poniedziałek, 30 czerwca 2014

Part 26.



- Logan jesteś pewny że Carlos śpi? - zapytała Alice. 

- W stu procentach. - odpowiedział pewny Siebie. - Ale dlaczego dzisiaj Carlos?  zapytał. 

- Bo nie wiem co zrobić dla Jamesa i Kendalla. - odpowiedziałam. 

- Ok.. Zaczynamy? - zapytała Alice. 

- Ok. - uśmiechnęliśmy się szeroko i zaczęliśmy przygotowania...

Nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Lecz Logan jeden z najbardziej poukładanych chłopaków jakich znam, sporządził listę i przeczytał ją Nam w punktach.. 

- Mogę? - zapytał. 

- Tak. - od powiedziała Alice ziewając z nudów. 

- Zaczynam. - oznajmił. 
1. Upewnić się że ' ofiara ' śpi. - rozejrzał się po pokoju i odhaczył punkt. 
2. Przygotować niezbędne narzędzia. - odhaczył punkt.
3.  Zasiąść wygodnie w salonie by przygotować zasadzkę. 
4. Wystylizować się. 
5. Przestraszyć ' ofiarę ' . 
- Skończyłem. Podoba się? - zapytał z nadzieją. 

- Co? - ocknęłyśmy się z Al. 

- No jasne Kochanie. - Alice cmoknęła Logana w policzek. 

- Dobra. Wiem że to było beznadziejne. - westchnął głośno. - Możemy zaczynać? - zapytał. 

- Jasne.. - odpowiedziałam. - Znacie plan? - zapytałam. 

- Tak. 

Kwadrans później.  - Oczami Carlosa. 

Nie mogłem zasnąć, kiszki grały mi marsza. Musiałem zejść na dół.. Żeby coś zjeść, chociaż wiem że jedzenie w nocy źle działa ale mój brzuch domagał się wręcz czegoś do jedzenia. Nawet jakby to miało być coś ' zdrowego ' . Głupia dieta! 

And I was like Baby, baby, baby, oh Like Baby, baby, baby, no Like.. - podśpiewując Sobie Biebera schodziłem do kuchni, pech chciał że nie wziąłem ze Sobą latarki.. Tylko telefon. Ale zapaliłem w przedpokoju na górze światło. - Lodówko, lodóweczko Ty moja.. Hum. Co mu tutaj mamy? - zajrzałem do środka. - Nic ciekawego.. Zielenina, kiełki, zielenina, pseudo-kotlety.. Jogurt. Może być. - wziąłem mały jogurt i łyżeczkę i udałem się na górę.

- Carlos.. Carlos. - ktoś wypowiedział moje imię. 

- Jest ktoś tutaj? - zapytałem wracając się do salonu. - Halo. - powtórzyłem ponownie, lecz nikogo nie zauważyłem. Chociaż po chwili się ogarnąłem, no i postanowiłem poświecić w stronę kanapy. - Boże! - krzyknąłem. 

- Nie bój się. - powiedziało to ' COŚ ' . 

- Nie, nie, nie. To nie może być prawdą.. To tylko sen. - uszczypnąłem się w ramie. - Au.. - syknąłem z bólu. - To nie może być prawdą. 

- Nie bój się.. - zza firanki wyszedł następny. - Nie zrobimy Ci nic złego. - zaśmiał się tak jak w horrorze. 

- Zostawcie mnie! - podniosłem głos i udałem się na schody. 

- Wybierasz się gdzieś? - nagle na schodach wyłonił się następny. 

- Zostawcie mnie. - szybkim krokiem wróciłem do salonu, skuliłem się i poczekałem aż Klauny odejdą.. 

- Nie bój się. Nie zrobimy Ci krzywdy. - zaśmiał się jeden. 

- Zrobię wszystko co chcecie, ale nie zabijajcie mnie laserowymi oczami i siekierami! - krzyknął z przerażenia. 

- Czy aby na pewno wszystko? - zapytał jeden. 

- Tak. Przysięgam z ręką na sercu. 

- Przysięgnij że nie sięgniesz po alkohol ani po inne używki dopóki nie wyzdrowiejesz! - pogroził mi jeden. 

- Przysięgam.. - odpowiedziałem z drżącym głosem. - Puśćcie mnie już, bo się boję. - wybłagałem. 

- Jasne.. 

- Szybko opuściłem salon i pobiegłem do pokoju.. Co za noc? Nie przypuszczałem że coś takiego mnie spotka. Wchodząc do pokoju, zamknąłem go szybko i położyłem się do łóżka. Jednak coś nie dało mi zasnąć.. Zapaliłem lampkę koło łóżka.. Przeraziłem się nie na żarty! 

- Obiecaliście ! - krzyknąłem z przerażenia. - Zostawcie mnie! 

Z mroku wyłoniła się maska klauna.. 
 - Obiecaj że nie będziesz pił dopóki nie wyzdrowiejesz.. Inaczej tutaj wrócimy i wtedy się policzymy. 

- Obiecuję! - krzyknąłem i wziąłem do ręki to co miałem pod ręką. - Co jest? - zadałem Sobie pytanie. Klaun w mgnieniu oka zniknął.. A ja nie mogłem zasnąć przez większość nocy. 

Następnego dnia rano - Oczami Logana. 

Nie mogłem uwierzyć że Carlos aż tak się przerazi.. Pomysł Bell może i był wredny, straszny ale zapewne skuteczny. Nie wiem co nakłoniło dziewczyny do takiego posunięcia, żeby Losa aż tak straszyć.. 

- Logan. Możesz mi podać masło? - zapytała Alice. - Logan! - krzyknęła. 


- Co? - spojrzałem na dziewczynę. - Przepraszam zamyśliłem się. 


- A o czym tak myślałeś? - zapytał Kendall wchodząc do kuchni. - Cześć tak w ogóle. - machnął ręką. 


- O niczym.. - wzruszyłem ramionami. 


Chwilę później przyszła Bella z Jamesem i Carlosem. 


- Nie wiecie co mi się przytrafiło. - zaczął mówić. 


- No nie wiemy, ale możesz spokojnie opowiedzieć jak zjesz śniadanie? - zapytała Bell. 


- Zaraz, zaraz. Poczekajcie. Chłopak poszedł po szklankę i nalał Sobie soku. Po czym wypił ją jednym przechyleniem. Ponownie nalał soku i usiadł do stołu. - Mogę mówić? - zapytał. 


- Dawaj. - uśmiechnął się Maslow. 


- Dobra. Nie zjadłem wczoraj kolacji, bo nie miałem ochoty na zieleninę. - powiedział. - Ale w nocy trochę mi zaczęło grać w brzuchu. Postanowiłem zejść na dół i wziąć coś do jedzenia. Wychodząc z kuchni zauważyłem, że w salonie na kanapie ' coś ' siedzi. 


- Coś? - Kendall spojrzał na Niego lekko zdziwiony. 


- Tak coś. - powtórzył. - Ale słuchajcie dalej.. 



Kwadrans później. 

Gdy tylko Carlos skończył opowiadać swoją historię, Bell chyba ruszyło sumienie.. Widziałem w jej oczach lekkie przerażenie i trochę smutku. Ale może miała jakiś powód? 

- Był w pokoju też? - dopytywałem żeby nie było, iż coś wiem. 

- No mówię Ci serio. Z ręką na sercu. - odpowiedział Carlos. - Ostatni raz tak się przestraszyłem gdy miałem może 6 lat.. Wtedy popłakałem się ze strachu, chciałem zrobić Sobie zdjęcie z Klaunem, ale gdy tylko się odwrócił to od razu chciałem uciec. Ale nie mogłem. 

- Co się stało? - zapytała Alice. 

- Facet miał nóż i na nim ketchup, a ja myślałem że to krew i jeszcze nie zmył z twarzy do końca makijażu a ja zacząłem płakać i gdy tylko do mnie podszedł z nożem to zwiałem z tego cyrku.. I  później chodziłem do Psychologa aby mi pomógł.. Naprawdę się przestraszyłem. 

- Serio? - zapytała Bell kończąc kanapkę. 

- To mało powiedziane. - podniósł głos, prawie krzycząc. - Myślałem że zejdę na zawał! - odpowiedział. 

- Ech.. - westchnęła dziewczyna. 

- Coś się stało? - zapytał. 

- Nie, nie. Muszę lecieć do studia, całymi dniami tylko tam będę siedziała. Artur chcę jak najszybciej wydać płytę. I wyjechać na wakacje. Wiem że wakacje już tuż, tuż. Ale On chcę już mieć wszystko za Sobą. Tak więc, będę się zbierała. - wzięły łyk kawy, zabrała wszystkie rzeczy cmoknęła Jamesa w policzek i wybiegła z kuchni niczym strzała. 

- Jak dobrze że my mamy chociaż wolne. - powiedział Kendall i zaczął sprzątać ze stołu. 

- No dobra. To co dzisiaj robimy? - zapytał James i w tym momencie do drzwi zadzwonił dzwonek. 

- Ja otworzę drzwi, a Wy się zastanówcie. - zaśmiałem się i poszedłem do drzwi. 

- Dzień Dobry. - w drzwiach stanęła jakaś Kobieta. W wieku około 30 lat. - Czy ja dobrze trafiłam? - zapytała. 

- No nie wiem. - zaśmiałem się. - Zależy gdzie chciała Pani trafić. 

- Czy w tym domu mieszkają chłopcy z Big Time Rush? - zapytała. 

- Tak. A o co chodzi? - miałem mieszane uczucia.. Fanka? A może przez przypadek Chłopaki ją zgwałcili? Zaśmiałem się pod nosem. 

- Czy mogę wejść? - zapytała. 

- A tak proszę. Gdzie moje maniery. - palnąłem się w czoło. - Proszę zapraszam. Prosto i w prawo, pójdziemy do salonu. 

- Dziękuję. 

Weszliśmy do salonu, była już tam cała ekipa. 

- Chłopaki to jest Pani.. Pani. - zastanawiałem się chwilę. I przypomniało mi się że Kobieta mi się nie przedstawiła. 

- Przepraszam. Nazywam się Sabin Moon. Jestem z fundacji Gwiezdne Harcerki.. - zaczęła opowiadać o co chodzi.. 

- Więc mamy rozumieć.. - zaczął myślenie Kendall. - Że chcę Pani abyśmy pomogli sprzedawać dziewczynkom ciasteczka, aby mogły pojechać na wycieczkę do Disneylandu? - powiedział. 

- Tak. Dostałam wasz adres od Waszego Szefa Martina. Powiedział że dzięki temu, wasza popularność wzrośnie. I do tego będziecie mogli zwiedzić Paryż i zagrać tam koncert. 

- Taak! - krzyknął Carlos. - Zwiedzę Paryż ! - zachwycał się. - Ja w to wchodzę a Wy? - spojrzał na Nas. 

- No ja też. - odpowiedział Maslow. 

- No ok. Chyba nie mamy nic do gadania. - zwróciłem się do Kendalla. 

- No.. - powiedział. - Załatwione. 

- Cieszę się. - uśmiechnęła się Kobieta. - Jeżeli Pani chce to też może pomóc. - zwróciła się do Alice. 

- Ja? - dziewczyna spojrzała na Nią lekko zdziwiona. 

- Tak. Będzie Pani taką jakby.. Hm. Jak to nazwać. - zastanowiła się. - Będzie Pani koordynowała sprzedaż ciasteczek. - uśmiechnęła się.

- Dobrze. Cieszę się. To od kiedy zaczynamy? - zapytała Al.

- Możemy od poniedziałku? - zapytała. 

- Oczywiście. Pasuję Nam. - odpowiedział Kendall. 

- To dziękuje. Podam Wam jeszcze adres, i zapraszam do współpracy. - uśmiechnęła się. 

- Odprowadzę Panią. - powiedziała Alice. 

Gdy kobieta wyszła, sprawdziliśmy stronę tych Harcerek. Dużo gwiazd z Nimi pracowało, więc mają dużo szczęścia. 


Tymczasem w studio - Oczami Belli. 

- Dziewczyno ! - krzyczał Artur. - Już tak dużo zrobiliśmy, więc czekając nas tylko zdjęcia do teledysku. 

- Serio? - zapytałam. 

- No nie. Żartuję.. - odparł z ironia. - Jasne że serio! - uśmiechnął się. 

- To fajnie. - odpowiedziałam. 

- Coś Cie gryzie? - spytał i usiadł obok mnie. 

- Nie. - próbowałam się wymigać od odpowiedzi. 

- No powiedz. Może poczujesz się lepiej. - położył mi dłoń na ramieniu.

- Ok. - westchnęłam i wszystko powiedziałam.. 

Później Artur ze mną porozmawiał i skończyliśmy pracę.. Było już dosyć późno więc postanowiłam że będę już wracała do domu. 

- Bella. Poczekaj odwiozę Cię. - zaproponował. 

- Nie dziękuję. Przejdę się, muszę przemyśleć to i owo. - powiedziałam i wyszłam. 

Wyszłam z budynku i powoli udałam się do domu, nie powiem było ciemno a ja się trochę bałam, no latarnie świeciły ale co z tego.. Nie lubiłam chodzić sama po mieście, czułam na plecach jakby ktoś mnie obserwował.. Ale nie odwracałam się tylko przyspieszyłam kroku, w ciemnych uliczkach kątem oka zauważałam jak bezdomni palą Sobie ogniska. Patrząc w niebo zauważyłam że jest puste, żadnej chmury tylko piękny księżyc, piękna pogoda lecz cholernie zimna..  Uwielbiałam taką pogodę, lecz nie zawsze mogłam ją obserwować. Szłam powoli rozmyślając co powiem Carlosowi. Usłyszałam jak ktoś idzie za mną, myślałam tylko o najgorszym, ale moje przeczucie się pomyliło. 

- Bella. - ktoś dotknął mojego ramienia. 

- Kim jesteś? - szybko się odwróciłam i machnęłam torebką, lecz ' ten ktoś ' był szybszy i uniknął ciosu. 

- Spokojnie. To tylko ja Eric. - zdjął kaptur i na jego twarzy pokazał się łobuzerski uśmiech. 

- Boże.. Nie musiałeś mnie tak straszyć. - odetchnęłam w ulgą. 

- Przepraszam. - spuścił głowę. - Co tutaj robisz? O tak późnej porze? - zapytał. 

- Wracam do domu, miałam dużo pracy. Ale to się pewnie niedługo opłaci. - uśmiechnęłam się. - A Ty co tutaj robisz? - zapytałam chłopaka. 

- Wracam od kumpla. Mogę Ci towarzyszyć w drodze do domu? - zapytał. 

- Było by miło. - uśmiechnęłam się. 

Czas minął Nam w miłej atmosferze. Poczułam się tak, jak na pierwszej randce, jak nastolatka która zaczęła się spotykać z chłopakiem..  Trochę porozmawialiśmy i znaleźliśmy się w końcu pod moim domem. Trochę było mi dziwnie, gdy Eric podał mi swoją bluzę abym nie zmarzła. Było to miłe ale i krępujące.. 

- No cóż. - odpowiedziałam. - Jesteśmy. - oddałam chłopakowi bluzę. - Miło było Ciebie spotkać. 

- Mi również było miło. - uśmiechnął się po czym oddalił się w swoją stronę. 

W tym momencie, poczułam że czegoś mi brakuję, jakiejś bliskości ze strony Jamesa, postanowiłam to zmienić. 

- Wróciłam. - odpowiedziałam zdejmując buty. 

- Jesteśmy w salonie. - odpowiedział Carlos. 

Weszłam do salonu i zauważyłam że nie ma Jamesa, Logana i Alice. 

- Widział może ktoś Jamiego? - zapytałam. 

- Jest w pokoju. - odpowiedział Carlos grając w jakąś grę na konsoli z Kendallem. 

- Ok. 

Poszłam na górę. James siedział i grał coś na keyboardzie . 

- Cześć Kochanie. - podeszłam do Niego i mocno się przytuliłam. - Ach.. - westchnęłam. - Brakowało mi tego. 

- Co się stało? - zapytał i przytulił mnie. 

- Nic. Po prostu, zrozumiałam że bardzo Cię kocham. I przepraszam za to co zrobiłam głupiego. 

- Miałaś powód aby się zdenerwować. - odpowiedział. 

- Zagraj mi coś. - powiedziałam. 

- Ok. - powiedział. - Ale może pójdziesz się wykąpać, bo pewnie jesteś zmęczona. 

- Jasne. To świetny pomysł. 

Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic zmyłam makijaż i przebrałam się w coś lżejszego.. Po czym wróciłam do pokoju. James już wszystko ustawił. Zgasił światło i zapalił małą lampkę.. 

I know your insides are feeling so hollow
And it's a hard pill for you to swallow
But if I fall for you, I'll never recover
If I fall for you, I'll never be the same

I really wanna love somebody
I really wanna dance the night away
I know we're only half way there
But you can take me all the way, you can take me all the way
I really wanna touch somebody
I think about you every single day
I know we're only half way there
But you can take me all the way, you can take me all the way...


- Kochanie. - podeszłam do Niego. - To było cudowne. - przytuliłam go. 

- Dziękuję. - uśmiechnął się. 

- Przepraszam ale muszę coś zrobić.  - założyłam sweterek i podeszłam do drzwi. 

- Coś się stało? - zapytał James. 

Odwróciłam się do Niego. - Stało, oj stało. - odpowiedziałam. - Możesz pójść ze mną? - zapytałam. 

- Jasne. - odpowiedział.. 


No Kochani! Miało to wyglądać inaczej, ale wyszło inaczej.  Jak Wam się podobało? Jak myślicie Czy Bella zdradzi Jamesa z ich Przyjacielem? Czy może chłopak sam ją do tego zmusi? Co Bella chcę zrobić, domyślacie się macie może jakieś podejrzenia?  Huhu.. Już się nie mogę doczekać, waszych komentarzy. Z góry Was przepraszam, że nie czytam regularnie waszych blogów. Ale pracuję, i robię to tylko jak mam chwilę czasu. Nadrobię wszystko, chociaż myślę że nie mam zaległości? :). Postaram się dodawać rozdziały jak tylko będę mogła ;3.  Ach.. Tak! Zapomniałabym. Życzę Wszystkim udanych Wakacji ! ♥ . 



♥ . 

11 komentarzy:

  1. Rozdział cudny. Najlepsze jak Carlos spotkał klaunów. Biedny Los.
    Mam nadzieję ,że Bella nie zdradzi Jamesa. Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś mi się zdaje że Bella zdradzi go z przymusu..
    Ale to takie moje przypuszczenia ;)
    Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. A jednak taką wymyśliłaś zemstę na Carlosie :) Czytam Twój rozdział i gdzieniegdzie widzę same białe paski. Laptop mi się zespuł? Błagam, powiedz, że nie... Czekam na kolejny i mam nadzieję, że pojawi się szybko :*
    To zdjęcie klauna aż mi mrozi krew w żyłach :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny, czekam na nexta *o*

    Udanych wakacji :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę się przestraszyłam, jak przeczytałam "narzędzia", ale to przecież oczywiste. Carlos boi się Kaunów! Chłopak przeraził się na cacy. Jest mi go trochę żal, bo Bella była trochę za ostra. Notka cudna. czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział .Niezły pomysł z tym klaunem . Czekam NN. Szalonych wakacji ! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny.
    Pomysł z Klaunem zarąbisty *.*
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Nie Bella nie była by do tego zdolna. CZekam xo

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej. Nominowałam cię do LBA, więcej u mnie http://btr-i-zycie-staje-sie-prostsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział <3 czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  11. Chryste, taki zajmujący koniec i nie dopisała xddd czekam ;*** i zapraszam :) http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń