środa, 25 stycznia 2017

Pat 74.

Carlos.

Chcieliśmy odpocząć, to czego się ostatnio dowiedzieliśmy to przerosło Nas dosłownie, nie chcemy aby to się skończyło. Fajnie było, lecz nie chcę tego kończyć. Słyszałem różne plotki nawet Scarlett mi dużo mówi, dziewczyny nie chcą w to wierzyć ale to dla Nich też to szok. 

- Cieszę się, że będziemy mogli spędzić kilka dni razem. - uśmiechnałem się do Scarlett.

- Też mi będzie miło, póki co nie mam żadnych sesji więc wakacje także mi się przydadzą.

- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. - do pokoju weszła Bella. - Mam problem, nie mogę się skontaktować z Coltonem, czasami dostanę wiadomość na e-maila ale to tylko tyle nic więcej, a chciałabym się z Nim w końcu spotkać. Cholernie za Nim tęsknię.

- Hola , hola. - wzniosłem ręce do góry. -  Masz teraz czas spędzić z Przyjaciółmi! A nie zastanawiać się gdzie obecnie znajduje się Colton. - podszedłem do siostry i przytuliłem ją. - Teraz Sobie wyobraź.. Słońce, plaża, ciepły piasek zimne drinki i przystojny ratownik który ratuje Cię z wody.

- Umiem pływać. - odpowiedziała z ironią.

- Oj, no weź! - zaśmiał się. - Chciałem żebyś się odstresowała i się nie udało, więc idź i się pakuj.

Nie mogłem uwierzyć, że spędzę kilka wspaniałych dni z dziewczyną mojego życia. Wrzuciłem kilka rzeczy do mojej torby i już za chwilę mogliśmy ruszać na wymarzone wakacje, no nie będzie raczej to też wymarzony miesiąc miodowy Hendersonów ale jak chcieli abyśmy wszyscy jechali to ja nie będę się sprzeciwiał. Może to będzie ten jeden z najlepszych wyjazdów na jakich dotychczas miałem okazję być.

- Kochanie, jesteś gotowy? - Scarlett lekko mnie szturchnęła.

- Tak, jasne. Coś się stało?

- Czekamy na Ciebie, już 5 minut. A Ty gdzieś odpłynąłeś..

- Wiem, wiem. Już możemy jechać.

Pojechaliśmy na lotnisko, chociaż ja chciałem pojechać pociągiem zawsze to lepiej mi się wydaje ale zostałem przegłosowany. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Jak tylko znaleźliśmy się na miejscu od razu wszystkim się spodobało. Nasz domek bardzo się wszystkim spodobał, to będą jedne z lepszych wakacji..

- Logan. No, no muszę Ci powiedzieć, że nie spodziewałem się takiego miejsca. - poklepałem kumpla po ramieniu.

- Nie daleko plaża, mnóstwo klubów i wiele miejsc do zobaczenia. - James rozglądał się dookoła.

- Nie stójmy tak, chodźmy do środka. - Kendall zabrał swoją walizkę i wszyscy za Nim poszli.

- Lodówka jest pusta! - krzyknął Carlos.

- A czego się spodziewałeś? - wyśmiała go Alice. - Możemy skoczyć na zakupy. Chodźcie!

- Możecie iść, a my sprawdzimy czy na plaży nie ma tłumów.. - poruszył brwiami James.

- Kochanie ja z Tobą pojadę. - zaoferował Logan. - Jedzie ktoś z Nami? - Logan rozejrzał się dookoła. - Dobra widzę, że jedziemy sami.

Nasze małżeństwo pojechało na zakupy, a my postanowiliśmy na Nich poczekać, więc zaczęlismy rozpakowywać nasze ubrania po czym zeszliśmy na dół.

- Chciałam się Was o coś zapytać, póki jesteśmy tutaj większością.

- Co jest? - zainteresowałem się tym co powiedziała Bella.

- Jak jesteśmy na wakacjach to jest dobra pora a żeby nakręcić o Was film.. - wszyscy spojrzeliśmy dziwnie na dziewczynę.

- Film o Nas?

- Może to za mocne słowo, chodzi mi o film dokumentalny z waszym udziałem. No wiecie, jak posklejam wcześniejsze zdjęcia i nagrania to wyjdzie naprawdę fajna projekcja. Jeżeli się nie zgadzacie to oczywiście nie zrobię tego.

- Jestem za! - podniosłem rękę do góry.

- To może być fajny pomysł, wiecie taki film to jest coś. - uśmiechnął się Kendall.

- Bierz mnie gdzie chcesz! - James wstał i zrobił minę myśliciela. - Przed kamerą wyglądam świetnie, od razu się zgadzam.

- Super! Bardzo się cieszę, że się zgodziliście. Te wypady na wakacjach też będę rejestrowała. Każdy moment będzie nagrany.

- Ej.. Ale tak każdy? - zaczerwienił się Kendall.

- Słońce. Nie wiem czy fanki chcą Cię oglądać jak się załatwiasz, ale tak w ręczniku to już inna historia.

- To wpadnij dzisiaj do mnie koło 20 będę brał prysznic.. - James puścił oczko Belli a Ona się lekko zawstydziła.

- Dziękuję. - wycofała się do tyłu.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, no oczywiście Bella włączyła kamerę aby zdobyć chociaż trochę materiału, dorwała także Hendersonów, którzy dość mocno się zdziwili całą sytuacją, ale w trakcie nagrywania dostali sprostowanie tego co wyprawia Bella. Mieli skrzywione miny ale po chwili im całkowicie przeszło i totalnie rozluźnili się przed kamerami.

Bella.

Cieszyłam się z każdej chwili przy której mogłam użyć kamery. Musiałam zrobić krótką przerwę, chcieliśmy wyjsć na plażę co prawda było kilka spotkań z fanami, ale nikt Nas nie szpiegował. Więc mogliśmy spokojnie się przejść, chcieliśmy znaleźć spokojne miejsce żeby móc odpocząc od całęgo zgiełku. 

- Tutaj będzie dobrze! - Scarlett rozejrzała się po plaży. - Nie jest dużo ludzi, słońce i kilka kroków aby wejść do wody. Super! 

- Nie ma na co czekać. - Alice bez skrępowania ściągała z Siebie ciuchy i kazała Loganowi aby posmarował ją olejkiem do opalania. 

- Cześć! - odwróciłam kamerę w swoją stronę. - Jak widzicie jesteśmy na pięknej plaży! - przekręciłam kamerę tak aby pokazać miejse w którym się znajdujemy, pokazałam także Przyjaciół. - Jak na razie macie trochę materiału, z początku wakacji, potem nakręce resztę, a teraz pozwólcie Nam na mały relaks. Chłopaki powiedzcie kilka słów do kamery! 

- Cześć! Pozdrawiamy ciepło z gorącej plaży! - krzyczeli jeden przez drugiego. - Mamy nadzieję, że Wy też się dobrze bawicie. Całusy! Kochamy Was! 

- aww.. Czyż Oni nie są słodcy? - zaśmiałam się. - Dobra, kończymy na dzisiaj! Cześć.

- A nie możesz zrobić z tego video bloga?

- Część materiałów już mam, z wcześniejszych lat. - poruszyłam brwiami. - Każdego roku przybywa więcej, na tych wakacjach również coś dobiorę.

- Kurde. Jesteśmy na plaży, zostawcie pracę w spokoju, i chodźcie do wody! - krzyknął Carlos biegnący tuż przed Siebie.

Cały Carlos zawsze wesoły i pierwszy do zabawy, chłopaki też od razu za Nim pobiegli my z dziewczynami jednak zostałyśmy jeszcze na ręcznikach. Nie chciało mi się wskakiwać do wody z chłopakami. Wszyscy miło spędziliśmy czas, na wspólnym leniuchowaniu. Gdy wróciliśmy do domu, byliśmy lekko zmęczeni ale to nie przeszkadzało Nam w dalszej zabawie.

- Idziemy do klubu! Nie ma co siedzieć w domu, jesteśmy na wakacjach musimy się trochę poruszać. - Logan zaczął tańczyć.

- Jestem za! - uniosłam dłoń do góry.

- Dobra, za 30 minut na dole.

Wszyscy prędko pobiegli do swoich pokoi żeby się przebrać. Pierwsza impreza ludzie nas nie będą znali więc można zaszaleć. Strasznie się cieszę na wspólne wyjście..

- Poradź mi co będzie lepsze, bo nie mogę się zdecydować. - poszłam do pokoju Al. - Nie chcę wyjść na ździrę, ale chcę też dobrze wyglądać. Liczę, że może spotkam kogoś interesującego.

- Pokaż co masz.

Alice pomogła dobrać mi ubrania, został mi makijaż i włosy. Sama nie mogę uwierzyć, że spotkam kogoś interesującego, no ale zawsze można spróbować. Jak wszyscy byli gotowi, wyszliśmy z domu i udaliśmy się do klubu. Czułam się nieswojo.. Alice była z Loganem a Carlos ze Scarlett. James i Kendall rozmawiali ze Sobą, a ja czułam się nie potrzebna. Aż w końcu dotarliśmy do klubu, zajęliśmy miejsca w zaciszonym miejscu żeby móc swobodnie porozmawiać i pośmiać.

- Wypijmy za Hendersnów! - Kendall podniósł kieliszek do góry.

- Ten miesiąc miodowy będzie niezapomniany! - ucieszyła się Alice.

- Zdrowie ! - krzyknęliśmy.

Toastów dzisiaj było niezliczenie wiele, każdy wznosił za coś innego.. Z biegiem upływajacych chwil cieszyłam się coraz bardziej, że przyszłam, ale może to alkohol dawał o Sobie znać, nie ważne co to było musiałam pójść zaczerpnąć świeżego powietrza.

- Uf. Tego mi było trzeba. - odetchnęłam w ulgą i usiadłam na pobliskiej ławce.

- Tutaj jesteś. - uśmiechnął się Maslow. - Szukałem Ciebie.

- Coś się stało? - zerknęłam lekko ma chłopaka, a w jego oczach odbijał się księżyc.

- Nie. Chciałem tylko zatańczyć. Mogę?

- Jasne. - wyciągnęłam dłoń w kierunku Jamesa.

Scarlett. 

Jak patrzę na Bellę to widze w jej oczach żar miłości.. Słyszałam, że coś ją kiedyś łączyło z Jamesem, ale to nie wygasło. Lecz z drugiej strony Kendall także nie jest jej obojętny, dziewczyna jest naprawdę wartościowa, ale widocznie nie znalazła mężczyzny który jest jej pisany, z chwili na chwilę alkohol coraz bardziej uderza jej do głowy.

- Bella chyba potrzebuje przewy. - szepnęłam Carlosowi. 

- Masz rację. - kiwnąłem głową. - Tej Pani już nie polewamy. - zabrał kieliszek siostry. 

- Dlaczego nie?! - oburzyła się. 

- Tobie alkoholu już wystarczy. - wtrąciłam się. 

- A dla mnie coś zostanie? - jakiś znajomy głos podszedł do Nas. 

- Nie wierzę. - podniosłam się i przyjrzałam bliżej twarzy chłopaka. - Colton! - ucieszyłam się. - Co Ty tutaj robisz? - zapytałam zdziwiona. 

- Skończyłem zdjęcia do nowego filmu. Jutro wracam do Los Angeles, bo zaraz kończy mi się pobyt w hotelu.. I muszę jechać. 

- Nie jedź. Możesz być z Nami na naszym miesiącu miodowym! - Alice zaproponowała Coltonowi wakacje. - Nikt nie będzie zły, i później razem wrócimy. 

- Mam jeszcze lepszy pomysł! - Logan pstryknął palcami. - To może się wydawać głupie, ale mamy przecież wolny pokój w domu w LA możesz z Nami zamieszkać nikomu nie będzie to przeszkadzało a im więcej osób tym weselej! 

- Świetnie! - Carlos kiwnął głową. - Ja jestem za! Myślę, że nikomu to nie będzie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. 

- Jeżeli nie przeszkadzam nikomu to chętnie. - uśmiehnął się. 

- Bella odpowiada Ci ? - skierowałam głowę w stronę dziewczyny. - Bella?

- Nie ma jej.. - zdenerwował się Pena. - Musiała się wymknąć jak tylko zaczęliśmy z Tobą rozmawiać. - spojrzał na Coltona.

- Daleko pewnie nie poszła. - odezwał się James. 

- I tak jest już późno, więc chodźmy do domu, poszukamy jej po drodze. 

- Colton podeślę Ci SMS-a z adresem i jutro wpadnij, a teraz będziemy lecieć. 

- Jasne. Do jutra! Cześć. 

Alice. 

Wyszliśmy z klubu aby poszukać Belli, po kilku driknach i innych trunkach na widok Coltona serce zabiło jej mocniej.. A to wyjaśnia jej ucieczkę, nie chciała się z Nim spotkać. Nie wiem co czuję ale chciałabym zrozumieć przez co przechodzi.

- Rozdzielmy się, tak będzie ławiej ją znaleźć.

- Kendall i James pójdziecie poszukać obok klubu, może gdzieś tam jest. - Logan wskazał miejsce chłopakom. Carlos i Scarlett pójdą na plaże, a ja z Al idziemy w okolice domu. Może ją znajdziemy.

- Jasne.

- To miał być miesiąc miodowy, a jak na razie szukamy Belli, która nie może przystopować z alkoholem.. - skarżył się Logan.

- To nie jej wina, trafia na niewłaściwych mężczyzn i z tego powodu ma problemy.

- Ale to jej nie usprawiedliwia, jest gówniarą która nie potrafi radzić Sobie z alkoholem! Takim jak Ona w ogóle nie powinni sprzedawać takich rzeczy.. Idiotka.

- Stop! Nie pozwolę abyś ją obrażał.. Musimy jej poszukać zanim stanie się coś złego. A jak Ci coś nie pasuję to prosze bardzo idź do domu, nie potrzebuję wysłuchiwania Twojego jęczenia i marudzenia. Przypomnij Sobie jak Ty bawiłeś się z alkoholem.

- Ale ja tak nie przesadzałem. - wzburzył się. - Nie upijałem się do nie przytomności a potem nie szlajałem się gdzie popadnie i nie wiadomo z kim!

- Logan Henderson - człowiek idealny! - krzyknęłam.

- Super! Wolę być idealny a nie staczać się jak jakaś gówniara która musi być zawsze w centrum uwagi.. Biedna Bella. Dziewczynka która topi swoje smutki w alkoholu, i zawsze każdy musi być na jej zawołanie, a Ty już w ogóle pierwsza, bo nikt nie opuści małej, bezbronnej Belli, która nie może poradzić Sobie z alkoholem i tym, że nikt jej nie kocha.

- Zamknij się Henderson! Żałuję, że zostałam z Tobą szukać Belli, lepiej poradziłabym Sobie sama. - odwróciłam się na pięcie i poszłam w dalszym kierunku.

- Alice! Alice! - krzyczał Logan. - Przepraszam. - padł na kolana. - Przepraszam Cię, nie chciałem mówić takich rzeczy. To przez alkohol. Uderzył mi do głowy, nie chciałem. Przepraszam, ale zdenerwowałem się, nie chciałe mówić takich rzeczy. Nie kłóćmy się. Przepraszam. Cofam wszystko to co mówiłem złego.. Nie chciałem. Wybacz mi i zostań ze mną, bo nie bardzo pamiętam jak wrócić do domu.

- Gdybym Cię nie kochała, to dawno bym już poszła. - przytuliłam Logana. - Teraz na poważnie, chodźmy szukać Belli, bo nie chcę aby coś się stało.

 - Zadzwoń do chłopaków a ja odezwę się do Carlosa może mają jakiś ślad. - Logan odszedł kawałek aby zadzwonić do Przyjaciół.

- U mnie nic mówili, że się spotkamy na plaży, sądząc po Twojej minie też kiepsko. Martwię się, że nic z tego nie będzie, wróćmy do domu. A rano znowu zaczniemy szukać.

- Kochanie nie martw się, będzie dobrze. Daleko na pewno nie poszła, rano po śniadaniu zaczniemy jej szukać, a teraz chodź poczekamy na resztę, zapewne zaraz przyjdą.

* Chyba mam małe opóźnienie.. No ciężko jest bez dnia wolnego, ale staramy się. Polecam Wam gorąco.. http://samequizy.pl/ . Naprawdę fajna strona, są tam nie tylko quizy ale i także różne opowiadania, oczywiście możecie je pisać same. Ja zacznę tam coś pisać, na pewno będą to opowiadania związane z moimi ulubionymi bohaterami :). Także polecam! 

wtorek, 10 stycznia 2017

Part 73.

Po kilku tygodniach Alice wróciła do zdrowia, może nie była w najlepszej formie ale czuła sie lepiej, para powoli przygotowywała się do tego najważniejszego dnia, Alice miała już wymarzoną suknię.

- Jak Bella wróci ze studia to będziemy mogły wspólnie pojechać żeby pooglądać suknie, zaraz ma też się zjawić Scarlett, obiecały mi pomoc.

- Kochanie, ja mogę z Tobą pojechać, nie musisz ciągnąć dziewczyn.

- O nie, nie. Jadę z dziewczynami i koniec tematu. - uśmiechnęła się i tupnęła nogą. 

Carlos chciał skontaktować się z Coltonem, musiał z im porozmawiać na temat jego i Belli. 

- Musimy porozmawiać. - Carlos chciał od razu przejść do sedna sprawy.

- Dobra. Za 15 minut w parku. 

Carlos lekko się zdziwił, zarzucił na Siebie kurtkę i wyszedł z domu mijając się ze Scarlett. 

- Co Ty tutaj robisz? - zdziwił się jak zobaczył dziewczynę.

- Nie cieszysz się? 

- Bardzo się cieszę Kochanie, ale przepraszam nie mam czasu. Spieszę się, mam do załatwienia coś ważnego. - wyminął dziewczynę i pobiegł do parku. 

- Cześć. - Colton przywitał się z Carlosem. - Byłeś strasznie zdenerwowany, mogę wiedzieć o co Ci chodzi? - zapytał. 

- O co Tobie chodzi! - krzyknął. - Zwodzisz moją siostrę, zabierasz ją na randki a potem widzę Cię jak całujesz jakiegoś kolesia! Stary co z Tobą? 

- Nie zwodzę jej, naprawdę ją lubię.

- Właśnie widać, jak ślinisz się z jakimś gościem! Co to ma być? - Carlos denerwował się coraz bardziej. 

- Może nie wiesz ale jestem Bi, tak to jest szok, nie mówiłem o tym Belli. Nie chcę żeby się dowiedziała, na razie nie. Podoba mi się, i nie chcę tego schrzanić. Ale jak wyjechałem żeby kręcić film, spotkałem swojego byłego, no a dalej to już wszystko widziałeś w internecie. 

- Jak mam nie mówić Belli o tym, że spotykasz się z jakimś facetem?! Zastanów się! Jeszcze teraz jak jesteś tutaj, możesz ją odwiedzić i porozmawiać. 

- Nie, nie mogę. Jestem tutaj na chwilę, wieczorem wracam do pracy, musiałem zabrać kilka swoich rzeczy ale jak tylko skończe film wracam. 

- Trzymam Cię za słowo i radzę Ci tego nie Spierdolić.. - Carlos zmierzył chłopaka wzrokiem. - Znajdę Cię, choćbym miał lecieć do samej Afryki, ale nie odpuszczę jak coś popsujesz. 

- Dobra, zrozumiałem. Słuchaj, muszę lecieć. Na razie! 

Scarlett z Alice przeglądały katalogi z sukniami ślubnymi, znalazły kilka ciekawych fasonów, w oczekiwaniu na Bellę miały też chwilę żeby się bliżej poznać. Dziewczyny polubiły się od razu, jak tylko Bella wróciła do domu Przyjaciółki pojechały szukać sukni ślubnej, Alice postanowiła prowadzić.Dziewczynom spodobało się kilka fasonów, ale to był dzień Al to Ona miała tego dnia lśnić i wyglądać pięknie. Po objechaniu kilku galerii i salonów dziewczyna w końcu znalazła suknię idealną, nie chciała jej z Siebie ściągać, już oczami wyobraźni widziała jak to wszystko się potoczy, jak będzie wyglądał jej idealny dzień. Po powrocie do domu, Alice odliczała już czas kiedy będzie mogła ponownie założyć suknię.

- Długo Was nie było. - zainteresował się Logan.

- Idealnej sukni nie można znaleźć tak szybko. - wtrąciła się Scarlett.

- Nie można, nie można. - powtórzyła Bella.

- Nasz ślub będzie wspaniały, mnóstwo kwiatów, piękne pastelowe kolory.. Ach. Już nie mogę go Sobie wyobrazić, musimy porozsyłać zaproszenia. Najbliższa Rodzina, i niektórzy Przyjaciele nie chcę aby ta ceremonia była wielka i huczna, chcę skromne ale piękne i ciche wesele. - Alice się lekko rozmarzyła.

- Facet może zmienić swoje uczucia? - zapytała Bella.

- Ok, ja się stąd zmywam. Babskie tematy to nie dla mnie. - Logan wymknął się z pokoju.

- Jak zmienić?

- James chcę zabrać mnie na randkę, ale nie wiem co mam mu powiedzieć, bo Kendall robi to samo, nie chcę ich zranić..

- Porozmawiaj z Nimi, tak będzie najlepiej.

- Łatwo Wam mówić.. - skrzywiła się. - Z Jamesem byłam jakiś czas, i nie chcę powtórki z tego co było, a Kendall to coś nowego.

- Nowego, starego i pożyczonego? - zaśmiała się Alice. - Pójdź z Nimi porozmawiaj, bo słyszałam jak mają jeszcze jechać na plan.

Bella wzięła głęboki oddech, poszła do Kendalla żeby z Nim porozmawiać, ale po drodze zmieniła zdanie i wróciła do swojego pokoju.. Wysłała chłopakom wiadomości aby przyszli do jej pokoju.

- Musimy porozmawiać. - odpowiedziała jak tylko obaj zjawili się w jej pokoju. Uwielbiam Was obu ale nie mogę wybrać z którym chcę się spotykać. Wiem, że chcecie żeby było jak najlepiej. Proponowaliście mi randkę, jeden i drugi ale ja nie umiem wybrać. Przepraszam, ale nie chcę Was zranić. Jeżeli będę spotykała się z Jamesem zranię Kendalla, a jeżeli bym chciała pokochać Kendalla to zranię Jamesa. Zależy mi na Was, ale nie umiem wybrać to jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek wybory.

- Ja będę zawsze na Ciebie czekał. - powiedział Kendall.

- Zajmujesz ważne miejsce w moim sercu, zrobisz jak uważasz. - powiedział.

- Nie ważne co zrobisz, ja będe czekał.

Kilka dni później. 

Bella poczuła jakby straciła coś ważnego. Nie chciał wychodzić wcale, czuła się źle ale wiedziała, że to co zrobiła mogło popsuć jej stosunki między chłopakami. Alice każdego dnia stresowała się coraz bardziej, nie wierzyła, że już za chwilę bierze ślub z mężczyzną swojego życia. Dni mijały bardzo szybko, a Bella nie dostała żadnej wiadomości od Coltona, że przyjedzie na ślub. To On miał być jej partnerem, ale chłopak wcale się nie odzywał. Dziewczyna wiedziała, że nic z tego nie będzie i na wesele pójdzie sama.

- Nie ma sensu do Niego dzwonić, On i tak nie przyjedzie. - Bella opowiadała wszystko Alice.

- Skąd wiesz? - zapytała.

- Mam takie przeczucie.

- Gotowe? - do pokoju zapukał Ojciec Alice.

- Wejdź Tato, nie przyniesiesz mi pecha. - zaśmiała się.

Tata Alice wszedł cicho jakby nie chciał nikogo przestraszyć. Gdy zobaczył córkę nie mógł wydusić z Siebie słowa był z Niej dumny, cieszył się i jednocześnie bał. Nadszedł czas aby jechać do kościoła.

- Stres? - zaśmiał się Kendall.

- Nie, skądże? - zapytał nerwowo bawiąc się palcami.

- Stary, to tylko chwila. Powiecie Sobie co macie powiedzieć i później leci. - uśmiechnął się James.

- Chwila? - zdenerwował się Logan. - Nie wiedzę u Ciebie obrączki, więc nie mów, że to chwila! - chłopak zaczął oddychać szybciej.

- Alice też się pewnie denerwuję, nie martw się. Wszystko będzie dobrze.

Chłopaki postali chwilę na dworze, aby Logan się rozluźnił a potem weszli do kościoła, gdzie było już słychać organy i po chwili podjechał samochód w którego wysiadła Alice. Jej suknia leżała idealnie na ciele dziewczyny. Wzięła głęboki oddech i nie pewnym krokiem szła do ołtarza w towarzystwie swojego Ojca. Po ceremonii wszyscy udali się na resztę wesela, była to delikatna sala taką która Alice wymarzyła Sobie już od dziecka.

- Jak się czujesz? - Alice podeszła do Przyjaciółki.

- Cieszę się z waszego szczęścia, jesteścia idealną parą. Jeszcze raz Wam gratuluję. - odpowiedziała Bella.

- Dziękuję, ale nie o to chodzi. Jak się czujesz widząc chłopaków w parach?

- Jesteśmy tylko znajomymi, mogą się spotykać z kim chcą. - wzruszyła ramionami.

- Widzę jak na ich patrzysz, widzę tą tęsknotę w oczach,

- Przepraszam Cie, ale.. Chyba masz rację. Nie umiem Sobie z tym poradzić.

- Alice, Kochanie chodź. - Logan porwał Żonę i wyszli.

Wesele przebiegło po myśli Alice, wszystko się udało. Dziewczyna martwiła się tylko samopoczuciem Belli, przyjaciółka była sama cały czas nie miała z kim porozmawiać ale wyglądało na to, że bawiła się dobrze. Wszyscy wrócili do domu około godziny 2. Młodzi zostali na noc w hotelu, chcieli odpocząć. Musieli się porządnie wyspać, przed następnym męczącym dniem.

- Scarlett jak Ci się podobało wesele?

- Naprawdę było świetne, dotąd jak byłam zapraszana na wesela zawsze byli gdzieś Paparazzi i nie można było nawet spokojnie pójść do ubikacji. - zaśmiała się dziewczyna.

- haha.. Zabawne. - zaśmiał się James. - To było miłe, że można było spokojnie zjeść bez żadnego reportera.

- Cześć. - do kuchni weszła Bella. - Jak tam, co tam? - zapytała.

- Plotkujemy o weselu, i o naszym nowym małżeństwie.

- Świetnie, ja tak na szybko. Coś zjeść i zaraz biegnę bo mam spotkanie. - uśmiechnęła się tajemniczo.

- Jakiś nowy Facet? - zapytał podejrzliwie James.

- Nie, nie mam nikogo.. Mam spotkanie za spotkaniem. Nie mam czasu na Faceta. - zaśmiała się i na szybko zjadła śniadanie.

Kilka godzin później.

- Jak Ty to Sobie wyobrażasz?! - oburzył się Carlos. 

- Myślałem o tym już wcześniej, ale nie wiedziałem jak Wam to powiedzieć.. 

- Co mamy teraz zrobić? 

- Wolałem to powiedzieć teraz, a nie na weselu.. Przepraszam Was, ale nie chciałem aby to tak wyszło. 

Martin opuścił pomieszczenie, i wyszedł. Chłopaki nie wiedzieli co o tym myśleć, postanowili zrobić Sobie krótką przerwę, mały odpoczynek. Chcieli wszyscy wyjechać na krótkie wakacje żeby móc się odstresować.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Part 72.

Carlos. 

Ta noc była naprawdę niesamowita, nie chciałem, żeby kończyła się tak szybko. Cieszył mnie fakt, iż Scarlett zostanie na noc, porozmawialiśmy jeszcze dużo przed snem. W  sumie to snu dużo nie było, ale zawsze te kilka godzin można było odpocząć. 

- Cześć Piękna. - szepnąłem do śpiącej dziewczyny. - Nie wyobrażałem Sobie takiego Sylwestra, chciałbym żeby tak już było zawsze. Ja budzący się obok takiej piękność. - opowiedział i uśmiechnął się. Dziewczyna lekko się poruszyła, więc chłopak szybko zamknął oczy. 

- Dałabym Sobie rękę uciąć, że coś przed chwilą do mnie mówiłeś. - zachichotała. 

- No dobra. - otworzył oko. - Rozgryzłaś mnie, myślałem, że będziesz spała ale jednak się pomyliłem. Miałem nadzieję, że nie usłyszysz tego co do Ciebie mówię. 

- To było naprawdę urocze. Ale muszę już iść. - posmutniała. - Postaram się wrócić do Ciebie jak najszybciej, bo naprawdę Cię polubiłam. - podeszła do chłopaka i pocałowała go w policzek. - Pa! 

Wróci. Powiedziała, że wróci. To jest najważniejsze. Mógłbym się z Nią ożenić, czuję, że to kobieta stworzona wprost dla mnie. No nic, nie ma czasu a trzeba posprzatąć i pozbierać cały Sylwester do całości, a na pewno będzie co opowiadać. 

- Widzę, że zaczęliście powoli sprzątać. - rozejrzałem się po salonie.

- No niestety nie było innego wyjścia.

Późnym popołudniem. 

Wszyscy po ciężkim dniu usiedliśmy w salonie żeby odpocząć co świętach. Rozglądałem się po domu czułem, że to jet ten czas, ten który miał w końcu nastać. Cisza, spokój i My jako wielka Rodzina. Cóż, patrząc na to z innej strony większość może powiedzieć, że jesteśmy zwykłą paczką Przyjaciół, ale większość nie zna Nas z tej wewnętrznej strony, tej z której jesteśmy prawdziwi bez kamer, fanów i reszty zgiełku.

- O czym myślisz? - po raz kolejny zadał pytanie Logan.

- Nie wiem. - wzruszyłem ramionami.

- To dlaczego jesteś taki zamyślony?

- Pomyślałem, że nikt nie zna Nas tak dobrze jak Nasi przyjaciele, znają nas tylko z gazet, plotek i całej reszty a nikt nie wie jacy jesteśmy naprawdę.

- Czy Ty sugerujesz, że mamy zainstalować kamery w naszym domu?! I niech każdy widzi jacy jesteśmy naprawdę. - uniósł się Kendall.

- Nie, nie. Ale możemy założyć bloga, żeby wszyscy widzieli jacy jesteśmy naprawdę.

- To nie wypali. - zaśmiała się Alice. - No wiesz, nie będziesz przecież wstał rano żeby pokazać jak wygląda James tuż po przebudzeniu, albo Kendall który koszysta z łazienki. No proszę. - parsknęła śmiechem.

- hmm. - poruszyłem brwiami. - No, no i o takie coś mi chodzi.

Rozejrzałem się po pokoju, chłopaki się zgodzili, ale dziewczyny jakoś nie chętnie widziały ten o to pomysł.

- A mi się to podoba! - powiedziała Bella. - A Scarlett też będzie brała w tym udział?

- To nie jest żadne show, chcesz coś powiedzieć to bierzesz kamerę i do przodu!

- A jak nie chcący zostawię kamerę włączoną, i zapomnę o tym.. I wyjdzie z tego sex afera? - poruszył brwiami James.

- Tobie kamery nikt nie da! - odezwał się głośno Kendall, a Bella zmierzyła Maslowa wzrokiem.

- Żartowałem, okej? - podniósł ręce do góry w geście obronnym.

Bardzo fajnie Nam się rozmawiało, omówiliśmy cały rok. Może nie był dla niektórych to przyjemny temat, ale każdy też mógł znaleźć coś pozytywnego w tym temacie. Wieczorem usiadłem przed laptopem i ujrzałem zaskakujący nagłówek na swoim koncie na Facebooku. Byłem w lekkim szoku, ale od razu napisałem wiadomość do autorki, musiałem się z kimś podzielić.

- Pogadamy? - poszedłem do Logana.

- Co się stało?

- Patrz! - wskazałem mu na nagłówek.

- Nie wierzę! - krzyknął.

- To uwierz, to nie jest żaden fotomontaż to prawda, całkowita prawda. - uprzedziłem chłopaka przed nstępnym pytaniem.

- Jak to jest w ogóle możliwe?

- Nie pytaj się mnie. Trzeba coś z tym zrobić. - podrapałem się po głowie.

- Musicie o tym powiedzieć Belli. - do pokoju weszła Alice. - Wiem, że to nie jest dobry pomysł ale musicie jej powiedzieć.

- Nie, nie mogę, To ją totalnie załamie a ja nie chcę aby znowu popadła w alkoholizm.. - posmutniałem.

- Spokój. Zastanówmy się, nie możemy tego ujawniać Belli przed jej premierą, załamie się. A to już nie długo.

- Dobra. Idę spać, prześpie się z tym i może coś wymyślę.

James.

- Musimy porozmawiać. - poważnym tonem powiedziała Eliza. 

- Co jest Skarbie? - położyłem głowę na ramieniu dziewczyny. 

Westchnęła głośno i odsunąłem się od Niej, żeby dowiedzieć się co chcę mi powiedzieć. 

- Musimy sie rozstać. - powiedziała smutnym głosem. 

- Żartujesz? 

- Chciałabym, ale nie. James wiem, że to jest trudne dla Ciebie jak i dla mnie, lecz musimy się rozstać. Wyjeżdzam do Nowego Jorku, chcę zacząć wszystko od nowa. Skrzywdziłam tutaj wiele osób. Nie chcę stać nikomu na drodze.

- Nie stoisz mi na drodze, wręcz przeciwnie chcę żebyś była ze mną. Wiem, że z Tobą zajdę daleko. Kocham Cię, ale nie rozumiem dlaczego mnie zostawiasz.

- James. - dziewczyna pogłakała mnie po policzku. - To nie jest czas dla mnie, chcę zająć się karierą a miłość poczeka. Pozwól, że pożegnam się z resztą. 

- Jasne. 

Gdy dziewczyna wyszła poczułem lekką pustke, chciałem ją zatrzymać ale nie umiałem. Mogłem oczywiście rozpakować jej walizki, ale to by było zbyt dziecinne. Nie mogłem się z tym pogodzić, ale nie miałem innego wyjścia.

- Pomogę Ci. - wziąłem walizki dziewczyny i zniosłem je na dół. 

- Dziękuję. 

- Może odwiozę Cię na lotnisko? - zaproponowałem. 

- Zamówiłam taksówkę. Ale dziękuję za propozycję. - uścisnęła mnie ostatni raz. 

- Kocham Cię. - szepnąłem jej na ucho, nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.

Ostatnie spojrzenie pamięta się najdłużej. Tak, ja to swoje będę pamiętał przez długi czas. Wróciłem do domu, poczłapując nogami nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Poszedłem do swojego pokoju i rzuciłem się spać. Nie mogłem zasnąć, bo całą noc myślałem o Elizie. Nie zmrużyłem prawie oka, zasnąłem nad ranem.

- Spałeś coś w ogóle w nocy? - zainteresował się Logan.

- Może 2-3 godziny, ale nie jestem pewny.

- Dlaczego się rozstaliście?

- Nie wiem, ja tego nie chciałem, wieczorem jak powiedziała, że musimy pogadać nie wiedziałem, że to będzie aż taki finał z całej tej historii.

- Nie martw się, będzie dobrze. - Carlos poklepał mnie po ramieniu.

- Wy wiecie co ja widziałem! - do kuchni przyszedł zszokowany Kendall.

- W końcu zobaczyłeś dziewczynę nago? - wybuchł głośnym śmiechem Loggie.

- Nie. - spiorunował wzrokiem chłopaka. - Popatrz na to!

Nikt nie mógł uwierzyć w to co Kendall nam pokazał, ale jedno było pewne nie zapomnę tego widoku, był niesmaczny a tuż przed śniadaniem takie zdjęcia. Nie wiem komu się to udało zrobić, ale jak się dowie więcej osób to będzie jeden wielki problem.

* Ostatnio przyszło mi na myśl, że w moim opowiadaniu nie pojawi się Selena Gomez oraz Demi Lovato, także piosenki które One wykonują zostają przypisane Belli, a także ich role w serialach i filmach.