niedziela, 4 stycznia 2015

Part 45.

Czekałam aż wróci Lisa. Lecz chyba nocowała poza domem. Wzięłam się w garść i na spokojnie czytałam o poprawiałam swój scenariusz.. Cieszyłam się że w tak krótkim czasie mogłam go napisać. Ucieszyłam się gdy tylko go zakończyłam. Może scenariusz trochę pod koniec pokolorowałam, ale chciałam żeby to wyglądało inaczej. Główna bohaterka, traci wszystko.. Miła ekspedientka zrobiła to bardzo szybko. Zadowolona udałam się do domu.

- Gdzie byłaś? - zapytała zmartwiona Lisa.

- Wydrukowałam scenariusz. Stało się coś?

- Nie. Ale potrzeba żebyście zaczęli już, szukać aktorów bo mamy dzisiaj iść do studia. Pablo zrobił plakaty, więc trzeba je rozwiesić i zaczynamy.

- Ok. Nie ma sprawy.

Kilka minut później.

Udałyśmy się do Toma. Miałam lekką tremę, ręce mi drżały, ocierałam pot z czoła. Lisa chyba to zauważyła i chwyciła mnie za dłoń. Trochę się uspokoiłam, ale nadal byłam przerażona. 

- Mam! - do środka wbiegł uradowany Pablo. 

Serce podskoczyło mi do gardła. Mocniej ścisnęłam Lisę. 

- Spokojnie. - uśmiechnęła się. -Nie będzie źle. - Pablo. Świetne plakaty! - pochwaliła go. 

- No przestań, bo się zarumienię. - zakrył twarz i odwrócił się na pięcie. - Ja śmigam na miasteczko, rozwieszę plakaty. Mówię Wam takie tłumy tutaj będą że szok. - wyszedł. - Zapomniałbym. - wrócił ponownie. - Papatki moje Słodziaki. - przesłał buziaki i wyszedł. 

- A jak to nie wypali? - zapytałam Toma. - Może powinnam wcale tego nie pisać? - zmartwiłam się. 

- No przestań. Uda Ci się na pewno. Wiem że nie powinienem się wtrącać, ale spotkałem dzisiaj Twoich Przyjaciół.. 

- Masz rację, nie wtrącaj się. - odezwała się Lisa. 

- Za późno.. - wstał i podszedł do drzwi. Pojawił się w Nich Carlos. 

- Tom! - podniosłam głos. - Dlaczego to zrobiłeś? - zapytałam. - Po co go tutaj przyprowadziłeś, przecież nikt go tutaj nie zapraszał! - chciałam go wyminąć, ale zostałam zatrzymana. 

- Posłuchaj mnie. - powiedział Los. - To już trwa za długo.

- Proszę? - nie wiedziałam o co chodzi. 

- Trasa. Ok. To mogę zrozumieć, nie było Cię. Ale teraz jak nie wrócisz, to nie masz po co w ogóle do Nas wracać. - jego mina mówiła wszystko. 

- Ale ja teraz mam film, nie mogę tego tak zostawić. - próbowałam się wywinąć. 

-Odpuszczam. - powiedział. - Rób co chcesz. Zmarnowałem tylko czas, wiedziałem że to nic nie da. 

Spuściłam głowę. Nie chciałam patrzeć jak Carlos odchodzi, ale nie mogłam też wrócić teraz do domu. Bardzo chciałam wrócić do domu. Lecz bałam się reakcji domowników. Co Przyjaciele powiedzą jak mnie zobaczą. Może nie będą chcieli zamienić ze mną żadnego słowa? Trudno. 

- Lisa. Możemy dzisiaj wcześniej wrócić do domu? - spojrzałam na dziewczynę i Toma. 

- Nie mamy już nic na dzisiaj do pracy, więc możecie wracać. - odezwał się Tom.

Zebrałam się z Lisą do domu, udałyśmy się na mały obiad i do domu. Mogłam tam przemyśleć to co mi powiedział Carlos.

- Może On ma rację. - kiwnęła głową, otwierając nowe wino.

- Postanowiłam. - wstałam, lekko się chwiejąc. - Wracam do domu! Podjęłam decyzję, może to będzie trudne. Może mnie nie zaakceptują, ale wiem że ja i Oni bardzo tęsknią. Czas wrócić do normalnego życia i stawić czoło światu i problemom.

Lisa bardzo mi pomogła, bez jej pomocy nic bym nie osiągnęła, dlatego jestem jej dłużniczką. Będę musiała dzielić teraz wszystko, może to nie będzie takie łatwe ale powoli wszystko się uda. Czuję to. Mój scenariusz, dopiero się zaczyna. Pełna sił i pozytywnej energii poszłam na górę się spakować. Czułam w środku, motyle jak przed pierwszą randką. Nie wiedziałam jak mam zacząć rozmowę.. Stanęłam przed lustrem i długo ćwiczyłam.

- Przepraszam że nie dawałam znaku życia. Chciałam Was chronić, nie umiem wytłumaczyć przed czym. Musimy się przeprowadzić. Nie chcę mieszkać w tej dzielnicy, za dużo problemów jest z Nią związanych. Znalazłam nowy dom. - w tym momencie stuknęłam się w czoło. - No tak! Zrobię im świetny prezent, znajdę dom który im się na pewno spodoba. Muszę tylko poprosić Lisę.

Narrator - Dom Przyjaciół. 

- Idioto! Jesteś skończonym kretynem! - Carlos rzucał wyzwiskami i przekleństwami w stronę Przyjaciela. - Jak mogłeś to zrobić?! - oskarżał kolegę. 

- Nie chciałem. Musiałem ją zobaczyć. Tęskniłem za Nią! - krzyczał a Przyjaciele próbowali ich rozdzielić bo Carlos szykował pięści. 

- Mogłeś mi powiedzieć! Bym zrozumiał, a nie bawić się w podchody. Teraz mi nie wybaczy! 

- Stary zrozum ja ją kocham! - tłumaczył się James. - Musiałem ją zobaczyć. - ochłonął i spuścił głowę. 

- Tym razem masz szczęście. Ale następnym, nie ręczę za Siebie. 

Atmosfera w domu nieco zgęstniała. Przyjaciele nie zamienili ze Sobą ani słowa. Ciszę przerwał dźwięk telefonu. Carlos niechętnie podniósł słuchawkę.. 

- Słucham. - powiedział ze słyszalnym smutkiem w głosie. 

- Niebawem się zobaczymy. - usłyszał głos Belli. 

- Kiedy? - kąciki jego ust, powoli się podniosły. - Jak? Powiedz coś więcej.

- Niespodzianka. Nie mów nikomu, proszę. To jest najlepsze wyjście. - rozłączyła się.

- Kto dzwonił. - zaciekawiła się Alice, widząc uśmiech Carlosa.

- Niespodzianka. - odłożył słuchawkę i poszedł na górę.

Mieszkanie Lisy. 

Bella zbiegła na górę, i szybko usiadła obok Przyjaciółki cała w skowronkach. 

- Coś się stało? - Blondynka spojrzała na Bellę lekko zdziwiona. 

- Gdy ze Sobą rozmawiałam. Wpadłam na genialny pomysł! - okrzyknęła radośnie. 

- Rozmawiałaś ze Sobą? - spojrzała na Nią z wielkim zdziwieniem. 

- Nie teraz, później Ci to wytłumaczę. - usiadła wygodnie na łóżku. - Muszę znaleźć ładny dom, chcę się przeprowadzić! Razem z Przyjaciółmi, tamta dzielnica przynosi złe wspomnienia. - posmutniała. 

- Poczekaj, poczekaj. - zamyśliła się i wyciągnęła telefon aby zadzwonić. 

Lisa wyszła na chwilę z pomieszczenia, Bella nie za bardzo się orientowała w danej sytuacji, więc włączyła Sobie telewizor i natknęła się na teledysk chłopaków. Przyglądała im się uważnie, każdy ruch wydawał jej się nowy, gesty, uśmiech. Tak bardzo chciała być przy Nich. 

- Jestem! - obudziła się z transu, gdy wróciła Lisa. - Proszę zadzwoń. - podała jej kartkę z numerem. 

- Co to? - zapytała zdziwiona, spoglądając na kartkę. 

- Mój znajomy, zajmuje się sprzedawaniem domów. Dokładniej mój Tata. - uśmiechnęła się. - Zadzwoń do Niego, na pewno znajdzie dom który Ci się spodoba. - powiedziała. 

- Zadzwonię do Niego jutro. - kiwnęła głową. 

- Pójdziemy do jego biura. Na pewno znajdziesz dom, który Ci się podoba. - wskoczyła na łóżko i przejęła pilot. 

- Kochana jesteś. - uściskała Przyjaciółkę. 

Dziewczyny oglądały teledysk za teledyskiem i wspominały dobre czasy. Zasnęły nie wiadomo kiedy. 
Następnego dnia, wstały wcześnie żeby jak najszybciej znaleźć nowy dom. 

- Gotowa?! - krzyknęła Lisa czekając na Bellę. 

- Idę. - dziewczyna zbiegł na dół. 

- Powoli, bo zrobisz Sobie krzywdę. - uprzedziła koleżankę. 

- Cholera! - krzyknęła. - Widzisz? - zmartwiła się. - Patrz. No patrz co zrobiłam. - wskazała na palec u stopy. 

- Ostrzegałam. - zaśmiała się. - Chodź. - dziewczyny poszły do kuchni, Bella obmyła lekko zakrwawioną nogę. - Poleję to wodą utlenioną i zakleimy to plastrem. 

Dziewczyny szybko to zrobiły i udały się w drogę. Po 20 minutach zajechały na miejsce. Weszły do budynku i pojechały windą na 3 piętro. 

- Dzień Dobry Lisa. - powiedziała sekretarka. - Tata jest u Siebie. Proszę wejdź. - wskazała na drzwi. 

- Dziękuję Pani Smalt. - powiedziała i weszła do środka. 

- Tak. Tak. - Mężczyzna rozmawiał przez telefon. - Już sprawdzam. - spojrzał na kalendarz i machnął do Lisy, dając jej tym znak że zaraz skończy rozmowę. - Mam czas, więc jutro o 12. Dziękuję. Do widzenia. - powiedział i się rozłączył. - Kochanie. Czekałem na Ciebie. - przytulił córkę.

- Też się cieszę że Cię widzę. - uśmiechnęła się na jego widok. - To Bella opowiadałam Ci o Niej. - wskazała na koleżankę. 

- Dzień Dobry. - kiwnęła głową. 

- Witam, witam. - przywitał się. - Usiądźcie proszę. Czego potrzebujesz? - zwrócił się do Belli. 

- Poszukuję dużego domu, dla 6 osób. - pomyślała i czekała na propozycję. 

- Hm? - zastanowił się i podszedł do półki po segregator. - Proszę przejrzyj oferty, może coś Ci się spodoba. - podał dziewczynie niebieski segregator, wraz z Przyjaciółką przeglądała oferty. 

- Ten! - podskoczyła z radości na krześle. - Kiedy możemy pojechać go zobaczyć? - zapytała. 

- Możemy już teraz, nie mam żadnych planów więc możemy jechać. - powiedział Ojciec Lisy. 

Okolica była spokojna i cicha. Bella była zachwycona. Gdy weszli do środka, zaparło jej dech w piersiach. Dom bardzo jej się podobał, był taki jak Sobie wyobrażała. Od razu chciała podpisać umowę, lecz musieli wrócić do biura i dopełnić formalności. Bella nie chciała dłużej czekać, od razu przeszła do spraw finansowych. 

- Wystarczy Ci pieniędzy? - cicho zapytała Lisa. 

- Tak. Tylko mam nadzieję, że spodoba się reszcie. - posmutniała. 

- Na pewno. - pocieszyła ją Przyjaciółka. 

- Możemy podpisać umowę? I dokończyć formalności? - wtrącił Ojciec Lisy. 

- Tak. Proszę. - kiwnęła głową dziewczyna. 

Po kilkuminutowej transakcji Bella wyszła szczęśliwa i udała się do nowego domu. Lisa pomogła jej wszystko ogarnąć. Zeszło im się to dość szybko. Bella przewiozła część rzeczy do nowego domu i poprosiła Lisę aby mogła jeszcze przenocować ją jedną noc. Przyjaciółka się zgodziła i wróciły do Niej. 


Bardzo Was Przepraszam, tak mało się udzielałam ale postanowię o nadrobić. Poprawie się na pewno. Tamten rok był pełen wydarzeń, ale liczę że w tym roku będzie lepiej. Życzę Wam wszystkiego dobrego w tym roku, dużo, dużo zdrowia, ponieważ tego nie można kupić. Oby wszystkie Wasze marzenia się Wam spełniły, duużo czytelników i czytelniczek życzę! Aby wasze pomysły rosły w siłę, mnóstwo inspiracji na nowe blogi i ciekawe historie! 
Sobie życzę, aby więcej osób komentowało tego bloga, i większej weny:).

3 komentarze:

  1. Przeczytałam już wczoraj, ale dopiero dziś zostawiam komentarz. Tak! W końcu postanawia wrócić do przyjaciół! Biedny James już ją śledził, a teraz nie będzie musiał. Z przeprowadzką chyba nie będzie raczej problemu. No w końcu! Oesu super rozdział. Też Ci życzę blogowych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzisiaj nadrabiam spóźnienia w gwiazeczkach. Ale już jestem. Pierwsze pytanie, jakie sobie stawiam, to "Czy Lisa jest w opowiadaniu Twoim Alter Ego?" Możliwe, że już to wcześniej pisałaś, ale ja sobie tego nie przypominam. O tak, z moją pamięcią jest coś nieteges. Współczuję Jamesowi. Mam nadzieję, że tam wszystko sie wszystkim ułoży. Notka świetna. czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ! Daj jeszcze chwilkę,a nadrobię całego bloga :D
    Zapraszam do sb ;)
    www.katelynandkendallstory.blog.pl

    OdpowiedzUsuń