niedziela, 28 września 2014

Part 33 . Część 2.

Nie rozumiem, ja chciałem się tylko z Nimi zabawić. A tutaj proszę jakaś koperta? Z ciekawości zajrzałem..

- No nie wierzę. - szczęka mi opadła, w środku znalazłem okrągły tysiąc.. - Czy ja jestem tym kim myślę? - zastanawiałem się głośno. - Pena, Pena. Obudź się. - ubrałem się i poszedłem na dół, myśląc cały czas o tych pieniądzach. - Może to i dobry interes? Przyjemność i łatwa kasa w jednym. - mruczałem cicho Sobie pod nosem.

- Cześć. - od progu przywitała mnie z kawą Eva. - Pomyślałam że będziesz miał ochotę na kawę. - podała mi kubek z napojem.

- Dziękuję. Nie wiesz może co to jest? - pokazałem jej kopertę. - Zauważyłem to na stoliku, podpisane moim imieniem.

- Ach.. To. - machnęła dłonią. - To od Natalie, mówiła że poleci Cię swoim koleżankom, bo jesteś całkiem dobry w te klocki. - uniosła lekko brew.

- Ale..

- Bez żadnego ale. A to jest ode mnie. - wręczyła mi kopertę. - Nic nie mów, tylko weź i pamiętaj, zawsze możesz na Nas liczyć. - cmoknęła mnie w policzek. - Przepraszam ale muszę już iść. - powiedziała i wyszliśmy.

Poszedłem do samochodu i nie wierzyłem własnym oczom, w jedną noc zarobić 2 tysiące.. To może trochę i dziwne ale mi się chyba spodobało.. Łatwa kasa, no i nie muszę się dużo męczyć a ile przyjemności. Cieszyłem się sam do Siebie. Wracając do domu postanowiłem zajechać do piekarni i kupić coś na śniadanie. Szybko pojechałem do domu i zrobiłem małe śniadanie.

- Cześć. - do kuchni weszła Alice. - Gdzie byłeś w nocy? - spytała spoglądając na stół. - Sam to zrobiłeś?

- Tak. Smacznego, siadaj. - uśmiechnąłem się. - Kawy czy herbaty? - zaproponowałem.

- Kawy chętnie. Ale gdzie byłeś w nocy? - drążyła temat.

- Na randce. - uśmiechnąłem się na samą myśl o kasie.

- aa.. - mruknęła.

- Cześć Kochanie. - z góry zszedł Logan całując Alice. - Carlos. Zrobiłeś śniadanie? - zdziwił się.

- Tak. Miałem taką ochotę. - zaśmiałem się.

Po chwili przyszli także James i Kendall, byli zaskoczeni śniadaniem. Ale zajadali je ze smakiem. Nie powiedziałem im za jaką przyjemność mają to śniadanie.. Może niech nie wiedzą.

- Może byśmy wypożyczyli rowery, no i pojechali gdzieś na wycieczkę? - zaproponował Kendall.

- Ok. Świetny pomysł. - ucieszyłem się, ale radość przerwał mi telefon.. - Nie znam tego numeru. Przepraszam Was na chwilę.. - poszedłem do salonu, aby dowiedzieć się kto dzwoni.

Po chwili zrozumiałem że to musiała być sprawka Natalie.. Zadzwoniła jakaś Babka i zaproponowała mi wyjątkowy wieczór. Podesłała mi SMS-a z dokładnym adresem i godziną.

- Przepraszam.. Ale wypadło mi coś ważnego i nie mogę z Wami jechać. - wytłumaczyłem no i  po czym znowu dostałem telefon i następnie jeszcze dwa, wziąłem jakiś kalendarzyk z pokoju i zaczęłam zapisać kiedy z kim się spotykam. Nie wiedziałem że mam aż takie powodzenie..

Tymczasem w Nowym Jorku - Oczami Belli. 

Cały swój czas poświęcałam próbom, nie wiedziałam że tym tak można uszczęśliwić samą Siebie, starałam się jak najbardziej mogłam. Dzisiaj mieliśmy zagrać w Brooklynie miałam straszną tremę, tak bardzo chciałam móc mieć przy Sobie Jamesa, żeby mnie wsparł i dodał otuchy, dzisiaj miała być audycja w TV. Mam nadzieję że wszyscy będą mogli ją obejrzeć..

- Mam tremę , boje się. - mówiłam do Pablo.

- Będzie dobrze Bella! - pocieszał mnie ile mógł.

- Mam świetny pomysł, przebierz się za mnie i zaśpiewaj ! - zadowolona udałam się w stronę przebieralni.

- Stój. - usłyszałam znajomy głos, bałam się odwrócić.

- Eric? - zadałam Sobie pytanie. - Co Ty tutaj robisz? - przytuliłam chłopaka.

- Miałem problemy i musiałem się tutaj przeprowadzić.. - posmutniał.

- Co to takiego? - zapytałam zdziwiona.

- Pogadamy o tym później, a teraz będę stał za kulisami i Cię dopingował! - poklepał mnie po ramieniu. - Idź. To Twoja szansa. - uśmiechnął się i sprzedał mi lekkiego kopniaka na szczęście.

 - Jak się bawi Brooklyn ? - publiczność zabawiali prezenterzy. - Zróbcie hałas ! - krzyknął mężczyzna. - Przed Wami Isabella Pena ! Brawo !

Spoglądałam jeszcze chwilę na Erica, miał jakąś smutną minę.. Musiałam z Nim chwilę porozmawiać ale to po występie, szybko pobiegłam na scenę. - Cześć Kochani ! - weszłam na scenę, wszystkie światła skierowane były na mnie. - Cieszę się że mogę tutaj z wami być, nie wiecie jak bardzo się stresuję, ale mam nadzieję że mi pomożecie i wesprzecie mnie? - zaśmiałam się. - Bardzo chciałam podziękować wszystkim dzięki którym się tutaj znalazłam, nie wiecie jak bardzo się cieszę że mogę tutaj z Wami być! Zapraszam do wspólnej zabawy.. - klasnęłam w dłonie i zaczęłam śpiewać.

Późnym wieczorem.

Podziękowałam publiczności i udałam się w stronę hotelu, po drodze rozdałam kilka autografów i zrobiłam parę zdjęć z fanami. Całkowicie zapomniałam o Ericu bo szybko zasnęłam, ale postanowiłam że spotkam się z Nim następnego dnia, może będzie luźniejszy. 

Tymczasem w LA - Oczami Logana. 

Carlos co chwilę odbierał jakieś dziwne telefony, postanowiłem że zajrzę do jego pokoju i zobaczę co On tam kryje. Los zszedł na dół, a ja wymknąłem się na górę.. Zajrzałem do jego pokoju na stoliku leżał kalendarzyk. Przekartkowałem kilka stron i zauważyłem coś bardzo ciekawego. 

' Mona - 17.30 dzisiaj hotel Brillant ' . ' Carmen 18.00 jutro hotel Shine '  . 

Nie wiem co to było, może jakieś wywiady albo coś.. Usłyszałem czyjeś kroki i szybko opuściłem jego pokój, udając że wychodzę od Siebie. 

- Co tam? - zapytałem Carlosa, nie odpowiedział nic, przeszedł obok mnie obojętnie. poszedłem na dół. - Nie uwierzycie co widziałem w kalendarzu Losa.. - zbliżyłem się do przyjaciół. 

- No co tam może być ciekawego? - zapytał James popijając sok. 

- Miał jakieś umówione spotkania z jakimiś Dziewczynami w hotelach. - odpowiedziałem. 

- Może to tylko jakieś wywiady, albo sesje. No Martin zawsze coś załatwia. - odpowiedział Kendall. 

- W hotelu! - naskoczyłem na Niego. - W hotelu? - powtórzyłem. 

- No a gdzie? - zaśmiał się James. 

- Nie wiem ale to jest jakieś dziwne. - staliśmy tak chwilę i zaraz przyszedł Los. - Wybierasz się gdzieś? - zapytałem. 

- Tak. - odpowiedział dumny. 

- Elegancko wyglądasz. - zauważyła Alice. - Randka? - zapytała nieśmiało. 

- Można tak powiedzieć. - zaśmiał się. 

- Wylałeś na Siebie połowę perfum. - zatkał nos Maslow. 

- Widocznie tak trzeba. - otrzepał kurz z marynarki. - Muszę iść, nie czekajcie na mnie! Na razie! - zabrał klucze od domu i wyszedł.

- Coś mi tu śmierdzi.. - powiedziałem patrząc na Siebie. 

- No, to mógł być Carlos. - zaśmiał się Kendall i przybił żółwika z Maslowem. 

- Nie, nie. To coś innego.. Czuję tutaj jakiś romans.. - stwierdziłem. - Ale nie czas teraz na to, zaraz ma być emisja występu Belli. Chodźcie. - zaprosiłem wszystkich do salonu. 

Włączyliśmy wskazany kanał i czekaliśmy na występ Belli, minęło trochę czasu ale jej nie było. Za to pokazali wywiad z Nią. 

- Bella jak się czujesz po takim występie? - zapytał prowadzący patrząc na dziewczynę. 

- Świetnie, miałam lekką tremę ale pokonałam ją.. Mam taką nadzieję. - zaśmiała się. - Nie tak na serio, nie wiem czy dobrze wyszło, jak zobaczę gdzieś mój występ to będę pewniejsza. 

- Komu dedykowałaś ten występ? - zadał następne pytanie. 

- Przyjaciołom, Managerowi.. Chłopakowi i bratu. - posłała buziaka. 

- Twoim wybrankiem jest James Maslow z zespołu Big Time Rush? - zadał kolejne pytanie. 

- Tak. - zarumieniła się. - Dzięki Niemu i bratu mogłam tutaj być. - uśmiechnęła się, i wsłuchiwała w kolejne pytanie. 

- Oni mieli coś wspólnego z Twoim występem? 

- Dzięki Nim, no a może przez Nich moje prywatne nagranie wyciekło do internetu i tak zaczęła się moja przygoda z muzyka. Oczywiście jestem im bardzo wdzięczna, cieszę się że ich mam.. - łza zakręciła jej się w oku. - Mam nadzieję że przy następnym wyjeździe będą mogli być tutaj ze mną, bo strasznie mi ich brakuję i bardzo za Nimi tęsknię. - opowiadała. 

- Dziękuję za te kilka słów. Życzę udanego wieczoru. - powiedział i podał mikrofon Bell. 

- Ja też dziękuję. - powiedziała i puściła oczko. 

- Zapomnieliśmy.. - klepnęła się w czoło Alice. 

- Ona Nas zamorduję. - powiedział Maslow, zgniatając poduszkę. 

-  Jak obejrzymy powtórkę jej występu, to nie powinna być zła. - odezwał się Kendall. 

- Nie puszczą powtórki! - uderzyłem go lekko. 

- Logan, niby taki mądry a czasem naprawdę jesteś głupiutki.. - zaśmiał się. - Zobaczymy jej występ na YouTubie.. tam będzie na pewno. 

- Ok. Ale jutro, bo dzisiaj jestem zmęczona. - ziewnęła Alice. 

- Ok. Jutro przy śniadaniu zobaczymy.. - klasnąłem w dłonie, i porozchodziliśmy się do łóżek. 

Oczami Carlosa. 

Podjechałem pod hotel, zaparkowałem i od razu poczekałem przed samochodem na Monę. Trochę się spóźniała, albo ja przyjechałem za wcześnie. Pod hotel podjechała limuzyna.

- Przepraszam. - zapytał kierowca wysiadając zza kierownicy. - Pan Carlos Pena? - zmierzył mnie wzrokiem.

- Tak. - odpowiedziałem niepewnie.

- W takim razie zapraszam do środka. - otworzył mi drzwi i wsiadłem do środka.

- Carlos, Carlos Pena.. - odpowiedziała kobieta. - Nie spodziewałam się że to Ty. - mrugnęła.

- Znamy się? - zapytałem.

- Nie pamiętasz? - zdjęła okulary. - Nie poznajesz? - zapytała. - Jestem Mona Clinst. - uśmiechnęła się.

- O w mordę.. - szczęka mi opadła. - To Ty? Nie spodziewałem się tego, że będziesz to akurat Ty. - spoglądałem na Nią. - Przecież, ale. Się zmieniłaś.. - zaniemówiłem. Okazało się że to dziewczyna w której się wszyscy podkochiwaliśmy, jest od Nas starsza.. Była kapitanem szkolnej drużyny Cheerleaderek.

- No właśnie. - uśmiechnęła się. - Ile ? - zapytała prosto z mostu.

- Nie wiem.. - odpowiedziałem. - Ja nie wiedziałem że tak będę robił.

- Ach.. - zaśmiała się i odpaliła papierosa. - Nowy? - zapytała i poczęstowała mnie papierosem.

- Nie dziękuję. Ale jestem nowy.. - odpowiedziałem.

- Tak myślałam. Jeżeli nie chcesz aby Twoja kariera na tym ucierpiała musisz zmienić styl.. Musimy kupić Ci jakąś perukę, trochę zmienić styl ubierania no i może lepszy samochód. - wyliczała na palcach a ja siedziałem i słuchałem.

- Ale jak to? - zapytałem niepewnie.

- Normalnie. Fani i reporterzy nie mogą wiedzieć że Ty to Ty, musisz być zagadką. - zaśmiała się. - Ale powoli mamy na to czas.. Lecz na razie załóż tą perukę, bo recepcjonistka może Cię poznać.

Zrobiłem to co mi kazała, założyłem jakąś perukę i ruszyliśmy do hotelu. Podeszliśmy do recepcji, dostaliśmy najlepszy pokój ze śniadaniem do łózka. Poszliśmy do pokoju.

- Wow.. - zaniemówiłem.

- Robi wrażenie, ale bywałam w lepszych hotelach. - machnęła ręką. - Siadaj nie zrobię Ci krzywdy. - poklepała miejsce koło Siebie.

- Niesamowicie pachniesz. - zaciągnąłem się zapachem jej perfum.

- Dziękuję. - odwzajemniła uśmiech, rozluźniła się i zrobiła się już normalniejsza. Nie zgrywała takiej damy. - Może kąpiel? - zaproponowała.

- Czemu nie. - uśmiechnąłem się.

- Ech. - westchnęła głośno, podała mi zeszyt i długopis. - Pisz. - powiedziała. - Musisz wiedzieć co masz robić z kobietami, inaczej nici z pieniędzy to jest podstawa. - tłumaczyła mi co mam robić a czego nie, było tego tyle że zastanawiałem się jak mam to zapamiętać. - Rozumiesz? To przejdźmy do praktyki.. - zachichotała i zaczęła się powoli rozbierać.

Postępowałem według podanej mi instrukcji, próbowałem niczego nie schrzanić. Byłem z Siebie dumny, chociaż taki sposób zarabiania pieniędzy to nie jest coś wyjątkowego.. Ale zawsze dodatkowa kasa. Chociaż do CV Sobie tego nie zapiszę. Po długiej lekcji praktycznej, zasnęliśmy w objęciach. Rano wstałem dumny z Siebie. Mony już nie było, dostałem kopertę i mogłem wrócić do domu. Na szczęście była poranna pora więc ekipa pewnie spała.. Cicho wróciłem do domu i poszedłem pod prysznic.. Musiałem udawać nie wyspanego, aby niczego się nie spodziewali. Poszedłem na dół na śniadanie.

- Cześć. - przeciągnąłem się. - Jak tam? - zapytałem Jamesa i Kendalla.

- Zapomnieliśmy o Belli, no i o jej występie. - wymamrotał Kendall.

- Cholera. - podrapałem się po głowie. - Zapomniałem całkowicie, wiecie że będziemy musieli obejrzeć następny występ. - uświadomiłem chłopaków.

- No tak. - powiedział James. - Jadę do Niej! - wyskoczył tak nagle.

- Ale jak to? - zawiesił się Kendall. - Nie możesz, mówiła że nie mogła nikogo zabrać.

- Wiem, ale chcę ją zobaczyć. - posmutniał.

- No cóż.. Musimy czekać. - powiedziałem. - Nie ma innego wyjścia.


Uf. Wyrobiłam się, piszcie jak wrażenia! :). Podobało się Wam? Jak oceniacie sposób zarabiania Carlosa? Czy Loganowi uda się odkryć jego tajemnicę? Życzę miłego czytania ! :). Następny rozdział już za tydzień 5 Października. Zapraszam gorąco ♥ .  

6 komentarzy:

  1. Zaniemowilam. Carlito meska prostytutka? Sorry ze bez znakow polskich ale jestem na telefonie. Nie no nie wiedzialam ze pojdzie w cos takiego. Jestem nardzo ciekawa jaka bedzie reacja Logana i reszty a przede wszystkim jego siostry. No wow. O ta Mona... bogata ale dziwna kobieta. Podobalo mi sie. Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodać nic ująć - rozdział świetny ;)
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie popieram takiego zarabiania przez Carlosa. Mam nadzieję, że Logan jak najszybciej wybije mu to z głowy
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mnie Carlos zdziwił?
    Jak wszyscy mogli zapomnieć o występie Belli?
    Rozdział jak zawsze świetny ;)
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  5. To mi przypomina anglojęzyczne fanfiction. Nie wiem, czy je czytałaś. na razie to wygada tak, jakby Carlos spadał na samo dno, a Bella pięła się na sam szczyt. Wydaje mi się, że to wszystko do czegoś dąży, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. No cóż... Zobaczymy co będzie dalej. Notka świetna. Czekam na nn! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń