poniedziałek, 13 lutego 2017

Part 76.

Narrator. 

Wakacje i wpleciony miesiąc miodowy Przyjaciele zaliczyli do udanych. Logan i Alice cieszyli się, że mogą spędzić ten czas z przyjaciółmi, chociaż jakby byli sami to na pewno by się nie obrazili.. Ale i tak byli im bardzo wdzięczni no może z małymi sprzeczkami.. Bella pogodziła się z Coltonem oraz zdobyła dużo materiałów do sklejenia swojego filmu dokumentalnego z chłopakami w roli głównej. Po powrocie miała zacząć komponować swój film. 

- Zbierajmy się, bo zaraz nie będziemy mieli gdzie wracać jak Martin nas wyleje. - panikował Logan.

- Szybko, szybko. Nie ma czasu. - poganiał Kendall. - Chodźcie, idziemy!

- Gdzie się tak spieszycie?

- Musimy jechać do studia, i musimy być tam.. Już jesteśmy spóźnieni! - krzyczał Logan.

Chłopaki niczym strzały wybiegli z domu, aby czym prędzej udać się do studia, wiedzieli co może ich tam zastać bali się reakcji Martina, że znowu się spóźnili. Gdy chłopaki starali się zjawić w studiu Alice zeszła na dół nie czuła się najlepiej ale wiedziała, że musi trochę posprzątać po chłopakach. Gdy tylko się schyliła po łyżeczkę zakręciło jej się w głowie i osunęła się na podłogę.

- Nic Ci nie jest? - na dół schodził właśnie Colton i zauważył Alice.

- Nie, nie wszystko w porządku. - uśmiechnęła się.

- Źle wyglądasz, może pojedziemy na pogotowie?

- Nie trzeba, za szybko wstałam i zaraz od razu się też szybko pochyliłam. Napije się herbaty i poczuje się lepiej.

- Usiądź a ja zajme się resztą.

- Ale to nie wypada, żebyś zajmował się domem, podczas jak jesteś tutaj gościem.

- Ja też tutaj będę mieszkał, więc mogę cos od czasu do czasu zrobić. - uśmiechnął się.

Podczas gdy Alice i Colton rozmawiali ze Sobą, w studio chłopaki czekali na Martina. Gdy zobaczyli, że idzie wstali na baczność.

- Chodźcie do biura, porozmawiamy chwilę. - Martin był bardzo wyluzowany.

- Zaczynam się jego bać.. - Logan szepnął do Carlosa.

- Ja chyba też, ale może nie będzie aż tak źle. - wzruszył ramionami.

- Przepraszamy, że się spóźniliśmy ale zaspaliśmy. Dopiero co wróciliśmy z wakacji, i wiesz zaspani, zmęczeni. Oj naprawdę słabo.

- Dobra. Wiecie, że już wspominałem Wam o tym, że ja i Eva jesteśmy parą a teraz mam lepszą wiadomość będę Ojcem! - oczy mu się zaświeciły ze szczęścia. - Więc na razie będę musiał przestać pracować. Wyprowadzamy się do Rodziców Evy, tam będę racował w firmie jej Ojca. A więc na razie z muzyką kończę. Przepraszam Was, ale musimy rozwiązać naszą umowę.

- Co?! - odezwał się James.

- Niestety, ale nie martwcie się, będziemy w stałym kontakcie.

- W jakim kontakcie? - oderwał się od telefonu.

- Martin wyjeżdza, zostawia Nas! - Carlos przetłumaczył przyjacielowi o co chodzi.

- To, to wiem ale mój kuzyn przyjeżdza więc to była reakcja na jego wiadomość. - spojrzał na chłopaków. - Co mamy zrobić? Jak wyjedziesz, a co z płytą? Zaraz ją wydajemy, co mamy zrobić?

- Wszystko jest załatwione. Naprawdę, mam jeszcze kilka dni do wyprowadzki więc załatwimy całą resztę, a potem się rozstaniemy. Więc, na dzisiaj to koniec, możecie wracać do domu. Cześć!

- No dobra, cześć. - Kendall zabrał chłopaków i wyszli.

- Świetnie, teraz bez wyrzutów sumienia będę mógł sie wyspać! - przeciągnął się Carlos.

- No Henderson, będziesz mógł pojechać teraz sam z Alice na jakieś wakacje, albo gorący weekend.

- To może być dobry pomysł. - uśmiechnął się.

- James, kiedy przyjeżdza Twój kuzyn?

- Prawdopodobnie jutro rano, dzisiejszą noc spędzi u kumpla. Sorry, że teraz to mówię ale dowiedziałem sie kilka dni temu. Nie wiedziałem, że to tak szybko nastąpi jak Colton się wprowadził myślałem, że dla Niego nie znajdzie sie miejsce i chciałem to jakoś odkręcić ale nie umiałem. - zmartwił się.

- Nie żartuj, im więcej Nas tym lepiej. Niech wpada, nasze imprezy zawsze były genialne! Więc to pierwsza też musi być taka. - Carlos klasnął w ręce.

- Dzisiaj ogarniemy pokój i powiemy wszystko dziewczynom.

- Jasne.

- Nie mogę uwierzyć, że to już koniec naszego zespołu. Każdy pójdzie w inną stronę? - zastanowił się Carlos.

- Moment, moment. - Kendall wyciągnał telefon z kieszonki. - Martin napisał wiadomość, że mamy wrócić do studia..

- Ech.. -wydusił z Siebie James.

- Naprawdę, ten Facet jest ciężki do ogarnięcia.. - westchnął Logan.

Chłopaki wrócili do studia, Martina nie było w swoim pokoju poczekali na Niego. Po chwili do środka wszedł sam nie obecny wraz z Evą któa nie była w dobrym humorze..

- Zaszła mała pomyłka. - zaczął tłumaczyć Martin.

- Mała? - zdziwiła się Eva. - Mała to jest istota którą nosze pod sercem, to jest duży problem. Martin pewnie Wam powiedział, że musimy rozwiązać umowę no i, że wyjeżdzamy do moich Rodziców. To jest kłamstwo, wyjeżdzamy tylko na tydzień, więc żądnej umowy nie rozwiązujemy! - spojrzała złowrogo na chłopaka. - Przepraszam Was za Niego, odkąd się dowiedział, że będzie Ojcem zupełnie oszalał, jak tylko coś się zmieni od razu damy wam znać. - Eva odzyskała dobry humor. - Logan jeszcze raz gratuluję!

Po wyjaśnionej sprawie chłopaki udali się do domu. Logan już planował, że znowu będą mogli z Alice wyjechać, lecz tym razem sami i w miejsce gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał. Dobry humor nie odstępwał ich na krok, Kendall postanowił odwiedzić swojego dobrego Przyjaciela.

- To będzie dobry tydzień. - skomentował Kendall z wielkim uśmiechem na twarzy.

- Co planujesz? - chłopaki zapytali z ciekawości.

- Pomyślałem, że pojadę do Dustina, dawno go nie widziałem a zapraszał Nas już jakoś kiedyś. A, że Wy nie możecie, więc pojadę sam.

- Musisz go koniecznie pozdrowić, i zaprosić do kiedyś do Nas. - uśmiechnął się Carlos.

- Oczywiście, jeszcze dzisiaj do Niego zadzwonię i wyjadę po południu.

- Mamy zmianę planów chłopaki.. - James się skrzwił.

- Co jest?

- Tom przyjeżdza dzisiaj, jego kumpel musiał jechać do szpitala..

- Dobra. Pojedziemy do domu, ogarniemy pokój i zaraz wizyta na lotnisku! - Carlos zaczął Nas pospieszać.

Alice siedziała w salonie na fotelu wtulona w koc z kubkiem herbaty. Obok siedział Colton i wspólnie rozwiązywali krzyżówki, tak krzyżówki. Bella dzisiaj wyszła z domu tak cicho, że nikt jej nie zauważył. Jak chłopaki przekroczyli próg domu, bardzo się zdziwili widząc tą nietypową parę.

- Dobrze się czujesz Kochanie? - Logan od razu podszedł do Alice.

- Tak, wszystko jest ok. - uśmiechnęła się. - Jest dobrze.

- To dobrze. - uśmiechnął się Carlos. - Dzisiaj przyjeżdza do Nas kuzyn Jamesa. Tom.

- Aha. - westchnął Colton.

- Nie martw się. - pocieszył go James. - Każdy znajdzie tutaj swoje miejsce! - poklepał Carlosa po ramieniu.

- James ma rację, dom jest naprawdę duży a im więcej osób tym lepiej!

Kendall poszedł na górę i zaczął się pakować, Logan powiedział Alice, że mogą wyjechać na kilka dni poza miasto tylko we dwoje. Chcieli wyjechać jak najszybciej. Logan jeszcze wieczorem chciał znaleźć jakiś hotel i miejsce gdzie mogą pojechać.

Alice.

Cieszę się, że będziemy mogli spędzić trochę czasu razem. Nie mówię, że wakacje z Przyjaciółmi były złe, ale czas sam na sam spędzony z Mężem to już inna sprawa. Boje się tego wyjazdu, chcę spędzić trochę czasu z Loganem ale się boję. 

- Spakowana? - Logan wszedł do pokoju. 

- Tak, tak. Już kończę. - uśmiechnęłam się. 

- To zapraszam na dół, zaraz przyjedzie Tom, a chcemy jeszcze chwilę z nim porozmawiać. 

- Tak, tak już idę, zaraz przyjdę.

 Narrator.

Jak Tom przekroczył próg domu James bardzo się ucieszył, że znowu może zobaczyć kuzyna. Dawno się nie widzieli.

- No, no w końcu Nas odwiedziłeś! - Logan przywitał się z Tomem. 

- Tak, też się cieszę, macie naprawdę duży i ładny dom. 

- Dziękuje. Staramy się o Niego dbać jak najlepiej. - przyznał się Carlos. - Ale opowiadaj co tam u Ciebie? 

- Na razie mam wakacje, więc skorzystałem i postanowiłem przyjechać do Jamesa. - uśmiechnął się lekko, nie chciał powiedzieć tego co się dzieję naprawdę. 

- Cześć. - na dół zeszła Alice. 

- Tom poznaj moją żonę! - Logan wstał i podszedł do Alice. 

- No, no. - pokiwał głową. - Gratulacje! - Jestem Tom, miło Cię poznać. 

- Alice. Miło mi. - dziewczyna wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka. - Czym się zajmujesz? 

- Aktualnie jestem aktorem gram też w teatrze, ostatnio dostałem propozycję żeby wystąpić w kilku reklamach. 

- James będziesz miał konkurencję! - zaśmiał się Logan. 

- Porównajcie Nas to oczywiste, że ja jestem przystojniejszy! - zaśmiał się Maslow. 

- Tak, tak. - pokiwał głową Tom. 

- Cześć! - na dole pojawił się Kendall. - Nie porozmawiamy zbyt długo, ale miło Cię widzieć! - Blondyn przywitał się z Tomem. - Na razie, ja muszę lecieć! - krzyknął i wyszedł z domu.

Kendall wyszedł z domu cały w skowronkach, przyjaciele lekko się dziwili, bo to tylko wyjazd na kilka dni do kumpla. Więc z czego się cieszyć? Tymczasem jak Kendall ruszał w podróż do domu wracała Bella. Wróciła do domu machnęła dłonią Przyjaciołom i od razu powędrowała do kuchni.

- Bella. Chodź do Nas! - zawołał Carlos.

- Idę.. - zmęczonym głosem odpowiedziała. - Przepraszam Was, ale długo z Wami nie zostanę. Padam na twarz, jestem okropnie zmęczona. - westchnęła.

- Usiądź chociaż na chwilę. - uśmiechnął się James. - Przy okazji poznaj mojego kuzyna. Tom to jest właśnie Bella, siostra Carlosa. Bella to jest Tom.

- Cześć Piękna! - uśmiechnął się i wyciągnął dłoń do dziewczyny.

- Czeeść.. - uśmiechnęła się. - Cieszę się, że Cię poznałam. Ale wybaczcie mi, muszę iść. Czeka mnie dużo pracy, ale mogę Wam też zdradzić, że.. W sumie nie bardzo wiem co chciałam powiedzieć bo zapomniałam. Ale to tylko mały szczegół. Dobranoc.

Bella poszła do Siebie na górę, wszyscy na dole także zaczęli się rozchodzić. James pokazał pokój Tomowi, chłopak od razu zasnął nie rozpakowując nawet torby. Od razu zasnął, Kendall cieszył się swoją podróżą, Logan i Alice także szybko zasnęli, chcieli wyjechać od razu rano. 

2 komentarze:

  1. Aww *.* jak słodko
    No pewnie że we dwoje lepiej!czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Może się mylę, ale moim zdaniem miesiąc miodowy Alice i Logana był troszeczkę zmarnowany. To powinien być czas tylko dla nich, a oni połączyli to z Wakacjami swoich przyjaciół i nie mieli tak naprawdę wystarczająco dużo czasu, żeby pobyć ze sobą sam na sam.
    Pogodziła się z nim? Okey, ale żeby nie było, że nie ostrzegałam! Bo ostrzegałam.
    Trudno się zaaklimatyzować po wakacjach, co?
    A może to Logan zapłodnił Alice, a nie Carlos Scarlett, co?
    Może przyślą im lepszego managera, co? Takiego, który byłby bardziej wyrozumiały, bo z tym czasami nie mogłam wytrzymać. Wiem, dba o ich interesy, ale czasami trochę przesadza.
    TAK! Miodowy weekend!
    Aha... To ja już rozumiem. Martin próbuje być spontaniczny, ale jego prawie żona nie chce o tym słyszeć, bo stracą źródło utrzymania i nie będzie jak wyżywić rodziny! Wiem, nie napisałaś tego, ale jakoś się domyśliłam.
    Kuzyn Jamesa? Jej! Może to on wybije Belli twardoszczękiego z głowy? Chociaż równie dobrze nie musi coś z tego być.
    Tak się cieszę, że będą mieli trochę czasu dla siebie! Rety, myślałam, że to nigdy nie nastąpi. A oni naprawdę na to zasługują. To im dobrze zrobi. Poza tym naprawdę byłoby fajnie, gdyby się okazało, że Alice jest w ciąży.
    Tom wydaje się sympatyczny, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
    „Nie porozmawiamy zbyt długo”? Kendall wcale z nim nie rozmawiał, tylko od razu zwiał. A to różnica. I to duża, bo ledwo się przywitał.
    Bella, znaczy piękna. Tak, tak, tak! Oby tak dalej! Właściwie nie znam Toma, ale na razie mu kibicuję. Oby nie skrzywdził Belli, bo widać, że ona mu się podoba.
    Notka super! Lecę dalej. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń