środa, 25 stycznia 2017

Pat 74.

Carlos.

Chcieliśmy odpocząć, to czego się ostatnio dowiedzieliśmy to przerosło Nas dosłownie, nie chcemy aby to się skończyło. Fajnie było, lecz nie chcę tego kończyć. Słyszałem różne plotki nawet Scarlett mi dużo mówi, dziewczyny nie chcą w to wierzyć ale to dla Nich też to szok. 

- Cieszę się, że będziemy mogli spędzić kilka dni razem. - uśmiechnałem się do Scarlett.

- Też mi będzie miło, póki co nie mam żadnych sesji więc wakacje także mi się przydadzą.

- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. - do pokoju weszła Bella. - Mam problem, nie mogę się skontaktować z Coltonem, czasami dostanę wiadomość na e-maila ale to tylko tyle nic więcej, a chciałabym się z Nim w końcu spotkać. Cholernie za Nim tęsknię.

- Hola , hola. - wzniosłem ręce do góry. -  Masz teraz czas spędzić z Przyjaciółmi! A nie zastanawiać się gdzie obecnie znajduje się Colton. - podszedłem do siostry i przytuliłem ją. - Teraz Sobie wyobraź.. Słońce, plaża, ciepły piasek zimne drinki i przystojny ratownik który ratuje Cię z wody.

- Umiem pływać. - odpowiedziała z ironią.

- Oj, no weź! - zaśmiał się. - Chciałem żebyś się odstresowała i się nie udało, więc idź i się pakuj.

Nie mogłem uwierzyć, że spędzę kilka wspaniałych dni z dziewczyną mojego życia. Wrzuciłem kilka rzeczy do mojej torby i już za chwilę mogliśmy ruszać na wymarzone wakacje, no nie będzie raczej to też wymarzony miesiąc miodowy Hendersonów ale jak chcieli abyśmy wszyscy jechali to ja nie będę się sprzeciwiał. Może to będzie ten jeden z najlepszych wyjazdów na jakich dotychczas miałem okazję być.

- Kochanie, jesteś gotowy? - Scarlett lekko mnie szturchnęła.

- Tak, jasne. Coś się stało?

- Czekamy na Ciebie, już 5 minut. A Ty gdzieś odpłynąłeś..

- Wiem, wiem. Już możemy jechać.

Pojechaliśmy na lotnisko, chociaż ja chciałem pojechać pociągiem zawsze to lepiej mi się wydaje ale zostałem przegłosowany. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Jak tylko znaleźliśmy się na miejscu od razu wszystkim się spodobało. Nasz domek bardzo się wszystkim spodobał, to będą jedne z lepszych wakacji..

- Logan. No, no muszę Ci powiedzieć, że nie spodziewałem się takiego miejsca. - poklepałem kumpla po ramieniu.

- Nie daleko plaża, mnóstwo klubów i wiele miejsc do zobaczenia. - James rozglądał się dookoła.

- Nie stójmy tak, chodźmy do środka. - Kendall zabrał swoją walizkę i wszyscy za Nim poszli.

- Lodówka jest pusta! - krzyknął Carlos.

- A czego się spodziewałeś? - wyśmiała go Alice. - Możemy skoczyć na zakupy. Chodźcie!

- Możecie iść, a my sprawdzimy czy na plaży nie ma tłumów.. - poruszył brwiami James.

- Kochanie ja z Tobą pojadę. - zaoferował Logan. - Jedzie ktoś z Nami? - Logan rozejrzał się dookoła. - Dobra widzę, że jedziemy sami.

Nasze małżeństwo pojechało na zakupy, a my postanowiliśmy na Nich poczekać, więc zaczęlismy rozpakowywać nasze ubrania po czym zeszliśmy na dół.

- Chciałam się Was o coś zapytać, póki jesteśmy tutaj większością.

- Co jest? - zainteresowałem się tym co powiedziała Bella.

- Jak jesteśmy na wakacjach to jest dobra pora a żeby nakręcić o Was film.. - wszyscy spojrzeliśmy dziwnie na dziewczynę.

- Film o Nas?

- Może to za mocne słowo, chodzi mi o film dokumentalny z waszym udziałem. No wiecie, jak posklejam wcześniejsze zdjęcia i nagrania to wyjdzie naprawdę fajna projekcja. Jeżeli się nie zgadzacie to oczywiście nie zrobię tego.

- Jestem za! - podniosłem rękę do góry.

- To może być fajny pomysł, wiecie taki film to jest coś. - uśmiechnął się Kendall.

- Bierz mnie gdzie chcesz! - James wstał i zrobił minę myśliciela. - Przed kamerą wyglądam świetnie, od razu się zgadzam.

- Super! Bardzo się cieszę, że się zgodziliście. Te wypady na wakacjach też będę rejestrowała. Każdy moment będzie nagrany.

- Ej.. Ale tak każdy? - zaczerwienił się Kendall.

- Słońce. Nie wiem czy fanki chcą Cię oglądać jak się załatwiasz, ale tak w ręczniku to już inna historia.

- To wpadnij dzisiaj do mnie koło 20 będę brał prysznic.. - James puścił oczko Belli a Ona się lekko zawstydziła.

- Dziękuję. - wycofała się do tyłu.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, no oczywiście Bella włączyła kamerę aby zdobyć chociaż trochę materiału, dorwała także Hendersonów, którzy dość mocno się zdziwili całą sytuacją, ale w trakcie nagrywania dostali sprostowanie tego co wyprawia Bella. Mieli skrzywione miny ale po chwili im całkowicie przeszło i totalnie rozluźnili się przed kamerami.

Bella.

Cieszyłam się z każdej chwili przy której mogłam użyć kamery. Musiałam zrobić krótką przerwę, chcieliśmy wyjsć na plażę co prawda było kilka spotkań z fanami, ale nikt Nas nie szpiegował. Więc mogliśmy spokojnie się przejść, chcieliśmy znaleźć spokojne miejsce żeby móc odpocząc od całęgo zgiełku. 

- Tutaj będzie dobrze! - Scarlett rozejrzała się po plaży. - Nie jest dużo ludzi, słońce i kilka kroków aby wejść do wody. Super! 

- Nie ma na co czekać. - Alice bez skrępowania ściągała z Siebie ciuchy i kazała Loganowi aby posmarował ją olejkiem do opalania. 

- Cześć! - odwróciłam kamerę w swoją stronę. - Jak widzicie jesteśmy na pięknej plaży! - przekręciłam kamerę tak aby pokazać miejse w którym się znajdujemy, pokazałam także Przyjaciół. - Jak na razie macie trochę materiału, z początku wakacji, potem nakręce resztę, a teraz pozwólcie Nam na mały relaks. Chłopaki powiedzcie kilka słów do kamery! 

- Cześć! Pozdrawiamy ciepło z gorącej plaży! - krzyczeli jeden przez drugiego. - Mamy nadzieję, że Wy też się dobrze bawicie. Całusy! Kochamy Was! 

- aww.. Czyż Oni nie są słodcy? - zaśmiałam się. - Dobra, kończymy na dzisiaj! Cześć.

- A nie możesz zrobić z tego video bloga?

- Część materiałów już mam, z wcześniejszych lat. - poruszyłam brwiami. - Każdego roku przybywa więcej, na tych wakacjach również coś dobiorę.

- Kurde. Jesteśmy na plaży, zostawcie pracę w spokoju, i chodźcie do wody! - krzyknął Carlos biegnący tuż przed Siebie.

Cały Carlos zawsze wesoły i pierwszy do zabawy, chłopaki też od razu za Nim pobiegli my z dziewczynami jednak zostałyśmy jeszcze na ręcznikach. Nie chciało mi się wskakiwać do wody z chłopakami. Wszyscy miło spędziliśmy czas, na wspólnym leniuchowaniu. Gdy wróciliśmy do domu, byliśmy lekko zmęczeni ale to nie przeszkadzało Nam w dalszej zabawie.

- Idziemy do klubu! Nie ma co siedzieć w domu, jesteśmy na wakacjach musimy się trochę poruszać. - Logan zaczął tańczyć.

- Jestem za! - uniosłam dłoń do góry.

- Dobra, za 30 minut na dole.

Wszyscy prędko pobiegli do swoich pokoi żeby się przebrać. Pierwsza impreza ludzie nas nie będą znali więc można zaszaleć. Strasznie się cieszę na wspólne wyjście..

- Poradź mi co będzie lepsze, bo nie mogę się zdecydować. - poszłam do pokoju Al. - Nie chcę wyjść na ździrę, ale chcę też dobrze wyglądać. Liczę, że może spotkam kogoś interesującego.

- Pokaż co masz.

Alice pomogła dobrać mi ubrania, został mi makijaż i włosy. Sama nie mogę uwierzyć, że spotkam kogoś interesującego, no ale zawsze można spróbować. Jak wszyscy byli gotowi, wyszliśmy z domu i udaliśmy się do klubu. Czułam się nieswojo.. Alice była z Loganem a Carlos ze Scarlett. James i Kendall rozmawiali ze Sobą, a ja czułam się nie potrzebna. Aż w końcu dotarliśmy do klubu, zajęliśmy miejsca w zaciszonym miejscu żeby móc swobodnie porozmawiać i pośmiać.

- Wypijmy za Hendersnów! - Kendall podniósł kieliszek do góry.

- Ten miesiąc miodowy będzie niezapomniany! - ucieszyła się Alice.

- Zdrowie ! - krzyknęliśmy.

Toastów dzisiaj było niezliczenie wiele, każdy wznosił za coś innego.. Z biegiem upływajacych chwil cieszyłam się coraz bardziej, że przyszłam, ale może to alkohol dawał o Sobie znać, nie ważne co to było musiałam pójść zaczerpnąć świeżego powietrza.

- Uf. Tego mi było trzeba. - odetchnęłam w ulgą i usiadłam na pobliskiej ławce.

- Tutaj jesteś. - uśmiechnął się Maslow. - Szukałem Ciebie.

- Coś się stało? - zerknęłam lekko ma chłopaka, a w jego oczach odbijał się księżyc.

- Nie. Chciałem tylko zatańczyć. Mogę?

- Jasne. - wyciągnęłam dłoń w kierunku Jamesa.

Scarlett. 

Jak patrzę na Bellę to widze w jej oczach żar miłości.. Słyszałam, że coś ją kiedyś łączyło z Jamesem, ale to nie wygasło. Lecz z drugiej strony Kendall także nie jest jej obojętny, dziewczyna jest naprawdę wartościowa, ale widocznie nie znalazła mężczyzny który jest jej pisany, z chwili na chwilę alkohol coraz bardziej uderza jej do głowy.

- Bella chyba potrzebuje przewy. - szepnęłam Carlosowi. 

- Masz rację. - kiwnąłem głową. - Tej Pani już nie polewamy. - zabrał kieliszek siostry. 

- Dlaczego nie?! - oburzyła się. 

- Tobie alkoholu już wystarczy. - wtrąciłam się. 

- A dla mnie coś zostanie? - jakiś znajomy głos podszedł do Nas. 

- Nie wierzę. - podniosłam się i przyjrzałam bliżej twarzy chłopaka. - Colton! - ucieszyłam się. - Co Ty tutaj robisz? - zapytałam zdziwiona. 

- Skończyłem zdjęcia do nowego filmu. Jutro wracam do Los Angeles, bo zaraz kończy mi się pobyt w hotelu.. I muszę jechać. 

- Nie jedź. Możesz być z Nami na naszym miesiącu miodowym! - Alice zaproponowała Coltonowi wakacje. - Nikt nie będzie zły, i później razem wrócimy. 

- Mam jeszcze lepszy pomysł! - Logan pstryknął palcami. - To może się wydawać głupie, ale mamy przecież wolny pokój w domu w LA możesz z Nami zamieszkać nikomu nie będzie to przeszkadzało a im więcej osób tym weselej! 

- Świetnie! - Carlos kiwnął głową. - Ja jestem za! Myślę, że nikomu to nie będzie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. 

- Jeżeli nie przeszkadzam nikomu to chętnie. - uśmiehnął się. 

- Bella odpowiada Ci ? - skierowałam głowę w stronę dziewczyny. - Bella?

- Nie ma jej.. - zdenerwował się Pena. - Musiała się wymknąć jak tylko zaczęliśmy z Tobą rozmawiać. - spojrzał na Coltona.

- Daleko pewnie nie poszła. - odezwał się James. 

- I tak jest już późno, więc chodźmy do domu, poszukamy jej po drodze. 

- Colton podeślę Ci SMS-a z adresem i jutro wpadnij, a teraz będziemy lecieć. 

- Jasne. Do jutra! Cześć. 

Alice. 

Wyszliśmy z klubu aby poszukać Belli, po kilku driknach i innych trunkach na widok Coltona serce zabiło jej mocniej.. A to wyjaśnia jej ucieczkę, nie chciała się z Nim spotkać. Nie wiem co czuję ale chciałabym zrozumieć przez co przechodzi.

- Rozdzielmy się, tak będzie ławiej ją znaleźć.

- Kendall i James pójdziecie poszukać obok klubu, może gdzieś tam jest. - Logan wskazał miejsce chłopakom. Carlos i Scarlett pójdą na plaże, a ja z Al idziemy w okolice domu. Może ją znajdziemy.

- Jasne.

- To miał być miesiąc miodowy, a jak na razie szukamy Belli, która nie może przystopować z alkoholem.. - skarżył się Logan.

- To nie jej wina, trafia na niewłaściwych mężczyzn i z tego powodu ma problemy.

- Ale to jej nie usprawiedliwia, jest gówniarą która nie potrafi radzić Sobie z alkoholem! Takim jak Ona w ogóle nie powinni sprzedawać takich rzeczy.. Idiotka.

- Stop! Nie pozwolę abyś ją obrażał.. Musimy jej poszukać zanim stanie się coś złego. A jak Ci coś nie pasuję to prosze bardzo idź do domu, nie potrzebuję wysłuchiwania Twojego jęczenia i marudzenia. Przypomnij Sobie jak Ty bawiłeś się z alkoholem.

- Ale ja tak nie przesadzałem. - wzburzył się. - Nie upijałem się do nie przytomności a potem nie szlajałem się gdzie popadnie i nie wiadomo z kim!

- Logan Henderson - człowiek idealny! - krzyknęłam.

- Super! Wolę być idealny a nie staczać się jak jakaś gówniara która musi być zawsze w centrum uwagi.. Biedna Bella. Dziewczynka która topi swoje smutki w alkoholu, i zawsze każdy musi być na jej zawołanie, a Ty już w ogóle pierwsza, bo nikt nie opuści małej, bezbronnej Belli, która nie może poradzić Sobie z alkoholem i tym, że nikt jej nie kocha.

- Zamknij się Henderson! Żałuję, że zostałam z Tobą szukać Belli, lepiej poradziłabym Sobie sama. - odwróciłam się na pięcie i poszłam w dalszym kierunku.

- Alice! Alice! - krzyczał Logan. - Przepraszam. - padł na kolana. - Przepraszam Cię, nie chciałem mówić takich rzeczy. To przez alkohol. Uderzył mi do głowy, nie chciałem. Przepraszam, ale zdenerwowałem się, nie chciałe mówić takich rzeczy. Nie kłóćmy się. Przepraszam. Cofam wszystko to co mówiłem złego.. Nie chciałem. Wybacz mi i zostań ze mną, bo nie bardzo pamiętam jak wrócić do domu.

- Gdybym Cię nie kochała, to dawno bym już poszła. - przytuliłam Logana. - Teraz na poważnie, chodźmy szukać Belli, bo nie chcę aby coś się stało.

 - Zadzwoń do chłopaków a ja odezwę się do Carlosa może mają jakiś ślad. - Logan odszedł kawałek aby zadzwonić do Przyjaciół.

- U mnie nic mówili, że się spotkamy na plaży, sądząc po Twojej minie też kiepsko. Martwię się, że nic z tego nie będzie, wróćmy do domu. A rano znowu zaczniemy szukać.

- Kochanie nie martw się, będzie dobrze. Daleko na pewno nie poszła, rano po śniadaniu zaczniemy jej szukać, a teraz chodź poczekamy na resztę, zapewne zaraz przyjdą.

* Chyba mam małe opóźnienie.. No ciężko jest bez dnia wolnego, ale staramy się. Polecam Wam gorąco.. http://samequizy.pl/ . Naprawdę fajna strona, są tam nie tylko quizy ale i także różne opowiadania, oczywiście możecie je pisać same. Ja zacznę tam coś pisać, na pewno będą to opowiadania związane z moimi ulubionymi bohaterami :). Także polecam! 

2 komentarze:

  1. Cześć i czołem!!
    Rozdział jest super!
    Uhh tak bez wolego jest trochę kiepsko!
    Uu Bella... Sorry, ale Logan ma racje.
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Może przeginam, ale czy to przeze mnie Colton powoli staje się dupkiem? Bo to ja najeżdżam na niego odkąd się pojawił.
    Przystojny ratownik? Brzmi jak Arthur Curry. I tak, wiem, że za dużo oglądam „Smallville”. Nie produkują tego od kilku lat, ale co tam? Wciąż mogę sobie robić powtórki, co nie?
    Carlos od razu poszedł sprawdzić lodówkę? Pewne rzeczy nigdy się nie zmienią.
    Fajny pomysł z tym filmem dokumentalnym. Czyżbyś planowała mega notkę ze streszczeniem najważniejszych wydarzeń z opowiadania?
    Może nasza reżyserko-montarzystka odkryje w sobie nowy talent?
    Załatwiający się Kendall? Sprawdź jakie zdjęcie profilowe ma na Instagrarnie ma Tyler Posey. Chyba, że już zmienił. Dawno tam nie zaglądałam, więc trudno powiedzieć. Tylko, żeby przypadkiem z tego dokumentu nie wyszedł pornos.
    Bella powinna zostać prywatnym detektywem. Tylko nie byłoby śmiesznie, gdyby przy okazji wyszły jakieś brudy, albo niewygodne tajemnice. Niefajnie.
    Coś mi się widzi, że z tego dokumenty wyjdą "Kadry z Kadry”. Sorry, muszę zaczajać dla mamy kanał „Łączy nas piłka”.
    Bawili się cały czas. Jeszcze trochę, a zaczną sobie wymyślać głupie wyzwania.
    A było tak beztrosko... Kopnijcie go w dupę i może coś sobie uświadomi.
    I notka super! Lecę dalej! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń