niedziela, 25 stycznia 2015

Part 48.

Oczami Belli. 

Wskoczyłam w bardziej stosowne ciuchy, i szybko pobiegłyśmy z Al na dół, aby udać się na przesłuchanie.

- Daj znać jak poszło przesłuchanie! - zwrócił mi uwagę Los.

- Będziesz najlepsza. - pocieszył mnie Jamie. - Trzymamy kciuki!

- oo.. - zrobiłam maślane oczy.

- Co? - wszyscy się zdziwili, ich mina była bezcenna.

- W mojej głowie brzmiało to lepiej. - przymrużyłam oczy i kiwnęłam głową. - Powodzenia! - krzyknęłam i wybiegłyśmy z domu.

- Prowadź. - rzuciłam kluczyki Alice. - Nie mam do tego głowy.

- Jasne. - wzruszyła ramionami i wsiadłyśmy.

Zapięłam pas, i ruszyłyśmy w radiu grali same letnie hity. A my darłyśmy się na całe gardło. Miałyśmy niezły ubaw, z tego przyjemnego hałasu wytrącił mnie dzwonek SMS-a.

' Jesteś najlepsza :* ! Na pewno Ci się uda. ' 

- Coś się stało? - Alice zatrzymała się na świetle.

- Nie.. Nic. - odparłam i zamyśliłam się.

Ruszyłyśmy dalej, po krótkiej jeździe dotarłyśmy na miejsce. Było mnóstwo ludzi, ale ja w Siebie wierzyłam, liczyłam że mi się uda.

- Wątpię że mi się uda. - zmieniłam zdanie.

- Uda się. Chodź usiądziemy i poczekamy.

Siedziałam z Alice w niewielkim korytarzu, między nami krzątały się różne osoby. Od pewnych Siebie Laleczek po szare myszki, każdy chciał zdobyć chociaż najmniejszą rolę w filmie. Nie wiedziałam za bardzo o czym to ma być, ale trzeba próbować wszystkiego.  Bałam się, ze strachu prawie obgryzałam paznokcie..

- Uspokój się. - Alice mnie skarciła, jak małe dziecko. 

- Co? Denerwuję się. - spuściłam wzrok. 

-  No przestań. Występowałaś przed wielką publicznością, ludzie Cię znają nie bój się. 

- Jasne.. - spojrzałam na kilka osób. - Co z tego że występowałam, ale przecież wiesz jak to się skończyło. 

- No wiem. Ale będzie dobrze. 

- Isabella Pena! - zawołała mnie młoda dziewczyna. - Zapraszam. 

- Uch.. - źle się czuję. - Idę. 

Weszłam do pokoju, przywitałam się z reżyserem zapewne to był On. Całość zaczęliśmy krótką rozmową. 

- Isabella Pena. - powtórzył. - Twój brat Carlos mówił że jesteś uzdolniona, robisz coś? - zapytał. 

- No chyba Sobie gościu kpisz? - pomyślałam. - Śpiewam. Ale chcę zająć się także aktorstwem, jestem w trakcie robienia filmu.. - Po co to mówiłaś?? Skarciłam się w myślach. 

- Ach. Tak? - usiadł wygodnie na fotelu i słuchał. - Więc o czym to film? Kto go reżyseruję? - wypytywał. 

- Thomas Link i David Dash. - skomentowałam. 

- David jest dobrym producentem, no a Tom. Cóż mogę o Nim powiedzieć, uczyłem go kiedyś, Życzę sukcesu. - pogratulował mi. - A jaki tytuł nosi Twój film, no i o czym opowiada? 

- Mariott - Ostatnia minuta. Więcej nie mogę zdradzić. - uśmiechnęłam się.

Reżyser długo się na mnie patrzył, bałam się co powie. Byłam trochę przerażona. Zasłonił się scenariuszem i szepnął coś do asystentki. 

- Przeczytaj ten tekst, i zobaczymy co będzie dalej. - podał mi tekst, wczułam się w to i przeczytałam. 

Pół Godziny Później.

- Na pewno się nie uda. - mamrotałam pod nosem, ludzie powoli wychodzili a ja czułam że nici z roli. 

-Bella. Zapraszam. - powiedziała młoda asystentka. 

Otarłam kropelki potu z czoła i weszłam, przed drzwiami głośno westchnęłam i weszłam. Stałam na przeciwko mojej szansy na sukces, ręce mi się pociły wycierałam je dyskretnie o spodnie.. 

- Długo się zastanawialiśmy. Ale dostaniesz tą rolę. Wesprę Cię także w tworzeniu Twojego filmu.. - powiedział. 

- Zaraz, zaraz. - pokiwałam znacząco głową. - Wesprze mnie Pan tylko dlatego że mój brat, o mnie coś wspomniał? - wzburzyłam się. - Dziękuję. Wolę pozostać na lodzie, nie chcę aby ktoś mi pomagał dlatego że mam sławnego brata! - krzyknęłam.

- Ale dzięki moim pieniądzom wybijesz się! - Facet podniósł głos. 

Odwróciłam się do Niego.. 

- Wsadź Sobie te pieniądze w dupę! Mam to gdzieś, to mój film i sama go wyreżyseruję. - rzuciłam scenariusz. - Żegnam! - krzyknęłam. - Wracamy do  domu. - uśmiechnęłam się do Alice. 

- Nie skończyłem z Tobą rozmawiać! - wybiegł z pokoju i krzyknął. 

Nie odwracając się pokazałam mu środkowy palec.. 

- Co to było? - zdziwiła się Alice. 

- Opowiem Ci po drodze.. 

Kwadrans później.

- Jesteś niemożliwa, przecież ten gościu może Ci zniszczyć karierę.. 

- Nie przejmuję się tym. - rzuciłam kluczyki na stół. - Jest ktoś w domu? Halo? - cisza. 

- Haha..! - krzyczał Logan i Carlos.

- Basen. - odpowiedziałyśmy równocześnie. - Chodź, opowiemy chłopakom co się stało. 

- Jak tam przeprowadzka? - zapytała Alice usiadając na leżaku. 

- Świetnie. Jutro mają Nam przywieźć resztę rzeczy, no i trzeba będzie wystawić dom. - poprawił włosy Kendall. 

- No i świetnie. Idziemy coś zjeść? Padam z głodu. - skrzywiła się Al. 

Chłopaki poszli się przebrać. A my z Alice próbowałyśmy zrobić coś do jedzenia, lodówka nie była pełna świeciła pustkami ale zawsze się się coś wymyśli.. 

Późnym wieczorem. 

Zrobiłyśmy z Alice naleśniki, może niektórym wychodziły bokiem.. Mi. Naleśniki tylko i wyłącznie na śniadanie, cudów nie ma. Czarować nie umiem, więc słabo to widzimy. O przesłuchaniu nie było  mowy, więc nie musiałam się tłumaczyć. No i szczęście, bo nawet bym nie chciała.. Z resztą czym się chwalić? Sama bym chciała coś znaleźć, ale to nie jest takie łatwe. Nikt nie podejdzie do mnie na ulicy i nie zaproponuję roli.


- Zrobiło się późno, pójdę się położyć głowa mnie boli. Dobranoc. - wyminęłam wszystkich i poszłam na górę. - Ugh.. - rozciągnęłam się. - Nie mam na nic siły, jak ja wyglądam. - spojrzałam w lusterko. 

Wskoczyłam w piżamę, nie miałam siły na kąpiel. Nie czułam jak James przyszedł, spałam jak zabita.. 

Następnego dnia - Oczami Kendalla.

- No tak. Lodówka świeci pustkami.. - podrapałem się w tył głowy. - Skoczę po jakieś bułki, a później się zrobi zakupy.

Wyszedłem z domu, musiałem poznać nową okolice. Nie daleko była mała piekarnia więc zajrzałem. Pachniało świetnie, kupiłem to co miałem kupić chciałem wychodzić lecz natknąłem się na znajomą twarz.. 

- Kendall? - zapytała dziewczyna. - Pamiętasz mnie? Wczoraj na imprezie razem się bawiliśmy.. Lena. Pamiętasz? 

- No tak. - uśmiechnąłem się. - Widzę że poranne zakupy? 

- Co? aa.. - spojrzałem na reklamówkę. - Tak. Coś trzeba zjeść, lodówka pusta dopiero co się wprowadziliśmy. 

- Nowicjusze. - uśmiechnęła się. - No okolica jest naprawdę fajna, dużo osób tu mieszka jest miło. 

- No, no widzę. Zapraszam na śniadanie. - powiedziałem gdy wychodziliśmy ze sklepu. 

- Nie dziękuję. Wpadnę później jeżeli zaproszenie jest nadal aktualne. - zachichotała i poszła w swoją stronę. 

Zadowolony poszedłem do domu, cieszyłem się że może i ja znajdę kogoś bliskiego. 

- Właśnie miałem wychodzić po bułki. - natknąłem się w przedpokoju na Logana. - Widzę że mnie uprzedziłeś. - wskazał na siatkę. 

- No tak. Trzeba zrobić jakieś śniadanie. A wstałem wcześniej, i pomyślałem że pójdę na zakupy. 

- No i dobrze. Już mam dosyć naleśników. - narzekała Bella. 

Po wspólnym śniadaniu udaliśmy się na dwór aby popływać w basenie i nabrać koloru. 

- Zaprosiłem dzisiaj do Nas Lenę.. 

- Kto to? - zapytał Logan. 

- Była wczoraj na imprezie, nie za wysoka, niebieskie oczy,  kruczo-czarne włosy i fajna figura. - uśmiechnąłem się do chłopaków.

- Poczekaj, poczekaj.. - zamyślił się Carlos. - Pamiętam! Olśniło mnie. - zaśmiał się. - No, no Kendall. Gratulację, dziewczyna ma czym oddychać. 

- No to musisz Nam ją przedstawić.  - powiedział James. 

- Przyjdzie tutaj? Kiedy? - Logan zaczął poprawiać swoją fryzurę. 

- Jesteście wredni. - odezwała się Alice. 

- Ech.. - - westchnęła Bell. - Strasznie mi Was szkoda. - oo. - Bell podniosła rękę. Pójdę otworzyć, to pewnie Twoja wybranka.. - uśmiechnęła się pod nosem i wyszła. 

Za chwilę Bella przyprowadziła gościa. Opadła mi szczęka na jej widok. Krótki szorty które idealnie komponowały się z jej opalonymi nogami. Mogłem na Nią patrzeć cały czas. 

- Cześć. - powiedziała nieśmiało. - Jestem Lena. - przedstawiła się. 

- To są moi kumple od lewej Logan, James i Carlos. - chłopaki się przywitali. - Bellę już zapewne poznałaś, a tutaj jest Alice. 

- Cześć Wam. Miło was znowu widzieć. - uśmiechnęła się. 

- Siadaj proszę. - udostępniłem jej leżak. - Może się czegoś napijesz? 

- Nie dziękuję. - pokiwała głową. 

- Od dawna tu mieszkasz? - zapytała Al. 

- Prawie od urodzenia, rodzice się tutaj przeprowadzili bo mają lepszą pracę. 

- aa. Może wskocz w kostium kąpielowy, będzie Ci wygodniej. - zaproponowała Bell. 

- Miło z waszej strony, tak się akurat składa że mam na Sobie strój. - zaśmiała się tak słodko. 

- Czym się zajmujesz? - zainteresował się James. 

- Jestem modelką bielizny. - odgarnęła kosmyk włosów z twarzy. - Lubię to pracę, jest miła atmosfera każdy z każdym się lubi. 

- Miałaś problemy z dostaniem się? - przerwał jej Carlos. 

- Nie.. - przeciągnęła. - Trzeba mieć dobre wymiary. - spojrzała na dziewczyny z dołu od góry. - No, ale nie każdy się nadaję. 

- Chcecie się czegoś napić? - lekko poddenerwowana Bella wstała i udała się do kuchni. 

- Lemoniadę zrobimy. - Alice poszła za Nią. 

Sytuacja w Kuchni.

- Spokojnie.. Bo się skaleczysz. - Al zabrała nóż dziewczynie. 

- ugh.. - warknęła. - Jak mnie denerwuje ten chodzący silikon. - wrzucała kostki lodu do szklanek. 

- Nie przejmuj się. - machnęła ręka. 

- Ale widziałaś jak Oni się ślinią na jej widok? Oni widzą tylko u Niej cycki i tyłek? Ugh.. 

- Spokojnie. Uspokój się, to tylko chwila. Zaraz im przejdzie. 

- Ale widziałaś jak Kendall i James są w Nią wpatrzeni? - zdenerwowała się. 

- Nie przejmuj się. To jest.. 

- Pomóc Wam? - do kuchni weszła Lena. 

- Nie dziękujemy. Damy radę. - Bella wzięła tacę i lemoniadę. - Alice weź słomki. - powiedziała do koleżanki. 

- Już zaraz. 

- Alice tak? - upewniła się Lena. 

- Tak. - odpowiedziała nie pewnie. 

- Kendall mnie zaprosił, ale nie przyszłam dla Niego. - podeszła bliżej Al. - Przyszłam bo bardzo mi się spodobałaś. Chciałabym się z Tobą umówić. 

- Co? - dziewczyna wytrzeszczyła oczy i nie wierzyła w to co usłyszała. - Chcesz się ze mną umówić? Kendall Ci się nie podoba? 

- Podoba. Jestem Bi. Ale widzę że masz wspaniałe ciało, i naprawdę mi się podobasz, nigdy nie czułam czegoś takiego jak do Ciebie. 

- Gorąco się zrobiło, muszę wyjść. Przepraszam. - Alice wybiegła do Przyjaciół. 

Oczami Kendalla.

- Gdzie tak długo byłaś? - spytała Bell. 

- Nie mogłam znaleźć słomek. - otarła pot z czoła. 

- Przepraszam Was. - Lena wróciła na basen. - Muszę już jechać, mam spotkanie. - założyła ciuchy. - Na razie! Cześć Wam. - machnęła ręką. 

- Odprowadzę Cię. - zaoferowałem. 

- Nie trzeba trafię sama. Cześć. 

- No pa. Co tak szybko się zmyła? - spojrzałem na dziewczyny. 

- Nie patrz na Nas, nic jej nie zrobiłyśmy. - wytłumaczyła Al. - Dostała telefon i musiała iść. 

- Chodźcie lecą informacje, może będzie coś ciekawego. - poinformował nas Carlos i włączył telewizor. 

Wczoraj w budynku domu kultury doszło do zabawnego incydentu. Młoda gwiazda Isabella Pena po przesłuchaniu do roli w filmie ' Czas buntu ' odmówiła reżyserowi! Gary Gaz Barret był w wielkim szoku, nie spodziewał się takiej reakcji. O to co się działo w trakcie przesłuchania, jak i po. Nasz informator dostarczył Nam nagranie.

- Długo się zastanawialiśmy, Ale dostaniesz tą rolę. Wesprę Cię także w tworzeniu Twojego filmu. - oznajmił reżyser. 

- Zaraz, zaraz. - dziewczyna pokiwała głową. - Wesprze mnie Pan tylko dlatego, że mój brat o mnie coś wspomniał. - zdenerwowanie pojawiło się na jej twarzy. - Dziękuję. Wolę pozostać na lodzie, nie chcę aby ktoś mi pomagał dlatego, że mam sławnego brata! - krzyknęła i wyszła z pokoju.

- Długo się zastanawialiśmy. Ale dostaniesz tą rolę. Wesprę Cię także w tworzeniu Twojego filmu.. - powiedział. 

- Zaraz, zaraz. - pokiwałam znacząco głową. - Wesprze mnie Pan tylko dlatego, że mój brat o mnie coś wspomniał? - wzburzyłam się. - Dziękuję. Wolę pozostać na lodzie, nie chcę aby ktoś mi pomagał dlatego, że mam sławnego brata! - krzyknęłam.

- Ale dzięki moim pieniądzom się wybijesz! - Facet krzyknął, wychodząc za Bellą. 

W tym momencie dziewczyna odwróciła się do Gaza i pokazała mu środkowy palec, reżyser był w wielkim szoku. Nigdy nie spotkał się z takim jak sam stwierdził ' wieśniackim chamstwem ' . Dziewczyna zdążyła jeszcze odpowiedzieć reżyserowi.. 

- Wsadź Sobie te pieniądze w dupę! Mam to gdzieś, to mój film i sama fo wyreżyseruję. - dziewczyna rzuciła scenariuszem i wyszła z domu kultury.

- Nie skończyłem z Tobą rozmawiać! - reżyser wybiegł z pokoju i krzyknął za oddalającą się postacią.

Dziewczyna nie wiele myśląc pokazała mu środkowy palec. Dzisiaj dostaliśmy wiele telefonów od gwiazd które współpracowały z Gazem.. - odpowiedziała prowadząca program. 

- Pracowałam z Gazem, początkowo wydawał się być miły. Ale później gdy chciałam wprowadzić zmiany, nie wyszło to na dobre ponieważ Gaz wszystko przypisał Sobie. - powiedziała Nam znana z małych agentów Alexa Vega. 

- Byłem w spół reżyserem w filmie ' Zakochany w Paryżu ' . Świetny film! Musicie obejrzeć. - zaśmiał się Zac Efron. - Niestety nie zostałem wymieniony w ramówce. 

-Jestem początkującym piosenkarzem, chciałem spróbować swoich sił. Lecz gdy Gaz usłyszał moją piosenkę stwierdził ' Moja 5 letnia córka pisze ładniejsze wierszyki ' . Wyśmiał mnie z tego powodu, ale pod jego ostatnim filmem usłyszałem swój kawałek ale śpiewał go inny koleś. - żali się Troy McLines. 

- Zagrałam w horrorze u Gaza, była moja scena niestety nie mogłam krzyczeć ponieważ, nie robiłam tego jak profesjonalistka. A przyznam że aktorką jestem dobrą, musiał mnie zastąpić nagraniem z Playbacku. - odważyła się powiedzieć Laura Bulls. 

- Do naszej redakcji przyszło wiele więcej skarg na tego reżysera, wszyscy popierają młodą gwiazdę, tak czy inaczej dzięki Niej wszyscy poznali kim naprawdę jest Gary Gaz Barret. Aktorzy i jego współpracownicy dopiero teraz otworzyli oczy i zaczęli oczerniać Reżysera. Krótko mówiąc, czasami naprawę warto posłuchać kogoś młodszego i dowiedzieć się z kim mamy do czynienia. Tak jak zrobiła
to Isabella. Telefony się urywają, no a wszystkie gwiazdy zerwały jakiekolwiek stosunki z tym Reżyserem, wszystkie kontrakty posypały się w drobny mak. A Gary ucieka przed fotoreporterami jak tylko
najdalej może.

- Stój! - Carlos wyłączył telewizor. - Nie ruszaj się. Coś Ty zrobiła? - zabijał ją wzrokiem. 

- No co? Miałam się cieszyć z tego powodu? Że jakiś koleś, chcę wykorzystać mój pomysł na film? O nie! Nie będę taka, nie chcę żeby podpisywał się pod moim dziełem. Chcę sama pisać swój scenariusz, no i żaden taki Reżyserek nie będzie wykorzystywał mojego pomysłu. I gówno mnie to obchodzi, co o tym myślisz! - Bella tylko czekała na reakcję Carlosa. 

- Brawo.. - zaczął klaskać w dłonie. - Nie wiedziałem że jesteś taka zdolna. - uścisnął ją. - Jestem z Ciebie dumny! Idziemy dzisiaj to oblać! 

- Impreza! - krzyknąłem z Jamesem. 

- No świetnie! Szykujmy się. - Logan dokończył lemoniadę i pobiegł na górę z Losem. 

- Impreza? - Alice spojrzała na Bell. 

- Impreza. - Blondynka kiwnęła głową. 


Beznadziejne zakończenie mi wyszło.. Nie miałam co wymyślić. Nie długo pewnie, pojawi się pierwsza jednorazówka na Photoblogu.. Mam taką nadzieję. Oby się udało, a jak nie będę tam pisała to coś dodam tutaj. Lecz na razie brak pomysłu.. Ale myślę nad tym bardzo mocno. 
Miłego weekendu! 

5 komentarzy:

  1. - Długo się zastanawialiśmy, Ale dostaniesz tą rolę. Wesprę Cię także w tworzeniu Twojego filmu. - oznajmił reżyser.

    "- Zaraz, zaraz. - dziewczyna pokiwała głową. - Wesprze mnie Pan tylko dlatego, że mój brat o mnie coś wspomniał. - zdenerwowanie pojawiło się na jej twarzy. - Dziękuję. Wolę pozostać na lodzie, nie chcę aby ktoś mi pomagał dlatego, że mam sławnego brata! - krzyknęła i wyszła z pokoju."- to się powtórzyło pod rząd. To tak miało być czy zwariowałam? A ja myślałam, ze przyjmie tę rolę. Nie spodziewałam się, że odmówi. Super rozdział. Lecę do jednorazówki

    OdpowiedzUsuń
  2. - Długo się zastanawialiśmy, Ale dostaniesz tą rolę. Wesprę Cię także w tworzeniu Twojego filmu. - oznajmił reżyser.

    "- Zaraz, zaraz. - dziewczyna pokiwała głową. - Wesprze mnie Pan tylko dlatego, że mój brat o mnie coś wspomniał. - zdenerwowanie pojawiło się na jej twarzy. - Dziękuję. Wolę pozostać na lodzie, nie chcę aby ktoś mi pomagał dlatego, że mam sławnego brata! - krzyknęła i wyszła z pokoju."- to się powtórzyło pod rząd. To tak miało być czy zwariowałam? A ja myślałam, ze przyjmie tę rolę. Nie spodziewałam się, że odmówi. Super rozdział. Lecę do jednorazówki

    OdpowiedzUsuń
  3. Znowu nie miałam neta i nie miałam jak przeczytać rozdziałów :c Wybaczysz? Przechodząc do rozdziału to chyba nie musze Ci mówić że świetny bo już taki komentarz masz :) Za to ja Ci napisze tak : Nie moge się doczekać kolejnego, mam nadzieje że tym razem internet ze mną będzie i będę miała jak czytać :D Okey teraz lece do jednorazówki a potem pisać rozdział do siebie.. :**

    OdpowiedzUsuń