piątek, 18 lipca 2014

Indiana i Kendall - Szczenięca miłość.

Pełnia.. Uwielbiam ten stan! Boje się że któregoś dnia, zabraknie mi Erici, została mi tylko Ona. Większa część Rodziny została wymordowana.. W sumie mogli mieć racje, ale bycie Wilkokrwistą nie oznacza zwykłego Psa, tylko coś więcej. Jestem 100% Wilkiem, a może raczej Wilczycą.. Lecz Wilkokrwistość to takie pół na pół ale nie w mojej Rodzinie. Moje życie jest pełne wrażeń, emocji i innych uczuć. Nie umiem się w tym odnaleźć, po tym jak Moi Rodzice zginęli mam tylko Przyjaciółkę i Babcię, bardzo dużo się od Niej nauczyłam, przekazała mi wszystkie sekrety rodziny Roberts. Moje 20 lat na tym świecie, dłuży się w nieskończoność..

- Kochanie. - podeszła do mnie Babcia. - Dzisiaj zostanę w domu, nie czuje się najlepiej.

- Ale jak to? - zmartwiłam się. - Mam sama wyjść? Tak dawno tego nie robiłam, już zapomniałam jak to jest. - spojrzałam na Babcię.

- Dasz radę Skarbie, będzie z Tobą Erica. Poradzicie Sobie. - mocno przytuliłam Staruszkę i wyszłam..

Księżyc nie zdążył dobrze wyjść zza chmur, szybkim krokiem poszłam do Eric, dziewczyna już na mnie czekała.. Spojrzała na Nią, jej oczy zmieniły kolor na żółty.. Moje nadal były normalnego koloru, gdy księżyc się ukazał w pełni krew w moich żyłach zaczęła buzować.. Poczułam w Sobie powera, i silną chęć na gorącą smakowitą krew. W sekundzie zmieniłam się, i czym prędzej udałyśmy się do pobliskiego lasu, cały czas w myślach miałam tą noc.. Pamiętną noc, Zac miał 7 lat, byłam od Niego o 5 lat starsza..

- Mamo , Mamo ! - krzyczałam. - Widzisz? - zachwycałam się moimi oczami. - Są takie piękne! 

- Widzę Skarbie. - Matka przytuliła mnie. - Spójrz na Alana. - wzrok podniosłam na brata, to dopiero szczeniak, ma zaledwie 7 lat. Chociaż między Nami różnica wieku była ogromna, to i tak uwielbiałam tego Dzieciaka. 

- Słyszałem! - odezwał się Al. 

- Przestań używać Eolas, to niebezpieczne. - powiedział Tata. 

- Ok. - westchnął Mały. 

- Carol już pełnia, musimy iść.. - powiedziała Mama do Taty. 

- Alan , Indiana uważajcie na Siebie. I podążajcie za Nami. - powiedział stanowczo Ojciec. 

- Jasne. - kiwnął głową brat. - A reszta gdzie? - zapytał. 

- Już są na polanie, szybko bo się spóźnisz. - zaśmiałam się. 

- Biegniemy.. - krzyknął Mały. 

Droga prowadziła przez las. Ciemny, cichy, zapuszczony. W postaci ludzkiej, bałabym się tam iść, lecz w Wilczej skórze mam więcej odwagi.. 

- Mamo ! Tato ! - krzyknął Alan. - Nasz język był ograniczony, musiało wystarczyć Nam czytanie w myślach, i nieme krzyki. 

- Mamo ! - krzyknął Al. - Będę pierwszy. - uśmiechał się i biegł dalej. 

- Dotarliśmy do polany, była piękna światło księżyca odbijało się w tafli jeziora, byli tam wszyscy.. Rodzina, przyjaciele.. I On.. Ten którego imienia nie można było Mi i bratu wymawiać, zjawiał się co pełnię. Rodzice dobrze go znali, był młody ale jak na swój wiek bardzo dojrzały Przedstawiał się jako Aruras. Zawsze się go bałam.. Podchodziłam do Niego z dużym dystansem.. Był Wielkim czarnym wilkiem, nigdy nie odważyłam się do Niego zbliżyć, lecz bardzo chciałam wiedzieć jak wygląda w Ludzkiej postaci.. W skórze wilka nie mogłam przeczytać jego myśli.. Nasz Ród miał kilka mocy : czytanie w myślach , niesamowity węch i słuch , szybkość , kontrola energii ciała , odtwarzanie przeszłości. Musieliśmy się z tym ukrywać, gdyż takie umiejętności działały tylko w ludzkiej postaci. 

- Indiana! - krzyknęła Eric.

- Co? - zapytałam zamyślona.

- Chodź, już się przejaśnia, a musimy iść do szkoły.

- Przepraszam. Zapomniałam się, rozmyśliłam się, powróciły wspomnienia. - wydukałam.

- Przykro mi z powodu Twoich Rodziców, dzisiaj mija 5 lat odkąd ich z Nami nie ma. - powiedziała Eric.

- Tak wiem.. Al miałby dzisiaj 12 lat, ale był za młody. - łza skapnęła mi po twarzy.

- To zdecydowanie za wcześnie.. - posmutniała. - Aruras.. Cię ocalił, gdyby nie On też bym Cię tutaj nie miała. - westchnęła.

- Wiem, chodź bo spóźnimy się do szkoły. - powiedziałam.

- Już.

Kendall. 


- Kendall. - powiedział Ojciec. - Zaraz się spóźnisz.

- Skarbie. Przez tą pełnię, całkowicie się wykończysz, musisz na razie odpocząć.

- Nie mogę, wczoraj zdawało mi się że ją widziałem. - rozmyśliłem się.

- Przestań o Niej myśleć, nie wiesz jak wygląda w postaci ludzkiej. - powiedział stanowczo Ojciec.

- Znajdę ją. - stwierdziłem. - Muszę iść. Na razie ! - machnąłem ręką i wybiegłem z domu.

Po drodze spotkałem Carlosa, który był bardziej nie przytomny niż ja. Ilekroć mu coś mówiłem On tylko kiwał głową.

- Stary. Te pełnie mnie wykończą. - powiedział jak dochodziliśmy do szkoły.

- Wiem.. - westchnąłem. - Ale nie możemy odpocząć, musimy pomścić Chłopaków.

- Nie wiesz nawet kto to zrobił.. - poklepał mnie po ramieniu, i udaliśmy się do szafek.

- Słuchaj.. - przybliżył się Pena. - Wieczorem pójdziemy do Arias. Ona na pewno będzie wiedziała. - uśmiechnął się pod nosem, i ruszył w stronę klasy.

Arias jest doświadczoną Wilczycą, zawsze do Niej chodzimy gdy nie znamy odpowiedzi pomaga Nam gdy chcemy dowiedzieć się kto kogo skrzywdził, lub kiedy ma się odbyć jakieś wielkie wydarzenie. Wchodząc do klasy, poczułem jakiś znajomy zapach..

- Czujesz? - zapytałem Latynosa.

- Sorry.. - odpowiedział. - Jadłem jeszcze Fasolę. - uśmiechnął się pod nosem.

- Nie to Durniu. - uderzyłem go lekko. - Jest tutaj jakaś Wilczyca.. Kojarzę jej zapach, skądś go znam.

- Zdaje Ci się. - powiedział i machnął na to ręką. - Skup się na lekcji, dzisiaj klasówka.

- Jasne.

Cały dzień, nie mogłem znaleźć tej Wilczycy, kojarzyłem ten zapach ale nie wiedziałem skąd. Bałem się że Ona może mnie rozpoznać. Miałem dosyć dzisiejszego dnia, lecz wieczorem musiałem spotkać się z Arias.. Carlos był oczywiście święcie przekonany że to będzie zwykła pogadanka, lecz gdy zobaczyłem tam Rodziców Carlosa i moich wiedziałem że coś będzie nie tak.

- Kendall. Carlos powstańcie. - wypowiedziała Arias. - Przed Wami bardzo ważny czas, jesteście już dorosłymi Wilkami i musicie przejść przez następny krok.

- Nie.. Proszę nie mów tego. - powtarzałem to Sobie w myślach.

- Już się boję.. - westchnął Carlos.

- Nadszedł czas abyście się w kogoś Wpoili. - powiedziała Arias.

- Co?! - odezwałem się gwałtownie. - Już? - zapytałem. - Ale dlaczego, przecież mamy jeszcze czas. - tłumaczyłem.

- Wiem. Ale musicie to zrobić teraz. Carlos. - zwróciła się do mojego kumpla. - Musisz znaleźć, tą jedyną.

- Jej wilcze imię to Saruo. Tylko tyle mogę Ci powiedzieć, resztę musisz znaleźć sam. - westchnęła.

- A ja? - zapytałem nieśmiało.

- Dla Ciebie nie widzę nikogo, Twoja przyszłość jest nie znana..

- Powiedz Nam przez kogo zginęli James i Logan? - zapytałem.

- Zabił ich.. zrobiła pauzę.

- Kto?! - naskoczyliśmy na Nią z Carlosem, oczy zmieniły kolor na żółte, krew zaczęła buzować w żyłach. - Kto? - zapytałem.

- Idźcie już, jest późno.. - powiedziała. - Zaraz będzie niebezpiecznie. Odejdźcie.

Wyszliśmy z małego namiotu.. I udaliśmy się w stronę domu.

W namiocie. 

- Dlaczego im nie powiedziałaś kto to zrobił? - zapytał Ojciec Kendalla. 

- Nie mogłam. - odpowiedziała Arias. - Bałam się. 

- Ale jak On wróci? - zapytał. 

- Nie wróci.. - wstała i wyszła z namiotu. - Shiru już dawno, nie żyje.. - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku. -  Ojciec Indiany go zamordował, po tym jak On naskoczył na jego dziecko, zagryzł go na jego oczach.. Już nie pamiętacie?! 

- Pamiętam to dobrze. Biedna dziewczyna. - odpowiedziała Matka Kendalla. - Została sama, nie wiedząc kto to zrobił, na szczęście Kendall jej pomógł.. Gdyby nie On dziewczyny by już tutaj nie było. 

- Pozostała mi tylko Ona.. Musicie coś zrobić. - do namiotu podeszła cicho Haruna. Babcia wspomnianej. 

- Greto to Ty? - Arias podniosła głowę. 

- Tak to ja. Od tamtego czasu się nie widywałyśmy, już nie pamiętam dlaczego to się tak skończyło. - Indiana chcę odnaleźć Arurasa.. - westchnęła cicho i upadła. 

- Co Ci się stało?! - podbiegli do Niej Rodzice Kendalla. 

- Haruno! - krzyknęła Arias. - Nie rób Nam tego. Monashi i Aruras muszą się w Siebie wpoić ! Inaczej wszystko przepadnie! Ich przyszłość jest zapisana w gwiazdach! - krzyczała. - Proszę nie odchodź. 

W jej oczach pojawiły się łzy. Greta co chwilę zmieniała temperaturę ciała, była zimna i gorąca. Krew buzowała jej w żyłach jak wulkan. W jednej chwili wydała ostatnie tchnienie.. 

- Arias.. - szepnęła. - Monashi i Aruras muszą być razem. - ostatkiem sił wydała z Siebie głos upadającej Wilczyccy.. Jej wycie można było usłyszeć w obrębie kilkunastu kilometrów.. 

Indiana.

Siedziałyśmy w domu z Ericą. Babci jeszcze nie było. Martwiłam się, bo rzadko wychodziła z domu. Wyszłam na balkon, aby się trochę przewietrzyć, zrobiło mi się zimno gdy miałam wracać usłyszałam Wycie..

- Erica ! - krzyknęłam do Przyjaciółki. 

- Coś się stało? - zapytała. 

- Szybko ! Moja Babcia.. wybuchłam głośnym płaczem.

- Co? Co z Nią? - zapytała. 

- Biegiem. - powiedziałam. 

Biegłam ile sił w nogach, Erica zostawała a tyle.. Spotkałam na swojej drodze Kendalla znałam go ze szkoły, był w towarzystwie Carlosa.. Gdy zauważyli jak biegnę zatrzymali mnie. 

- Gdzie się tak śpieszysz? - zatrzymał mnie. 

- Nie mam czasu.. - odpowiedziałam i schowałam wzrok tak by moje oczy mu się nie ukazały. 

- Indiana! - krzyczała Erica. - Poczekaj. - Przyjaciółka dobiegła do mnie. 

- Wolniej. - oparła się o drzewo i w tym momencie spojrzała na Carlosa, a On na Nią. Jedno i drugie doznało wpojenia.. Od pierwszej chwili. Stali tak dłuższą chwilę.. 

Usłyszałam znowu wycie Babci.. 

- Haruno. - szepnęłam do oczu napłynęły mi łzy.. 

- Haruno? - zastanowił się Kendall. 

- Przepraszam. - odpowiedziałam. 

Biegłam ile sił w nogach, dobiegłam do namiotu Arias. Babcia była ledwo przytomna, pobiegłam do Niej mocno się w Nią wtuliłam i kolejne łzy napłynęły mi do oczu.. 

- Babciu. - powiedziałam. - Nie rób mi tego, nikt mi nie został.. Jestem sama, nie dam Sobie rady. Boje się. Proszę! - krzyczałam. 

- Indiana Monashi Roberts.. - jej ostatnie słowa.

- Babciu. - szepnęłam. Kobieta przestała oddychać, zamknęła oczy a jej dusza odeszła.. Była zimna jak lód, jej usta posiniały. 

Do namiotu przybiegli Carlos, Erica i Kendall.. Spojrzeli na mnie i na resztę. Klęczałam na kolanach a na moich rękach leżała Babcia. Nie mogłam wytrzymać dłużej. Zmieniłam się na oczach Kendalla i Carlosa. Spojrzałam na Nich, na Babcie i zawyłam jak najgłośniej potrafiłam. Po czym pobiegłam z las..

Kilka dni później. 

Dzisiaj jest pogrzeb Mojej Babci, przyszli wszyscy znajomi. Ceremonia odbyła się na ziemi Wilków.. Bez zbędnych ''osób trzecich'' . Sami Wilkokrwiści, Wilki. 

- Greta Haruno Roberts. - zaczął Artemis nasz Wilczy Brat, który zajmuje się przygotowaniem ceremonii Pogrzebowej. - Greta była mądrą, Wilczycą. Jako jedna z niewielu posiadała dar odsyłania dusz do Ziemi Świętej. Przekazała tą moc kilku osobowościom, dzisiaj ją żegnamy chcemy aby jej dusza znalazła odpowiednie miejsce... 

Ceremonia była dość długa, lecz bardzo piękna. Odeszłam stamtąd z wielkim smutkiem.. Wakacje czas zabawy, a ja muszę żegnać najbliższą osobę która mi została.. Nie mogłam się skupić na niczym innym, wróciłam do domu i usiadłam w pokoju.. Wróciły wspomnienia. 

- Mamo ! - krzyknął Al. - Będę pierwszy. - uśmiechał się i biegł dalej. 

Brat był w siódmym niebie, biegał po polanie aż nie wiadomo skąd niebo poszarzało, zerwał się wiatr i zaczęło robić się głośno.. Pioruny, błyskawice. W mroku pojawił się ogromny Szary wilk.. SHIRU. To przez Niego ginęło tyle młodych wilków, dzieci.. 

- Odejdź stąd ! - krzyknął Tata. 

- Ani mi się śni! - odezwał się. 

- Nie zadzieraj z Nami.. - wysunęła się Babcia. - Nie dasz Nam rady. 

- Mylisz się Haruno.. - powiedział. Za jego plecami, stanęła wielka wataha wilków. 

Bałam się, lecz nie mogłam stać na marne i się temu przyglądać.. Postanowiłam walczyć. 

- Myślisz że się boimy? - powiedziała Mama. 

- Przestraszycie się. - odezwał się. 

Jeden z jego podopiecznych, zaszedł Nas od tyłu.. 

- Mamo ! - krzyknął Alan. 

- Zostaw go! - Ojciec rzucił się na Shiru a On odwzajemnił atak.. 

Chciałam mu pomóc, lecz musiałam pomóc Alanowi nie zdążyłam.. Jeden z wilków już go pożerał, Alan zmienił się w ludzką postać. Wilk oderwał mu rękę, krew tryskała wszędzie. Inny podszedł i jednym ruchem szczęki złamał mu kręgosłup.. Miałam łzy w oczach, lecz nie mogłam mu już pomóc.. Powstała krwawa rzeź.. Wszędzie były szczątki ludzkie i zwierzęce.. I wtedy pojawił się ON. Aruras. Wielki czarny Wilk kazał mi biec za Nim, tak też zrobiłam chociaż nie mogła pozwolić na to aby ktoś pastwił się nad Moją Rodziną. 

- Dlaczego o tym nie mówiłaś? - na balkonie zjawił się Kendall. 

- Co Ty tutaj robisz? - przestraszyłam się. 

- Poszedłem za Tobą. - spojrzał mi głęboko w oczy. 

Spojrzałam w jego tęczówki, zobaczyłam w Nich JEGO..

- Aruras. - szepnęłam nie pewnie. 

- Skąd znasz to imię? - zapytał. 

- To Ty! - podniosłam głos. - Ten którego, zawsze się bałam, ten który mnie ocalił, ten który.. 

Nie zdążyłam odpowiedzieć gdyż jego gorące usta wpoiły się w moje wargi.. Zatonęliśmy w namietnym pocałunku, gdy się oderwaliśmy od Siebie poczułam coś w sercu czego nie czułam nigdy.. Wpoiłam się w Kendalla. 

- Też to poczułem. - odpowiedział. 

- Ale jak ? - zapytałam zdezorientowana. 

- Skarbie. To było Twoje przeznaczenie.. - usłyszałam głos Babci. - Szczenięca miłość. - powiedziała. 

- Babciu.. - poczułam ciepło w sercu. - Dziękuję. - szepnęłam i mocno wtuliłam się w Kendalla. 

Indiana i Kendall - Wilcza postać. 

Udało się ! Napisałam ! ;). Piszcie SZCZERZE  co o tym myślicie ;3. 
Dobranoc ♥ . 

10 komentarzy:

  1. Jakie to piękne. Po prostu cudowne. Takie urocze ,że brak mi słów ,żeby to opisać.
    Piękne <3 Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No no super. Ale śmiałam sie przy tym. Nie wiem czemu, tak już mam. Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeej, świetna jednorazówka <3 aż muszę jeszcze raz ją przeczytać *-*

    Z niecierpliwością czekam nn ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Aww końcówka najlepsza. Czuć tutaj bardzo, że lubisz wilki. Szkoda tylko babci ;) Piękna jednorazówka.

    OdpowiedzUsuń
  5. ładne. Nigdy nie podejrzewałam, że można napasać coś takiego. Wcześniej nie czytałam niczego podobnego, nawet jeśli gdzieś jest. Strasznie przypominało mi serię "Zmierzch". Wiesz, to wpojenie... Czyżby z Team Jacob?
    Opowiadanie prze prze prze cudne! Czekam na nn! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz ty dziecko skomplikowane przedstawienia xd ale dobrze-przynajmnij sie nie nudzę xd oczywiście czekam ;** i zapraszam ;d http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww jak słodko na końcu się zrobiło *.*
    Świetne ;))
    Więcej takich jednorazówek jak będziesz miała czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyczuwam zamiłowanie Sagą Zmierzch?? ^^
    Jednorazówka super. Taka słodka *.*
    Pisz więcej takich.

    OdpowiedzUsuń
  9. O___o Pikne *.* Prawie sie popłakałam nwm czemu. Ale jednorazówka Awww!!!!!!! ;*
    Mam nadzieję że dodasz więcej takich jednorazówek

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne *__*
    Super ci wyszło :)
    Czekam na więcej takich ;3

    OdpowiedzUsuń