wtorek, 28 lutego 2017

Part 78.

Bella. 

Super, kilka dni wolnego zaczyna się za 5, 4, 3, 2, 1.. Wolne! Bardzo się cieszę, że skończyłam montować film z chłopakami, teraz tylko odpoczywać. Może wyjadę na kilka dni gdzieś tak żeby się odmóżdżyć, przestać myśleć o wszystkim. Podziękowałam chłopakom za pomoc, i wyszłam z pracy zajechałam do pobliskiego marketu nawet nie wiem po co. Pochodziłam między półkami wrzuciłam kilka rzeczy do kosza i zatrzymałam się obok stoiska alkoholowego. 

- Mogę w czymś pomóc? - zapytał sprzedawca. 

Wahałam się aby coś wziąć, miałam problem z wyborem w końcu pokiwałam głową i odeszłam od stoiska. Nie chciałam kupować takich rzeczy w takim wielkim markecie. Przechodząc do kasy zauważyłam znajomą mi twarz.. Nie wiedziałam, że się jeszcze spotkamy, zapłaciłam za zakupy i skierowałam się w stronę samochodu. 

- No, no kogo my tutaj mamy? - odezwał się Lesnar.

- Co Cię tutaj sprowadza? - uniosłam brew.

- Interesy Kochanie, interesy. - uśmiechnął się. - Może się na coś skusisz? - zapytał. 

Spojrzałam na Niego z obrzydzeniem, po chwili się odwróciłam i wróciłam do samochodu ale nadal czułam na Sobie wzrok Lesnara. Wsiadłam szybko do samochodu i z piskiem odjechałam, bałam się, że może coś z tego złego się narodzić. Obawiałam się z zamyślenia wyrwał mnie odgłos ruszających pojazdów, totalnie się zapomniałam, że stoję tuż na światłach. Ruszyłam prosto do domu, nie chciałam nic mówić Carlosowi bo wiem żeby się martwił. Zatrzymałam się koło domu i weszłam do środka, zabrałam zakupy do pokoju położyłam się na łóżko i zasnęłam.

- Świetnie się dzisiaj sprawdziłaś. - powiedział Lesnar. 

- Starałam się. - ściągnęłam białe rękawiczki i rzuciłam je w kąt. - No, to gdzie moja działka? - uśmiechnęłam się szyderczo. 

- Spokojnie Laleczko. 

- Jestem spokojna, ale chcę już zaszaleć. u

- Rozumiem. - pokiwał głową. - Proszę, o to Twoja część. - podał mi kopertę. 

Odeszłam ze sztucznym uśmiechem, wyszłam z pokoju i ponownie założyłam białe rękawiczki, spojrzałam przez uchylone lekko drzwi, Les dawał pieniądze Striptizerkom, poczułam złość.

- Te ździry zarabiają więcej ode mnie. Nie będziemy się tak bawić.. - pokiwałam przecząco głową. - Przepraszam, że Ci przeszkadzam, ale zapomniałam torebki. - uśmiechnęłam się słodko i weszłam do pokoju. 

- Może zostaniesz na noc? 

- Nie, dzisiaj muszę wracać do Jamesa, niech się cieszy, jutro będę u Coltona i Toma. W końcu już tak mało czasu im zostało.. - zaśmiałam się szyderczo. 

- Masz rację Skarbie, ale jutro miałaś zarezerwować noc dla mnie. - podszedł do mnie i złapał mnie w talii, po czym wpił się w moje burgundowe usta. - Jesteś piękna. - powiedział łapiąc oddech. 

- A Ty martwy! - odsunęłam się i skierowałam pistolet prosto w jego klatkę piersiową.

Les odsunął się szybko i chciał zasłonić się czymś co go uchroni, ale za późno. Kulka była szybsza, a On upadł na ziemię a krew zaczęła lekko sączyć się z jego rany.. Poczułam się wspaniale. 

\- Wezwij po, po.. pogotowie. - wydukał do Striptizerki. 

- Stój! - krzyknęłam. - Nie ruszaj się Skarbie, a dostaniesz więcej pieniędzy niż wcześniej. - Podeszłam do Blondynki, złapałam ją za tyłek i wpiłam w jej gorące usta które przed chwilą jeszcze robiły dobrze Lesnarowi. - mmm.. - odsunęłam się i dziewczyna dostała kulkę w łeb, a ja zabrałam jej kopertę. 

- Ździra.. - wydukał Les. 

- Nie ładnie Kochanie, nie ładnie. - kucnęłam przy Nim. - Będę tęsknić. - szepnęłam i wstałam po czym władowałam cały magazynek w ciało Lesnara, jego ciało aż podskakiwało od nadmiaru nabojów jakie zostały w Nie władowane, zabrałam ze Sobą pieniądze i wybiegłam ze środka.. 

- Nie! - obudziłam się z krzykiem na ustach. 

- Co się stało? - w pokoju znalazł się Tom. 

Nie mogłam złapać oddechu, spociłam się chyba cała. Nie wiedziałam gdzie mam patrzeć, mój zwrok był rozbiegany. 

- Csii.. - Tom chwycił mnie za dłoń. - Uspokój się. Nie ma czego się bać. - Tom przytulił mnie mocno. 

- Ja, ja go zabiłam.. - mówiłam łamiącym głosem. 

- Kogo? - zdziwił się. 

- Nie mogę mówić. Przepraszam, zostaw mnie samą..

- Ale jesteś cała roztrzęsiona.. - zmartwił się i przysunął do mnie.

- Zostaw mnie! - krzyknęłam.

Tom spojrzał na mnie z zawodem po czym wyszedł z mojego pokoju. Chciało mi się płakać, wtułiłam głowę w poduszkę i łza za łzą płynęły po mojej twarzy. Zajrzałam pod łóżko z którego wyciągnęłam małą butelkę..

Alice.

Znowu nie mogłam zasnąć w nocy, wyszłam na dwór usiadłam na huśtawce i patrzyłam w księżyc. Od dwóch dni Logan nic nie mówi na temat mojej ciąży.. Martwię się, że nie zaakceptuje tego dziecka. Niby normalnie ze Sobą rozmawiamy, ale jednak ta ciąża chyba go zaskoczyła no to tak jak i mnie. Boje się tego nowego obowiązku. 

- Nie możesz spać Ciociu? - zapytała Nicole.

- Czego nie śpisz? - zdziwiłam się i przytulając dziewczynkę. 

- Chciałam napić się mleka i zauważyłam, że siedzisz na dworze. 

- Przyszłam pomyśleć. - uśmiechnęłam się. 

- A co myślisz? - spojrzała na mnie swoimi wielkimi niebieskimi oczami. 

- Myślę czy Wujek Logan cieszy się z dziecka. 

- Cieszy się. - szepnęła. - Rozmawiał z Tatusiem i mówił, że jest z nieba wzięty. 

- Co? - zmarszczyłam czoło, bo nie wiedziałam o co chodzi małej, ale zaraz zrozumiałam. - Ale nie mówił mi, że się cieszy nie rozmawia ze mną. - posmutniałam. 

- On się bardzo cieszy daję Ci moje słowo! - przytuliła mnie mocno. - A Ty dzidziusiu siedź tam spokojnie i czekaj, bo jak przyjadę to Cię odwiedzę! - powiedziała do mojego brzucha.

Zaśmiałam się jak to usłyszałam, i razem wróciłyśmy do domu. Położyłam się cicho obok Logana, ten się przekręcił aby sprawdzić czy na pewno jestem. Rano jak wstałam Logan siedział obok łóżka i przeglądał internet. 

- Co robisz? - zapytałam. 

- Zamawiam łóżeczko. - wyszczerzył zęby. 

- Jest jeszcze za wcześnie. 

- Nie Kochanie. - zostawił laptopa i podszedł do mnie. - Już mam wszystko do pokoju dziecka, będziemy musieli uwzględnić kilka zmian, ale to jak będziemy w domu. - Logan pocałował mnie w czoło, po czym spojrzał w oczy i zbliżył się do mojego brzucha. - Cześć, tutaj Tata! Już się nie mogę doczekać aż się poznamy, mam tyle pięknych rzeczy do Twojego pokoju obiecuję Ci, że będziesz miał wszystko co Sobie zapragniesz. - powiedział i pocałował mój brzuch. 

- Śniadanie! - z dołu krzyknęła Carol. 

- Chodźmy na śniadanie. 

Carlos. 

Dzisiejsza sobota będzie nasza, cieszyłem się, że Scarlett i ja znowu będziemy mogli razem się bawić. Nie wiedziałem jak zachowa się Bella, w klubie z taką ilością alkoholu.. Bałem się trochę teg, ale przecież nie zostawię jej samej w domu. Jak chłopaki zaczną podrywać jakieś dziewczyny to Ona może tego nie wytrzymać.. Sam nie wiem co robić. 

- Dobrze, że jesteś. - spotkałem James w kuchni. 

- Dobra.. - cofnął się z uśmiechem. - Mów co jest? 

- Rozmawiałem ostatnio z Bellą i mówiła, że nadal coś do Ciebie czuje. 

- Serio? - zdziwił się. 

- Tak, i boje się tego wypadu do klubu. - powiedziałem. - Ale to nie jest najgorsze, czuje też coś do Coltona i Toma.. 

- Oj. - podrapał się po głowie. - Nie wiem co mam powiedzieć. 

- Ja też nie, a jak zaczniecie podrywać dziewczyny no i alkohol stuknie jej do głowy to będzie rewolucja.

- Ona sama powinna Sobie uświadomić, że ma problem może nie będzie aż tak źle. Zobaczymy wieczorem. 

- Jasne. 

Narrator. 

Carlos zwątpił w Siebie, nie chciał żeby coś poszło nie tak. Wszyscy powoli szykowali się do wyjścia, Carlos miał pewne obawy ale Scarlett wspierała go tak jak potrafiła.

- Carlos, w każdym klubie pewnie jest jakaś grubsza afera, nie mamy się o co martwić.

- Wiem, ale ja się boję. To jest głupie tak kogoś z boku ale dla mnie to duża sprawa. Ona w obliczu przypływu alkoholu we krwi, staje się zła.. - spojrzał w okno.

- Przypominasz mi Jamesa w jednym z odcinków serialu. - zaśmiała się.

- Przestań. - skrzywił usta. - Dobra czuję, że zaraz będziemy musieli wychodzić więc kończ się Kochanie szykować. A ja pójdę do Belli.

- Wchodzę! - Carlos krzyknął.

- Dobra.. - odpowiedziała ze spokojem. - Nie wiem z czego robisz taką aferę.. - zaśmiała się.

- Bo nie wiedziałem czy mogę wejść, ale za chwilę będziemy wychodzić.

Gdy wszyscy byli już gotowi, przyjaciele zeszli na dół. Bella chciała porozmawiać z Tomem ale On jakoś nie miał ochoty na żaden kontakt. W klubie atmosfera się rozluźniła, dla niektórych może aż za bardzo, Bella poczuła wolność więc korzystała jak najbardziej.. Carlos odsuwał od siostry alkohol ale Ona i tak znalazła sposób aby się napić. Chciała wzbudzić zazdrość w chłopakach, ale chyba jej się nie udało.. Widząc, że chłopaki nie zwracają uwagi na dziewczynę odpuściła.

- Impreza była świetna. - opowiadał Tom.

- Mówię Ci, tamta blondyna co z Nią tańczyłeś była naprawdę niezła. - uśmiechał się James.

- No myślałem, że skoczycie gdzieś.. - zaśmiał się Carlos.

- Przestań! - Scarlett uderzyła go lekko w ramię.

- Dobra.

Bella szła z wielkim smutkiem do domu, przy czym zwalniała tempo. Czuła się źle, z tego powodu, że chłopaki ciągle opowiadali o swoich podbojach. Gdy wszyscy doszli do domu, każdy porozchodził się do swoich pokoi. Blondynka czuła, że mogłaby jeszcze się pobawić, więc w pokoju znowu zajrzała do swojego ulubionego pudełka jej impreza trwała dalej.. 

1 komentarz:

  1. Trzymałam kciuki, żeby Bella nie kupiła tej butelki. No i się sprawdziło. I co to w ogóle jest za koleś. Ma dziwne imię. Zachowuje się też dziwnie. Bella chyba (a raczej na pewno) go nie lubi.
    Bella pełna niespodzianek? Niezłe te niespodzianki, bo tego zupełnie się nie spodziewałam. Ona była... Striptizerką? O mój Boże! Nie spodziewałam się tego. Czy to było wcześniej, a ja nie pamiętam? Chwila, jej się to wszystko śni? Myślałam, że to wspomnienie, ale kiedy do niego strzeliła, nabrałam pewności. Muszę doczytać.
    Ta... To była taka „Gangsta Bella”. I znowu zacznie pić? Rety, ktoś tu musi zacząć oglądać kreskówki przed snem. Najlepiej Toma i Jerry'ego.
    Nicole jest taaka urocza! Rety, jestem pod wrażeniem. Skoro Alice tak dobrze radzi sobie z obcymi dziećmi, to na pewno da sobie radę ze swoim. A Logan po prostu musi to jeszcze przetrawić. To wszystko. Na pewno bardzo się cieszy, tylko nie potrafi tego okazać.
    Mówiłam, że się cieszy! Już nawet urządza pokój dla maleństwa. A to znaczy, że baardzo się cieszy. Możliwe, że nawet bardziej, niż sama jest w stanie sobie wyobrazić.
    I wychodzi na to, że Bella jest po prostu rozdarta pomiędzy trzema chłopakami. Jedno dobre, że to nie bracia.
    Wpadłam na pomysł. Pierwszy akapit ostatniego przedziału z punktu widzenia Carlosa:
    Zwątpiłem w siebie. Nie chciałem, żeby coś poszło nie tak. Bella jest moją siostrą, która na dodatek ma problem. I jeszcze nawet nie chce się do tego przyznać przed samą sobą. Na siłę jej nie pomożemy, nawet jeśli bardzo byśmy chcieli.
    Wszyscy powoli przygotowywali się do wyjścia. Miałem swoje obawy, ale Scarlett wspierała mnie z całych sił. Byłem jej za to wdzięczny, ale szkoda, że to za wiele nie pomagało.
    I jak? Pokusa była zbyt silna, a ja dodałam kilka zdań od siebie. Uznajmy to za część komentarza. Nie poprawiam Cię, tylko... trochę mnie to natchnęło. Mam nadzieję, ze się nie gniewasz.
    Chyba wiem, o który odcinek chodzi.
    Piła nawet po imprezie? O matko, a już myślałam, że gorzej być nie może.
    Notka super! Czekam na nn! Pozdrawiam i zapraszam do siebie po nieplanowanej przerwie: http://youre-my-oxygen.blogspot.com/ Wszystko w poście wyjaśniającym. Trzymaj się! Cześć!

    OdpowiedzUsuń