czwartek, 19 czerwca 2014

Part 24.

Alice około 1 rano obudziły dziwne dźwięki. Podłoga lekko skrzypiała, a firanka w oknie lekko zadrżała.. Dziewczyna usiadła na łóżku i chciała zapalić lampkę. Lecz na próżno, nie mogła dosięgnąć gniazdka. Przypomniała Sobie że koło łóżka w półce zawsze jest kij bejsbolowy.. Wzięła go i stanęła obok drzwi. Drzwi się lekko uchyliły. I dziewczyna bez namysłu uderzyła ' nieznaną osobę ' .

Tymczasem w klubie.

Chłopaki byli już mocno ciepli. Ledwo trzymali się na nogach, na szczęście był z Nimi ich dobry kumpel Eric oraz Jack.. Chłopaki już nie mogąc trzymać się na nogach postanowili pomóc Przyjaciołom. Zamówili taksówkę i pojechali prosto do domu..

Kwadrans później. 

- Dlaczego mi to zrobiłaś? - złapał się za głowę Logan.

- Przepraszam! - odezwała się Al. - Nie wiedziałam że to Ty, było napisać że wracasz wcześniej. Ale po co?! - zdenerwowała się.

- Dzwoniłem! - wskazał na telefon dziewczyny.

- Już nie odpowiadaj mi takich.. - spojrzała na telefon. - No prawda dzwoniłeś. - pocałowała go w policzek. - Poczekaj pójdę po lód. - wskazała na kuchnię.

- Ok.

- Hey ! Hey ! - krzyczał a raczej bełkotał Carlos.

- Cicho! - uciszył go Eric. - Może ktoś już śpi! - lekko go stuknął.

- Co się im stało? - z kuchni wyszła Alice i spojrzała na chłopaków.

- Trochę się zabawili. - odezwał się Jack. - Pomożecie zaprowadzić ich do pokoi? - zapytał podrzucając Sobie Kendalla.

- Jasne.

Eric, Jack i Logan z Alice pomogli zaprowadzić chłopaków do ich pokoi, po czym sami się udali do Siebie. Logan i Alice też postanowili się położyć. Był to bardzo męczący dzień, wieczór i poranek dla wszystkich..

Następnego dnia. Oczami Alice. 

Biedny Logan. Skąd ja miałam wiedzieć że to On? Miał zostać w szpitalu u brata.

- Nie śpisz? - zapytał Logan wychodząc z łazienki.

- Nie. Właśnie idę zrobić śniadanie. Idziesz ze mną ? - zapytała.

Zeszliśmy na dół z Loganem i trochę ogarnęliśmy. Zrobiłam kanapki i zaparzyłam herbatę. Zaraz na dół zszedł Carlos i Kendall.

- No, no. - odezwałam się. - Jak się czujesz? - zapytałam Latynosa podając mu herbatę.

- Świetnie. - spojrzał na mnie. Oczy miał czerwone, jakby przez pół nocy płakał. - Przepraszam Was. - podniósł się i szybko pobiegł do łazienki.

- Nic Ci nie jest ? - zapukał Logan.

- Nie.. - odpowiedział lekko zmęczonym głosem. - Wszystko ok. Zaraz przyjdę.

Logan wrócił do mnie. James siedział przy stole i trząsł się z zimna, lecz na dworze było naprawdę ciepło. Był blady jak ściana. Kendall który zaraz przyszedł też się trząsł lecz jemu było raz gorąco a raz zimno.

- Może her.. - nie zdążyłam dokończyć zdania bo Kendall złapał się za usta i pobiegł na górę.

- Ja poproszę. - odezwał się nie pewnym głosem James.

- Ok. - uśmiechnęłam się i podałam mu kubek z napojem.

- Co wy wczoraj robiliście? - zapytał Logan.

- Byliśmy w klubie, trochę popiliśmy i ogólnie się bawiliśmy. - mówił popijając herbatę.

- No to musiało być ostro.. - zaśmiał się Logan.

- Nic nie mów, nie pamiętam wszystkiego co się działo. - złapał się za głowę Maslow.

- Jak Bella się o tym dowie, to się będzie działo.

- Co? - z łazienki wyszedł ledwo żywy Carlos.

- Co Ci się stało? - zapytałam.

- Oj.. - westchnął. - Więcej nie piję, mam to gdzieś. - powiedział i wyjął butelkę wody z lodówki. - oo.. Tego mi było trzeba. - uśmiechnął się.

- Nie wchodźcie do łazienki. - westchnął zmęczony Carlos.

- Dlaczego? - spojrzał na Niego James.

- Wolisz nie wiedzieć. - zaśmiał się, lecz później znowu szybko znalazł się w łazience.

- Dobra! - podniósł głos Logan. - Dzwonię do Erica i niech wszystko opowie.

Tymczasem u Rodziców Belli. - Bella. 

Wakacje Rodziców były naprawdę niesamowite, zdjęcia i kilka filmów oraz wspaniałe pamiątki. Każdy by chciał przeżyć takie wakacje jak Oni. Moje przemyślenia przerwała mi Mama. 

- Bella. - otwórz proszę drzwi. 

- Jasne. - poszłam do drzwi. A tam Mamy : Logana , Kendalla , Alice i Jamesa.. Przeraziłam się. - Dzień Dobry. 

- Dzień Dobry. - powiedzieli chórem. - Są Rodzice? - zapytała Mama Kendalla.

- Tak. Proszę wejść. - zaprosiłam wszystkich do domu. 

- Mamo. - krzyknęłam. - Goście przyszli. 

Wszyscy poszli do salonu. A Tata zaraz wyszedł bo umówił się z chłopakami na mecz. Babski wieczór.. Oj. - wzdrygnęłam się na samą myśl. 

- Mamo. - przerwałam krótką rozmowę. - Może ja pójdę do studia. - uśmiechnęłam się. 

- Nie, nie. - odezwała się Pani Maslow. - Zostań z Nami. - uśmiechnęła się. 

- Nie chcę przeszkadzać. - powiedziałam. 

- Nie, nie przeszkadzasz. - odwzajemniły uśmiechy. - A tak właściwie dlaczego jesteś tutaj u Rodziców? - to pytanie od Mamy Jamesa wmurowało mnie w ziemie.. 

- Ja? - zapytałam jak głupia.. Myślałam żeby coś powiedzieć, wpadłam na coś na szybko. - Mam bliżej do studia. - machnęłam ręką. 

- Ok. - Zostań z Nami. - powiedziała Mama z uśmiechem. 

Kilka godzin później. 

Rozmowa była bardzo ciekawa, uśmiałam się do łez. Wyszłam na dwór, chciałam odetchnąć wyszłam przed dom i zauważyłam Erica. 

- Eric! - machnęłam do chłopaka. - Cześć. Co tutaj robisz? - zapytałam. 

- No cześć. - kiwnął głową z uśmieszkiem typowego podrywacza. - Byłem u Was, bo wczoraj trochę z chłopakami zabalowaliśmy. - uśmiechnął się. 

- Z chłopakami? Tzn? . - słuchałam zaciekawiona. 

- No ja , Jack , Kendall , Carlos no i James. - wyliczał na palcach. 

- James? - zapytałam zdziwiona. 

- No tak. A teraz chorują. - zaśmiał się. 

- aa.. - zadrżałam z zimna, bo zawiał lekki wiatr. 

- Może chcesz bluzę? - zapytał. 

- Dziękuję. - odmówiłam. 

- Ok. - lecz On był szybszy i jego bluza znalazła się zaraz na moich ramionach. 

- Nie musiałeś. - uśmiechnęłam się. - Możesz mi coś więcej powiedzieć co się wczoraj wydarzyło? - zapytałam zaciekawiona. 

- Jasne. - kiwnął głową. 

Podeszliśmy pod jakąś ławkę aby usiąść. Po kilkuminutowej ' pogawędce ' zrozumiałam że czas najwyższy poważnie porozmawiać z Jamesem.. 

- Dziękuję. - powiedziałam. - Muszę już iść. - wstałam i oddaliłam się do domu. Było już późno, nawet nie wiedziałam że tak dużo czasu minęło. 

- Bella! - krzyknął Eric. - Może wyskoczymy gdzieś kiedyś razem na kawę? - zapytał z nadzieja. 

- Ok. Czemu nie. - uśmiechnęłam się i szybkim krokiem poszłam do domu. 

Tymczasem u chłopaków.

- Musicie Sobie zrobić badania! - powiedział przerażony Logan. - On zawsze w grupie był rozsądny. 

- Ale nie dzisiaj. - powiedział Kendall, który był już blady jak ściana. 

- Dzisiaj. - Alice pomóż mi ich zawieźć do szpitala, musimy wiedzieć co się stało. 

- Nie. - powiedział ledwo co stojąc na nogach Los. 

- Tak! - Alice krzyknęła. - Nie obchodzi mnie to czy chcecie jechać czy nie, zaraz wpakuję Was do samochodu i jedziemy! - krzyknęła. 

Chłopaki nagle się wyprostowali i zrobili to co chciała Al. Po kilkuminutowym ogłoszeniu Alice wszyscy siedzieli w samochodzie. Logan docisnął gaz i w kilka minut wszyscy znaleźli się w szpitalu. Jakaś pielęgniarka zauważyła grupkę młodych osób i szybko postanowiła powiadomić jakiegoś lekarza.. W krótkim czasie chłopaki leżeli już na sali.. 

- Przepraszam że się nie przedstawiłem. - powiedział Lekarz. - Jestem Gustav Mitchell. - podał dłoń Loganowi. 

- Witam. Jestem Logan Henderson a oto moja dziewczyna Alice Brown. 

- Ej. - wtrącił Carlos. - Logan ma na nazwisko Mitchell w serialu. - zaśmiał się. 

- No. A ma Pan imię jak nasz producent w serialu Gustavo Rock. - zaśmiał się James. 

- Cicho. - wtrąciła Alice. - Przepraszamy za Nich, po wczorajszej imprezie tak mają.. Carlos ma całe czerwone oczy i biega do toalety. - wytłumaczyła Alice. 

- A James jest cały blady i cały czas mu zimno, natomiast Kendallowi jest zimno i gorąco.. - wytłumaczył Logan. - Co im jest? - zapytał. 

- Zrobimy badania. Pobierzemy krew i może to starczy. - wytłumaczył Doktor Mitchell. 

- Dużo to zajmie czasu? - zapytała Al. 

- Nie. Pielęgniarki już pobrały krew, więc wyniki zaraz powinny być. 

- A to nie powinno trwać dłużej? - zapytała Szatynka. 

- Nie. W naszym szpitalu wszystko jest robione szybko. - uśmiechnął się.

- Przepraszam. Panie Doktorze są już wyniki krwi. - do pokoju weszła atrakcyjna pielęgniarka krótka spódniczka i dekolt podziałał na chłopaków. 

- uu.. ! - spojrzał na Nią James. - Umówisz się ze mną? - zapytał. 

- Nie! - krzyknął Kendall i Carlos jednocześnie. - Ja ją pierwszy zobaczyłem! 

- Przepraszam ale mam już kogoś. - uśmiechnęła się i wyszła. 

Chłopaki obeszli się tylko smakiem. 

- Mam złe i dobre wieści. - powiedział Doktor. 

- Poprosimy złe.. - odrzekli razem Alice i Logan. 

- Złe to takie że w ich krwi znajduję się niewielka ilość narkotyków. - pokiwał głową. - Ale potrzymamy ich do jutra po południu i powinni już dojść do Siebie. 

Logan i Alice spojrzeli na Siebie. Dziewczyna troszkę zbladła więc usiadła na łóżku.. 

- Co ja powiem Belli? - szepnęła. 

- A ta dobra to taka że wyjdą z tego i nie będzie żadnych powikłań. - powiedział i wyszedł. 

- Co wyście najlepszego zrobili! - krzyknął oburzony Logan. - Jesteście idiotami!! - krzyknął. - Zastanówcie się nad Sobą. Alice chodź, przyjedziemy po Nich jutro.. - pożegnali się z chłopakami i poszli do domu. 

Oczami Belli. 

Nie mogę dodzwonić się do Alice.. Coś się musiało stać.. 

- Słucham. - dziewczyna odebrała. 

- Co się dzieję? - zapytałam. 

- Przepraszam. Ale byliśmy w szpitalu, i nie mogłam odebrać. 

- Co? - zawiesiłam się. 

- Chłopaki byli wczoraj na imprezie, i zatruli się narkotykami ale wyjdą z tego. - uśmiechnęła się. - Bella.. Jesteś tam? Halo? - mówiła do słuchawki. - Chyba się rozłączyła. - powiedziała do Logana. - Wezmę na głośnik. - Bella! - krzyknęli razem do słuchawki. 

- C-co? - odezwałam się. 

- Kochana. Przyjedź w końcu do domu! - powiedziała dziewczyna. 

- Jutro wrócę.. - odpowiedziałam zdecydowana. - James, Carlos i Kendall dostaną szkołę. - zagotowałam się w środku.

- Ale nie bij ich mocno. - zaśmiał się Logan. 

- Nie.. - uśmiechnęłam się. Kochani. Nie będę Wam przeszkadzała Dobranoc. Odezwę się jutro. Kocham Was. Dobranoc. - powiedziałam i rozłączyłam się.. 

Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, po czym położyłam się do łóżka.. Już ja im dam dyskoteki, picie i narkotyki.. Oj. Pożałują tego. 




Jak Wam się podoba bardziej pisanie.. Jak piszę jako narrator? Czy może jak piszę ' oczami bohaterów ' ? Jestem ciekawa odpowiedzi ;). Może krótki, może nie ciekawy. Ale wzorowałam się na rozdziale który napisałam wcześniej, lecz Word mi się popsuł.. Miłego czytania !
Kocham Was ♥ . 

8 komentarzy:

  1. Osobiście wolę jak ktoś piszę paczadłami bohaterów. Nie wiem czemu, poprostu lepiej mi się czyta.
    Nie chciałabym być w skurze chłopaków kiedy Bella się do nich dobierze. O co wogóle chodzi z narkotykami?? Oni je wzieli sami z siebie czy ktoś im podrzucił?
    Logana musiało boleć xd
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale nie bij ich mocno xd coś czuję, że ich buźki nie będą już takie ładne ;-; Bardzo fajny i zaskakujący ten motyw z narkotykami xd ale wzięli sami czy ktoś podrzucił? Czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie tam wszystko jedno jaka sie pisze perspektywa. Wazne zeby bylo co czytac bo jak nie ma to zadna perspektywa nie pomoze. Biedny Logan oberwal kijem. Uuu Carlos rozwalil mnie mowiac zeby nie wchodzic do lazienki i lepiej nie pytac dlaczego :) Super rozdzial. I mnie tez Word nawala ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zawsze cudny :*
    Ja wolę jak piszesz "oczami bohaterów"
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :)
    Biedny Logan na początku dostał w głowę xD
    A co do pisania to wolę czytać, jak piszesz czyimiś oczami, ale jako narrator też jest fajnie ;)
    Czekam na nn ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wnioskuję, że Alice to niezły Hardcore. Ale jak to możliwe, że Logan się nie przewalił? I teraz godzinami będę się nad tym zastanawiać. Chłopaki troszeczkę popili, ale powiedzmy, że raz mieli do tego święte prawo. Trochę mnie zastanawia „Podrzucając Cobie Kendalla”, bo pojęcia zielonego nie mam, jak to mogłoby wyglądać. Jakoś mi się nie chce wierzyć, że chłopaki sami z siebie zaczęli ćpać, ale wiadomo, że po pijaku robi się różne rzeczy. Wizyta mamuś w trochę nieodpowiednim momencie, bo mają teraz przechlapane. Z tego szpitala miałam niezłą bekę, bo przypominało mi to serialową walkę o Jo. Pozostaje mi tylko czekać, aż się wyjaśni. Pozdrawiam! I osobiście wolę, jak jest w pierwszej osobie, ale pisz jak Ci wygodniej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podoba jak piszesz oczami bohaterów. ;)) Bardziej interesujące :D
    Rozdział jak zwykle świetnyy. Czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jestem za bohaterami. Biedny Logan ;/. Szkoda mi go. Chłopaki przesadzili. CZekam xp

    OdpowiedzUsuń