niedziela, 22 marca 2015

Part 56 .

Narrator. 

Przyjaciele zaczęli się szykować na imprezę, chcieli zając miejsca i zaklepać najlepsze drinki. Carlos liczył na podryw, jako że sam był singlem poprosił o pomoc Erica, który także chciał kogoś poznać..

- Już się nie mogę doczekać. - powtarzał Los. - Tak się cieszę, może poznam jakąś miłą dziewczynę. Chciałbym mieć kogoś na stałe.

- Nie wierzę. - zakrztusił się Logan. - Carlos dorósł i chcę się zmienić. To szok.

- Oj dajcie mu spokój! - machnęła ręką Alice.

- Może jak James wróci, to zaprosimy Elizę? - wystrzelił niespodziewanie Kendall.

- Znasz ją? - Bella się zdziwiła.

- Carlos mi kiedyś o Niej opowiadał, mówił że jest miła. Fajnie by było poznać, Twoich Przyjaciół. - uśmiechnął się.

- Pojedźmy na kilka dni do Polski. - poruszył brwiami Blondyn. - To będzie fajna wycieczka, co wy na to?

- No. - zamyśliła się Bella. - Mamy przecież tam dom we Wrocławiu, to możemy pojechać. Ale chcę żeby James wrócił, no i wtedy się pomyśli.

- Impreza! - wybiegł z domu Carlos.

- No to idziemy. - powiedział Logan.

Wszyscy wyszli z domu, zamykając za Sobą drzwi, udali się na plaże. Carlosa nie było już widać, bardzo się śpieszył.. Przyjaciele podążyli za Nim, wszyscy byli w dobrych humorach. Nawet Bella która została bez pary, ale mogła liczyć na Erica.

Polska - Wrocław. 

James obudził się rano, lecz nie zastał w łóżku dziewczyny, wziął szybko prysznic i udał się do kuchni. Czekała już tam na Niego Eliza, była cała w skowronkach. Cieszyła się że jest w Polsce, i ma kochającego chłopaka. Wiedziała że będą razem, chciała się pochwalić wszystkim swoim szczęściem, lecz wiedziała jakie mogą być tego konsekwencje.

- Wcześnie wstałaś. - przeciągnął się chłopak.

- Nie umiem długo spać, zrobiłam śniadanie. - nalała soku do szklanki. - Możemy potem pójść na zakupy. Jeżeli chcesz zmienić styl.. - dziewczyna się lekko zamyśliła. - Mam świetny pomysł, z tym zarostem wyglądasz mega seksownie a do tego kupimy Ci okulary Kujonki i to dopełni całość.

- Serio? - skrzywił się.

- Tak. Uwierz mi. Jestem początkującą modową blogerką. I ja stosuje nowe trendy. - zachichotała.

Para zjadła śniadanie i udali się na zakupy, James nie chciał aby polskie fanki go poznały, kamuflował się jak może. Odwiedzili najbliższe centra handlowe, wrócili z torbami pełnymi zakupów, Eliza była w swoim żywiole, w końcu mogła odwiedzić swojego bloga..

Los Angeles - Impreza. - Logan. 

- Musimy tutaj częściej przychodzić. - szturchnąłem Kendalla, bujającego się w rytm muzyki.

- Masz rację. - kiwnął głową. - Jest naprawdę fajnie. - Nawet Bella się dobrze bawi.

Spojrzeliśmy na blondynkę, śmiała się i żartowała z Ericiem, była szczęśliwa.

- Oni powinni być razem. - zauważył Carlos.

- Przecież ma Jamesa. - skomentowałem.

- No i co z tego? - naskoczyłem na kumpla.

- Muszę Ci coś powiedzieć.. - Latynos rozejrzał się, sprawdzając czy ma czysty teren.

- Mów. - pogoniłem go.

- James nie poleciał do Rodziców, tylko z Elizą gdzieś. Widzieliśmy to z Kendallem w tv, nie chcieliśmy nikomu tego mówić, a tym bardziej Belli. Poczekamy aż Maslow sam powie.

- Ale musimy, to jej uświadomić! - krzyknąłem. - Ona się musi o tym dowiedzieć, teraz. - chciałem wyminąć kolegów ale się nie udało.

- Henderson! - krzyknął Kendall. - Nie możemy nic mówić, wróci to się wszystko załatwi.

- No dobra. - westchnąłem ciężko, nie chcę aby ktoś ją zranił.

Bella i Eric dołączyli do Nas, Alice i Lena także wróciły. Usiedliśmy przy stoliku. Mogliśmy porozmawiać, bawiliśmy się bardzo fajnie. Lisa z narzeczonym wcześniej wyszli, ponieważ blondynka się źle poczuła, Eric spotkał znajomego. Kendall zechciał zatańczyć z Alice, no a Carlos porwał Lenę. Zostałem sam z Bellą. Mogłem Sobie z Nią wszystko wytłumaczyć..

- Słuchaj. Ja nie wiem jak zacząć.. - podrapałem się w tył głowy. - To co się stało ostatnio. To ja wiem, byliśmy pijani. Ale ja nie chciałem.

- Nic się nie stało. - powiedziała spokojnie. - To był tylko zwykły pocałunek, nie znaczący nic. Chwila słabości. - powiedziała.

Chwila słabości? Zdziwiłem się, chwila słabości to wzięcie kostki czekolady przy odchudzaniu a nie pocałunek. Nie to że coś dla mnie znaczył, ale nie nazwałbym tego chwilą.. To był moment, długa chwila. Gdybym nie chciał tego, to bym wyszedł. Ale ja chciałem.

- Masz rację. - odetchnąłem z ulgą. - Przecież nikt z Nas się nie zakochał. - zaśmiałem się, ale dziewczynie nie było do śmiechu. - Czy Ty chcesz mi coś powiedzieć? - zapytałem.

- Tak. - wstała. - Zakochałam się, ale to nie ma żadnego znaczenia. jesteś narzeczonym mojej Przyjaciółki.

- Ale.. - zaciąłem się.

- Co się stało? - z parkietu wrócił Carlos.

- Źle się czuję, wrócę do domu. Bawcie się dobrze. - Bella pożegnała się z Nami.

- Odprowadzę Cię. - powiedział Carlos.

- Nie, nie trzeba. - machnęła dłonią. - Poproszę Erica, może On się ze mną przejdzie.

- Ok.

Oczami Belli. 

Przecież nikt się nie zakochał.. To zdanie chodziło mi po głowie, tak chciałam o tym zapomnieć. Chcę to wymazać z głowy, potrzebuję wielkiej gumki aby to zetrzeć. Nie mogę o tym myśleć. Mam Jamesa. I to jego kocham.

- Eric. - zaczepiłam chłopaka, który rozmawiał z kumplem. - Przepraszam że Ci przeszkadzam, ale chciałam się pożegnać. Wracam do domu, bo się źle czuję.

- Poczekaj sekundę. - spojrzał na mnie. - Josh to moja Przyjaciółka Bella. - przywitałam się z chłopakiem.

- Cześć. - podałam mu dłoń. - Bella, miło Cię poznać. - uśmiechnęłam się.

- No cześć. Ładne masz przyjaciółki. - zlustrował mnie wzrokiem. - Gdyby była Twoją dziewczyna.. To naprawdę Stary byś miał szczęście. - zaśmiał się.

- Spotkamy się jeszcze, a teraz wybacz ale obowiązki Przyjaciela same się nie wykonają. - pożegnał się z kumplem i poszliśmy do domu. Latarnie oświetlały Nam drogę, a ja nadal się bałam.. Chociaż miałam obok Siebie Erica. Zatrzymałam się, przy ławce i usiadłam na chwilę.

- Coś się stało? Źle się czujesz? Chcesz może wody? - zadawał mnóstwo pytań.

- Nie, nie. - pokręciłam głową.. - Mogłeś przecież zostać, nikt nie kazał Ci wracać ze mną.

- Wiem. Ale chciałem pójść z Tobą, jestem bardzo zmęczony. A przy Tobie się rozluźniam.

Czułam że się rumienię, poczułam ciepło w środku. Chciałam żeby ta chwila trwała jak najdłużej, kąciki ust uniosły się do góry. Chyba się zakochałam, ale to nie może być możliwe. Nie mogę kochać trzech mężczyzn na raz.

- Boje się. - pomyślałam.

- Przecież jesteś ze mną, nic Ci się nie stanie. - objął mnie ramieniem.

- Powiedziałam to na głos? - zamyśliłam się.

- Tak. Coś Cię gryzie? Mi możesz powiedzieć wszystko, przyjmę to na klatę. - oboje wybuchliśmy śmiechem.

- Nie, to nic ważnego. - wstałam. - Możemy iść do domu, jestem zmęczona. - wyciągnęłam dłoń w stronę Erica.

Szliśmy w ciszy. Pasowało mi to, nie musiałam się tłumaczyć z tego co do Niego czuję. Dotarliśmy do domu, nalałam Sobie soku do szklanki. I poszłam na górę, wyjrzałam przez okno balkonowe na dwór. Zauważyłam Erica, który wszedł do basenu. Zerkałam na Niego co chwilę, chowając się za zasłoną. Jego wyrzeźbione ciało kusiło mnie coraz bardziej. Miałam ochotę zbiec na dół, i wtulić się w Niego. Już teraz wiedziałam że się w Nim zakochałam. Muszę porozmawiać z Jamesem.

2 dni później. 

Carlos dostał telefon od Jamesa aby odebrał go z lotniska, byłam podekscytowana. Cieszyłam się, że znowu zobaczę mojego Jamesa.. Niecierpliwiłam się i wyczekiwałam jego przyjazdu. Gdy zadzwoniła moja komórka, od razu myślałam że to chłopak. Myliłam się, dzwoniła Eliza. Oznajmiła mi że będzie studiowała w Los Angeles. Od razu zaprosiłam ją do Siebie. 

- Dzisiaj jest mój szczęśliwy dzień! - zbiegłam na dół krzycząc. 

- Dlaczego? - zapytali Przyjaciele. 

- Przyjeżdża James i moja Przyjaciółka będzie tutaj studiowała. - podskoczyłam z radości, cieszyłam się jak dziecko. 

Pół godziny później. 

Gdy tylko James przekroczył próg domu, od razu rzuciłam mu się na szyję. Tak się za Nim stęskniłam, że postanowiłam podzielić się z Nim moją nowiną. 

- Tęskniłam. - szepnęłam mu na ucho. - Bardzo się cieszę, że znowu Cię widzę. Jest jeszcze jedna niespodzianka, dzisiaj przyjeżdża też Eliza! - podskoczyłam z radości. - Pamiętasz ją? - zapytałam dla pewności. - Poznaliście się jak wyjechałam do Polski, to ta urocza Blondynka. - przytuliłam chłopaka. 

- Tak. Pamiętam. - odpowiedział niechętnie. - Pójdę się położyć, jestem zmęczony. 

- Jasne. 

Oczami Jamesa.

Nie, nie, nie. Ona nie może przyjechać, przecież to zrujnuje nasze życie. Ja mam żyć w trójkącie. Z jednej strony dziewczyna na której zależy mi jak na nikim innym, zrobię dla Niej wszystko a z drugiej Bella. Tego nie można pogodzić, ale już wiem co zrobię.. Gdy tylko Eliza przyjedzie, powiem Belli całą prawdę, opowiem jej to co się działo. Tak. Powiem jej że ją zdradzałem, niech się wszyscy dowiedzą.. 

- Śpisz? - do pokoju zapukał Carlos.

- Wejdź. - podniosłem się z łóżka. - Przez całą drogę nic nie mówiłeś. Coś się stało? 

- Skurwysyn z Ciebie. - powiedział obojętnie, nie patrząc nawet na mnie. 

- Proszę? - zdziwiłem się. - Co się stało? 

- pff. - parsknął śmiechem. - Maslow. Nie udawaj że nie wiesz, jesteś takim idiotą? - wkurzał się coraz bardziej. - Ten lakier Ci zaszkodził? Czy żel wyprał Ci ostatnie resztki mózgu?? 

- Carlos. - wstałem. - O co Ci chodzi Stary? - podniosłem ręce w geście poddania się. 

- Gdyby nie to że jesteś moim Przyjacielem, już dawno byś dostał po ryju! Brzydzę się Tobą.. - odwrócił się i miał wychodzić, ale to był zły znak, dostałem mocno w twarz. 

- Złamałeś mi nos! - krzyknąłem. 

- A Ty serce mojej siostrze! - podszedł.

- Carlos. Bella o niczym nie musi wiedzieć.. - próbowałem załagodzić sytuację. - Jeżeli przyjdzie czas, to jej powiem. Ale proszę, nie mów nic, chcę to sam załatwić.

- Przykro mi. - szepnął. 

- Nic się nie stało. - odpowiedziałem.

- Nie rozumiesz. Przykro mi że mój Przyjaciel to taki Skurwysyn. - odwrócił się na pięcie i wyszedł. 

Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze, nos był cały na szczęście. Chociaż bolał jak złamany, wyszedłem z pokoju i cicho udałem się na pogotowie. Na szczęście był tylko stłuczony. Ale to przy tym jak potraktuję mnie Bella to pikuś.. Nie chcę tego robić, ale muszę powiedzieć całą prawdę.. Wróciłem do domu załamany, nie chciałem się nikomu pokazywać, ale wszyscy byli na dole. 

- Co Ci się stało? - zapytał zatroskany Carlos. 

- Nie zauważyłem że w łazience otworzyłem szafkę, i się uderzyłem. Na szczęście nos mam tylko stłuczony. Ale mi przejdzie. - przytuliłem się do Bell. 

- Oj. Biedactwo. - pocieszyła mnie Bell. - Zrobić Ci coś do jedzenia? - zapytała. 

- Nie dziękuję. Położę się, głowa mnie boli. Dobranoc. 

Poszedłem na górę, minąłem Erica po drodze. 

- Cześć. - przywitał się. - Co Ci się stało? - wskazał na mój nos. 

- Wypadek. A Ty co tutaj robisz? - zapytałem. 

- Chwilowo się zatrzymałem, mam nadzieję że coś znajdę i się wyprowadzę. 

- Nie, nie musisz. Dom jest duży zmieści się w Nim wiele osób. Przepraszam ale pójdę się położę.

Położyłem się na łóżku i rozmyślałem o tym co mam powiedzieć Belli i w jaki sposób, aby jej nie zranić. Bałem się tej rozmowy jak niczego innego na świecie. Nie wiedziałem jak mam to zrobić. Po cichu wyszedłem z pokoju, i spojrzałem na wszystkich siedzieli w salonie. Śmiali się i żartowali. Bella ciągle się uśmiechała, wyglądała na bardzo zadowoloną. Patrząc na Nią wiedziałem że nic do Niej nie czuję oprócz szacunku którym zawsze ją darzyłem. Poza tym to nic, zero. Wypaliło się, pomyślałem o Elizie i wiedziałem że to Ona jest tą jedyną. Wróciłem do pokoju i zasnąłem. 

- Kochanie. - obudził mnie słodki szept, przeciągnąłem się i zauważyłem Elizę. 

- Cześć Kochanie. - pocałowałem ją. - Dzisiaj nasz wielki dzień. - szepnęła i wstała z łóżka. 

- Ślub? - zdziwiłem się. 

- Nie pamiętasz? - odwróciła się. 

- Przepraszam, nie wiedziałem że to tak szybko. 

- Wstawaj, bo nie ma czasu. - zajęła łazienkę. 

Poszedłem na dół, tam skorzystałem z łazienki, była wolna. Wychodząc zauważyłem Bellę która przytulała się z Ericiem. Bylem zaskoczony, chciałem ich rozdzielić.

- Bella?! - zdziwiłem się. - Co Ty z Nim robisz? - naskoczyłem na dziewczynę. - Odsuń się od Niego! 

- Oszalałeś?! - zdenerwowała się. - Zostaw mojego Męża! - warknęła. 

- Męża? - zdziwiłem się.

- Tak. Jesteśmy razem od 2 lat, za dużo chyba wczoraj wypiłeś. Chcesz zobaczyć zdjęcia usg naszego dziecka? - podeszła bliżej. 

- Dziecka?! - zbladłem. 

- Usiądź. Eric podaj wodę. - powiedziała. - Proszę, napij się. 

- Ale co z nami? Pogodziłaś się z tym, że Cię zdradziłem?

- Co? - wybuchła niekontrolowanym śmiechem. - Nie byliśmy razem nigdy.. 

-   Nie byliśmy razem nigdy.. nigdy, nigdy. - echo odbijało mi się w głowie. - Przepraszam pójdę na górę. 

Wróciłem na górę, Eliza zabierała się za ostatnie czynności. Ja miałem już tylko pojechać pod kościół i tam czekać na pannę młodą. Chłopaki zabrali mnie ze Sobą. Czekaliśmy pod kościołem, przyjechali wszyscy. Bardzo się stresowałem, nie wiedziałem że to tak szybko nadejdzie. 

- Na początek chciałbym zapytać, czy wśród zebranych jest ktoś, kto sprzeciwia się temu związkowi. Jeśli tak, niechaj przemówi teraz lub zamilknie na zawsze. - Ksiądz tak samo jak i My rozejrzeliśmy się po tłumie., lecz nikt nic nie powiedział. Zwrócił się do Nas w wielkim uśmiechem i kontynuował. W takim razie.. 

- Stop! - przerwała mu Bella. - Nie będzie żadnego ślubu! Jak jakaś uroczystość ma być, to już Pogrzeb! - zaśmiała się głośno. 

- Co Ty wyprawiasz? - zdziwiłem się. 

- Maslow, Maslow. - pomachała palcem i podeszła do mnie. - Nie zbliżać się! - pogroziła pistoletem który wyjęła z torebki. - Ruszcie się tylko, a odstrzelę tej Suce łeb! - warknęła, no a takiej pięknej buźki szkoda. - spojrzała na Elizę. 

- Uspokój się. - podniósł się Logan.

- Stul pysk! - warknęła na chłopaka. - Ani kroku dalej Logan. - Ciebie też kochałam, ale wolałeś Alice! A teraz przykro mi.. - dziewczyna wycelowała w stronę Przyjaciółki i dostała kulkę prosto w głowę. 

- Co Ty zrobiłaś?! - krzyknął Henderson. 

- Jeżeli Ona Cię nie może mieć to nikt. - zrobiła to samo z Loganem. 

- Przecież jesteś z Ericiem, to Twój mąż, a wasze dziecko? 

- Nie ma żadnego dziecka, zdjęcia są z internetu. A Eric był pomyłką. - chłopak skończył tak samo jak Logan i Alice. 

- Bella.. - pisnęła Eliza. - Nie chcesz tego robić, masz obsesję, jesteś chora musisz się leczyć. 

- Możesz powtórzyć? - przybliżyła twarz do dziewczyny. - Skarbie. James był mój, no a Ty mi go perfidnie odebrałaś.. - wyciągnęła nóż z torebki i wbiła go dziewczynie w brzuch a ta upadła. - Teraz patrz jak umiera, tak jak moje serce, zabiłeś tą miłość Maslow. Nie radzę Ci podchodzić. 

- Jesteś psychopatką! - krzyknąłem. 

- Skarbie. - Przybliżyła pistolet, do głowy dziewczyny. - Jeszcze coś? - zapytała z uśmiechem. 

- Niech ktoś zadzwoni po karetkę i policję! - krzyknął. 

- ups. - pistolet wystrzelił, a Eliza upadła na ziemię. - No patrz jaki. Widziałeś? Sam wystrzelił, oj. Nie ładnie tak. 

- Jesteś chora! Lecz się psychopatko. -  krzyczałem na dziewczynę, schyliła się do zwłok Elizy, dźgnęła ją jeszcze kilka razy nożem i wyrwała jej serce, po czym zaczęła je jeść.. Spoglądając na mnie, miała w oczach dzikość i przyjemność. - Odsuń się ode mnie. - wycofałem się kilka kroków dalej. 

- Nie bój się. - jej twarz była we krwi, ręce i ubranie też, patrzyła na gości.

 Strzelała do wszystkich, nawet do Carlosa, robiła to z zimną krwią, dźgała nożem wszystkich wyrwała serce także Loganowi i zrobiła to samo co z sercem Elizy. Potem wróciła do Elizy, wydłubała jej oczy.. 

- Będzie miała Cię zawsze na oku. - zadrwiła ze mnie. 

- POLICJA! - do środka wtargnęła grupa antyterrorystów. - Nie ruszaj się! - mieli ją na celowniku. 

- To wariatka! - krzyknął Ksiądz. 

- Kochanie. Nasłałeś na mnie Policję? - zmartwiła się. - Nie ładnie, oj nie ładnie. 

- Nie ruszaj się! - krzyknął jeden z policjantów. 

- Kocham Cię! - krzyknęła do mnie. - Kocham Cię James. - przyłożyła pistolet do skroni i strzeliła..


Nie wiem co napisać. Ten rozdział nie powala na kolana, w sumie następny może też nie. Nie wiem co mi odbiło, opisując to co się przyśniło Jamesowi.. Ale może za dużo filmów oglądam, albo moja wyobraźnia za bardzo szwankuje. Przeczytałam ten sen, przeanalizowałam go i doszłam do wniosku.. W sumie do żadnego nie doszłam ;D. Ale zerwanie tuż, tuż. Trzymajcie się! 

5 komentarzy:

  1. Oj nie sie juz dowie, proszę.... Dłuzej nie wytrzymam z ciekawosci :P

    OdpowiedzUsuń
  2. http://bigtimerushna-zawsze.blogspot.com/ ZAPRASZAM <3 P.S Super piszesz

    OdpowiedzUsuń
  3. No jednak się skończyło źle... A coś mnie tknęło, żeby w czwartek przejrzeć stare części... Oj... Ta Eliza, ona powinna znaleźć się pod opieka specjalistów. Zdecydowanie. O tak, to jedyne wyjście. Ale czyżby ktoś już wcześniej, ale to na prawdę wcześniej współpracował z policją? Bo przybyli bardzo wcześnie, co nie? Notka świetna, czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Maslow dupku! Weź jej w końcu powiedz i sie przyznaj jakim jesteś chujem ..
    Marnujesz dziewczynie życie, a tak to mogła by być szczęśliwa z innym :/
    Super i czekam na nexta
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń
  5. Na poczatku straaaaasznie przepraszam. Nawet nie wiesz ile razy próbowałam skomentowac ten rozdział. Nie mówię nic o czytaniu, bo zrobiłam to dawno. No i co Ty gadasz?! Ten sen jest niesamowity! najlepsza część tego rozdizału. Oczy latały mi jak szalone. Czy to filmy czy to dragi bierz to dalej :D Super rozdział

    OdpowiedzUsuń