poniedziałek, 5 maja 2014

James i Caroline - Miłosny Trójkąt.

Nie wiedziałam że miłość to tak potężne uczucie, lecz gdy sama go doznałam dowiedziałam się że nie mogę bez tego żyć.. Siedząc tutaj i myśląc o Tobie, mogę zagwarantować że zawsze będziesz kimś ważnym w moim sercu. Lecz nigdy nie pokocham Cię tak jakbym chciała.


Cześć! Jestem Caroline, dla Przyjaciół Carol. Brunetka średniego wzrostu, szczupła mająca dużo do powiedzenia w każdym temacie. Ale tyle o mnie, czas na moją historię.. Wydarzyła się nie dawno, wtedy zaczęłam inaczej patrzeć na mojego brata i słowo miłość.. 

- Carol! – krzyknął z dołu Oliver. – Chodź! Zaraz mamy iść do chłopaków, na wieczór! 

Tak. Brat sam chcę abym widywała się z chłopakami, lecz to mój ulubiony zespół Big Time Rush! Znamy się od początku ich kariery. Oli chodził razem z Kendallem do szkoły, tak się poznaliśmy. Od początku, spodobał mi się James, lecz nie miałam odwagi aby z Nim zagadać jesteśmy Przyjaciółmi a ja nie chciałam tej przyjaźni tak szybko popsuć. Więc ukrywałam swoje uczucia..

 - Idę tylko się ubiorę.. – krzyknęłam po czym narzuciłam na Siebie krótkie szorty ulubioną bluzę trampki i zeszłam na dół, łapiąc torbę w biegu. – Jestem. Gdzie Ci się tak śpieszy? – zapytałam odgarniając włosy z twarzy.

- Chłopaki znowu będą marudzić że się spóźnimy. – powtarzał to przeglądając się w lustrze.

- Piękny jesteś, ale już chodź. – odciągnęłam go od lustra. – Mamuś , Tatuś ! Wychodzimy! – krzyknęłam.

- Po co krzyczysz? – brat klepnął mi w ramię. – Nie ma ich, pojechali przecież do Ciotki wracają w poniedziałek. – Zakochana ? – zaśmiał się.

- Zapomniałam.. Chodź już. – pociągnęłam brata i zamknęłam drzwi. 

Dom chłopaków. – Kendall.

- Gdzie Oni się podziewają? – spojrzał na telefon Logan.

- Skąd ja mam to wiedzieć. – powiedziałem do kumpla.

- Ja już jestem gotowy! – krzyknął zadowolony Los. – Kiedy jemy? – niecierpliwił się i co chwilę zaglądał do piekarnika.

- Moment.. – powiedział James. Lepiej zobacz czy gdzieś ich nie widać. – odpowiedział przeglądając się w lustrze.

- Idą, idą. – Pena skakał z radości.

- Gorzej, gorzej. – załamał się Loggie. – Idź otwórz drzwi.

- Jasne. – Carlos podbiegł do drzwi z hot-dogiem w ręku. – Cześć! – krzyknął. – Co tak długo?

- Carlos! – krzyknęła Carol. – Zamorduję Cię!

- Przepraszam.. – Los spuścił głowę i szybkim krokiem wbiegł do kuchni. 

Sekundę później do salonu weszła Carol z Oliverem. Zachciało mi się śmiać.. Jak ją zobaczyłem. Całą bluzę miała w musztardzie i ketchupie.. Była mega zła.

- Cześć Wam! – Carol przywitała się z Nami, buziakiem w policzek. – Kendall.. spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem. – Możesz mi pożyczyć jakąś bluzę? Bo nie wzięłam nic, nie wiedziałam że Los to taka ciamajda!

- Spoko zaraz coś znajdę, nie martw się chodź na górę.

Poszliśmy na górę, Carol poszła do łazienki ściągnęła bluzę i podałem jej swoją ulubioną bluzkę.

 - Może być? – zapytałem.

- Wielkie dzięki. Kochany jesteś. Idziemy?

- Jasne.

Zeszliśmy na dół Oliver i James cały czas ze Sobą rozmawiali, wcale nie zwracali na Nas uwagi.. Ech. A tak chciałam z Nim porozmawiać. Cóż.. Może jeszcze się uda. 

Oczami Jamesa.

- Możemy pogadać? – podeszła do Nas Carol.

- Jasne. Ale może trochę później, bo jestem zajęty rozmawiam z Oliverem.. – powiedziałem i odwróciłem się do Olivera. – Kiedy nagrywasz nowy kawałek na płytę? – próbowałem zagaić rozmowę.

- Nie wiem, chłopaki chcą jak najszybciej. Ale to zależy od producenta. – zaśmiał się.

- Chłopaki! – krzyknął Kend. – Chodźcie popcorn już jest, i wszystko więc możemy zacząć oglądać.

- Idziemy!  - krzyknęliśmy razem.

- Gdzie Carol? – zapytał Logan rozglądając się po pokoju.

- Pewnie jest na balkonie.. – odezwał się Oli. – Ja po Nią nie pójdę, bo mi się nie chcę. – zaśmiał się.

- Zaraz może przyjdzie. – powiedział Loggie. – Ale może po Nią pójść? – zastanowił się.

- To idź. – machnąłem ręką. – Szerokiej drogi. 

Balkon.

Carol stała na balkonie, z papierosem w dłoni. Zaciągając się dymem nie zauważyła że przyszedł Logan. Nie zwracając na nic uwagi stała dalej, wpatrzona w księżyc który za widniał na ciemnym niebie, rozświetlając całe Los Angeles.

- Coś się stało? – zapytał Loggie podchodząc do Carol.

- Wystraszyłeś mnie. – uśmiechnęła się pod nosem. – Nic nie jest.

- Przecież widzę, zawsze jak palisz to coś jest nie halo.. Mów.

 - Chodzi o Jamesa.. – wykrztusiła. – Odkąd Was poznałam to minął jakiś czas, i po roku spodobał mi się James, lecz nie mogę z Nim porozmawiać.

- Dlaczego?  - zapytał z lekką podejrzliwością w głosie.

- Cały czas ktoś przy Nim jest, albo macie próby i w ogóle.. A wiesz, jak on się uśmiecha? Wtedy milion gwiazd migocze w jego oczach, w policzkach pojawiają się te słodkie dołeczki, a w moich sercu wybuchają fajerwerki. Myślisz, że to jakaś choroba? – zaśmiała się i zaciągnęła dymem.

- Mhm.. Najgroźniejsza choroba ludzkości, od czasów Adam i Ewy. Miłość. – zaśmiał się.

- Dziękuję. Postaram się coś z tym zrobić, z chęcią bym Ci e przytuliła, lecz Erin by mnie zastrzeliła. – zaśmiała się.

- Jasne. Chodź może do środka, bo będą się martwić. – powiedział Loggie, i przytulił Carol po czym weszli do środka.

- Jesteście parą?! – krzyknął Los.

- Nie! - Odparła Carol. – Chciałam z kimś pogadać, a tylko Logan mnie chciał wysłuchać. Co oglądamy? – zapytała Carol, a my z chłopakami siedzieliśmy na kanapie.

- Dawajcie jakiś horror, zarzucimy. – zaśmiałem się z Olim.

- Może nie.. – odpowiedział Oli. – Nie mam zamiaru wracać do domu, z uczepioną Carol do ramienia.. – wybuchł śmiechem.

- Ej. – Zostańcie u Nas na noc, albo na weekend. Nie idziemy akurat do pracy, więc nie ma też problemu. – zaproponował Kend. – Będzie na pewno fajnie.

- Ale bym musiała skoczyć do domu po jakieś ciuchy, bez tego się nie obejdzie.

- James. – Logan wskazał palcem na chłopaka. – Weź samochód i podjedź z Carol. Będzie szybciej.

- Spoko. – westchnął głęboko.

- Oli chcesz coś? – zapytała brata.

- W półce obok lustra, jest mała kupka rzeczy weź to. – rzucił kluczykiem do jego pokoju.

- Ok. – kiwnęła głową. 

Oczami Carol.

- Jedziemy? – spojrzałam z uśmiechem na Maslowa.

- Ok. – rzucił tak sucho.. – Chodź. – machnął ręką i poszliśmy.

Dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy, aż w końcu zebrałam się na odwagę aby pogadać z Jamesem .

- James..

- Mhm.. mruknął nie odrywając oczu z jezdni. 

- Możemy pogadać? – spytałam spoglądając na chłopaka.

- Jasne. Co jest? – zaparkował samochód tuż pod moim domem, wysiadł z samochodu i weszliśmy do środka. – No mów. – poszedł do kuchni i wziął szklankę z sokiem.

- Kiedyś bałam się wyznać, że Cię kocham, ale teraz wiem że to co czuję to prawdziwe uczucie.. – powiedziałam na jednym wydechu.

- Carol. – chłopak westchnął głośno i podszedł do mnie. Ujął moje dłonie swoimi spojrzał głęboko w oczy.. 

– Przepraszam. – powiedział.

- Słucham? – zaśmiałam się cicho.

- Przepraszam.. – powtórzył. – Ale w moim sercu nie ma miejsca dla Ciebie. Jest już zajęte.. Przepraszam nie chciałem Cię zranić.

- Nie, nie zraniłeś.. Rozumiem. – uwolniłam swoje ręce. – Pójdę na górę, po rzeczy i możemy wracać.

Na górze znalazłam się z prędkością światła, zamknęłam się w swoim pokoju i spojrzałam w lustro.. Co jest ze mną nie tak? – pomyślałam. – Może On nie gustuję w takich dziewczynach jak ja.. A ja głupia myślałam że taki James Maslow na mnie spojrzy.. Idiotka. Dobra. Nie przejmuję się tym, zabieram ciuchy i jedziemy..
- Jestem. – podeszłam do chłopaka. – Możemy jechać. – uśmiechnęłam się chodź w sercu wciąż czułam ból.

- Jasne.

Wyszliśmy z domu, i odjechaliśmy w radiu słychać było Sunrise  Avenue – Hollywood Hills.

- Uwielbiam ten kawałek. – powiedziałam.

- No, fajny jest. Carol.. Chciałem żebyś wiedziała..

- James. Nie tłumacz się, zostańmy przyjaciółmi tak będzie świetne. – powiedziałam odpinając pas, gdy znaleźliśmy się już pod domem chłopaków. Wysiadłam z samochodu i od razu udałam się do wejścia. – Wróciliśmy. – oznajmiłam.

- Świetnie. – uśmiechnął się Kendall. – Chodź zaprowadzę Cię do pokoju, w którym dzisiaj nocujesz.

- Dziękuję. Poszliśmy na górę. – Kendall. – zaczęłam nie śmiało. – James ma kogoś? – zapytałam z nadzieją że dowiem się czegoś.

- Niestety nie wiem, nie odpowiem Ci. – rzekł smutno. – A coś się stało?

- Nie, nic. Chciałam tylko tak zapytać, koleżance się podoba. Chciała coś więcej wiedzieć na jego temat. – dodałam i rzuciłam torbę na łóżko. – Dziękuję że możemy zostać u Ciebie na noc. – cmoknęłam chłopaka z policzek i poszliśmy na dół.

- Chodźcie film się zaczyna! – krzyknął Los siadając obok Logana. James i Oliver siedzieli razem, więc zostało mi miejsce obok Kendalla. Film zapowiadał się świetnie…

3 godziny później.

Wszyscy spaliśmy, przebudziłam się bo zrobiło mi się chłodno. Nie wiem jak ale znalazłam się w pokoju, zajrzałam do Logana, Carlosa i Kendalla. Wszyscy spali, takie Słodziaki. Olivera nie było w pokoju, tak jak i Jamesa.. Zeszłam cicho na dół, ale to co zobaczyłam wprawiło mnie w osłupienie.. Mój brat i chłopak któremu wyznałam miłość.. Ech! Jak Oni tak mogli, całowali się i nie zwracali uwagi na nikogo. Chyba im to nie przeszkadzało, że podejrzałam ich. 

- James! Oliver! – krzyknęłam a Oni zerwali się na równe nogi, przez przypadek z góry zbiegli Los, Logan i Kendall. – Co wy? Czy ja śnię? – zadawałam Sobie to pytanie. – Wy jesteście razem? – stałam zszokowana, nie mogąc wydusić z Siebie żadnego słowa.

-Carol! – podszedł do mnie Oliver w samych bokserkach. – To nie jest to co myślisz, ja i James spotykamy się..

- Chciałem Ci powiedzieć.. – spojrzał na mnie Maslow.

- Pomyśl jak bardzo mnie zraniłeś.. Pomysł z pokochaniem Ciebie był naprawdę 
beznadziejny. Przepraszam! – w pośpiechu założyłam buty i wybiegłam z domu..

Nie zważając na to która jest godzina. Biegłam ze łzami w oczach, a przed Sobą miałam cały czas tą sytuację. Oliver i James.. Dwie bliskie mi osoby. Brat i Przyjaciel. Nie! To nie mogło się zdarzyć. Usiadłam pod pobliskim drzewem i schowałam twarz w dłoniach, nie mogłam lecz i nie chciałam uwierzyć w to co zobaczyłam.. 

- Caroline! – usłyszałam znajomy głos Kendalla.

- Jesteś tutaj! Carol! – krzyknęła Erin która biegła obok Logana. – Hej!

- Zostawcie mnie w spokoju! – krzyknęłam i schowałam się za drzewem, było na tyle duże że mogłam spokojnie tam siedzieć.

- Carol.. – usłyszałam cichy i delikatny głos Erin. – Pogadamy? – zapytała.

- Obiecaj mi że porozmawiamy tylko we dwie, nie chcę aby ktoś to słyszał.

- Chłopaki zaraz przyjdę.. – powiedziała do Logana. – Gdzie jesteś?

- Erin.. Masz. – Kendall podał jej bluzę.

- Chodź. – wystawiłam rękę.

- Co jest? – zapytała i podała mi bluzę Kendalla, przesiąknęła jego zapachem.

- mm. Mruknęłam zakładając ubranie. – Wyznałam Jamesowi co do Niego czuję, a On dzisiaj całował się z moim bratem.. – zaczęłam płakać.

- Csii.. – przytuliła mnie dziewczyna. – Wszystko będzie dobrze, chodź pójdziemy do domu bo zmarzniesz. 

- Mhm. – dodałam i zaraz podeszli do Nas Logan i Kendall. – Dziękuję! – rzuciłam się chłopakowi na szyję. – Dziękuję Kendall.

- Spoko. – uśmiechnął się i spojrzałam w jego piękne zielone tęczówki. – Masz piękne oczy. – powiedział i otarł mi łzę.

- Przestań. – zarumieniłam się. – Chodźmy do domu, chcę porozmawiać z chłopakami.

- Ale może jutro? – zapytał zaspany Loggie. – Dzisiaj jest już późno. 

- Ok.

Następnego dnia.

Wstałam wypoczęta, i uśmiechnięta. Poszłam do łazienki ogarniając się trochę, ćwiczyłam przed lustrem co powiem chłopakom. Schodząc na dół, poczułam aromat gorącej czekolady który roznosił się po całym mieszkaniu. Usiadłam przy blacie Carlos podał mi kubek z napojem, wzięłam łyk i poczułam ciepło w środku..

- Carol. – do kuchni wszedł James a za Nim Oliver. – Pogadamy? – zapytał Brat.

- Jasne. Co Jest? Zapytałam i od razu ich przeprosiłam – Przepraszam Was za wczoraj, nie wiedziałam że coś Was łączy.

- Mogliśmy Ci powiedzieć. – odrzekł James.

- Ok. Nic się nie stało. – machnęłam ręką. – Cieszę się waszym szczęściem. – przytuliłam chłopaków.

- Stało się, to moja wina..  Ale to niczego nie zmienia w naszej relacji? – zapytał James.

- Zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy Przyjaciółmi. – powiedziałam. – Ale na następny raz mówcie mi o wszystkim. Okej?

- Dobra.. To jest jeszcze jedna sprawa. – zaczął podejrzliwie Oliver.

- Co? Macie razem dziecko.. – zaśmiałam się.

- A Ty jak zawsze. – zaśmiał się James. – Nie chodzi o to.

- To o co? – zapytałam lekko przerażona. – Nie mówcie że..

- Co? – spojrzeli na Siebie. – Nie! – krzyknęli obaj. – Nie, nie. Nie o to chodzi. – tłumaczył Oliver. – Ale jest ktoś, komu zależy na Tobie.

- Kto? – zapytałam z obojętnym wyrazem twarzy.

- Kendall . Powiedział Oliver.
- Schmidt?! – wlepiłam oczy w tą dwójkę.. – Żartujecie? – zaśmiałam się.

- Nie.. – powiedział James. – Specjalnie wczoraj Carlos zaplamił Ci bluzę, żeby Kendall miał jakąś wymówkę aby pożyczyć Ci jakąś bluzę nie wiedział jak ma Ci powiedzieć że mu się podobasz. – zachichotał. 

- Ok. – poszłam do kuchni i poprosiłam Schmidta na bok. – To prawda? – zapytałam.

- Carol. – jego uśmiech zwalił mnie z nóg. – Chciałem Ci powiedzieć, ale się wstydziłem. – spojrzał na podłogę.

- Kocham Cię. – szepnęłam mu do ucha. 

Chłopak podniósł głowę i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.. 


5 lat później.

Wszystko się dobrze ułożyło, Oliver i James cieszą się Sobą. Nasi Rodzice to zaakceptowali. Chłopaki nadal grają razem a my z Kendallem jesteśmy szczęśliwą Rodziną.. Wszystko dobrze się skończyło, zaakceptowałam związek Olivera i Jamesa, chociaż kilka lat temu czułam do Niego coś więcej.. Może z czasem zrozumiem że tak było lepiej. A teraz wiem że jest dobrze tak jak jest i mam kogoś kogo kocham naprawdę. Miłosny trójkąt okazał się niezłym kwadratem! 

Wiem.. Zaraz dostanie mi się za to że zrobiłam z Jamesa Geja.. Ale od początku chciałam to zrobić. Całkowicie schrzaniłam końcówkę, ale może nikt tego nie zauważy ;D. Podobało się? 

10 komentarzy:

  1. OMG!! Jak to przeczytałam to aż onieniał z wrażenia. Super tyle napisze bo nadal jestem w szoku o.O Świetne!!

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!
    Jednorazówka jest genialna. James ty okrutniku czemu jej nie powiedziałeś? Nie no jednorazówka jest boska *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod mega wrażeniem. Opadłą mi szczęka kiedy przeczytałam, że James jest z Oliverem. Na szczęście każdy znalazł miłość. Caroline też jest szczęśliwa z Kendallem. Wszystko cacy. Jednorazówka super:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie to się czytało, słuchając "Kankana" z nutką Ukrainy. Zdziwiłam się... Bo to pierwsze opowiadanie po polsku, w którym jest wątek gejowski między członkami BTRu. I muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. Hahaha Jak ja sie smiałam z tego momentu kiedy James całował Olivera. Nie rombie mnie... xD Jest swietna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne opowiadanie ,ale na początku jak przeczytałam ,że James jest gejem to nieźle się zdziwiłam. Jeszcze raz to napiszę bardzo fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. James gejem.. Mogłam się tego spodziewać! Taki gejowaty chłopaczek.. Ach pięknie ! Gej :D Pasuję do Niego ta rola :D hahaha... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O Jesu, Chrystusie xddd James jest...ge....gej....gejem?! O.o Nie, żebym coś do nich miała, ale nie zniosłabym tego, ;-; oczywiście czekam :***** i zapraszam serdecznie :3 http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Super to było !
    James gej xD
    Nieźle się zdziwiłam ;D

    OdpowiedzUsuń