wtorek, 24 czerwca 2014

Part 25 .

Oczami Alice. 

Wstałam rano, od razu przygotowałam śniadanie dla Logana i dla Siebie a później siedziałam w kuchni i czekałam na Bellę. Mam nadzieję że szybko się zjawi, bo nie chcę sama jechać po naszych ' agentów ' . Logana nie będę ciągała, bo już i tak chłopak się nacierpiał.. Siedziałam w kuchni i rozmyślałam nad karą dla chłopaków. Lecz nic nie przyszło mi do głowy. 

- buu.. ! - ktoś złapał mnie i wbił palce w żebra. 

- Matko ! - krzyknęłam i odwróciłam się. Ni uwierzyłam że to tak szybko się stanie. - Co Ty tutaj robisz? Miałaś być później. - zaśmiałam się. 

- Wiem, wiem. Ale nie mogłam się doczekać. - zaśmiała się Bella. - Przepraszam że tak późno, ale nie dałam rady wcześniej. Mam trochę wałówki, bo zjechały się Mamuśki.  - zaśmiała się Blondynka. 

- oo. - uśmiechnęłam się. - Poczekaj, pomogę Ci przynieść. - wstałam i udałyśmy się w stronę drzwi. Trochę tego było, ale dałyśmy radę. 

- Same pyszności. - zaśmiała się Bell. Pakując rzeczy do lodówki. 

- Już widzę miny chłopaków, jak odbieramy ich ze szpitala. - zaśmiałam się. 

- Właśnie.. - spuściła głowę Bell. - Możesz mi dokładnie powiedzieć co się stało? - zapytała trzymając w ręku słoik z bigosem. 

- Może usiądźmy. - wskazałam na krzesło. 

20 minut później. 

- grr.. - Bella się lekko zdenerwowała. - Pożałują tego. - wysyczała przez zęby. 

- Nie denerwuj się. - poklepał ją po ramieniu Logan. - Wszystko pewnie można wyjaśnić. - uśmiechnął się. 

- Logan.. - przerwałam mu. 

- Co jest? - zapytał z szerokim uśmiechem. 

- Idź do łazienki, na zębach została Ci sałata. - zaśmiałam się. 

- Oj.. - zrobił się cały czerwony i szybkim krokiem udał się do łazienki.

- Nie denerwuj się tak. - pocieszyłam koleżankę. 

- Wczoraj spotkałam Erica i wszystko mi opowiedział, a teraz jak usłyszałam to też z Twoich ust to muszę się głęboko zastanowić nad związkiem z Jamesem.. - powiedziała to z pełną powagą. 

- Co?! - spojrzałam na Nią z przerażeniem. - Czy Ty chcesz z Nim zerwać? - zapytałam cicho. 

- Nie. Ale jak tak dalej będzie to jest nieuniknione. - westchnęła. 

- Ech.. - wykrztusiłam to z Siebie.

Siedzieliśmy tak jeszcze dłuższy czas, lecz musieliśmy też pojechać po naszych ' agentów ' . Widziałam że Bella miała minę jakby miała zaraz ich zamordować, lecz czułam że nie będzie tak źle.. Trochę ogarnęliśmy w domu, żeby później było przyjemniej do Niego wracać. Udaliśmy się do samochodów ja jechałam z Loganem. I postanowiliśmy pozwolić Bell jechać samej, żeby mogła wracać z Jamesem i wszystko Sobie wytłumaczyć.. 

W szpitalu. 

Odnaleźliśmy Doktora Mitchella i zaprowadził Nas do chłopaków. Byli w niezłym szoku jak zobaczyli Bellę.. 

- Proszę aby chłopcy na razie przestrzegali diety. - podał papierek Bell. 

- Dobrze Doktorze. Zajmę się tym. - uśmiechnęła się bardzo podejrzanie. Ale już się bałam tej ich diety.. 

Chłopaki przebrali się w swoje ciuchy i udaliśmy się po wypis, nie trwało to długo. W drodze do samochodu natknęliśmy się na poznaną Pielęgniarkę. Chłopaki od razu spuścili głowy, bo dali ciała a Ona szła pewna Siebie, lecz musiała Nas zaczepić. 

- Już wychodzicie? - spytała chłopaków. 

- mhm.. - Cała trójka ze spuszczonymi głowami tylko tyle z Siebie wykrztusiła. 

- Jaka szkoda. - uśmiechnęła się. - Ale jakbyście chcieli, to możemy się umówić. - spojrzała zalotnie na Jamesa, widząc jego klatkę piersiową przez nie zapiętą koszulę. 

- Nie dziękuję. - odpowiedział. 

- Jaka szkoda.. - spojrzała na Bellę. - Siostra powinna zrozumieć, że ma takiego Przystojnego brata. 

- ehmm.. - chrząknęła i spojrzała spod byka na Pielęgniarkę. 

- No nie będę Wam przeszkadzała. - uśmiechnęła się i podrzuciła Jamesowi swoją wizytówkę. Chłopak spalił buraka, a my mieliśmy z Niego niezły ubaw. Nawet Bella która uznała to za żart. Wychodząc ze szpitala Bella ani słowem nie odezwała się do Jamesa. Kara? Kto tam to wie..

W domu - oczami Jamesa.

Bella całą drogę się do mnie nie odezwała, może powinienem jej powiedzieć co się stało? Ech.. Zachciało mi się imprez, teraz mam za swoje. Muszę się wykąpać, inaczej zwariuję. 

Wszyscy siedzieli na dole, chłopaki wyglądali już lepiej, lecz nadal nie czuli się tak dobrze jak wcześniej. 

- Bella. Możemy porozmawiać? - podszedłem do dziewczyny. 

- Jasne. Mów. - mruknęła pod nosem, popijając sok z Alice. 

- Ale tak na osobności. - szepnąłem jej na ucho. 

- Al przepraszam. Zaraz wracam. - uśmiechnęła się do koleżanki.

Wyszliśmy na dwór, i od razu mi się dostało... 

- Nie możesz na razie siedzieć na słońcu! - krzyknęła i kazała mi usiąść pod parasolem a sama wskoczyła do basenu aby się ochłodzić. 

- Dlaczego? - zapytałem z miną zbitego psiaka. 

- Po pierwsze: Nie możecie przebywać na słońcu, ani solarium. Po drugie: Żadnego nie zdrowego jedzenia.. Tzn. Chipsy, słodycze, napoje gazowane, alkoholowe. Po trzecie: Macie się zdrowo odżywiać. I to chyba tyle z tej diety, więc siedź spokojnie i mów. - uśmiechnęła się i położyła a materacu, lekko odpychając się od wody. 

- Ech.. - wzruszyłem ramionami. 

- Na bombę ! - usłyszeliśmy krzyk Carlosa. 

- Stój ! - krzyknąłem. - Nie wolno Nam. 

- Ale to nasz basen, więc wolno. - Los zaczął szykować się do skoku. 

- Carlos! - z basenu wyszła zdenerwowana Bell. - Wskocz tylko do tego basenu, a pożałujesz.. - Dziewczyna pogroziła mu palcem. Ale On nic z tego Sobie nie zrobił.. I wskoczył do basenu. 

- Możemy porozmawiać? - zaczepiłem Bell. 

- Ok. Chodź pójdziemy do pokoju. - machnęła ręką i udaliśmy się na górę. - Więc o czym chciałeś rozmawiać? - zapytała.

- Chciałem Ci to wszystko wytłumaczyć, no i wrócić do tej wróżki. 

- James. - westchnęła. - Zapomnijmy o tej wróżce.. Wiem też co się działo na imprezie, i wiem że te narkotyki to nie była wasza sprawa.. Ktoś Wam je podłożył. - mówiła i mówiła. - Już ja się o to postaram, aby się dowiedzieć czyja to sprawka. 

- Ale.. - próbowałem coś powiedzieć. 

- Żadnego ale. Jasne? - zapytała. - Może i między Nami się na razie nie układa, ale bądźmy dobrej myśli. 

- Bądźmy dobrej myśli? - spojrzałem na dziewczynę nie dowierzając co do mnie mówi. - Bądźmy dobrej myśli? Co to ma znaczyć? - zapytałem. 

- Nie chcę z Tobą zrywać. Kocham Cię. Ale zapamiętaj że mam Cię na oku.. - spojrzała na mnie mrużąc oczy. 

- Jasne. Przepraszam jeszcze raz. Wybaczysz mi? - zapytałem z nadzieją że odpowie ' Tak ' . 

- James, Kochanie. - I tego się obawiałem.. Gdy zaczęła tak mówić to wiem że coś knuję. - Oj.. Słodki James Maslow.. Już Ci wybaczyłam. - uśmiechnęła się zdradziecko i zeszła na dół. 

- No cóż Maslow. - westchnąłem głośno. Nie wiem jak to będzie, bez opalania, solarium, słodyczy.. Ciężkie nasze życie. Carlos się załamie.. Jak się o tym dowie. Zejdę na dół, spędzę trochę czasu z ekipą. Dawno ich nie widziałem..

- Żartujesz? - zaśmiała się Bell.

- No nie. - uśmiechnęła się dziewczyna. - Może to trochę wredne, ale czegoś się nauczy.

- Co kto się nauczy? - zapytałem dziewczyn wchodząc do kuchni.

- Nie strasz. - podskoczyła Bell.

- Przepraszam Kochanie. - przytuliłem ją. - Co knujecie? - zapytałem opierając głowę o jej ramie.

- Nic.. - strasznie to przedłużyła. - Oj. - westchnąłem i poszedłem na dwór do chłopaków.

Dzień zleciał Nam bardzo szybko, zanim się obejrzeliśmy to dziewczyny zawołały już Nas na kolację..

- Co to ma być?! - wrzasnął zdenerwowany Carlos. - Nie jestem królikiem, nie będę jadł sałaty ani żadnej zieleniny! - założył ręce na piersi i się obraził.

- No a nie możemy jakiegoś małego kotlecika? - zapytał z miną dziecka Kendall.

- Możecie. - uśmiechnęła się szeroko Alice.

I po chwili podała kotlety. Wszyscy się na nie rzuciliśmy. Każdy wziął kęsa lecz zaraz kotlety wróciły na talerze.

- Co to jest?! - krzyknęliśmy razem.

- Chcieliście kotlety. - powiedziała Blondynka.

- Kotlety! - krzyknąłem. - A nie jakieś pseudo-mielone. - oburzyłem się.

- Nie to nie. Ale to dla waszego dobra. - wtrącił Logan.

- Dla naszego dobra? - odezwał się Carlos. - Mam jeść sałatę, kiełki i inną zieleninę. No i do tego jakieś pseudo-mielone! - krzyknął, odwrócił się na pięcie i poszedł do pokoju.

- Ja też podziękuję. - odezwał się Kendall. - Jakoś nie mam ochoty na jedzenie. - powiedział i spojrzał na Bell.

- No dobra. Nie wiecie co tracicie. - krzyknęła Alice.

Kwadrans później. - Oczami Belli. 

Zrobiłyśmy porządek z Alice w kuchni, pozmywałyśmy i trochę ogarnęłyśmy. Gdy już było pewne że wszyscy śpią. Prawie wszyscy, Logan został z Nami.. Trochę było Nam głupio że w taki sposób a nie inny chcemy wybić chłopakom z głowy ostre imprezowanie. Cóż.. Życie! 

- Logan jesteś pewny że Carlos śpi? - zapytała Alice. 

- W stu procentach. - odpowiedział pewny Siebie. - Ale dlaczego dzisiaj Carlos?  zapytał. 

- Bo nie wiem co zrobić dla Jamesa i Kendalla. - odpowiedziałam. 

- Ok.. Zaczynamy? - zapytała Alice. 

- Ok. - uśmiechnęliśmy się szeroko i zaczęliśmy przygotowania...


Jak myślicie co wymyśliła Bella , Logan i Alice? Jak chcą się zemścić na chłopakach? Nie wiem dlaczego, ale jakoś spodobał mi się ten pomysł z zemstą na Carlosie. Mam do Was wielką prośbę! Pomóżcie wymyślić zemstę nie koniecznie złą, ale śmieszną dla Jamesa i Kendalla. Tak aby przestraszyli się i zapomnieli o ' dzikich imprezach ' . Liczę na waszą kreatywność :d. 
Lisa ;3. 

6 komentarzy:

  1. Rozdział jak zawsze świetny. Jestem ciekawa z tą zemstą.
    "Pseudo mielone" genialne ,a Los jak się oburzył.
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pseudo-mielone haha. Prosisz o taki kreatywny pomysł kiedy ja nie jestem w stanie napisać komentarza prócz tego, że mi się podobał. A tak to nie wiem jak się sformuować. Pomysł zemsty? Na razie nic nie wpada mi do głowy. Chyba, że jeszcze dopiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę bo musze sie spakować, jak coś mi wpadnie do głowy to ci na asku wyśle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ;)
    Z niecierpliwieniem czekam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. No to Bella strzeliła focha na legalu! No świetnie, co nie? Od tej wróżki już boli mnie głowa. No świetnie, po prostu wspaniale. Nie wiem dokładne, co kombinuje Bella i nie chcę wiedzieć. Przynajmniej dzisiaj. Wydaje mi się, że chłopaki mieli już wystarczającą nauczkę. No cóż... Notka świetna. Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie oburzenie na pseudo-mielone xD
    Jestem ciekawa jak to bd z tązemstą ;D
    Już się nie mogę doczekać nn :)

    OdpowiedzUsuń