wtorek, 21 lutego 2017

Part 77.

Druga podróż poślubna, była w połowie drogi. Hendersonowie jechali do Teksasu.

- Logan, możemy się zatrzymać? - poprosiła Alice.

- Jasne, już. No, to ja się zatankuję żeby nie było problemów.

Gdy tylko samochód zgasł Alice od razu pobiegła do łazienki, Logan nawet nie zauważył, że Alice poszła w tamtą stronę. Dziewczyna przemyła zaraz Sobie twarz i kupiła kilka paczek gum i cukierków miętowych, żeby chociaż trochę wstrzymać odruch wymiotny.

- Coś się stało Kochanie?

- Nie, wszystko jest w porządku. - wymusiła uśmiech.

- To dobrze. - Logan cmoknął Żonę w policzek. - Mój kuzyn Antonio ma agroturystykę znaczy takie ranczo, może to nie jest idealny miesiąc miodowy ale obiecuję Ci, że jeszcze zabiorę Cię gdzieś w jakieś romantyczne miejsce.

- Cieszę się, że będziemy mogli odpocząć od tego zgiełku miasta. Nie potrzebuję jeździć do hoteli czy innych miejsc. Ale było by miło, lecz na teraz przyda się Nam odpoczynek.

- Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. - uśmiech Logana poprawił samopoczucie Alice.

- Wiem, wiem. Przecież jesteś moim mężem.

Kendall już za moment miał zjawić się u Dustina. Chłopak cieszył się, że zobaczy się z Przyjacielem, był już coraz bliżej, gdy zauważył podjazd do domu chłopaka wjechał od razu.

- Cześć! - Dustin wyszedł na dwór, aby przywitać się z Kendallem.

- No cześć. Już myślałem, że nie przyjadę, bo odwiedził Nas kuzyn Jamesa.

- Ale przyjechałeś, i mamy dużo do nadrobienia.. - ucieszył się chłopak i zaprosił Kendalla do domu.

Bella wstała bardzo wcześnie rano, wyszła żeby pobiegać. Rano było dosyć rześko, ale to lepiej. Dziewczyna włożyła słuchawki i pobiegła przed Siebie. Dzisiejszy dzień też zapowiadał się ciężko. Zrobiła kilka rundek po parku i zaraz wracała do domu.

- Dzisiaj też tak późno wrócisz? - zapytał zmartwiony Carlos.

- Tak, chyba tak. Ale wiesz, chcę złożyć cały film w całość. Jutro też pewnie później wrócę, ale za to mam wolną sobotę. - uśmiechnęła się.

- Martwie się o Ciebie, wczoraj źle wyglądałaś.

- Zmęczona byłam, nie ma się o co martwić.

- Cześć. - na dół zszedł Tom. - Jakoś nie mieliśmy dużo czasu żeby porozmawiać chociaż chwilę. - uśmiechnął się szeroko do Belli.

- No to ja Was zostawię, porozmawiamy później. - Carlos poszedł na górę.

- To czym się zajmujesz?

- Skończyłam szkołę muzyczną, nie długo planuję wydać swoją pierwszą płytę, ostatnio zajęłam się też filmami. Słyszałam, że też jesteś aktorem?

- Tak. Postanowiłem przyjechać tutaj, żeby moja kariera nabrała tempa.

- To bardzo fajnie, a James pokazał Ci już miasto?

- Nie, jeszcze nie. Ale chcą wyjść w sobotę gdzieś do klubu. Idziesz z Nami?

- Jeszcze nikt mnie o tym nie powiadomił. - zaśmiała się. - Ale mam nadzieję, że zostanę zaproszona, no chyba, że to taki męski wypad.

- No cześć! - na dół zszedł James. - Widze, że się poznaliście.

- Miło było, zostawiam Was samych a teraz biegnę pod prysznic, bo zaraz muszę biec do studia!

Bella poszła na górę, wzięła szybki prysznic, przebrała się i zaraz wyszła z domu. Kendall rozpakował swoje rzeczy i razem z Dustinem wyszli za dom aby trochę odpocząć.

- Ciesze się, że spędzimy trochę czasu razem. - powiedział Dustin. - Mam nadzieję, że nikomu nie powiedziałeś o Nas?

- Nie! Ale wiesz, że musimy też ukrywać się przed paparazzi.

- Dlaczego? - zmarszczył brwi.

- No wiesz, to będzie dziwnie wyglądać jak razem wyjdziemy i będziemy się przytulać i w ogóle.

- Nie musimy tego robić publicznie, w domu bądźmy Sobą. Przecież za domem mam duże krzaki więc nikt nie będzie Nam przeszkadzał, a dzisiaj w klubie jest świetna impreza możemy pójść!

- No jasne, rozluźnimy się.

***

Gdy młode Małżeństwo dojechało już na miejsce, tam czekał na Nich Tony z żoną i dziećmi, byli szczęśliwi, że Logan ich odwiedził. Chociaż widzieli się na ślubie to i tak byli szczęśliwi.

- Cześć! - Logan zaparkował samochód.

- Cześć, chodźcie to pomogę Wam z bagażami. - zaproponował Tony.

- Alice, chodź oprowadzę Cię po naszym dobytku.

Dziewczyny poszły się przejść, a Logan zaniósł walizki do środka. Alice wzięła głęboki oddech i zaciąnęła się wiejskim powietrzem, tego jej było potrzeba. Ale po chwili poczuła, że będzie musiała zwymiotować. Carol od razu zauważyła w jakim stanie jest Alice.

- Chodź, usiądź a ja podam Ci wodę. - uśmiechnęła się.

- Przejdźmy się, dam radę.

- Nie oszukasz mnie, po dwójce dzieci wiem co się święci. - zaśmiała się.

- Naprawdę, aż tak to widać? - zmartwiła się.

- Wszystko będzie dobrze. Logan też jest pewnie szczęśliwy? - zapytała.

- No wiesz.. - dziewczyna przeciągała swoją odpowiedź.

- Nie żartuj?! - Carol wybałuszyła oczy ze zdziwienia. - Nie wie nic?!

- Bałam się mu powiedzieć, dopiero co ślub, a my już będziem mieli dziecko. - oczy jej się zaszkliły.

- Nie martw się, u Nas było jeszcze lepiej. Zaraz po zaręczynach dowiedziałam się, że jestem w ciąży, i musieliśmy przyśpieszyć ślub. Potem szybciej trzeba było się wybudować i wyprowadzić od Rodziów, ale naprawdę się cieszę, że mam teraz moje skarby. - uśmiechnęła się wesoło na widok dzieci.

- Zazdroszę Ci tego optymizmu.

- Dzisiaj przy kolacji powoli zaczniemy temat dzieci z Loganem, i wtedy mu powiesz.

- Jasne. - Alice uśmiechnęła się szeroko i otarła łzy.

***

Bella siedząc w pokoju miała mętlik w głowie. Nie wiedziała co ma ze Sobą zrobić. Zaczęła zapisywać swoje myśli w zeszycie, od razu poczuła się lepiej. Przeczytała to jeszcze kilka razy i pobiegła z tekstem do Carlosa.

- Masz chwilę? - usiadła na łóżku brata.

- Tak, co jest? - zapytał.

- Przeczytaj to.

- No, to jest nawet fajne. Kiedy to wymyśliłaś? - zapytał i spojrzał na siostrę.

- Przed chwilą.

- To może być Twój numer na płytę. - pokiwał głową.

- Ale Pena razy dwa w świecie muzyki, to chyba nie przejdzie? - zaśmiała się.

- Ja gram w zespole,a Ty występujesz solo Kochana.

- Jutro obgadam to z moimi ludźmi, i zobaczymy jak to wyjdzie, ale teraz mam problem.. - zmartwiła się.

- Co się dzieje? - Carlos usiadł na obrotowym fotelu, na przeciw siostrze.

Bella podrapała się po głowie. - Jak byłam z Jamesem to myślałam, że jest Facetem mojego życia, potem pojawił się Colton a teraz przyjechał Tom.. Mam mętlik w głowie jak rozmawiałam z Tomem rano naprawdę było świetnie, a potem gdy przyszedł James to myślałam, że zaraz zwariuję a jakby jeszcze był Colton. Głowa może mi eksplodować. Znowu zaczynam coś czuć do Jamesa ale i Colton nie jest mi obojętny, a teraz jak poznam Toma to naprawdę zwariuję.. - zmartwiła się. - Co mam robić?

- Posłuchaj głosu swojego serca.

- Serio? Tylko tyle jesteś w stanie mi powiedzieć, ja się tutaj produkuję milion słów na minutę a Ty jedno krótkie zdanie.

- Słońce, ja wiem, że dasz Sobie radę i wszystko się ułoży.
Bella.

Uwielbiam go, źle bym się czuła jakby go zabrakło. Ale i tak nie bardzo mi pomógł, nadal nie wiem co mam zrobić. Scarlett będzie wieczorem, a ja wtedy wróce zmęczona. Więc może powoli powinnam się zacząc zbierać, jeżeli chcę w sobotę wziąc wolne, tak wiem miałam tyle wolnego ale chcę poprawić Sobie humor w klubie.. Liczę na dobrą zabawę.

Alice. 

- Pomogę Ci. - zaoferowałam pomoc w kolacji. 

- Dziękuję. Ale jak widzisz już wszystko jest zrobione, pomożesz jedząc. - uśmiechnęła się ciepło. 

Gdy wszyscy siedzieliśmy przy stole, chciałam jakoś zacząc rozmowę, ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać.W końcu dzieci przejęły inicjatywę. 

- Wujku, a dlaczego nie masz dzieci? - zapytała nieśmiało Nicole. 

- Nie wiem co mam Ci odpowiedzieć. - zawstydził się, i spojrzał na mnie. 

- No Wujku! - Nick podszedł do Logana. - No czego nic nie mówisz? 

- Bocian jeszcze do mnie nie przyleciał, nie złożyłem zamówienia. 

Dzieciaki wybuchły głośnym śmiechem. - Ale opowiadasz bajki! - zaśmiał się Nick. - Bocian nie przynosi dzieci.

- Co? - Logan zapytał z wielkim zdziwieniem. 

- Wujku mogę Ci coś dać? 

- Co takiego? - zdziwił się. 

Nicole pobiegła do kuchni i przyniosła małą torebeczkę, Logan bardzo się zdziwił bo nie miał dzisiaj urodzin ani nie było żadnego święta. Zajrzał do środka, lekko się dziwiąc. 

- Co to jest? - wyciągnął małe buciki. 

- Niespodzianka. - uśmiechnęłam się. 

- Nie.. - zapytał nie wierząc w to co widzi. 

- No to nie wiesz, że Ciocia już złożyła zamówienie?! - zaśmiał się Nick. 

- O matko! - uśmiechnął się. - Tak Cię kocham! 

2 komentarze:

  1. Bella ogarnij się bo mnie denerwujesz...
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal uważam, że Alice jest w ciąży. W tym miętówki nie pomogą. Może powinna powiedzieć Loganowi co jest grane, zamiast tak ściemniać, co? To na pewno lepsze, niż miałaby być cała zdechła, a Logan nie wiedziałby dlaczego.
    Miałam dziwne wrażenie, że Kendall i Dustin są dla siebie jak bracia. Wiem, może to przesada, ale dokładnie tak wyglądało ich powitanie.
    Biedna Bella... Tak patrzę na nią i sobie myślę... Może ten film to tylko wymówka, co? Wiesz, żeby nie myśleć o Coltonie. Takie odciągnięcie od bolesnej sprawy.
    Bella ma oprowadzać Toma po mieście? Tak! Całym sobą mówię tak! Byłoby fajnie, gdyby się bliżej poznali. Poza tym, kto wie? Może dzięki niemu przestanie cierpieć z powodu Coltona? Wiem, że się pogodzili, ale mimo wszystko to musi boleć. Tak łatwo to nie ma.
    Czuję, jakby ktoś mnie przejechał betoniarką. Czy to znaczy, że Kendall i Dustin są razem? Ale tak razem-razem? No co za szok! Kompletnie się tego nie spodziewałam.
    Alice jest w ciąży! Jest! Tak bardzo się cieszę! Będzie malutki Loganek! Wiem, nigdy nie używam takich zdrobnień, ale raz chyba mogę, co nie? Nie to, że coś jest z tym nie tak, no ale nie ważne. Tak, czy siak, trzeba powiedzieć tatusiowi. No, chyba, że to nie Logan jest tatusiem, w co raczej wątpię. Naprawdę szczerze w to wątpię.
    Dzieci? To jest więcej niż jedno?
    Czyli tak się pisze piosenkę? Zapisuje się swój mętlik w głowie, niechcący rymuje i już są słowa? Byłam pewna, że to trudniejsze. Duużo trudniejsze.
    Baw się baw, tylko nie pij.
    Super jest ta Carol! Nie wiedziałam, że kuzyn Logana ma taką fajną żonę.
    Jesteś w ciąży i nie wiesz, jak powiedzieć o tym ukochanemu? Pożycz sobie jakieś dzieci, a one załatwią wszystko za Ciebie! Poprzednia wersja komentarza do ostatniego przydziału była dłuższa, ale ta wydaje mi się fajniejsza.
    Notka super! Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń