niedziela, 1 czerwca 2014

Part 22 .

Oczami Kendalla.

Wstałem rano, jednak nie wiedziałem co mam myśleć o naszej Przyjaźni. James nigdy się tak nie zachowywał.. Ech. Czyżby to koniec? Cóż. Każda przyjaźń ma swoją datę ważności, ale my zawsze się przyjaźniliśmy. Odkąd pamiętam. Nie może się to tak skończyć.. Może powinienem z kimś porozmawiać. Tak. Szybko się ogarnąłem i poszedłem na dół. Byli tam wszyscy, oprócz Jamesa. Który pewnie jeszcze spał, albo ' stroił się ' .

- Cześć Wam. - machnąłem ręką do przyjaciół, którzy siedzieli przy stole.

- Jak się czujesz? - zapytała Bella.

- Dobrze. - uśmiechnąłem się lekko, bo warga mnie trochę jeszcze bolała.

- Przepraszam ja Jamesa, nie powinien się tak zachowywać. - Podeszła do mnie i cały czas mówiła. - Nie wiem co mu strzeliło do tego gwiazdorskiego łba.. Przepraszam Cię najmocniej.

- Dobra. Nic się nie stało, zapomnijmy o tym. - uśmiechnąłem się.

- Ale i tak mi przykro. - uśmiechnęła się. - Napijesz się kawy? Albo herbaty? - zapytała podchodząc  pod czajnik i wlewając wodę.

- hum. Kawy jakby można było. - uśmiechnąłem się.

- Już się robi.

Do kuchni wszedł Maslow, był w naprawdę wyśmienitym humorze. Uśmiech nie schodził mu z ust.

- Cześć! - krzyknął uśmiechnięty. - Kendall. Kumplu przepraszam Cię za wczoraj, wybaczysz? - zapytał z uśmiechem podając mi dłoń.

- Jasne. - wahając się podałem dłoń kumplowi.

- Cieszę się że między nami jest już lepiej. - uśmiechnął się. - Kochanie! - krzyknął do Bell. - Mogę prosić o kawę? - zapytał.

- Ok.

- Nie! Nie chcę kawy, muszę wyskoczyć na kilka godzin. Nie wrócę późno, nie czekajcie na mnie z obiadem. - wziął kurtkę i szybko wyszedł.

- Gdzie On poszedł? - zapytała Bell przynosząc mi kawę.

- Może ma inną? - zaśmiał się Logan. - auu..! - krzyknął po Alice lekko go uderzyła.  - Przepraszam. - powiedział.

- Nie ogarniam go. - Bell usiadła obok mnie. - Wczoraj Cię pobił, a teraz wyszedł nawet bez kawy, to jest jakieś dziwne..

- Ej! - krzyknął Carlos. - Zostawił telefon. Sprawdźmy.

Los zabrał się za sprawdzanie połączeń i SMS-ów, jego mina była przerażająca.

- Ktoś dzwoni! - krzyknął. - Jakaś Amelia.

- Odbierz i weź na głośnik. - powiedziała Bell.

Przebieg rozmowy ( C - Carlos , A - Amelia )
C - Słucham .
A - Witam James. - odpowiedziała kobieta. Z głosu wynikało że jest około 30 lat.
C - Dzień Dobry. - odpowiedział.
A - Przecież witaliśmy się ostatnio inaczej. - odpowiedziała.. Bell zamurowało.
C - Przepraszam. Zapomniałem. - odpowiedział. - Po co dzwonisz?
A - Pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu?
C - Kurde. Zapomniałem. - odparł lekko zaskoczony. - Możesz mi podać adres, bo zapomniałem.
A - Oczywiście. Podeślę Ci SMS-em. Pasuje? - zapytała.
C - Dobrze. Odpowiedział .
A - Pamiętaj weź bieliznę swojej dziewczyny, to się bardzo przyda.
C - Carlos otworzył usta ze zdziwienia. - Oczywiście.
A - Dziękuję. Do
zobaczenia Przystojniaku!

- Co?! - oburzyła się Bella! - Co to ma być! - krzyknęła.
Nie wiem, może lepiej zostawmy to w spokoju.- pocieszyłem Przyjaciółkę. - Lecz Ona pobiegła do pokoju.. Poszliśmy za Nią.

- Poddaje się! - powiedziała wtulając się w poduszkę. Mam tego dosyć. James pobił Kendalla, a teraz roznosi moją bieliznę. Wyjadę na kilka dni do Rodziców. - rzekła.

- Co ? - Alice podniosła się z łóżka. - Nie możesz mi tego zrobić.

- A co mam zrobić? - patrzeć się na to co robi Maslow? - pierwszy raz użyła jego nazwiska w takiej sytuacji.

- Jeżeli wyjedziesz, to będzie oznaczało że On wygra! - wtrącił Los. - A ja tego nie zniosę, i nie pozwolę aby ktokolwiek nawet mój Przyjaciel ranił moją siostrę!

- Ech.. - Bell spojrzała na telefon. - Muszę jechać do studia, Artur chcę kończyć teledysk i jutro będzie gotowy. - Dobrze wyglądam? - zapytała.

- Świetnie! - uśmiechnęła się Alice.

Bella wzięła klucze, i szybko wybiegła z pokoju. - Będę późno! - krzyknęła z dołu.

Oczami Jamesa.

Poszedłem pod wskazany adres, w drzwiach siedziała jakaś kobieta.

- Pan do? - zapytała.

- Amelia kazała mi przyjechać.. - odpowiedziałem.

- aa.. Proszę wejdź. - wskazała palcem na drzwi. - Masz to co chciałam? - zapytała.

- Tak. Proszę. - podałem jej bieliznę Bell.

Chwilę na Nią popatrzyła, porozstawiała te swoje wszystkie świeczki, kadzidełka i inne bzdety.. Po cholerę jej to jest potrzebne? Nie ogarniam tych Wróżbitek.

- Młodzieńcze.. Karty wskazują że możesz być zdradzany, ale to nie jest nic pewnego. - spojrzała w kulę, pokiwała głową.. - James. Bielizna jest nie naruszona.

- No nie jest, bo ostatnio ją prała. - odpowiedziałem.

- Zabawnym młodzieńcem jesteś. - zaśmiała się. - Chodzi o to że wszystkie znaki zmyła, uważaj na wysokich przystojnych niebieskookich Brunetów i zielonookich Blondynów. - powiedziała.

- Rozumiem. - kiwnąłem głową.

- Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, to musisz mi zapłacić 100 dolarów. - wyciągnęła dłoń po banknot.

- Proszę. - podałem pieniądze.

Wzięła moją dłoń, i powiedziała..

- Jamesie. Musisz uważać na to co mówisz, i na domowników.. - wyszeptała. - Na dzisiaj to koniec, jak chcesz wiedzieć coś więcej to odwiedź mnie jak będziesz miał jaki problem. Dziękuję.

- Dziękuję. Do widzenia.

Wstałem i wyszedłem, postanowiłem trzymać na dystans Schmidta, Penę i Hendersona.. Kto wie co strzeli im do tych główek. Wracając do domu, czułem jak ktoś mnie obserwuję, ale miałem to gdzieś. Wchodząc do domu od razu rzuciło mi się w oczy, że nie ma butów Bell. Lecz poszedłem dalej, ulżyło mi od razu bo Kendall był.

- Gdzie byłeś? - zapytał Los.

- Wymyśl coś szybko.. - Na spacerze, i spotkałem się z kumplem. - rzekłem.

- aa. - odpowiedział z głosem detektywa Logan.

- A coś się stało? - zapytałem.

- Nie. - odpowiedzieli chórem.

- Gdzie Bell ? - zmieniłem temat.

- Poszła nagrywać teledysk. - odpowiedziała Alice.

- Cześć ! - do domu weszła uradowana Bell. - Nie uwierzycie! Teledysk wyszedł mega świetnie! Artur wrzucił go do sieci !! Jestem z Siebie dumna!


- Bella. - powiedziałem do dziewczyny. - Możemy pogadać? - zapytałem dziewczyny.

- Mów. - uśmiechnęła się do mnie.

- Ale tak na osobności.. - powiedziałem jej na ucho.

- Ok.

Wyszliśmy na dwór, to była dla mnie poważna rozmowa.

- O czym chciałem porozmawiać? - zapytała siadając na leżaku.

- O Nas.

- Ok. Coś się stało? - zapytała.

- Zdradzasz mnie? - zapytałem prosto z mostu.

- Śmieszny jesteś. - machnęła ręką, i się zaśmiała. lecz po chwili spojrzała na mnie poważnie. - Mówisz serio? - powtórzyła pytanie.

- Tak serio. - odpowiedziałem.

- Nie. - powiedziała .

- Popatrz mi w oczy, i powiedz że tego nie robisz. - poprosiłem ją.

Chwilę się zastanowiła. Lecz powiedziała.

- James. Nie zdradzam Cię. Lepiej? - zaśmiała się.

- Nie wierze! - podniosłem głos. Lecz zaraz tego pożałowałem.

Dostałem w twarz, a Bella wybiegła do domu krzycząc " Nienawidzę Cię! Wyjeżdżam! " .

- Co się stało? - zapytał zdenerwowany Carlos.

- Nie ważne. - burknąłem.

- Mów! - podniosła się Alice.

- Zapytałem Belli czy mnie zdradza, powiedziała że nie. Ale później się uśmiechnęła i stwierdziłem że jest inaczej.

- Zwariowałeś?! - naskoczyli na mnie wszyscy.

- Ona by Ci tego nie zrobiła! - krzyknął Logan.

- Skąd wiesz? - zapytałem kumpla.

- Wszyscy ją znamy od dawna, i wiem że nigdy by tego nie zrobiła. - powiedział Kendall.

W tym samym momencie z góry zeszła Bella z walizką.

- Co Ty robisz? - zapytałem.

- Wyjeżdżam na kilka dni, nie odzywaj się do mnie! - krzyknęła i wyszła szybko z domu. Wsiadła w samochód i odjechała..

- Co ja zrobiłem?! - skarciłem się w myślach.

- Przepraszam że to mówię.. - zaczął Carlos. - Ale jesteś takim idiotą że nie wiem! Jak mogłeś oskarżyć o coś takiego Bellę?! Ona Ci prędko tego nie wybaczy.. Mam na dzisiaj dosyć. Idę do Siebie. - powiedział i poszedł na górę.

Reszta zrobiła to samo.. A ja zostałem na dole sam, sam jak ten kołek.. Maslow. Co Ty najlepszego zrobiłeś? Nie mogłem zasnąć wcale.. Cały czas próbowałem dodzwonić się do Belli. Gdzie Ona jest?

Przepraszam że tak późno.. ;(. Ale musiałam cały rozdział pisać od nowa, miał wyglądać inaczej ale wyszło tak :d. Czy James i Bella się pogodzą? A może wtrąci się ktoś trzeci? Jak myślicie gdzie pojechała Bella? Liczę na szczere komentarze ♥ .

9 komentarzy:

  1. Mam dziwne przeczucie, że ktoś się wtrąci. To chyba będzie Kendall. Nie wiem może się mylę. Rozdział świetny, czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś na pewno wkroczy do akcji. Jednak po tej rozmowie telefonicznej i tym, że James miał przynieść jakiejś babie bieliznę dziewczyny, wydało mi się to strasznie dziwne. Albo po prostu ta babka ma jakiś chory fetysz albo to nieporozumienie i ta babka to projektantka ekskluzywnej bielizny i potrzebuje rozmiaru :P Boże... jakie mam chore domysły.Super rozdział. Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki James jest głupi! Boże nie rozumiem go.
    Rozdział jak zawsze świetny. Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak znam Ciebie to wtraci sie Logan, wrózka namiesz i albo będą razem albo nie. Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  5. ps. Bella jest spoko i na bank nie wyjechała do (y) kochanka :dd

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny blog :) Zapraszam też http://big-time-rush-ciri.blog.onet.pl/ Ciri

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział ;)
    Na początku myślałam, że ta Amelia to bd jakaś projektantka czy coś i że James chce dać Belli bieliznę w prezencie czy coś, a to wróżka xD
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Przyjaźń ma datę ważności"? serio? No nie każda, dobra? Nie podoba mi się zachowanie Jamesa. Jest przynajmniej dziwny i to w szerokim tego słowa znaczeniu. Ale też nie bardzo pasowałby mi do niego ten romans, czy jakikolwiek. Mam nadzieję, że się pogodzę. Notka super! Pa!

    OdpowiedzUsuń