niedziela, 5 października 2014

Part 34.

James czekał aby tylko Bella wróciła, Carlos zajął się nowym zajęciem. Logan próbował za wszelką cenę dowiedzieć się co On takiego robi, chciał nawet się skontaktować z tajemniczymi kobietami z jego kalendarza ale Carlos co chwilę odbierał telefon..

Oczami Logana. 

- No i co mamy zrobić? - zapytałem chłopaków.

- Nic nie rób, przecież On jest dorosły i wie co robi, nie możemy nic zrobić. - westchnął James i podszedł do okna.

- Tęsknisz za Nią? - zapytałem.

- Jak cholera! Czuję że to dziewczyna z moich snów, że będę z Nią całe życie.

- ekhh.. - Kendall zachłysnął się napojem.

Poklepałem go po plecach. - Lepiej? - zapytał Maslow.

- Tak. Nic się nie stało, musiałem zachłysnąć się powietrzem. Już wszystko ok. - nerwowo chwycił za szklankę.

- Mam ! - krzyknął James. - Wiem co zrobimy aby dowiedzieć się co wyprawia Carlos.

- No co? Zainstalujemy mu podsłuch w telefonie. - zaśmiałem się.

- Nie, nie. - przejrzał się w szybie. - Pojedziemy tam do hotelu, na spotkanie i Alice poda się za nową sprzątaczkę, trochę ją zmienimy i się uda.. - poruszył brwiami.

- Jasne. Uważaj bo to się uda.. - parsknął śmiechem Kendall i grzebał coś w telefonie.

- Tak się składa że przeglądałem coś w internecie i natknąłem się na to ogłoszenie. - pokazał info na laptopie. - Alice na pewno się zgodzi. Załóżmy się.. - poruszył brwiami.

- Ok. Alice ! - zawołałem dziewczynę na dół..

- Co jest? - zeszła z laptopem. - Co się stało? - zapytała się.

- Musimy pomóc Loganowi w sprawie rozwiązania zagadki, dlaczego Carlos codziennie wieczorem wychodzi na spotkania, no i musisz Nam pomóc. Posłuchaj teraz uważnie.. Pójdziesz do tego hotelu. - pokazałem jej ogłoszenie. - Powiesz że chcesz tam zacząć pracować, no i się dowiemy co robi Pena.

- A jak mnie pozna? - zrzedła jej mina.

- Nasza mała nie mądra Alice. - przytulił ją Kendall. - James zabierze Cię do studia, a tam zrobią Ci szybką metamorfozę. - zaśmiał się.

- hum. - zaczęła się zastanawiać. - No ok. Ale jak mnie pozna, to nie ręczę za Siebie.

- Nie pozna, nie pozna. - zaśmiałem się.

Zabrałem Jamesa i Alice do studia, tam dziewczyny się Nią zajęły. Po godzinnej metamorfozie mogliśmy wyjść..

- Wyglądasz nieźle. - zachwycałem się Nią.

- Wiem. - zaśmiała się. - Ale jakieś CV albo co, to dostanę? - spojrzała na Jamesa.

- Tak, tak. Proszę. Od teraz nazywasz się Rozalia Arana. Proszę o to Twoje CV. - James wręczył papierek ale zdziwienie Alice było ogromne.

- Francuski? - oszalałeś?? - wytrzeszczyła oczy. - Nie znam Francuskiego! - krzyknęła.

- Oj tam. Nie będą pytać, a jak już to. No oglądałaś telenowele no to coś tam powiesz. - zaśmiał się niepewnie.

- Zamorduje Cię.. - odeszła zdenerwowana.

Czekaliśmy przed hotelem kilka minut, aż w końcu Alice wyszła.

- I jak? - zapytaliśmy.

- Dzisiaj idę na dzień próbny. I mam nadzieję że znajdę Carlosa, i dowiem się czegoś. Ale więcej mnie o nic takiego nie proście. Teraz Carlos nie może mnie w domu zobaczyć..

- To da się zrobić. - zapewniłem ją.

Oczami Alice. 

Byłam mega zaskoczona tą metamorfozą, ale miałam nadzieję że plan wypali. Chcę pomóc chłopakom, aby dowiedzieli się co ukrywa Carlos.. A może On.. Nie, nie. To nie możliwe. Carlos jest męską prostytutką? Nie wiem, nie wiem. Boje się co zobaczę. Wracaliśmy do domu, i na szczęście nigdzie nie było Carlosa. Uf. Dzień się dłużył nie miłosiernie długo, w końcu wybiła godzina mojego wyjścia. Udałam się do hotelu, koło recepcji natknęłam się na pewną kobietę, z tego co pamiętam to była umówiona z Carlosem.. 

- Rozalio. - krzyknęła recepcjonistka i zawołała mnie do Siebie. 

- Słucham. - przyjrzałam się kobiecie obok. 

- To Pani Carmen Pedro. - wskazała na kobietę. - Dzisiaj będziesz jej służyć w pokoju. 

- Rozumiem. - Tia.. Dziewczynka na posyłki. - Miło mi Panią poznać, mam nadzieję że spełnię Pani oczekiwania.

- Dobrze. Chodź za mną teraz, weź moją torebkę. 

Cholera jasna! Służbę Sobie znalazła, wielka mi Dama.. Ech. Jaka byłam głupia że się na to zgodziłam, ale cóż.. W międzyczasie dostałam SMS-a od Logana. 

' W torebce masz dyktafon, nagraj wszytko tak żeby można było usłyszeć rozmowę.. Trzymamy za Ciebie kciuki ' . 

Ech. Niech tylko ich dopadnę w swoje ręce. Gdy Pani Pedro poszła do łazienki, podłożyłam dyktafon na oknie, tak żeby nie było go widać. Ogarnęłam trochę w pokoju i doznałam szoku. Do środka wszedł Carlos. Matko! Udawałam że sprzątam, z łazienki wyszła kobieta. 

- Rozalio. - powiedziała dostojnym głosem. - Możesz iść. - dała mi napiwek i wyszłam, poszłam do recepcji. Nie musiałam dużo robić, i mogłam później iść do domu.

Zadzwoniłam po Logana, nie chciałam sama wracać.. Gdy wróciłam wszystko opowiedziała chłopakom, musiałam następnego dnia tam wrócić żeby odebrać nagranie. Postanowiłam że wrócę i wymyśle jakąś bajkę że zostawiłam coś w pokoju i muszę to zabrać. Może się nabiorą, a może nie.. 

Oczami Belli. 

Zapomniałam o Ericu, na szczęście następnego dnia miałam więcej czasu wolnego i mogliśmy się spotkać i porozmawiać. Umówiliśmy się w pobliskiej kawiarence. Doszłam na miejsce, czekał tam już Eric. 

- Cześć. - przywitaliśmy się buziakiem w policzek. - Długo czekasz? - zapytałam. 

- Nie, nie. Przed chwilą przyszedłem. - uśmiechnął się. - Zamówić Ci coś? - zapytał spoglądając w stronę kelnerki. 

- Może herbatę wiśniową. - rzekłam i Eric złożył zamówienie. - Przepraszam że nie mogliśmy wczoraj porozmawiać, ale skończyłam późno a Ciebie już nie widziałam później. 

- Nic się nie stało, dzisiaj się spotkaliśmy to możemy chwilę porozmawiać. - nerwowo pocierał ręce. - Nie wiem jak zacząć. - odpowiedział. 

- No mów. Nie krępuj się. - dodałam mu otuchy, kładąc mu swoją dłoń na jego.

- Pamiętasz tą akcję z narkotykami? Miałem podobno w tym udział i muszę zapłacić karę.

- Ile pieniędzy potrzebujesz? - zapytałam prosto z mostu. 

- 5 tysięcy. Ale to nie o pieniądze - posmutniał. - Chodzi o to że ja muszę pójść jeszcze siedzieć 2 tygodnie za kratkami, a nie miałem w tym żadnego udziału! - zdenerwował się. - Ktoś mnie wkopał, po prostu no i muszę.

- Dlaczego nie powiedziałeś tego w sądzie? - zapytałam. - Dziękuję. - uśmiechnęłam się do kelnerki, która przyniosła napój. 

- Mówiłem. Ale zażądali alibi, a ja wtedy byłem w szpitalu, lecz nikt tego nie może potwierdzić. - uderzył pięścią w stół. 

- Uspokój się. - chwyciłam go za dłoń. - A jakiś wpis do księgi? - próbowałam ratować sytuację. 

- Nie było nikogo na recepcji, no i musiałem czekać, a za godzinę kończył się czas odwiedzin, prosiłem pielęgniarki o jakiś papierek żeby napisać że byłem no i nic.. 

- Było iść do ordynatora. - zasugerowałam. 

- Nie było go, no i tak muszę płacić i siedzieć.. - zakrył twarz dłońmi. 

- Przykro mi że nie mogę Ci pomóc.. - spojrzałam na Niego. 

- Cóż.. Muszę wrócić do LA i odbyć karę. - posmutniał. - Mam jeszcze jedną prośbę. 

- Tak? - czekałam aż coś powie. 

- Może to ostatni dzień tutaj. Chciałabyś pójść ze mną dzisiaj na spacer wieczorem? - zapytał wychylając głowę. 

- Jasne. Ale to nie randka? - zapytałam, aby się upewnić. 

- Zwykły przyjacielski spacer, bez żadnych randek i innych tego typu związków. 

- Ok. Zgadzam się. - odpowiedziałam popijając napój. 

- O 18 pasuje Ci? - zapytał. 

- Ok. - uśmiechnęłam się, po czym Eric odprowadził mnie do hotelu.. 

Kilka godzin później. 

Wróciłam do środka, wzięłam kąpiel i później powoli się szykowałam na ' nie randkę ' . Nie musiałam się zbytnio stroić, ale chciałam wyglądać ładnie.. Postawiłam na prostą stylizację, nie chciałam wyglądać wystrzałowo, to tylko zwykłe pożegnalne spotkanie założyłam legginsy i tunikę. Byłam gotowa do wyjścia, spojrzałam na wyświetlacz i powoli wyszłam z pokoju, przed hotelem czekał już Eric.

- Cześć. - przywitaliśmy się, ponownie.  - Gdzie idziemy? - zapytałam.

- Pokaże Ci moją ulubioną miejscówkę. - szliśmy kawałek od hotelu, do niewielkiego ogrodu, było tam cicho i spokojnie, można było porozmawiać.

- Ładnie tutaj jest. - rozejrzałam się dookoła. - Tak spokojnie.

- Lubię tu przychodzić, mam dla Ciebie świetną nowinę. - klasnął w dłonie, i ptaki odleciały z drzew. - Nie muszę siedzieć w tym więzieniu, mam do zapłacenia tylko karę. Sędzia odwołał wyrok, bo to podobno jakiś znajomy mojego Ojca. - uśmiechnął się a w jego oczach skakały małe iskierki.

- To cudownie! - uścisnęłam go, tak odruchowo.

- I mogę zostać tutaj do końca Twojej trasy. - ucieszył się.

- Ale ja jeszcze jeżdżę w inne miejsca, więc nie pobędę tutaj długo. - posmutniałam.

- Ale to nie szkodzi, gadałem z Twoim managerem, i pozwolił mi z Tobą jeździć. Cieszysz się? - zapytał.

- Tak.. - dodałam z udawanym uśmiechem.

Posiedzieliśmy tak trochę, trochę pospacerowaliśmy no i wracałam do hotelu.

- No to będę się zbierała. - powiedziałam. - Dziękuję za ten miły wieczór.

- Polecam się na przyszłość. - uśmiechnął się.

Chciałam pocałować go w policzek, lecz On był szybszy i w sekundzie jego pełne usta dotknęły moich. Oderwałam się natychmiast i uciekłam do hotelu. Co On Sobie myślał, całując mnie. To miało być zwykłe spotkanie, a nie randka. Byłam zmęczona dzisiejszym dniem, i położyłam się spać. Lecz nie mogłam zasnąć, co chwilę mój telefon dawał mi znaki o nowym połączeniu albo wiadomości. Wyłączyłam go i zasnęłam.. Nie chciałam myśleć o tym dniu dłużej.. 

5 komentarzy:

  1. Nie wiem czy bym zgodziła się na robotę, którą zrobiła Alice. Ale kto się oprze chłopakom :)
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na takie intrygi to i ja bym zaryzykowała, ale nie za darmo haha :) Alice miała okazję wcielić się w agentkę szpieg. Jak Eric powiedział, że nie randka to powątpiewałam już. Przebiegły skradł całusa. Czy James się o tym dowie? Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział ;D
    Alice jaka agentka. Ciekawa jestem o co chodzi z tym Carlosem.
    Eric jaki szybki z tym całusem.
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudny rozdział. Jestem ciekawa jak zareagują chłopacy na tą tajemnicę Carlosa?
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Na miejscu Alice bym się nie zgodziła. To za dużo jak na jedną osobę. Poza tym to grozi "zdemaskowaniem". Dlaczego właśnie Carlos? James mi by bardziej pasował. Nie wiem dlaczego. Na razie kusi mnie, żeby napisać "opanuj się człowieku", czy coś w tym rodzaju. Na razie zastanawiam się, do czego cały czas pijesz. Notka świetna. czekam na nn! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń