niedziela, 14 grudnia 2014

Part 43.

Miami - Oczami Jamesa. 

Wyspałem się, chciałem przyrządzić jakieś śniadanie ale nie wiedziałem od czego zacząć. Trochę się krępowałem, bo nie byłem u Siebie. Ale jednak coś trzeba zjeść. Zrobiłem pospolite śniadanie, nie
umiałem się odnaleźć..

- O czym myślisz? - na dół zszedł Kendall.

- O niczym. Siadaj zrobiłem jakieś śniadanie. - zaprosiłem go do stołu.

- Jak myślisz. Bella się znajdzie? - zapytał i spojrzał na mnie.

- Cały czas o tym myślę, ale nie wiem czy są jeszcze jakieś szanse na to. Strasznie za Nią tęsknię i nie odpuszczę dopóki się nie znajdzie.

- Będzie dobrze. Na pewno. - pocieszył mnie Blondyn.

- Jakby było dobrze, to byłby jakiś znak od Niej. - wkurzyłem się i opuściłem kuchnię.

- Stój! - krzyknął Carlos.

- Nie mam nastroju. - burknąłem.

- Ale to coś ważnego.. - próbował mnie zainteresować. - Mam wieści od Belli. - zamarłem jak usłyszałem to imię.


- Co?! Żyje? Gdzie jest? -  zadawałem pytania, nie dając mu dojść do słowa.

- Usiądź. Spokojnie. - powiedział. - Bella do mnie zadzwoniła, żyje i jest u Przyjaciółki w LA. Nic jej nie jest, ale na razie chcę odpocząć. Chciałem do Niej jechać, ale powiedziała że się nie długo odezwie.
Obiecałem jej że nic nie powiem, ale nie mogłem się już na Ciebie patrzeć.. Wybacz.

- Nie wierzę. Chcę już ją zobaczyć, przytulić ją, poczuć jej zapach, usłyszeć śmiech. - zamarzyłem się.

- Nie mówcie nikomu że coś Wam mówiłem. Proszę. Złożymy przysięgę. - powiedział i złożył rękę na sercu. - Przysięgam.

- Przysięgam. - powtórzyliśmy razem z Kendallem. - Pozwól mi być przy następnej rozmowie.

- Nie wiem, nie wiem. Jak się odezwie dam Ci znać.

Gdy Alice i Logan skończyli z Nami jeść śniadanie, chcieliśmy wyjść na miasto ale nikt nie miał ochoty. Postanowiliśmy że będziemy się wylegiwać koło basenu. Nie chciałem pokazywać tego że za Nią tęsknię. Po prostu nie chciałem popsuć wakacji Przyjaciołom. Martwiłem się tym że nie daje znaku życia, ale to jej wola. Nikt nie może jej tego zabronić. Będzie chciała to się pokaże nie to nie. Życie. Patrzyłem jak wszyscy się bawią w tym basenie. Carlos się uśmiechał jak dawniej, byliśmy zgraną paczką, ale bez Niej. Ona tworzyła między Nami jakąś więź, była dobrą wróżką. Pomagała Nam. Każdy mógł powierzyć jej swoją tajemnicę, i była u Niej bezpieczna jak w sejfie. Hasło znała sama.

Los Angeles - Narrator. 

Bella i Lisa miały świetną zabawę, gotowanie sprawiało im przyjemność. Mogły nadrobić stracony czas.

- Wszystko gotowe? - zapytała Bella.

- Tak. Wystarczy się przebrać i możemy zasiadać do kolacji. - uśmiechnęła się Lisa i zdjęła fartuszek. - Chodź się przebierzemy.

Dziewczyny pobiegły na górę i się przebrały. Bella nie miała wielkiego wyboru, założyła coś prostego a zarazem eleganckiego. Nie mogła się doczekać, kogo może przyprowadzić Tom. Bała się że w trakcie
rozmowy może palnąć coś głupiego. Gdy zeszła na dół Lisa już czekała.

- wow.. - Belli opadła szczęka. - Wyglądasz świetnie! - uśmiechnęła się.

- Oj tam. - zaśmiała się. - Wyglądam normalnie, tylko chcę ładnie wyglądać dla Toma.

- Na miejscu Toma, od razu bym Cię zaprowadziła do sypialni.. haha!

Dziewczyny wybuchły nie opanowanym śmiechem, lecz nie trwało to długo gdyż dzwonek do drzwi przerwał im zabawę.

- Tom Kochanie. - Lisa przywitała chłopaka. - Wejdźcie do środka, zapraszam. - Bella poznaj Davida i jego asystenta Pablo.

- David? Pablo? - dziewczynie opadła szczęka z wrażenia. - Co wy tutaj robicie? - przytuliła ich mocno. - Nie myślałam że was jeszcze spotkam. Nie wierzę. - cieszyła się.

- Znacie się? - zapytał zdziwiony Tom.

- Tak. Znamy się już długo, ale jak David zakończył pracę z muzyką, odezwał się do mnie i zaproponowałem mu współpracę.

- Świetnie. Znowu razem.. Hurra! - krzyczał podekscytowany Pablo.


- My tu gadu-gadu a kolacja stygnie. - zaśmiały się dziewczyny.

Przyjaciele usiedli do stołu. Bella bardzo się cieszyła że mogła ponownie spotkać Davida i Pablo, brakowało jej ich towarzystwa.

- Powiedz Nam co się stało jak wyjechałaś. - zaciekawił się Pablo.

- Ech. - westchnęła. - Opowiem. - wzięła łyk wina i zaczęła opowiadać.. - Więc to już koniec, gdyby nie Lisa nie wiem co by ze mną było. Na szczęście Ona mi pomogła. - Bella uśmiechnęła się ciepło do Lisy.

- No przestańcie. Bo się wzruszę. - zaśmiał się Pablo.

- Słodki jesteś. - odezwały się dziewczyny.

- Więc.. Jak już mówiłem wcześniej, zastanowiłem się nad tą historią spotkałem się z Davidem i czuję że możemy podpisać umowę. - Tom wyciągnął zza Siebie teczkę i wyciągnął dokumenty.

- Mówisz serio? - zapytała zdziwiona Bella.

- O to długopis. Proszę. - podał dziewczynie długopis..

- Ale mam jeszcze nie dokończony scenariusz.. - powiedziała. - Zostało mi kilka stron i skończę.

- Podpiszemy umowę, znajdziemy odpowiednich aktorów, no a Ty spokojnie dokończysz pisać. - zaproponował David.

- Naprawdę? - dziewczyny spojrzały się na Siebie.

- Podpisz! - Lisa kiwnęła głową na znak że się zgadza.

Bella przeczytała umowę i odważyła się podpisać umowę. Była cała w skowronkach. Nie miała z kim podzielić tej radości, chciała pobiec od razu do Carlosa, pochwalić się swoim sukcesem ale nie mogła.. Chciała do Niego zadzwonić, ale w ostatniej chwili zwątpiła.. Gdy goście wyszli, a Lisa udała się z Tomem do sypialni. Bella zaczęła kończyć scenariusz, piła kawę za kawą ale w końcu jej się udało. Była z Siebie dumna, że w tak krótkim czasie zrobiła dla Siebie tak wiele.. 

Oczami Logana - Miami. 

Jak Brad i Jenny wrócili zjedliśmy jakiś obiad i chcieliśmy zaszaleć, ale nie znaliśmy żadnego miejsca w którym można by było dobrze się zabawić. 

- Młodzież. Na plaży ma się odbyć, dzisiaj jakaś zabawa. Idziemy? - zaproponował Brad, który był w imprezowym nastroju. 

- No jasne! - ucieszyliśmy się i pobiegliśmy na górę zmienić ciuchy.

- Po raz pierwszy w życiu, stoję przed szafą i nie wiem co mam na Siebie nałożyć. - opowiadałem Alice, lecz Ona mnie nie słuchała.

- Ja już znalazłam strój, jeszcze tylko poprawię makijaż i jestem gotowa. - zaśmiała się.

- Już wiem co czujesz! - krzyknąłem do Al gdyż była w łazience. - Załamię się. - westchnąłem.

- Poczekaj. - dziewczyna podeszła do mojej szafy. - Załóż te spodenki i tą koszulkę. - przesłała mi buziaka i wróciła do łazienki.

- Co ja bym bez Ciebie zrobił. - zaśmiałem się.

- Umarłbyś.. - wybuchła śmiechem.

- Poczekaj, poczekaj. Muszę to nagrać. - wyjąłem kamerkę z torby. - Alice Brown. Czy możesz powtórzyć to co mówiłaś? - skierowałem kamerę w jej stronę.

- No przestań. - zaśmiała się. - Logan, zabieraj tą kamerę. - rzuciła ręcznikiem.

- Fiu, fiu. - zrzuciłem ręcznik. - Dobrze że jesteś ubrana, inaczej bym musiał wyłączyć kamerę, aby nikt nie zobaczył naszej sex-taśmy ! - rzuciłem i wybiegłem z łazienki.

- Henderson! - oburzyła się.

- Tak? - zajrzałem nieśmiało do łazienki. - Możesz zapiąć mi bluzkę?

- Co Ty byś beze mnie zrobiła? - skierowałem kamerę na twarz Alice.

- Umarłabym! - powtórzyła.

- Dziękujemy za odpowiedź. - uśmiechnąłem się. - Nagrałem! - ucieszyłem się i poszedłem do pokoju aby się przebrać. - Jestem gotowy! - zajrzałem do łazienki, nie było Alice. - Al? Jesteś? Oj. Nie ma jej. - posmutniałem.

- Logan! - doszły mnie krzyki z dołu. - Chodź! Czekamy na Ciebie.

- Już gotowi? - zapytałem zdziwiony. - Nawet James?? - spojrzałem na Maslowa.

- No a co Ty myślisz? - poprawił swoje włosy. - Zrozumiałem że nie mogę poświęcać tyle czasu na swój wygląd. Zmieniam się.. - poruszył brwiami.

- Idziemy? - zapytała Jenny. - Tylko nie naróbcie Nam wiochy.. - zaśmiała się. - Pewnie będą Nasi znajomi, ale może jak się zaaklimatyzujecie to będziecie mogli zaszaleć, tylko proszę Was. Nie rozluźniajcie się za bardzo.

Pół godziny później.  

- Już wiecie o co chodziło? - zaśmiał się Brad.

- Nie wiedziałem że to miałeś na myśli.. - zniesmaczyłem się. 

- Witajcie w Miami! - zaśmiała się Jenny. 

- Ale tak można, to legalne? - zapytała Al. 

- Gdy przeprowadziłam się tutaj, na początku też miałam takie myśli, ale po pierwszej imprezie zrozumiałam że to jest normalne.

- Co jest normalne? - zaskoczył nas James z Kendallem, którzy przyszli z drinkami. 

- No już za późno.. - odpowiedział Logan. - Ale macie szczęście. - zaśmiał się. 

- Ok.. Może nie chcemy wiedzieć. - odezwał się James. 

- Dobra. My się idziemy przywitać ze znajomymi, no a Wy możecie iść z Nami albo śmigajcie na parkiet. - zaproponował Brad. 

- Ja idę na podryw.. - potarł dłonie Carlos i wyciągnął ze Sobą Kendalla. 

- My może się przejdziemy. - zaproponowałem Alice. - James idziesz z Nami? - zapytałem kumpla. 

- Nie.. Pójdę posiedzę obok baru, może się czegoś napiję. Nie przejmujcie się mną. - zmartwił się. 

- Chodź z Nami. - zaproponował Brad. 

- Nie. Posiedzę obok baru, bawcie się dobrze. - uśmiechnął się i poszedł w swoją stronę. 

- Co mu się stało? - zapytała Jenny. 

- Tak w skrócie to Bella wyjechała w trasę, później wróciła to została porwana a teraz jest gdzieś nie wiadomo gdzie, no i James się martwi.. - spojrzała na odchodzącego chłopaka. 

- To przykre. Ale jakoś się trzyma co? - zastanowił się Brad. 

- Widzisz jak jest. Idźcie do znajomych! Bawcie się dobrze. - uśmiechnąłem się i zabrałem Al na spacer.

Narrator.

Logan zabrał Alice na romantyczny spacer, Brad i Jenny udali się do swoich znajomych. Carlos postanowił się zrelaksować i zabrał Kendalla na podryw. Tylko James został sam, poszedł do baru i wpatrywał się w ludzi na parkiecie.. 

- James? - podeszła do Niego blondynka. 

- Autograf czy zdjęcie? - zapytał i wyciągnął długopis od barmana, nie spoglądając na dziewczynę. 

- Może tylko wystarczy rozmowa. - zaśmiała się. - Porozmawiamy? - zapytała ponownie i czekała aż chłopak się odwróci. 

- Nie mam ochoty na rozmowę, zdjęcie czy autograf? - zniecierpliwił się. 

- No cóż. Próbowałam. To może zdjęcie. - spróbowała skierować go w swoją stronę. 

- Stop. Eliza? - wpatrywał się w dziewczynę. 

- Tak to ja. - uścisnęła chłopaka. - Co Ty tutaj robisz? Bez Przyjaciół. 

- Jesteśmy na wakacjach. Logan i Alice poszli na spacer, no a Kendall i Carlos na podryw. - zaśmiał się. 

- A gdzie Bella? - rozejrzała się po parkiecie, w poszukiwaniu przyjaciółki. 

- Nie wiem, nie ma jej z Nami.. - spuścił głowę i wypił drinka jednym przechyleniem szklanki. 

- Co się stało? - Eliza wyglądała na zmartwioną. 

- To Ty nic nie wiesz? - zdziwił się. - Pojechała w trasę, później z Niej wróciła ale jej były Szef ją porwał.. Na naszych oczach, no i teraz nie wiemy co się u Niej dzieję. 

- To przykre. Ale na pewno się odnajdzie. - poklepała go po ramieniu. 

- Takie jest życie.. - westchnął. - Ale mów co u Ciebie? Skąd się tutaj wzięłaś? - zapytał zaciekawiony. 

- Moi Rodzice wyjechali tutaj w sprawie pracy, no a ja zostałam w Polsce i szukałam pracy, więc zgłosiłam się do agencji modelek i teraz jestem na kontrakcie tutaj w LA. Ale mamy też pokaz w Miami więc jestem. - ucieszyła się. 

- Modelka? - spojrzał na Nią od dołu do góry. - No, no. Muszę przyznać, że się do tego nadajesz. - zaśmiał się.

- Dziękuję. Przepraszam ale muszę już lecieć. - pocałowała go w policzek. - Może będziemy mieli okazję się spotkać gdzieś jak wrócisz z wakacji. Na razie. Trzymaj się James. - pomachała mu i odeszła. 

- Na razie.. - mrugnął do Niej.

Wszyscy się świetnie bawili, nawet James który poznał kilka ciekawych osób. Impreza okazała się udana, wszyscy w świetnych humorach wracali do domu. Carlos co chwilę sprawdzał telefon, chciał aby Bella się do Niego odezwała ale niestety cisza.

Następnego dnia rano. 

Wszyscy obudzili się w lekkim kacem, na szczęście nikt nie musiał nigdzie wychodzić, więc Jenny mogła spokojnie zrobić obiad. 

- Pomogę Ci. - na dół zeszła uśmiechnięta Alice. 

- Dziękuję. - uśmiechnęła się Jenny. - Jak możesz to obierz warzywa, zrobimy rosół żeby chłopaki się pozbierali. 

- No tak. Nieźle zabalowali. - zaśmiała się. - Ale to u chłopaków normalne. Carlos zawsze lubił wypić, Logan nie bardzo ale jak jest z chłopakami to dostaje małpiego rozumu. 

- Znam to. Brad raz tak popił że następnego dnia, znalazł się w sypialni moich Rodziców spał z moim Ojcem.. Bo pomyliły mu się pokoje. - wybuchła śmiechem. 

- No to nie ciekawie. - zdziwiła się. 

Dziewczyny porozmawiały przy wspólnym gotowaniu, no i później wstali balowicze.. Usiedli do stołu i zajadali się rosołem. 

- Przepraszam. Muszę odebrać. - wstał od stołu Brad. - Jenny mam złą wiadomość. - powiedział gdy wrócił. 

- Co się stało? - zdenerwowała się. 

- Musimy wyjechać do Nowego Jorku, mamy tam pojechać w delegację na kilka dni. - spojrzał na dziewczynę i przeszła mu ochota na jedzenie. 

- No ale mamy gości. - spojrzała na Kendalla i przyjaciół. 

- Nie ma sprawy. - wtrącił Blondyn. - Możemy wrócić do domu, nie gniewamy się. - zapewnił kuzynkę. 

- Na prawdę? - zapytała zmartwiona. 

- Tak. Jak będziecie mogli to wpadnijcie do Nas, do LA. Będzie Nam miło. - zapewniła Alice. 

- No to my pójdziemy się spakować. - odezwał się Carlos i pozbierał talerze. 

- Tak nam przykro. - powiedziała Jenny. - Jakoś Wam to wynagrodzimy. 

Przyjaciele poszli na górę się spakować, w międzyczasie James załatwił im autobus do domu. Więc mogli spokojnie jeszcze dzisiejszego dnia wrócić do domu. 

Kilka minut później.

Autobus zajechał pod dom, wszyscy zaczęli się żegnać. 

- Dziękujemy że mogliśmy przyjechać, mamy nadzieję że też Nas odwiedzicie. - żegnał się Carlos. 

- Obiecujemy. - zapewnił go Brad. - Widzimy się w LA. Na jakiejś super zabawie, no i mamy nadzieję że poznamy Bellę.

- No na pewno. - uśmiechnął się James. 

- Halo..! - odezwał się kierowca. - Długo mam czekać? - niecierpliwił się

- Już, już. - krzyknął Kendalla. - No to na razie! - wsiadł do autobusu i odjechali. 

Całą drogę wspominali krótki wyjazd, cieszyli się że mogli pojechać do Miami. W połowie drogi mieli przesiadkę, ponieważ autobus nie chciał ich wieść dalej. Ale przyjechał po Nich Dan. Carlos wpatrywał się w okno, przejeżdżając przez LA zauważył Bellę. Był pewien że to Ona, ale nie mógł zatrzymać autokaru, spróbował się z Nią skontaktować, lecz nie odbierała telefonu i nie odpisywała na jego SMS-y. Gdy dojechali do domu Carlos natychmiast otrzymał SMS z wiadomością od Belli. 

' Jeżeli jesteś w LA spotkajmy się jutro przy Star Cafe.. O 12. ' . Carlos od razu się zgodził, i nie mógł doczekać się następnego dnia. 

- Carlos. - do pokoju zapukał James. - Mogę wejść? - zapytał. 

- Tak. Wejdź. - powiedział. - Mam się jutro spotkać z Bellą o 12 pod Star Cafe.. - powiedział cicho. 

- Żartujesz?! - zdziwił się. - Idę z Tobą. 

- Nie możesz. - zdenerwował się. - Idę sam. 

- Ja muszę ją zobaczyć. - próbował postawić na swoim. 

- Nie! - podniósł głos. - Nie mogę Cię zabrać.. Przepraszam. 

- Daj jej to ode mnie.. - podał mu kopertę. 

- Co to jest? - spojrzał. 

- Daj jej to. Proszę. - powiedział i opuścił pokój Carlosa. 

Chłopak położył się do łóżka, i rozmyślał co powie Belli następnego dnia.. 

3 komentarze:

  1. Ale się naczytałam ^^ Momenty z Loganem za kamerą i Alice były na polepszenie humoru. Bella podpisała kontrakt. Gratulki. Niech ona już wróci do przyjaciół! Oby na tym spotkaniu właśnie. Biedny James tęskni. Super roz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra to wyszło! Zgadzam sie z Marlą... Logan i Alice dzisiaj wymiatali. Jak nikt wcześniej tutaj. I to było ekstra! Dla Belli szczere brawa, bo zasłużyła. Teraz trzymam kciuki za jej głowę. Trzymaj się! Notka świetna! Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! Po prostu świetny ;)
    Alice i Logan najlepsi ;)

    OdpowiedzUsuń