środa, 9 listopada 2016

Part 68.

Carlos połamał opłatek i położyć na małym śnieżnobiałym talerzu, wszyscy podeszli i wzięli kawałek. W tle leciała kolęda, można było poczuć klimat świąt. Nikt nie chciał przerywać takiej ciszy, ale w końcu Logan zabrał głos. 

- Chciałem wam powiedzieć, że ten rok był naprawdę świetny! Mam cudowną narzeczoną, wspaniałych kumpli bez których ten rok nie byłby tak świetny jak inne, no nie wiem co mam Wam jezcze powiedzieć. Oprócz tego, że życzę Wam Wesołych Świąt!

- To nie jest jeszcze Sylwester, więc po co takie wyznania? - zaśmiał się James.

- Zapewne można powiedzieć coś jeszcze do tego co mówił Loggie. - powiedział Kendall i zmierzył wzrokiem Jamesa. - Ten rok był bardzo dobry, chciałbym aby było więcej takich i oby było. Nadszedł czas aby podzielić się opłatkiem i ruszać w drogę, w końcu przed nami daleka podróż. 

Gdy nikt więcej nie chciał nic mówić, wszyscy zaczęli łamać się opłatkiem, Bella podchodząc do Jamesa czuła się lepiej, ale nie wiedziała co ma powiedzieć chłopakowi, chciała życzyć mu wszystkiego co dobre, ale lekko się obawiała. 

- Alice. - Carlos uśmiechnął się do dziewczyny. - Chciałem Cię przeprosić za ten pocałunek. - szepnął na tyle cicho aby dziewczyna usłyszała. 

- To nie jest niczyja wina, tylko chwila słabości. - uśmiechnęła się nieśmiało. - Gdybym tego nie chciała, to bym uciekła, ale zostałam. Cieszę się, że możemy to Sobie wytłumaczyć i zamknąć ten rok. - Wesołych Świąt Carlos. 

- Wesołych Świąt Alice. - połamali się opłatkiem. 

- No i nie wiem co mam Ci powiedzieć. - powiedziała Bella podchodząc do Kendalla. 

- Wesołych Swiąt! - szepnął i musnął jej policzek.

Po podzieleniu się opłatkiem, każdy rozjechał się w swoją stronę, w samochodzie Carlosa leciały kolędy, chłopaki siedzieli z przodu a Bella znalazła miejsce z tyłu. Nie mówiła nic za to chłopaki nie mogli się nagadać. Cały czas o czymś mówili, w końcu Bella przysnęła.. 

- Coś cię łączy z moją siostrą? - niespodziewanie zapytał Blondyna Carlos.

- Nie, skądże? - odpowiedział jednym tchem. - Lubię ją i to wszystko. - spojrzał przez okno na migające światła.

- Mnie tam nic do tego, ja chcę aby była jedynie szczęśliwa. - zerknął w lusterko sprawdzić czy śpi. - Wiem, że dużo przeszła, związek z Jamesa do końca ją rozbił. - zmartwił się. - Ale nie chcę zeby znowu coś przykrego ją spotkało.

- A Colton? Co z Nim?

- Nie może na razie przyjechać, ma kilka ważnych kontraktów. Ale piszą do Siebie, podobno ma wyjechać na drugi koniec świata, jakaś wielka produkcja. - wzruszył ramionami. - Obudź Bellę, jesteśmy na miejscu.

- Jasne. - Kendall kiwnął głową i ujrzał bardzo ładny dom, ozdobiony mnóswtem lampeczek, widać go było z daleka. - Bella, wstawaj jesteśmy na miejscu.

- Tak? - powiedziała zaspanym głosem i wyszła z samochodu.

Gdy Bella, Kendall i Carlos przeszli przez drzwi od razu poczuli zapach świątecznych pierników. Kendall też poczuł się jak we własnym domu, za czasów dzieciństwa gdy razem z braćmi ubierali choinkę a Mama piekła ciastka które Tata pomagał jej dekorować. Lecz odkąd się rozwiedli Kendall rzadko do Nich jeździ odkąd Kenneth nie żyje Kevin także przestał odwiedzać Rodziców. Oni także rzadko kontaktują się z synami, ale Kendallowi to nie przeszkadza. Podczas kolacji było mnóstwo śmiechu, nikt nie narzekał, każdy się uśmiechał. A Kendall poczuł się jak w domu. 

- Zaśpiewajmy coś! - krzyknęła Rose, najmłodsza uczestniczka Wigilii. - A potem zobaczymy czy Mikołaj coś przyniósł.

- A byłaś grzeczna? - zapytała Bella.

- Tak! - wstała na krześle. - Mamusia moja Ci powie. - wskazała na Ciotkę Lauren.

Gdy Rose zaczęła śpiewać Carlos i Kendall poszli do auta, żeby zabrać prezenty i położyć je pod choinkę, tak aby nikt nic nie widział. Chciał zrobić niespodziankę małej Rose, która wyczekiwała Mikołąja. Świąteczna atmosfera trwała do późnej godziny niestety Rose nie doczekała się Mikołąja, i zasnęła. Wszystkie Panie zaczęły sprzątać po kolacji, gdyż następnego dnia miała się zjechać cała ekipa. Rodzice rodzeństwa też się cieszyli, że zobaczą znowu Przyjaciół. Po skończonym sprzątaniu Bella zarzuciła na Siebie duży szal i wyszła na taras odetchnąć świeżym powietrzem. 

- mhmm. - mruknęla. - Tak. To jest wspaniały wieczór. - spojrzała na małą świecącą gwiazdkę i szepnęła. - Wesołych Świąt Colton, Wesołych Świąt. - uśmiechnęła się po czym dostała SMS-a z życzeniami od Coltona. - uśmiechnęła się i zrobiło jej się cieplej na sercu.

Spojrzała jeszcze raz na gwiazdkę i pomyślała tym razem o Kendallu i Jamesie. 

- Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie. - powiedział wyłaniający się Kendall.

- Przestraszyłeś mnie. - podskoczyła do góry. - Czego nie śpisz? - zapytała.

- Chciałem zaczerpnąć świeżego powietrza przed snem, a Ty co tutaj robisz?

- To samo co Ty. - spojrzała na chłopaka, a w jego oczach odbijały się gwiazdy. - Cieszę się, że jesteś z Nami tutaj. - przytuliła chłopaka. - Ale czas już chyba spać, jutro przed nami ciężki dzień, zjedzie się cała ekipa.. - zaśmiała sie. - Dobranoc Kendall. - wspięła się na palcach i cmoknęła chłopaka w policzek.

Kilka dni później. 

- Kiedy my to wszystko zjemy? - załamał się James. 

- Ja się cieszę, że przyjechaliście do Nas! A jedzenie poszło szybko. - ucieszył się Carlos. 

- Carlos. A zapraszasz swoją dziewczynę na Sylwestra?

- To nie jest moja dziewczyna. Na sylwestrze będzie. Obiecuję. - ucieszył się na samą myśl. - Wychodzisz? - Carlos otrząsnął się i zobaczył Bellę która ubierała bluzę. 

- Tak. Idę na casting, do filmu stram się o główną rolę. - poprawiła włosy. 

- Co to za film? 

- Dziewczyna z biednej rodziny chcę zostać gwiazdą muzyki, ale jej Ojciec alkoholik i tyran nie pozwala jej zrobić kariery, rodzeństwo dawno się wyprowadziło a Ona ma dopiero 16 lat, jej Matka umiera za co Ojciec ją obwinia. Biję ją i znęca się nad Nią a do tego jest prześladowana w szkole. Gdy Ojciec znajduje Sobie nową kobietę dziewczynę wyrzuca z domu.

- To muszę obejrzeć. - powiedziała Alice. 

- Jeżeli dostanę rolę, macie miejsce w pierwszym rzędzie. 

Kilka dni przed Sylwestrem chłopaki mieli trochę wolnego czasu, a Bella chodziła na plan zdjęciowy była szczęśliwa, bo udało jej się dostać rolę. Jej film powoli dobiegał końca postanowiła zmienić tytuł na coś bardziej innego. Nowy tytuł miał brzmieć inaczej niż wszystkie chciała zachęcić widza, aby wracał do Niego co jakiś czas. W drodze na plan zdjęciowy wpadł jej do głowy świetny tytuł, który od razu zapisałą na telefonie.. ' Życie - podróż do śmierci ' . Bella uśmiechęła się pod nosem i dalej szybkim krokiem poszła do studia. 

Cześć,
Myślę, że wrócę do starej nazwy bloga.. Ponieważ, może część zapomniała albo nie chce już czytać mojego bloga, ponieważ jest nudny i nic się nie dzieję. No cóż, każdy ma jakieś swoje wyobrażenia.. Ale stara nazwa powraca..
http://in-the-spotlight-with-bigtimerush.blogspot.com/ .
Dziękuję, tym którzy zostali i tym którzy wracają!
♥.

3 komentarze:

  1. Jestem!!
    Rozdział jest ciekawy.
    Hmm.... Kiedy w końcu ona im powie? Uważam, że powinna sie stamtąd wyrwać. Zacząć próbować nowe życie!
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze: Przepraszam, że tak późno. Zupełnie zapomniałam o sprawdzaniu blogowni. Przed premierą Teen Wolfa (która technicznie jest za kilka godzin) odcięłam się od sieci.
    Z tej wigilii wyszło niezłe podsumowanie. Wcześnie przyszły w tym roku święta. Już w listopadzie. Wiem, że to się nie musi zgadzać, ale kiedyś pisałaś, że robisz notki na bieżąco, więc zaczęłam się zastanawiać, co Cię popchnęło, żeby tak świątecznie napisać o świętach. Dopuszczam myśl, że miałaś taki plan. Właściwie przez cały rok słucham "Merry Christmas Everyone", sama nie wiem, czemu mnie do tego tak ciągnie.
    Podobał mi się zwrot "Jeśli dostanę rolę, macie miejsca w pierwszym rzędzie".
    Te święta właściwie wyszły bardziej rodzinne, niż przyjacielskie. Aż mi się strajk przypomina.
    Notka super! czekam na nn! Pozdrawiam! Trzymaj się! Cześć!
    I zostaję, zostaję.
    I przypominam o swoim: http://youre-my-oxygen.blogspot.com/ Bo się nie odzywasz, to wnioskuję, że Ci wyleciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jakoś zapominam, robię teraz listę blogów które muszę nadrabiać. Trochę jest jest, ale blogger mi w tym częściowo pomaga. Staram się próbować czytać. Ale teraz tyle problemów.. Że oj. Szkoda o tym myśleć.

      Usuń