niedziela, 29 marca 2015

Part 57 .

- Kocham Cię.- powtórzyła.

- Nie..! - obudziłem się z krzykiem.

- Co Ci się stało? - zapytała siedząca obok Bella.

- Nie, nic. Miałem zły sen, zły sen. Też Cię kocham. - zaciekawiłem się co robi i spojrzałem jej przez ramię.

- Miło że to mówisz. - uśmiechnęła się. - Oglądam właśnie jakieś stare filmiki, miałam coś na laptopie i przeglądam.

- Idę spać, jakoś nie mam ochoty na żadne oglądanie.. - odwróciłem się na drugą stronę i zasnąłem.

Narrator. 

Dzisiejszego dnia, w domu miała się zjawić Eliza. Bella była bardzo zadowolona tym faktem, ponieważ już długo nie widziała Przyjaciółki i bardzo się za Nią stęskniła. Chciała jak najszybciej już ją zobaczyć, miała jej tyle do powiedzenia. Przygotowywała mały poczęstunek, chciała jakoś ją ugościć. Do kuchni weszła Alice. 

- Może Ci pomogę? - zaproponowała. 

- Dziękuję. Na chłopaków nie mogę liczyć, a chciałam zrobić jakiś mały poczęstunek. 

- Może zróbmy imprezę, w naszym gronie. Ale znając życie, jeszcze zaprosimy większą liczbę osób. No i będzie to naprawdę wielka impreza! - ucieszyła się.

- No jasne. Im więcej ludzi tym lepiej. - ucieszyły się. 

Gdy chłopaki usłyszeli tylko słowo Impreza, od razu pojawili się na dole. Pomogli dziewczynom w przygotowaniach, przyszedł nawet James który nigdy nie bardzo chciał pomagać. Dziewczyny postanowiły
że jeszcze mają czas aby wybrać odpowiednie ciuchy. James nie mógł się na niczym skupić, musiał się przygotować na spotkanie z Elizą, zadzwonił do Niej aby opracować jakiś plan. Bardzo sprawnie im 
to poszło. Zaniepokojona Blondynka siedziała jak na szpilkach, wyczekując tylko jakiegoś SMS-a albo chociaż sygnału że jej przyjaciółka już dotarła. 

- Nie denerwuj się, może lot się opóźnił. - pocieszał ją Carlos. - Na pewno przyjedzie. - spojrzał na Jamesa. 

- Kochanie. Wszystko będzie dobrze. - przytulił ją James, był pewny Siebie, lecz jak tylko usłyszał dźwięk dzwonka. Zbladł. 

- Otworzę! - Blondynka wyrwała mu się z uścisku i pobiegła do drzwi.. - aa! Elizka! - krzyknęła uradowana. - Wejdź. 

- Dziękuję. - odpowiedziała. 

- Gdzie masz walizki? - zapytała. 

- Przyjechałam dzisiaj rano, zostawiłam je u Dziadków, mieszkają nie daleko. I przyjechałam. 

- Dlaczego nic nie mówiłaś? - oburzyła się. - Mogłam po Ciebie pojechać, a ja się tak martwiłam. Nie mogłam spać w nocy, bo myślałam kiedy tylko wylądujesz. 

- No tak. Mogłam dać Ci znać, ale nie wiedziałam. - przytulia Przyjaciółkę. - No dobra, to może mnie przedstawisz? 

- Głupia. - palnęła się w czoło. - Carlosa już znasz, no i Jamesa. - wskazała na chłopaków. - To jest Kendall i jego dziewczyna Lena, a tutaj mamy następną słodką parę. Logana i Alice. 

- Bardzo miło mi Was poznać. - uśmiechnęła się ciepło. - Jamesa chyba pamiętam, jak przyjechał kiedyś do Polski po Ciebie. 

- Tak. Jest naprawdę kochany, uwielbiam go. - przytuliła się do chłopaka. 

Po ogólnym przywitaniu Elizy część gości zaczęła się schodzić. Bella bardzo się cieszyła, leczy musiała przywitać resztę osób. Impreza powoli się rozkręcała. Wszyscy bardzo dobrze się bawili, z głośników
poleciała wolna muzyka.

- James. Mogę porwać Twoją dziewczynę? - zaśmiał się Eric. 

- Jeżeli tylko się zgodzi, to proszę bardzo. 

Oczami Belli i Carlosa.

Bella. 

Zatańczyłam wolny kawałek z Ericiem, bardzo go lubię. Ale może aż za bardzo, w sumie nie zastanawiałam się nad tym podczas powrotu z imprezy. 

- Bardzo się cieszę że mogę z Tobą zatańczyć. - szepnął mi do ucha Eric. 

- Mi też jest miło. - odruchowo bardziej się do Niego przytuliłam, na co ten cicho mruknął. 

Carlos.

Impreza trwała w najlepsze, wódka, i drinki lały się strumieniami. Myślałem że poznam kogoś wartego mojej uwagi, ale dzisiejszej nocy bawiłem się na trzeźwo. Spotkałem naszego Menagera. Zdziwiłem się że przyszedł ze swoją asystentką Evą. Naprawdę fajna z Niej sztuka, gdyby nie Eric to może by coś z tego wyszło. 

- Carlos. Jak dobrze że chociaż Ty jesteś trzeźwy, mogę z Tobą pogadać chwilę. - zapytał. 

- No mów o co chodzi. - wyszliśmy z domu. - Kończą się wakacje, no a ja chciałem żebyście zagrali gdzieś koncert. - uśmiechnął się. 

- Takie zakończenie wakacji, to naprawdę świetny pomysł. Ale gdzie chcesz Nas zabrać? - zapytałem. 

- Miałem na myśli coś fajnego, ale nie wiem co wybrać. - powiedział. 

- My chcieliśmy pojechać na kilka dni do Polski, do Wrocławia. Mieliśmy wam o tym powiedzieć, ale nie było kiedy. 

- No to mamy załatwione jedziemy do Wrocławia, ale koncert odbędzie się w Warszawie. Także będziemy musieli przeprowadzić kilka prób. Szykujcie się na ostre próby. 

Po wszystkim mieliśmy się jeszcze wstawić jutro do biura Martina, żeby omówić wszystko na spokojnie. Nigdzie nie mogłem znaleźć Jamesa, widziałem że Bella bawi się z Ericiem, przy Nim odżywała. Czuła się szczęśliwsza. Zauważyłem bardzo atrakcyjną dziewczynę, lecz zniknęła mi nagle z oczu. Poszedłem na górę, aby może ją znaleźć. Szukałem we wszystkich możliwych miejscach, lecz gdy zobaczyłem Maslowa który kochał się z Elizą w łóżku Belli to myślałem że zaraz go rozniosę.. Ale nie chciałem im przeszkadzać. Wyciągnąłem telefon i nagrałem ich przypadkową rozmowę, usłyszałem że Maslow chcę zerwać z Bellą. Zamarłem. 

Bella.

Wyszliśmy z Ericiem na dwór, chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza. Wypiłam trochę alkoholu, procenty uderzyły mi do głowy. 

- Może usiądziemy? - zapytał Eric. 

- Jasne. - chwiałam się na nogach. - Naprawdę bardzo Cię lubię, jesteś mega uroczym facetem. 

- Bella. Za dużo wypiłaś, opanuj się. Oddychaj spokojnie. - ciepło się uśmiechnął. 

- Pocałuj mnie! - rozkazałam mu i czekałam na jego reakcję. 

- Nie mogę. - powiedział i wrócił do domu. 

Chciałam spróbować go zatrzymać, ale było już za późno. Erica nie było nawet w domu. 

Następnego dnia - Carlos. 

Już przy śniadaniu, musiałem powiedzieć chłopakom na co się szykują, chciałem aby jak najszybciej się o tym dowiedzieli. 

- Mamy dzisiaj jechać do Martina. Bo wyjeżdżamy do Polski dokładnie do Warszawy i Wrocławia na koncert. Ale dzisiaj musimy jechać do studia, i wszystko omówić z Martinem. 

- Jedziemy? - zapytał James. 

- Dobra. - kiwnął głową Logan. 

Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do studia. Martin siedział w biurze i wykonywał milion czynności na minutę. Weszliśmy i usiedliśmy na kanapie, gdy skończył rozmawiać podszedł do Nas. 

- Cześć. - usiadł przed nami na biurko, a obok stała Eva wszystko notując. - Wakacje dobiegają końca, więc chcę abyście zagrali jeszcze koncert. To taka wasza, końcówka wakacji. Rozmawiałem wczoraj z Carlosem. 

- Ze mną rozmawiał. - wskazałem na Siebie. 

- Nie przerywaj. - wtrącił Kendall. 

- Carlos mi powiedział że jedziecie na kilka dni do Wrocławia, postanowiłem skorzystać z okazji i zagramy koncert w Warszawie jak i Wrocławiu. Oczywiście ja płacę za podróż w obie strony. Dam Wam jeszcze kieszonkowe, które powinno Wam starczyć na wakacje. Zaczniemy próby od jutra może. Żeby się dobrze przygotować. Pasuję Wam? 

Bella.

Wstałam z bólem głowy i udałam się do łazienki. Chciałam jak najszybciej zapomnieć o tym co powiedziałam Ericowi. Nie chciałam go zranić w żaden sposób, muszę się z Nim skontaktować.. Na dole 
zastałam tylko Alice, Lenę i Elizę które rozmawiały. 

- Cześć. - przywitałam się z koleżankami. 

- Kawy? - zaproponowała Alice. 

- Nie dziękuję. Boli mnie głowa, nie jadłam nic a poza tym nie piję kawy na pusty żołądek. - skomentowałam. - Gdzie są chłopaki? 

- Poszli do biura, bo mieli się spotkać z Martinem aby dogadać wakacje i koncerty. - poinformowała mnie Eliza. 

- Jakie koncerty? - zapytałam. - Dobra. Nie ważne. Muszę wyjść, za nie długo wrócę. Mam pewną sprawę do załatwienia.. Coś bardzo ważnego. 

Wzięłam łyk soku i wyszłam z domu, zadzwoniłam do Erica, żeby się spotkać. Wybrałam park, nie miałam na głowie nic innego. 

- Cześć. - przywitałam się z chłopakiem. - Dziękuję że przyszedłeś. - usiadłam obok. 

- Nie ma sprawy. - uśmiechnął się. 

- Gdzie się wczoraj ulotniłeś?

- Musiałem wyjść. Nie wróciłem na noc, bo byłem u kumpla. Chciałem to przemyśleć. To co mi powiedziałaś. Nie możemy być razem Bella. 

- Przepraszam. Za dużo wczoraj wypiłam, poniosło mnie. - uśmiechnęłam się. 

- Nic się nie stało. Przecież nikt się nie zakochał. - spojrzałam na Niego, i pomyślałam o Loganie.. 

- Masz rację. - kiwnęłam głową. - Wracasz ze mną  do domu? 

- Nie. Umówiłem się z jednym gościem w sprawie pracy nad nowym filmem. Więc będę leciał. - chłopak wstał, chciałam go chociaż pocałować w policzek, ale podał mi tylko dłoń. 

Wróciłam do domu, rozmyślałam nad tym wszystkim.. Nie mogłam się pogodzić z tym co wczoraj wyprawiałam na imprezie, nie mogłam też przestać myśleć o ostatniej imprezie i Loganie. Moje uczucia były mieszane. Kocham Jamesa ale kocham też Erica i Logana. Pogubiłam się we wszystkim. 

Późnym popołudniem - Carlos.

Siedzieliśmy w salonie. Lena musiała wyskoczyć do pracy, no a Eric jeszcze nie wrócił. Oglądaliśmy wiadomości, był urywek z lotniska. Spojrzałem na Logana i Kendalla. Wiedziałem co się będzie święciło,
ale wolałem nic nie mówić.. Czekałem na reakcję Jamesa. 

- Przełączmy te informacje. - James chciał zabrać mi pilot. 

- Nie. Chcę się coś dowiedzieć. - warknął Kendall.

- Moment, moment. - powiedziała Alice. - James to przecież Ty i Eliza, trzymacie się za ręce i dajesz jej całusa. 

- To nie ja. - odezwała się Blondynka. - Nie jestem podobna do tej dziewczyny. - wypierała się. 

- Logan zatrzymaj na chwilę. 

- To Ty! Przecież się odwróciłaś, razem z Jamesem.. 

- Ja to wszystko wytłumaczę. - wtrącił się James. - Ale błagam nie mówcie nic Belli. - spojrzał na Nas. 

- Dlaczego? - zdziwiłem się. - Niech się dowie, jakiego ma parszywego faceta. Jakiego tchórza, który za jej plecami bzyka jej najlepszą Przyjaciółkę którą zna wiele lat! No powiedz jej tchórzu! 

- Carlos. - James podniósł się. - Nie waż się tak mówić o Elizie! 

- Bo co? - ruszył w jego stronę. 

- Bo ona taka nie jest, między mną a Bellą już nie ma takiego uczucia! To się wypaliło! Nie kocham jej.. Mam teraz Elizę, to na Niej mi zależy. Z Nią chcę być do końca mojego życia, Bella po tym porwaniu stała się jakaś inna. Już nie zachowuję się tak jak kiedyś. 

- Skurwysyn z Ciebie. - zabrała głos Alice. - spojrzeliśmy wszyscy na Nią. - Ona Cię kocha! Martwiła się o Ciebie, jak byliśmy na tym obozie cały czas o Tobie mówiła. Chciała wrócić jak najszybciej. Ona Cię naprawę kocha, a Ty wykręcasz jej taki numer? Zostawiłeś taką dziewczynę dla Niej. - wskazała palcem na Elizę. 

- Nie odzywaj się do Jamesa w taki sposób. - wtrąciła Eliza. 

- Nie wtrącaj się! - warknęła Alice. - Ty śmiesz się nazywać Przyjaciółką Belli? Ty? Przyjaciółki tak nie robią, nie odbijają Sobie chłopaków. Zachowałaś się jak ostatnia szmata, nie masz wcale uczuć. Bella kocha tego chłopaka. 

- Nie rusza mnie to. - wzruszyła ramionami. - Biorę co chcę, a Wam nic do tego. - zaśmiała się. - James idziemy. 

- Maslow jak teraz wyjdziesz, to okażesz się totalnym gnojkiem. 

- Przykro mi..  - spojrzał na Nas.

Jego wzrok, był dziwny. Wyszedł z Eliza, mocno trzymając ją za dłoń. Wyszedł i zostawił Nas. 

Bella.

- Cześć. - wróciłam w końcu do domu i pobiegłam na górę. - Nie ma Jamesa? - zapytałam z góry. 

- Pojechał do Babci, pomóc jej w pakowaniu bo jedzie do jego Rodziców. - wymyślił na poczekaniu Kendall.

- A gdzie Eliza? - zapytałam. 

- Do jej Dziadków przyjechała jakaś rodzina, no i musiała pojechać, 

- Ok. To ja się położę spać, jestem mega zmęczona. Dobranoc. 

Poszłam na górę, wzięłam ciepłą kąpiel, i wskoczyłam do łóżka. Miałam naprawdę ciężki dzień. Rano wstałam w cudownym nastroju, szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół. 

- Co taka szczęśliwa jesteś ? - zapytał Logan. 

- A nie wiem, mam jakiś dobry dzień. Słońce świeci, i jest cudownie. - uśmiechałam się cały czas, spojrzałam na wyświetlacz. - I moje Kochanie, już dzwoni. 

- Nie mogę.. - Carlos wyszedł z kuchni. 

- Muszę was przeprosić. - powiedziałam. - James chcę się ze mną spotkać, więc muszę ładnie wyglądać. 

- Już? - zdziwiła się Alice. 

- Nie, nie. - pokiwałam głową. - Po południu, mam być na plaży. Więc idę wybrać jakiś ładny strój. 

- I wodoodporny tusz. - mruknęła Alice. 

Wesoła poszłam na górę, przygotowałam kilka ciuchów. Przebrałam się i przeglądałam internet. Czas bardzo szybko mi zleciał. 

- Będę leciała. Trzymajcie kciuki! 

Słońce świeciło, było bardzo ciepło. Powoli szłam na plaże, nie widziałam nigdzie Jamesa, chociaż może przyszłam za wcześnie. Usiadłam przy barze, i czekałam na chłopaka. 

- Cześć. - podszedł do mnie Brunet. - Możemy się przejść? - zapytał. 

- Jasne. - kiwnęłam głową, szliśmy w ciszy aż w końcu usiedliśmy nie daleko skał. - O czym chciałeś pogadać? - przerwałam niezręczną ciszę. 

- O tym co Nas łączy. - wziął głęboki oddech, spojrzał w morze i chyba szukał odpowiednich słów. 

- Mów. - niecierpliwiłam się. 

- Nie kocham Cię. - powiedział. - Sorry, ale to co było między Nami już wygasło. Przynajmniej z mojej strony. W końcu w moim życiu zjawił się ktoś, kogo pokocham prawdziwie i gorąco. 

- Żartujesz? - zapytałam. - To jakiś program tak? Gdzieś są ukryte kamery? - zachichotałam nerwowo. 

- Nie Isabell. To nie żaden program, to szara rzeczywistość. Z Nami koniec. 

- James. - zbliżyłam się do chłopaka. - Bądź ze mną, po prostu bądź nie zawiodę Ciebie. Zacznijmy wszystko od nowa. - Cześć. Jestem Isabella, dla Przyjaciół Bella. - wyciągnęłam dłoń. 

- Zapomnij. - odsunął się kawałek. 

- Cześć Kochanie. - podeszła do Nas Eliza i czule przywitała się z Jamesem. 

- Kochanie? - zdziwiłam się. - Jakie kochanie, co Ty do cholery mówisz! - krzyknęłam. 

- James jest ze mną, przykro mi.  - spuściła głowę. - Chciałam Ci to powiedzieć, ale to było silniejsze ode mnie. 

- Bella. Ja wiem że Cię zawiodłem, ale nie mogłem dłużej z Tobą być, to co było między nami już straciło ważność. - podszedł bliżej. 

Nie dotykaj mnie Skurwielu! - warknęłam. - Jesteś skończonym Frajerem! Pieprzonym egoistą bez żadnych uczuć, nic się dla Ciebie nie liczy! Tylko Ty i Twoja kariera. Pieprzyłeś tą dziwkę za moimi plecami, jak tylko mogłeś. Nie obchodziło Ciebie to że zależy mi. Podczas gdy ja przeżywałam katusze, Ty obracałeś tamtą szmatę! 

- Bella. To nie tak, chciałam Ci powiedzieć, ale nie umiałam. To trwało za długo, na początku miał być wakacyjny romans. Ale zakochałam się w Nim. - spojrzała na chłopaka, z wielkim uczuciem. 

- Byłaś moją najlepszą Przyjaciółką, mogłam Ci się zwierzyć z każdego problemu, zawsze mnie wysłuchałaś. Byłyśmy jak siostry. A Ty wykręcasz mi taki numer?

- Wybacz mi proszę. 

- Nienawidzę Was! - do oczu napłynęły mi łzy. 

- Isabella. - odezwał się James. - Poczekaj, chcę Ci coś powiedzieć. 

- Czego jeszcze chcesz?

- Isabella. Jedynie za czym będę tęsknił To za tymi dniami, kiedy Cię nie znałem... - powiedział i poszli w przeciwną stronę. 

Patrzyłam jak odchodzą, tacy szczęśliwi. James chwycił Elizę za rękę i odeszli. Szczęśliwi. Nie zwracali na nikogo uwagi, liczyli się tylko Oni. Może powinnam zapomnieć? O Nim, o tych wszystkich wspaniałych chwilach.. Ale tak się nie da, nie mogę. Para oddalała się coraz dalej, a ja czekałam, czekałam i czekałam. Aż może On wróci, weźmie mnie w swoje ramiona i oświadczy że to mnie najbardziej kocha, że nie chcę żadnej innej. Tylko mnie. Taką zwykłą mnie, która kocha go bezgranicznie, z każdą minutą coraz bardziej, z każdą sekundą czeka na jego uśmiech. Mogę codziennie słuchać Twojego głosu, czuć dotyk Twoich rąk, słyszeć każdy oddech i cichy szept. Godziny mijały, stałam jak słup soli. Umarłam. Telefon przerywał dźwięk ciszy, nie miałam ochoty go odbierać. Moje serce rozpadło się na miliony kawałków, próbowałam je posklejać ale to nic nie dało..


#.  Uf.. Napisałam, nie wiedziałam że to wyjdzie aż tak. Długi, to fakt ale zerwanie miało inaczej wyglądać. Nie chce się chwalić, ale bardzo mi się spodobało to jak Bella opisuje koniec swojego związku. Szukałam odpowiednich słów, ale nie mogłam nic znaleźć. Wymyśliłam jedynie to. I oby się Wam podobało. Próbuję nadrobić kilka rozdziałów, zacznę je pisać tak żeby być na przód i regularnie czytać wasze blogi. Mam także w planach, założyć bloga z jednorazówkami, mam kilka pomysłów. ( blog powstał ;d. ) .  I chcę je wykorzystać, a tego bloga zostawię do opowiadania. Zacznę nie długo publikować, więc liczę na Was moje Kochane! 

4 komentarze:

  1. Super! Rozdział
    No nareszcie sie dowiedziała, bo za każdym razem jak widziałam imie Jamesa traciłam cierpliwosć. CZekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. O jprdl no i w końcu jej to powiedział .. Pieprzony chuj! XD tak Maslow tak !
    Mam nadzieje, ze Bella sie pozbiera i wgl
    Czekam na nexta :)
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Bella. Trochę głupio, że się schlała, ale i tak biedna. Dobre strony też to ma. Przynajmniej wie, na czym stoi. James woli Elizę i okey. Krzyżyk na drogę. Tylko teraz jestem ciekawa, jak potraktuje Elizę... No, zobaczymy później. Notka świetna, czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo ale akcja. Carlos jak ich przyłapał to nie powinien zwlekać. Jego siostrze działa się krzywda. To takie dziwne, że wszyscy zgodzili się jej nie mówić nic mimo, że James okazał się palantem i nie zasługiwał na to, aby spełniać jego prośby. Ale on to sprytny jest, bo chciał zerwać z nią szybko zanim carlos jednak by się wygadać. James jest tu dla mnie skończony. Nie ma go dla mnie. tak sie nie robi. jest totalnym tchórzem i kropka. A ta Eliza tonie przyjaciółka. Wszędzie parszywe zakłamane medny na tym świecie. fantastyczny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń