niedziela, 1 lutego 2015

Part 49.

Chciałem jak najlepiej wyglądać dla Leny, musiałem założyć jakieś najlepsze ciuchy żeby jej zaimponować. Starałem się. Poszedłem po radę do Alice i Belli. Wiedziałem że będą się razem szykowały więc udałem się do pokoju Alice. Ale zatrzymałem się na chwilę bo usłyszałem kawałek rozmowy dziewczyn.

- Żartujesz? - wybuchła śmiechem Bella.

- Śmieszy Cię to?! - zdenerwowała się. - No dziękuję bardzo.

- Nie. Przepraszam. Ale poważnie mówisz?

- Tak. Przysięgam, tak powiedziała. Martwię się. - Szatynka usiadła na łóżku.

- Nie martw się, nie będzie źle. Jak będziemy tylko sami to się uda. - pocieszyła ją dziewczyna.

- Mogę Ci zadać pytanie w sprawie Kendalla? - zapytała Al, no i przybliżyłem się do drzwi aby lepiej usłyszeć.

- mhm. - kiwnęła głową.

- Widziałam jak się zachowywałaś w kuchni, jak o Niej rozmawiałyśmy. - ściszyła ton głosu. - Czujesz coś do Niego?

- Może trochę. - przygryzła wargę. - Zanim zaczęłam spotykać się z Jamesem, strasznie podobał mi się Kendall. Ale jak zaczął się spotykać z Kate, to stwierdziłam że odpuszczam.. Ale jakoś nie umiem się przemóc.

- W czym?

- No w tych związkach.. Kocham Jamesa ale zależy mi na Kendallu i.. - nie dokończyła bo Alice chyba mnie zauważyła. 

- Kendall! - krzyknęła. 

- Ja właśnie przyszedłem. Pasują spodnie?

- Tak. Dobrze w Nich wyglądasz. - uśmiechnęły się ciepło. 

- Cieszę się. Długo jeszcze Wam to zajmie? Bo pewnie zaraz przyjadą taksówki. 

- Nie, nie. 20 minut i jesteśmy gotowe. 

Wróciłem do pokoju, szczęśliwy. Poprawiłem włosy i szczęśliwy mogłem zejść na dół. 

- Coś Cię gryzie? - zagadał James. 

- Nie Dlaczego pytasz? Wszystko jest w porządku. - wziąłem łyk soku. - Taksówki już są. Dziewczyny! - krzyknąłem. 

Bardzo się cieszyłem że znowu zobaczę Lenę. Ta dziewczyna tak na mnie działa.. Gdy tylko dojechaliśmy, miałem ochotę wyskoczyć z tej taksówki i od razu przytulić Lenę, widziałem ją rano ale co z tego. Nie mogę przestać o Niej myśleć. Weszliśmy do klubu, poszliśmy od razu na górę żeby nie było aż tak głośno. Zamówiliśmy drinki. 

- Jest i Lena. - Logan zauważył dziewczynę, wchodzącą do klubu. 

- Zejdę po Nią. - poszedłem na dół i zaprosiłem ją do naszego stolika. 

- Cześć Wam. - przywitała się z Nami. - Miło Was widzieć. - uśmiechnęła się ciepło do wszystkich. 

- Przyniosę Ci drinka. - zaoferowałem się. 

- Dziękuję.

Nie mogłem oderwać wzroku od Leny, mogłem się cały czas w Nią wpatrywać. Zakochałem się. 

- Zatańczymy ? - zaproponowałem dziewczynie. 

- Chętnie. poszła ze mną na parkiet. 

Ekipa świetnie się bawiła, nawet Carlos poderwał jakąś dziewczynę. Wieczór mogliśmy zaliczyć do udanych. 

Oczami Carlosa.


Kendall chyba wrócił do domu z Leną, przeciągnąłem się i obok Siebie zauważyłem jakąś dziewczynę. Nie pamiętam żebym kogoś przyprowadzał do domu. 

- Cześć. - przebudziła się Rudowłosa. - Wyspałeś się? 

- Heej. - zaniemówiłem. - Czy my? - spojrzałem pod koc. 

- Nie. Byłeś zbyt pijany, ale nie zaszkodzi spróbować. 

- No cóż? - pomyślałem. - Kusząca propocyzja. Nie odmówię. - wstałem i przekręciłem kluczyk w drzwiach. 

Nie sądziłem że ten wieczór okaże się tak świetny, no a poranek jeszcze lepszy. 

- Skoczę do łazienki. - odpowiedziała Rudowłosa. 

- Jasne. - poleżałem jeszcze chwilę, po 15 minutach wróciła. - Moja kolej. - zaśmiałem się i zniknąłem za drzwiami. 

Pół godziny później. 

- Jestem. - z zawiązanym ręcznikiem wyszedłem z łazienki. - Halo? - zmartwiłem się. - No i koleżanka poszła. Nawet nie wiem jak ma na imię.. - rozejrzałem się po pokoju, wziąłem koszulkę i zauważyłem liścik. 

' Dziękuję za świetną imprezę, i gorący poranek.. Jesteś uroczy, może się jeszcze spotkamy. Mieszkam nie daleko w okolicy, pracuję w 24shot! . Jak szukasz wrażeń to pytaj o Angel. Buziaki. Angel. ' 

- Nie, nie, nie. To nie może być prawda, ja już z tym skończyłem. - chodziłem po pokoju. 

- Carlos.. - usłyszałem głos Kendalla. - Dobrze się czujesz? 

- Mam problem. - powiedziałem przez zamknięte drzwi. - Możemy pogadać? Wejdź. 

- Co jest? - zainteresował się. 

- Pamiętasz tą dziewczynę z którą wczoraj tańczyłem?

- No pamiętam. - kiwnął głową. - Okazała się Facetem. - wybuchł śmiechem. 

- Nie. Ale po dzisiejszym poranku, zapłaciła mi.. - zawstydziłem się. 

- Co?! Nie skończyłeś z tym? - zdziwił się. 

- Skończyłem! - uniosłem głos. - Ale coś Sobie ubzdurała.. Patrz. - wyłożyłem wszystko na stół. 

- Stary.. Nie wierzę. - zaśmiał się. 

- No to uwierz. Chyba pójdę i oddam jej te pieniądze. - poszukałem spodni. - Tak będzie najlepiej. 

Przeprosiłem kumpla, szybko się ubrałem i wyszedłem z domu. Udałem się w stronę klubu, może akurat będzie otwarte. Poszedłem klub wydawał się całkiem normalny. Udałem się do baru i zapytałem o Angel. Kelner wskazał mi pomieszczenie do którego mam się udać. 

- Przepraszam. - zapytałem ochroniarza. - Czy znajdę Angel? 

- Moment. - odwrócił się. - Wejdź. 

- Dzięki. - kiwnąłem głową. - Angel. 

- Carlos. Wróciłeś. - uśmiechnęła się. - Jednak wróciłeś. 

- Nie. Chciałem Ci to oddać. - położyłem kopertę na stoliku. - Nie wiem dlaczego mi to dałaś, ale chcę to oddać.. - odwróciłem się. 

- Carlos to nie tak. - zatrzymała mnie. - Słyszałam o Twoim problemie, myślałam że dalej to robisz.

- To był przypadek. Nie chciałem żeby to tak wyglądało.. Trafiłem na złą drogę. Na razie. - opuściłem pomieszczenie. 

Zachaczyłem o pobliską piekarnię, kupiłem pieczywo i wróciłem do domu.

- Carlos. Jaki zbieg okoliczności. - zauważyła mnie Lena.

- Cześć. Co słychać? 

- Wszystko w porządku. Mógłbyś przekazać Belli i Alice żeby do mnie wpadły, robię babski wieczór. I chciała zaprosic nowe sąsiadki. 

- To chodź ze mną, sama je zaprosisz. - zaproponowałem. 

- Chętnie. Ale muszę jeszcze zaprosić kilka osób, no i jakieś małe zakupy. Rozumiesz, takie piżama party. - machnęłą ręką. - Muszę lecieć. 

Dziwna dziewczyna. No cóż. Wróciłem do domu, trzbea ogarnąć trochę kuchnię. Zrobiłem kanapki, no i na razie na tyle możemy liczyć. 

- No to ja zostanę w domu. Alice Ci bardziej pomoże. - powtarzał James. 

- Oszalałeś! Nie będziemy same nosiły tych toreb z zakupami! - krzyknęła Bell. 

- Chciałem iść na siłownię. - zmienił temat. 

- O nie. Na żadną siłownię nie pójdziesz! Jedziemy na zakupy i koniec. 

- Nie byłem tam dłuzsze czas.. Zrozum to. 

- Jasne. Jedź Sobie. - odpowiedziała z niesmakiem. 

- Dziękuję. Kocham Cię! - cmoknął ją w policzek, i wybiegł z domu. 

- Ech.. - zdenerwowała się. - Carlos. Pojedziesz z Nami na zakupy? 

- Ok. Między Tobą a Jamesem sie nie układa? 

- Jak wróciłam to wszystko było świetnie, po imprezie też było dobrze. A teraz marudzi że na siłownię nie może chodzić. Nie ogarniam tego. 

- Nie przejmuj się. - pocieszyłem siostrę. - Wszystko się ułoży. - szepnąłem. 

- Co? 

- Nic, nic. - uśmiechnąłem się. - Zjemy śniadanie i możemy jechać.

Logan też dał się przekonać, a Kendalla nie chcieliośmy ruszać bo odsypiał po imprezie.

- Zapomniałbym. - stuknąłem się w czoło. - Spotkałem dzisiaj Lenę. Zaprosiła Was na piżama party dzisiaj. 

- Świetnie. - Bella odparła ze sztucznym uśmiechem. - Jakoś nie mam ochoty tam iść. - mruknęła. 

- Ja też. - poparła ją Al. 

- Idźcie. Przyda Wam się odpoczynek, rozerwiecie się trochę. - Logan próbował je przekonać. 

- Dostałam SMS-a od Lisy. ' Dzisiaj o 18 piżama party u Leny, wpadnę po was. Nie zawiedźcie mnie.  ' - mruknęła Bell. - Nie. Nie mam ochoty tam iść. 

- Ja też. - dziewczyny mrugnęły do Siebie porozumiewawczo. - Ech. Niech już stracę, pójdę ale nie będę się dobrze bawiła. - burknęła Alice. 

- Ech. Chodźcie na zakupy, trzeba w końcu coś kupić, a nie cały czas żyć na pustej lodówce. 

Przemierzaliśmy uliczki w sklepie, musiałem skoczyć po moje ulubione płatki a resztę zostawiłem. Gdy szukałem opakowania płatków zauważyłem Jamesa rozmawiającego z jakąś dziewczyną. Nie miałem pojęcia kto to jest. Zgrabna blondynka, gdy ujrzałem twarz nie mogłwem uwierzyć w to co widzę. Maslow spotyka się z Elizą? Szok. Przybliżyłem się i chciałem podsłuchać nie co rozmowy.. Szlak! Takie rzeczy tylko przytrafiają się w filmach.. Część produktów spadła z półek. Zabrałem to co moje i uciekłem. 

- Gdzie byłeś tak długo? - zainteresowała się Alice. 

- Po płatki, mówiłem. Chodźcie skoczymy w tamtą stronę. - skierowałem Przyjaciół w odwrotnym kierunku. 

- Coś się stało? Spotkałeś kogoś? - zapytał Logan. 

- To przesłuchanie?! - zdenerwowałem się. - Idziemy.

Po zakupach cały czas rozglądałem się czy nie ma gdzieś Jamesa. Na szczęście nie znalazłem go. 

- Wróciliśmy! - krzyknąłem żeby Kendall mnie usłyszał. 

- Widziałem dzisiaj Jamesa jak szedł.. 

- Na siłownię! - mrugnęłam do Niego porozumiewawczo. 

- Siłownię. - odparł, kiwając głową że zrozumiał. - Pomogę Wam z tymi zakupami. 

- Jasne. Pogadamy potem. - szepnąłem. 

Pół godziny później - Oczami Kendalla.

- Nie mów nic Belli, zobaczymy jak Maslow to rozegra. - zamyślił się Carlos. 

- Ale jak? Przecież On ją ewidentnie zdradza.. - wzburzyłem się.

- Nie mamy na to dowodów jeszcze, ale pożyjemy zobaczymy. 

- Poczekaj. Przecież On jak byliśmy w Miami spotkał się z Elizą.. Więc może coś wtedy zaiskrzyło. 

- No nie wiem, ale jakby tak było to może by powiedział. - zamyślił się. - Kłótni nie słyszałem. 

- Tu jesteście. - na taras wyszła Bella. - Szukałam Was, no a konkretniej Ciebie Kendall. 

- To Was zostawię. - Los szybko się wywinął.

- Coś się stało? 

- Nie. Ale odkąd wróciłam to nie zamieniłeś ze mną słowa. Stęskniłam się za Wami, ale jakoś nie widziałam żebyś się cieszył z mojego powodu. - posmutniała. 

- Bardzo się cieszę, ale wiesz. Jesteś z Jamesem, a ja nie chcę aby Sobie coś pomyślał. - podrapałem się w głowę.

- Nic Sobie nie pomyśli. Przecież wie że jesteśmy Przyjaciółmi. - zaśmiała się, tak bardzo mi brakowało jej śmiechu. - Pewnie dużo się działo jak mnie nie było? Ominęło mnie coś? 

- Niech pomyślę. - głęboko się zastanowiłem. - Choroba Carlosa, wyjazd do Rodziców Alice i wakacje w Miami. - powiedziałem a potem pomyślałem. 

- Co?! - zdenerwowała się. - Jaka choroba?

- Usiądź. Uspokój się. Opowiem Ci. - powiedziałem wszystko od początku do końca. 

- Niemożliwe, no i nic mi nie powiedział? - załamała się. 

- Może nie chciał Cię martwić. - objąłem ją. - Wszystko będzie dobrze. - spojrzałem na dziewczynę, po chwili nasze usta się złączyły, nie chciałem przerywać pocałunku. 

- Stop! Przepraszam. - oderwała się. - Nie powinnam. Przepraszam. Masz Lenę.. Przepraszam. - wyszła a mi zrobiło się strasznie głupio. 

- Idiota. - pomyślałem. - Kompletny idiota, nie powinienem tego robić. 

Pół dnia chodziłem struty, nie miałem ochoty na nic. Myślałem tylko o tym co zrobiłem Belli. Co ze mnie za idiota.. 

- Cześć. - do kuchni weszła Lisa. - Bella i Al gotowe? 

- Gotowe do czego? - zapytałem. 

- Idziemy do Leny na imprezę.. - podniosła ręce do góry. - Piżama party! - ucieszyła się. 

- Pewnie zaraz przyjdą. - uśmiechnąłem się. 

- Już jesteś? - Al spojrzała na zegarek. - Bella! Chodź. Lisa czeka. Pewnie zabiera jeszcze rzeczy. 

- Poczekamy na Nią w samochodzie. Chodź. Kend powiedz Belli że jesteśmy w aucie. 

- Jasne. Nie ma sprawy. - ucieszyłem się. 

- Już idę. - z góry pędziła Bell. - Gdzie dziewczyny? - rozglądała się po salonie. 

- Musiały po coś skoczyć do sklepu. Zaraz będą. - zmyśliłem. - Możemy porozmawiać chwilę? 

- Przepraszam. Nie mam czasu, muszę lecieć. Spieszę się. 

- Poczekaj, nie wyjdziesz póki mi nie odpowiesz. - zatrzymałem ją. - Dlaczego odwzajemniłaś mój pocałunek?

- Przestań. Nie chcę o tym mówić, wygłupiłam się. Przepraszam. Przepraszam. - otworzyła drzwi. - Już są. Cześć. 

Świetnie. Walnąłem pięścią w drzwi. Po co ja w ogóle się do Niej zbliżyłem? 

- Rozwalisz drzwi.. - usłyszałem śmiech Jamesa. - Chodź. Włączymy jakiś meczyk, napijemy się piwa i będzie fajnie. 

- No ok. 

Oczami Alice. 

Bałam się jak cholera. Nie chciałam być tak blisko u Leny. Przecież Ona się zakochała, no ale ja nie.. Przecież ja mam Logana! Nie jestem Bi. Możemy być przyjaciółkami, ale nie do takiego stopnia żeby aż
z Nią być. Martwię się.. 

- Dojechałyśmy. Chodźcie. - powiedziała Lisa. 

- Jasne. - wysiadłam z samochodu. 

- Źle się czujesz? - zmartwiła się Lisa. 

- Dlaczego? 

- Blado wyglądasz, może odwołamy dzisiejszy wieczór? - zapytała. 

- Nie. Trochę się stresuję, nie znam Leny dobrze. Może to przez to że mało dzisiaj zjadłam. - uśmiechnęłam się. 

- Będzie dobrze. - przytuliła mnie Bell. - Chodź. Poznamy ją bliżej, to będzie fajnie. 

- Ale Tobie też nie odpowiada. - szepnęłam. 

- Spróbuję się przełamać. 

Lisa zadzwoniła dzwonkiem do drzwi. Czekałyśmy aż ktoś otworzy. W drzwiach pojawiła się Lena. 

- Zapraszam! - otworzyła drzwi. - Zaraz pewnie przyjdą jeszcze moje koleżanki, będziemy się dobrze bawić. Zapraszam do salonu. 

Weszłyśmy w głąb domu, był przytulny. Nad kominkiem stało dużo zdjęć, zapewne Rodziców i rodzeństwa. Oraz reszty Rodziny. 

- Twoi Rodzice nie mają nic przeciwko? - zapytała Lisa. 

- Nie. Pojechali do Ciotki, więc mam wolny weekend. Strasznie się cieszę. Dzwonek! - podniosła rękę do góry. - Rozgośćcie się a ja pójdę otworzyć drzwi. 

2 godziny później. 

Siedziałyśmy i opowiadałyśmy o Sobie, przekonałam się do Leny. Pewnie Bella też. Minuty mijały a my coraz bardziej się zaprzyjaźniałyśmy. 

- Zagrajmy w butelkę! - zaproponowała Sissy i sięgnęła po butelkę. - Ja kręcę. - zakręciła i wybór padł na Lisę. - Odbiłabyś Przyjaciółce chłopaka, tylko po to żeby się na Niej zemścić? 

- Myślę że to nie jest fair, nie lubię się mścić na ludziach. Nawet jak wyrządzą mi największą krzywdę. - odpowiedziała i zakręciła butelką. - Alice! 

- Już się boję. - zaśmiałam się. - Słucham? 

- Kiedy przeżyłaś swój pierwszy raz? - dziewczyny czekały na odpowiedź. 

- W dniu moich 20 urodzin. Z Loganem. - czułam na Sobie wzrok Leny.. Nie wiedziałam o co jej chodzi. - Moja kolej. - wzięłam rękę do butelki. - Carmen. Twoja kolej. Który z członków Big Time Rush
podoba Ci się najbardziej, no i dlaczego? 

- Nie jestem typową ich fanką, słucham ich piosenek, ale nie szaleję na koncertach. Jakbym miała wybierać.. Carlos. Jest miłym gościem, może trochę nieśmiałym. Ale jak go poznałam to wiedziałam że ma powera.. Dynamit nie Facet. 

- Znudziła mi się ta gra.. - musiałam szybko zareagować, aby Bella nie rozpoczęła awantury. 

- To zróbmy coś innego. Mam fajne filmy, możemy obejrzeć. - zaproponowała Lena. 

- Ok. Chodźcie. 

Następnego dnia. 

Piżama party się udało. Przetarłam oczy i natychmiastowo się obudziłam. Byłam w szoku, jak zobaczyłam kto obok mnie śpi. Zauważyłam śpiącą Lene. Przestraszyłam się, nie wiedziałam czy coś między nami było czy nie. Bałam się tego. Powoli wstałam i udałam się do łazienki. 

Pół godziny później. 

- My się zbieramy. Musimy skontrowolać chłopaków. - zaśmiała się Bella. - Impreza była świetna. Widzimy sie na następnej! - pożegnała się z Leną. 

- No na pewno, gdzieś się jakąś zrobi. - puściła mi oczko. - To do zobaczenia! - pomachała Nam a my wracałyśmy do domu, przeszłyśmy się spacerkiem. Musiałam opowiedzieć wszystko Bell.



Przynudzam trochę w tych rozdziałach, tak moim zdaniem. Ale myślę że jak zajrzę do zeszytu z pomysłami, to coś się rozkręci.. :d. Bohaterowie zostali zaktualizowani. Więc możecie zobaczyć. Mam nadzieję że się podobają. Za dużo oglądam filmów, bo udziela mi się co chwilę nowy pomysł ;>. 
Miłego weekendu! Udanych Ferii, jak już ktoś zaczął :).

3 komentarze:

  1. -,- faceci nieraz to świenie czekam xo ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Za bardzo nie wiem co napisać. Mam takie wrażenie, że wszedł tu chaos. Wszystko tak na raz. Albo to ze mną jest źle, bo spałam sześć godzin prawie a dziś w pracy jestem godzin jedenaście i jak mam przerwy to po prostu przysypiam i nie wiem co się dzieje. Ale rozłożył mnie moment z kobietą, która okazała się facetem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarąbiste myśli, które sobie wyobraziłam. "O rany, już po nas. Wszystko słyszał", a on: "Pasują spodnie?" Nie no, padłam na twarz. I nie przez Pingwiny. Właśnie widziałam ten film. Cieszę się, ze wybrałam napisy. Zajebisty, pod koniec uroniłam łezkę. Ale jak wróciłam do domu, to już nie jestem tak nakręcona. Notka super, impreza (tak jakby) super i czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń