piątek, 29 lipca 2016

Part 64.

Kendall. 

Tyle było przed nami prób, a ja nadal czuję wielki stres. Nie umiem tego opisać, graliśmy wiele koncertów ale ten tutaj będzie chyba jednym z tych ważniejszych, można było nauczyć się czegoś po Polsku. Moment, moment. Carlos i Bella coś tam znają. Może by mi coś pomogli, Logan ma też trochę polskich korzeni. Jedynie ja i James to młotki.

- Kendall! - krzyknęła Lena, wchodząc do pokoju. 

- Czego krzyczysz? - zapytałem. - Głuchy nie jestem. 

- Od pół godziny, próbuje zabrać Cię na śniadanie, przychodziłam kilka razy ale nie słuchałeś mnie. 

- Naprawdę? Przepraszam, zamyśliłem sie. - podrapałem się w głowę. - Idę już. - podniosłem się z łóżka. 

- Kochanie. - zatrzymała mnie Lena. - Może załóż na Siebie jakieś spodnie, bo w samych bokserkach nie pójdziesz. 

- oo. - spojrzałem na dół. - Rzeczywiście, to przez ten koncert. - założyłem spodenki i poszedłem na dół. 

- Stresujesz się? - zapytała Eliza. 

- Widać? - zapytałem zdenerwowany. 

- Nie, nie. Ale James ma obawy, że zapomni tekstu i w ogóle. 

- A jak fanki zadadzą nam pytanie, po polsku to jak mamy odpowiadać? - zapytał James.

- Carlos zna polski, Logan też więc nie będzie problemu. - uśmiechęła się szeroko Alice. 

- No ale my też chcemy, coś powiedzieć fankom po Polsku. - oburzyłem się. 

- No a może będą mówiły po angielsku, to będzie lepiej. - pocieszyła Nas Lena. 

- Moment. - zastanowił się Logan. - Przecież Eliza zna Polski, to będzie z Jamesem. Masz problem z głowy. - spojrzał na Jamesa. 

- A ja? - zmartwiłem się. 

- ekhm.. - chrząknęła Lena. 

- Co? - spojrzałem na dziewczynę. 

- Nie zapytałeś mnie o zdanie, czy znam jakieś inne języki i od razu postawiłeś się na przegranej pozycji. - posmutniała. 

- Chiński znasz? - wystrzeliłem. 

- Po co Ci chiński? - zastanowiła się. - Nie ważne, znam mniej więcej Polski. Ze mną nie zginiesz! - poklepała mnie po plecach. 

- Uratowałaś mi życie! - uściskałem mocno dziewczynę. i pocałowałem ją czule. 

- No przestańcie. - pokiwał głową Carlos. - Nie przy jedzeniu. - skrzywił się. 

- Nie szykujecie się do koncertu? - na dół zeszła Bella. - Tak w ogóle to cześć. - machnęła ręką i usiadła. 

- Nie, no musimy coś zjeść, a potem jedziemy na próbę, już Nas wyganiasz? - zaśmiałem się.

- Nie, ale jak się spóźnicie to będzie nie miło. - pokiwała głową. - A tak w ogóle to o której koncert? 

- O 16 miał być, ale Martin uparł się żeby był później, bo musimy wszystko przygotować. - wytłumaczył James. 

- A ja też mam zaproszenie? - zapytała Bella. 

- No tak! Proszę, o to wejściówka za kulisy. 

- Nie jedziesz na lotnisko do Coltona? - zmieniła temat Eliza. 

- Nie. Bo nie lubię pożegnań. - uśmiechnęła się, ale było widać też smutek.

- To kiedy Twój chłopak znowu Cię odwiedzi? 

- To nie mój chłopak! - lekko się zdenerwowała. - Wczoraj byliśmy w wesołym miasteczku, ale to nic nie znaczyło. Dzisiaj wyjeżdżał więc chciała go trochę pocieszyć. 

- A kto się wczoraj za ręce trzymał? - wtrącił Carlos. 

- To tylko taka chwila. - rozmarzyła się. - Co?! Skąd wiesz co robiliśmy? - otrząsnęła się i spojrzała na Carlosa. 

- Ostrzegałem. - kiwnąłem głową. 

- Coś tu jest nie tak. O co Wam chodzi? Ktoś mi to może wytłumaczyć? - zapytałam. 

- James wpadł na pomysł, żeby pojechać do wesołego miasteczka i zobaczyć co robicie. Logan tego odradzał, ale w końcu Ja i Carlos z Jamesem pojechaliśmy, bo musiałam zobaczyć co robisz z Coltonem. Martwiłam się o Ciebie, więc chciałam zobaczyć co robisz. - wytłumaczyła Alice. 

- No nie wierzę. - pokiwała głową. - Jak mogliście mnie podglądać? Nie mogliście, niby wpaść przypadkiem na Nas. To bym zrozumiała, bardziej od tego całego szpiegowania. - zaśmiała się. 

- Zła jesteś? - zapytał Carlos. 

- Nie. To trochę śmieszne, zabawni jesteście. - śmiała się. 

- Hej, hej! Nie ma czasu, a pracy jeszcze przed nami trochę. - powiedział Martin. - Kończymy śniadanie i śmigamy na próbę! 

- Ok! - krzyknęliśmy chórem i poszliśmy na górę, aby zabrać to co jest potrzebne. 

Logan. 


Drapałem się po głowie, bo nie wiedziałem co mam ze Sobą wziąć. Jedno wiem, że muszę się przebrać. Wskoczyć w wygodniejsze ciuchy no i śmigać na próbę. Obmyłem twarz wodą aby dobrze się obudzić, i przygotować się przed koncertem. Oprócz koncertu, muszę jeszcze wybrać dziewczynę z którą pójdę na kolację. Znaczy spędzę dzień. Zrobimy zapewne to jutro, ale i tak się stresuję. Znam słabo Polskę no a jeszcze mam tutaj ją oprowadzić.. A mówić, to już w ogóle. 

- Gotowy? - do pokoju weszła Alice. 

- Już prawie. Nie wiem co mam zabrać, bo nie wiem po prostu nie wiem. - usiadłem na łóżko. 

- Jeżeli jesteś gotowy, to możesz iść. Weź telefon i to co Ci potrzeba. - Alice wrzuciła mi kilka rzeczy do plecaka. - Możesz już iść, bo chłopaki zapewne czekają. - pośpieszyła mnie. 

- Idę. - pocałowałem Alice przelotnie w policzek i wyszedłem. 

- Poczekaj. - do pokoju zaciągnęła mnie Bella. 

- Spieszę się. Nie mam czasu, chłopaki pewnie czekają. - chwyciłem za klamkę. 

- Sekunda. - wyjrzała przez drzwi. - Wiem, że może dużo namieszałam w Twoim życiu, ale chcę to odkręcić. Jesteś moim Przyjacielem, i to jak mówiłam, że Cię kocham to mówiłam na prawdę. Ale teraz Sobie uświadomiłam, że kocham Cię jako Przyjaciela. Nie jako obiekt westchnień czy chłopaka, ale jako Przyjaciela. Zrozumiałam to nie dawno. Więc przepraszam. - wyciągnęła dłoń w moją stronę. 

- Rozumiem. Nie ma sprawy, ale teraz się śpieszę. Wybacz muszę lecieć. - otworzyłem drzwi i wybiegłem na dół. 


Razem z chłopakami szybko wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szkoły na próbę. Odetchnąłem kilka razy, pokręciłem się w kółko i zrobiłem kilka ćwiczeń. 


James.

Przebrałem się w krótkie spodenki, aby lepiej się poruszać na scenie, kilka przysiadów trochę podskoków, wypuściłem powietrze z płuc i jeszcze na chwilę wyszedłem na dwór żeby odetchnąć świeżym powietrzem. Usiadłem na ławce, wiele koncertów już zagraliśmy ale przy tym stresowałem się bardziej niż zwykle. Może dlatego, że mam jeszcze wybrać fanką z którą następnego dnia spędzę kilka godzin. Nie znam okolicy, a i nie wiem o czym z taką dziewczyną rozmawiać, boje się reakcji Elizy, może będzie zazdrosna, albo nie będzie chciała mi pomóc, Jest opcja także, że Eliza zaprowadzi Nas w jakieś miejsce które będzie tak beznadziejnie głupie, że dziewczyna Sobie pójdzie a ja wyjdę na totalnego głupka i idiotę który nie umie normalnie Sobie poradzić. Teraz to się naprawdę przestraszyłem, bo nie chcę wiedzieć jak to będzie dalej. Spojrzałem w niebo, zamknąłem na chwilę oczy i głośno westchnąłem. 

- Co Ty tutaj robisz? - zapytał Martin.

- Przepraszam, musiałem się zrelaksować. - szybko wstałem. 

- Dobra. Ja muszę na chwilę wyskoczyć. Więc macie jeszcze tylko chwilę na odpoczynek. 

Ogarnąłem się i wróciłem do chłopaków. 

- Co się stało z Martinem? - zapytałem Logana. 

- Coś tam ze sceną jest nie tak, no i Martin musiał pojechać wszystko załatwić, a my mamy Sobie sprawdzić nasze wokale. 

- Aha. - kiwnąłem głową. - No to wezmę się za wokal. 

- Ale po co? - zdziwił się Kendall. 

- Martina nie ma, więc możesz się odprężyć. Usiądź, odpocznij, zrelaksuj się. - uśmiechnął się Carlos.

- Nie umiem. - pokiwałem głową. - Wolę poćwiczyć, a jak zapomnę tekstu? Albo pomylę kroki. - martwiłem się. 


- Poczekaj. - wstał. - Przećwiczę jeszcze z Tobą. 

Carlos.

No i co ja mam robić? Logan czyta książkę, Kendall nuci pod nosem piosenki a James gdzieś poszedł. Usiadłem i zrelaksowałem się. Trochę może byłem zestresowany, ale to nie strasznego. To tylko jeden z wielu koncertów. Gramy ich bardzo dużo, występujemy przed większą publicznością a fanki w Polsce to już coś więcej. Poza tym dziewczyny z Polski są podobno najpiękniejsze, tak się cieszę może i ja kogoś poznam. Ale tego nie jestem pewny w stu procentach. Może znajdę tutaj jakąś fajną dziewczynę, ale jak będą to jakieś małolaty to nie będzie tak super. Dobra. James wrócił, jakiś lekko zmieszany, zaproponowałem mu żeby się zrelaksował ale nie chciał, postanowiłem że przećwiczę z Nim choreografię. 

- Ja jestem po Loganie, więc później robię skok. - tłumaczyłem Kendallowi. 

- No ale muszę wyjść przed Jamesem i szybko zamienić Logana. - powiedziałem. 

- Dobra. Włączcie jakiś kawałek i zatańczymy. 

- Dobrze Wam idzie. - pochwalił Nas Martin. 

- Długo już tutaj jesteś? - zapytałem. 

- Nie, nie. Zatrzymajcie się na chwilę. Muszę Wam coś powiedzieć. 

- Odwołali koncert? - zbladł James. 

- Nie. Po całym występie, każdy z Was jeszcze zaśpiewa jedną piosenkę. - klasnęła w dłonie Eva. 

- Jaka to ma być piosenka? - zainteresował się Logan. 

- Każdy z Was pewnie ma gdzieś w zanadrzu jakiś swój kawałek, więc go zaśpiewacie. 

- No ale nigdy tak nie robiliśmy. - pokręciłem przecząco głową. 

- Wiem. Ale w Polsce jesteśmy bardzo rzadko, a mało naszych Polskich fanek może pojechać na koncert do Londynu czy Anglii. A to będzie kolejna niespodzianka, do waszego zaproszenia.

- aa. - pokiwał głową Logan. - Zgadzam się, coś na pewno znajdę. - uśmiechnął się.

- Mogą być covery? - zapytał nieśmiało James. 

- Jeżeli nie masz jakiegoś, kawałka który możesz zaśpiewać to skorzystaj z takiej opcji. - wytłumaczyła Eva. 

- Dobra. - odetchnął z ulgą Kendall. - Mogę tutaj jeszcze zostać. 

- Jak już Sobie wytłumaczyliśmy wszystko, to zabierajcie rzeczy i jedziemy na rynek tam skończymy próbę. 

- Ale jej nie zaczęliśmy. - zauważył Kendall. 

- Zaczniemy tam. Szybko! - krzyknął. - We Wrocławiu będziemy jeszcze kilka dni także każda z dziewczyn wybierze dzień który chce z Wami spędzić, a Wy się dostosujecie. Jasne? 

- Mogą wybrać jaki dzień chcą? - zapytałem. 

- Tak. Coś nie pasuje? 

- Wszystko jest ok. 

- Teraz próba, a potem przyjemności!


* - Wróciłam.. Pisałam ten rozdział jeszcze przed naprawą, więc mogłam napisać dużo różnych i dziwnych rzeczy, ale wróciłam nabrałam weny, no i zaczynam pisać. Tak się za blogiem stęskniłam. Ach. Dużo się działo w waszych blogach, mam nadzieję, że byłam na bieżąco albo chociaż miałam dzień opóźnienia, bo nie pamiętam wszystkiego a ogarnięcie tego w telefonie było TRAGEDIĄ! Nie polecam.. Chyba, że macie duży wyświetlacz. No i nie pamiętam jaka była czcionka, więc się męczycie z TĄ!  Wróciłam. Nareszcie, życzę miłego czytania. Jeżeli nie pamiętacie co się działo odcinek wcześniej, zapraszam do ponownego przeczytania. Trzymajcie się! ;*.
29.07 - Chyba się popsułam.. Co do pisania, ale uwierzcie mi staram się! Wena mnie się nie trzyma, co mam zapisuję w zeszycie! Znalazłam starego bloga z przed 2 lat, pisałam go z koleżanką, i postanowiłyśmy go aktualizować, fakt wcześniej nie byłśmy aż takie genialne, ale rozdział który zostawiłam poprawiłam, także pracuję nad nim także od nowa.. Postaram się, aby go dokończyć. No i chyba wracam.. (;.