poniedziałek, 26 grudnia 2016

Part 71 .

Kilka dni później. 

- Dzisiaj Twój wielki dzień! - Alice uściskała przyjaciółkę. 

- Wiem, mam lekkie obawy, boje się trochę ale myślę, że wszystko się uda. - uśmiechnęła się pod nosem. - Myślałam, że Colton może przyjedzie na kilka dni, chciałabym żeby był też na premierze. Ale nici z tego. - posmutniała i spuściła wzrok. 

- Nie martw się, może my Ci wystarczymy, chociaż to nie to samo jakby przytulił Cię Twój Colton ale zawsze coś. - Carlos wyciągnął ręce w stronę siostry. 

- On nie jest mój. To tylko zwykła przyjaźń. 

- Jasne. - Carlos przewrócił oczami. - Watpie w to, że to tylko przyjaźn, po wycieczce do wesołego miasteczka wyglądało to inaczej. 

- No proszę Cię.. Na razie nie mam szczęścia w miłości. Nie obraźcie się, ale muszę już lecieć. Nie chcę aby coś poszło źle. Widzimy się na premierze, a potem na imprezie! Cześć! 

Pół godziny później. 

- Musimy dzisiaj w końcu powiedzieć Belli prawdę. 

- Oszalałeś! - Alice ochrzaniła Kendalla. 

- Nie możemy nic zrobić, bo się totalnie załamie. 

- Już prawie od kilku dni nie sięgnęła po alkohol. Nie chcę aby to się powtórzyło. - powiedział James. 

- Co?! - przyjaciele byli mega zdziwieni. 

- Ty nie chcesz? - wyśmiał go Kendall. - Przecież sam ją zostawiłeś, więc jakby to przez Ciebie zaczęła pić.

- Przeze mnie? - oburzył się. - Nie kazałem jej pić. 

- Zerwałeś z Nią dla jej Przyjaciółki która teraz Ciebie zostawiła! - wstał od stołu. 

- Nie przeginaj. Życie takie jest, nie obiecywałem jej żadnego dłuższego związku! 

- Ale zdradziłeś ją! - Kendall podszedł do kolegi i spojrzał mu głęboko w oczy. 

- A może Ty coś do Niej czujesz? - James ściągnął brwi. 

- To tylko moja Przyjaciółka nic więcej. - pokiwał przecząco głową.

- Uspokójcie się! - Alice nie wytrzymała. - W ten sposób wcale jej nie pomożecie, Bella ma dzisiaj ważną premierę, a Wy teraz się kłócicie? 

Chłopaki opuścili pomieszczenie w złych nastrojach. Bella co chwilę sprawdzała czy wszystko aby na pewno jest dopięte na ostatni guzik, zaprosiła wszystkich Przyjaciół.

- Co On Sobie w ogóle wyobraża? Może i racja, ja chyba coś do Niej czuję. - James i Kendall pomyśleli i dziewczynie jednocześnie.

Kendall podszedł do drzwi, ale po chwili się wrócił chciał przeprosić Jamesa za swoje zachowanie, ale jednak zwątpił w swoje siły, James miał podobny pomysł ale wycofał się w ostatniej chwili. Carlos bardzo się ucieszył, że będzie mógł pójść na premierę ze Scarlett, dziewczyna miała za chwilę się u Niego pojawić chłopak odliczał tylko minuty do jej przyjścia.

- Wow.. - Carlos zaniemówił. - Wyglądasz niesamowicie! - wyszczerzył się.

- Dziękuję. Ty również świetnie wyglądasz.

- Proszę, wejdź. - chłopak otworzył drzwi. - Musimy jeszcze poczekać aż wszyscy przyjdą, i będziemy mogli jechać.

- Mogę wejść? - Kendall zajrzał do pokoju Jamesa.

- Spoko. - odpowiedział obojętnie. - Coś Ci potrzeba?

Chłopak podrapał się po głowie. - Chciałem Cię przeprosić, za tą sprzeczkę. Wiem, że trochę przesadziłem, czasu i słów nie cofnę. Więc mogę Cię tylko przeprosić.

- Dobra. Teraz chodź, bo zaraz się spóźnimy na premierę! - poklepał Przyjaciela po ramieniu.

Gdy wszyscy byli gotowi Martin z Evą przyjechali po Przyjaciół. Bella na miejscu nie mogła się doczekać aż wszyscy będą razem z Nią w tej trudnej dla Niej chwili. Premiera wszystkim się bardzo podobała, choć Bella usłyszała też kilka słów krytyki, wzięła to także pod uwagę przy następnej produkcji. Po premierze nadszedł czas na bankiet, pojawiło się też kilka sław.

- Carlos, dzwoniłam do Rodziców ale nie odbierają.. A mieli być na premierze. - Bella skrzywiła się lekko.

- Pewnie jeszcze nie wrócili z wycieczki, ale możemy jutro do Nich podjechać.

- Naprawdę? Byłabym Ci wdzięczna, możemy jutro po obiedzie skoczyć?

- A może pojedziemy do Nich na śniadanie?

- No, no. To może być, dobra okej. Jutro na śniadanie do Rodziców jedziemy.

- Zgoda! - Bella uśmiechnęła się szeroko.

Po hucznej premierze i wyśmienitym bankiecie Przyjaciele pojechali do domu, Logan i Alice od razu poszli do pokoju po męczącym dniu. Bella usiadła w salonie przed telewizorem jako, że Carlos pojechał odwieźć swoją partnerkę Bella została z Kendallem i Jamesem ale Oni też udali się na górę.

- ech. Jak dobrze usiąść po całym dniu. - dziewczynę przeciągnęła się i otuliła w koc.

- Zmęczona? - zapytał Kendall.

- Trochę. - uśmiechnęła się pod nosem. - Nie śpisz jeszcze?

- Nie, bo chciałem Ci coś powiedzieć.

- Słucham Cię uważnie.

- Wiesz, że Cię lubię i mi się podobasz, a po ostatniej imprezie zauważyłem, że pasujemy do Siebie. Może wybierzemy się jutro razem do kina? - uśmiechnął się.

- Czy proponujesz mi randkę? - Bella przygryzła wargę.

- Tak!

- Miło z Twojej strony, ale jeszcze się zastanowię.

- Okej. Czekam na wiadomość Słońce! - Kendall szeroko się uśmiechnął i poszedł na górę.

- Wariat. - Bella szepnęła pod nosem.

- Słucham? - zapytał James.

- Nic, nic. Nie śpisz?

- Możemy porozmawiać?

- Jasne, siadaj.

-  Wiem, że to nasze zerwanie było takie, takie nie fajne. - skrzywił się. - Wiesz też, że rozstałem się z Elizą.. Oczywiście nie odbieraj tego tak jakbym chciał Cię Nią zastąpić, ale przemyślałem to i chyba rozumiałem swój błąd.

- Jaki błąd, bo chyba nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.

- To, że związałem się z Elizą, to był widocznie związek który miał nie przetrwać. Wiem to wygląda na to jakbym był zdesperowany i nie miał powodzenia u dziewczyn, ale ostatniej nocy zrozumiałem, że coś do Ciebie czuję. Może moglibyśmy zacząć od nowa, i jeżeli się zgodzisz to zapraszam Cię jutro na spacer? - uśmiechnął się grzecznie.

- Proponujesz mi randkę?

- Szczerze? Tak, proponuję Ci randkę.

- Zabawne. - szepnęła. - Zastanowię się i dam znać Ci jutro.

- No, dobrze. W takim bądź razie Dobranoc!

- Dobranoc. Oni chyba oszaleli. To musi być jakiś głupi żart, przecież James co dopiero ze mną zerwał a Kendall, to jest po prostu Kendall.

Następnego dnia Alice już od rana szukała tabletek od bólu głowy, nie chcała obudzić reszty więc robiła to jak najciszej.

- Co Ty tutaj robisz? - zapytała ziewająca Bella.

- Szukam czegoś od bólu głowy. - odwróciła się.

- Alice. Ty od jakiegoś czasu ciągle bierzesz tabletki, może idź do lekarza bo to źle wygląda.

- Nie, nie muszę nigdzie iść. To może być zwykła migrena. - uśmiechnęła się.

- Pójdziesz czy tego chcesz czy nie bo wiem, że to nie są tylko tabletki od bólu głowy, od jakiegoś czasu jesteś rozkojarzona i nie czujesz się dobrze.

- Dobra. Może i od jakiegoś czasu nie czuje się dobrze, więc mogę dzisiaj skoczyć do lekarza. Akurat będę na mieście i zajrzę.

- Trzymam Cię za słowo.

- Dobra, moze ja już pójdę bo jak się zaczną schodzić ludzie, to nie będę czekała.

- Jasne. Idź, idź. My też z Carlosem niedługo jedziemy do Rodziców, więc nie będzimy się zatrzymywały.

Dziewczyny zebrały się i każda poszła w swoją stronę. Carlos wyszedł z domu i odpalił samochód po czym pojechali do pobliskiej piekarni po świeże pieczywo na śniadanie. Wizyta u Rodziców przebiegła bardzo miło, Carlos i Bella po południu wracali do domu, chętnie by zostali na obiedzie ale mieli już dużo innych planów.

- Możemy porozmawiać?

- Pytanie. - zaśmiał się. - No jasne, że tak. Co chcesz wiedzieć?

- Wczoraj w salonie przyszedł do mnie Kendall i zaprosił mnie na randkę.

- No to chyba dobrze, no jeżeli Colton się na razie nie odzywa to na randki możesz chodzić. - uśmiechnął się.

- Ale jest jeszcze jedna wiadomość, bo James zrobił to samo. - jęknęła.

- Nie wiem co Ci powiedzieć, musisz z Nimi porozmawiać.

- Dziękuję.

Mimo, że Carlos poradził siostrze aby porozmawiała z chłopakami, trochę się obawiała. Gdy tylko Alice wróciła do domu Bella od razu musiała z Nią porozmawiać.

- Co Ci powiedział lekarz? - Bella złapała Alice w pokoju.

- To migrena i lekka grypa. - skrzywiła się. - Tydzień z życia wyjęty, nie mogę nigdzie wychodzić i czuję się okropnie, chyba mam gorączkę.

- Odwołam wszystkie spotkania i zostanę z Tobą w domu.

- Nie, nie trzeba. Chłopaki jeszcze będą w domu, więc nie będzie takiej potrzeby abyś zostawała.

- Naprawdę? Dasz Sobie radę z Nimi? - uśmiechnęła się.

- Na pewno, jeżeli będzie jakiś problem od razu do Ciebie dzwonię.

- Świetnie. - dziewczyny przytuliły się do Siebie. - Ale teraz ja mam problem. Nie wiem co się dzieje, ale Kendall i James zaprosili mnie na randkę i nie wiem co mam zrobić.

- Uff. To dopiero coś. - zaśmiała się. - Nie byłam nigdy w takiej sytuacji nie wiem co Ci powiedzieć. Porozmawiaj z Nimi.

Bella po rozmowie z Alice wróciła do pokoju, przemyła twarz wodą i poszła w kierunku pokoju Kendalla.

- Można? - zapukała do drzwi i po chwili weszła. - Możemy porozmawiać? - zapytała.

- Chcesz odwołać randkę. - zapytał.

- Nie, nie. Ale chciałam zapytać dlaczego mnie zaprosiłeś?

- Lubię Cie, ale na początku bałem się z Tobą umówić bałem się, że jeżeli byśmy zerwali to relacja moja i Carlosa by się lekko zmieniła. Gramy razem na planie, w zespole i boje się, że jeżeli bym Cię zranił to niestety ale to by się mogło źle skończyć. Ale teraz wiem, że jak jesteśmy starsi to nic nie stoi mi na drodze. Więc gdy już wiesz, że Cię lubię to możemy spróbować, jedna randka nie oznacza ślubu. Jeżeli to nie może być randka, to chociaż zwykłe Przyjacielskie wyjście. - uśmiechnął się.

- Kendall możemy przełożyć randkę na jutro, wiem to może sie wydawać dziwne, że ją przekładam ale mam jeszcze kilka obowiązków do załatwienia. - uśmiechnęła się do chłopaka.

- No dobra, bo i tak dzisiaj nie ma nic ciekawego w kinie a na jutro znalazłem świetny film.

- Super. To ja lecę. Pa! - Bella odetchnęła z ulgą. - Uf. Jeszcze James, tego się obawiam najbardziej. - Bella poszła do pokoju Jamesa. - Cześć, mogę wejść?

- Zawsze. - uśmiechnął się. Proszę. - zaprosił dziewczynę do pokoju i zamknął drzwi.

- W sprawie tej randki, przełóżmy ją na inny dzień, może za kilka dni? Dzisiaj jestem potwornie zmęczona i chciałabym odetchnąć.

- Jasne, nie ma sprawy. Poczekam.

- Ale możesz mi powiedzieć dlaczego chcesz się ze mną umówić?

- Pamiętam nasz związek był naprawdę dobry, mogę powiedzieć też, że idealny. Nie chciałem aby to nasze zerwanie jakoś wpłynęło na naszą dalszą relację, co było to było. Chciałem spróbować może jeszcze raz, być może następnym razem się uda, wiesz jak to mówią. Do trzech razy sztuka. - uśmiechnął sie.

- Oj James, James. Jak zwykle uroczy. Zabawny jesteś, ale randka to może jeszcze poczekać.

Bella odmówiła chłopakom, martwiła się o zdrowie Alice i randki nie były na razie jej po drodze. Nowy rok się zaczął a dziewczyna miała na Niego wiele planów, myślała o nowych filmach ale też i chciała zacząć śpiewać. 

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Part 70 .

Sylwester. Dzisiaj będzie ta wielka impreza, każdy miał wolne. Dziewczyny chciały dobrze wyglądać więc musiały od rana zacząć się szykować a chłopaki którym strojenie nie miało zająć dużo czasu wzięli się za przygotowanie jedzenia. Bella wstając rano włączyła laptopa i poszła do łazienki, gdy wróciła zobaczyła powiadomienie i od razu zadzwoniła do Coltona.. 

- Cześć! - pomachała wesoło do ekranu. - Jak tam u Ciebie? - zapytała chłopaka.

- Wszystko w porządku, strasznie dużo pracy. Nie mam czasu na nic prawie, rano wychodzę z domu a wieczorem wracam.

- U mnie podobnie, nie długo premiera mojego filmu, tuż po Sylwestrze. Bardzo bym chciała zebyś się tam pojawił. - spuściła wzrok.

- Też bym chciał to zobaczyć. Ale nie wiem czy się uda. Stęskniłem się. Świetnie się bawiłem w wesołym miasteczku, to była świetna zabawa.

- Tak. - rozmarzyła się.

- Colton! - po drugiej stronie odezwał się damski głos.

- Kto to? - serce Belli zabiło mocniej. - To Twoja dziewczyna? - poczuła się zazdrosna.

- Nie, nie. - wypierał się. - Gram z Nią w filmie, jest starsza o jakieś 10 lat.. - skrzywił się i zaśmiał. - Przepraszam, ale muszę lecieć! Na razie! - wysłał dziewczynie buziaka i rozłaczył się.

- Cześć. - zamknęła laptop. - Pomogę chłopakom.

- Nie siedzisz przed lustrem, bo dziewczyny już zamknęły się w łazience a ja jak tylko wszedłem do pokoju, to odrzucił mnie zapach perfum. - wytłumaczył Logan.

- Nie, nie mam ochoty się stroić, znajdę coś w szafie i będzie dobrze. - uśmiechnęła się.

- Bella. Może razem spędzimy tego Sylwestra? - zapytał cicho Kendall.

- Jasne. - odpowiedziała z uśmiechem. - Braciszku a Scarlett kiedy będzie?

- Powiedziała, że przyjdzie jeszcze przed wszystkimi, żeby móc Was poznać.

- Świetnie.

Bella pomagała chłopakow, dziewczyny hurtem wybiegły z domu aby zdążyć jeszcze do kosmetyczki, fryzjerki i na inne zabiegi. Do Sylwestrowej zabawy zostało jeszcze 2 godziny, Bella postanowiła, że pójdzie do pokoju i będzie się trochę szykowała. Carlos nie mógł się doczekać, aż przedstawi znajomym nową dziewczynę, sam lekko się obawiał tego jak zostanie przyjęta. Bał się, że mogą krążyć plotki na temat jej wyglądu. Lecz chłopakowi to nie przeszkadzało, według niego Scarlett i tak jest najpiękniejszą dziewczyną pod słońcem.

- Zaraz przyjdzie, zaraz tutaj będzie. - Carlos niecierpliwie krążył po domu.

- Nie stresuj się tak, wszystko będzie dobrze. - pocieszył go James. - oo.. - uśmiechnął się szeroko. - Pójdę otworzyć.

- Nie! Ja to zrobię. - Carlos wyskczył jak z procy.  - Ja to zrobię, ja. - Carlos otworzył drzwi i przywitał się ze Scarlett. - Zapraszam. - otworzył szeroko drzwi i wpuścił dziewczynę do środka, po czym weszli do środka.

- Cześć. - Scarlett unisołą dłoń do góry i przywitała się z nowymi znajomymi.

- Sarlett poznaj moich przyjaciół, lokatorów jak i kumpli z zespołu. To jest Kendall, James i Logn. - chłopak przedstawił kumpli, tuż po chwili dziewczyny zeszły na dół.

- Czyżby to była ta słynna Scarlett o której ciągle mówisz? - zaśmiała się Alice.

- Słynna? - Scarlett spojrzała na Carlosa.

- Może coś powiedziałem raz czy dwa. - zawstydził się.

- Jestem Alice dziewczyna Logana, a to jest Eliza dziewczyna Jamesa.

- Carlos a gdzie Twoja siostra? - zapytała dziewczyna.

- Pewnie zaraz przyjdzie, cały dzień Nam pomagała, więc musi znaleźć chwilę dla Siebie.

- Jasne.

Goście schodzili się powoli, każdy znalazł coś dla Siebie. Bella zeszła na dół nie chciała zwracać na Siebie uwagi, nie miała dobrego humoru przez kilka ostatnich godzin myślała o Coltonie.. Nie wiedziała czy mówił serio czy tylko chciał ją uspokoić. Blondynka przywitała się z gośćmi i szukała nie opodal Carlosa.. Lecz nie mogła go wytropić. W tłumie zauważyła zielonooką szatynkę która rozmawiała z Alice zmierzyła ją wzrokiem i podeszła do Nich. 

- Bella! W końcu jesteś! To jest Scarlett dziewczyna Twojego brata.

- uhmm. - uśmiechnęła się. - Więc to Ty jesteś Bella, miło Cię poznać. - dziewczyna wyciągnęła dłoń w kierunku Blondynki. - Scarlett jestem, mło Cię poznać.

- Isabella, dla Przyjaciół Bella. - uśmiechnęła się. - Carlos dużo o Tobie opowiadał, czym się zajmujesz?

- Jestem modelką XXL lub jak kto woli plus size, mam też za Sobą kilka ról filmowych i dużo sesji w kostiumach albo w różnych kampaniach. - opowiadała.

Impreza trwała w najlepsze, tuż przed północą Bella próbowała dodzwonić się do Coltona ale na marne, nic z tego nie wyszło wszystkie linie były przeciążone. Dziewczyna nie mogła nic zrobić, więc podesłała chłopakowi SMS-a. 

- Szczęśliwego Nowego Roku! - krzyknęli przyjaciele i każdy wziął łyk zimnego szampana.

Zabawa trwała dalej, nikt nie odmawiał Sobie alkoholu, każdy czuł, że tego dnia może trochę poszaleć. Bella była w siódmym niebie, mogła pić ile chciała. Przed końcem imprezy, postanowiła zajrzeć do pokoju Kendalla. 

- Jesteś sam? - zapukała trzymając za Sobą butelkę wina.

- Już nie bawisz się na dole? - zapytał.

- Wolę tutaj. - podeszła do chłopaka i usiadła obok Niego. - Wiesz, cieszyłam się, że chciałeś ze mną dzisiaj spędzić ten dzień. Ale się jeszcze nie skończył. - pomachała butelką Blondynowi. - Napijmy się! - podniosła głos. - Napijmy się za ten cały spieprzony rok naszego życia, chcę o Nim zapomnieć i zacząć życie od Nowa! - podniosła butelkę do góry.

Chłopak nie miał nic przeciwko temu wiedział, że ten dzień może być dla Niego wspaniały. Skoro okazja przyszła do Niego sama, nie mógł nie skorzystać, chciał aby ta noc była wspaniała. Bella wiedziała, że Colton już się nie odezwie chciała się na Nim odegrać. Pod wpływem emocji oboje wylądowali w łóżku, chłopak był świadomy tego co robi. Następnego dnia Bella obudziła się w łóżku Kendalla, szybko wstała i wyjrzała z pokoju nikogo nie widziała, więc wymknęła się do swojego pokoju. Wzięła szybki prysznic i zdrzemnęła się na chwilę.. 


Scarlett Lynn 23 lata. 
Brązowe lśniące włosy, piękne hipnotyzujące zielone oczy. 
Jest modelką XXL chociaż woli określenie plus size. 
Ma za sobą kilka sesji w kostiumach, ale i także w wielu kampaniach.  
Nie lubi chodzić na zakupy, w młodości miała wiele kompleksów ale z czasem zaczęła akceptować Siebie i swoje ciało. Carlos od razu jej się spodobał, również z wzajemnością.
Jest otwartą i ciepłą osobą, uwielbia Alice i Bellę.



Musiałam sporo poszperać w internecie, aby znaleźć pasującą mi osobę do opisu. Ale się chyba udało :). Nie widziałam w żadnym blogu bohaterki, która by nie była szczupłą, piękną blondynką/brunetką o nie nagannej cerze i w ogóle. Postawiłam na tą postać. Także, tak.