra. Każdy Pena jest taki groźny? – zaśmiał się.

- Logan.. – spiorunowałam go wzrokiem.

Pokazałam mu ten filmik, z nadzieją że nic nie powie. I miałam rację, nie powiedział.

- Matko.. – złapał się za głowę. – Ale jak to? Skąd to masz? – zapytał zdziwiony.

- Mam swoich informatorów, a teraz cisza i bierz się za smażenie.

- Jasne. – pokiwał głową, i dokończyliśmy kolację.

Logan zawołał resztę, i w wyśmienitych nastrojach zjedliśmy posiłek.. Każdy wrócił do Siebie, nie mogłam zasnąć myśląc cały czas o jutrzejszym dniu, bałam się że Carlos powie coś Jade, i że Martin nie załatwi im ochrony.. Moje obawy, przeszły najśmielsze oczekiwania..

Na drugą część zapraszamy za tydzień ♥ . 
Lisa ♥ . 

12 komentarzy:

  1. SUper. Musze wiedziec co bedzie dalej. cZekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. "Każdy Pena jest taki groźny?" O ja nie mogę... ja bym powiedziała, że tak. Chłopak nabrałby dystansu, o ile wiesz o co mi chodzi. Jeszcze nawiążę do rozmowy telefonicznej. Czy tylko u mnie podwójne "nie" znaczy "tak"? Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, rozumiem ;). Cieszę że się podoba :).

      Usuń
  3. Sorki ze nie skomentowalam chyba poprzedniej notki ale mialam problemy z netem ale juz jestem. Rozdzial genialny. Chca pobic chlopakow? Co za larwy jak tak mozna? Oby mieli ta ochrone bo nie chce zeby im sie cos stalo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. Ja też zaczęłam od niedawna czytać Twojego bloga, i zaczęłam go komentować :).

      Usuń
  4. Świetny rozdział!
    Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział, czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział, czekam na next ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ! :)
    Czekam na nn ;3
    Zapraszam do siebie ;) http://we-are-young-and-dumb.blogspot.com/2014/04/rozdzia-40.html#comments

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam przecztaj jutro ale jednak udało mi się dzisiaj :D
    Powiem ci tylko jedno...
    W jaki sposób ty piszesz takie świetne rozdziały? I jeszcze ta nie pewność... Co z nimi będzie? o.O
    Rozdział świetny jak zawsze oczywiście ;) A przy okazji zapraszam do mnie, może ci się spodoba chociaż wątpie xD http://milosc-czy-przyjazn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabcia.. Zawstydziłaś mnie ;). Ajj.. :). Dziękuję za takie słowa ;* .
      ♥ .

      Usuń
  9. Nominuję cię do LBA. WIęcej u mnie:http://opowiadaniaobigtimerush.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń