niedziela, 21 grudnia 2014

Part 44.

Oczami Belli. 

Nie wiem co ja zrobiłam, dlaczego się zgodziłam z Nim spotkać. Musiałam oszaleć.. Miałam pozostać w ukryciu, z daleka od Nich. Nie miałam ochoty tego robić, ale stało się. Lisa dość długo spała, a ja nie chciałam jej budzić i im przeszkadzać. Posprzątałam trochę po wieczornej imprezie, niczym się obejrzałam to już była 10. Zrobiłam Sobie kanapki i ponownie posprzątałam. 

- Już na nogach? - zapytała schodząca z góry Lisa. 

- Ach tak. - zaśmiałam się. - Posprzątałam trochę i zrobiłam Sobie coś do jedzenia, no a teraz idę się spotkać z Carlosem. - odpowiedziałam i czekałam na odpowiedź Lisy. 

- Nie będę Ci prawiła morałów, ale powiem jedno. Uważaj na Siebie. 

- Nie rozumiem. - skrzywiłam się. - Przecież Carlos to mój brat, to na co mam uważać? 

- Źle mnie zrozumiałaś, chciałam Ci powiedzieć żebyś nie dała się na razie spróbować wrócić do domu. Chcesz odpocząć. - przetłumaczyła. - Więc bądź ostrożna, możesz się następnym razem spotkać z Carlosem tutaj. 

- Dziękuję. - uściskałam ją. - Idę się zbierać, bo muszę też dotrzeć na miejsce. - udałam się w stronę pokoju. 

- Bella. - zatrzymała mnie Lisa. - Nie zakładaj peruki, chcę aby Carlos mógł Cię normalnie zobaczyć bez tego czegoś. - uśmiechnęła się. 

- Jasne. 

Poszłam na górę i przeszperałam szafę w poszukiwaniu jakiegoś zestawu, znalazłam jakieś ubrania. Uczesałam włosy i przypudrowałam nos. Założyłam ciemne okulary i wyszłam.. Bałam się jak cholera, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć Stanęłam przed Cafe. Bałam się. Po prostu się bałam, weszłam do środka poszłam do łazienki, poprawiłam się i wyszłam czekając na Carlosa. Zauważyłam jakąś postać maszerującą w moją stronę która od razu mocno mnie przytuliła.. Nie wiedziałam co zrobić, ale odwzajemniłam uścisk.

- Tęskniłam. - wyszeptałam i uwolniłam się od uścisku.

- Wejdziemy? Czy idziemy na spacer? - rozejrzał się po okolicy.

- Poczekaj. Muszę wykonać jeden telefon.. - odeszłam kawałek aby zadzwonić. - Chodź. - machnęłam ręką i poszliśmy w zupełnie przeciwnym kierunku.

- Gdzie idziemy? - rozglądał się po okolicy.

- Nie martw się, chodź. - złapałam go za rękę.

Udaliśmy się do Lisy. Nie chciałam aby ktoś widział Nas na mieście, dziewczyna się zgodziła była akurat na zakupach. Więc miałam chwilę spokoju, aby porozmawiać z bratem. Weszliśmy do środka i udaliśmy się do salonu. Nalałam nam soku do szklanek i mogliśmy spokojnie porozmawiać.

- Kiedy wrócisz do domu? - rozglądał się po pomieszczeniu.

- Już z chęcią bym do Was wróciła, ale jeszcze nie mogę. Strasznie za Wami tęsknię. - mówiłam. - Nie wiesz jakie to trudne, spojrzeć w oczy Jamesowi czy Tobie, no i jeszcze jest Kendall z Loganem i Alice. To jest dla mnie trudne.. Boje się. - powiedziałam.

- Wróciłam! - po domu rozeszło się echo.

- Kto to? - zaniepokojony Carlos wstał z sofy.

- Przyjaciółka.. - odpowiedziałam. - Jesteśmy w salonie. Nie martw się. - uspokoiłam brata.

- Cześć. - lekki uśmiech na twarzy Lisy, trochę mnie zaniepokoił, wiedziałam że może być wojna albo spokój.

- Lisa? - Carlos spojrzał na dziewczynę jak na ducha. - Ale że jak to? To przecież. Ale Wy.. Nie rozumiem. - plątał się w swoich wypowiedziach.

- Bell nie miała nikogo teraz, pozwoliłam jej tutaj zostać. Wiedziałam że prędzej czy później się o tym dowiecie. Ale wolałam później. Może i między Nami były zgrzyty ale wiem, że teraz Ona jest moją przyjaciółką.. - uśmiechnęła się ciepło do mnie.

- Przecież. Ty i dziewczyny no i te narkotyki. Jak to możliwe?

- Normalnie. - uspokoiła go. - Nie mówmy o tym. - zmieniła temat. - Mówiłam Belli żeby uważała na Siebie, i że może zostać u mnie ile chcę, ale widzę że będzie w dobrych rękach. I chcesz dla Niej dobrze.

- Nie wracasz ze mną? - zapytał Carlos.

- Chciałabym. Ale to dla mnie jeszcze za wcześnie.. Spotkajmy się jutro w parku. - pocieszyłam brata. - Tylko bądź sam, tak jak dzisiaj.

- Jasne. - spojrzał na zegarek i podrapał się w głowę. - Na mnie już czas. Będę się zbierał.

- Odprowadzę Cię. - powiedziała Lisa.

- Do jutra Carlos. - pomachałam mu. - Trzymaj się.

- Cześć.

Lisa odprowadziła Carlosa i wróciła do mnie..

- Dlaczego mówiłaś żeby był sam? - zapytała.

- Miałam wrażenie że ktoś za nami idzie, ale nie byłam tego do końca pewna..

- Może Ci się zdawało. - uśmiechnęła się. - Chodź włączymy jakąś komedię, dla polepszenia humoru.

- A masz lody? - zapytałam.

- No oczywiście! - krzyknęła radośnie i razem poszukałyśmy filmu.

Oczami Carlosa. 

Poczułem się dziwnie wychodząc od Belli.. Tak jakby inaczej. Nie widziałem jej dawno, ale gdy byłem obok Niej wcale nie czułem że się za Nią stęskniłem. Wręcz odwrotnie. Chciałem powiedzieć wszystkim o tym spotkaniu. Idąc pustymi uliczkami, czułem jakby ktoś mnie obserwował, nie bałem się bo mijałem od czasu do czasu przechodniów i przejeżdżające samochody. Ale miałem wrażenie że ktoś mnie obserwuję. Gdy wróciłem było późno więc pewnie wszyscy już spali, ale może to i lepiej. Zrobiłem to samo udałem się do pokoju i rzuciłem się na łóżko w ubraniach nie miałem na nic siły.. Lecz z pokoju obok usłyszałem rozmowę Jamesa, podsłuchałem co nieco.

- Nie ma jej, właściwie nie wiem kiedy wróci. - odpowiedział.

- No to może się spotkamy? - usłyszałem kobiecy głos.. - Masz jutro czas?

- Jutro nie. Ale może pojutrze, będę bardziej wolny więc możemy się spotkać w parku. Albo gdzieś w jakimś cichszym miejscu aby nikt Nas nie zauważył. - zaśmiał się.

- Ok. To podam Ci adres fajnej kawiarenki to się umówimy.

- Jasne. Ale jak ktoś się dowie co robimy, to będzie nie wesoło brakuję mi tego, ale wiem że od Ciebie to dostanę. - zaśmiał się.

- Oczywiście. Do zobaczenia!

- Dobranoc.

- Co?! - zerwałem się na równe nogi.. - Czy On zdradza Bellę? - nie dowierzałem w to co usłyszałem, nie będę wyciągał pochopnych wniosków i poczekam aż sprawa się wyjaśni.

Nie mogłem zasnąć, wziąłem tabletki na sen i zadziałały natychmiastowo. Rano czułem się jakby lekko ospały i może miałem powolniejszy system. Ale cieszyłem się na dzisiejszy dzień.

- Późno wróciłeś wczoraj. - zauważył Kendall. - Randka się udała?

- Co? Nie. Nie było żadnej randki, luźne spotkanie. - uśmiechnąłem się. - Co dzisiaj robicie?

- Idę do studia z Jamesem. - odpowiedział Kendall. - Mamy coś nagrać, no a później zdjęcia i cały dzień zawalony, pewnie wrócimy późnym wieczorem.

- Ja z Loganem wybieramy się dzisiaj na castingi. Loggie obiecał mi że ze mną pójdzie. Prawda Kochanie. - Alice spojrzała na Logana.

- Jupi.. - ucieszył się. - Więc Nas też nie będzie. - wspomniał.

- Aha.. - zastanowiłem się.

- Możesz przyprowadzić swoją Panią do domu, nie krępuj się. - zaśmiali się Przyjaciele. - Nie będzie Nas, macie cały dzień.. - powiedział Logan.

- No i dom. - wspomniał Kendall. - Kuchnia, łazienka, basen, salon wiele nieodkrytych miejsc.. - wybuchł śmiechem.

- Co? - zerwałem się na równe nogi. - Ona nie jest taka. Ogarnijcie się. - uniosłem głos i poszedłem się przebrać.

Nie mogę, muszę im w końcu powiedzieć że to Bella.. Ale jej obiecałem. Chcę żeby już tutaj była, ale nie mogę jej przekonać.. Ech.

15 minut później. 

- Wychodzę. - oznajmiłem znajomym i zabrałem klucze ze Sobą. Poszedłem w kierunku kawiarenki. Zauważyłem znajomą postać, uśmiechnąłem się sam do Siebie. 

- Cześć. - przywitałem się. - Chodź zapraszam Cię na obiad. - uśmiechnąłem się i weszliśmy do środka. 

- Miło Cię widzieć. - powiedziała i przeglądała menu. 

Gdy zamówiliśmy dania, rozmawialiśmy kawiarenka była prawie pusta. Odwróciłem się na chwilę i przyjrzałem się znajomej sylwetce.. Nie wiedziałem kto to dokładnie jest, starałem się rozpracować tą postać. 

- Stało się coś? - zapytała Bella, gdy zauważyła jak się przyglądam jakiejś postaci. 

- Nic, nic. - kiwnąłem głową. - Zdawało mi się że zobaczyłem znajomego. Chodź pójdziemy się przejść. - postanowiłem i wyszliśmy z kawiarenki.

Co chwilę się odwracałem, zdawało mi się że ktoś za mną idzie.. Zatrzymaliśmy się na chwilę ' znajoma ' postać też to zrobiła. Szliśmy dalej, i przyśpieszył.. 

- Wiedziałem! - krzyknęła postać i zdjęła kaptur z głowy.

- Carlos! Obiecałeś.. - Bella posmutniała. - Jak mogłeś mi to zrobić? Obiecałeś.. 

- Ja nie wiedziałem. Przepraszam. Myślałem że to będzie inaczej.

- Nienawidzę Cię.. - krzyknęła mi prosto w twarz i pobiegła w swoją stronę. 

- Poczekaj.. - próbowałem ją dogonić. - Nie zdążyłem wsiadła w pierwszy autobus jaki jechał. - Jak mogłem coś takiego przegapić. Przecież to miało być inaczej, nikt nie miał się dowiedzieć. Schrzaniłem. Jak zawsze, teraz prędko mi nie wybaczy, nie wróci do domu...

Oczami Belli.

Nie wierzyłam w to co widziałam. Jak On tak mógł, zdradził mnie w taki sposób. Obiecał że przyjdzie sam, nie zaufam mu już więcej.. Wróciłam do domu cała zapłakana. 

- Co się stało? - w salonie zawitała na chwilę Lisa. 

- Co Ty tutaj robisz? - otarłam łzy.

- Musiałam na chwilę przyjść, nie wzięłam kilku dokumentów. Co się stało? Czemu płaczesz? - podała mi chusteczki i czekała na moją odpowiedź. 

- Bo Carlos.. - płakałam i nie mogłam z Siebie wydusić słowa. - Nie chcę go znać! - krzyknęłam i zalałam się łzami. 

- Skarbie. Nie płacz. - przytuliła mnie. - Ja muszę lecieć do pracy, ale jak wrócę to porozmawiamy. - powiedziała. - Nie przejmuj się Nim. Prześpij się, pogadamy wieczorem. Buźka.

Poszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i udałam się do łóżka. Chciałam zapomnieć o tym co zrobił mi Carlos.. Położyłam się wygodnie i zasnęłam.. 


2 komentarze:

  1. O dziwo mam ochotę Cię teraz wyściskać. Nawet, jeśli Carlos się nie popisał. A przecież mógł to rozegrać jakoś inaczej. Za to końcóweczka była subcio. I przepraszam Marikę, bo ukradłam jej słówko, ale subcio to najlepsze słowo. Mam nadzieję, że Carls zrehabilituje się w kolejnej notce. Notka super! czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no ja po prostu nie wytrzymam. No ile mnie można trzymać w niepewności? Bella ma wrócić. Jeśli nie zrobi tego w kolejnym poście to ja się fochnę ;) Nie wiem o co dokładnie poszło z tym telefonem, ale to jakaś pomyłka. A o Carlosie to ja już wgl nie mam słów... super rozdział i wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń