poniedziałek, 6 marca 2017

Part 79 .

Od samego rana Dustina coś gryzło, wstał ochoczo ale w jego twarzy było widać grymas złego dnia, nie chciał mówić nic nikomu, siedząc w kuchni przy kubku gorącej kawy pisał coś na kartce.. W końcu udało mu się stworzyć coś w rodzaju piosenki. Długo nie musiał czekać, bo zaraz w kuchni zjawił się Kendall.

- Cześć! - uśmiechnął się szeroko. - Jest jeszcze kawa?

- Tak. - kiwnął głową nie odrywając wzroku od Kendalla. 

- Czuje się świetnie, naprawdę mogę odpocząć, szkoda jednak, że już nie długo muszę wracać. - posmutniał. 

- Muszę coś Ci powiedzieć. - Dustin wstał, podrapał się po głowie i wziął głęboki oddech. - Przyjaźnimy się od jakiegoś czasu dość długo i zauważyłem, że ja coś do Ciebie czuję. Wiem możesz teraz być szoku, możesz się dziwić jeżeli wyjdziesz to ja to zrozumiem. Jak tylko przyjechałeś to od razu chciałem Ci to powiedzieć. Ale teraz mogę to z Siebie wydusić.. Kendall. Kocham Cię. 

Chłopak nie odpowiedział nic, spojrzał na Dustina i wziął go za dłoń po czym poszli do pokoju tam Blondyn zasłonił zasłony i zaczął całować chłopaka, On wszystko odwzajemniał. Poddał się kompletnie fantazji. W końcu Kendall spojrzał głęboko w oczy Dustina. 

- Jesteś gotowy? - uśmiechnął się zalotnie. 

- Z Tobą? Oczywiście. 

Chłopaki poszli na całość, Kendall przejął inicjatywę zbliżał się powoli do Dustina na jego twarzy malowała się namiętność ich usta zbliżyły się do Siebie a języki zaczęły toczyć bój każdy chciał być na górze, w końcu Kendall wygrał bitwę, zaczął rozpinać koszulę Dustina delikatnie przy tym muskając jego szyję. Jak chłopaki zostali w samych bokserkach nagle czar prysnął, nie wiedzieli co mają robić, jak się zabrać. 

- Przepraszam. - odezwał się Dustin. - Nie wiem co mam robić naprawdę, myślałem, że jak powiem Ci co czuję to reszta sama się jakoś potoczy, ale nic z tego.

- Nie masz co się martwić, wszystko jest ok. 

Kendall sam poczuł, że nie wie do końca co ma robić, ale gdy usiadł obok Dustina zaczął masować go po karku, szeptać coś do ucha i całować po szyi, w końcu wszystko wyszło naturalnie i chłopaki wrócili do poprzedniej części zaczęli zatracać się w swoich pocałunkach a cała reszta wyszła naturalnie. Bella rano miała wyrzuty sumienia ale też i wielkiego kaca, nie powinna robić Sobie wczoraj własnej imprezy, ale miała wielki żal, że żaden chłopak nie zwrócił na Nią uwagi bała się, że straciła swój styl i nie będzie miała już nikogo. Usiadła wygodnie na łóżku i wzięła do ręki swój notatnik z kolorową okładką i przejrzała go od początku, znalazła kilka fajnych tekstów chciała już biec do studia, ale dzisiaj była niedziela więc musiała poczekać. 

- Mogę wejść? - zapukała do pokoju Toma. 

- To Twój dom. - odpowiedział oschle. - Proszę. - wskazał na łóżko. 

- Dziękuję. - odpowiedziała i stała dalej. - Słuchaj, bardzo Cię przepraszam za ostatnią sytuację, naprawdę nie chciałam żeby to tak wyszło. Ale miałam jakiś koszmar, byłam przestraszona i całą złość wylałam na Ciebie, a nie chciałam tego robić. Z wczorajszego wieczoru też nic pamiętam nic, więc jak zrobiłam coś złego to od razu Cię przepraszam. Zrozumiem jeżeli nie będziesz chciał ze mną rozmawiać. - Tom nie odpowiadał, więc Bella pokiwała głową i udała się w stronę drzwi. 

- Poczekaj, wczoraj nic złego nie zrobiłaś. - uśmiechnął się pod nosem. - Jesteś fajną dziewczyną, ale na następny raz nie próbuj podrywać Facetów na siłę.. - wyminął dziewczynę z uśmiechem i wyszedł. 

- Co? - Bell zmarszczyła brwi i opuściła pokój Toma. 

Schodząc na dół na śniadanie miała pewne obawy, nie chciała spotykać się z Przyjaciółmi bo bała się tego czego może się dowiedzieć o wczorajszej imprezie.. Podeszła do lodówki wzięła sok i ze spuszczoną głową chodziła po kuchni, nie chciała aby ktoś zwracał na Nią uwagę, odwrotnie niż wczoraj bała się, że zaraz palnie coś głupiego albo znajomi przytoczą jej jakiś głupi żart z wczorajszego dnia. 

- Coś się stało? - zapytał Carlos. 

- Nie. - odpowiedziała szybko. 

- Widzę, że coś jest nie tak. 

- Bo nie bardzo pamiętam co wczoraj robiłam, a nie chcę też wyjść na idiotkę. Bo jeżeli zrobiłam coś głupiego to chcę wiedzieć, żeby potem nie było wielkiego zdziwienia ani jakiś plotek n mój temat. Dowiedziałam się, że próbowałam na siłę podrywać chłopaków.

- Zdarzyło Ci się, z Tomem ale tylko na chwilę później się opanowałaś. Nie martw się, widziałem to tylko ja i Tom, nikt więcej więc nie będziesz miała problemów. 

- Dziękuję. - uśmiechnęła się, podnosząc głowę do góry. - Nie wiem co bym zrobiła bez Ciebie. 

- Nic. - uśmiechnął się triumfalnie. - Jak się czułaś wczoraj z tym, że chłopaki ciągle podrywali dziewczyny? 

- Wracając do domu, czułam jakby ktoś wbijał mi nóz, On ciągle rozmawiali o laskach które podrywali, ja wiem, że Oni nie wiedzą, że coś do Nich czuję, i nie mogę mieć pretensji. James nie mógł oderwać wzroku od swojej partnerki byliśmy razem i nie czułam takiego wzroku na Sobie. Z Coltonem naprawdę się bawiłam dobrze podczas wizyty w wesołym miasteczku, a wczoraj bawił się lepiej z innymi niż ze mną, a o Tomie nie mogę dużo powiedzieć bo zbyt dobrze się nie znamy ale może być naprawdę fajnym chłopakiem. 

- Słońce, naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć, ale musisz sama wybrać nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki taka jest sytuacja z Tobą i Jamesem możliwe, że to samo jest z Coltonem a Tom. jest takim Świeżakiem. Ale jakbyś zaczęła się z Nim spotykać to reszta może powiedzieć, że jesteś łatwa, tak lekko to ujmując.. A ja nie chcę aby ktoś w taki sposób o Tobie mówił. 

- Rozumiem. 

- Masz jakiś problem, chcesz mi może coś powiedzieć? 

- Co? - skrzywiła się. - Nie, nie mam żadnego problemu, skąd Ci to przyszło do głowy? 

- Słyszałem, że ktoś Cię widział ostatnio z Lesnarem.. I nie wiem co mam o tym myśleć, zaczynam się poważnie zastanawiać żeby nie zacząć Cię odbierać z pracy, bo On jednak nie ma dobrej przyszłości a zrobił też wiele niebezpiecznych rzeczy. 

- Nie masz się czego obawiać. - uśmiechnęła się. - Wszystko jest w porządku. - Bella wstała przytuliła brata i wróciła do swojego pokoju.

' Wpadnij dzisiaj na chwilę do studia, bo chcę Ci przedstawić moją nową współpracownicę.. Będzie Nam pomagała i Tobie też, od poniedziałku zacznie z Nami pracować. Pozdrawiam ' . 

Dustin otworzył oczy i zauważył, że Kendall jeszcze śpi, wyszedł do łazienki a potem szybko zaczął przygotowywać śniadanie, chciał się pokazać z lepszej strony, i zrobić chłopakowi śniadanie. Zaczął od kawy wiedział, że Kendall bez Niej nie funkcjonuje. Zaraz po kawie zrobił pyszną jajecznicę z tostami. Gdy skończył wszystko, wyciągnął tacę i poukładał wszystko, dodał jeszcze truskawki i pomarańcze. Był zadowolony z Siebie i swojego śniadania. Zaniósł je Kendallowi a ten właśnie się ubierał.

- Cześć. - przywitał się. - Jak się spało? - zapytał.

- Bardzo dobrze, ale widzę, że dzień zaczyna się jeszcze lepiej od tego samego śniadania. Jesteś świetny. - uśmiechnął się.

Kendall zerkał na śniadanie, ale kątem oka spoglądał na Dustina, uśmiechnął się do Niego i zaproponował wspólny prysznic, chłopak bez wahania zgodził się na taką propozycję więc ich wspólne śniadanie musiało poczekać. Bella dojechała do studia, wysiadła na 8 piętrze i poszła do swojego studia.

- Myślałem, że nie przyjedziesz. - zaśmiał się.

- Jednak jestem. - westchnęła. - No, to gdzie Twoja współpracownica?

Do pokoju weszła zgrabna dziewczyna o czerwonych włosach i dużych niebieskich oczach, zgrabna i ładna. Widziałam jak chłopaki ślinili się na jej widok, Bella tylko przewróciła oczami.

- Camille. - podała dłoń Belli. - Miło Cię poznać. - posłała dziewczynie uśmiech.

- Isabella, ale znajomi mówią mi Bella. No to bardzo fajnie, że mogę Cię poznać.

- Mi też jest miło.

- Od poniedziałku zaczynamy dogrywać resztę piosenek i myślę, że nie długo wydamy płytę. - uśmiechnął się Marcus.

- Mam też kilka nowych piosenek, ale zostawię je na następny album.

- Ja obiecuję, że zrobię wszytko co w mojej mocy aby praca ze mną była super! Myślę, że się dogadamy. - uśmiechnęła się do Belli.

- Też się cieszę, że Cię poznałam. Jeżeli to już wszystko to bym chciała wyjść.

- No, jasne idź. - uśmiechnął się Marcus.

Po krótkiej rozmowie i rozplanowaniu następnego tygodnia Bella wyszła na dworze zrobiło się chłodniej, wiatr zaczął lekko wiać. Dziewczyna idąc w stronę samochodu poczuła się dziwnie.

- No cześć.. - Les zerknął na Bellę.

- Co Ty tutaj robisz?! - przestraszyła się.

- Może się spotkamy, nasi wspólni znajomi bardzo tęsknią.. No i wiesz.

- Nie, nie wiem. - odsunęła się lekko.

Chłopak pogładził dziewczynę po policzku. - Jesteś piękna i to wiesz, więc może coś razem z tym zrobimy?

- Nic nie zrobimy, przepraszam ale muszę jechać do domu. - wyminęła mężczyznę.

- Jeszcze zatańczysz tak jak Ci zagram.. - burknął.

- Nie ma mowy. - wycedziła przez zęby.

Bella wsiadła w końcu do samochodu i odjechała, nie do końca wiedziała co Les miał na myśli, zaczynała się jego obawiać, nie myślała. że go spotka. Logan i Alice bawili się naprawdę dobrze jednak jak mieli wyjeżdżać było im smutno, bo spędzili naprawdę kilka fajnych dni z Rodziną Logana, musieli jeszcze pojechać do Rodziców aby powiedzieć im nowinę.

- Kochanie, spodziewałaś się kogoś? - Ojciec Logana spojrzał na Żonę.

- Nie. - pokręciła głową i zmarszczyła brwi. - Ale otworzę.

- Dzień Dobry. - powiedzieli z uśmiechem. - Możemy wejść?

- Jaka niespodzianka. - ucieszyła się Mama. - Zapraszam, proszę chodźcie.

- Kto to Kochanie?

- Logan i Alice. - odpowiedziała z uśmiechem. - Napijecie się czegoś, a może coś zjecie?

- Chętnie. - uśmiechnęła się Alice.

Po obiedzie Alice pomogła Teściowej w kuchni, zrobiły herbatę i pokroiły ciasto.

- Strasznie się cieszę, że znaleźliście chwilę aby do Nas przyjechać. - powiedziała Mama Logana.

- Byliśmy u Antonia, więc postanowiliśmy, że zajedziemy w drodze powrotnej do domu. - uśmiechnęła się Alice.

- My też się wybieramy, ale nie mamy na razie wolnego czasu. Chociaż razem z Ojcem staramy się o kilka dni wolnego, więc zrobimy Sobie romantyczny wypad.

- Widzisz Kochanie, jak Rodzice się kochają, To takie piękne. - rozmarzyła się Alice.

- My też dożyjemy takiej pięknej starości.

- Starości? - Rodzice skrzywili się na słowo starość.

- Synu.. - Ojciec spojrzał groźnie na Logana. - Nie żartuj Sobie z poważnych ludzi. - zaśmiał się.

- A tak do poważnych spraw wracając, to chcemy Wam coś powiedzieć.

- Coś się stało? - zmartwił się Tata.

- Nie, to tylko taka drobnostka. - zaśmiał się Logan. - No wiecie, to nic takiego. - spojrzał na Alice która się uśmiechała. - Będziecie już niedługo Dziadkami!

- Co za wiadomość! Gratulację, bardzo się cieszymy z Ojcem! - Rodzice ucałowali Logana i Alice. - W końcu będę mogła się pochwalić koleżankom, że będę Babcią.

Rodzice jak i Logan z Alice cieszyli się, że będą mieli dziecko, ta wiadomość rozpromieniła cały dom. Można było czuć, w Nim dużo miłości a samo młode małżeństwo wiedziało, że to będzie najpiękniejszy okres w ich życiu. 

1 komentarz:

  1. "Coś do niego czuję..." Nie ukrywam, że na początku wieść o związku Kendalla i Dustina była dla mnie szokiem, ale teraz na prawdę mocno im kibicuję, słowo. Poza tym, miłości się nie wybiera. Czy to rodziny się nie wybiera? Nie ważne.
    A może to po prostu za szybko? Może chłopaki powinni dać temu czas. Jak mawiał Pedro z "Soy Luny": "Najlepsze potrawy gotuje się na wolnym ogniu". Może z chłopakami i ich uczuciem jest tak samo? Może po prostu muszą trochę odczekać i reszta sama jakoś wyjdzie?
    No, ale widzę, że sobie "radzą".
    Wspominałam, ze Bella już ni powinna pić? No to wspominam jeszcze raz.
    Coraz bardziej nabieram pewności, że Tom lubi Bellę. Ale tak lubi-lubi. Właściwie to by było nawet fajne. Takie do trzech razy sztuka.
    To "na siłę podrywać chłopaków" na pewno jest argumentem, że Bella zdecydowanie powinna przestać pić.
    No może niekoniecznie, że jest łatwa, ale że chce wykorzystać Toma w pewien sposób, żeby się odegrać na Coltonie.
    To robienie kawy było takie... normalne. No wiesz, o co mi chodzi. Oni na serio świetnie się ze sobą czują, tylko potrzebują trochę czasu, żeby to bardziej zrozumieć, bo to dla nich wciąż jest nowe.
    Czyżby Bella była zazdrosna? Ładna dziewczyna, która podoba się chłopakom... Ale czy to ma nie być po prostu praca, bo ona może mieć jakiegoś narzeczonego, czy coś. No tak, głupia ja! Oczywiście, że jest zielona z zazdrości.
    Weźcie coś zróbcie z tym Lesnarem, bo on mi jakoś śmierdzi. Facet jest jakiś... nieogarnięty. Taki król własnego ego.
    Odwiedzili niespodziewanie rodziców? Jak suuper! Jeśli mieliby z nimi jakiś zatarg, wtedy nie byłoby super. No, niefajnie.
    Drażliwe słowo 'Starość"... czyżbym wyczuwała nutkę kryzysu wieku?
    I jeszcze mają wnuków w drodze... czas się przyzwyczajać do słowa "starość", bo już nie ma odwrotu.
    Notka super! czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń