niedziela, 11 stycznia 2015

Part 46.

Lisa smacznie spała, podczas gdy Bella już od rana próbowała załatwić wszystkie formalności związane z nowym domem. Lecz na początek musiała zadzwonić do Carlosa.

- Słucham. - powiedział zaspanym głosem.

- Musisz mi pomóc, chcę abyś przyjechał do Lisy. Natychmiast. - poprosiła go. - Tylko nic nikomu nie mów. - rozłączyła się.

Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka, dziewczyna szybko pobiegła do drzwi. Już od progu mocno uściskała brata, ciesząc się że znowu go widzi.

- Carlos. Bardzo przepraszam za mój ostatni wybryk, ale chcę Ci to wynagrodzić. - powiedziała i pobiegła na górę. - Lisa.. - szturchnęła koleżankę.

- Co jest? - spojrzała na zegarek, i rzuciła się na łóżko.

- Muszę pożyczyć samochód. - szepnęła.

- Kluczyki są na blacie w kuchni. - powiedziała do poduszki.

- Dziękuję. - odpowiedziała i szybko opuściła pokój. - Chodź. - chwyciła brata za rękę i wyszli z domu.

- Gdzie jedziemy? - rozglądał się po okolicy.

- Niespodzianka. - uśmiechnęła się i skupiła się na drodze, po chwili dojechali w dane miejsce.

- wow.. - wykrztusił z Siebie.

- Podoba Ci się? - zerknęła na brata.

- Wydaje się być ładny, ale czyj to dom? - zerknął na siostrę.

- Chodź. - machnęła dłonią i poszła przed Siebie.

Weszli do środka, otworzyli drzwi a Carlos nie mógł się napatrzeć na dom, był naprawdę ogromny. Na zewnątrz nie wyglądał na taki okazały, ale w środku było dużo miejsca. Bella oprowadziła Carlosa, chłopak nie mógł wyjść z szoku. Był zachwycony.

- Chcesz powiedzieć, że to nasz nowy dom? - spytał nie pewnie, rozglądając się po wnętrzu.

- Tak. - odpowiedziała dość cicho, żeby chłopak nie zmienił zdania.

- Przecież musiał kosztować majątek. Skąd wzięłaś na to pieniądze? - zdziwił się.

- Miałam trochę oszczędności, współpraca z Davidem się opłaciła.. Więc powoli się udało.

- Ale co teraz? Przecież nie masz grosza przy duszy. - spojrzał na siostrę.

- No nie mam. - wzruszyła ramionami. - Ale wiadomość tego że będziemy mieli nowy dom, jakoś mnie pociesza. - otarła łzę, aby nie zauważył tego Carlos.

- A co z filmem? Przecież na to też trzeba pieniędzy! - oburzył się. - Ciekawe jak na to wszystko zarobisz? - oburzył się.

- Wezmę kredyt. - spuściła głowę.

- O nie.. Żadnego kredytu. Nie będziesz później tego spłacała, nie wiadomo ile. - oburzył się i wyszedł na dwór.

- Ale Carlos. - Bella wybiegła za Nim. - Dobra. Nie wezmę kredytu, mam jeszcze jedno wyjście. - zmrużyła oczy.

Pół godziny później - Bank. 

Bella wyszła z samochodu i czekała na brata, lecz ten nie miał zamiaru opuszczać samochodu. 

- Idziesz? - zapytała. 

- Nie. Nie chcę się z Tobą kłócić więc zostanę. 

- Ok. Jak uważasz. 

Bella poszła do banku. Carlos siedział sam i czekał aż siostra wyjdzie, nudził się i to bardzo. Po długim czasie wyszła z budynku.

- Co tam tak długo robiłaś? - oderwał się od radia. 

- Załatwiałam formalności.. - odparła. 

- Wzięłaś kredyt?! - spiorunował ją wzrokiem. 

- Oszalałeś? - machnęła ręką. - Nie oszalałam. - westchnęła. - Pamiętasz jak Rodzice założyli Nam konta, jak byliśmy mali?

- Tak. - kiwnął głową. 

- No i właśnie tego użyłam, może nie było tego tak dużo, ale wystarczy jak dla mnie, aby wszystko opłacić. - uśmiechnęła się i zapięła pas. - Odwiozę samochód Lisy, zabiorę swoje rzeczy i możemy wracać do Domu. - podkreśliła wyraźnie słowo Dom. 

- Wracasz? - Carlos przekręcił głowę w jej stronę. 

- Tak. - kiwnęła głową. - Wracam do domu. - ucieszyła się i ruszyła w stronę domu Lisy.

Oczami Carlosa. 

- Wracam do domu. - echo odbijało mi w głowie to krótkie zdanie, cały czas nie mogę w to uwierzyć że Bella wraca. - Trzeba coś zrobić. - powiedziałem do Siebie. 

- hm? - spojrzała kątem oka w moją stronę. 

- Wybierzmy się na zakupy, zróbmy kolację. - uśmiechnąłem się, odpinając pas. 

- Nie. Wole nie. - jej mina mówiła sama za Siebie. - Może jakieś wino i dobry humor wystarczy. - podniosła kąciki ust. 

- No ok. - kiwnąłem głową. 

- Skoczę oddać klucze, no i możemy wracać do domu. - powiedziała i pobiegła na górę. 

- Jasne. - kiwnąłem głową. - Nie spiesz się. - pomachałem.

W trybie natychmiastowym Bella wróciła z powrotem, nie myślałem że to tak szybko nastąpi. Myślałem że potrwa to dłużej. 

- 18 ? - Lisa wystawiła głowę przez drzwi. 

- Tak. Jutro, szczegóły Ci podam przez SMS. - krzyknęła Bella. 

- Co jutro? - zapytałem zainteresowany. 

- Chcę zrobić małe przyjęcie, taką parapetówę. - wyjaśniła. 

- Myślisz że się wyrobimy? - zapytałem gdy oddalaliśmy się od domu Lisy. 

- Jeżeli się zbierzemy wszyscy razem to na pewno. - powiedziała i się zatrzymała. - Mam genialny pomysł. - klasnęła w dłonie.

- Boje się.. - spuściłem głowę. 

- Nie bój się. Pojedź do domu po jakieś rzeczy, wrócimy do nowego domu i tam zaczniemy wszystko przygotowywać aby było na jutro gotowe. - uśmiechnęła się. 

- No nie wiem.. - zawahałem się. 

- No proszę. - uśmiechnęła się tak niewinnie. - No Carlos.

- Ech. No dobra. Chodź. 

Wróciliśmy do Lisy i opowiedzieliśmy wszystko co i jak ma być, dziewczyna się zgodziła. Następnego dnia już od rana trwały przygotowania, zaangażowaliśmy Davida i Pablo oraz Lisę i Toma. Dziewczyny zajęły się kuchnią a my wystrojem domu i zakupami. Telefon nie przestawał dzwonić, chciałem go wyłączyć, ale nie chciałem wzbudzać podejrzeń. 

- Która godzina? - zapytał Pablo. 

- 16 . - odpowiedział szybko Tom. 

- Carlos. Trzeba napisać do wszystkich. - uprzedziła mnie Bella. 

- Napisałem. Teraz zadają mi mnóstwo pytań.. - zmartwiłem się. 

- Niech nie zadają pytań, tylko niech przyjeżdżają. - tupnęła nogą i kończyła przygotowania. 

Czas zleciał strasznie szybko, dziewczyny pobiegły do łazienki aby się przygotować. A my z chłopakami kończyliśmy ustawianie mebli.. 

Łazienka - Lisa i Bella. Narrator. 

Dziewczyny zaczęły wyjmować swoje kosmetyki, można powiedzieć że nie było końca. Bella chciała wypaść jak najlepiej, chciała pokazać się jak z najlepszej strony, z takiej jaką ją zapamiętali. 

- Zastanawiam się jak zareagują na mój widok. - zaczęła Bella. 

- Obawiałabym się reakcji Jamesa.. Może się zdenerwować, albo wręcz przeciwnie. 

- Pocieszyłaś mnie. - uśmiechnęła się, i zaczęła tuszować rzęsy. 

- Nie przesadzaj z makijażem. - zachichotała pod nosem. 

- Dlaczego? - zapytała z niesmakiem i odłożyła tusz. 

- Bo jak się popłaczesz, to Ci wszystko spłynie. - wybuchła śmiechem. 

- Zabawne, bardzo zabawne. - szturchnęła ją łokciem.

- Ej.. - oburzyła się, ale wciąż miała uśmiecha na ustach.

- Dobra. Skończę się malować, no i biegnę na górę się przebrać. Tylko nie wiem postawić na skromną elegancję, elegancję czy skromność? - czekała na zdanie Lisy.

- Poczekaj skończę się malować. I pobiegniemy na górę, na pewno coś znajdziemy.

Dziewczyny pobiegły na górę, i zaczęły przebierać w kilku ciuchach które Bella miała do dyspozycji. Wybór był nie duży, ale zawsze coś mogły połączyć.

Oczami Carlosa.  


- Gdzie?? - zauważyłem biegnące dziewczyny i postanowiłem je zatrzymać. 

- Na górę. Musimy przebrać Bellę, żeby James odpowiednio zareagował. 

- Co? - zdziwiłem się i spojrzałem na chłopaków, ale Oni tylko wzruszyli ramionami. - Wiecie o co chodzi? - zapytałem. 

- Bella się obawia reakcji Jamesa.- powiedział Pablo. 

- Skąd wiesz? - zapytał Tom. 

- Moja dziewczyna też tak kiedyś zrobiła, byłem na wyjeździe a jak wróciłem to czekałem, czekałem..

- Stop. Przerwę Ci. - podniosłem dłoń w górę. - Miałeś dziewczynę? - zdziwiłem się, tak ja i chłopaki. 

- No tak. I wyszło wszystko na jaw, powiem Wam że nie jestem gejem. Jestem Bi. Ale jak się dowiedziałem że Bella ma kogoś, to zmieniłem zdanie. - wytłumaczył. 

Staliśmy i wpatrywaliśmy się w mówiącego Pablo. Nie wierzyliśmy własnym oczom. 

- No co? - westchnął ramionami. 

- Ale czasami zachowywałeś się.. No wiesz. 

- Tak wiem. Jak wesoły gej, ale takie jest życie. - parsknął śmiechem. - Zaraz będą goście, trzeba zawołać dziewczyny. 

- Bella! Lisa! - krzyczał Tom. - Idziecie? - zapytał. 

- I jak? - Lisa zeszła na dół i zrobiła obrót wokół własnej osi. - Podoba się?

- No jasne. Świetnie wyglądasz Kochanie. - skomplementował ją Tom. - A gdzie Bella? 

- Już idzie, musiała poprawić włosy. Bella! Chodź, bo wszyscy się niecierpliwią. - zawołała ją Lisa. 

Słychać było z góry stukot obcasów, już się nie mogłem doczekać reakcji Przyjaciół. Oczywiście na widok Belli, i także jak dowiedzą się że to nasz dom. Byliśmy zajęci rozmową, że nawet nie zauważyliśmy jak Bella zeszła do Nas. Musiała zdjąć buty, bo nie było jej słychać. 

- Też tak myślę. - powiedziała i zaśmiała się. 

- Nie słyszeliśmy jak idziesz. - przerwał Tom. 

- Zdjęłam buty, żeby było wejście. - zaśmiała się. 

- Wyglądasz zjawiskowo, tak dawno nie widziałem Cię w takim wydaniu. - uśmiechnąłem się. 

- Boje się reakcji Jamesa, że zacznie krzyczeć albo coś. Bo tyle mnie nie widział.. - jej wyraz twarzy uległ wielkiej zmianie. 

- Będzie dobrze. - przytuliłem siostrę, muzyka cicho grała i rozległ się dźwięk dzwonka. 

Oczami Jamesa. 

Nie miałem ochoty iść na żadną imprezę, ale Carlos tak nalegał że nie mogłem się wycofać.. Nie chętnie wysiadłem z samochodu i ruszyliśmy w stronę pięknego domu.

- Niezła chata! - zachwycił się Logan. - Czyje to mieszkanie? - zastanawiał się. 

- Może Carlos w końcu ujawni swoją skrytą dziewczynę. - zaśmiał się Kendall. 

- No przestańcie się z Niego naśmiewać. Chłopak miał ciężki okres w swoim życiu, więc ma teraz prawo zaszaleć. - skarciła Nas Alice. 

- No ok, ale niech się znowu nie wpakuje w jakieś kłopoty. - spojrzałem na znajomych i zadzwoniłem dzwonkiem. 

- Dobra. Nie przesadzajmy. - zaśmiał się Logan. 

- Cholera! - podrapałem się w głowę. - Zapomniałem wziąć win z samochodu, zaraz przyjdę. - szybko pobiegłem do samochodu. 

Przyjaciele już poszli, a ja szybko poszedłem do samochodu, zabrałem asortyment i wróciłem. Zadzwoniłem dzwonkiem, rozległa się bardzo miła melodia bujałem się z nogi na nogę. Nawet nie zauważyłem jak drzwi się otworzyły.. Z wrażenia upuściłem butelkę wina, takiego widoku się nie spodziewałem.


Napisałam.. Cieszę się że mogę liczyć na maałe grono osób które komentują.. Co tydzień podsyłam Wam link z rozdziałem, myśląc że moje staranie się doprowadzi do większej ilości komentarzy. Inne blogi cieszą się większą popularnością, niż mój. A może robię coś źle? hum. Nad tym się nie zastanawiałam. Dobra. Założyłam Photobloga, zamierzam pisać tam jednorazówki ;). Mam nadzieję że mi się uda, na razie zastanawiam się nad pierwszą o czym napisać, w jakim klimacie i w ogóle.
Chcę przenieść bloga.. Na onet.pl . Blogger uniemożliwia mi odpisywanie na niektóre komentarze, więc spróbuję tam.. Ale nie wiem.. Posiada ktoś w Was może tam bloga?

PS. Jeżeli nie chcecie otrzymywać powiadomień na ask.fm . To po prostu napiszcie, nie będę Wam zawracała głowy.. Dziękuję :).

11 komentarzy:

  1. Ale się zdenerwowałam. Napisałam taki komentarz a teraz nie mam czasu. James pewnie został przyćmiony blaskiem Belly. A jeśli chodzi dom to niech już się zadamawiają. Onet? Dziwne bo ja mogę odp na każdy kom. Jak się przeniesiesz to ok. Ważne, że w wciąż bd istniał. Super rz ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chciałam spróbować, ale się boję. Bo nie wiem czy się uda, staram się tutaj odpisywać. Ale skutki są różne ;).

      Usuń
  2. super ;) CZekam to jest twoja decyzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałam taki długi komentarz... I się usunął ;-; Eh no trudno. W każdym razie, wracam do systematycznego czytania twojego bloga bo mam zaległości i to spore :c A co do bloga na stronie onet, nie polecam, miałam i posty iraz komentarze dodawały się po kilku godzinach od rzeczywistego dodania, no ale zrobisz co chcesz :) A ja ide do czytania rozdziałów które ominęłam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się martwiłam że mnie opuściłaś :(. Właśnie udało mi się jakoś nawiązać kontakt z bloggerem, no i zaczynam odpisywać na komentarze :).
      Dziękuję że wróciłaś ♥ .

      Usuń
    2. Za nic w świecie bym Cię nie opuściła :* Twój blog jest moim ulubionym i czytałam go prawie od początku tylko miałam pewne problemy z internetem oraz szkołą i nie miałam czasu :c Ale od teraz znowu czytam <3

      Usuń
    3. Dziękuję. Cieszę się że moje starania, kogoś interesują :).

      Usuń
  4. Jak przeniesiesz, to zrozumiem. Osobiście nie mam siły do onetu. Nie wiem, dlaczego, ale po prostu nie mam. Bardziej chce mi się pracować na blogspot.com. Przynajmniej jest milej, tak... James, jesteś gwiazdą, wiesz... Nie supernową jak Ludmiła, bo ta zaraz przestaje istnieć. I jest wredna. A Bella. To jest dopiero materiał na gwiazdę. Notka świetna, czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co blogspot.com chcę ze mną współpracować, obudził się i mogę odpowiadać na komentarze. Cieszę się z tego powodu. Z onet.pl jeszcze pomyślę ;).

      Usuń
  5. Wybacz, że nie wchodziłam na bloga i nie odpowiadałam na asku na linki, ale dawno nie wchodziłam i też nie miałam czasu na czytanie. Święta, szkoła i szkoła. Dobrze, ze teraz już koniec semstru i od piątku mam ferie, przeczytam zaległe rozdziały i postaram się czytć nowe systematycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że znowu jesteś tutaj, ja też miałam kilka problemów. Ale wszystko wyszło na dobrą drogę. Bardzo mnie cieszy, że czytelniczki wracają.

      Usuń