środa, 20 sierpnia 2014

Part 30.

James.. Och James..! Nie zrobimy Ci nic złego, chcemy tylko pogadać.... Nie uciekaj. 

- Nie ! - obudziłem się z krzykiem.. - Co za koszmar. - byłem cały mokry, musiałem się przebrać. Spojrzałem na zegarek, 3.18 . Jeszcze za wcześnie na pobudkę,  poszedłem do kuchni napić się wody i wróciłem do pokoju. Ponownie zamknąłem oczy.

Przed państwem młody, przystojny, utalentowany i jeden z członków nieistniejącego już zespołu Big Time Rush James Maslow ! Zapraszamy ! - zapowiedziała mnie prezenterka jakiegoś show. - James zaprosiliśmy Cię tutaj, abyś opowiedział Nam o Twojej nowej płycie.

- Mojej płycie? - zdziwiłem się gdy usłyszałem te słowa. 

- Tak. Nie pamiętasz już? - zapytała prezenterka. 

- Nie. - podrapałem się po głowie.. 

- James! - krzyknął ktoś z widowni. - Twoja płyta jest genialna! Ale szkoda że nie z BTR ! 

- Bez Big Time Rush? Oni, znaczy My? Co się stało? - rozejrzałem się po studio. 

- Czytaj. - dostałem przed swój nos gazetę.. - ''James Maslow który rozstał się z Isabellą Peną, postanowił także skończyć z zespołem BTR. Nie spodobało się to jednak chłopakom i zrobili mu wielką aferę. James nie wytrzymał i pobił swojego Przyjaciela Carlosa do nieprzytomności, potem zaciągnął go do opuszczonego budynku i podpalił go. Reszta znajomych odwróciła się od Niego, chłopak został sam, lecz po kilku latach milczenia postanowił uczcić Przyjaciół i nagrał dla Nich pożegnalne piosenki. ''  Ja? - zrobiło mi się sucho w ustach.. Nie mogłem złapać tchu. 

- Tak. Jak się dowiedziałeś że Bella Cię zdradza, postanowiłeś ją zabić, ale nie wiedziałeś że tylko na chwilę straciła przytomność. . Uniewinnili Cie, bo działałeś pod mocnymi środkami odurzającymi, które zostały Ci przepisane tuż po śmierci Twoich Rodziców.  Kendall i Logan odwrócili się od Ciebie, lecz Ty nie darowałeś im tego.. Logan przez Ciebie jest inwalidą, a Kendall wylądował w szpitalu Psychiatrycznym. - wyliczała na palcach co robiłem znajomym.. - Ale to nie wszystko.. - powiedziała. 

- Co jeszcze? - przeraziłem się. 

- Zaprosiliśmy do studia Twoich znajomych Logana Hendersona i Kendalla Schmidta, oraz Isabellę Penę.. Nigdy nie będzie już taka sama. 

- Logan! Kendall.. - poszedłem do Przyjaciół. - Oni złowrogo na mnie spojrzeli, a zza ich pleców wyszła Bella.. 

- Usiądźcie. - wskazała prezenterka na wolne miejsca. 

- Dziękujemy. - odpowiedzieli razem. 

- Bella czy możesz w końcu Nam się pokazać w całości. - poprosiła dziewczynę. 

- Wolałabym nie, ale tabloidy i internet już znają prawdę przed operacją, a teraz wyglądam chyba lepiej. - odpowiedziała drobna Blondynka. 

- Jesteśmy z Tobą. - Kendall złapał ją za dłoń. 

- Puszczaj ją! - krzyknąłem. 

- Nie zbliżaj się do mnie Maslow! - uniosła się.. - Wtedy w tym domu, to przez Ciebie cierpiałam, przez lata nie wychodziłam z domu.. Bałam się, moi jedyni Przyjaciele to Kendall i Logan. Ale nie Ty. Nie zbliżaj się do mnie, zabiłeś mojego brata. Powinieneś zgnić w więzieniu! - krzyczała. 

- Csii.. - uspokój się. - Przytulił ją Kendall. - Udowodnij mu że jesteś twarda. 

Bella odsłoniła chustkę którą miała na twarzy, miała pół wypalonej twarzy i przełyk. Wyglądała okropnie, lecz mnie coś poruszyło, chciałem do Niej podejść, lecz wyciągnęła jakąś małą buteleczkę i zwróciła się w moją stronę.. 


- Nie! - podniosłem się z łóżka z krzykiem.

- James co Ci się stało? - zapytała siedząca obok Bella.

- Zły sen, która godzina?

- Za piętnaście dziesiąta. - odpowiedziała ze spokojem. - Co Ci się śniło?

- Nic, nic. Nic takiego. - otarłem pot z czoła. - Wierzysz w sny ? - zapytałem siadając na łóżku.

- W sny? - spojrzała na mnie z pod oka, i zaśmiała się. - Kochanie. Kiedyś może tak, ale nie teraz. Idź do łazienki, weź zimny prysznic i chodź na śniadanie. - podskoczyła do mnie i ucałowała mnie w policzek.

- Jasne, jasne.

Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki zimny prysznic, aby się obudzić. Wskoczyłem w jakieś ciuchy i zszedłem na dół, gdzie siedzieli już wszyscy. Bella była strasznie podekscytowana.

- Nie uwierzysz co się stało! - radośnie machała rękami.

- Powiedz. - usiadłem obok Niej nalewając Sobie kawy.

- Jutro o 9 wystąpię u April w programie ' Młode gwiazdy ' - cieszyła się jak dziecko, któremu dano cukierki, oczy jej się świeciły jak małe brylanciki.

- Ale w takim stanie? - zapytałem.

- Dam radę. David będzie tutaj godzinę przed, i pomoże mi dotrzeć do studia.

- No ok. Ale może przełóż wywiad, wszyscy zrozumieją.. - spojrzałem na Bell.

- Jak to? - spojrzała na mnie i wyjęła telefon z kieszonki. - Przepraszam. - odebrała i mina jej zrzedła..

- Coś się stało? - zapytałem jak skończyła rozmawiać.

- Ukończyłeś jakieś specjalne studia? Czy co?! - naskoczyła na mnie. - Przenieśli mi wywiad, na kilka tygodnia dalej.. - spiorunowała mnie wzrokiem.

- Ale przynajmniej noga Ci się wyleczy. - powiedział Logan.

- Może.. - westchnęła.

Kilka tygodnia później. ( Nie chciało mi się opisywać całego dnia, więc przeskoczyłam kilka dni dalej )


Oczami Belli. 

- Jesteś gotowa? - zza drzwi do można było usłyszeć głos zniecierpliwionego Pablo. 

- Moment! - krzyknęłam. - Muszę założyć inne buty. 

- Kobiety. - westchnął Logan. 

- Henderson.. - warknęłam pod nosem. - Idę! - krzyknęłam. 


















- Pasuję? - zapytałam i okręciłam się w około własnej osi. 

- No, no.. - klasnął w dłonie Pablo. - Wyglądasz cudownie! - podskoczył z radości. - Kochanie musimy iść, wywiad nie będzie czekał! Buziaczki! - pomachał reszcie i wyszliśmy. 

Całą drogę zastanawiałam się co mam powiedzieć, i nic nie przychodziło mi do głowy. Niby moja kariera się rozwija, ale to mój pierwszy wywiad z publicznością.. Więc mam prawo się bać, i boje się cholernie. Ale wszystko powinno być dobrze, powtarzałam to Sobie w myślach. Gdy dojechaliśmy na miejsce, studio wyglądało jak wielki wieżowiec.. Miałam jeszcze większą tremę niż wcześniej, udaliśmy się z Pablo na 6 piętro, tam od razu skierowano Nas do garderoby a tam krótka poprawa makijażu. David poszedł ze mną do studia, lecz usiadł na widowni w pierwszym rzędzie..

- Witam Los Angeles! - do studia weszła April. - Jak się macie? - pomachała do publiczności. - Dzisiaj w naszym studio gościmy młodą gwiazdę wypromowaną przed znanego producenta muzycznego Davida Dasha, który dzisiaj za siaduje na widowni. - wskazała na Davida. - Zapraszamy do studia Isabellę Pena! - rozbrzmiały głośne brawa i okrzyki.

- Dzień Dobry. - weszłam do studia i przywitałam się z April.

- Witaj, witaj. Usiądź proszę. - wskazała mi miejsce. - Jak się czujesz? - zapytała.

- Dziękuję dobrze. - uśmiechnęłam się.

- Mam do Ciebie mnóstwo pytań.. - zaśmiała się. - Zacznę od początku. Kiedy narodziła się u Ciebie pasja do muzyki?

- To było dawno, kiedyś pojechałam na obóz muzyczny, po którym całkowicie się zmieniłam. Była to historia podobna do Camp Rock. - zaśmiałam się.

- Spotkałaś tam swojego Shane`a? - poruszyła znacząco brwiami.

- Trudno w to uwierzyć, ale nie. - zaśmiałam się. - Ale poznałam prawdziwych Przyjaciół, z którymi przyjaźnie się do dziś.

- Dzisiaj jesteś już młodą gwiazdą, jak się z tym czujesz? Nie krępuje Cię to że idąc przez miasto, podąża za Tobą stado Paparazzi?

- Nie. Mając sławnego brata mogłam się do tego przyzwyczaić, zawsze byłam Sobą i tak też pozostanie, nie czuje się jakoś inaczej. To że nagrałam płytę, to nie zmienia stylu mojego życia. Nadal jestem tą samą osobą którą byłam wcześniej.

- A jeżeli byś nie została piosenkarką? To jaki byłby Twój cel w życiu?

- Chciałabym być stylistką albo zająć się robieniem zdjęć. Chociaż fotografia i tak jest w moim życiu. - zaśmiałam się.

- Gdyby nie Carlos to nigdy byś nie poznała chłopaków? - zapytała i wyczekiwała odpowiedzi.

- Odkąd pamiętam to gdy Carlos spotykał się z chłopakami, ja zawsze chciałam się z Nimi bawić, lubiłam ich towarzystwo. - uśmiechnęłam się.

- Carlos nie miał nic przeciwko temu?

- Oj.. - machnęłam ręka. - Ile razy próbował mi uciekać, tyle razy musiał mnie ze Sobą zabierać. - April zrobiła dziwną minę. - Już tłumaczę.. Carlos gdy tylko miał kumpli przy Sobie, zawsze się zmywał gdy byłam w pobliżu, a ja go szantażowałam i niestety musiał mnie ze Sobą zabierać. Więc teraz Carlos Przepraszam że nie dawałam Ci żyć. - posłałam mu buziaka.

- Przyjaźnisz się z aktorami, albo celebrytami? - zapytała z uśmiechem.

- Trzeba zjeść beczkę soli, aby nazwać kogoś Przyjacielem. Lecz ja mam chłopaków i Alice z którą przyjaźnie się od kilku dobrych lat, może to nie jest gromada znajomych, ale kilku prawdziwych Przyjaciół zastępuje całe miliony fałszywych twarzy.

- Jesteś nieśmiała?

- Zależy od sytuacji. Bywają chwilę gdy onieśmiela mnie uśmiech Faceta, i wtedy nie ruszę się wcale, ale zdarzają się sytuacje gdy wystrzelam jak z armaty i nawijam makaron na uszy.

- Jak już nadszedł temat Facetów..

Wywiad trwał jeszcze jakiś czas, aż w końcu musieliśmy powoli kończyć, i April zadała serię kilku pytań..

- Teraz odpowiadaj bez namysłu. - zaśmiała się.

- Jasne.

- Wybierasz szpilki i sukienki? Czy dżinsy i trampki..?

- To zależy od sytuacji, ale lubię luz i elegancję. - zaśmiałam się.

- Twoje popisowe danie..?

- Lubię eksperymentować w kuchni. - zarumieniłam się.

- Chciałabym nauczyć się..?

- Wierzyć w Siebie i ufać ludziom.

- Płaczę..?

- Jak mam powód, gdy ktoś mnie zrani albo ze szczęścia!

- Kłamię wtedy gdy..?

- Gdy muszę.

- Wymarzona randka..?

- Już się odbyła.

- I moje ostatnie pytanie.. - Jakie jest Twoje motto ?

- Pamiętaj bądź Sobą, bo wszystkie inne role są już zajęte!

- Dziękuję. Dzisiaj moim i Waszym gościem była Isabella Pena! Gorąca brawa !

Wywiad się skończył i musieliśmy wracać do domu, szczęśliwa lecz nie co zmieszana powolnym krokiem udałam się do auta z Pablo i Davidem.

- Wiecie co? - zapytałam chłopaków. - Jakoś ten wywiad nie wydaje mi się udany. - powiedziałam i czekałam na reakcję chłopaków.

- Było dobrze. - rzucił Dav po czym szykował następny.

- No właśnie.. Nie było, sknociłam go całkiem. - westchnęłam.

- Skarbie. - odezwał się Pablo. - Każdy pierwszy wywiad nie musi być najlepszy, poczekaj na inne, będzie jeszcze lepiej.  - pocieszył mnie.

- Ech. - spoglądałam w okno..

Reszta drogi przebiegła w milczeniu, no i w końcu mój przystanek.. Wysiadłam i udałam się do domu. Wszyscy tam czekali aby złożyć mi gratulację, lecz wiedziałam że wyszło do bani.

- Już nie musicie tak ściemniać, wiem że wyszło nie najlepiej.. Ale się starałam. Wychodzimy gdzieś? - rzuciłam szybko.

- Jasne. - kiwnął głową Carlos.

- Chodźcie do Parku Rozrywki podobno otworzyli jakiś w Beverly Hills. Jest świetny! - zasugerował Kendall.

- No to jedziemy! - krzyknęliśmy.

- A potem możemy skoczyć na Paintball! - odezwał się Loggie.

- Świetny pomysł! - dodałyśmy z Al. - Rozwalimy Was ! - dodała Brunetka.

- Nie bądźcie tego takie pewne. - skomentował James. - Będziecie musiały się rozdzielić, ponieważ jest tylko 6 osób, a Wy jesteście we dwie.. I nie dacie rady. - skomentował.

- Jeszcze się okaże.. - skomentowała cicho, lecz tajemniczo Al. - Was jest 4 ale jak zawołamy do Nas posiłki, to nie dacie Sobie szans.

- Jakie posiłki? - załamał się Carlos.

- Normalne. - odparłam. - Weźmiemy z Al jakieś 2 koleżanki, i wtedy będziecie cienko śpiewać. - zaśmiałyśmy się szyderczo.

- Jeszcze się okaże, kto będzie nisko śpiewał. - zagroził Kendall.

- Zakładzik? - spojrzałyśmy na Siebie z Al.

- Jasne! - wesoło krzyknęli. - Kto przegra to przez okrągły tydzień. Przez okrągły powtarzam usługuje wygranym. - dodał Kendall i zapisał to na kartce, po czym wszyscy musieli to podpisać.

- Ok.

- Przepraszam ! - krzyknął Carlos i stanął na krześle. - Ogłaszam że jeżeli pokonamy dziewczyny to zostajemy na tydzień ich służbą. Lecz w przeciwnym przypadku, to dziewczyny Nam będą wszystko przynosić, odnosić i sprzątać. Podpisano Carlos, James, Logan i Kendall.

- Ok.. - odparłyśmy z wielkim grymasem.

- W drogę! - krzyknęli chłopcy i wyszliśmy z domu.

Jakiś taki krótki, nie ciekawy i w ogóle wyszedł mi ten rozdział, bo wyszedł. Postaram się aby akcja się trochę ruszyła.. I mam na to parę sposobów... ^^. 

6 komentarzy:

  1. James rzuca Big Time Rush? JAMES RZUCA BIG TIMY RUSH?! Czy jego już do reszty pogięło? Rozstanie, rozstaniem. To w ostateczności jestem w stanie zrozumieć. Pablo wydaje się sympatyczny. I fajny taki... Na chłopaka raczej się nie nadaje, ale niezły z niego przyjaciel. No ok... Notka cuudna! Czekam na nn! Pozdrawiam!
    PS. Napisałam takie coś na wesoło:
    James: Cześć, tu James. Jeśli nie odbieram, to znaczy że przeglądam się w lustrze, albo ratuję świat przed zagładą. Jeśli chcesz, zostaw wiadomość, jeśli jesteś godny mojej uwagi, oddzwonię.
    Bella: James? Tu Bella. Co ty sobie wyobrażasz, cwaniaku? Że możesz bez żadnych konsekwencji rzucić zespół? Jesteś nieodpowiedzialnym, śmierdzącym padalcem! Rozumiesz? Nienawidzę Cię! Już nawet nie chodzi o mnie! Skrzywdziłeś mojego brata! Zemszczę Się na tobie! Jeśli zajdzie taka potrzeba, wezwę nawet samego diabła, żeby Cię wypatroszył! I zmień tą pocztę, bo daaleko Ci do wybawcy!

    Taki czarny humor... Albo nie wiem jak to nazwać. Jeny, od oglądania tego czegoś mam dziwne pomysły.

    OdpowiedzUsuń
  2. O-M-G!!! Ten koszmar Jamesa był straszny! James odszedł z zespołów, zranił przyjaciół, jednego zabił i jeszcze Bella. No tragedia. Na szczęście to był sen, bo nie widzę tego w rzeczywistości. Zastanawia mnie dlaczego mu się to śniło. Czego się boi? Co go martwi, że ma takie sny? Może wkrótce wydarzy się coś strasznego. Nie wiem. Nie przepowiadam przyszłości. Jak to nieciekawy rozdział? Czytałam go właśnie zaciekawiona. Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przestraszyłam się tego snu, to nie może się wydarzyć naprawdę...
    Aż się boję kolejnego rozdziału, ale czekam z niecierpliwością.
    Rozdział zaciekawił chociaż wywiad też moim zdaniem trochę nie wyszedł. Ale !
    Będą pewnie inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale James miał okropny sen!
    Rozdział bardzo fajnie Ci wyszedł ;)
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda Jamesa. Haha Bella xD
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz będę miała koszmary przez sen Jamesa. I to tylko twoja załuga, a więc, dzięki :/
    Wywiad Belli wyszedł znakomicie,
    Nie mogę się doczekać paintballa.
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń