niedziela, 26 kwietnia 2015

Part 61.

Alice. 

Otworzyłam oczy i spojrzałam w sufit, zapatrzyłam się. Nie wiem co tam jest takiego ciekawego, ale bardzo mnie zachwycił. Przeciągnęłam się i poszłam do łazienki, nigdzie nie mogłam znaleźć swojej kosmetyczki, a była mi bardzo potrzebna. Skorzystałam z kosmetyków które były w szafce, po porannej toalecie zeszłam na dół. W salonie siedziała Bella z laptopem i aparatem, była mocno zajęta więc nie chciałam jej przeszkadzać. Poszłam do kuchni, siedział w Niej Logan i wraz z Carlosem przygotowywali śniadanie.

- Cześć chłopaki. - przywitałam się z Nimi i usiadłam przy stole. - Martin dzisiaj będzie?

- Tak. Powinien pojawić się na obiedzie. - odwrócił się Carlos. 

- To ja może pójdę porozmawiać z Bellą. - wzięłam jabłko i poszłam do Przyjaciółki. - Co robisz? - usiadłam na przeciwko.

- Ogarniam zdjęcia. - mruknęła, nie odrywając wzroku od laptopa. 

- Możemy porozmawiać? - zapytałam. 

- Jasne, mów. O co chodzi? - spojrzała na mnie. 

- Masz problem z alkoholem. - powiedziałam wprost. 

- Nie. spojrzała na mnie z pod byka. - Nie mam żadnego problemu, zapewniam Cie. Tamte butelki to tylko chwila zapomnienia. - machnęła dłonią.

- No jakoś mi się nie wydaję, może to przez zerwanie z Jamesem sięgnęłaś po alkohol. 

- On nie ma tutaj nic, do tego. - pokręciła głową. 

- Coś mi się nie wydaję. - szepnęłam. 

- Co? - zapytała. 

- Nic, nic. Idziemy na śniadanie? - zapytałam. - Reszta powoli się już schodzi. 

- Martin do mnie dzwonił, i powiedział że mamy pojechać do jakiegoś gimnazjum i tam się przygotowywać. - powiedział schodzący Kendall. 

- Do jakiego gimnazjum? - zapytał Carlos. 

- Nie pamiętam nazwy, ale mówił że to jest taki duży budynek pomalowany na zielono z jakimś pomnikiem, - podrapał się po głowie. 

- Zjemy śniadanie, i możemy jechać. - kiwnął głową Logan. - A na śniadanie mamy pyszne omlety! 

- uu.. - gwizdnął pod nosem James. - No to super. - ucieszył się. 

- Smacznego! - usiedliśmy do stołu. 

- Bierzemy ze Sobą Erica, a Wy możecie zrobić Sobie babski dzień. - powiedział Logan. 

- mhm. - skrzywiła się Bella. 

- Miałaś jakieś inne plany? - zapytałam. 

- Nie, nie. - pokiwała głową. - Możemy pójść na spacer po rynku, do zoo. Jest dużo miejsc, na pewno nie będziemy się nudzić. 

- Idziemy do zoo! - ucieszyła się Lena i Eliza. 

- Zabierz mnie ze Sobą. - Bella chwyciła Carlosa za rękaw. - Ja tego nie przeżyję.. - wycedziła przez zęby. 

- Wszystko będzie dobrze. - uśmiechnął się szeroko. 

- Oczywiście. Lwy albo tygrysy, skuszą się małą przekąską, z drobnej Blondynki. - poruszyła brwiami. 

- Kobieto, opanuj się. - zaśmiał się nerwowo. 

- Odwiedzimy dzisiaj też drapieżne kotki.. - uśmiechnęła się Bella. - Szkoda że nie możecie iść z Nami chłopaki. 

- No szkoda. - westchnął James. - Ale my już się zbieramy. 

Chłopaki poszli na górę się przebrać, a my z dziewczynami posprzątałyśmy. Bella przyglądała się Elizie, co chwilę mrużąc oczy. Pomysł z zoo, wcale nie spodobał się Belli. Po ogarnięciu kuchni poszłam na górę się przebrać. Poszłam na strych bo wiedziałam że Bella tam będzie. 

- Już gotowa. - zapukałam. 

- Jasne. - wyszła z pokoju, zamykając go na klucz i schodząc na dół. 

- Kierunek zoo? - ucieszyła się Eliza.

- W zoo nie byłaś? - zapytałam. 

- Jakoś nie miałam okazji. - posmutniała. - Rodzice nie chcieli tam chodzić, bo zwierzęta śmierdzą. Tak mówiła Mama. 

- Pomieszkasz z Nami, to jest dopiero zoo. - zaśmiała się Elena. 

- Nie chcę przerywać, ale wycieczkę do zoo możemy odbyć jutro. - Bella pozbawiła Nas humoru. 

- Dlaczego? - Lena i Eliza opadły na łóżko. 

- Muszę jechać na lotnisko, po Martina i Evę. - skrzywiła się. - Więc wybaczcie. 

- Ale mieli być na obiad. - przypomniałam Sobie. 

- Ale są wcześniej. Muszę jechać. - pobiegła na górę po kluczyki. 

- To co robimy? - zapytałam. 

- Chodźcie się opalać. - zaproponowała Eliza. 

Dziewczyny bardzo się ucieszyły na wieść, że pójdą do zoo. Lecz telefon od Carlosa, popsuł Nam plany. Trochę było szkoda, ale wyszłyśmy na taras aby nabrać koloru. A lato było bardzo gorące. Szybko
pozbyłyśmy się ciuchów, i rozłożyłyśmy leżaki. 

- Uważajcie na swoich chłopaków. - zajrzała do Nas Bella. 

- Dlaczego? - zapytałam. 

- Eva która jest asystentką chłopaków, bardzo lubi flirtować.. - poruszyła brwiami Bella. - Raczę Wam trzymać ich blisko. Ja spadam pa. 

 Bella. 

Wyszłam z domu, odpaliłam silnik i nagle wyskoczył mi Eric. 

- Życie Ci nie miłe? - nakrzyczałam na chłopaka. 

- Zawieź mnie na lotnisko, muszę wracać do domu. - westchnął. 

- Dlaczego? 

- Zadzwonił Adam, który organizuje castingi, że tam co byłem to dostałem główną rolę. I muszę jechać. - wytłumaczył. 

- To leć po ciuchy i jedziemy. - popędziłam chłopaka. 

- Jasne! - szybko poszedł do domu, i po chwili wrócił. - Możemy jechać. 

- Zapinaj pasy. 

Jechaliśmy w kompletnej ciszy, nikt się do nikogo nie odezwał. Radio cicho grało, a ja mogłam skupić się tylko na jeździe. Dojechaliśmy bez żadnych problemów, pożegnałam się z Ericiem i i czekałam na Martina i Evę. Samolot miał zaraz wylądować, miałam chwilę aby ogarnąć SMS-y które dostałam. Uśmiechnęłam się, jak zobaczyłam że jednym z nadawców jest Colton. Zaprosił mnie na imprezę do Siebie, taka zwykła domówka ale będzie dużo osób więc można powiedzieć, że to jest impreza. Chciałam wyglądać dobrze, ale nie tak żeby wyglądało to na randkę. Elegancko ale z klasą.  Zgodziłam się oczywiście, ale chciał żebym wpadła sama. Więc dla mnie lepiej. Ogarnęłam Martina i Evę. Bardzo się ucieszyłam jak ją zobaczyłam, mimo komplikacji mogłam śmiało stwierdzić że Eva nie jest zła i uważam ją za swoją Przyjaciółkę. 

- Cześć. - podszedł Martin i zaciągnął się powietrzem.

- Hej. - Eva machnęła ręką. - Bardzo mi przykro, że James z Tobą zerwał. - posmutniała. 

- Życie. - rzekłam. - Jedźmy do domu, pewnie jesteście głodni. 

- Nawet nie wiesz jak. - pokręciła głową Eva. 

- Daleko mamy? - zapytał Martin. 

- Nie, nie. Pół godziny drogi, może trochę więcej, ale zanim się obejrzycie a już będziemy w domu. - uśmiechnęłam się. 

Ruszyliśmy w stronę samochodu, było bardzo ciepło więc dziewczyna ściągnęła z Siebie sweterek i założyła okulary, Martin chował bagaże, a ja mogłam porozmawiać z Evą. 

- Muszę Ci coś powiedzieć. - szepnęła Eva. 

- Coś sie stało? - zaniepokoiłam się. 

- Ja i Martin jesteśmy parą, i zamieszkamy razem. - podskoczyła z radości, i ucałowała Martina. 

- Gratuluję Wam! Cieszę się, że jesteście szczęśliwi. 

- Nie będzie Ci głupio, jak w koło Ciebie będzie tyle par? - zapytał Martin, zapinając pasy. 

- Nie. pokręciłam głową. - Jakoś to przeżyję, a tak poza tym to dzisiaj idę na imprezę do kolegi, z którym nie widziałam się dłuższy czas. Odpocznę od Jamesa i jego nowej dziewczyny, czyli mojej dawnej 
Przyjaciółki. 

- Co? - Eliza i Martin odpowiedzieli równocześnie. - James jest z Twoją Przyjaciółką? - zapytała Eva. 

- Życie bywa brutalne ale cóż. Może kiedyś to zaakceptuję, a na razie jakoś nie mam ochoty o tym rozmawiać. - skierowałam wzrok na kierownicę. - I dojechaliśmy, mówiłam że to szybko zleci. 

- A chłopaki są w domu? - zapytał. 

- Powinni być na próbie. Zapraszam do środka. - pomogłam z bagażami. - Wróciliśmy. 

- Eva! - ucieszyła się Alice. - Stęskniłam się za Tobą! 

- Nawet nie wiesz, jak mi Ciebie brakowało. - odwzajemniła uścisk Alice. 

- Poznaj to jest Lena dziewczyna Kendalla, a to Eliza dziewczyna Jamesa. - Alice przedstawiła Sobie dziewczyny. 

- Bardzo miło Was poznać. - uśmiechnęła się. - To mój chłopak. - spojrzała na Martina i podkreśliła słowo chłopak. - Martin. 

- Cześć dziewczyny. Możemy zanieść gdzieś te bagaże? - rozejrzał się po pokoju.

- Już, już. Zaprowadzę Was. Zapraszam. - zaprowadziłam Przyjaciół do pokoju i wróciłam na dół.

- Co jesteś taka zadowolona? - zauważyła Lena. 

- Idę dzisiaj, się spotkać z kolegą, dawno się nie widzieliśmy. - kąciki ust lekko mi się podniosły. 

- To ten który był z centrum? - przybliżyła się Alice. 

- Tak. Ten. Zaprosił mnie dzisiaj do Siebie na małą imprezę, więc pójdę. - uśmiechnęłam się. 

Krótszy? Zdecydowanie, było go więcej ale część odjęłam. Impreza odbędzie się w następnej części. A teraz poznajmy nowego bohatera. Której mniej więcej, ogarnęłam w poprzednim rozdziale. Krótki opis i zdjęcie nowego bohatera.

Colton Worren - 23 lata. 
Początkujący aktor i model, często zmieniał miejsca zamieszkania ze względu na swoich Rodziców. Bellę i Carlosa poznał dzięki Rodzicom którzy pracują podobnej samej branży co rodzice Rodzeństwa.Carlos i Colton chodzili razem do klasy, lecz później ich drogi się rozeszły. Colton jest miłym chłopakiem, przyciąga uwagę wielu dziewczyn, nie zwraca na to zbytnio uwagi. Jest ciekawym i miłym chłopakiem. James z wielką niechęcią podchodzi do Niego, ale z czasem to się zmienia. 



6 komentarzy:

  1. Super! Dłuzsze rozdziały były lepsze, imiona ci sie mieszaja xd czekam xo rozdział super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję niedosyt w związku z Bellą. Sama nie wiem, czemu, ale zaczyna mi brakować czegoś z nią związanego i tyle. Poza tym było miło. Notka świetna! Czekam na nn! Pozdrawiam!
    Jak zobaczyłam zdjęcie, to od razu; "O matko, Jackson!" A dopiero przestałam się ekscytować...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział xd ej myślałam sb ze Bella tak powiedziała żeby Eliza sie bała o Masło haha xd jak by sie jej cos stało, to ja bym nie płakała :P
    Bd związek czuje to ^^ Bella i Colton
    Świetne i czekam na nn ;)
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy tak czytam ten rozdział, to aż czuję, że chcę więcej i więcej.
    Oczywiście cudny rozdział i chciałabym również pochwalić cudowną końcówkę, która nie jest niedociągnięta, a mimo to owiana niedosytem i tajemniczością. Czekam! ;*
    http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja znowu spóźniona, wybacz. Muszę teraz bardziej przykładać się do nauki. Najlepsza scena. Bella jedzie a tu nagle Eric i ją szybko zabiera na casting. Gratulacje dla Evy i Martina. Super rozdział a teraz zmykam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział ;)
    Fajnie ,że Martin i Eva są razem.
    Ale szkoda ,że Bella wciąga się nałóg.
    Z niecierpliwością czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń