niedziela, 9 listopada 2014

Part 39.

Oczami Kendalla.

Wstałem i poszedłem do pokoju Carlosa. Chłopak leżał więc pewnie spał.

- Nie śpię. - powiedział i wstał. - Spałeś w ciuchach? - zdziwiłem się.

- Nie zauważyłem nawet że się nie przebrałem. - spojrzał na ciuchy. - Pójdę się przebrać. - wskazał na łazienkę.


- Skoczę zrobić kawę, pewnie się napijesz. - odpowiedziałem i wyszedłem.

Wstawiłem wodę na kawę, zaraz pojawił się James i Logan. Im także postawiłem kubki, po chwili przyszedł Carlos.

- Gdzie Alice? - zapytał. - Zawsze już by tutaj była. - odpowiedział.

- Nie wiem. - zastanowił się Logan, i spojrzał na zegarek. - Jest 11 a jej nie ma.. - zdenerwował się.

- Cześć. - do kuchni weszła Alice.

- O wilku mowa. - zaśmiałem się. - Własnie o Tobie rozmawialiśmy.

- Tak? - spojrzała Na nas i się uśmiechnęła. - Chcę Wam kogoś przedstawić. - powiedziała i poszła na chwilę do przedpokoju. - To moja koleżanka Misty. Znamy się ze szkoły. - powiedziała. - Misty Nam
pomoże, zaraz Wam wyjaśnię w jaki sposób.. - zachichotała. - Pójdzie do klubu tam gdzie jest Bella, oceni sytuację i wszystko będzie wiadomo.. Powie że chcę tam pracować.

- Skąd wiesz że to się uda? - zapytał James.

- Nie martw się. - uśmiechnęła się dziewczyna. - Szkoła do której chodziłam z Alice jest jedną z lepszych w LA. - mrugnęła do Jamesa. - Grałam różne role, więc rola prostytutki jest dla mnie łatwa.

- Ale mamy już detektywa i w ogóle. - odezwał się Carlos.

- Dobra. Ale chcemy wiedzieć coś więcej. - oburzyła się Alice.

- Może i masz rację.  powiedziałem. - Oby Bella się znalazła. - szepnąłem.

- No to co? - zapytał Logan. - Kiedy zaczynamy? - zapytał.

- Poczekaj.. - spojrzała na zegarek. - Zaraz ma przyjść wasz detektyw, musi zainstalować kamerę u Mis. Żebyśmy mieli podgląd, na to co się dzieję.

- O tym nie pomyślałem. - podrapał się w głowę Logan, po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. - To.. To ja otworzę. - wyjąkał. - Jesteście. Zapraszam.

- Już myślałem że nie dotrzecie. - przywitał się James. - To jest..

- Misty. Co Ty tutaj robisz? - zaśmiał się Robert. - Nie wiedziałem że znasz tutaj chłopaków.

- Znam Alice uczęszczałyśmy do tej samej szkoły. Więc jej pomagam. Ona tyle razy ratowała mi tyłek. - zaśmiała się.

- No, no. Jest co ratować. - szepnął James.

- Co? - odezwał się Logan.

- Nic, mówię że dobrze że się znają. - zaczerwienił się.

- Możemy zaczynać? - zapytał zniecierpliwiony Carlos.

- Ok. Już moment. - powiedział Robert i zaczęliśmy akcję.

NARRATOR.

Misty została już wyposażona w kilka małych kamer i mogła spokojnie podjechać do klubu. Zaparkowała swoim autem nie daleko lokalu i dumnym krokiem szła przed Siebie.

- Misty. - w słuchawce odezwał się Carlos. - Jeżeli słyszysz, to coś powiedz.

- Zaraz będę w klubie.. Nazywam się Jenny. - uśmiechnęła się pod nosem.

Misty weszła do klubu, siadła przy barze i poprosiła o wodę. Rozglądała się co jakiś czas aby wypatrzeć Marcusa. Lecz po chwili zauważyła Bellę.

- To Ona. - powiedział Carlos, widząc podgląd w laptopie. - Bella. - wziął głęboki oddech.

- Dziekujęmy Sashy za występ. - klępnął ją w tyłek.

- Zabiję.. - syknął James.

- Spokój. - odpowiedziała Misty. - Cisza, będzie coś mówił. - powiedziała.

- Nasza piękna Lisiczka dopiero zaczyna, ale mam nadzieję że zostanie na dłużej. - zaśmiał się. - Jest na sali jakaś chętna dziewczyna, która chcę pokazać swój talent? - rozejrzał się po publiczności, lecz nikt się nie odważył.


Po kilku minutach ciszy zaczął schodzić ze sceny.

- Ja. - odezwała się Misty. - Ja zatańczę. - powiedziała stanowczo.

- uu.. - odezwał się. - Jak Cię zwą piękna? - zapytał.

- Jenny.. Kochanie. Jenny Vega. - przejechała palcem po jego torsie. - No to co? - zaczynamy. - odpowiedziała.

Misty radziła Sobie nieźle, miny mężczyzn były powalające. Marcus podszedł do Niej po występie i chwilę rozmawiali..

- Zgadzasz się? - zapytał. - Możesz już dzisiaj tutaj pracować. - powiedział.

- Pod jednym warunkiem. - przybliżyła się do Niego.

- Spełnię Twoje każde życzenie. - powiedział.

- Mogę wychodzić wieczorami, aby zbierać Ci klientów. - uśmiechnęła się. - I chcę mieć pokój z tą Blondyną, jak się nie mylę to Sasha? Tak? - spytała.

- Dobra. - odpowiedział po chwili zastanowienia. - Ale muszą być to nadziani kolesie. - odparł.

- Uwodzenie mam w małym paluszku, będziesz najlepszym Alfonsem w Los Angeles! - jej ręka powędrowała niżej. - Obiecuję że spełnię Twoją każdą zachciankę. - przytuliła go.

- Dobra dziewczynka. - klepnął ją w tyłek. - Idź do pokoju Maleńka, wpadnę wieczorem to się zabawimy.- poruszył brwiami.

- Oblech. - szepnęła.

- Było nie kręcić tak tyłkiem. - zaśmiał się Kendall.

- Musiałam mieć tą pracę. - odpowiedziała. - Idę do Belli.

Misty poszła do wskazanego pokoju, zastała tam Bellę która siedziała na parapecie i wpatrywała się w gwiazdy. Była zamyślona i zagubiona, widać było że brakuję jej kogoś do szczęścia. Siedziała taka smutna i nie ogarnięta.. Patrzyła w gwiazdy. Misty podeszła do Niej i zaczęła rozmowę.

- Cześć. - Jestem Misty. - szepnęła. - Koleżanka Alice, ale mów do mnie Jenny. To taki pseudonim. - puściła jej oczko.

- Alice? Nie znam takiej. - odpowiedziała. - Mylisz mnie z kimś. - powiedziała.

- Co?! - zaniemówili James i Carlos. - Ona nie pamięta swojej przyjaciółki.

- Moment. - odpowiedziała Mis. - Nie znasz Alice Brown? - zapytała.

- A powinnam? - zapytała zdziwiona. - Przepraszam ale może mnie z kimś pomyliłaś. - wstała i otuliła się kocem.

- Jesteś Isabella Pena. Twój brat to Carlos, gra w zespole Big Time Rush. - szepnęła. - Nie mogę mówić głośniej, bo ktoś może Nas usłyszeć. - Mam przy Sobie kamerkę, nie widoczną ale mam. Twoi
Przyjaciele się martwią. Proszę powiedz im coś. - wskazała jej kamerę i miejsce do którego ma mówić.

- Cześć. - zaczęła nie pewnie. - Nie wiem czy Jenny mówi prawdę, ale jak tak jest to wiedzcie że żyję.

- Słuchaj to żaden podstęp. - odpowiedziała Misty. - Jestem przyjaciółką Alice. Twój brat to Carlos, a Ty śpiewasz. Jesteś piosenkarką, początkującą ale jesteś. - podeszła bliżej. - Popatrz.

Misty pokazała Belli nagranie z jej trasy, potem kawałek wywiadu. Była w szoku, nie mogła wydusić z Siebie ani słowa.

- Ale jak to? - zapytała. - To ja? - spojrzała na Mis.

- Tak. Tylko ani słowa Marcusowi, nie zdradź się, muszę pobrać od Ciebie krew. - powiedziała. - Chcemy przeprowadzić badania, czy nie dosypał Ci czegoś do drinka. Piłaś coś? - zapytała.

- Odkąd się tutaj znalazłam to nic, chodzę głodna i nic więcej. - odpowiedziała.

Mis szybko się tym zajęła pobrała krew i schowała pod łóżkiem.

- Kolacja! - krzyknęła jakaś dziewczyna, po czym przyniosła Nam jakieś chińskie jedzenie.

- Opowiedz mi jeszcze coś o mnie. - wciągnęła się Bella.

Mis opowiadała Belli jeszcze przez kilka godzin o jej życiu, nie mogła uwierzyć że coś takiego ją spotkało, lecz musiała to chować w tajemnicy przed Marcusem, nie mógł się o niczym dowiedzieć. Inaczej by było z Nią źle. Dziewczyny zasnęły.

Tymczasem w domu.

- Nie wierzę że Ona mnie nie pamięta. - powiedział Carlos.

- Wszystko się wyjaśni. Nie martw się. - poklepał go po ramieniu Kendall. - Musimy wierzyć że wszystko się uda.

- Na pewno się uda, Misty Nam pomoże. - Alice lekko się uśmiechnęła.

- Nie bądźmy tego tego tacy pewni.. - odezwał się po chwili Robert. - Patrzcie. - wskazał na laptop.

Na ekranie pojawił się Marcus, dzięki Misty która stała nie opodal można było zauważyć całą sytuację. Facet podszedł do Belli i pogłaskał ją po policzku.

- Dzisiaj masz wolne. - powiedział do Blondynki. - Ale Twoja koleżanka nie pokazała na co ją stać. - otarł ślinę z kącika ust.

- Oblech! - oburzył się Carlos.

- Co mam robić? - zapytała zdezorientowana Misty.

- To co każda nowa dziewczyna, która tutaj przychodzi. - zaśmiał się.

- Zaraz, zaraz. Co On chcę robić? - zastanowił się Logan.

- Sasha.. Wyjdź. - rozkazał jej a dziewczyna opuściła pomieszczenie. - Teraz pokażesz na co Cię stać. - podszedł do Niej i zaczął całować w szyję. - Zaraz wracam, no a Ty masz być gotowa.

- O nie. - szepnęła. - Przepraszam Was, ale muszę wyłączyć kamerę, jutro się odezwę.


- Nie.. - jęknął James. - Co z Bellą? - gadał do ekranu, lecz pojawiła się tam czarna plama.

- No i na dzisiaj to koniec, jutro dowiemy się więcej. - powiedział asystent Roberta.

- Zostańcie na noc, będziemy mogli od rana przesłuchać Misty. - powiedział Logan.

- Nie chcemy sprawiać problemu. - odezwali się równocześnie.

- Spoko. Mamy dużo miejsca. - uśmiechnęła się Alice. - Pójdę zrobić kolację, i porozmawiamy.

- Jasne.

Wszyscy usiedli do kolacji. Alice posprzątała i poszła do pokoju, chłopaki siedzieli jeszcze w salonie. Poszła do łazienki wzięła prysznic i włączyła Sobie spokojną piosenkę.

- Bella. Ja wiem że mnie pamiętasz, musisz Sobie przypomnieć. - wspominała, stojąc w kabinie w której ciepłe krople opadały na jej ciało. - Ja wiem że pamiętasz. - rozpłakał się, łzy zmieszały się z wodą. 

Nie mogła powstrzymać płaczu, usiadła i płakała coraz bardziej, bała się że może więcej nie zobaczyć Przyjaciółki. Wspominała najlepsze chwile z ich Przyjaźni, jak pierwszy raz się spotkały, ich pierwszą kłótnię, pierwsze zauroczenie i inne drobnostki. Postanowiła wziąć się za Siebie i uwierzyć że Bella się odnajdzie. Wierzyła w to, nie dopuszczała do Siebie innej myśli. 

- Kochanie. - do łazienki zapukał Logan. - Jesteś tam? - zapytał. 

- Tak, tak. Już wychodzę. - przekręcił kluczyk w drzwiach i wyszła. - Przepraszam. Ale zamyśliłam się. Proszę już wolna. Dobranoc. - cmoknęła go w policzek i udałą się do łóżka. 

Następnego dnia.

Misty gdy zobaczyła że Marcus wyszedł postanowiła spotkać się z Carlosem, lecz przyszedł także James. Nie mogli odpuścić, musieli się spotkać w miejscu w którym nie znajdzie ich nikt.. Carlos podał Misty drogę do ich domku ustali tam spotkanie. 

- Fajne miejsce. - usiadła i rozejrzała się. 

- Dzięki. - uśmiechał się Carlos. - Opowiadaj co tam z Bellą. 

- Nie pamięta nic, nie wiem co On jej dał, ale nie mogła stracić pamięci na zawsze. - odpowiedziała. 

- Jak to? - wtrącił James.

- Coś musiał jej dać, coś co zadziała na dłuższy czas? Prawda? - spojrzał na Mis pytająco. 

- Nie mogła stracić pamięci na zawsze, musiał podać jej jakieś silne leki. - zasugerowała. 

- Tabletka gwałtu? - zapytał James.

- Nie, nie. To nie działa długo, to musi być coś mocniejszego. 

- To co? - przeraził się Carlos. 

- Mam próbkę jej krwi, oddałam to do analizy i wyniki powinny być dzisiaj, albo jutro po południu. - powiedziała. 

- Nie mogę tyle czekać! - krzyknął Carlos. - Muszę wiedzieć teraz. - zaczął spacerować po domku. 

- Mogę wykonać kilka telefonów, dowiem się co i jak.. - uśmiechnęła się Misty. - Ale powiem Wam później.. Bo muszę wracać do klubu, adres znacie możecie dzisiaj zajrzeć. 

- Ale Marcus Nas nie wpuści. - posmutniał Los. 

- Nie ma go dzisiaj, ale jak założycie jakieś inny ciuchy i peruki to możecie wejść. - powiedziała schodząc na dół. - Nie zapomnijcie o kasie, inaczej nici z wejścia. - powiedziała i wróciła do klubu. 

Wieczorem.

Bella siedziała w swoim pokoju, Jenny nie wróciła jeszcze więc martwiła się o Nią. 

- A może Ona mówiła prawdę? - rozmyślała.

- Carlos.. 

- Słucham? - do pokoju weszła Jenny. - Co powiedziałaś? - zapytała. 

- Carlos. Powiedziałam. - spojrzała na Nią pytająco. - Czy ja? 

- Pamiętasz? - zapytała. - Pamiętasz? - spróbowała ponownie. 

- Carlos, Carlos Pena. Mój starszy brat, gra w zespole.. Poczekaj, poczekaj. Big, Big. - zacięła się. - Nie pamiętam, 

- Nie szkodzi, ważne że pamiętałaś. - pocieszyła mnie. 

- Ja pamiętam.. - kąciki ust podniosły się do góry. - Przypomniałam Sobie coś. - spojrzała na Jenny.

- Co? Mów. - pospieszyła ją. 

- Carlos.. On. On mi coś powiedział. - jej wyraz twarzy się zmienił. 

- Ale co Ci powiedział. Bella przypomnij Sobie.. - poprosiła dziewczynę. 

- Przygotujcie się do występu. - do pokoju nagle wszedł Marcus. - Dzisiaj występujecie obie, chcę w tym występie widzieć pożądanie.. Musicie wyglądać nieziemsko. - odwrócił się i poszedł. 

- Przepraszam. - Bella spojrzała w okno. - Nie pamiętam, chciałabym Sobie przypomnieć, ale nie mogę. - czuła się winna, czuła że zawiodła. 

- Nie martw się, wszystko się ułoży. Dzisiaj w klubie będzie James i Carlos. Mają mi wysłać swoje zdjęcia, tak żebym ich rozpoznała.. - powiadomiła ją Jenny. 

- Ale jak? - zastanowiła się Bella. 

- To Oni. - pokazała ekran telefonu. - Przypatrz się im dobrze, to Oni. Musimy ich dzisiaj zaciągnąć do pokoju. 

- Ale żeby z Nimi? - krępowała się tą sytuacją.

- Nie. Marcus i tak tam nie wchodzi, więc możemy z Nimi pogadać, może coś Ci się przypomni. - poklepała ją po ramieniu. - Chodź musimy dać występ.. 

Chłopaki podeszli pod klub, obaj się lekko przerazili. 

Oczami Carlosa.

- A jak Nas rozpozna? - zapytał James. 

- Nie martw się o to, ja się sam w lustrze nie poznałem. - zaśmiałem się. - Pamiętaj jesteś David Ross, pamiętasz? - zapytał. 

- Może zapamiętam. - wzruszył ramionami James. 

- W razie braku pamięci, tu masz nowy tymczasowy dowód. - wręczyłem kumplowi daną rzecz. 

Bez problemu weszliśmy do klubu, musieliśmy udawać że znamy się na rzeczy, bo po chwili podszedł do Nas Marcus. 

- Witam. - przywitał się z Nami. - Nie widuję Was tutaj często. - odpowiedział i zamówił coś przy barze. 

- No dopiero co przyjechaliśmy, jesteśmy z Nowego Jorku, zatrzymałem się z tutaj z Przyjacielem. - odpowiedział James, na razie grał dobrze, co mnie ucieszyło. 

- Otwieramy właśnie nowy klub, i chcemy zapoznać się z panującymi tutaj tradycjami, może zabierzemy coś do Siebie. - zaśmiałem się. - Chcemy wiedzieć jak wyglądają wasze tancerki. - powiedział. 

- Dzisiaj mamy podwójny występ. A później licytacja. - poruszył brwiami, i szturchnął lekko Jamesa. - Wiecie o czym mówię. - zaśmiał się. - Mamy 2 świetne panny, wygrasz a masz godzinę z Nimi. 

- Widzisz Robert może po licytujemy, i zabawimy się z Paniami. - uśmiechnął się znacznie szerzej. 

- Jasne. - Carlos zrozumiał o co chodzi. 

- Przepraszam Was ale muszę ogłosić występ.. - powiedział Marcus i wskoczył na scenę. - Proszę o ciszę, po dzisiejszym występie Jenny i Sashy.. - powiedział. 

- Jenny. - spojrzeliśmy na Siebie równo z Jamesem. - To Misty. - szepnąłem. 

- Tak więc jak już wspomniałem po dzisiejszym występie Jenny i Misty odbędzie się licytacja.. - powiedział. - Będzie można wygrać Godzinne spotkanie z paniami, zero kamer i zero czegokolwiek. Możecie robić z Nimi co chcecie. - zaśmiał się szyderczo. - A teraz zapraszam na scenę Jenny Vega oraz Sashę Fox. - zaczął bić brawa. 

Na scenie pojawiła się Bella i Misty obie w mocnym makijażu, i skąpych ciuchach. Widziałem jak faceci ślinią się na ich widok, lecz czułem że musimy wygrać tą licytację.. Tak też się stało. 

- Dziękujemy Paniom. - Marcus klepnął Bellę po tyłku, a Maslow aż się gotował. 

- Spokój. - zatrzymałem kumpla. 

- Zaczynamy od 100 dolarów.. 

Kilka minut później.

- 100 tysięcy! - krzyknął James aby przebić gościa z przodu. 

- Sprzedane! - odezwał się Marcus. - Sasha idzie do Pana z numerem 15. - wskazał na Jamesa. - Teraz nasza nowa zdobycz, piękna Jenny Vega. - klasnął w dłonie. - Kto da tysiąc? - zapytał. 

- 150 tysięcy. - krzyknął Carlos, a reszta ucichła. - sprzedane Panu z numerem 20. - uśmiechnął się i podszedł do Nas. - O to wasze damy. - wyciągnął rękę po gotówkę. 

- Możemy być wszyscy w jednym pokoju? - zapytał James a Marcus przewrócił oczami. 

- Dołożymy obaj po 5 tysięcy. - spojrzał Carlos. 

- Ok. Róbcie Sobie co chcecie. - oczy mu błysnęły, jak zobaczył gotówkę. - Wszystkie chwyty dozwolone, macie wolną rękę i wszystkie fantazje jakie przychodzą Wam do głowy. - odszedł ze śmiechem. 

Poszliśmy do jednego z pokoi, było tam ciemno ale mogliśmy zapalić lampkę. Bella była trochę przerażona, usiadła na łózko i czekała na nasz ruch. 

- Zapłaciliście Marcusowi, możecie robić z Nami co chcecie! - krzyknęła. - No na co czekacie? Dlaczego Nas nie rozbieracie, dlaczego nie wkładacie Nam rąk do majtek? Dlaczego tego nie robicie? - lekko
puściły jej nerwy. - Możecie robić co chcecie, jakie macie fantazję.. - z oczu leciały jej łzy. - No już. - mówiła już ciszej ale wciąż szybko i ze złością w głosie. - No, dlaczego nic nie robicie? wstała. - No co
się tak gapicie? Mam Wam pomóc. - puściły jej nerwy. 

- Csii.. - przytuliła ją Misty. - Uspokój się, wiem przez co przechodzisz, ale nie martw się. Oni nic Nam nie zrobią, to jest.. - nie zdążyła powiedzieć. 

- Carlos. - spojrzała na mnie i  patrzyła mi w oczy. James. spojrzała na chłopaka, wpatrywała się w Nas. 

- Pamiętasz coś? - zapytał James dotykając jej dłoni. 

- Jestem Twoim bratem, musisz mnie pamiętać.. - powiedziałem. 

- Przepraszam. - szepnęła. 

Oczami Belli.

Poszłam z Jenny do pokoju, tam dłuższą chwilę siedziałyśmy nie mówiąc nic, wpatrywałyśmy się w jeden punkt w pokoju. W końcu odważyłam się odezwać. 

- Jenny. - powiedziałam cicho. - Nie wiem jak masz naprawdę na imię, ale dla mnie pozostaniesz Jenny. - uśmiechnęłam się. - Przypomniałam Sobie Carlosa, ale tylko jego. - posmutniałam. 

- Z czasem przypomni Ci się reszta. - uśmiechnęła się. 

Dzisiejszy dzień był strasznie zakręcony, poznałam swojego brata, którego nie pamiętam a znam całe życie.. Bałam się tego, że coś może się nie udać.. Ale na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem.

Przepraszam że tak wcześnie :). Ale jadę na zakupy ;d. Huhu.
Widziałam że dodałyście rozdziały na blogi, postaram się to nadrobić jak najszybciej, na razie nie mam czasu, aby dokończyć rozdziały, ale próbuję chociaż coś dopisać. Jednak nic się nie zmieni, rozdziały nadal będą dodawane w niedzielę ! :).
Miłego dłuugiego weekendu ♥ .

5 komentarzy:

  1. Nie wiem dlaczego, ale na słowo "Misty" pomyślałam o Pokemonach. Och, to dzieciństwo... Wprowadziłaś taki fajny, kryminalny wątek. To jest na serio ciekawe. Miałam ochotę nakrzyczeć a babcię, bo mi przerywała, ale to nie ważne. Ale jakim sposobem Balla straciła pamięć? Tylko nie rób z tego wątku a'la "Remember Sundey". Tego bym już nie zniosła. Notka jak zwykle świetna. Czekam na nn! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział !
    Fajnie, że Bella chociaż to pamięta ;)
    Nie wiem co tu jeszcze napisać, bo późno i oczy same mi się zamykają...
    Świetnie napisane i oczywiście czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rozdział jest cudowny i niesamowity. Jeden z najlepszych na Twoim blogu wg mnie. Jest to coś nowego czego jeszcze nie czytałam. Takie " prostytucyjne "( nwm jak to się odmienia) klimaty. Chłopaki nie pożałowali hajsu na licytacje. Nadal mam nadzieję, że kasa jest fałszywa no bo...nie oszukujmy się 250 tys to dużo. Ale pewnie dziewczyny oczywiścue są bezcenne a ja jestem zwykłym Żydem haha :) Dajesz szybki kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże cały czas rycze. Ten rozdzial jest cudny. Dobrze, że Bella sobie coś przypomina. Trochę krótko bo ciężko mi znaleźć na cokolwiek czas.
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń