piątek, 30 września 2016

Part 65.

Narrator.

Chłopaki zaczęli próbę, a raczej ją kontynuowali. Każdy z nich chciał wypaść jak najlepiej. Logan prawie nie skręcił Sobie kostki, robiąc salto ale to wina Carlosa który był w nie odpowiednim miejscu, chłopak nie fortunnie podszedł za blisko kolegi. Od razu wybuchła awantura..

- Uspokójcie się! - krzyknęła Eva. - Nie mamy czasu na kłótnie, jeżeli chcecie aby wszystko wyszło dobrze musicie się zgrać, a nie urządzać cyrk. Martin jakby to widział, to nie chcę nawet mówić co by się działo. Więc wracamy do prób..

Chłopaki spuścili głowy w dół i wrócili do próby, chcieli aby wszystko wyszło jak najlepiej. Po kilku godzinach ciężkich starań zmęczeni i wykończenie wrócili do domu jedyne o czym marzyli to prysznic i łóżko.

- Może coś do jedzenia? - odezwała się Alice.

- Nie dzięki. Martin nas totalnie wykończył, nie mam nawet siły jeść. - skarżył się Carlos.

- Dobra. To idźcie się położyć, a ja to zaraz schowam. - kiwnęła głową Alice.

- A gdzie Bella? - rozejrzał się Logan. - Nie pomoże Ci? - zastanowił się.

- Wyszła na spacer. - powiedziała wchodząca Lena. - Kochanie masz już gotową kąpiel. - uśmiechnęła się szeroko do Kendalla.

- Dziękuję. Ja będę leciał. - wstał i poszedł na górę.

Chłopaki bez namysły zrobili to samo co ich kumpel, ociężale ruszyli po schodach na górę mimo, że było to zaledwie kilka schodków to dał nich był to sam czubek góry.

- Wiesz, że Bella wcale nie jest na żadnym spacerze? - pokiwała głową Alice.

- No a co miała powiedzieć? Że po tym jak Colton pojechał upiła się i śpi zalana w trupa w pokoju? No przestań. - machnęła dłonią Eliza.

- Ona ma problem.. I trzeba jej to powiedzieć! Ona sama Sobie z tym nie poradzi, musimy pogadać o tym z Carlosem. Ale to już po koncercie, bo teraz nie mają do tego głowy.

- Laski! Idziemy spać przed nami ciężki dzień, także ja się zmywam a z Bellą jeszcze porozmawiamy. - uśmiechnęła się Alice. - Jak rano wytrzeźwieje to wtedy porozmawiamy..

Wszyscy byli na maksa zmęczeni, ale to dopiero początek. Koncert chłopaków w Polsce to naprawdę wielki sukces. Carlos wstając rano zajrzał do Belli. Nie chciał jej obudzić więc tylko podszedł do Niej i lekko pocałował ją w czoło. Ale nagle jeden wielki smród odrzucil chłopaka od siostry.. Z nie smakiem zszedł na dół.

- Od Belli czuć alkohol. - poskarżył się do siedzącego Jamesa.

- Niemożliwe. - pokiwał przecząco głową.

- To idź do Niej do pokoju i podstaw nos pod usta. Poczujesz.

Dziękuję. - uśmiechnął się szeroko. - Ale możesz z Nią porozmawiać, może ma jakiś problem?

- Wątpię. - zaśmiał się. 

Chłopaki porozmawiali chwilę o Belli, miał nadzieję, że to jest tylko jeden mały wybryk. Ale to tylko początek góry lodowej.. Sprawa jest znacznie większa. Bella otworzyłą oczy, przeciągnęła się i głośno westchnęła. Po czym poszła ogarnąć się do łazienki. W wyśmienitym nastroju zeszła na dół gdzie siedział już Carlos i James.

- Cześć! - uśmiechnęła się szeroko i zajrzała do lodówki. - Jak tam próby? - zamknęła lodówkę.

- Musimy porozmawiać. - Carlos wziął głęboki oddech.

- Oj. Brzmisz groźnie. - zaśmiała się. - Co się dzieję? - zapytała.

- Masz problem. - powiedział James.

- Jaki?

- Alkoholowy. - powiedział poważnie i usiadł obok Niej.

- haha.. - wybuchła głośnym śmiechem. - Alkoholowy? No proszę Cię, nie mam żadnego problemu a to, że czasami lubię Sobie wypić to nie znaczy, że mam jakiś problem. - spoważniała. - Jesteście zabawni. Nie mam czasu, muszę iść. Na razie. - poszła na górę i zamknęła się w swoim pokoju. - No co za pomysł.. dziewczyna wzruszyła ramionami i sięgnęła po małą butelkę którą chowa za poduszką. - Uch. Czas ruszać na zdjęcia. - podniosła się, wzięła swoją kurtkę ale przerwał jej dźwięk dzwonka.

- Wyśmiała Nas. - Carlos lekko się skrzywił.

- Cześć. - na dół zeszła Alice i Logan. - Co się dzieje?

- Rozmawialiśmy z Bell, a Ona nie daje Sobie nic wytłumaczyć. Po prostu wszystko ignoruję, i nie wie, że ma prawdziwy problem.

- Ona ma problem. - powtórzył Logan.

- Nie wiem co Sobie wyobrażasz ale to koniec! - krzyknęła rozchisteryzowana Lena.

- Świetnie! - krzyknął schodzący Kendall. - Resztę ciuchów mozesz odebrać, jak mnie nie będzie w domu!

- Świetnie! - Lena wyszła trzaskając drzwiami.

- Rozstaliście się? - delikatnie zapytał James.

- Tak. I bardzo dobrze, bo już miałem tego dosyć. Jej agent z którym się spotkała zaoferował jej długi kontrakt, no a Ona go przyjęła. Bo dużo zarobi, ale najlepsze z tego wszystkiego jest to, że Ona przez dłuższy czas z Nim utrzymywała kontakt . Ździra. - podsumował.

- Wybaczcie Sobie, byliście fajną parą.

- Nie ma mowy.. - pokiwał przecząco głową.

- Szlak! - z góry zeszła zdenerwowana Bella.

- A tej co się stało? - zapytał Kendall.

- Zaraz się dowiemy. - podrapał się po głowie Logan.

- Co się stało? - zapytał z ciekawości James.

- Żadnego filmu nie będzie, bo wszyscy którzy się zaangażowali teraz się wycofali, no a nie będę sama na to tyrała.. - spuściłą głowę. - Lecz jest jeden plus, bo odzyskam swoje pieniądze. A z filmu nici. - głośno westchnęła. Ale to nic, wracam do muzyki i zacznę zajmować się fotografią. Więc odpuszczam film.

- Dlaczego? Przecież tak dobrze Ci szło. - powiedziała Alice.

- No może znajdzie się ktoś jeszcze, kto Ci w tym pomoże.

- Dobra. Ja śmigam mam wizytę u kosmetyczki. Sorry.

- Wracając do naszych problemów. - rozpoczął Logan. - Jako, że nie chcę się wymądrzać ale mam większe doświadczenie w sprawach prowadzących to pozwolicie, że zacznę od sprawy która była na początku. Chodzi Nam teraz o Bellę, która popadła w alkoholizm. Jest na to kilka wytłumaczeń. Choćby na przykład związek z Jamesem, problem z filmem albo no cóż nic więcej nie mogę wymyślić. Ale gdy tylko coś wymyślę to na pewno dam wam znać.

- Obwiniasz też mnie? - James się oburzył. - Nie mogę nic na to poradzić, że moje serce pokochało kogoś innego.

- Nikt Ciebie nie obwinia. - Kendall poklepał kolegę po ramieniu.

- Ale Bella teraz koresponduję z Coltonem, chociaż wyjechał na potrzeby jakiegoś filmu więc nie bardzo mają jakiś kontakt.

- No tak.

-Hello! - do domu weszła Eva. - Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale musimy jechać na próbę bo inaczej z koncertu nici. A nie chcemy aby nasi fani się rozmyślili.

- Już idziemy. - chłopaki zebrali się razem i wyszli.

Kolejne dni mijały w podobny sposób, a Bella od czasu do czasu sięgała po alkohol. Koncert chłopaków udał się świetnie, a sami artyści byli w wielkim szoku, że publika ich tak miło przygotowała.

* Cześć , cześć.
Mam duuże zaległości w blogach także prosze podajcie mi swoje aktualne blogi będę mogła zacząć się z Nimi poznawać w wolnej chwili. Oczywiście zwracam się do stałych czytelniczek jak i tych 'świeżaków' których mam nadzieję, że będę miała. ( Zapraszam was! Chodźcie do mnie! ) - Taa.. Zawiało desperacją, ale no co? Chcę żeby ktoś poczuł to co czują bohaterowie, wiele cech bohaterów ściągam z życia, ale chyba o to mi chodziło. Stop! Nie będę się tak rozpisywała, może powinnam aktywować photobloga żeby tam opisywać codzienne życie? Stop.. Nie mogę się powstrzymać, przeleję ten potok myśli  i słów na następne rozdziały.
Chyba część czytelniczek, totalnie nie wie, że wróciłam. Powiadomiłam was na ask`u.. Ale to chyba nie wystarczyło. Ale będę pisać dalej!
Piąteczka !