poniedziałek, 28 listopada 2016

Part 69 .

Carlos bardzo dobrze dogadywał się ze Scarlett, mieli dużo wspólnych tematów. Nie chcieli się bardzo rozstawać, ale czas ich do tego zmusił. 

- No to chyba będę się zbierał. - przygryzł wargę. 

- Było naprawdę miło! - uśmiechnęła się szeroko. - Może spotkamy się ponownie jutro? 

- Z miłą chęcią. - chłopak w duszy skakał ze szczęścia.

- Niestety nie mogę, jadę do Rodziców na święta. Ale dziękuję za propozycję. 

- To może chociaż będę mógł zaprosić Cię do Nas na sylwestra? 

- To bardzo miła propozycja, przemyślę to i dam Ci znać. 

Scarlett i Carlos pożegnali się i chłopak poszedł do Siebie cały w skowronkach. Cieszył się, że sylwestra będą mogli spędzić razem. Bella wracała do domu, w niezbyt dobrym humorze. Można było powiedzieć, że humor miała popsuty do szpiku. Tak bardzo chciała nie słyszeć, tego co usłyszała.

- Ona jest taka piękna. Chyba się zakochałem. 

- Mówiłeś coś? - zapytał wytrącony z myślenia Logan. 

- Ona jest piękna, i w ogóle zakochałem się chyba. - Carlos rozłożył się na fotelu. 

- Życzę Ci szczęścia! - poklepał go po ramieniu Logan. 

- Spędzimy razem wspaniałego Sylwestra. - rozmarzył się chłopak. 

- Kto? 

- Ja, Scarlett i szampan. To będzie piękny a może i nawet najpiękniejszy Sylwester. 

- Oczywiście już raz tak mówiłeś. - uśmiechnął się James. 

- Wiem, ale teraz to będzie lepszy Sylwester. 

Carlos obmyślał plan Sylwestra, chciał żeby wszystko się udało. Późnym popołudniem dziewczyny wróciły do domu, jednak Belli nadal nie było. 

- W blondzie Ci do twarzy, wyglądasz świetnie.

- Czyli w ciemnych włosach nie wyglądałam dobrze? - Brown się skrzywiła.

- Uwielbiam Cię w każdym kolorze włosów, ale ten blond jest naprawdę oszałamiający.

- Dobra dość o włosach. Sylwester w naszym gronie, czy zapraszamy kilkoro Przyjaciół? - wtrącił Carlos, odkadając telefon na bok.

- No wiecie, będzie nasza paczka, zaprosimy Martina i Evę. Carlos zaprosi swoją Damę. - James zabawnie poruszył brwiami.

- Poznacie ją, obiecuję Wam, ale uprzedzam Ona jest inna niż wszyskie. - rozmarzył się.

- Jest mężczyzną! - zażartował Kendall.

- Idiota! - Carlos rzucił w przyjaciela poduszką. Scarlett jest normalną zwykłą dziewczyną, ale ma w Sobie to coś co mnie do Niej przyciąga, nie wiem ale czuję, że ta dziewczyna jest tą jedyną.

- To samo mówiłeś jak byłeś w związku z Alison.

- To było dawno temu, ten związek i tamta dziewczyna to historia. Głupi byłem, ale teraz wiem, że trafił mi się Skarb. Poznacie ją to zrozumiecie.

- No dobra. To chociaż powiedz jak minęła Ci randka. - dziewczyny obskoczyły Carlosa z dwóch stron.

- Moment! Odbiorę i możesz kontynuuować. - do kuchni poszła Eliza odebrać telefon. - Colton właśnie dzwonił, ale powiedziałam mu, że Belli nie ma.

- Co chciał? - zainteresował się Kendall.

- Powiedział, że nie ma dobrych wiadomości, chodzi o to, że nie będzie mógł przyjechać na Sylwestra bo będzie nagrywał jakiś film na Hawajach.. I zostanie tam trochę.

- No to się Belli nie spodoba. - pokiwała głową Alice. - A tak w ogóle, to od rana jej nie widziałam. - skrzywiła się. - Może trzeba do Niej zadzwonić, albo czas jej poszukać! Znowu się gdzieś upija..

Alice już chciała wstawać i iść szukać Przyjaciółki, ale ta już właśnie otwierała drzwi i ściągała buty ze zmęczonych stóp. Przeszła małym korytarzem, i poszła do salonu w którym siedzieli Przyjaciele. Do Jamesa wróciły dawne uczucia, a Kendall poznał dziewczynę od nowa. 

- No, no. Świetnie wyglądasz! - zachwycił się Carlos.

- Nie poznałbym Cię na ulicy, taka zmiana.

- Dziękuję, naprawdę Wam się podoba? - uśmiechnęła się szeroko, nie myślała już o dzisiejszej wizycie u lekarza.

- Pamiętacie, że w Boże Narodzenie jedziemy do Naszych Rodziców, zapraszają wszystkich, więc nie ma żadnej odmowy! - wygłosił Carlos.

- No raczej, ale Sylwester jest u Nas i to dopiero będzie gorąca impreza! - James miał w głowie idealny plan.

- W święta wszyscy rozjeżdzają się do domów? - zapytała Bella.

- No niestety, ale jest jeden plus w Boże Narodzenie jedziemy do Waszych Rodziców! - ucieszyła się Alice.

- Świetnie. - powiedział Kendall.

- Coś się stało? - zapytał James.

- Odkąd moi Rodzice się rozwiedli, oboje spędzają święta osobno. Każde w swojej Rodzinie, a ja znowu będę siedział w domu sam przed telewizorem i oglądał Kevina.

- Przyjedź do Nas! - zaproponował Carlos. - Rodzice nie będą mieli nic przeciwko temu, ucieszą się, im Nas więcej tym weselej.

Kendall trochę się obawiał. Nie był pewny, czy rodzice jego Przyjaciół zgodzą się na taki pomysł. Carlos chciał zaprosić także Scarlett, ale nie był pewny czy dziewczyna się zgodzi. Odsunął się lekko na bok, i napisał wiadomość do dziewczyny. 

- Może zrobimy tematycznego Sylwestra? - zaproponowała Eliza.

- Tematyczny? - Przyjaciele spojrzeli lekko skrzywieni na dziewczynę.

- Możesz wytłumaczyć jak to ma wyglądać?

- No normalnie. Wybieramy jakąś epokę muzyczną, lata 70, 80 albo 90! Wiecie to będzie świetna impreza, taki inny sylwester.

- Jakoś nie mam wizji na takiego sylwestra. - James się skrzywił.

- Taka impreza to będzie dobra, ale nie teraz już mam kreację więc nie chcę już niczego zmieniać. - uśmiechnęła się Alice.

- No dobra, ale już mam pomysł na następną imprezę.

- Pewnie będzie dużo osób. Trzeba podzwonić po znajomych, żeby nic nie planowali .

- Skoczę zadzwonić do Coltona. - Bella szykowała się do pójscia na górę.

- Coltona nie będzie, musi kręcić film na Hawajach, więc nie będzie mógł przyjechać.

- Dziękuje za wiadomość. - dziewczyna posmutniała. - Dobra, ja będę szła na górę. Jestem zmęczona. Na razie.

Kilka dni później wszyscy już od samego rana pakowali się w nieziemsko szybkim tempie, aby dotrzeć do Rodziców. Kendall miał pewne obawy, przed tymi świętami. 

- Cześć. Możemy pogadać?

- Jasne. Wchodź. - Bella spakowała się w małą torbę.

- To Twoje bagaże? - zdziwił się Blondyn.

- No tak. Nie jedziemy tam na baardzo długo, więc dużo rzeczy też mi nie potrzeba. No dobra, o czym chciałeś porozmawiać? - zapytała, przeglądając ciuchy.

- Nie jestem pewny, czy mogę z Wami jechać. To są wasze święta, a ja nie chcę się wam wpychać. - nerwowo bawił się palcami.

- Uprzedziłam już Rodziców, że przyjedziesz nie mają nie przeciwko temu. Zgodzili się.

- Dzięki. - Kendall posłał dziewczynie szeroki uśmiech, gdy wstawał zauważył kartkę ze szpitala, zerknął jednym okiem ale nie przeczytał dokładnie tego co było tam napisane.

Bella widząc to, szybkim ruchem ręki zabrała kartkę jak najdalej wzroku Kendalla. Nie chciała, żeby chłopak widział co tam jest napisane.. Chociaż z drugiej strony chciała komuś o tym powiedzieć. 

- Widziałam, że patrzyłeś na kartkę. - zgniotła ją lekko w ręce.

- Nie nie. Tak tylko zerknąłem, nie chce być wścibski. - odwrócił wzrok.

- Proszę. przeczytaj Sobie. - Bella podsunęła mu zmiętą kartkę.

- Ale przecież to.. - spoglądał na Bellę i na kartkę. - Jak to możliwe? - zdziwił się.

- Tak. Nie mogę mieć dzieci. To boli ale nie wiem jak ja Sobie z tym poradzę.. - Bella posmutniała. - Widocznie musiało tak być, może i są na to jakieś leki albo sposób żeby Sobie z tym poradzić, ale ja nie umiem. - łza spłynęła po policzku dziewczyny. - Nie chcę myśleć o tym teraz, mamy święta więc musimy się pakować i jechać do Rodziców. - dziewczyna rzucała wszystko co popadnie do torby.

- Dobra, to ja już pójde. - Kendall zostawił dziewczynę w spokoju i wyszedł.

Bella rzuciła część ubrań na podłogę i zsunęła się na podłogę. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Kendall obrócił się na pięcie i wrócił do pokoju, Belli. Stanął w drzwiach, tak bardzo chciał ją przytulić i pocieszyć ale wiedział, że nie może tego zrobić. Więc z powrotem wrócił do pokoju i zaczął się pakować. Po skończonym pakowaniu, przyjaciele zeszli na dół wszyscy chcieli podzielić się jeszcze opłatkiem zanim rozjadą się po domach. 

* Naprawdę nie mam czasu, żeby wstawiać rozdziały regularnie.. Ale staram się, także odwiedzać wasze blogi, czasami zapomnę napisać komentarz ale czytam. I obiecuję, że się poprawie! Jak mijają ostatnie dni Listopada? Czujecie już magię świąt? ^^ .

środa, 9 listopada 2016

Part 68.

Carlos połamał opłatek i położyć na małym śnieżnobiałym talerzu, wszyscy podeszli i wzięli kawałek. W tle leciała kolęda, można było poczuć klimat świąt. Nikt nie chciał przerywać takiej ciszy, ale w końcu Logan zabrał głos. 

- Chciałem wam powiedzieć, że ten rok był naprawdę świetny! Mam cudowną narzeczoną, wspaniałych kumpli bez których ten rok nie byłby tak świetny jak inne, no nie wiem co mam Wam jezcze powiedzieć. Oprócz tego, że życzę Wam Wesołych Świąt!

- To nie jest jeszcze Sylwester, więc po co takie wyznania? - zaśmiał się James.

- Zapewne można powiedzieć coś jeszcze do tego co mówił Loggie. - powiedział Kendall i zmierzył wzrokiem Jamesa. - Ten rok był bardzo dobry, chciałbym aby było więcej takich i oby było. Nadszedł czas aby podzielić się opłatkiem i ruszać w drogę, w końcu przed nami daleka podróż. 

Gdy nikt więcej nie chciał nic mówić, wszyscy zaczęli łamać się opłatkiem, Bella podchodząc do Jamesa czuła się lepiej, ale nie wiedziała co ma powiedzieć chłopakowi, chciała życzyć mu wszystkiego co dobre, ale lekko się obawiała. 

- Alice. - Carlos uśmiechnął się do dziewczyny. - Chciałem Cię przeprosić za ten pocałunek. - szepnął na tyle cicho aby dziewczyna usłyszała. 

- To nie jest niczyja wina, tylko chwila słabości. - uśmiechnęła się nieśmiało. - Gdybym tego nie chciała, to bym uciekła, ale zostałam. Cieszę się, że możemy to Sobie wytłumaczyć i zamknąć ten rok. - Wesołych Świąt Carlos. 

- Wesołych Świąt Alice. - połamali się opłatkiem. 

- No i nie wiem co mam Ci powiedzieć. - powiedziała Bella podchodząc do Kendalla. 

- Wesołych Swiąt! - szepnął i musnął jej policzek.

Po podzieleniu się opłatkiem, każdy rozjechał się w swoją stronę, w samochodzie Carlosa leciały kolędy, chłopaki siedzieli z przodu a Bella znalazła miejsce z tyłu. Nie mówiła nic za to chłopaki nie mogli się nagadać. Cały czas o czymś mówili, w końcu Bella przysnęła.. 

- Coś cię łączy z moją siostrą? - niespodziewanie zapytał Blondyna Carlos.

- Nie, skądże? - odpowiedział jednym tchem. - Lubię ją i to wszystko. - spojrzał przez okno na migające światła.

- Mnie tam nic do tego, ja chcę aby była jedynie szczęśliwa. - zerknął w lusterko sprawdzić czy śpi. - Wiem, że dużo przeszła, związek z Jamesa do końca ją rozbił. - zmartwił się. - Ale nie chcę zeby znowu coś przykrego ją spotkało.

- A Colton? Co z Nim?

- Nie może na razie przyjechać, ma kilka ważnych kontraktów. Ale piszą do Siebie, podobno ma wyjechać na drugi koniec świata, jakaś wielka produkcja. - wzruszył ramionami. - Obudź Bellę, jesteśmy na miejscu.

- Jasne. - Kendall kiwnął głową i ujrzał bardzo ładny dom, ozdobiony mnóswtem lampeczek, widać go było z daleka. - Bella, wstawaj jesteśmy na miejscu.

- Tak? - powiedziała zaspanym głosem i wyszła z samochodu.

Gdy Bella, Kendall i Carlos przeszli przez drzwi od razu poczuli zapach świątecznych pierników. Kendall też poczuł się jak we własnym domu, za czasów dzieciństwa gdy razem z braćmi ubierali choinkę a Mama piekła ciastka które Tata pomagał jej dekorować. Lecz odkąd się rozwiedli Kendall rzadko do Nich jeździ odkąd Kenneth nie żyje Kevin także przestał odwiedzać Rodziców. Oni także rzadko kontaktują się z synami, ale Kendallowi to nie przeszkadza. Podczas kolacji było mnóstwo śmiechu, nikt nie narzekał, każdy się uśmiechał. A Kendall poczuł się jak w domu. 

- Zaśpiewajmy coś! - krzyknęła Rose, najmłodsza uczestniczka Wigilii. - A potem zobaczymy czy Mikołaj coś przyniósł.

- A byłaś grzeczna? - zapytała Bella.

- Tak! - wstała na krześle. - Mamusia moja Ci powie. - wskazała na Ciotkę Lauren.

Gdy Rose zaczęła śpiewać Carlos i Kendall poszli do auta, żeby zabrać prezenty i położyć je pod choinkę, tak aby nikt nic nie widział. Chciał zrobić niespodziankę małej Rose, która wyczekiwała Mikołąja. Świąteczna atmosfera trwała do późnej godziny niestety Rose nie doczekała się Mikołąja, i zasnęła. Wszystkie Panie zaczęły sprzątać po kolacji, gdyż następnego dnia miała się zjechać cała ekipa. Rodzice rodzeństwa też się cieszyli, że zobaczą znowu Przyjaciół. Po skończonym sprzątaniu Bella zarzuciła na Siebie duży szal i wyszła na taras odetchnąć świeżym powietrzem. 

- mhmm. - mruknęla. - Tak. To jest wspaniały wieczór. - spojrzała na małą świecącą gwiazdkę i szepnęła. - Wesołych Świąt Colton, Wesołych Świąt. - uśmiechnęła się po czym dostała SMS-a z życzeniami od Coltona. - uśmiechnęła się i zrobiło jej się cieplej na sercu.

Spojrzała jeszcze raz na gwiazdkę i pomyślała tym razem o Kendallu i Jamesie. 

- Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie. - powiedział wyłaniający się Kendall.

- Przestraszyłeś mnie. - podskoczyła do góry. - Czego nie śpisz? - zapytała.

- Chciałem zaczerpnąć świeżego powietrza przed snem, a Ty co tutaj robisz?

- To samo co Ty. - spojrzała na chłopaka, a w jego oczach odbijały się gwiazdy. - Cieszę się, że jesteś z Nami tutaj. - przytuliła chłopaka. - Ale czas już chyba spać, jutro przed nami ciężki dzień, zjedzie się cała ekipa.. - zaśmiała sie. - Dobranoc Kendall. - wspięła się na palcach i cmoknęła chłopaka w policzek.

Kilka dni później. 

- Kiedy my to wszystko zjemy? - załamał się James. 

- Ja się cieszę, że przyjechaliście do Nas! A jedzenie poszło szybko. - ucieszył się Carlos. 

- Carlos. A zapraszasz swoją dziewczynę na Sylwestra?

- To nie jest moja dziewczyna. Na sylwestrze będzie. Obiecuję. - ucieszył się na samą myśl. - Wychodzisz? - Carlos otrząsnął się i zobaczył Bellę która ubierała bluzę. 

- Tak. Idę na casting, do filmu stram się o główną rolę. - poprawiła włosy. 

- Co to za film? 

- Dziewczyna z biednej rodziny chcę zostać gwiazdą muzyki, ale jej Ojciec alkoholik i tyran nie pozwala jej zrobić kariery, rodzeństwo dawno się wyprowadziło a Ona ma dopiero 16 lat, jej Matka umiera za co Ojciec ją obwinia. Biję ją i znęca się nad Nią a do tego jest prześladowana w szkole. Gdy Ojciec znajduje Sobie nową kobietę dziewczynę wyrzuca z domu.

- To muszę obejrzeć. - powiedziała Alice. 

- Jeżeli dostanę rolę, macie miejsce w pierwszym rzędzie. 

Kilka dni przed Sylwestrem chłopaki mieli trochę wolnego czasu, a Bella chodziła na plan zdjęciowy była szczęśliwa, bo udało jej się dostać rolę. Jej film powoli dobiegał końca postanowiła zmienić tytuł na coś bardziej innego. Nowy tytuł miał brzmieć inaczej niż wszystkie chciała zachęcić widza, aby wracał do Niego co jakiś czas. W drodze na plan zdjęciowy wpadł jej do głowy świetny tytuł, który od razu zapisałą na telefonie.. ' Życie - podróż do śmierci ' . Bella uśmiechęła się pod nosem i dalej szybkim krokiem poszła do studia. 

Cześć,
Myślę, że wrócę do starej nazwy bloga.. Ponieważ, może część zapomniała albo nie chce już czytać mojego bloga, ponieważ jest nudny i nic się nie dzieję. No cóż, każdy ma jakieś swoje wyobrażenia.. Ale stara nazwa powraca..
http://in-the-spotlight-with-bigtimerush.blogspot.com/ .
Dziękuję, tym którzy zostali i tym którzy wracają!
♥.