wtorek, 10 czerwca 2014

Part 23.

Oczami Jamesa. 

Nie spałem dobre pół nocy, zastanawiając się gdzie mogła się podziać Bell. Cały czas w słuchawce to samo: Cześć. Pewnie nie mogę odebrać, więc zostaw wiadomość a na pewno oddzwonię. Buźka. 
Już mam dosyć tej sekretarki, nawet nie wiem gdzie Ona się podziewa.. Ech. Załamany poszedłem na dół, postanowiłem przeprosić wszystkich. Zaczynając od Carlosa, chociaż powinienem od Belli. Ale nie zastałem jej.

- Cześć. - podałem dłoń Latynosowi.

- Cześć. - burknął pod nosem, wpatrując się w płatki. - Coś chciałeś? - zapytał oschle.

- Przeprosić. - wydukałem.

- Nie masz za co mnie przepraszać, mi nic nie zrobiłeś. Ale powinieneś dostać ode mnie tak że zapamiętasz.. - stanął naprzeciwko mnie.

- Jasne. Uderz. Może C i ulży. - powiedziałem i nadstawiłem policzek.

- Z wielką chęcią, lecz to mi nie ulży. Powinieneś być szczery w stosunku do Nas. I nie okłamywać Przyjaciół. - powiedział odchodząc. - Powiem Ci coś jeszcze James.

- Co? - zapytałem z nadzieją że może przyjmie przeprosiny.

- Jesteś moim Przyjacielem, ale powiem Ci że żal mi Ciebie. Przykro mi że to mówię, ale naprawdę jest mi Ciebie żal. I to ogromnie. Zawiodłem się na Tobie.

Zawiódł się na mnie, tak jak i cała reszta pewnie. Nie wiedziałem co mam ze Sobą zrobić, snułem się po domu, jakby mi ktoś umarł. Zero życia w człowieku..

Oczami Belli. 

Nie wiem jak On mógł mi to zrobić.. Zawiodłam się na Nim. Scenariusz mojego życia, ciągle się zmienia, cały czas dobrze nie będzie. Są wzloty i upadki..

- Kto to do cholery? - spojrzałam na wyświetlacz Artur. - grr.. Czego On teraz chcę?

Rozmowa Artur - Bella. 

A- Cześć. Mogłabyś wpaść do studia? - zapytał. 
B- em..- zawiesiłam się.
A- Możesz czy nie? To bardzo ważne! - podniósł głos. 
B- Nie ma nie teraz w domu, jestem w drodze do Rodziców.. Mała sprzeczka w domu, mogę być. Ale na która? - zapytałam z nadzieją że zdążę przed Rodzicami. 
A- Za 15 minut? 
B- Kurde.. - westchnęłam. - Ok. Zaraz będę, jestem w okolicy więc pojawię się. 
A- No ja myślę. - zaśmiał się. - Czekam. Na razie! 
B - No cześć, pa. 

No świetnie, chciałam odwiedzić Rodziców a tutaj taki pech..

- Kurde! Znowu? Ludzie nie macie co robić tylko dzwonić? - zdenerwowałam się. Ponieważ nowe połączenie, znowu się nasunęło. - James..

Rozmowa James - Bella. 

J- Bella? 
B- Słucham? - odpowiedziałam. 
J- Gdzie jesteś martwię się! - krzyknął do słuchawki.
B- Nie krzycz, i idę do studia. Coś chcesz? - zapytałam spokojnie.
J- Wróć do mnie, do Nas proszę! - poprosił mnie.  
B- Przepraszam. Ale na razie nie wracam, chcę odpocząć kilka dni. 
J- Nie. To ja przepraszam, zachowałem się jak ostatni idiota, pobiłem Przyjaciela i dałem Twoją bieliznę obcej kobiecie! Przepraszam wróć proszę! - słyszałam w jego głosie smutek. 
B- James. Kocham Cię. Ale muszę odpocząć, odezwę się. To porozmawiamy spokojnie. Do zobaczenia.. - rozłączyłam się. 

Oczy mi się zaszkliły, kocham go ale nie może mnie okłamywać. Znalazłam się pod budynkiem studia, wielki wieżowiec. Weszłam do środka, i szybko wskoczyłam do windy która miała za chwilę odjeżdżać. Uff. Zdążyłam w ostatniej chwili, wjechałam na swoje piętro i szybkim krokiem udałam się do pokoju Artura.

- Mogę? - zapukałam do drzwi.

- Wejdź. Czekamy na Ciebie.

W pokoju z Arturem siedział Pablo, który coś notowała z swoim zeszycie. Nie zauważył mnie chyba, bo cały czas przepisywał coś z laptopa do zeszytu.

- Padł nam jeden z laptopów, i nie możemy ogarnąć wszystkiego. - wytłumaczył Producent.

- Jasne, jasne. Nie przeszkadzajcie Sobie. - zaśmiałam się i usiadłam wygodnie.

- Masz rację usiądź. Dostałem telefon że pewna stacja telewizyjna chcę z Tobą przeprowadzić wywiad.. - zatarł ręce. - Więc mam nadzieję że się zgodzisz? - zapytał z nadzieją.

- No jasne że się zgadzam! - podskoczyłam z radości. - A kiedy to będzie? - zapytałam lekko spokojniej.

- Nie mamy jeszcze ustalonego terminu, ale będę Cię na bieżąco informował. Będziesz miała kilkudniową przerwę, bo muszę pojeździć i pozałatwiać kilka ważnych i mniej ważnych spraw. - zaśmiał się.

- Dobrze. Będę mogła spędzić trochę czasu z Rodzicami, no i pozałatwiać sprawy z wróż.. Znaczy z Jamesem. - w tym momencie Pablo podniósł głowę zza zeszytu, i spojrzał na mnie porozumiewawczo. - Mogę już iść? - zapytałam Artura. Na co On tylko kiwnął głową, i wyszłam.

- Bella! - krzyknął Pablo. - Poczekaj. - wpadł do windy zdyszany. - Co mówiłaś o wróżce? - zapytał zaciekawiony.

- Wróżka? hah.. - zaśmiałam się nieco piskliwym głosem. - Jaka wróżka, chyba się przesłyszałeś. - zaśmiałam się.

- NIE! - podniósł lekko głos. - No powiedz o co Ci chodzi, przecież jesteśmy Przyjaciółmi. Tak?

- No tak. Nie wiem jak zacząć, chodź może przejdziemy się do kawiarenki i wszystko Ci opowiem..

Kwadrans później.

- O nie! - krzyknął oburzony Pablo. - Ta cała Amelia, to jest.. Adam.

- Co?! - zachłysnęłam się sokiem. - Niemożliwe! - wybałuszyłam na Niego oczy.

- Naprawdę. - powiedział. - Któregoś dnia.. - zaczął.

Kwadrans później. 

- I wtedy się okazało że to Adam Roll. Kiedyś Artur z Nim pracował, udawał wróżbitę, a teraz ma trochę nie równo pod sufitem, upodabnia się do Kobiet. Jest w tym całkiem dobry.

- Żartujesz?! - zapytałam lekko zdezorientowana.

- Nie. Nie żartuję. - mówił. - Robi Sobie makijaż, zakłada sukienki i w ogóle.. Zrobił to po śmierci żony.

- Żony? - zdziwiłam się.

- Tak. Kiedyś był normalnym facetem, a teraz.. Sama wiesz. - oznajmił. - Stwierdził że jak On nie ma szczęścia w miłości, to nikt nie będzie miał.

- Ech.. A James zaniósł mu moją bieliznę. - westchnęłam.

- Co? - Pablo podskoczył z wrażenia, i zaśmiał się. - Zaniósł tam Twoją bieliznę?! - zapytał i zatkał usta dłonią.. Martwiłam się, lecz On zaraz wybuchł śmiechem.

- Bardzo śmieszne, naprawdę. - mówiłam. - Nie wiem co zrobić.

- Porozmawiaj z Jamesem. - odparł.

- Jasne. Ale nie dzisiaj, chce odpocząć i pomyśleć.

Minęło kilka minut, i razem z Pablo opuściliśmy małą kawiarenkę. Udałam się prosto do Rodziców. Zapukałam do drzwi..

- Już otwieram ! - usłyszałam ten głos. - Bella?! - mina Mamy była bezcenna. - Co tutaj robisz? - zapytała.

- Przyjechałam na kilka dni. - odpowiedziałam. - Mogę wejść?

- Co? - Mama się lekko zamyśliła. - A tak wejdź! Mark! Zobacz kto Nas odwiedził. - krzyczała Mama.

- Bella?! - zdziwił się Tato. - Kochanie bym Cię przytulił, ale mam całe ręce w smarze. - Gdzie Carlos? I chłopcy? - zapytał.

- Chciałam posiedzieć z Wami.. Trochę się posprzeczałam z Jamesem.

- To coś poważnego? - zapytała Mama.

- Nie. Takie tam bzdury, nie będę Wam zawracała głowy tym. Lepiej powiedzcie co u Was? Jak tam wakacje? - zmieniłam szybko temat.

- Więc... - zaczęła Mama.

Tymczasem w domu. 

James cały czas chodził struty, nie miał na nic bardzo ochoty. Chłopaki starali się go jakoś pocieszyć, więc postanowili wyjść do klubu, lecz bez Logana. On natomiast, poświęcił swój czas Alice. Dzisiejszy wieczór był dla Nich wyjątkowy, byli ze Sobą już i zaledwie dopiero 2 lata. Ich miłość kwitła w najlepsze..

- To gdzie idziemy? - zapytał Kendall.

- Tam gdzie będzie można się dobrze bawić. - krzyknął uradowany Los.

- Czekajcie, czekajcie.. - podrapał się po głowie James. - Chodźmy do Star. Tam jest świetna muzyka, dobry balet i w ogóle. - zatarł ręce.

- Jasne! - krzyknęli chórem.

Po kilku minutach chłopaki byli już gotowi, a Logan mógł spokojnie zasiąść w spokoju z Alice..

- No to Kochanie.. - zaczął nieśmiało Logan. - Możemy zaczynać? - otworzył butelkę szampana i nalał Sobie i Alice. - Nie wiem co powiedzieć.

- Csii.. - Alice położyła mu palec na ustach. Nic nie mów. Tylko mnie pocałuj. - szepnęła.

Tak jak Alice powiedziała, tak i Logan zrobił, zatonęli w namiętnym pocałunku.. Nie trwało to długo gdyż do Logana zadzwonił telefon..

- Bez żartów ! - uniósł się Logan.

- No odbierz. - odsunęła się Alice.

- Ok. - Logan odebrał telefon.

Chwilę później. 

- Przepraszam Cię najmocniej, ale muszę jechać do szpitala. Przywieźli tam mojego brata, bo wbił mu się kawałek szyby w nogę i muszę tam być. Bo Tata jest w delegacji, a On został sam z kumplami.

- Oj. - westchnęła Alice.

- Kochanie. Postaram się wrócić jak najszybciej, to będzie możliwe. - powiedział i pocałował ją w czubek nosa. - aa. Prawie bym zapomniał. - stuknął się lekko w czoło. - Pamiętaj na czym skończyliśmy. - przesłała jej buziaka.

- Nie zapomnę. - odwzajemniła mu uśmiechem.

Sytuacja w klubie. 

Chłopaki siedzieli w większym gronie Przyjaciół. Wszyscy się dobrze bawili. Alkohol lał się litrami.

- Wiecie co Wam powiem. - próbował się wysłowić James.

- Co? - spojrzał na Niego zalany Carlos.

- Bella! Chyba mnie nie kocha! - powoli zaczął się rozklejać.

- Nie płacz! - poklepał go Kendall.

- Ale Ona się wyprowadziła, a ja tęsknię! Nie wróci, to znajdę inną! - krzyknął.

- CO?! - zdziwił się Carlos.

Godzinę później..

Alice czekając na Logana, zasnęła na kanapie. A chłopcy? Szczęśliwie wrócili do domu, lecz następnego dnia męczył ich nie tylko Kac.

10 komentarzy:

  1. Pocałunek Alice i Logana był taki sweet. Ale jak James mógł powiedzieć, że znajdzie sobie inną?! Chyba za dużo wypił. Niech dojdzie do siebie i ciekawe czy by powtórzył te słowa. Super rozdział :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to James znajdzie sobie inną? Niech on lepiej już nie pije.
    Śmiałam się przy momencie z wróżką
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobało mi się nadstawienie policzka. Nie wiem, czy słusznie, ale skojarzyło mi się z ponoszeniem konsekwencji. Rety, facet jest strzępkiem człowieka. Ale i tak na słowa "Dałem Twoją bieliznę obcej kobiecie" zaczęłam się głośno śmiać. Muszę przyznać, że nieźle sobie wymyśliłaś z tym transwestytą. Tego jeszcze nie było. jak chłopaki mieli iść na imprezę, pomyślałam "Tylko nie kupujcie fajerwerek" Co do Alice i Logana, to chyba bardziej podobała mi się wersja Sary "Shut up and kiss me", ale lektor powiedział "Milcz i całuj", co stało się miłosnym mottem mojego kuzyna. Pijackie zwierzenia zajechały klasyką. Och James... Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz... Jestem ciekawa, co oprócz kaca może ich rankiem męczyć. To, że się czegoś tam domyślam, to już inna sprawa. Notka świetna! Czekam na nn! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny jak zawsze. I ten pocałunek. Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten pocałunek ... świetny <3
    James przesadził z tym, że znajdzie sobie inną ... ona musi do niego wrócić :)
    Super rozdział i czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jamesowi coś odpierdziela xd i epickie przerwanie super sceny jakimś głupim telefonem ;-; ale co prócz kaca? O.o czekam :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam powoli dość tego Maslowa! Zachowuje się jak palant ;__; Teraz zamiast martwić się o Jamesa, to martwie się co będzie ich męczyć oprócz kaca :D Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominacja do LBA bigtimerush546.blogspot.com lub też http://big-time-rush-forever-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń