czwartek, 15 maja 2014

Part 21.

Oczami Belli .

- Carlos! – krzyknęłam do brata. – Wierzysz jej?! Ona kłamie! – krzyczałam.

- To moja dziewczyna.. – odpowiedział. – Przepraszam. – spuścił głowę.

- Puśćcie mnie! – krzyczałam do Policjantów! – Ja nic nie zrobiłam! – szarpałam się.

- Proszę się uspokoić.. – powiedział jeden z Policjantów.

- Nic nie zrobiłam! - krzyczałam kiedy zostałam wepchana do samochodu.

Kilka godzin później.

- Więc mówi Pani że jest nie winna? – zapytał Policjant.

- Tak! Mówię że nic nie zrobiłam, i proszę mnie wypuścić. – powiedziałam stanowczo.


- Sąd powie, czy jest Pani winna czy nie. – odezwał się jego kolega wciągając pączka. – Zapraszamy do celi.. – zaprowadziła mnie i odpiął kajdanki.. 

Ciemna, zimna cela. Na szczęście byłam sama, i mogłam w spokoju płakać ile chciałam. Słyszałam z ich pokoju, że dzwonią do Pablo i Artura. Lecz Ci nie odbierają.. Przeraziłam się. Co ja teraz zrobię.. W nocy nie zmrużyłam oka, dostałam jedną rozmowę mogłam zadzwonić do domu..

 - Cześć.. odebrała Alice.

- Pomóż mi! Ja niczego nie zrobiłam! - tłumaczyłam się Alice.

- Wiem.. Pablo najpóźniej może być jutro rano razem z Arturem.. – powiedziała. – Potrzeba Ci czegoś? – zapytała z troską.

- Jakieś ciuchy. – powiedziałam. Możesz coś przywieźć?  Weź Jamesa! – krzyknęłam. – Muszę kończyć, czas mi minął pozdrów wszystkich pa..

Rozłączyłam się i poszłam do celi..

- Może chcesz wziąć prysznic? – zapytała mnie Strażniczka która przechodziła.

- Mogę? – zapytałam z nadzieją. – Oczywiście że chcę! Ale nie mam ubrań. – zmartwiłam się.

- Damy Ci ciuchy.. Może nie najlepsze, ale coś dostaniesz, Twoja koleżanka Ci przyniosła.

- Dziękuję Pani.

- Dobrze. Chodź.

Poszłam za tą Kobietą, i wzięłam szybki prysznic, dostałam ciuchy, nawet nie wiem kto je przyniósł.. 












Tymczasem w domu. ( Narrator ) .

Wszyscy siedzieli w domu lekko załamani. Logan i Alice rozmawiali z Jamesem i Kendallem w kuchni. A Carlos chodził po całym pokoju, i szukał kluczyka do szafki Jade.. Ponieważ Ona była w łazience.

- Mam. – krzyknął cicho, tak by Jade niczego nie usłyszała. Okazało się że kluczyk był zły. Z łazienki wyszła Jade, a Carlos kluczyk wsunął pod łóżko.

- Kochanie wychodzę, mam wizytę u lekarza. – powiedziała a Carlos jej uwierzył.

- Może pójdę z Tobą zaproponował.

- Nie. Pójdę sama..

Zeszła na dół i poszła. Lecz Carlos nie chciał odpuścić poszedł za Nią aby ją szpiegować.. Okazało się że poszła do jakiegoś baru, widział ją jak całowała się z innym i usłyszał jej rozmowę, nagrał wszystko. 

Godzinę później.

- Bella jest niewinna! – krzyknął wchodząc do kuchni.

- Jak to? – zapytała reszta.

- Widziałem ją, jak poszła do jakiegoś klubu.. I okazało się że tam spotyka się z Kate.

- Kate.. – podniósł się Kendall. – Moją Kate? – zapytał z nadzieją.

- Ona Cię zdradziła! – podniosła głos Alice.

- Przepraszam. Mów dalej. – dał dojść do głosu Carlosowi. 

Kwadrans później.

- Musimy z tym jechać na policję! – krzyknął Logan.

- Nie! – powiedział James. – Jutro ma być sprawa w sądzie. Artur do mnie dzwonił i powiedział.

- Czego mówisz to teraz? – zapytał Kend.

- Bo zadzwonił przed chwilą.. – spojrzał na telefon.

- Muszę naszykować coś Bell! – krzyknęła Alice. – I jutro jej zanieść do więzienia.

- Jasne.

W międzyczasie zadzwonił telefon.

- Słucham? – odebrał Carlos.

- Carlos! Jutro jest sprawa w sądzie. – krzyczała Bell . Boje się! A jak się okaże że jestem winna! – w telefonie było słychać jej płacz.

- Skarbie.. – powiedział spokojnie Pena. – Nie jesteś winna, wiem o tym udowodnię to. – powiedział a dziewczynie od razu się polepszyło. 

- Powiedz Alice żeby nie brała żadnych ubrań, albo niech weźmie. – zmieniała co chwilę zdanie. – Z resztą niech robi co chce, może wziąć albo nie. Musze kończyć.. – powiedziała. I się rozłączyła..

- Jutro rozprawa o 12 mamy być w sądzie. – powiedział James.

- Rozprawa w samo południe.. – zaśmiał Los.

- Jaka rozprawa? – do domu weszła Jade.

- Jutro o 12 rozprawa w sądzie. – powiedziała Alice.

- aha.. – dziewczyna poszła do pokoju. 

Następnego dnia.

Już od rana wszyscy byli przejęci, szykowali się aby wyglądać jak najlepiej. Niestety Alice nie znalazła nic dla Bell.

- Musimy już jechać. – powiedział Loggie.

- Jasne. – odpowiedziała cała reszta.

Wszyscy wsiedli do samochodu, i pojechaliśmy. Byliśmy na miejscu 10 minut przed czasem.. W oddali było widać Bellę i dwóch policjantów którzy ją prowadzili..

- Zakuli ją w kajdanki. – powiedział James. – Chcę ją przytulić! – podbiegł do Niej kawałek z Carlosem..

- Kim Panowie są? - Zapytała Policjantka.

- Jestem jej chłopakiem,  a to jej brat. – odpowiedział. – Mogę ją chociaż przytulić? – zapytał.

- Niestety. To nie możliwe. – odpowiedziała. – Przepraszam ale muszę wprowadzić świadka na salę.   

Sala sądowa .Oczami Belli.

- Przyznaje się Pani do zarzucanego czynu? – zapytał Sędzia.

- Nie. Ja nic nie zrobiłam! – podniosłam lekko głos. – Jestem nie winna.. 

2 godziny później.

- Po wysłuchaniu wystąpień obydwu stron oraz biorąc pod uwagę przedstawione argumenty  Sąd uznaje ja za niewinną od zarzucanych jej czynów.  Sąd rezygnuje z kary. Wszystkie dokumenty i dowody były jednoznaczne i wskazujące na to iż Isabella Pena jest niewinna. A śledztwo w sprawie pobicia Jade Nigel będzie prowadzone dalej. Dziękuję i proszę o odprowadzenie świadka Jade Nigel do aresztu. Dziękuję bardzo, sprawę uważam za zakończoną.

Wyszłam z Sali i musiałam jeszcze pójść za Policjantką.. Odebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Lecz usłyszałam jeszcze krzyk policjantki.

- Młoda.. Nie wpakuj się w nic! – krzyknęła. 

- Dziękuję. - Nie rozumiałam o co jej chodzi, nieznajoma mi kobieta robi takie rzeczy.. Dziwne. 

Wychodziłam powoli, co jakiś czas oglądając się za Siebie. Gdy Strażnik otworzył mi drzwi, spojrzałam na moją Rodzinkę. Łza w oku mi się zakręciła, widząc ich. Pomachałam im i od razu przybiegł James..

- Tęskniłem ! – krzyknął mocno mnie przytulając.

- Bella! – podbiegł Carlos, stanął naprzeciwko mnie. – Przepraszam.. – spuścił głowę. – Przepraszam że Ci nie wierzyłem! Ona mną zawładnęła, byłem szaleńczo zakochany. Ale to już przeszłość. – mówił.

- Przeszłość? – zapytałam zdziwiona. – Zerwaliście?

- Po tym co dzisiaj zrobiła, to już wiem że tak. Nie chcę jej znać! – powiedział i mocno mnie przytulił.

- Dziękuję Wam. Podeszliśmy do reszty. – Nie wiem co bym bez Was zrobiła. – uśmiechnęłam się.

- No nic. – zaśmiał się Kendall.

- Oczywiście. – uśmiechnęłam się do Niego. – Zabieramy się do domu, bo muszę jeszcze jechać do studia.. – westchnęłam.

- Nie musisz. Artur dał Ci wolne do końca tygodnia. – powiedział James.

- Się wysilił.. – parsknęłam śmiechem. – Ale to nic, przynajmniej spędzę z Wami więcej czasu. 

30 minut później. Oczami Kendalla.

Świetnie że Bella jest z Nami, stęskniłem się za Nią. Nie wiem co mnie natknęło ale poszedłem do ich pokoju.. Zapukałem lecz nikt nie otwierał. Powoli wszedłem, zauważyłem że drzwi od łazienki są lekko uchylone, zajrzałem i zobaczyłem Bell… Na szczęście tylko układała włosy, zapukałem lekko.

- Kendall! – uściskała mnie kiedy mnie zobaczyła.

- Też się cieszę że Cię widzę.- uśmiechnąłem się.

- Możesz pójść na dół, i powiedzieć wszystkim że zabieram Was dzisiaj na kolację? – uśmiechnęła się. Robiła to tak słodko. 

- Jasne. – kiwnąłem głową.  – Mam ogłoszenie! – krzyknąłem i stanąłem na środku salonu.

- Co? – zapytał Loggie.

- Więc.. Bella zabiera Nas dzisiaj na kolację, zapewne idziemy na sushi. – klasnąłem w dłonie.

- Świetnie! – podniósł się Los.

- To idziemy się ubierać. – powiedział James.

Poszedłem do pokoju, lecz po tym jak zobaczyłem Bell to nie wiem co teraz do Niej czuję. Może się zakochałem? Ale to nie możliwe.  Przecież to dziewczyna mojego Przyjaciela, nie mogę mu tego zrobić.. Dobra! Schmidt przestań o Niej myśleć. Stanąłem naprzeciwko mojej szafy, i nie wiedziałem co mam Na Siebie założyć. Ale w końcu założyłem beżowe spodnie, białą bluzkę i lekką białą kurtkę. Mam nadzieję że może jakoś uda mi się jej zaimponować . 

Kwadrans później.

Wszyscy byli gotowi nawet James.. Któremu garderoba zajmuje więcej czasu niż dziewczynom. Czekaliśmy z chłopakami już na dole.

- Gdzie One tyle są? – niecierpliwił się Loggie. – Dobrze że nie jestem Kobietą. –zaśmiał się.

- No tak.. – odparł Los. – Piękny to byś nie był. – zaśmiał się.

- Ej.. – szturchnął go Logan. – Ale byłbym słodki. – odpowiedział chłopak.

- Jasne, jasne. – zaczął Jamie. – Ja  byłbym śliczny i piękny, każdy facet by mnie chciał. – rzucił szybko na co Los na odpowiedź Nie.. Wypluł sok.

- Co? – zapytał.

- Nic, nic. – zaśmiałem się.

- Dziewczyny idziecie?! – krzyknąłem na górę.

- Moment.. – usłyszeliśmy.

Chwilę później dziewczyny zeszły na dół..

- wow.. – powiedziałem jak zobaczyłem Bell. – No, no..  spojrzałem w jej stronę.

- Gdzie wy się tak wystroiłyście? – zapytał Los.

- Oj.. Carlos, Carlos. – skwitowała Al. – Musimy ładnie wyglądać. – zaśmiała się.

- No ładnie, ale bez przesady. – zaśmiał się Loggie.

- Źle wyglądamy? – zapytały przerażone.

- Świetnie jest. – uśmiechnąłem się do Bell. – Nie słuchajcie ich. Zaśmiały się.

- To gdzie idziemy? – zapytał James, kiedy zamykaliśmy drzwi.

- Na sushi ! – krzyknęły dziewczyny.

- Ale gdzie?! – lekko zdenerwowany Los zapytał.

- Sushi & Wasabi . Podobno świetna miejscówka. – powiedziała Alice.

- Skąd wiesz? – zapytałem.

- Byłam tam kiedyś. – uśmiechnęła się.

- Ok.

Po kilkuminutowym spacerze, dotarliśmy na miejsce. Na szczęście nie trzeba było stać przy barze, tylko zajęliśmy stolik. I mogliśmy złożyć zamówienie. Kelner szybko Nas obsłużył. 

- Chcę Wam podziękować, za to co zrobiliście w sądzie.. – powiedziała Blondynka.

- To normalka. - odpowiedział Logan.

- Normalka? – zdziwiła się. – Wyciąganie ludzi z więzienia i sprawa w sądzie, niemożliwe. – zaśmiała się. – Ale i tak Was kocham. – spojrzała na Nas, zdawało mi się że na mnie jakoś tak bardziej.

- No.. – zaczął James.

- Co? – spojrzałem na chłopaka.

- Ten bar jest trochę nudny.. – wymamrotał. – Możemy iść gdzieś indziej? – zapytał.

- Jest fajnie, zostańmy jeszcze chwilę. – zaproponowała Bell.

- ech.. – westchnął głośno, i w jednym momencie zadzwonił jego telefon. – Muszę odebrać sorry.. – i wyszedł.

- Coś jest nie tak.. – zauważyła to Bell.

- Czego? – zapytałem.

- Zazwyczaj odbiera telefon przy mnie, i przy Nas. – powiedziała.

- Może coś ukrywa? – zaśmiał się Loggie.

- Przestań.. – lekko oburzona Bell, poprosiła o rachunek.

- Przepraszam. – wyjąkał.

- To gdzie idziemy? – zapytał Maslow, podchodząc do stolika.

- hum. Najchętniej bym poszła do domu, jakoś straciłam humor. – powiedziała Bell wyciągając portfel.

- Poczekaj. – wyciągnąłem kilka dolarów. – Masz, żeby nie było że płacisz sama.

- Oj.. Nie trzeba, ja Was zaprosiłam więc ja płacę.

- Ale.. – jęknąłem.

- Żadnego ale. – stwierdziła. – Następnym razem, Wy możecie płacić.. – A teraz chodźcie. – machnęła ręką i poszliśmy.

Gadaliśmy i śmialiśmy się. A James cały czas zerkał na telefon.

- Czekasz na telefon? – zapytałem kumpla który szedł obok mnie. Bo Bell szła z przodu z Alice i plotkowały.

- Nie. – odpowiedział szybko.

- Ok. Jak tam z Bell ? – zapytałem z uśmiechem. 

- Dobrze. A co chcesz?! – warknął na mnie.

- Stary.. O co Ci chodzi? – podniosłem ręce w geście obronnym. – Coś nie tak? – zapytałem.

- Wszystko w porządku, odczep się. – warknął.

- James.. Chciałem się tylko dowiedzieć jak Wam się układa, nic więcej. A Ty od razu na mnie warczysz.

- Posłuchaj mnie uważnie! – krzyknął tak że dziewczyny się zatrzymały. Powiem to tylko raz. Uważaj gdzie wtykasz nos.. I trzymaj się z daleka od mojego życia! – ryknął tak głośno, że Bell i Alice od razu przyszły.

- O co Ci chodzi? – zapytałem spokojnie.

- Odpierdol się! – krzyknął i dostałem w twarz.

- James! – krzyknęła Bell. – Opanuj się! – Dobrze się czujesz?! – krzyknęła ponownie.

Logan pomógł mi wstać, lecz nie pozostałem dłużny. Oddałem Maslowowi.. I tak zaczęła się nasza bójka. Po chwili Ja i On już leżeliśmy na ziemi. Szczęściem było to, że byliśmy kilka kroków od domu.. I szybko tam dotarliśmy. Dziewczyny od razu się Nami zaopiekowały.

- Może jednak zadzwonić po pogotowie? – zapytał Los.

- Nie trzeba. – odpowiedziałem. - Do rozwalonej wargi, i małego siniaka pod okiem nie trzeba karetki. – Ale James `owi się przyda Psychiatra! – krzyknąłem.

- Chcesz oberwać? – spojrzał na mnie James. – Zaraz Ci zrobię, powtórkę w rozrywki!

- Przestań! – krzyknęła Bell. – Tobie już naprawdę odbija! O co Ci chodzi? – krzyczała.

- O nic.. – szepnął.

- To czego pobiłeś Kendalla? – krzyknęła. – Masz nie równo pod sufitem!  Idź się leczyć! – powiedziała. – Dzisiaj śpisz w salonie! Nie będę z Tobą rozmawiała dopóki się nie dowiem za co pobiłeś Kendalla. Jak zadzwonił Ci telefon w barze, zrobiłeś się jakiś dziwny..

- Przepraszam.. – szepnął .

- Teraz? Teraz przepraszam? – Bell rzuciła wacik na podłogę.. – Pogadamy jak zmądrzejesz.

Zdenerwowana poszła na górę, może nie powinienem pytać o ich związek.. To wszystko moja wina. Miałem nadzieję że wszystko się wyjaśni..


Nie wiem jak tam czy Wam się podobało czy nie, ale moim zdanie nie było chyba tak źle :d. Jeżeli znajdzie się ktoś kto nie chcę, abym wysyłała mu link z rozdziałem to pisz nie będę Cię dręczyła :). Ale jak już wysyłam Ci link, to chociaż napisz kilka słów. Bo wysyłam link, a część osób nawet nie napisze czy mu się podobało zwykłe ' Fajny rozdział ' wystarczy. Tak, tak. Pierdolę głupoty, lecz zależy mi na tym.. 
Jak już czytasz tego bloga, to dodaj mnie do obserwowanych ja zrobię to również z Twoim blogiem :).

11 komentarzy:

  1. Widze ze tez masz podobny problem. Ludzie nawet dwoch slow nie napisza ;) to smutne. Co do rozdzialu to jest wiecej niz fajny :D na szczescie udowodniono Belli niewinnosc. Chlopaki sie pobili? Boze naprawde cos musi dreczyc Jamesa skoro tak zareagowal na zwykle pytanie. Ciekawe o co mu chodzi....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola...Rusher15 maja 2014 04:04

    Bardzo fajny rozdzial. Tylko dziwi mnie zachowanie Jamesa. Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolega z pączkiem, to mistrzostwo z Twojej strony. Po prostu super! Przez chwilę myślałam, że Kendall Jamesowi pysk obije, bo mało brakowało. Notka pełna niespodzianek. I świetna. czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajeee.bisty :D Next please ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podobał, jak zwykle zresztą ;)
    Już jestem ciekawa następnego ;D
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam weny na kreatywny komentarz, więc napiszę poprostu:
    Fajny rozdział :)
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Myśle myśle i myśle co ci tu napisać bo po tym co przeczytałam nie wierze aby mi to wyszło za dobrze :P Hm.. no to krótko i szczerze, rozdział genialny, zaskakujący i kreatywny tak jak lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. James opanuj sie! Czkeam xo

    OdpowiedzUsuń
  9. No jasne, że nie było źle ! Było wspaniale ! Rozdział genialny. Jeśli byś mogła to też mnie informuj o nowych rozdziałach na blogu :) Czekam na nn :* I zapraszam do siebie http://feelthelove3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział :) I proszę nawet w areszcie znajdą się ludzie, którzy mają jako tako dobre serce i ci pomogą :) Pozdrawiam serdecznie Ciri (http://big-time-rush-ciri.blog.onet.pl/)

    OdpowiedzUsuń