wtorek, 10 stycznia 2017

Part 73.

Po kilku tygodniach Alice wróciła do zdrowia, może nie była w najlepszej formie ale czuła sie lepiej, para powoli przygotowywała się do tego najważniejszego dnia, Alice miała już wymarzoną suknię.

- Jak Bella wróci ze studia to będziemy mogły wspólnie pojechać żeby pooglądać suknie, zaraz ma też się zjawić Scarlett, obiecały mi pomoc.

- Kochanie, ja mogę z Tobą pojechać, nie musisz ciągnąć dziewczyn.

- O nie, nie. Jadę z dziewczynami i koniec tematu. - uśmiechnęła się i tupnęła nogą. 

Carlos chciał skontaktować się z Coltonem, musiał z im porozmawiać na temat jego i Belli. 

- Musimy porozmawiać. - Carlos chciał od razu przejść do sedna sprawy.

- Dobra. Za 15 minut w parku. 

Carlos lekko się zdziwił, zarzucił na Siebie kurtkę i wyszedł z domu mijając się ze Scarlett. 

- Co Ty tutaj robisz? - zdziwił się jak zobaczył dziewczynę.

- Nie cieszysz się? 

- Bardzo się cieszę Kochanie, ale przepraszam nie mam czasu. Spieszę się, mam do załatwienia coś ważnego. - wyminął dziewczynę i pobiegł do parku. 

- Cześć. - Colton przywitał się z Carlosem. - Byłeś strasznie zdenerwowany, mogę wiedzieć o co Ci chodzi? - zapytał. 

- O co Tobie chodzi! - krzyknął. - Zwodzisz moją siostrę, zabierasz ją na randki a potem widzę Cię jak całujesz jakiegoś kolesia! Stary co z Tobą? 

- Nie zwodzę jej, naprawdę ją lubię.

- Właśnie widać, jak ślinisz się z jakimś gościem! Co to ma być? - Carlos denerwował się coraz bardziej. 

- Może nie wiesz ale jestem Bi, tak to jest szok, nie mówiłem o tym Belli. Nie chcę żeby się dowiedziała, na razie nie. Podoba mi się, i nie chcę tego schrzanić. Ale jak wyjechałem żeby kręcić film, spotkałem swojego byłego, no a dalej to już wszystko widziałeś w internecie. 

- Jak mam nie mówić Belli o tym, że spotykasz się z jakimś facetem?! Zastanów się! Jeszcze teraz jak jesteś tutaj, możesz ją odwiedzić i porozmawiać. 

- Nie, nie mogę. Jestem tutaj na chwilę, wieczorem wracam do pracy, musiałem zabrać kilka swoich rzeczy ale jak tylko skończe film wracam. 

- Trzymam Cię za słowo i radzę Ci tego nie Spierdolić.. - Carlos zmierzył chłopaka wzrokiem. - Znajdę Cię, choćbym miał lecieć do samej Afryki, ale nie odpuszczę jak coś popsujesz. 

- Dobra, zrozumiałem. Słuchaj, muszę lecieć. Na razie! 

Scarlett z Alice przeglądały katalogi z sukniami ślubnymi, znalazły kilka ciekawych fasonów, w oczekiwaniu na Bellę miały też chwilę żeby się bliżej poznać. Dziewczyny polubiły się od razu, jak tylko Bella wróciła do domu Przyjaciółki pojechały szukać sukni ślubnej, Alice postanowiła prowadzić.Dziewczynom spodobało się kilka fasonów, ale to był dzień Al to Ona miała tego dnia lśnić i wyglądać pięknie. Po objechaniu kilku galerii i salonów dziewczyna w końcu znalazła suknię idealną, nie chciała jej z Siebie ściągać, już oczami wyobraźni widziała jak to wszystko się potoczy, jak będzie wyglądał jej idealny dzień. Po powrocie do domu, Alice odliczała już czas kiedy będzie mogła ponownie założyć suknię.

- Długo Was nie było. - zainteresował się Logan.

- Idealnej sukni nie można znaleźć tak szybko. - wtrąciła się Scarlett.

- Nie można, nie można. - powtórzyła Bella.

- Nasz ślub będzie wspaniały, mnóstwo kwiatów, piękne pastelowe kolory.. Ach. Już nie mogę go Sobie wyobrazić, musimy porozsyłać zaproszenia. Najbliższa Rodzina, i niektórzy Przyjaciele nie chcę aby ta ceremonia była wielka i huczna, chcę skromne ale piękne i ciche wesele. - Alice się lekko rozmarzyła.

- Facet może zmienić swoje uczucia? - zapytała Bella.

- Ok, ja się stąd zmywam. Babskie tematy to nie dla mnie. - Logan wymknął się z pokoju.

- Jak zmienić?

- James chcę zabrać mnie na randkę, ale nie wiem co mam mu powiedzieć, bo Kendall robi to samo, nie chcę ich zranić..

- Porozmawiaj z Nimi, tak będzie najlepiej.

- Łatwo Wam mówić.. - skrzywiła się. - Z Jamesem byłam jakiś czas, i nie chcę powtórki z tego co było, a Kendall to coś nowego.

- Nowego, starego i pożyczonego? - zaśmiała się Alice. - Pójdź z Nimi porozmawiaj, bo słyszałam jak mają jeszcze jechać na plan.

Bella wzięła głęboki oddech, poszła do Kendalla żeby z Nim porozmawiać, ale po drodze zmieniła zdanie i wróciła do swojego pokoju.. Wysłała chłopakom wiadomości aby przyszli do jej pokoju.

- Musimy porozmawiać. - odpowiedziała jak tylko obaj zjawili się w jej pokoju. Uwielbiam Was obu ale nie mogę wybrać z którym chcę się spotykać. Wiem, że chcecie żeby było jak najlepiej. Proponowaliście mi randkę, jeden i drugi ale ja nie umiem wybrać. Przepraszam, ale nie chcę Was zranić. Jeżeli będę spotykała się z Jamesem zranię Kendalla, a jeżeli bym chciała pokochać Kendalla to zranię Jamesa. Zależy mi na Was, ale nie umiem wybrać to jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek wybory.

- Ja będę zawsze na Ciebie czekał. - powiedział Kendall.

- Zajmujesz ważne miejsce w moim sercu, zrobisz jak uważasz. - powiedział.

- Nie ważne co zrobisz, ja będe czekał.

Kilka dni później. 

Bella poczuła jakby straciła coś ważnego. Nie chciał wychodzić wcale, czuła się źle ale wiedziała, że to co zrobiła mogło popsuć jej stosunki między chłopakami. Alice każdego dnia stresowała się coraz bardziej, nie wierzyła, że już za chwilę bierze ślub z mężczyzną swojego życia. Dni mijały bardzo szybko, a Bella nie dostała żadnej wiadomości od Coltona, że przyjedzie na ślub. To On miał być jej partnerem, ale chłopak wcale się nie odzywał. Dziewczyna wiedziała, że nic z tego nie będzie i na wesele pójdzie sama.

- Nie ma sensu do Niego dzwonić, On i tak nie przyjedzie. - Bella opowiadała wszystko Alice.

- Skąd wiesz? - zapytała.

- Mam takie przeczucie.

- Gotowe? - do pokoju zapukał Ojciec Alice.

- Wejdź Tato, nie przyniesiesz mi pecha. - zaśmiała się.

Tata Alice wszedł cicho jakby nie chciał nikogo przestraszyć. Gdy zobaczył córkę nie mógł wydusić z Siebie słowa był z Niej dumny, cieszył się i jednocześnie bał. Nadszedł czas aby jechać do kościoła.

- Stres? - zaśmiał się Kendall.

- Nie, skądże? - zapytał nerwowo bawiąc się palcami.

- Stary, to tylko chwila. Powiecie Sobie co macie powiedzieć i później leci. - uśmiechnął się James.

- Chwila? - zdenerwował się Logan. - Nie wiedzę u Ciebie obrączki, więc nie mów, że to chwila! - chłopak zaczął oddychać szybciej.

- Alice też się pewnie denerwuję, nie martw się. Wszystko będzie dobrze.

Chłopaki postali chwilę na dworze, aby Logan się rozluźnił a potem weszli do kościoła, gdzie było już słychać organy i po chwili podjechał samochód w którego wysiadła Alice. Jej suknia leżała idealnie na ciele dziewczyny. Wzięła głęboki oddech i nie pewnym krokiem szła do ołtarza w towarzystwie swojego Ojca. Po ceremonii wszyscy udali się na resztę wesela, była to delikatna sala taką która Alice wymarzyła Sobie już od dziecka.

- Jak się czujesz? - Alice podeszła do Przyjaciółki.

- Cieszę się z waszego szczęścia, jesteścia idealną parą. Jeszcze raz Wam gratuluję. - odpowiedziała Bella.

- Dziękuję, ale nie o to chodzi. Jak się czujesz widząc chłopaków w parach?

- Jesteśmy tylko znajomymi, mogą się spotykać z kim chcą. - wzruszyła ramionami.

- Widzę jak na ich patrzysz, widzę tą tęsknotę w oczach,

- Przepraszam Cie, ale.. Chyba masz rację. Nie umiem Sobie z tym poradzić.

- Alice, Kochanie chodź. - Logan porwał Żonę i wyszli.

Wesele przebiegło po myśli Alice, wszystko się udało. Dziewczyna martwiła się tylko samopoczuciem Belli, przyjaciółka była sama cały czas nie miała z kim porozmawiać ale wyglądało na to, że bawiła się dobrze. Wszyscy wrócili do domu około godziny 2. Młodzi zostali na noc w hotelu, chcieli odpocząć. Musieli się porządnie wyspać, przed następnym męczącym dniem.

- Scarlett jak Ci się podobało wesele?

- Naprawdę było świetne, dotąd jak byłam zapraszana na wesela zawsze byli gdzieś Paparazzi i nie można było nawet spokojnie pójść do ubikacji. - zaśmiała się dziewczyna.

- haha.. Zabawne. - zaśmiał się James. - To było miłe, że można było spokojnie zjeść bez żadnego reportera.

- Cześć. - do kuchni weszła Bella. - Jak tam, co tam? - zapytała.

- Plotkujemy o weselu, i o naszym nowym małżeństwie.

- Świetnie, ja tak na szybko. Coś zjeść i zaraz biegnę bo mam spotkanie. - uśmiechnęła się tajemniczo.

- Jakiś nowy Facet? - zapytał podejrzliwie James.

- Nie, nie mam nikogo.. Mam spotkanie za spotkaniem. Nie mam czasu na Faceta. - zaśmiała się i na szybko zjadła śniadanie.

Kilka godzin później.

- Jak Ty to Sobie wyobrażasz?! - oburzył się Carlos. 

- Myślałem o tym już wcześniej, ale nie wiedziałem jak Wam to powiedzieć.. 

- Co mamy teraz zrobić? 

- Wolałem to powiedzieć teraz, a nie na weselu.. Przepraszam Was, ale nie chciałem aby to tak wyszło. 

Martin opuścił pomieszczenie, i wyszedł. Chłopaki nie wiedzieli co o tym myśleć, postanowili zrobić Sobie krótką przerwę, mały odpoczynek. Chcieli wszyscy wyjechać na krótkie wakacje żeby móc się odstresować.

2 komentarze:

  1. Jestem!
    Rozdział super! Współczuję Belli.
    Yeah!! W końcu :D cieszę się że sa małżeństwem.
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomnę swój sposób komentowania: Czytam i zapisuję coś, kiedy mi przyjdzie do głowy. Napiszę, czytam dalej. Kiedy skończę publikuję całość, dlatego czasami mój komentarz jest taki specyficzny i niektórym trudno się w nim połapać.
    Powodzenia w poszukiwaniu sukienki. A gdyby tak Alice wzięła ślub w spodniach? Wiem, jak niedorzecznie to brzmi, ale kiedyś uwielbiałam. "Hotel 52” i ślub Iwony i Andrzeja był całkiem niezły.
    Carlos jest taki troskliwy... rety, jakie to urocze. Tylko pozazdrościć takiego brata. Coltona nienawidzę w dalszym ciągu. Ciekawe, co powie Carlosowi... Że jest gejem? O kurde, jakbym zgadła. A tak na serio widziałam. kiedyś nagłówek na Teen Wolf Polska.
    Biseksualizm, też ma swoje granice, warchole. Weź się zdecyduj, twardoszczęki.
    Weź go wpakuj pod ciężarówkę, czy coś, żeby był spokój, co?
    Uwaga, żeby tak piękna suknia się nie pobrudziła przed samym ślubem. A gdzie będzie wesele? W ogrodzie? Fajnie by było...Dobra, muszę skończyć z tymi „sugestiami”. Już zamykam buzię.
    Olej obu, dziewczyno! Z którym się nie umówisz, któryś i tak będzie cierpiał i z piękną przyjaźnią można się pożegnać. Albo poczekaj, może niedługo któremuś przejdzie? Sorry, miałam się zamknąć.
    W sumie pomysł Alice też jest niezły
    Notka super! Czekam na nn! Pozdrawiam i lecę dalej.

    OdpowiedzUsuń