niedziela, 18 stycznia 2015

Part 47.

- Bella. - opadła mi szczęka. - Dobrze wyglądasz. - powiedziałem po chwili. - Jej makijaż, włosy opadające na ramiona i strój dodawały jej szyku.



- Wyjąłeś mi to z ust. - zaśmiała się. - Wejdź do środka, nie będziemy rozmawiać na dworze.

- Ale wino, butelki. - tłumaczyłem, drapiąc się po głowie.

- Wejdź. Zaraz to posprzątam. - powiedziała i pobiegła po mop, minęła mnie i wyszła.

- James! - krzyknął Logan. - Chodź. Daj to wino, tak mi zaschło w ustach.

- Co? - ocknąłem się, nie mogąc wyjść z szoku.

- Gdzie Bella? - zapytała Lisa, podchodząc do Nas.

- Poszła pozbierać szkło, bo zbiłem butelkę z winem.

- James, James. - poklepał mnie po ramieniu Carlos. - Było powiedzieć, to bym Ci pomógł. - zaśmiał się.

- Ale to nie moja wina. Zdziwiłem się jak zobaczyłem Bellę. Zdziwiłem się. - powtórzyłem.

- Jestem. - w salonie zjawiła się wspomniana.

- O wilku mowa, właśnie o Tobie rozmawialiśmy. - zaśmiał się Logan.

- Właśnie. Chciałabym Wam coś powiedzieć. - powiedziała głośniej, aby wszyscy ją usłyszeli.

- Cisza! - krzyknął Carlos. - Bella teraz mówi. - klasnął w dłonie. - Proszę. Mów.

- Dziękuję. - uśmiechnęła się. - Nie wiem od czego zacząć.. - wzięła głęboki oddech. - Na początek strasznie mi przykro, chciałam Was przeprosić, za to że się tyle nie odzywałam. Wiem mogliście się o mnie bardzo martwić, to wszystko moja wina. Tylko moja. Powinnam Wam dać jakiś znak. Wtedy jak Carlos i James byli w tym klubie, to naprawdę miałam zanik pamięci.. Ale później wszystko wróciło do normy. Pamiętałam każdy moment, chwilę. Musiałam mieć coś dosypane do napoju który podał mi Marcus. - opowiadała a ja nie wiedziałem co mam myśleć. - Gdy poznałam Jenny, nie chciałam też jej wierzyć, myślałam że to wszystko ściema. Ale jak przyjechała policja uciekłam, chciałam wrócić do domu ale się bałam.. - w jej oczach widać było smutek i żal, oczy zaczęły robić jej się mokre, ale nie dawała po Sobie tego poznać. - Gdy opuściłam tamten klub.. Burdel. Bardzo chciałam do Was wrócić, ale nie umiałam. Próbowałam znaleźć jakieś miejsce na nocleg.. Byłam u Erica. A później u Lisy. Chciałam stanąć na równe nogi, no i potem do Was wrócić.. A teraz proszę. Jesteśmy tutaj wszyscy razem, jeszcze raz bardzo Was przepraszam. Nie musicie mi od razu wybaczać, ale powoli i małymi kroczkami odbuduję wasze zaufanie, taką mam nadzieję.. - spojrzała mi głęboko w oczy i się szeroko uśmiechnęła.

- Bella! - Alice rzuciła się dziewczynie na szyję, i strasznie mocno ją przytuliła. - Tęskniłam bardzo. Nawet nie wiesz, jak smutno było bez Ciebie. - przytuliła ją mocno.

- Starczy Ci.. - zaśmiał się Carlos. - Bo jeszcze ją Nam udusisz i będzie zaraz nowa okazja do picia. - wybuchł śmiechem, a my za Nim.

- No ok. Oddaję już ją Jamesowi. - rzuciła i poszła do Logana.

- No to idźcie Sobie porozmawiajcie, a ja się zajmę gośćmi. - uprzedził nas Carlos.

- Ok. - Bella spojrzała na mnie. - No to chodź, wyjdziemy i porozmawiamy.

Później zaczęli przychodzić znajomi, a ja mogłem poprosić Bellę aby wyszła ze mną na dwór, aby spokojnie porozmawiać.. Nie wiedziałem jak mamy zacząć, staliśmy wpatrzeni w niebo, bałem się jej dotknąć, nie wiedziałem jak zareaguję. Chciałem ją przytulić, pocałować.

- Dlaczego śledziłeś Carlosa? - Bella wyskoczyła tak nagle z tym pytaniem.

- Miałem złe przeczucia, nie chciałem żeby wpakował się w gorsze tarapaty.

- Słucham? Jakie tarapaty? - zmarszczyła czoło i czekała na moją reakcję.

- Powiedziałem tarapaty? - przygryzłem wargę, wiedziałem że wkopałem się w niezłe bagno, zacząłem się pocić nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji. - Carlosa nie znasz? - zażartowałem. - On zawsze się w coś wpakuję. - zaśmiałem się.

- No dobra.. - nie przekonałem jej. - Dlaczego nie wróciłaś do Nas po tej ucieczce? - zmieniłem szybko temat.

- Nie wiem, bałam się. Chciałam wrócić, jak tylko stamtąd uciekłam, ale nie umiałam. Byłem u Erica przez kilka dni.

- Nie widziałem żebyś tam była. - zdenerwowałem się.

- Pamiętasz tą dziewczynę która u Niego była, w ciemnych okularach? - wróciłem pamięcią do tamtego dnia. - Rozalia, dziewczyna w okularach z zapaleniem spojówek.

- Pamiętam, pamiętam. Miła dziewczyna, może trochę nie śmiała ale.. Czekaj. To byłaś Ty!! - krzyknąłem. - Ale jak to? Nie poznałem Cię. Dlaczego nie powiedziałaś że Ty to Ty. Dlaczego?

- Bałam się, nie wiedziałam jak zareagujecie. - tłumaczyła.

- Kochanie. - dotknąłem jej dłoni i przytuliłem ją do Siebie. - Tak bardzo mi Ciebie brakowało.. - pocałowałem ją w czubek głowy i przytuliłem ją mocniej.

- Brakowało mi tego. - wtuliła się mocniej i staliśmy tak dłuższą chwilę. - Wejdziemy do środka? - zapytała. - Trochę zimno się robi. - wiatr zaczął lekko wiać i pogoda zrobiła się nie przyjemna.

- Dobrze. To chodźmy. - weszliśmy do środka, impreza trwała w najlepsze, poszliśmy do Carlosa który bawił się w barmana.

- Dobrze Ci to idzie. - poklepałem kumpla po ramieniu.

- Jak mi kariera nie wyjdzie, to zostanę Barmanem! Teraz na poważnie. - poprosił o ściszenie muzyki. - Za co pijemy? - zaśmiał się i wyciągnął kolejne butelki wódki.

- Za wszystko! - ogłosił Kendall, przytulając jakąś dziewczynę.- Carlos polewaj!

2 godziny później. 

Impreza trwała w najlepsze. Bawiliśmy się już tylko w naszym gronie. Pablo i David już poszli, zostaliśmy z Lisą i Tomem. Niektórzy przesadzili z alkoholem dlatego opuścili dom. Usiedliśmy w salonie, muzyka cicho grała a my rozmawialiśmy. 

- Mówiłem to wcześniej, ale powtórzę. Ten dom jest naprawdę świetny! - rozglądał się Logan. 

- Ale w raz nie wiemy do kogo należy. - zastanowił się Kendall. - Możecie powiedzieć czyj jest? 

- Słuchajcie. Ten dom jest Nasz. - powiedziała spokojnie Bella, popijając wino. 

- Co?! - razem z Kendallem i Loganem opluliśmy się na wzajem. - Jak to? 

- Normalnie. - uśmiechnęła się. - Miałam odłożone pieniądze na lokacie, więc chciałam je wykorzystać. I postanowiłam kupić nowy dom.

- Przecież mi mówiłaś że praca z Davidem, oszczędności no i teraz lokata? - Carlos wyglądał na zdziwionego. - To skąd naprawdę miałaś pieniądze.

- Mówiłam. Praca z Davidem się opłaciła, miałam też jakieś oszczędności no i lokata. Starczyło na wszystko. - uśmiechnęła się sztucznie, zauważyłem to. Miała jakiś problem..

- Ale co z filmem, jak na to weźmiesz pieniądze, żeby wszystko opłacić?! - podniósł głos.

- Wezmę kredyt.. - napiła się wina. - No to wasze zdrowie! - podniosła lampkę do góry i wypiła całą zawartość.

- Zdrowie.. - uśmiechnął się Logan.

- Nie, nie. Nie zmieniajcie tematu. Żadnego kredytu nie będzie! - krzyknął Carlos.

- To będzie mój kredyt! - odpowiedziała krzykiem. - Nie mam więcej pieniędzy, zainwestowałam je w dom. Muszę znaleźć pracę, żeby zarobić na ten film. A nikt mnie nie przyjmie od tak. Muszę znaleźć nowego Managera, wezmę kredyt i wszystko spłacę. Nie martw się. - pocieszyła go. - Dam Sobie radę. - spojrzała mu głęboko w oczy.

- Ale ja się martwię. Wszystkie oszczędności wydałaś na ten film. Pomogę Ci. - zaproponował.

- Nie. Nie wezmę od Ciebie żadnych pieniędzy! To mój film więc sama go zrealizuję. Teraz czas na zabawę, później będziemy myśleć o filmie. - posłała promienny uśmiech. - Mówcie co u Was. - zmieniła temat.

Carlos spojrzał na Bellę, ale nie chciał zaczynać dalej tematu. Wiedział że i tak nic z tego nie wyjdzie.. Próbował skrywać wszystko pod uśmiechem, ale nie wychodziło mu to za dobrze.

- To kiedy się przeprowadzamy? - zaciekawił się Logan.

- No jak najszybciej, chcę abyśmy zrobili to nawet i jutro. Tamten dom, przynosi złe wspomnienia a ja chcę o tym zapomnieć. - wytłumaczyła Bell.

- No jasne. - uśmiechnął się Kendall. - A nasze pokoje? - bujał się z nogi na nogę.

- No ok. Chodźcie to wam pokażę.

Wszyscy poszliśmy na górę, do pokoi i całej reszty prowadził korytarz z wielkim oknem, które było równocześnie na dole.

- Jak to będziemy myć? - przeraził się Kendall.

- To jest strasznie dużo pracy. - Logan przetarł czoło.

- Nie martwcie się, Wy tego nie będziecie robić. - podsumowała ich Alice.

- No ale może by takie wielkie zasłony zawiesić. - zastanowił się Kendall.

- Nie, nie. To nie jest dobry pomysł.. - pokiwała głową Alice.

- Dlaczego by nie? - chłopaki się zatrzymali.

- Powiesicie to ok, my do tego ręki nie przyłożymy. - zaśmiała się Bella.

- Nie wiem, dlaczego wpadliście na taki głupi pomysł. - Logan postukał się w czoło. - Oj chłopaki. - zaśmiał się.

Szliśmy dalej, korytarz nie był takie długi. W jednej części były sypialnie, każda z Nich była wspaniała. Każdy poszedł do swojego pokoju, były naprawdę fascynujące. Własna garderoba i łazienka. Nie mogłem się nadziwić, przecież to musiało kosztować majątek.

- To musi być strasznie drogie. - zaniemówiłem i rozglądałem się po pomieszczeniu.

- Nie martw się.. - przytuliła się do mnie. - Cieszę się że znowu możemy być razem.

- Nawet nie wiesz jak mi Ciebie brakowało. - spojrzałem jej w oczy. - Piękna jesteś. - uśmiechnąłem się. Wpiłem się w jej delikatne różowe wargi, smakowały tak słodko. Przeszliśmy do bardziej odważnych pocałunków.

- Cicho.. - odezwał się znajomy głos, lecz nie zważałem na to, liczyła się tylko Ona.

- Nie przeszkadzajmy im. - sytuacja się powtórzyła.

- Zwiedzamy dalej? - zaśmiał się Kendall.

- ups. - Bella szybko wstała i się poprawiła. - No chodźcie. - wstała i prowadziła Nas dalej. - No to jedną część mamy za Sobą. Teraz idziemy do następnej.

- To jest jeszcze następna? - wybałuszyłem oczy.

- No tak. Tam były sypialnie, a teraz następna część. Więc. Tutaj mamy 2 pokoje dla gości, ale i także. Salę kinową z różnymi gatunkami filmów.

- To jest pałac nie dom.. - Alice okręciła się wokół własnej osi. - Ten dom.. Jest nie wiem jak to wyrazić. Brak mi słów. Bella jesteś niesamowita.

- Żyje się raz. - skomentowała Blondynka.

Zwiedzaliśmy dom dalej, wszyscy byli w lekkim szoku. Zachwycałem się każdym kątem, każda nawet najmniejsza rzecz podobała mi się bardzo od wycieraczki przed po własną łazienkę. Tam też czułem się jak Król.. Wszystko było nieziemsko cudowne.

- Basen też starałam się wybrać taki, żeby każdy znalazł coś dla Siebie. Ale to może jutro, bo teraz jest późno.. - Bella spowolniła nasz zapęd.

- Faktycznie późno. - spojrzałem na zegarek i wywołałem ziewnięcie. - Jestem zmęczony, chcę się położyć spać. - ziewałem już na siłę.

- Zrozumieliśmy.. - oburzył się Logan. - Idziemy spać. Chodźcie. - Logan i reszta rozeszli się po pokojach.

Ucieszyłem się że znowu jestem sam na sam z Bellą. Tak bardzo się za Nią stęskniłem. Tyle czasu do nadrobienia mamy.

- Idziemy spać? - przejechała dłonią, po moim policzku. - Jestem zmęczona. - ziewnęła.

- Chodź, mamy dużo do nadrobienia.. - poruszyłem brwiami.

Wróciliśmy do pokoju nie czekaliśmy ani chwili dłużej, nie interesowało mnie to czy reszta śpi czy nie. Szybko odechciało mi się spać, tak jak i Belli. Poszliśmy wziąć wspólny prysznic, cieszyłem się że w końcu mogę zobaczyć ukochaną.

Następnego dnia - Rano. 

Przeciągnąłem się, otworzyłem oko najpierw jedno a potem drugie. Wstałem i poszedłem do łazienki. Przypomniałem Sobie wczorajszą noc, uśmiechnąłem się do Siebie i wróciłem do pokoju. Schodząc na dół poczułem jak pięknie pachną naleśniki.

- mm.. - rozmarzyłem się. - Już gotujesz? - cmoknąłem dziewczynę w policzek.

- Chciałam zrobić śniadanie. Siadaj reszta pewnie zaraz przyjdzie. - usiadłem i zastałem przed Sobą naleśniki.

- Kochanie. - przerwałem jej. - Zapomniałaś chyba o czymś.

- Przepraszam. - stuknęła się w czoło. - W lodówce jest dżem, serek i nutella. Bierz co chcesz i smacznego. - puściła mi oczko.

- Naleśniki! - krzyknął na całe gardło Carlos.

- Nie krzycz! - ochrzaniłem go. - Reszta jeszcze śpi. Nie budź ich.

- Nie śpimy.. - do kuchni weszła Alice i Logan z Kendallem. - Carlos zrobił Nam pobudkę no i nie tylko On.. - zerknęła na mnie i Bellę.

- Ups.. - Bella się zaczerwieniła i wróciła do smażenia naleśników.

- No co? - spojrzałem na Przyjaciół. - Dajcie Sobie spokój. Bella chodź, bo Ci wystygnie. - nalałem Sobie soku do szklanki.

- Idę, idę. - wyłożyła ostanie sztuki na talerz i przyszła do Nas.

- Smacznego! - powiedziałem i zaczęliśmy jeść, nie przestając się śmiać i żartować. Żarty przerwał Nam dzwonek do drzwi.

- Otworzę. - Bella odskoczyła od stołu i poszła otworzyć.

- Co tam? - zapytał ciekawy Logan.

- Dostałam list od domu kultury? - zdziwiła się.

- Otwórz. - powiedziałem.

Bella lekko ruszała głową i czytała zdanie po zdaniu, wszyscy byliśmy ciekawi co tam było napisane. Lecz nikt nie miał odwagi zapytać co to było.

- Niemożliwe.. - wydukała.

- Co jest? - naskoczyliśmy na Nią.

- Piszą że dzisiaj się odbywają się castingi, no i mam przyjść, bo jest jakiś nowy film i chcą żebym zagrała.

- Ale skąd znają nasz adres?? - przestraszyła się Alice.

- Nie denerwujcie się.. - wydukał Carlos. - To moja wina. - podrapał się po głowie. - Poprosiłem znajomego reżysera żeby dał Ci szansę. To podobno jakaś duża produkcja. Masz szansę.

- Ale mój film.. - zmartwiła się.

- Przecież ja mam tyle pracy. Co ja teraz zrobię?

- Na film masz czas. We wszystkim Ci pomożemy. - kiwnął głową i spojrzał na Nas.

- Pomożemy Ci. - spoglądałem na Przyjaciół.

- No jasne. Damy radę, nie opuścimy Cię. - pocieszyła ją Alice. - Na którą casting masz? - zmieniła temat.

- Na 10. - machnęła ręką.

- Co?! - Masz tylko godzinę. Szybko! Szybko! - pośpieszał ją Logan.

- Biegnę się ogarnąć, i mogę jechać. Alice, pojedź ze mną. A chłopaki zajmą się resztą.

- Dobrze. Idę z Tobą.

Dziewczyny pobiegły na górę, a my posprzątaliśmy po śniadaniu i zajęliśmy się załatwianiem przeprowadzki..

4 komentarze:

  1. Impreza była niezła, trzeba przyznać. Dobrze, że wszyscy dobrze się bawili. Nie spodziewałam się, że to właśnie Logan okaże się tym najrozsądniejszym. Jak dotąd miałam za takiego Jamesa. A notka oczywiście świetna. czekam na nn! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział!
    "- Kochanie. - dotknąłem jej dłoni i przytuliłem ją do Siebie. - Tak bardzo mi Ciebie brakowało.. - pocałowałem ją w czubek głowy i przytuliłem ją mocniej."
    To zdanie jest takie słodkie i cudowne :))
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem! Znalazłam chwilkę na blogi. Myślę, że Bella jeszcze dorobi się takiego majątku dzięki tej roli, że wkrótce zwróci się za dom przynajmniej połowa. James mógł w końcu pomiziać się z nią. Niech wszyscy wprowadzą się i zaczną wszystko od nowa. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń