środa, 8 lutego 2017

Part 75.

15 minut później. 


Poszukiwania nie przyniosły efektów myślałam, że coś się uda. Mogliśmy jedynie czekać na chłopaków którzy może wpadli na jakiś trop, ślad. Jeżeli Oni nic nie znajdą będziemy musieli wezwać policję, a to wiążę się z powiadomieniem mediów i aferą.. Opadam już z sił, zaciągnę ją siłą za te blond włosy pod same drzwi odwykówki i przypnę kajdankami do najbliższego kaloryfera tak żeby się nie mogła ruszyć.. 

- Nie udało Nam się jej znaleźć.. - zmartwił się Kendall.

- Jutro zaczniemy znowu szukać. - pokiwał głową Logan. 

- Mam takie przeczucie, że jest w domu.. - zaśmiał się Carlos. 

- To nie jest śmieszne. - Scarlett stuknęła chłopaka lekko w ramie. 

- No co? - rozmasował bolące miejsce. - Dostałem właśnie wiadomość.. ' Jestem w domu, koło drzwi bo zapomniałam klucza ' 

Odetchnęłam w wielką ulga. Chociaż miałam wielką ochotę ją udusić. Chodzimy szukamy jej, a Ona na spokojnie jest w domu. W środku gotowało się we mnie, nie dałam tego po Sobie poznać. Spokojnie wróciliśmy do domu. 

- Czego nie mówiłaś, że wychodzisz? 

- Porozmawiajmy na zewnątrz, nie chcę aby ktoś nas słyszał. - Bella szepnęła mi na ucho i poprosiła żebym zawołała także Scarlet.

- Mów, opowiadaj. Słucham. 

- Jak tylko usłyszałam głos Coltona musiałam się jak najszybciej ulotnić nie chciałam z Nim rozmawiać. 

- Ale to nie powód żebyś wychodziła bez słowa. - łagodnie powiedziała Scarlett.

- Chciałam mu wszystko wygarnąć, że zostawił mnie bez słowa.. Wyjechał i nie dawał znaku życia podczas gdy ja martwiłam się co u Niego.. Myślicie, że to tak łatwo? Wyleczyłam się z tej miłości, ale jak go zobaczyłam to poczułam, że coś znowu może Nas połączyć, ale się boje. Cholernie się boje, nie chce ponownie czuć tego strachu, że wyjedzie i mnie zostawi.

- Jeżeli nie spróbujesz to się nie dowiesz. - Scarlett i ja przytuliłyśmy Bellę. 

- Nie! Nie będę go prosić aby ze mną był, jemu pewnie nie zależy. 

- Nie chciałam tego mówić, ale Colton właśnie skończył nagrywanie swojego filmu. i zostanie z Nami do końca miesiąca miodowego a potem wprowadza się do Nas. Także, jutro masz okazję z Nim porozmawiać.

- Dlaczego wy mi to robicie? Co ja złego zrobiłam??! - zaśmiała się w dziwny sposób.

- Chcemy abyś była szczęśliwa..

Po tych słowach Bella tylko dziwnie na Nas spojrzała i wyszła z pokoju. Tak się skończyła nasza rozmowa, może to dziwne ale byłam jeszcze bardziej przerażona niż wcześniej.. Jej śmiech i cała reszta doprowadziła mnie do drgawek.. Logan miał rację, Ona naprawdę wkurza ludzi.

Pokój Belli.

Ona oszalała, mam spokojnie porozmawiać z Coltonem, po tym jak Sobie wyjechał, rzadko się odzywał. Ona żartuje. Nie mogę tego przetrawić na trzeźwo.. Sięgając do torby natknęłam się na małą buteleczkę, to nie wystarczy ale zaspokoi na chwilę głód. Czasami mam takie wrażenie, że za dużo piję ale nie mogę nic na to poradzić. Pustą butelkę schowałam pod poduszkę, i od razu zasnęłam z uśmiechem na ustach.

- Musimy z Nią coś zrobić.. - powiedziałam chłopakom na dole. - Kilka imprez a Ona się totalnie stoczy. - zmartwiłam się.

- Nie zamierzam się z Nią kłócić, chcę żebyśmy żyli w zgodzie. Ale jak jej to przetłumaczysz?

- Spokojnie i damy radę, nie będzie tak źle. - skomentowała Scarlett. - Spróbuję z Nią porozmawiać, jestem z Wami od nie dawna, może przemówię jej do rozsądku.

- Byłabym Ci wdzięczna, z najbliższych przyjaciółek mam tylko Was. - łza zakręciła mi się w oku. - Nie chcę Was stracić, a dzięki Wam zyskałam wiele!

- Przestań, bo się wszyscy popłaczemy. - odezwał się śpiący James.

- Dobra, przełóżmy rozmowę na inny wieczór a teraz chodźmy spać, bo jest już późno. - zaproponował Logan i wszyscy poszliśmy do swoich pokoi.

Następnego dnia. 

Dzisiaj się wyspałam, naprawdę się wyspałam nie pamiętam kiedy tak dobrze mi się spało. Może to zmiana statusu związku? Odkąd mam Męża czuję się inaczej, bardziej spełniona. Wydaje mi się, że osiągnęłam to co najlepsze. Moje życie wskakuje na dobry bieg i z każdym wjazdem pod górę z każdą trudnością szybko zjeżdzam na dół ze spełnionymi marzeniami i nowymi celami które każdego dnia będę starała się spełniać jak najlepiej potrafię..

- Stoję już tutaj od dobrych kilku minut, i zastanawiam się czy powiedzieć, że już jestem czy może nie.. - usłyszałam śmiech Coltona.

- Co? - zmarszczyłam brwi i spojrzałam na chłopaka. - Przepraszam zamyśliłam się. Cześć! Kawy?

- Chętnie. - uśmiechnął się.

James. 

- Tak, James wyglądasz dobrze. - pochwaliłem się w lustrze. - mhmm. Wyczuwam zapach kawy, moje ciało jej się domaga. 

- Cześć, wyspałeś się? - przywitała mnie Alice z uśmiechem na ustach. 

- Tak, dziękuję bardzo. No w końcu do Nas wróciłeś. - przywitałem się z Coltonem. 

- Też się cieszę, mam nadzieję, że jakoś ułoże Sobie życie. - zaśmiał się. - Kurczę, już tak późno. Przepraszam Was ale muszę lecieć, mam jeszcze kilka spraw do zamknięcia nie mogą czekać.

- Ale kawa.. - zmartwiła się Alice.

- Wypiję! - wziąłem kubek do ręki. - Po co ma się marnować, jak tak ładnie pachnie.

- Chłopak nawet nie ma chwili, żeby z Nami posiedzieć. Dopiero co przyszedł a już musiał wyjść, pozałatwiać..

- No niestety, dzisiaj mam spotkanie z koleżanką ze szkoły.. Chciałem wymyślić jakąś wymówkę, ale nic się nie udało. - skrzywiłem usta.

- Dlaczego?

- Jednego razu zaprosiłem ją na randkę, pod presją chłopaków.. I teraz nie wiem jak Ona wygląda, zmieniła nazwisko i się wyprowadziła. Obecnie jest tutaj na wakacjach więc chciała się spotkać.

- Jak się umówiliście?

- Znalazła mój numer.. Nie wiem jak jej się to udało, no i nie chcę wiedzieć. Może zmienię numer?

- Nie! - krzyk odbił mi się echem. - Nie możesz tego zrobić, to by było wredne z Twojej strony, a dziewczyna może poczuć się z tym źle.

 - A jak ja się poczuję? Myślisz, że mi będzie łatwo?!

- Jesteś mężczyzną, uda Ci się. Pomyśl jak Cię opiszą w gazetach, to będzie wielki skandal. Jeżeli jeszcze udzieli wywiadu i opowie co się działo w szkole wtedy może to się źle odbić.

- Nic się nie odbiję, dostałem SMS-a z wiadomością, że spotkanie odwołane.

- Dlaczego? - uśmiech Alice opuścił jej twarz.

- Nie dostałem konkretnego powodu, ale na razie mogę się cieszyć chwilą.

- Nie będzie dzisiaj śniadania? - zapytał Logan drapiąc się po głowie.

- Będzie, na pewno będzie ale zaraz, znaczy nie długo.

- Siema, siema! Mamy jakieś śniadanko? - na dole zjawił się Carlos. - Jestem mega głodny! - podskoczył z radośći.

- Dobrze się czujesz? - zapytałem.

- Świetnie. Po wczorajszej imprezie, wiecie ja i Scarlett chcieliśmy jakoś rozładować emocje. Ona jest niesamowita, gorąca dziewczyna. Kocham ją na zabój! - ucieszył się.

- Zwolnij Ogierze, nie znacie się długo a już poszliście do łóżka?

- Czuję, że to dziewczyna moich marzeń. Jest piękna!

- Fakt, jest miłą dziewczyną. Lecz wolę swoją Żonę! - Logan spojrzał na Alice.

- Cieszę się waszym szczęściem. Carlito mam nadzieję, że Twój ślub będzie następny!

- Też mam taką nadzieję. - zaśmiał się.

- Kendall zaraz pewnie wstanie, więc po śniadaniu możemy iść na miasto, trochę pozwiedzamy zabierzemy kamerę Belli i nakręcimy kilka fajnych scen.

- Świetnie! Ale muszę napisać do Coltona, że w razie czego jesteśmy na mieście i żeby ogarnął naszą gwiazdę.. - skometnowała Alice.

- Zalazła Ci za skórę? - zaśmiałem się.

- Trochę. - spojrzała na Logana. - Może trochę po wczorajszym wypadzie na miasto lekko przegięła, nawet jeśli coś ją łączyło z Coltonem to mogła to trochę inaczej załatwić.

- Dzisiaj porozmawiają, nie będzie miała innego wyjścia. Nie ucieknie nigdzie a z balkonu nie skoczy. - wybuchła śmiechem.

- Dobra, idziemy nie ma czasu do stracenia. - zamknąłem drzwi i wyszliśmy.

Bella.

Lekka przesada? Może tak, ale nie mam na to wpływu jak już alkohol się leje to nie odpuszczam fakt to czasami przynosi nie za dobre konsekwencje ale nie mogę nic z tym zrobić. Próbowałam szukać pomocy ale na marne. Jestem beznadziejnym człowiekiem a dziewczyną to już w ogóle. Masakra. Nic mi się w życiu nie udaje. 

- Halo.. Jest tutaj ktoś?! - zapytałam wchodząc do kuchni. - No cóż, zostałam sama. Po wczorajszym zachowaniu mają prawo gdzieś pójść i mnie zostawić. 

- Cześć, wróciłem! 

- Matko.. - złapałam się za głowę. - A co Ty tutaj robisz? - przęłknęłam ślinę i odruchowo stłukłam szklankę, po czym zaczęłam zbierać kawałki szkła..

- Poczekaj, pomogę Ci. - Colton wziął szczotkę i pozamiatał. 

- Ale co, jak się tutaj znalazłeś? 

- Wracam do LA i będę z wami mieszkał, chyba się nie gniewasz? 

- Nie, nie. Świetnie, super.

- Dlaczego taka jesteś?

- Jaka jestem? - odwróciłam wzrok.

- Nie patrzysz na mnie, odwracasz wzrok i zachowujesz się inaczej.

- Patrzę na Ciebie.

- Nie, bardzo. Wiem, że nie odzywałem się.. Ale uwierz mi naprawdę tęskniłem.

- Jeżeli byś tęsknił, to dostałabym chociaż jakiś telefon albo list. Tak. Chciałam dostać ten cholerny list, żeby było romantycznie z zapachem Twoich perfum które są moimi ulubionymi, i serduszkami nad I to by było naprawdę miłe i cieszyłabym się z tego jak małe dziecko i oprawiłabym list w ramkę albo schowała głęboko w szufladzie żeby potem pokazać dzieciom, i sprawiłbyś mi naprawdę wielką frajdę. Tak z takiego czegoś bym się naprawdę ucieszyła.

- Nie wiedziałem.. - spuścił wzrok.

- To już wiesz.

- Muszę Ci coś powiedzieć, nie mogę tego w Sobie dusić. Wiem, że to może być dla Ciebie straszne jeżeli mnie znienawidzisz to ok zrozumiem to, ale muszę to powiedzieć, chodź na dwór nie będziemy marnować takiej pięknej pogody.

- To co mi chciałeś powiedzieć? - przekręciłam głowę i czekałam.

-Bo jak byłem kręciłem film, to poznałem pewnego Faceta był reżyserem.. I, i ja się w Nim zakochałem. Naprawdę ukrywaliśmy ten związek jak tylko mogliśmy ale paparazzi udało się zdobyć nasze zdjęcia. Naprawdę jest mi trudno o tym mówić, pewnie już wiesz, że pociągają mnie kobiety jak i mężczyźni. Ale zawsze gdzieś w środku czułem, że zależy mi tylko na Tobie. Bella?

- Daj mi to przyswoić.. - wstałam.

- Nie wylądowałem z Nim w łóżku, naprawdę. przysięgam Ci do niczego nie doszło z żadnym innym Facetem. - krzyknął gdy ja weszłam w głąb domu.

Musze to przemyśleć, oswoić się z tym wiem, że to potrwa z tą informacją i tak nie zmienię zdania co do Coltona. Ze względu na wszystko i tak bardzo mi na Nim zależy. Może to będzie trudno zaakceptować ale dla Niego jestem w stanie to zrobić.

- Bella! - usłyszałam głos Coltona.

- O nie.. On chcę porozmawiać, boje się tego tematu.

- Wiem, że jesteś w pokoju, porozmawiajmy.

- Wejdź.

Nie patrzyłam chłopakowi w oczy, bałam się tej całej rozmowy ale przypomniałam Sobie naszą przygodę w wesołym miasteczku. Na samą myśl się uśmiechnęłam, i rozluźniłam.


2 komentarze:

  1. Jestem!
    Ugh... Mnie też ona wkurza! Zachowuje sie jak 12 latka!
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się pomysł z przykuwaniem do kaloryfera. Ale wiesz, że to jest karalne, jako bezprawne pozbawienie wolności drugiej osoby? Dobra, za dużo interesuję się prawem. Nie to, że to nie cieszy mojego nauczyciela, ale ostatnio wszędzie widzę jakieś uchybienia.
    A jednak sama wróciła. I po co było siać panikę? Tak, wiem, będziesz wściekła za to zdanie, jak je przeczytasz, ale po co były te całe poszukiwania, wystarczyło tylko trochę poczekać.
    Mówiłam, żeby go kopnąć w tyłek.
    Czyli mamy klasyczny nawrót choroby, zwanej miłością. Serio, powiedz mu sayonara i nie mam zamiaru Cię więcej widzieć, a jeśli tylko zobaczę Cię pod moim domem, wezwę policję i oskarżę Cię o nękanie. Co, za ostro?
    Poważnie, to już jest złośliwość. Dlaczego on po prostu nie pójdzie sobie do jakiegoś hotelu, albo co? Chociaż muszę przyznać, że trochę w tym racji jest. Pewne sprawy trzeba pozamykać.
    Nie, nie, nie, nie! Nie pij tego! Dziewczyno, weź się w końcu ogarnij. Jesteś gorsza od Martyny! Martyna to taka dziewczyna z mojej klasy. Imię celowo zostało zmienione. Wszyscy ratują jej tyłek, a ona nic sobie z tego nie robi, tylko dalej chodzi taka nieogarnięta.
    Chyba „nie od dziś”. Scarlett chciała chyba powiedzieć „nie od dziś” zamiast „nie od dawna”.
    Nie ma chwili, żeby usiąść i posiedzieć? Od razu musi wyjść? I lepiej, żeby już nie wracał.
    James nie idź tam! A jak to jakaś szurnięta panna? O matko, już się boję. Odwołała? Uff... Całe szczęście, bo nie wiem, co by było. Tragedia normalnie.
    Carlosa i Logana już mamy o śniadanie. Kendall przyjdzie za trzy, dwa...
    Czy w Twoim opowiadaniu istnieje coś w rodzaju rozgłośni radiowej „Wspaniały poranny seks”? Bo mam wrażenie, że Carlos mógłby być teraz jednym z dzwoniących.
    Ogierze? Może rozpłodowy? Zapłodni Scarlett? Błagam! Ja chcę małego Carlosa!
    O nie! Nie ona przegięła, tylko Wy! Kto w ogóle wpadł na pomysł, że trzymanie chłopaka pod tym samym dachem kolesia, na którego dziewczyna nie może patrzeć i jej samej jest czymś dla niej fajnym? Ona Cierpi! Powtarzam jeszcze raz wielkimi literami, żeby dotarło: CIERPI!
    A skąd wiecie? Może zabrała ze sobą sprzęt wspinaczkowy?
    Lekka przesada po alkoholu? To może lepiej nie pić? Na odwyk naprawdę nikt jej na siłę nie zaciągnie, bo ona musi do tego dojść sama.
    Eee... Bo ją to boli, pacanie?
    O rety, żeby tylko ona znowu się w coś nie wpakowała i jeszcze gorzej nie cierpiała.
    Notka super! Lecę dalej! Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń