niedziela, 2 listopada 2014

Part 38.

- Uważaj ! - krzyknął Logan i Alice szybko się odsunęła.

Ktoś chciał wjechać na chodnik rozpędzonym samochodem, potem auto zawróciło a z Niego wysiadł jakiś gość. Staliśmy i patrzyliśmy na Niego.

- Uważaj jak jeździsz! - krzyknął Carlos.

- Morda Szczylu ! - krzyknął i odepchnął Carlosa, pomogliśmy mu wstać.

- Zostaw go ! - krzyknął Kendall.

- Zamknij się Gnojku ! - krzyknął i wyciągnął pistolet.

Już zamykałam dom gdy zobaczyliśmy, jakiegoś gościa z Jamesem, szybko podbiegliśmy do Przyjaciół.

- Zostaw ich! - krzyknął James. 

- Zamknij się! - odpowiedział Facet i stał z wycelowanym pistoletem, po czym jeszcze wysiadło kilku gości.. 

Przestraszyliśmy się nie na żarty.. Aż w końcu wysiadł On.. Jego twarzy nigdy nie zapomnę. Marcus to dla Niego kiedyś byłam zmuszona pracować.. 

- Piękna Isabella. Nic się nie zmieniłaś. - zaśmiał się. 

- Czego chcesz?! - krzyknęłam. - Zostaw mnie w spokoju! - podniosłam głos, wszyscy staliśmy sparaliżowani. 

- Jesteś mi coś winna. - odparł i machnął na jednego gościa, który podszedł do mnie i złapał mnie za włosy i przyciągnął do Siebie. 

- To boli ! - krzyknęłam. 

- Zostaw ją! - krzyknął James. 

Jeden z gości uderzył chłopaka w twarz i upadł na ziemię, lecz powoli wstał.. Marcus przyłożył mi nóż go gardła.. Przełknęłam tylko ślinę a Oni patrzyli. 

- Zostaw ją! - krzyknął Carlos i podbiegł, lecz został odepchnięty. - Dzwońcie na policję! 

- Nie próbujcie! Albo Ona zginie. - zagroził. 

- Proszę.. - miałam łzy w oczach. - Proszę. Nie zostawiajcie mnie samej, pomóżcie mi. - wyszeptałam. 

- Uwolnię Cię. - otarł krew. 

- Odsuńcie się, albo poderżnę jej gardło..  - powiedział i przycisnął nóż do gardła. 

- Proszę. - poleciała mi łza. - Nie zostawiajcie mnie samej.. - spojrzałam na znajomych i dostałam w twarz. - Zrobię co zechcesz. szepnęłam. 

- Kusząca propozycja.. - uśmiechnął się. - Nie dzwońcie na policję, dobrze Wam radze. - powiedział i wepchał mnie do samochodu. 

Kwadrans później. Oczami Kendalla.

- Co robimy ? - zapytała Alice. 

- Musimy wezwać policję. - zasugerował Logan. 

- Nie możemy. Oni zrobią krzywdę Belli. - powiedział Carlos. - Nie pozwolę na to, aby coś jej się stało. - szepnął. 

- Ale coś musimy zrobić. - powiedziałem. 

- Nie wiemy nawet gdzie pojechali. - uświadomiła Nas Alice. - Może ktoś coś widział. 

- Zapisałem rejestrację. - powiedział James. - Pójdziemy z tym na policję. 

- Nie możemy ! - krzyknął Carlos. - Nie chcę żeby Ona zginęła! Musimy szukać jej sami.. - powiedział. 

- Jak chcesz to zrobić? - zapytałem zastanawiając się. 

- Jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę. 

Była dość późna godzina, więc postanowiliśmy się położyć spać, a raczej próbowaliśmy chociaż nikomu to nie wychodziło, za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Przekręcałem się z boku na bok. Cały czas miałem przed oczami twarz Belli ' Nie zostawiajcie mnie samej, pomóżcie mi. ' Miałem silną potrzebę aby jej pomóc, chciałem coś dla Niej zrobić ale nie wiedziałem jak jej pomóc. Powoli w głowie układałem Sobie plan.. Lecz wciąż było o jeden szczegół za mało. Nie wiem kiedy zasnąłem.. Spojrzałem na zegarek była 6.38 wstałem bo i tak nie mogłem spać dłużej. Poszedłem na dół i zrobiłem kawę. Zaraz przyszedł James i Carlos. 

- Nie mogłeś spać? - zapytał James. 

- Cały czas myślałem jak spróbować uratować Bell, obmyślałem różne strategie ale nic. 

- Poczekaj, poczekaj. - wstał Los i poszedł szybko na górę. - Mam. - pokazał nam jakieś pudełko. 

- Co to jest? - zapytałem. 

- Tutaj Bella trzyma część swoich, takich bardziej ważnych rzeczy. - otworzył pudełko. - Mam, znalazłem. - wyciągnął jakiś duży zeszyt, otworzył go i było tam kilka zdjęć Carlosa z Bellą.. 

- Co to ? - zapytał zaciekawiony James. 

- Pamiętnik. Tutaj opisywała ważne rzeczy. - przekartkował kilka stron. - Tak myślałem. - pokazał Nam adres jednego z klubów Marcusa.. Miał ich kilka. 

- Tutaj może być Bella. - powiedział. 

- Ale nie możemy tam wejść, znają Nas. - odpowiedział James. 

- Nas tak.. Ale nie znają Roberta Porte.. - poruszył brwiami. 

- Do czego Ty dążysz? - zapytałem. 

- Proszę Cię. - kumpel ukończył szkołę policyjną, może wypożyczyć kilku znajomych i to będzie taka misja ratunkowa.

- Możemy spróbować.. - powiedział Kendall. - Ale wątpię że to się uda.

- Uda się, uda.  - wyszczerzył się Carlos. 

- No dobra. Musimy powiedzieć Loganowi co wymyśliłeś.. 

Opowiedzieliśmy wszystko Loganowi, jakoś nie bardzo mu się to spodobało ale nie miał innego wyjścia został przegłosowany.. 

Rano następnego dnia. Oczami Belli. 

Miałam zawiązane oczy, więc nie mogłam nic widzieć.. Słyszałam jakąś muzykę, to musi być jakiś klub. Próbowałam czegoś dotknąć, wyczuć zapach ale się nie dało. 

- Pij ! - krzyknął Marcus. 

- Zdejmij mi tą opaskę z oczu. - syknęłam. 

- Nie ma takiej opcji.. - odpowiedział i pogładził mnie po policzku. 

- Nie dotykaj mnie ! - krzyknęłam. - Brzydzę się Tobą. Zostaw mnie. - powiedziałam. 

- Zamilcz! - uderzył mnie w twarz. Po czym jeden z jego ochroniarzy złapał mnie i Marcus wlał mi jakąś dziwną substancję, a następnie zostałam uderzona w głowę.. 

Minęło kilka godzin, a ja się obudziłam nadal miałam opaskę na oczach. Lecz nie wiedziałam kim jestem.. Nie wiedziałam co robię, i gdzie się znajduję. 

- Halo.. - zapytałam. - Jest tu ktoś? - spytałam nie pewnie. 

- Kochanie. - usłyszałam męski przyjemny głos. - Nie bój się, jestem przy Tobie. - pogładził mnie po policzku. - Teraz odsłonię Ci oczy i porozmawiamy.. 

Poczułam ostry blask światła, i głośną muzykę.. Nie wiedziałam gdzie jestem. 

- Jak się czujesz? - zapytał wysoki mężczyzna w wieku około 25 lat. 

- Głowa mnie boli, i nie wiem kim jestem. I kim Ty jesteś? - odchyliłam głowę. - Rozwiąż mnie. - poprosiłam i zostałąm uwolniona, masując nadgarstki. - Możesz mi powiedzieć kim jestem? - zapytałam. 

- Jesteś moją dziewczyną, pracujesz tutaj jako kelnerka i tańczysz wieczorami.. - powiedział. - Sasha pamiętasz coś? - zapytał. 

- Sasha? - zdziwiłam się. - Tak mam na imię? - zapytałam. 

- Tak. Sasha Fox. - powiedział. - Dzisiaj jest Twój występ, będziesz pracowała z innymi dziewczynami. - zaśmiał się i odpalił cygaro. 

- To nie jestem jedyna? - zdziwiłam się. 

- Mam wiele kobiet, i to normalne.. - zaśmiał się i machnął do ochroniarza. - Idź z tym miłym Panem zaprowadzi Cię do pokoju. - powiedział. 

Wstałam i poszłam z jakimś gościem, do pokoju był na górze była tam jakaś dziewczyna która miała zaraz przyjąć klienta. Pokój był jeden duży, ale przedzielony ścianą z osobnymi wejściami, dzięki 
temu żadna Sobie nie przeszkadzała. Po chwili do pokoju wszedł Marcus..

- Co mam robić? - zaciekawiłam się. 

- Jesteś tylko dla mnie, i masz pięknie wyglądać bo będziesz twarzą tego klubu. - odpowiedział i podszedł do mnie, po czym namiętnie mnie pocałował. 

Nie ukrywam, ale jakoś nie poczułam do Niego nic, w trakcie tego pocałunku.. Jakbym całowała kogoś obcego. Czułam się dziwnie. 

- Skarbie. - zaczęłam nie pewnie. - Dzisiaj też mam występ? - zapytałam. 

- Tak. Załóż to.. - podał mi paczkę w której jak myślałam był strój. - Za 15 minut Cię widzę na dole.. 

- Mam to założyć? - spojrzałam na strój. - Ale jest południe, więc po co mam tańczyć? 

- Występ w zaciemnionej sali, to jest coś. 

Krótkie obcisłe skórzane szorty i bralet w panterkę, czułam się nieswojo. Przejrzałam się w lustrze, nie do końca czułam się komfortowo. Trochę się wstydziłam, ale nie mogłam zawieść swojego Faceta, tak na mnie liczył, odłożyłam wstyd na bok i pewnym krokiem zeszłam na dół. Miałam iść krótkim korytarzem, żeby wyjść na scenę i dać popisowy występ. Na widowni było mnóstwo osób, ale nie wiedziałam że przybędą też dziewczyny.. Zaskoczyło mnie to, byłam pod wrażeniem. Na początku czułam lekki dyskomfort, ale z czasem poczułam że to co robię jest moją pasją. Między brawami usłyszałam dźwięk  dzwonka, wydawał mi się znajomy, lecz jakoś nie mogłam go skojarzyć. Po występie zeszłam do Marcusa pogratulował mi i wręczył kopertę.

 Co to jest? - zapytałam lekko zdyszana. 

- Wynagrodzenie, albo jak wolisz ' kieszonkowe ' zrobił w powietrzu cudzysłów. 

- Dziękuję. - uśmiechnęłam się, i powiesiłam mu się na szyi. 

- Dobra, dobra. Koniec tych przyjemności. - odsunął się kawałek. 

- Jasne. - kiwnęłam głową. 

- Masz. Łap! - podrzucił mi perukę. 

- Po co to? - zapytałam. 

- Lepiej wyglądasz w tym kolorze. - uśmiechnął się. 

- Ok. - odeszłam do pokoju. 

Siedziałam tam sama, podeszłam do okna. - Hm. Nie wysoko, w razie problemów ucieknę. - zaśmiałam się w duchu. - Pokój wyglądał w miarę normalnie. Wygodne łóżko, jakaś nie wielka szafa no i obok leżał laptop. Pewnie mogę z Niego korzystać, ale dla pewności go zostawię. 

Tymczasem w domu.

Carlos siedział jak na skazanie, czekał tylko na jakiś znak, stukał palcami o blat stołu. James przyglądał mu się złowrogo.. 

- Przestaniesz Pena?! - poderwał się z krzesła. 

- Co Ci robię Maslow? - podszedł do chłopaka. 

- Domyśl się.. - spojrzał na Niego z góry. 

- Spokój.. - powiedziała Alice. - Ochłońcie, to nie czas na takie sprzeczki. - Każdy się martwi o Bellę, ale w taki sposób jej nie pomożemy. 

- Przepraszam. - powiedział James. - Wiem że się martwisz. Nie mogę tak dłużej czekać.

18.47 zegarek wcale się dzisiaj nie spieszył. Czas płynął wolno, a rozmowa wcale Nam się nie kleiła, chodziliśmy jak zombie. Każdy się o Siebie obijał, i nikomu nie przyszło do głowy gdzie mogłaby być Bella.

- Prywatny detektyw! - krzyknął Logan. 

- Co? - parsknął śmiechem Carlos. 

- Tak. Musimy kogoś takiego znaleźć. - włączył laptopa. 

- Ale na razie mamy pomysł z antyterrorystami. - oświadczył Kendall. 

- No i co z tego? - odezwała się w końcu Alice. - Detektyw namierzy Bellę, a później to już formalność. 

Chłopaki i Alice szukali dobrego detektywa który by mógł im pomóc, w międzyczasie do domu ktoś zapukał.. Carlos poszedł otworzyć. 

- Chłopaki i Alice przedstawiam Wam Roberta Porte. - przywitał się z chłopakami i Alice. 

- Carlos opowiedział mi całą historie.. Wierzcie mi, to co chcecie zrobić może się udać, ale musimy poprosić o to mojego Brata. - uśmiechnął się. 

- W jakim celu Nam Twój brat? - zapytał Logan. 

- Jest Szefem tutejszej policji, więc mamy gościa już w garści.. - uśmiechnął się. 

- A tak właściwie dlaczego chcesz Nam pomóc? - zapytał podejrzliwie James. 

- To trudna historia.. - powiedział Carlos i spojrzał na Roberta, ten tylko kiwnął głową żeby nic nie mówić. 

- Co się stało? - zapytała Alice. 

- To trudne. - Robert pociągnął nosem, a Carlos zrobił za chwilę to samo. 

- Dobra. Widać że to coś grubszego.. zauważył Kendall. - Ale teraz Nam opowiedz czy Twój brat się zgodzi? - zapytał. 

- Na pewno. - zatarł ręce. - Komu jak komu. Ale Belli nie odmówi. - zaśmiał się. 

- Ona musi mieć w Sobie coś. - pokiwała głową Alice. 

- I ma.. - odpowiedział delikatnie Carlos

- Gdyby nie Ona.. - zatrzymał się Robert. - Nie wracajmy do tego. - zakręciła mu się łza w oku. - Uch. - westchnął. - Dobra. Sorry, ale muszę lecieć zrobiło się późno. - spojrzał na zegarek. 

Godzina była już późna, 22.19 . Carlos odprowadził Roberta do drzwi, i wrócił do Nas. Wszyscy rozeszliśmy się do pokoi..




Kendall, Kendall. Chodzisz po tym świecie już 24 lata!
Ach.. Inspirujesz wszystkich swoją muzyką. 
Wszystkie Schmidterki i Rusherki życzą Ci wszystkiego Najlepszego :).
Wszystkiego Najlepszego, sto lat ♥ . 

5 komentarzy:

  1. Biedna Bella... Mam nadzieję, że nie zrobią jej krzywdy, ale po takich zbydlęciałych diabli wiedzą, czego się spodziewać. No wiesz, co mam na myśli. Mam jeszcze cichą nadzieję, ze Carlosowi Wezwanie tego Roberta z policji było dobrym posunięciem. On chyba pomoże trochę przy szukaniu i ratowaniu Belli. Oby nic jej się nie stało... Tak, wiem, powtarzam się Notka świetna. Czekam z niecierpliwością na nn! Pozdrawiam! I wszystkiego najlepszego, Kendall! Przypomniałam sobie o tym rano, kiedy malowałam sobie rzęsy słuchając "Ladonna Mobile".

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział ;)
    Szkoda mi Belli :(
    Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;)
    Jaki zwrot akcji! Świetny!
    Mam nadzieję ,że szybko przyjdą uratować Belle ;)
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany. Wyśmienity rozdział. Tyle się działo. Muszą odzyskać Bellę zanim dojdzie może do czegoś gorszego niż występ. Plus taki, że zapłacili jej huehue :) I czy nie bd dziwne jak ktoś wejdzie do klubu i zobaczy wijącą się na scenie gwiazdę, którą widzi w telewizji? A jak bd z tego jakiś skandal? Ojojoj
    No i wszystkiego naj Kendall :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedna Bella. Liczę, że uda im się ją zabrać.
    No i mam nadzieję, że odzyska pamięć, bo nie może ich wszystkich zapomnieć.
    Dużo się dzieje w tym rozdziale, super ;)
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń