sobota, 4 kwietnia 2015

Part 58.

Oczami Carlosa.

- Zostaw tego papierosa! - warknął Kendall.

- Nie mogę. - zaciągnąłem się kolejny raz dymem. - Maslow mnie denerwuję.

- On i Bella muszą to Sobie w końcu wyjaśnić, sytuacja musi być jasna. Dajmy im spokój. - Kendall przemawiał do mnie jak do dziecka.

- Jest już późno, a Belli ciągle nie ma. - patrzyłem nerwowo na zegarek.

- Zaraz wróci.. - pocieszał mnie Kend. - Zadzwoń do Jamesa.

- Oszalałeś?! Nie będę z Nim rozmawiał.. - oburzyłem się.

- Carlos. Oni zerwali, ale nie Ty. Nie wtrącaj się w ich życie, my nadal jesteśmy kumplami.

- Ale to moja siostra. - zamyśliłem się. - Więc.. Chociaż może masz rację, nie powinienem się kłócić z Jamesem. Chyba czas się z Nim pogodzić.

Wyciągnąłem telefon z kieszonki i zadzwoniłem do Jamesa, nie odbierał. Spojrzałem na Kendalla, po czym telefon zadzwonił.

- Wpadnij do Nas.. Musimy pogadać. - rozłączyłem się.

- To się nagadałeś. - zaśmiał się Kendall.

Na dworze, zrobiło się szaro i zaczęło padać. James po chwili zjawił się z Elizą.

- Napijecie się czegoś?

- Nie dzięki. Coś się stało? - zapytał James.

- Chciałem Ciebie przeprosić, no a raczej Was. Zachowałem się ostatnio jak idiota.. Nie powinienem się tak o Was wyrażać. To było nie smaczne. Przepraszam Was. Troszczę się o Bellę, dlatego mnie tak poniosło. Jeszcze raz Przepraszam. Zgoda? - wyciągnąłem dłoń do Maslowa.

- ech. - głośno westchnął, echo odbiło mi się w uszach. - Zawsze byliśmy Przyjaciółmi więc to się teraz nie zmieni.

- No ja też Przepraszam.. Nie chciałam tak wybuchać. Bardzo mi przykro, że to tak wyszło. - tłumaczyła Eliza.

- No i w końcu zgoda! - zza ściany wyskoczył Logan. - Mówiłem Alice że się w końcu pogodzicie. - klasnął w dłonie.

- Co Ty tam robiłeś? - zdziwił się James.

- Czyściłem ściany, takie brudne. Oj nie ładnie. - przetarł kurz. - Fu..! - skrzywił się.

- Cześć. - do domu weszła Lena z Ericiem. - Co knujecie? - zapytała.

- Pogodziliśmy się z Jamesem. - wytłumaczyłem.

- Pokłóciliście się? - zapytał Eric, wieszając kurtkę.

- Rozstaliśmy się z Bellą, i jestem z Elizą. A tego wyszła sprzeczka.. Resztę Sobie dośpiewaj.

- Jak zniosła to Bella? - zapytała Lena. - Może pójdę z Nią porozmawiam?

- Nie ma jej w domu. - powiedział Kendall.

- Jak to jej nie ma? - zdziwiła się Eliza.

- Widzicie jaka jest pogoda? Nie wiadomo gdzie teraz jest. - zmartwił się Carlos.

- Zadzwoń do Niej! - krzyknęły równocześnie Alice i Eliza.

- Nie odbiera. Gdzie widziałeś ją ostatnio? - zapytałem.

- No na plaży, nie daleko tych skałek. - powiedział.

- Jedziemy.

Oczami Belli.

Siedziałam w tym klubie, piłam drinka za drinkiem. Zawsze w filmach po zerwaniu wszyscy się upijają, więc ja nie będę gorsza. Znudziłam się tym klubem i wyszłam. Padało strasznie, a domu miałam ochotę wrócić autobusem. Ale żadnego nie było, szłam chodnikiem a to ulicą. Nie jeździły żadne samochody. Jako że nikt nie chciał mi sprzedać alkoholu ze względu na mój stan. Poprosiłam przechodzącą obok dziewczynę z chłopakiem.

- Przepraszam. - zaczepiłam parę. - Mogłabym Was prosić o pomoc?

- Jasne. - uśmiechnęła się dziewczyna.

- Wiem że to głupie, ale możesz pójść mi kupić wódkę albo jakiś alkohol tylko w dużych ilościach.. - spojrzała na mnie dziwnie. - Uwierz mi wyglądam lepiej, ale dopiero co rozstałam się z chłopakiem, może
znasz, gra w zespole. James Maslow. - na samą myśl chciało mi się płakać. - Kretyn jakich mało.

- Dobrze. - dałam jej pieniądze i za chwilę wracałam szczęśliwa do domu.

Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, ale szłam dalej. Otwierając bramkę, wywaliłam się i zdarłam kolana. Dziecko. - pomyślałam i wstałam. Nie mogłam trafić w dziurkę od klucza, ale powoli i trafiłam. Zdjęłam mokre ubranie, i zaniosłam je do łazienki aby wyschło, a sama poszłam na górę. Założyłam na Siebie jakiś dres, włączyłam laptopa i otworzyłam wódkę.

- Pamiętam to! Pamiętam. - skakałam z radości na łóżku. -I do kogo się tak cieszysz idiotko?  Jesteś tu sama, nie ma nikogo. Żaliłam się, piłam sama ze Sobą.. James mnie rzucił, a ja zostałam sama. Bez chłopaka, który mnie przytuli, pocałuje w czoło na Dobranoc. Przechyliłam butelkę i wypiłam całość. Schowałam ją pod łóżko. Położyłam się i zasnęłam.. Zaledwie kilka minut później, obudziły mnie hałasy dochodzące z dołu. Nie miałam ochoty wstawać.

- Możecie być cicho? - grzecznie zapytałam. - Nie wiem jak Wy, ale ja chcę spać! Miałam ciężki dzień i chcę o tym zapomnieć! - odwróciłam się na pięcie.

- Bella! - krzyknął Carlos. - Gdzie Ty byłaś? Martwiłem się, znaczy my się martwiliśmy. Szukaliśmy Ciebie. - tłumaczył.

- Byłam na plaży, i w klubie i wszędzie.

- Jesteś pijana. - zauważył Eric.

- Jestem szczęśliwa! - podskoczyłam z radości i upadłam na kanapę. - Już nie jestem szczęśliwa, wódka się skończyła. A ja chcę więcej! Więcej rozumiesz?! - krzyczałam w stronę Carlosa.

- Uspokój się, to tylko przejściowe. - powiedziała spokojnym głosem Eliza.

- Przyjacielem trzeba być, a nie udawać! Zejdź mi w oczu! - warknęłam.

- Ochłoń. Jutro porozmawiamy na spokojnie.. - zbliżył się Maslow.

- Skurwiel. - szepnęłam. - Nie dotykaj mnie, nie chcę Cię znać. Zostawiłeś mnie dla mojej najlepszej Przyjaciółki. Wynoś się z mojego pokoju, domu i w szczególności z mojego życia! - powiedziałam i wróciłam do Siebie na górę.

- Zostań tutaj, przecież mamy wolne pokoje, wszyscy się zmieszczą. - zapewnił Carlos.

- Nie chciałbym żeby Bella się denerwowała.. Znajdę gdzieś jakąś stancję.

- Nie! - powiedział Logan. - Jesteśmy zespołem, musimy trzymać się razem. Będziesz tutaj mieszkał i koniec, jak komuś nie pasuje to mogę też się wyprowadzić. - chłopak wstawił się za Jamesem.

- Ale.. - spojrzał na wszystkich.

- Jesteśmy kumplami znamy się od dziecka prawie, więc siedzisz z Nami i koniec!

- Tak. To już postanowione.

Otworzyłam szafę, spakowałam wszystkie rzeczy Jamesa. Wystawiłam torbę za drzwi. I wróciłam ponownie do pokoju..

Oczami Jamesa. 

Źle się poczułem z tym jak postąpiłem z Bellą. Ale to dłużej nie miało sensu, poszedłem na górę i zabrałem swoją torbę. Zająłem pokój jak najdalej od jej prywatności. Chciałem żeby Eliza się wprowadziła ze
mną, ale to by było za wcześnie.. Jednak tą noc jeszcze spędzi u mnie, a rano wróci do Dziadków. Rozmyślaliśmy z Elizą jak to dalej będzie, czy może jednak Bella zrozumie i Nam wybaczy..

Następnego dnia rano. 

Przeciągnąłem się, a na łóżku nie było już Elizy. Wróciła do Dziadków.

- Wstawaj! Śniadanie. - do pokoju zapukał Logan. - Szybko, bo za godzinę mamy być u Martina. Omówić trasę i wszystko.

- Już idę. - powiedziałem. - Logan. Jest Bella na dole?

- Stary. Boisz się jej? - zakrył usta dłonią, abym nie usłyszał jak się śmieje. - Chodź. Nie martw się.

- Daj mi 3 minuty. - odpowiedziałem po czym wziąłem głęboki oddech i skierowałem się do kuchni. - Cześć. - przywitałem się ze wszystkimi.

- Siadaj. - Carlos zrobił mi miejsce.

Bella nie zwracała na mnie uwagi, traktowała mnie jak powietrze.

- To kiedy jest ten wyjazd do Polski? - zapytała Alice.

- Dzisiaj się wszystkiego dowiemy. - powiedziałem.

- Życzę powodzenia! - uśmiechnęła się Bella. - Obejrzę wszystko w tv!

- Nie jedziesz? - zdziwił się Kendall.

- Ktoś się musi zająć domem, to chyba logiczne. - odwróciła wzrok, patrząc w okno.

- Nie. - odezwał się Logan. - Lena, Alice Eric, Eliza i Ty jedziecie z Nami! - powiedział.

- No ja wolę jednak zostać w domu, i się wszystkim zaopiekować. - Bella stawiała na swoim.

- Nie rób mi tego. - szepnęła Alice. - Pojedź proszę.

- Zastanowię się.

- Zbieramy się! - krzyknął Kendall. - Pogadamy w domu. Na razie!

Ogarnęliśmy się, i wyszliśmy. W aucie panowała wielka cisza. Nikt nie chciał się odezwać.

- Nie mogę. - nie wytrzymał Carlos. - Tak nie może być, James musisz pogadać z Bellą.

- O czym mam z Nią gadać, przecież zerwaliśmy. - rzuciłem.

- No to powiedz Elizce aby pogadała, no nie możemy zostawić Belli w domu. - oburzył się Logan.

- Ale Ona ze mną nie rozmawia, traktuję mnie jak powietrze. Elizę też. - spojrzałem przez okno.

- Poproszę Lenę aby pogadała z Alice i żeby się dogadały z Bellą, jakaś impreza albo coś. Wspólne zakupy, tak się Laski dogadają. - pstryknął palcami.

- Można spróbować. - wyciągnęliśmy telefony i napisaliśmy do dziewczyn.

Dojechaliśmy pod studio Martina. Wygodnie usiedliśmy i czekaliśmy.

- W końcu! - krzyknął. - Słuchajcie. Jedziemy za 3 dni. Będziemy grać na Rynku we Wrocławiu i Warszawie, próby będą się odbywały w pobliskiej szkole.

- Dlaczego nie gramy w szkole? - zapytałem.

- Tamtejsze sale są mniejsze, a na rynku więcej miejsca no i sprzedamy więcej biletów. - wtrąciła sie Eva.

- No ok.. - zaryzykował pytanie Carlos. - A jak będzie zimno, zacznie padać deszcz, albo będzie burza z piorunami? A ktoś dostanie kulką gradową, albo uderzy Jamesa piorun?

- Dlaczego mnie? - skrzywiłem się.

- Tak. tylko powiedziałem. - Carlos wyszczerzył zęby.

- Nic takiego nie będzie, widziałem pogodę w Polsce. Jest mega ciepło, nie martwcie się. - pocieszył Martin.

- Kulki gradowe nie spadną, a żaden piorun nikogo nie uderzy. - wytłumaczyła Eva.

- No dobra.. - Carlos nie był przekonany.

Martin wytłumaczył Nam jeszcze kilka rzeczy, w końcu Carlos chyba wszystko zrozumiał. Wracaliśmy do domu w dobrych humorach. Zajechaliśmy do cukierni, po coś słodkiego. Ciągle pamiętałem że Bella uwielbia kruche babeczki, kupiłem je aby choć trochę osłodzić jej to zerwanie. W domu panowała cisza, ale na dworze dziewczyny Sobie odpoczywały. Co prawda, nie było jeszcze Elizy, ale to nie problem. Podesłałem jej SMS-a.

- Już wróciliście? - zauważyła Lena. - Czego się dowiedzieliście?

- Chodźcie do domu, mamy coś słodkiego. - Carlos podniósł siatkę ze słodyczami.

- Nie musicie mnie długo namawiać. - Alice zarzuciła ręcznik i przyszła.

Oczami Alice.

Zarzuciłam ręcznik i poszłam na górę założyć coś luźniejszego, po czym zbiegłam na dół.

- Cześć Eliza. - przywitałam się z dziewczyną.

- Cześć. Pukałam, ale nikt nie słyszał.. - speszyła się. - Tak więc pozwoliłam Sobie wejść.

- Nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się. - Zapraszam do salonu. - dziewczyna udała się do pomieszczenia

- Cześć Kochanie. - James przywitał się z dziewczyną.

- Cześć. - cmoknęła go w policzek.

- A gdzie Bella?

- W kuchni, przygotowuję napoje. - powiedział Logan.

- Pójdę jej pomogę. - wyszłam, nie chciałam patrzeć na Maslowa. Lubię Elizę, miła dziewczyna. Ale James mógł od razu wszystko powiedzieć. - Co robisz?

- Nie strasz.. - odskoczyła szybko od lodówki. - Nie lubię jak mi to robicie.

- Ups. Pomogę Ci. - wzięłam sok od dziewczyny.

- Ok. Zaraz przyjdę.

- Jasne. - zabrałam się z kuchni.

- Chodźcie na dwór, jest taka ładna pogoda, nie będziemy siedzieć w domu. - szybko wstała i zabrała tacę.

Chłopaki już nie mogli wytrzymać, a najbardziej chyba Carlos. Palił się aby powiedzieć czego się dowiedział, dałam mu znak aby zaczął mówić, bo inaczej byśmy nie wytrzymali.

-  Jedziemy za 3 dni. Będziemy grać na Rynku we Wrocławiu i Warszawie, będzie mega super! Dziewczyny, my nie będziemy mieli czasu, tak więc z chłopakami postanowiliśmy żebyście poszły na zakupy. Tak razem, musicie mieć jakieś świetne ciuchy na koncert.

- No to bardzo fajny pomysł, ale może nie dzisiaj. Jakoś nie mam ochoty. - rzuciła Lena.

- No ja też nie, wolę zostać w domu. - odezwałam się.

- A Ty Bella? - zapytał Kendall.

- Świetna sprawa te zakupy. - uśmiechnęła się sztucznie, miała ten uśmiech wyćwiczony do perfekcji. - Jutro, owszem chętnie. Mogę iść. - wzruszyła ramionami.

- Super! Babski wypad, będzie świetnie. Ciuchy, kosmetyki i faceci! - krzyknęła Lena.

- Faceci? - Logan i Kendall spiorunowali wzrokiem Lenę.

- Kurde. Spotkam dawnego kolegę, albo kogoś to już mi porozmawiać nie można? - obroniłam ją.

- Można, można. - kiwnął głową Logan.

- Kurde.. - Bella się obudziła. - Ja muszę lecieć, łyknęła napoju i pobiegła na górę.

- Co jej się stało? - zdziwiła się Eliza.

- Nie wiem.. - pokiwałam niepokojąco głową, po chwili na dół zbiegła Bella.

- Gdzie się śpieszysz? - zapytał Logan.

- Przepraszam. Ale muszę lecieć, umówiłam się w sprawie tego filmu. - mówiła bardzo szybko. - Ja lecę. Pa!

- To nie za późno? - zdziwiłam się trochę.

- Nie jest tak późno. Godzina 16 to jest jeszcze wcześnie, to duża dziewczynka i da Sobie radę. - pocieszył Nas Carlos.

- No ale jednak 3 Facetów to coś.. - wtrąciła Eliza. - Ja bym się o Nią martwiła.

- Nie musisz. - odezwał się Carlos. - Ona da Sobie radę.

Pół godziny później James i Eliza wyszli z domu, pojechali do dziewczyny. Wrócił także Eric, któremu wszystko opowiedzieliśmy. Był zachwycony że jedzie do Polski, bardzo się cieszył. Kendall i Lena też wyszli z domu, zostałam sama z chłopakami. Około 19 zaczęłam się martwić że Bella nie wraca, dzwoniłam ale nic.

- Może nie ma czasu, i obgadują co i jak. - wytłumaczył ze spokojem Eric.

- Martwię się. - powiedziałam.

Późnym południem. 

Usłyszeliśmy jak ktoś przekręca zamek w drzwiach, później postać weszła do salonu.

- Gdzie byłaś? - naskoczyłam na Przyjaciółkę.

- Nie było spotkania. - dziewczyna ledwo co stała na nogach. - Ale była impreza. - kiwała głową. - Bawiłam się świetnie. Światła, wszędzie światła. Różowe, zielone, niebieskie. - gestykulowała rękami.

- Z kim byłaś? - chciałam się dowiedzieć, Bella rozejrzała się uważnie po pokoju.

- Eric ze mną był. - wyszczerzyła zęby.

- Jestem tutaj. - chłopak pojawił się znikąd.

- To z kim się bawiłam? - spojrzała za Siebie, i posmutniała. - Ale było warto, ciacha były. Nie podrywałam nikogo, bo wciąż go kocham. - bełkotała bez sensu.

- Kochasz Jamesa? - zapytał Carlos.

- Nie. On jest inny. Miły, spokojny i przystojny. Jest ich kilku. Ale nie pamiętam imion. - zachwiała się. - Muszę iść, niedobrze mi. - zamknęła oczy.

- Chodź, chodź. - Carlos zaprowadził ją do łazienki i zaraz wyszedł.

- Czego z Nią nie zostałeś? - zapytał Logan.

- Jestem zbyt delikatny. - skomentował. - Nie lubię oglądać takich rzeczy. - wzdrygnął.

- Pójdę do Niej. Nie zostawię Przyjaciółki samej. - wkroczyłam do łazienki.

Wyglądała strasznie, włosy każdy w inną stronę. I ten wyraz twarzy, mina zbitego szczeniaka. Pomogłam dziewczynie dojść do Siebie.

- Umyj zęby. - poprosiłam.

- Śmierdzi mi z ust? - chuchnęła mi prosto w nos.

- mhm.. - skomentowałam. - Umyj zęby 2 razy, albo i 3. - pokiwałam głową i wyszłam.

Bella zrobiła to co jej kazałam. poprosiłam Erica aby pomógł mi ją zaprowadzić na górę.. Zasnęła jak dziecko. Oby nigdy więcej nie tknęła alkoholu.

* - Zaczynam pisać chyba krótsze rozdziały.. Albo będę je dzieliła na części. Co do bloga z jednorazówkami mam kilka pomysłów na historie, ciągle wymyślam nowe. Na początek tytuł a później cała historia i bohaterowie. Zacznę starać się je pisać, w zeszycie mam kilka historii.. Teraz muszę je tylko udostępnić ;).

Życzę Wam wesołych i pogodnych świąt, spędzonych z Rodziną i najbliższymi! Dużo słońca! Przyda się :). Smacznego jajka, mokrego dyngusa i nie wiem co jeszcze, ale ogólnie żeby te święta były wesołe i bardzo udane! Wesołych Świąt Króliczki ♥ .


5 komentarzy:

  1. No to Bella przeholowała z alkoholem. Rozdział świetny :)
    Przepraszam ,że nie komentowałam ostatnich rozdziałów ,ale mam problemy z internetem :(
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Nie mogę się doczekac

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio musiała prosić ludzi żeby kupili jej wódkę? Desperacja. Ale ludzie myślą, że alkohol pomoże. James niby ma wyrzuty sumienia, ale mógł pomyśleć, a nie... przynajmniej z Carlosem się pogodził. W końcu to wielka przyjaźń. Suer rozdział i Happy Easter :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kendall przemawiający do Carlosa jak do dziecka. Ktoś kiedyś musiał... Sam Carlos wydaje się nieco przewrażliwiony. Chociaż może i słusznie, Jego mała siostrzyczka powoli wpada w alkoholizm. Chociaż może nie powinnam tak szybko nazywać alkoholizmem jednego upicie się w sztort. W końcu to dopiero pierwszy raz i to po zerwaniu. To na razie nie wróży za dobrze, ale dobra. Takie coś może prowadzić do nałogu. I z tego, co mi wiadomo, słowo „pijana” nie jest synonimem do „szczęśliwa”. Poza tym ona naprawdę potrzebuje rozmowy z Jamesem. I to szczerej. I vice versa. Rozumiem Carlosa. Też bym się bała zostawić ją samą w domu. Piorun uderzający w Jamesa... Czyżbym wyczuwała sarkazm u Carlosa? Z pewnością. Bella „zbliża” się do Erica, a mi się wydaje, że koleś jest typem spod ciemnej gwiazdy, tylko jeszcze nikt o tym nie wie. Notka super! Czekam na nn! Bywaj z Magnusem! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :)
    Ale od razu alkohol? -,- nooo
    James to chuj ale no muszą sb porozmawiać :/
    Czekam na nn
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń