niedziela, 12 kwietnia 2015

Part 59.

Nie mogłam spać, myślałam o Belli ale Logan też głośno chrapał..

- Przestań! - szturchnęłam go w ramię.

- Co się dzieję? - przebudził się szybko.

- Połóż się na bok, bo bardzo chrapiesz.

- Seksownie mruczę. - odpowiedział, zaszył się pod kołdrą.

Zarzuciłam na Siebie koc i zeszłam na dół, po szklankę mleka. Zastałam tam siedzącą Bellę.

- Dlaczego nie śpisz? - podeszłam bliżej. - Znowu pijesz?! - podniosłam głos.

- Przepraszam. - spuściła głowę. - Ale wcale nie zasnęłam, położyłam się i zalałam łzami, potem jak wszyscy zasnęli to przyszłam tutaj.

- Dlaczego to robisz? zapytałam.

- Co? Piję? - zaśmiała się. - Bo nie wiem co to miłość, nie wierzę w to. A ciągle jestem zakochana.

- Miłość to wielkie uczucie, między ludźmi! Nie można tego opisać słowami, gdy kochasz właściwą osobę poznajesz ją każdego dnia na nowo, wiesz że to uczucie będzie trwało wiecznie. Wiesz że nie zrezygnujesz z tej osoby nigdy! Kochasz ją, walczysz każdego dnia, czekasz aż wróci do domu i znowu Cię przytuli, pocałuje. Opowie banalny kawał, ale Ty i tak będziesz się śmiać cały czas, będzie na  każde Twoje zawołanie, jest sensem Twojego życia, każdego dnia, godziny i minuty i sekundy, podnosi Cię kiedy upadasz. I to jest prawdziwa Miłość. - powiedziałam w skrócie. 

- Nie znasz definicji miłości.. - wstała od stołu, lekko się chwiejąc podeszła do okna. - Miłości nie ma, to głupia Dziwka która daje przelotne szczęście, i uczucie na chwilę.. Najgorsze jest to że myślisz iż spotykasz właściwą osobę dla Siebie, a później się okazuję że jesteś dla Niego nie właściwa, nie idealna, za głupia, i taka inna. - wzięła butelkę i przechyliła jej całość, po czym wydała z Siebie dźwięk zadowolenia. 

- Kochasz go jeszcze? - spojrzałam na Przyjaciółkę, zapalając małą lampkę. 

- Nie. - jej głos zadrżał.

- Wiem że jest inaczej, dlaczego z Nim nie porozmawiasz? 

- Gdy go widzę czuję się jak w niebie. Serce mi szybciej bije, motyle w moim brzuchu ożywają a ja odpływam.. Te jego oczy, uwielbiam ich wzrok, Te usta, pamiętam ich smak, były takie słodki z lekką 
nutą maliny. Jego włosy, uwielbiałam się nimi bawić. Kocham go. 

- Powiedz mu to. 

- Nie. - odstawiła pustą butelkę. - Nie mogę. Wiesz że moje serce go kocha? - zaśmiała się, przez łzy. - Ale ja nie. 

- Nie rozumiem? - zdziwiłam się. 

- Ja go nie kocham, moje serce tak, mój mózg o Nim myśli. Moje myśli kręcą się wokół Niego. 

- Musisz z Nim porozmawiać. - poprosiłam Przyjaciółkę. - Jutro, a może dzisiaj już, Pogadasz z Nim. 

- Idziemy na zakupy dzisiaj, to wielka przyjemność, była i aktualna dziewczyna Jamesa. Jakie to zabawne. 

- Idź spać. Dobrze Ci radzę. Dobranoc. - poszłam na górę. 

- Tak, tak. Już się kładę. 

Narrator. 

Bella położyła się w salonie, nie mogła zasnąć kręciła sie z boku na bok. Śniła o Jamesie, chciała go mieć przy Sobie. Rankiem wstała i przygotowała śniadanie, do domu przyszedł Kendall z Leną, a z Nimi James i Eliza. 

- Cześć. - przywitała ich słonecznym uśmiechem. - Siadajcie, reszta pewnie zaraz przyjdzie. 

- No, no. - Lena rozejrzała się po stole. - Śniadanie mistrzów. - zaśmiała się. 

Po chwili na dół zeszła cała reszta. 

- Co to za okazja? - podrapał się w głowę Carlos. 

- Żadna. Jedziecie w trasę, więc jakieś takie lepsze śniadanie się przyda. 

- No ale przecież w Polsce też będziemy, mogli takie śniadania robić. - uśmiechnął się Eric. 

- Smacznego. - Bella usiadła przy stole. - No, nie czekajcie tylko jedzcie. Musicie mieć siłę na trasę, a my na zakupy. Eric jedziesz z Nami? 

- Nie. Mam kilka spraw do załatwienia, i chcę to zrobić teraz przed wyjazdem. 

- Po koncercie też takie śniadanie dostaniemy? -  zapytał Logan. 

- Jasne. - kiwnęła głową Alice. 

- To świetnie. - uśmiechnął się Henderson. - Kochanie, ale masz śliskie i zimne nóżki, rozgrzać Ci? - zaśmiał się.

- To nie moje nogi.. - odsunęła się. 

- Logan, tak nie wolno.. - zaśmiał się Carlos i spojrzał pod stół, wyjął butelki po wódce. - Co to jest? - zdziwił się, tak samo jak i reszta. 

- Wyniosę. - Bella przychwyciła butelki i wyniosła je na dwór. 

- Co to było? - James cicho zapytał. 

- To były butelki, ale czyje? - zdziwił się Eric. 

- Belli. - wyznała Alice. - Wczoraj jak zeszłam na dół, to zastałam Bellę z butelką. 

- Dlaczego? - zdziwili się znajomi. 

- Ona chyba zaczęła pić. - szepnęła. - Pogadamy później razem, bo idzie. 

- Butelki pewnie po imprezie zostały. - machnęła  dłonią. - Jak śniadanie? - uśmiechnęła się. 

- Pyszne. - odpowiedzieli wszyscy, a James zmierzył ją wzrokiem. 

- Cieszę się. Muszę kupić tyle rzeczy, a te co mam to je wyrzucę.. - uśmiechnęła się. 

Pół godziny później.

Chłopaki poszli do studia, Eric załatwiał sprawy a dziewczyny pojechały na zakupy. 

- Jedziemy do podziemnego parkingu, bo tutaj nic nie będzie. - powiedziała Eliza. 

- Bella, tam na pewno będą miejsca. - powiedziała Alice. 

Miejsce parkingowe szybko się znalazło. Przyjaciółki zabrały swoje rzeczy i udały się do windy. W centrum było mnóstwo sklepów, a wybór ogromny. Od drobiazgów po bardzo eleganckie rzeczy. Chciały zajrzeć do każdego sklepu, zaczęły od tych na dole i pięły się ku górze. 

- Co tak w ogóle potrzebujemy? - zatrzymała się Alice. 

- Teraz pewnie będzie jeszcze w Polsce ciepło, nie musimy ogarniać ciepłych rzeczy. - uświadomiła dziewczyny Eliza. 

- Ja biorę to co teraz kupię, ale coś ciepłego też wezmę. - pokiwała głową Lena. 

- Zrobię podobnie do Leny, ale w Polsce w domu mam też swoje ciuchy, więc o zimowe kreacje się nie martwię. No chyba że jakaś impreza, się trafi.. 

- A no to trzeba coś zakupić. - obudziła się Alice. 

-  We Wrocławiu coś znajdziemy, tam też są centra handlowe. - uśmiechnęłam się. - Kluby też są dobre. 

- No to ruszamy na zakupy! - radośnie oznajmiła Lena. - Woo hoo! Lecimy dziewczyny. 

- Musimy tutaj skoczyć. - wskazała palcem Eliza. 

- Po co? - Alice chciała zobaczyć, jaki sklep ma na myśli. 

- Tam są świetne bransoletki przyjaźni. - uśmiechnęła się przyjaźnie do Belli. 

- Aha. - skomentowała Blondynka. 

Dziewczyny jeszcze długo spacerowały po sklepach, najmniej zakupów zrobiła tylko Bella, nie kupiła mnóstwa rzeczy tak jak Lena. Która miała kilka toreb z ciuchami. Spodenki czy sukienka, musiała mieć
wszystko, chciała uzupełnić swoją szafę. Minęło kilka dobrych godzin.. 

- Muszę do toalety. - krzywiła się Lena. 

- Pójdę z Tobą. - uśmiechnęła się Eliza. - Dziewczyny popilnujecie zakupów? - spojrzała na koleżanki. 

- Tak. - Alice kiwnęła głową. - Bella masz jakiś problem? 

- Dlaczego? - grzebała coś w telefonie. - Nie mam żadnego problemu. 

- Wczoraj się inaczej wydawało, ten alkohol no i dzisiaj także. Co się z Tobą dzieję? - zapytała. 

- Nic. - odparła nerwowo. - Wszystko jest ok. 

- Jedziemy? - z łazienki wyszła Lena. 

- Tak, tak. - kiwnęła głową Blondynka. 

Oczami Kendalla.

Wróciliśmy zmęczeni, padałem na twarz. Chciałem się tylko położyć, ale Carlos zaczął swoje..

- Chciałem z  Wami porozmawiać.. O Belli. Ona ma problem. 

- Jaki problem? - zapytałem. 

- Tych butelek nie było na imprezie.. - pokiwał głową. 

- Skąd możesz wiedzieć, jakie butelki były? - zapytał James. 

- Wiem. To były inne. - stawiał przy swoim. - Ona zaczęła pić. 

- Bella? - zdziwił się Logan. - Niemożliwe.. Ale. - zamyślił się. - Poczekaj, poczekaj. Ostatnio jak James był u Babci, i była impreza to Bella wzięła butelekę wina i napiłem się z Nią. Ale potem wróciłem do 
środka, a Ona tam została sama.

- No właśnie. Więc jak to mi wytłumaczycie? - złożył ręce. 

- No może masz rację, ale musisz zapytać o to siostrę. - powiedziałem.

- Ale ich jeszcze nie ma, a jest późna godzina. Zakupy zakupami, ale nie aż tak długo.. - zmartwił się James. 

- Nie pozabijały się.. - uśmiechnął się Logan. - Ale.. Nie, no nie da rady. - Słyszeliście? - zapytał Logan. 

- Co? - zdziwiłem się. 

- No Lena.. Już wróciły. - zaśmiał się James.

- Jesteśmy! - do salonu weszła Lena, z kilkom,a torbami ciuchów. 

- Na co Ci to? - podniosłem się z wrażenia. 

- No wiesz.. Po prostu, wyjeżdżamy i chcę mieć nowe rzeczy. 

- No ale bez przesady. - spojrzałem na ciuchy. - Jak Logan i James zobaczą torby dziewczyn, to też będą w szoku pewnie. 

- Nie mamy tego dużo. - uśmiechnęły się wchodzące Eliza i Alice. 

- No rzeczywiście nie dużo. - pokiwał głową James. - Zgubiłyście Bellę? 

- Nie. Parkuję i zaraz będzie. Ona ma mniejszy zapas. 

Bella przyszła po chwili i od razu powiedziała że jest zmęczona, i udała się do pokoju. Następnego dnia, mieliśmy pojechać do studia po bilety i pieniądze. Martin miał do Nas dojechać, udało mu się załatwić
ostatnie bilety.. Więc dla Niego nie starczyło. Musieliśmy sie jeszcze spakować, no i na nic więcej nie było czasu. Wstaliśmy wcześnie rano, żeby dolecieć na konkretną godzinę. Nie chcieliśmy dłużej czekać. Szybko dojechaliśmy do lotniska, samolot miał się opóźnić, więc odetchnęliśmy z ulgą. Bo wszyscy się bali że się spóźnimy. Miejsca w samolocie były od Siebie w oddalone, więc nie każdy mógł siedzieć
z osobą którą chciał.. Ale mimo to i tak było warto. 

6 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Mam przeczucie ,że Bella będzie z Kendallem ,ale mogę się mylić. W sumie to bym chciała ,żeby byli razem ;)
    Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Po końcówce przypomniał mi się cytat z Violki. "Mimo wszystko było warto, bo przynajmniej Cię poznałem". No i nie mam weny na komentowanie. Trzymam kciuki za Bellę. Notka super! czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Frajer z Jamesa. Nie Bella przestanie pic będzie z Kendallem i będzie git. A jak nie to niech wyjedzie :) Zapraszam do siebie lenalynch.blogspot.com
    Miło będzie zobaczyć komentarz

    OdpowiedzUsuń
  4. Super notka. Niech Bella wkońcu pogada z Jamesem(czyt chuj) xD
    I ten alkoholizm ughh .. Czemu wszystko jest przeciw niej?
    Czrkam na nn
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra, już jestem. Napisałam swoje sprawdziany, mogę komentować. Alkoholizm u Belli? Mam nadzieję, ze to nie zajdzie aż tak daleko. No w sumie wiele osób pije alkohol po rozstaniach, ale jeśli to potrwa dłużej... W sumie alkoholizm to nieczęsty temat w blogerowni. Mogę poczytać tego więcej :) Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń